ciągle to samo... Jestesmy razem 7 lat , dwa lata po ślubie , a ja nie ma mam wglądu do konta mojego meza. On teraz zarabia dużo ok 6 000 netto , a ja ok 1000. Ma niestety dużo opłat i dlugi , ale ciagle mówi że nie ma pieniędzy. Ja zarabiam na swoje potrzeby , on kupuje jedzenie i rachunki placimy razem. Czasem on zaplaci wiecej za rachunki ,jak ja nie zarabiam, potem zapisuje mi jako dlugi i czesto wypomina. Mieszkamy w moim mieszkaniu, on swojego nie ma , jest już w drugim małżeństwie. W mieszkaniu załozyl wielkie akwarium , ale na jakieś zakupy do domu typu zmywarka , czy remonty nie moge go namówić. Mowi wtedy że nie mamy pienędzy. Nie wiem na co ile wydaje i jakie ma długi , mowi ze nie wie. Mam już tego dość - myśle nawet o rozwodzie. Chce sie uniezależnić, szukam pracy , ale mam możliwości zarabiac dużo więcej. Czy to jest normalne? Co o tym myslicie ? Co zrobic żeby wspolnie planować wydatki i wiedzieć co się dzieje z tą kasą którą zarabia mąż ?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.