Cześć Wszystkim, wróciłam na forum po to żeby Wam powiedzieć, że w końcu się rozwodzę.
Nie wiem, czy pamiętacie mój wątek, który prowadziłam od 2009r.:
forum.gazeta.pl/forum/w,12264,97788481,97788481,Malzenstwo_to_udreka_dla_mnie_.html.
Pytałam się Was, czy warto coś ratować, czy warto czekać, czy się coś zmieni na lepsze.
Nie warto.
Wreszcie dojrzałam do decyzji o rozwodzie i się bardzo z tego powodu cieszę.
Czekałam 2 lata. Na co? Hmm...nie wiem. Było cały czas źle, żeby nie powiedzieć gorzej.
Życie samo układa scenariusz. Widać wtedy musiałam być za mało dojrzała do decyzji o rozstaniu, gdyż......na świecie pojawił się mój synek.
Jestem szczęśliwą mamą 2 dzieci: dziewczynki i chłopca (3 m-ce).
Nie jestem już mężatką (nieformalnie), gdyż czekam na rozprawę w sądzie.
Mam wyrzuty sumienia, że jako młoda dziewczyna byłam głupia i wybrałam złego faceta. Przez mój błąd moje dzieci mają niepełną rodzinę. Cieszę się jednak, że wytłumaczyłam sobie, że lepiej żyć szczęśliwie, niż żyć z kimś, kto to szczęście kradnie.