Dodaj do ulubionych

To moze cos optymistycznego? :-)

27.08.04, 21:46
Taka tylko pozytywna refleksja o facetach jako istotach ludzkich:)
Oto caly tydzien moj zapracowany maz wracal z pracy poznym wieczorem, bo taki
trudny okres sie zdarzył, ja sama w domu tesknilam, rozpaczalam, ze nie mam z
kim pogadac, podzielic sie swiezymi refleksjami- jak to babeczka;)
I coz... dzis moj ukochany wrocil nieco wczesniej, z upominkiem dla zonki i
po obiadku pierwsze, co zrobil, to zaproponowal wieczorny spacer, ktory to
wdrozyl, a jakze, a spedzilismy go rozmawiajac o bardzo zyciowych i cennych
sprawach /to tak a propos watku o obgadaniu tego i owego zawczasu;)/- tacy to
syci wzajemnie swoich przemyslen wrocilismy do domku bliscy sobie i z
perspektywa milego wspolnego weekendu. Nie odbierzcie tego, kochane
dziewczyny, jak jakies czcze przechwalki- po prostu nasi ukochani faceci maja
tez dobre strony:)) Smutno byloby bez nich, nieprawdaz?:) Moze ten watek
bedzie przeciwwaga dla "czarnej serii":)
Pozdrawiam z usmieszkiem :-)
--
Tusia
Obserwuj wątek
    • jkatnik Re: To moze cos optymistycznego? :-) 27.08.04, 21:50
      To ja też się dopiszę:)
      Mój mąż właśnie zaczął upragniony urlop. Wszystko już spakowane i jutro
      wyjeżdżamy w Bieszczady:) Spędzimy 2 tygodnie nie rozstając się ani na chwilę:)
      Tak bardzo się cieszę na ten wyjazd.
      Tak więc przez 2 tyg nie będzie mnie na forum, ale obiecuję że wrócę;)
      Pozdrawiam wszystkie kobietki:)
      Asia
        • karo_lina79 Jeszcze raz 27.08.04, 22:00
          Ojej, przepraszam, za wcześnie wcisnęłam enter.
          Ja też chcę się dopisać do "różowej serii" czy jakiej innej, byle kolorowej.
          U mnie ostatnio też super, mój ukochany stwierdził, że chce ze mną mieszkać, bo
          zakamuflowana próba małżeńska pod nieobecność moich rodziców wypadła bardzo
          dobrze, jak widać z deklaracji mieszkaniowej, nie tylko dla mnie.
          Jest świetnie po prostu i życie tak wściekle mi się podoba, az mnie nie martwi
          że idzie paskudna jesień, ale właśnie fajnie, bo będziemy mieć rocznicę i
          wymyślę jakiś odlotowy prezent.
          Tusia, fajnie że zaczęłas ten wątek, Ty chyba w ogóle taka pogodna jesteś,
          prawda?
          A więc pozdrawiam wszystkie zadowolone w Bieszczadach czy też nie i cieszmy sie
          dziewczyny, jesli mamy czym, amen:)
          Karolina
          • dr_tusia Re: Jeszcze raz 28.08.04, 11:47
            A jakze tu, Karolinko, nie byc pogodną? Jestem mloda, zdrowa, zakochana, mam
            kochajacego meza /dzis 10 tygodni!:-)/ i byc moze juz za kilkanascie dni pojade
            w moje ukochane gory!:)))
            Dziewczyny, cieszmy sie tym, co mamy. Obysmy przez cale zycie mialy takie
            problemy, jak te z niektorych watkow /sobie tez to zawsze powtarzam, co nie
            zmiania faktu, ze tez zdarzaja mi sie dolki;)/. Szkoda zycia na smutki- nikt
            nie da nam drugiego!
            Caluski:)
            --
            Tusia
            PS. Szczesliwi bieszczadnicy, pozdrowcie ode mnie moje najukochansze połoninki!
            • puniao11 Re: Jeszcze raz 28.08.04, 14:37
              Ja mieszkam z moim Chanym juz rok(dokladnie dzis mija:)) W czasie tego roku
              dzialo sie bardzo duzo-wiadomo raz na wozie raz pod wozem.Sa dni,ze jestem
              najszczesliwsza dziewczyna pod sloncem a sa i tez takie ,ze mialabym ochote
              udusic go golymi rekami;) Mimo wszystko nie zaluje swojej decyzji podjetej rok
              wczesniej.Dzieki temu wiem z kim jestem;)Jestem szczesliwa gdyz mam mezczyzne
              ktory mnie w pelni szanuje.Duzo sie mowi,ze mezczyzna bedzie traktowal kobiete
              tak jak swoja mame,siostre.I jest to prawda...Moj mezczyzna taktuje swoja mame
              i siostre jak prawdziwy skarb (i nie jest maminsynkiem;))Za obiema jest
              strasznie...ostatnio az sie wzruszylam jak juz mielismy wyjezdzac podszedl do
              nich,pocalowal je w czolka i powiedzial z bardzo jej kocha Jeszcze nigdy nie
              spotkalam sie z czyms takim:).Tym bardziej ze jest on policjantem i raczej na
              codzien dla osob obcych jest bardzo niedostepny.Musialam sie wam pochwalic;) i
              ciesze sie ze wy takze trafilyscie na wspanialych facetow.Tym bardziej,ze widzi
              sie na okolo jacy mezczyzni potrafia byc okrotni dla swoich kobiet.Buziaczki
              szczesciary;)
              • kokosia1 Re: Jeszcze raz 28.08.04, 16:41
                Oj potzreba nam tutaj takich optymistycznych wątków:) Ja tez oznajmiam
                światu,ze jestem szczęśliwa, kochana i kochajaca,co nie znaczy ze nas problemy
                unikają, ale takie jest zycie. Dzisiaj my za to mamay zaplanowaną długą
                romantyczną kąpiel przy świeczkach, co tez innym parą gorąco polecam:)
                • dr_tusia Re: Jeszcze raz 28.08.04, 17:31
                  Oj, tak, to swietny sposob na rozgrzanie atmosfery- a i na sympatyczne
                  pogawędki, jak kto woli- wyprobowane! :)))
                  Aha, Kokosiu, tylko pamiętaj, że koty źle znosza wodę!!! ;-) /niewtajemniczonym
                  wyjasniam, ze mąż Koko ma xywe Kiciuś:)/.
                  --
                  Tusia
                  • mazi27 cos od Mazi 28.08.04, 23:09
                    Ciesze sie Waszym szczęściem, naprawde :-) mimo ze najczarniejszy watek to o
                    mnie. Ale skoro piszecie ze po burzy jest slonce to musze Wam wierzyc. A jutro
                    pojde na Shreka2. I cos babskiego. Dzis tak przypadkiem weszlam do New Yorkera
                    i kupialam sobie fantastyczne spodnie przecenione na 13 zł- blekitne jak niebo
                    i oczy mojego meza, ehhh. A moja ukochana siostrzyczka tez ze swoim lubym jest
                    w Bieszczadach :-) Chyba wszyscy fajni tam jezdza :-)
                    • dr_tusia Re: cos od Mazi 29.08.04, 10:31
                      No ba! Przeciez Bieszczady to najcudowniejsze i najbardziej magiczne miejsce
                      pod sloncem!
                      Fantastycznie, ze starasz sie odzyskac rownowage, Mazi. A spodnie sa blekitne
                      jak letnie niebo w gorach i z Twoim mazem nie ma to nic wspolnego!! No. ;-)
                      A moze i ty jedz w Bieszczady? Tam nietrudno znalezc szczescie...
                      Caluski!
                      --
                      Tusia
                      • annakto Re: cos od Mazi 29.08.04, 11:06
                        NO babeczki, super jestescie!!!
                        Rankiem człowiek włącza kompa a tu takie radosci :))
                        BIeszczady to naj naj naj fajniejszy zakątek nie tylko swiata ale i naszych
                        serc ( meza i mój ) tam przezylismy pierwsze jeszcze nie małzenskie wakacje ...
                        i jak ma byc radosnie to mi tylko to wystarczy, a na codzien to jeszce jak
                        patrze na oczy mijm chłopakom takie pewnie błekitne jak wspomniane spodnie -
                        uwielbiamy błekit (nawet mam niebieską kuchnie)

                        pozdrawiam wszystkie babeczki i całą reszte:),
                        --
                        Antoine De Saint-Exupery »
                        Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym
                        samym kierunku. »
    • moboj Re: To moze cos optymistycznego? :-) 29.08.04, 11:08
      no to ja też się dopiszę do wątku optymistycznego. własnie sobie siedzimy z
      moim facetem, oglądamy olimpiadę, popijamy kawę, niedługo pójdziemy na długi
      spacer nad Odrę, bo świeci piękne słońce, usiądziemy sobie na trawie, będziemy
      gadać, gadać, gadać (a nasz pies będzie w tym czasie rył w ziemi kolejne
      dziury:):):)) to pewnie nic wielkiego (na wyjazd w góry niestety nie mamy
      szans;)), ale daje nam tyle szczęścia... jesteśmy razem bardzo szczęsliwi, w
      tym roku będziemy obchodzić dziewiątą rocznicę bycia razem i siódmą życia pod
      jednym dachem:)
      pozdrawiam Was kobitki:)
        • dr_tusia Re: To moze cos optymistycznego? :-) 29.08.04, 19:48
          To zalezy, co lubisz- jesli prawdziwe gorskie, turystyczne klimaty to spanie na
          sianie w najcudowniejszej bacowce pod Mala Rawka jest juz za 3zl/w ub.roku/.
          Jesli w namiocie- wlasnym lub bazowym, to w Wetlinie za 5-8zl /baza za torami
          waskotorowki/.
          Jesli wedrownie od schroniska do schroniska to w PTTK /bacowki,campingi lub
          schroniska- podam Ci wszystkie na priva lub gg-zapraszam/ licz kilkanascie zl
          za miejsce w pokoju wieloosobowym, powyzej 20zl za dwojke, dyche za glebe.
          Oczywiscie wszedzie z wlasnym spiworem. PTSM jest tylko jeden w sercu
          Biesszczadow- Wetlina /o ile go jeszcze nie zlikwidowali/, na obrzezach /Gory
          sanocko- Turczanskie i Slonne/- w Sanoku i Ustrzykach Dolnych, tam ze znizka
          spisz za 7-9zl w pelnym komforcie.
          Reszta- tj.kwatery prywatne wychodza drogo, no i nie ma szans na calonocne
          ogniska przy gitarce...gorskie wschody slonca...cudownych,kolorowych ludzi,
          ktorych laczy to, co najpiekniejsze- Gory...
          Ach, wybaczcie mi to rozmarzenie, ale dotknelyscie czulej struny. Kocham Gory
          jak nic na swiecie /oprocz meza, oczywiscie, ale jego tez mam z Bieszczadow:)))/
          Pozdrawiam najgorecej!
          --
          Tusia
    • annakto Re: To moze cos optymistycznego? :-) 29.08.04, 18:18
      Nie wytrzymam, jak nie podziekuje Ci Tusiu za ten wątek, będe go czesto
      odwiedzać wiec prosze piszcie cos miłego dla oka i ucha. Jestescie super.
      Wiem ze zycie nie składa sie tylko z najwspanialszych chwil, ale pochwalcie sie
      czasem co u Wa dobrego słychać.
      :))
      pozdrawiam Anna

      Antoine De Saint-Exupery »
      Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie nawzajem, lecz patrzeć razem w tym
      samym kierunku. »
          • dr_tusia Re: To moze cos optymistycznego? :-) 29.08.04, 19:57
            No, no, kochana , nie tylko Ty!! ;-) Moj wlasnie zmywa, kiedy ja klepie na
            forum:)))
            Ale facet facetem, maz mezem, a fajnych kumpli tez trzeba miec- nie ma to jak
            mile niezapowiedziane wizyty. No i forum, oczywiscie, to podstawa;)))
            --
            Tusia
                    • morphea1 Re: To moze cos optymistycznego? :-) 29.08.04, 23:59
                      to i ja sie czyms pochwale- otoz wraca Moj Aniolek Najkochanszy- juz we wtorek
                      bede go witac na lotnisku :))))
                      A nie widzielismy sie...ponad 2,5 miesiaca ...
                      Strasznie duzo....:(
                      Ale juz we wtorek go wysciskam, wytule, wycaluje... Niech juz bedzie, niech juz
                      wroci...
                      Wiec takie wspanialosci jak budynie ( a w moim przypadku raczej kisle), masaze
                      czy spacery sa dla mnie tylko marzeniem...
                      Ach, jak macie za zle cos swoim facetom, to pomyślcie co ja czuję, co można
                      czuć gdy Go nie ma tak długo, gdy On jest tak daleko , ZA daleko... i może
                      odpuście czasem?
                      Ja wiem ile ON dla mnie znaczy, jak mocno Go kocham- wiem tez ze bywałam
                      nieznośna- no, ale to po moich 2,5- miesięcznych przemyśleniach zamierzam
                      zmienic :) !
                      Caluski!
                      • dr_tusia Re: To moze cos optymistycznego? :-) 30.08.04, 06:19
                        No t wspaniale- zycze milego powitania:))))
                        I masz racje- na pewno czasem trzeba odpuscic, a rozlaka to uswiadamia pewnie
                        lepiej niz cokolwiek innego. Tylko jakos tak juz jest z ludzka natura, ze
                        problemem powaznym jest TU i TERAZ, to, co nas bezposrednio dotyczy- jakos nie
                        da sie do tego zdystansowac. Potem sie zaluje czasami...
                        Ale to mial byc optymistyczny watek, zatem patrz linijka pierwsza:))))
                        --
                        Tusia
                        • karo_lina79 Budynie, kisiele itd. 30.08.04, 10:30
                          Ja za to dostaję prażoną kukurydzę albo frytki.
                          Ale tak mi przyszło na myśl - czemu oni nas tak tuczą???
                          Czyżbyśmy miały być grube, aby nikt nawet na nas nie spojrzał..?
                          Gotują budyń, smażą karbowane ziemniaki i w duchu myślą "Ha, utuczę babola, to
                          nikt go nie zechce, haha!!!".
                          A może mamy być grube, żebyśmy były wesołe? "Ha, utuczę babola, to nie będzie
                          marudzić, tylko chętnie poodchudza się w łóżku, haha!!!".
                          • puniao11 Re: Budynie, kisiele itd. 30.08.04, 11:01
                            Wiesz "kochanego cialka nigy za wiele";).Facieci nie przyznaja sie do tego,ale
                            w glebi duszy uwielbiaja leciutkie okraglosci...;)A jak myslisz dlaczego
                            przytylam kilka kilo??No wlasnie...codzienna kolacja robiona przez mojego
                            chanego (nie licze tez tabetek anty. ktore tez sie do tego przyczynily;)Ciesz
                            sie,ze twoj ukochany lubi robic ci przyjemnosci...nwet kosztem kilku
                            kilo..hihi;).pozdrowka @llstars
                            • introvertyk Re: Budynie, kisiele itd. 30.08.04, 11:48
                              puniao11 napisała:

                              > Facieci nie przyznaja sie do tego,ale
                              > w glebi duszy uwielbiaja leciutkie okraglosci...;)

                              nie tylko w głębi duszy, czasami miło też jest "dotknąć" :P

                              ale jak sensownie zauważyłaś - "leciutkie" krągłości. Te ukochał Rubens, a za nim wieksza cześć męskiego grona krytyków sztuki (i nie tylko :).

                              Kobieta powinna być kobietą - nie workiem kości (na wybiegu :( ) ... niech ma "ciałko", ciepłe serce i uśmiech. Dłonie do głaskania ...

                              --
                              Introvertyk - kto to i po co to ?
                          • introvertyk Re: Budynie, kisiele itd. 30.08.04, 11:43
                            > Ale tak mi przyszło na myśl - czemu oni nas tak tuczą???
                            > Czyżbyśmy miały być grube, aby nikt nawet na nas nie spojrzał..?

                            nie sądze :)
                            raczej dlatego "że was K O C H A J Ą" i poza sex'em lubią Wam też w inny sposób "dogodzić" ...

                            większość facetów jest stanowczo za tym, by ich dziewczyny/żony (ale nie kochanki :) wyróżniały się (czyt. nie były szarymi myszkami) na ulicy ... takie to może egoistyczne ale miłe - widzieć jak inni z ciekawością/ zainteresowanie/ pożądaniem/ obsesją (*) patrzą/ zerkają/ gapią się na dziewczynę/żonę ...

                            (*) właściwe zaznaczyć i zapamiętać :P
                            --
                            Introvertyk - kto to i po co to ?
                          • karo_lina79 NO NIE! 30.08.04, 21:51
                            Ojej, jaka burza odpowiedzi...
                            Ja się jednak nie zgodzę.
                            Z tym ciałkiem.
                            Bo ja juz mam ciałko i ciągle się odchudzam, ale tak wiecie jak ("odchudzanie"
                            czyli "powinnam schudnąć... to gdzie ta chałwa?".)
                            Poza tym wiosną Mój Ukochany i Dotąd Bezkrytycznie we Mnie Wpatrzony Luby
                            spytał, czemu mam takie "coś" poniżej tyłka.
                            Chodziło mu o te "zajączki", takie wałeczki nie na biodrach, ale na górze ud,
                            mam nadzieję, że wiecie o co chodzi.
                            Ja mam to niestety genetycznie, moja anorektyczna siostra ma identyczny zapas
                            na trzecią wojnę światową w tym samym miejscu i na cholerstwo nie działają
                            żadne ćwiczenia.
                            Po prostu trzeba zaakceptowac i już.

                            Ale nie o tym miałam pisać.
                            Chodziło mi raczej o fakt, że skoro Mój Ukochany i Już Nie Bezkrytycznie
                            Wpatrzony we Mnie Luby zauważył moje niedoskonałości, to chyba już bardziej nie
                            powinien mnie tuczyć, a robi to namiętnie przy każdej okazji.
                            I jeszcze mówi, że świetnie wyglądam, jak jem z takim apetytem, a reklamę
                            słodyczy mam w kieszeni, bo na kastingu powalę reżysera moją rozmarzoną miną...
                            OK, skoro mu to przyjemność sprawia, to tak sobie jem i się nie przejmuję, ale
                            chyba jednak przestanę.

                            Bo jeszcze założę wątek "zostawił dla szczuplejszej - co robić?!?!?!?!".
                            Brrr!

                            A co to ja chciałam.... Aha - więc dalej nie rozumiem, po kiego grzyba te
                            frytki!
                            • dr_tusia Re: NO NIE! 30.08.04, 21:57
                              I znow sie dzieki Tobie usmialam:)))
                              Ale oni juz tak maja chyba- wcalae nie widza tych kilku dodatkowych centymetrow
                              tu i owdzie, ktore nam sen z powiek potrafia spedziec. Podobamy im sie i juz:))
                              na szczescie:)
                              Co w niczym nie zmienia faktu, ze mam tez czasem obsesje na punkcie swojej
                              figury, mimo ze waga nie ma mi nic do zarzucenia;)
                              --
                              Tusia
                              • karo_lina79 Re: NO NIE! 30.08.04, 22:02
                                No widzisz, właśnie mu się przestało podobać - w okolicy tyłka.
                                Czasem mam wrażenie, że najpierw idą moje koszmarne "Zajączki", a potem dopiero
                                ja...
                                I to nie miało być śmieszne - to miało byc tragiczne i wymagające zrozumienia
                                innych kobiet z podobnym ważkim problemem.
                                A tak przy okazji to się pochwalę, że zrobiłam sobie świetną firankę do pokoju,
                                a mojemu chłopakowi na pewno się nie spodoba w takim stopniu w jakim powinna!
                                • dr_tusia Re: NO NIE! 30.08.04, 22:26
                                  Gratuluje zmyslu artystycznego- podziwiam, bo ja nie mam go za grosz.
                                  Czemu myslisz, ze mu sie nie spodoba?
                                  --
                                  Tusia
                                  PS. Do Karoliny: Zaczynam sie zastanawiac, czy niektore nasze dialogi nie
                                  kwakifikuja sie na gg bardziej niz na forum:)
                                  PS2. Do wszystkich: Wiecie, ze nigdy nie spotkalam na forum zadnym takiej milej
                                  atmosferki, jak robi sie tu u nas? Jakbysmy sie niezle znaly:) Mozemy sobie
                                  pogratulowac, kobietki!
                                  • karo_lina79 Re: NO NIE! 30.08.04, 22:33
                                    ad.1 Atmosfera jest faktycznie fajna. Jak się za bardzo wszystkie nie użalamy
                                    nad swoim losem...
                                    ad.2 Nasze dialogi faktycznie stają się gg-owskie, ale to dlatego że akurat
                                    nikt inny nie komentuje! Komentować, ale już!!!
                                    ad.3 Firanka Lubemu się nie spodoba, bo jest niebieska, bo ma delikatny motyw
                                    kwiatów (tulipanów, jeśli dobrze odgaduję intencję projektanta), bo na
                                    rozejściu obszyłam ją granatową lamówka, która świetnie komponuje się z
                                    granatem na meblach, bo to po prostu firanka, a facetowi nie przystoi zachwycać
                                    się firanką, a ja chyba powinnam o tym pisać na forum "Kury domowe szyją
                                    firanki", a nie tutaj:)
              • kasiaa5 Re: To moze cos optymistycznego? :-) 07.09.04, 13:28
                Moj zdolniacha za dwa dni jedzie na swoja pierwsza konferencje naukowa! Ja
                oczywiscie tez mialam jechac i nawet ubranie juz wymyslilam. A tu sie okazalo,
                ze nie kwateruja "osob towarzyszacych" a poniewaz to na obrzezach miasta to nie
                ma hotelikow w niedalekiej odleglosci... Ale jak zostanie profesorem to nawet
                slowkiem nie pisna.. a ja bede pania profesorowa, jak to moja ciocia
                mawia..hihihi
                buziaki cmoki Kasia papa
    • pandora_ Re: To moze cos optymistycznego? :-) 30.08.04, 22:32
      Mój typ też tak ma, w tym tygodniu będe go widziała do piątku tylko raz :( Ale
      za to zawsze, zawsze, nawet o 5 rano robi mi snadanie do łóżka, jak może
      wrócić, to pędzi na kąpanie Pitula, przynosi kwiatki i ciągle mnie
      namawia: "kup coś sobie" :) I nawet próbuje ze mna rozmawiać, co jak na jego
      milczkowatość jest naprawdę wielkim wyczynem :P Och, jak ja Go szaleńczo
      kocham...
      --
      www.pandora.blox.pl A tu życie z Pitulem dzień po dniu
    • jkatnik Pozdrawiam z Krakowa:) 31.08.04, 18:21
      Hej dziewczyny:)
      Po drodze w Bieszczady zatrzymaliśmy się w Krakowie u kuzynek męża. Jako, że
      ani ja, ani mój mąż nie byliśmy tu wcześniej, więc podziwiamy uroki tego
      pięknego miasta:)
      Dzisiaj co prawda trochę pada i nogi nas już bardzo bolą (kryzys dnia
      czwartego), więc popołudnie spędzamy w domu.
      W każdym razie wakacje mijają nam bardzo miło.
      Już niedługo będziemy w Bieszczadach:) Tusiu, pozdrowię je od Ciebie:) Ja też
      uważam, że to jedno z najpiękniejszych miejsc.
      Przesyłam pozdrowienia z deszczowego dziś Krakowa:)
      Asia
      • karo_lina79 Re: Pozdrawiam z Krakowa:) 31.08.04, 18:24
        Jkatnik, koniecznie wybierzcie sie do muzeum Czartoryskich. Co prawda główna
        atrakcją jest "Dama z łasiczką", ale przyznam, że zbiory historyczne normalnie
        mnie rozwaliły... Widziałaś kiedyś prawdziwy namiot wezyra (czy jak sie ta
        godność zwie...)???
        Ha, ja już widziałam i przy najblizeszj okazji znowu sobie obejrzę.
        Zazdroszczę Krakowa.
        Karola
    • karo_lina79 Świeże optymistyczne 02.09.04, 22:06
      Dzisiaj popołudniu spotkałam się z koleżanką, której nie widziałam dwa lata.
      Przez ten czas wyszła za mąż, o czym wiedziałam, ale prawdziwe zaskoczenie
      przeżyłam widząc jej brzuszek: piąty miesiąc.
      Pogadałyśmy o małżeństwie, ciąży, oczekiwaniu dziecka itd.
      I wspaniałe jest to, jaka ona jest szczęśliwa.
      Aż promieniała i przyjemnie było na nią spojrzeć.
      Jak fajnie, że są takie miłe, nietoksyczne kobiety!
    • myszzz Re: To moze cos optymistycznego? :-) 04.09.04, 13:39
      od 2 miesiecy jestem szczesliwa zona :))) Meza ciagle kocham go tak samo mocno,
      jak wtedy kiedy byl moim chlopakiem,jak go nie widze to tesknie, chociaz przez
      najblizszy rok bedziemy nadal mieszkac w jednym pokoju (budujemy dom i w
      przyszle wakacje sie przeprowadzamy:) to i tak jest wspaniale bo jestesmy
      razem, blisko siebie. Jest moim mezem i Najlepszym przyjacielem :))Modle sie o
      to by zawsze tak bylo.
      Pozdrawiam wszystkie szczesciary, a tym ktorym sie nie najlepiej uklada to
      mowie NAPEWNO bedzie dobrze, inaczej byc nie moze :-)
    • merlott Re: To moze cos optymistycznego? :-) 06.09.04, 15:16
      omijalam ten watek wielkim kolem, bo akurat czarne mysli mna zawladnely i
      wiecie jak to wtedy jest - przy cudzym szczesciu wlasne nieszczescia tylko
      rosna. za co przepraszam.
      no a teraz przeczytalam i sie niezle rozbawilam niektorymi myslami, zwlaszcza
      ze nie spodziewalam sie czytac tu o kraglosciach kobiecego ciala :))

      kontynuujac wiec troszke ten watek - moj mezczyzna w tej dziedzinie kobiecych
      kraglosci jest niezwykle logiczny i spojny. w jednej sekundzie potrafi mi
      powiedziec:
      - ze jestem najpiekniejsza
      - ze mam wspaniale cialo
      - ze moze bym tak schudla 10kg?
      - ze moze kupimy dla mnie ta cudowna mini?
      - ze ta a ta dziewczyna ma piekne nogi i fajnie byloby, bym tez takie miala
      - czemu nie chce jesc tej wspanialej pizzy?
      - dlaczego jem ta wspaniala pizze?

      no i nigdy nie wiem czy sie wsciekac czy sie smiac :)) No i staram sie zawsze
      wybierac to drugie (o ile nie jestem oslabiona psychicznie, wtedy mi nie
      wychodzi)
    • merlott Re: To moze cos optymistycznego? :-) 06.09.04, 15:30
      i moze jeszcze troszke z innych dzialek, bo zapomnialam napisac, ze moj
      wspanialy mezczyzna:
      - zawsze wstaje rano i robi mi sniadanko, gdy ja biore prysznic (a nie musi, bo
      nie pracuje i opiekuje sie nasza coreczka)
      - zawsze czeka na mnie z cieplym obiadkiem
      - moze padac na nos ze zmeczenia, ale gdy uslyszy, ze bola mi plecy i kark
      natychmiast rzuca sie na mnie i masuje
      - itd, itp i oprocz chwil gdy sie bezsensownie klocimy, jest naprawde wspaniale

      a poza tym nasza wspaniala coreczka jest po prostu zabojcza i kazdego dnia uczy
      sie innej formy usmiechu. Skubana ma dopiero 4,5 miesiaca, ale jestem pewna, ze
      juz teraz ma wspaniale poczucie humoru, bo w wielu jej usmieszkach wyczytuje
      kpine lub chichranie. Najbardziej rozwala mnie w dwoch przypadkach:
      - gdy rano podchodze do jej lozeczka, ona grzecznie cichutko bawi sie raczkami
      i gdy nagle widzi mnie - parska wielkim smiechem - ze niby jej taki dowcip sie
      udal, ze ja myslalam ze ona spi, a ona tu rozrabia w najlepsze :)))
      - gdy kolysze ja do snu i na moment przestaje spiewac - przejmuje paleczke po
      mnie i sama zaczyna nucic. ja zaczynam sie smiac, a ona chichra sie wtedy na
      calego, gubi smoka i koniec ze spaniem :)))

      ech, troche sie rozpisalam, sorki jesli zanudzilam
    • kasiaa5 Re: To moze cos optymistycznego? :-) 07.09.04, 13:48
      --------------------------------------------------------------------------------
      Moj zdolniacha za dwa dni jedzie na swoja pierwsza konferencje naukowa! Ja
      oczywiscie tez mialam jechac i nawet ubranie juz wymyslilam. A tu sie okazalo,
      ze nie kwateruja "osob towarzyszacych" a poniewaz to na obrzezach miasta to nie
      ma hotelikow w niedalekiej odleglosci... Ale jak zostanie profesorem to nawet
      slowkiem nie pisna.. a ja bede pania profesorowa, jak to moja ciocia
      mawia..hihihi
      buziaki cmoki Kasia papa

Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka