Dodaj do ulubionych

za wczesnie na zareczyny??

21.09.04, 18:31
jestem z moim chłopakiem rok. To moze niewiele, ale z tego 8 miesiecy
mieszkamy razem. Jest nam razem bardzo dobrze, myslimy o wspólnej
przyszłości, rozmawiamy o tym , ale bez konkretów i dat. A mi sie marzą
zareczyny... Czy to za wczesnie?? ( mamy po 30 lat) On sie pewnie tego nie
domysli...Ciekawa jestem jak doszło do waszych zareczyn i czy musiałyscie
temu jakos "pomoc"??:)) czy w moim przypadku to nie za wczesnie??
Edytor zaawansowany
  • olenka7958 21.09.04, 19:50
    Witaj, jesli uwazasz, ze to jest odpowiedni czlowiek dla ciebie, jesli jest
    kochany i kochajacy, to mozna i po roku sie zareczac, nie jest to szybko,
    zwlaszcza ze juz 8 miesiecy mieszkacie razem i wszystko wam odpowiada. W koncu
    nie maci po 18 lat, po co czekac? Uwazasz, ze to jest odpowiedni czlowiek -
    zareczaj sie!!! Jesli jest "niekumaty" to delikatnie mu podpowiedz czego
    oczekujesz...czego chcesz....o czym marzysz. Powodzenia:)
  • kokosia1 21.09.04, 20:24
    Ja się podpisuje po postem Asi w 100%. Ja z moim obecnym już męzem zaręczyny
    mielismy po pół roku bycia parą a po niecałym roku przyjaźnienia się ze sobą.
    Nie załuje ani trochę, nie uważam ze za szybko, jestem najszęśliwaszą zonką na
    swiecie, polecam zatem ten stan narzyczeński i małżeński:)
  • jkatnik 21.09.04, 21:29
    Mój mąż oświadczył mi się po 3 miesiącach od dnia w którym się pierwszy raz
    zobaczyliśmy, a ja bez zastanowienia powiedziałam tak. I wcale nie uważam, że to
    za wcześnie. Jak się spotyka tą drugą połówkę, to się po prostu wie i nie ma na
    co czekać.
  • anula36 21.09.04, 21:40
    czasem mysle,ze warto sie zareczac przed wspolnym zamieszkaniem, bo potem
    trudno sie doczekac:)
    Mysle,ze nie warto czekac bo mozna sie obudzic na emeryturze;)
    --
    Anula36@gazeta.pl GG 1992072
  • eve.hq 21.09.04, 22:44
    Zgadzam się :) z doświadczeń moich znajomych wynika, że kocia łapa "rozleniwia"
    mężczyzn i oświadczać się nie mają ochoty, bo tak jest im znaczy się na "kocią
    łapę" wygodnie, a potem rzeczywiście jedna z drugą może tak trwać do emerytury
    i się nie doczekać:( a ja to chyba Was zadziwię , albo i nie:) ale mnie mój mąż
    oświadczył się po dwóch tygodniach od poznania:D ślub i nasz związek jest
    naszym strzałem w dziesiątkę:)i wcale nie uważam ,ze trzeba ze sobą być lata
    świetlne , by wiedzieć ,że to człowiek na całe nasze życie:)nawiasem mówiąc nie
    ma reguły, znam pary , które pobrały się zaledwie po paru miesiącach chodzenia
    i mają bardzo długi staż małżeński , dodam bardzo udany:) znam też i takie
    pary , które znały się wiele lat przed ślubem, a rozwód nastąpił zaś bardzo
    rychło:( myślę ,ze jeśli ludzie są sobie pisani to nie ma co się zastanawiać i
    przedłużać związek tylko po to , by wydłużyć sobie narzeczeński staż , bo co
    ciocia Lekadia na to powie:( lub sasiedzi powiedzą:( nie ilość lecz jakość się
    liczy:)
  • agnsoc5 21.09.04, 23:48
    powiedzialam, ze marze o zareczynach. Odpowiedzial, ze nie mam naciskac.
    Jest mi strasznie przykro. Nie moge spac. Kocham go, ale nie wspomne wiecej o
    tym temacie, to zbyt upokarzajace. bardzo
    mi zle
  • anula36 22.09.04, 00:35
    no to typowy Pan wygodnicki widze. ja bym w takim przypadku nie tylko naciskala
    ale wrecz postawila ultimatum, do kiedy sie na oswiadczyc ( np do konca roku)
    albo zegnaj Gienia...matko 30 lat chlop ma i co mysli,ze bedzie sie do 50-tki
    wykrecal od slubu. Zrobilas dokladnie to czego chcial - wycofalas sie oj kbieto
    nawet w ukladzie z fajnym facetem trzeba walczyc o swoje.
    --
    Anula36@gazeta.pl GG 1992072
  • millka26 22.09.04, 07:48
    Hej,
    uwierz mi wspomnisz i to nie raz :)), Ja tez bardzo tego pragne i gdy mialam to
    na wyciagniecie reki odebrano mi to. Na poczatku tez unioslam sie gdy
    uslyszalam "ze moze jeszcze date wyznacze i miejsce kiedy ma to zrobic", ale
    potem kilka razy mimowolnie napomknelam, od czasu do czasu wysylalam zdjecie
    pierscionka ktory mi sie podobal i tak doszlismy do momentu, ze gdy o tym
    mowilam usmiechal sie a nie denerwowal, no ale niestety .... okradziono nas i w
    tym momencie nie stac nas - Go - na romantyczne wyjazy i spelnienie naszych
    planow i marzen z tym zwiazanych. A tak byle jak to i ja nie chce. W jednym
    momencie odebrano mi i pieniadze i marzenia - to dopiero boli.
    Dlatego nie zniechecej sie tylko mow o tym (ale nie dyskutuj), ogladaj wystawy
    u jubilera, dodaj od niechcenia "gdybys mial zone to pewnie zrobila by to dla
    Ciebie " :)) Pół zartem poł serio naprowadzisz Go na wlasciwa droge
    Powodzenia.
  • amelia791 22.09.04, 08:51
    Jeśli się kochacie i szanujecie, i jeśli czujesz że to TEN jedyny to na pewno
    nie jest za wcześnie na zaręczyny. Przecież zaręczyny to jeszcze nie ślub,
    osobiście znam parę która zaręczyła się 3 lata temu, a daty ślubu jeszcze nie
    wyznaczyli :-) Szkoda tylko że twój luby tak Ci odpowiedział, mi też byłoby
    przykro, przecież jesteście dorośli,macie swoje lata, kochacie się,to i
    normalne że chcecie założyć rodzinę i Ty chcesz o tym rozmawiać,poza tym zegar
    biologiczny każdej kobiecie bije szybciej niż u mężczyzny a niektórzy faceci
    zdaje się o tym zapominają.Teraz właśnie jest najlepszy czas,na rodzinę,
    macierzyństwo i o tym warto rozmawiać, a jeśli Twój facet dalej tak będzie
    reagował, no coż ... to najlepszy sprawdzian jego uczuć.
    Ja swojego męża poznałam już w liceum dlatego nasz staż przedślubny trwał aż 6
    lat :-) ale gdybym go poznała teraz to na pewno nie czekałabym tak długo :-)
    Powodzenia, i rozmawiaj z nim dalej, walcz o swoje szczęście w życiu.
  • agnsoc5 22.09.04, 09:54
    Ciagle te wszystkie jego słowa dzwieczą mi w uszach. To naprawde bardzo przykre.
    Sama nie wiem co robic. Nie chce stawiac sprawy na ostrzu noza, to nic nie da,
    nie chce tez go stawiac po scianą. Ale z drugiej strony te jego słowa dały mi
    wiele do myslenia. Boje sie.
  • bri 22.09.04, 10:17
    Bardzo dobrze, ze powiedzialas mu o czym marzysz! Powtarzaj mu czesto, ze
    jestes z nim bardzo szczesliwa i nie martw sie, ze odpowiedzial tak jak
    odpowiedzial. Potrzebuje pewnie po prostu czasu do zastanowienia wiec
    faktycznie lepiej zebys nie wracala do tego tematu. On jesli Cie kocha i chce
    Twojego szczescia to przemysli ta sprawe i oswiadczy sie.

    Moj narzeczony oswiadczyl sie po 2 miesiacach znajomosci. Za miesiac bierzemy
    slub. Oboje mamy prawie po 30 lat i stwierdzilismy, ze zycie jest takie
    krotkie, ze szkoda nam marnowac czasu.
  • sol_bianca 23.09.04, 17:59
    No nie wiem... w sumie mało napisałaś o kontekście sytuacji, nie wiem jak to
    widzieć...
    Zaręczyny nie są jedynym sprawdzinem miłości. A życie na kocią łapę nie musi
    oznaczać wygodnicwa. Ktoś może po prostu nie lubić tych wszystkich ceremonii,
    oficjalnych zaręczyn, slubów itp. Albo w danym momencie mieć inne sprawy na
    głowie i nie mieć serca do organizowania tego wszystkiego. Albo... itp.
    Dlaczego tak bardzo zależy ci na zaręczynach? Masz rozmantyczne marzenia, boisz
    się samotności czy po prostu czujesz, że to "ten jedyny"?
    A czy wiesz, dlaczego ON nie chce? Czy po prostu powiedział że nie i koniec (a
    faceci często nie lubią się tłumaczyć ze swoich motywacji i rozgrzebywać uczuć),
    ty się załamałas i więcej z nim o tym nie rozmawiałaś? Spróbuj pogadać, ale
    delikatnie. Zapytaj, jak sobie wyobraża wasze wspólne życie powiedzmy za 10 lat.
    Powiedz dlaczego TY chcesz zaręczyn (ale uważaj, argumenty w stylu "to takie
    romantyczne" albo "mama mówi ze chciałaby mieć wnuki" działają na facetów jak
    płachta na byka). Znajdź RACJONALNE argumenty. Wysłuchaj jego punktu widzenia.
    Owszem, ryzykujesz, że usłyszysz coś co ci się nie spodoba, ale niekoniecznie.
    Powody mogą być różne. Na przykład zauważyłam, że faceci często wyznaczają sobie
    pewne etapy w życiu, które nie zawsze pokrywają się z etapami, które my,
    kobiety, sobie wyznaczamy. Na przykład przed decyzją o ślubie chcą osiągnąć
    odpowiednią stabilizację zawodową żeby mieć pewność, że utrzymają rodzinę.
  • brzysialinka 22.09.04, 10:39
    jeżeli czujesz, że to Twoja połówka, na którą czekałaś to czas jak długo się
    znacie nie ma znaczenia. Mój mąż zapytał mnie czy zgodziła bym się zostać jego
    żoną 4 mies. od dnia naszego poznania(poza tym już wcześniej się
    podpytywał),miesiąc późnie zaręczyliśmy się oficjalnie, a teraz jesteśmy
    szczęśliwym małżeństwem od ponad 2 lat. Życzę Ci, aby Twój mężczyzna spełnił
    Twoje marzenie. Pozdrowionka
  • merlott 22.09.04, 10:58
    a ja mam zgola odmienny punkt widzenia. owszem, oswiadczyny, zareczyny, nawet
    po 3 miesiecach znajomosci sa OK, jesli obydwie osoby tego chca. Slub to
    powazna decyzja, do ktorej trzeba dojrzec. Ty dojrzalas, to super, pozwol
    dojrzec Twojemu partnerowi. Owszem, mow mu, ze go kochasz, niech wie, ze
    pragniesz slubu, ale absolutnie na to nie naciskaj. Nikt tego nie lubi.

    Ja jestem ze swoim mezczyzna 3 lata, mamy coreczke (5m) a slub bierzemy wiosna
    w przyszlym roku. Wzielibysmy wczesniej, ale.. wlasnie - moi rodzice zaczeli
    naciskac na to i moj partner zaczal sie wycofywac. Tlumaczyl - i ja sie z nim
    zgadzam - ze to ma byc nasza decyzja, ze to ma byc z checi a nie z przymusu, a
    ze pod taka presja to on tego szczescia, radosci, wlasnej woli w ogole nie
    czuje.

    zabronilam rodzicom o tym mowic, sama tez przestalam i raptem ni z tego ni z
    owego On mi sie oswiadczyl - przepieknie, szczerze, z ogromna radoscia i
    determinacja, ze chce tak spedzic ze mna swoje zycie..

    nie mysl o wczorajszej przykrej rozmowie, wyciagnij z niej lekcje, uzbroj sie w
    cierpliwosc i daj mu czas.

    pozdrawiam Cie goraco i glowka do gory! jesli jestescie dla siebie stworzeni,
    na pewno staniecie kiedys na tym slubnym kobiercu :))
    --
    -----------------------------------
    tak mi dobrze, ze mam kogo kochac...
    -----------------------------------
  • puniao11 22.09.04, 14:27
    Dziewczyny jak tak czytam wasze posty-wydaje mi sie ze z moim zwiazkiem jest
    cos nie tak.Z moim chlopakiem mieszkam juz od roku a jestesmy juz razem dwa
    lata.Caly czas z nim rozmawiam na ten temat ( zareczyn ).Na poczatku nie
    wiedzialam o co mu tak naprawde chodzi.Zanim zaczelismy mieszkac on caly czas
    powtarzal,ze chcialby abym zostala jego zona...a teraz juz chyba o tym
    zapomnial.Podejrzewam,ze to ze wzgledu na to iz juz mnie ma;) skoro mieszkamy
    ze soba i to powinno wystarczyc.Pozniej cos jeszcze mowil,ze jak juz sie
    zareczyc to rok przed slubeem-glupota.Nie bede ukrywac ze jest to dla mnie
    bardzo wazne.Kocham go i chcialalbym abysmy bardziej oficjalnie sformalizowali
    ten zwiazek i nie mowie tu od razu o slubie.To moze glupie,ae mialabym poczucie
    bezpieczenstwa (choc tego nigdy do konca nie mozna byc pewnym).Do niedawna nie
    rozmawialismy na ten temat az do ostatniej klotni,powiedzial mi ze nie
    dorosl.....???Nie wiem jak mam rozumiec.Tym bardziej ze rok temu jeszcze sam
    cos na ten temat wspominal.Troche dziwnie sie czuje-nie wiem czy juz w ogole
    dorosnie.A moze juz przyzwyczail sie, bo skoro juz z nim mieszkam - to jest to
    dla mnie swoista deklaracka z jego strony....nie wiem.Pozdrawiam
  • ania.silenter_exunruzanka 22.09.04, 15:09
    Czy za wcześnie? Nie wiem. My bylismy pewni swoich uczuć (zaręczyny) po
    niespełna 2 miesiącach (ślub po 5,5 miesiąca;). Ale każda para ma swoje tempo.
    pozdrawiam
    --
    Ania, Oleńka (22.01.2004) i ? (8.05.2005)
    lipcowa panienka
    Najnowsze zdjecia Olusi
  • eve.hq 22.09.04, 15:15
    Tak czytam Wasze posty dziewczyny i muszę powiedzieć,że z perspektywy własnych
    doświadczeń niestety nie zawsze dobrych(eh,żebym ja kiedyś wiedziała tyle co
    wiem teraz)na szczęście to przeszłość:) to każdej dziewczynie , która z
    niepokojem oczekuje zapewnień i jakiegoś poczucia bezpieczeństwa ze strony
    partnera poradziłabym zachowanie dystansu... na pewno to nie kobieta ma ciągle
    szczebiotać ,że kocha gorąco i jest oddana , to mężczyzna, powtarzam mężczyzna
    powienien zapewnić ,że kocha, że szanuje ,że widzi z nią swą przyszłość
    itp...owszem mówić powinnaś " agnsoc5",że go kochasz, ale na litośc boską nie
    do przesady, teraz to on powienien poczynić starania i kroki, byś czuła się na
    prawdę kochana i ważna nawet, jeśli ślubować będziecie za rok czy
    póżniej...dystans lecz nie chłód całkowity przyniosą efekt, wierz mi...daj mu
    do myślenia i zamąć trochę w jego główce, wyjdź do ludzi , ubierz coś ładnego i
    zrób się na bóstwo, skąd on będzie miał pewność, że tak naprawdę idziesz na
    pogaduchy , a nie na randkę...wiem ,że to trudne , bo go kochasz , ale wierz mi
    to najlepsze co mozesz zrobić...zaufaj swemu instynktowi, nie rozmawiaj z nim
    już na ten temat, nie mów co Ci leży na sercu , bo on to już wie, pytanie tylko
    co zrobi?...jeśli jest dojrzałym i odpowiedzialnym człowiekiem to łatwo wysnuje
    odpowiednie wnioski, jeśli nie to nie masz czego żałować, pozdrawiam i odwagi
    Ci życzę:)))
  • greeneyes27 22.09.04, 20:56
    Nie wydaje mi się, że rok to za wcześnie na zaręczyny. W moim przypadku już po
    4 miesiącach z moim narzeczonym wiedziałam, że to ten jedyny. Od początku
    rozmawialiśmy o ślubie, ale oświadczył mi się dopiero po 1,5 roku i musiałam
    go "pchnąć" w tym kierunku. Oczywiście w międzyczasie wyszła z jego strony
    propozycja, aby zamieszkać razem, aby "się lepiej poznać". Odpowiedziałam, że
    nie zamierzam być konkubiną, nie chcę bawić się w dom i dalej mieszkaliśmy
    osobno. Bałam się, że gdy zamieszkamy razem, to on nie będzie chciał niczego
    zmienić, bo skoro jest nam tak fajnie razem, to po co jakiś papierek?
    I tak chyba jest w Twoim przypadku. Twojemu chłopakowi jest po prostu tak
    bardzo wygodnie, na pewno Ty wykonujesz więcej prac domowych, jest regularny
    seks, itd. Więc po co to zmieniać? A jak coś przestanie się układać, łatwo jest
    zerwać...
    Pomyślałabym na Twoim miejscu o zamieszkaniu osobno. Nie wiem, jaka jest Twoja
    sytuacja mieszkaniowa i finansowa, czy mieszkacie u Ciebie, u niego, czy
    wynajmujecie, czy byłoby Cię stać, żeby zamieszkać samodzielnie, czy też
    musiałabyś wprowadzić się do rodziców... Ale wtedy Twój chłopak mógłby spojrzeć
    na Wasz związek z perspektywy i stwierdzić, że mu jednak Ciebie bardzo brakuje,
    nie tylko jako kucharki i kochanki, ale po prostu kobiety, którą kocha i z
    którą chce po prostu "być".
  • sol_bianca 23.09.04, 18:04
    greeneyes27 napisała:

    > Oczywiście w międzyczasie wyszła z jego strony
    > propozycja, aby zamieszkać razem, aby "się lepiej poznać". Odpowiedziałam, że
    > nie zamierzam być konkubiną, nie chcę bawić się w dom i dalej mieszkaliśmy
    > osobno.
    A ja myślę, że dobrze jest pomieszkać razem - właśnie żeby się lepiej poznać.

    > Pomyślałabym na Twoim miejscu o zamieszkaniu osobno.

    > Ale wtedy Twój chłopak mógłby spojrzeć
    > na Wasz związek z perspektywy i stwierdzić, że mu jednak Ciebie bardzo brakuje,
    >
    > nie tylko jako kucharki i kochanki, ale po prostu kobiety, którą kocha i z
    > którą chce po prostu "być".
    Wiesz, kobietę można kochać i z nią po prostu "być" bez "papierka". A konkubinat
    nie oznacza, że jest się darmową sprzątaczką, kucharką i hmmm panią do
    towarzystwa. Zresztą z tego punktu widzenia żonę też można traktować jak darmową
    sprzątaczkę, kucharkę i panią do towarzystwa. To kwestia uczuć i kultury, a nie
    podpisanego cyrografu.
  • eve.hq 23.09.04, 23:08
    Niestety wśród moich znajomych jest zbyt wiele takich poranionych dusz...kocia
    łapa potrafi boleśnie i dotkliwie zranić często na całe zycie...a co do
    cyrografu( Twym zdaniem ślub to podpisanie cyrografu?!) to nie uważam, bym
    jakikolwiek podpisywała, dla mnie małżeństwo to wolność czysta i dobra,
    bezpieczeństwo moje , nasze i naszych dzieci i nikt nie wmówi mi ,ze konkubinat
    to coś wspaniałego, to dobre dla tych , którzy albo nie mogą brać ślubu( i to
    akurat rozumiem) albo tak jest im (najczęściej mężczyznom) wygodnie, bo po co
    się deklarować kobiecie jak zawsze ją można "wymienić" na lepszy model?...tak
    zrobili partnerzy czy konkubini jak tam zwał moich znajomych i cierpią przez to
    bardzo...nikt tak nie potrafi siebie oszukiwać jak kobieta, więc nie mów mi ze
    kocia łąpa to marzenie Twego zycia , bo w to nie uwierzę...zbyt dużo już w
    życiu widziałam i ciesze się ,że kocham i jestem kochana we wspaniałym związku
    jakim jest małżeństwo:))
  • nineczkas 24.09.04, 01:00
    Oprah, to takie cos w rodzaju Rozmow w toku. Wczoraj w tym programie byl gosc, facet, ktory
    napisal ksiazke "He is just not that in to you" czyli "On po prostu nie jest Toba zainteresowany"
    Ten facet, tzn autor tez ksiazki pisal rowniez scenariusze do Sex and the City.No i wlasnie w tym
    wczorajszym programie byly takie kobietki jak zalozycielka tego watku, ktore opowiadaly swoje
    historie z factami i ten facet twierdzil, ze jesli facet
    - mieszka z toba i nie chce sie zenic, tzn. ze tak naprawde on cie nie kocha (mowie oczywiscie
    teraz ogolnie a nie o zalozycielce tematu)
    - gdy ciagle ma jakies wymowki,
    - gdy umawia sie raz na jakis czas
    - gdy wysyla ci maile ale nie chce sie spotkac
    to cie nie kocha. Bo jak kocha to:
    - zawsze znajdzie czas dla ciebie
    - ciagle chce z toba przebywac
    - nie odciaga terminu zareczyn
    - chce sie zwiazac itd. itp
    Oczywiscie to na pewno wszystko jest takim uogolnieniem i nie w kazdym przypadku jest prawda.
    No to przekazalam co ten facet mowil a teraz ode mnie. ja uwazam, ze jest mieszkacie ze soba juz
    8 miesiecy i jest wam dobrze, a facet nie chce sie oswiadczyc to cos tu jest nie tak. Oczywiscie to
    nie oznacza, ze Cie nie kocha.. moze sie boj..a moze jest niepewny czy to Ty jestes ta jedyna?
    Pomyslalas o tym. A co bedzie jak za jakis czas on stwierdzi, ze Ty to nie ta? Moze dlatego nie
    warto przekladac tej rozmowy. W koncu Ty tez masz jakies uczucia i tez masz prawo do
    decydowania o waszym zwiazku. oczywiscie zrobisz jak zechcesz ale mi sie wydaje, ze jesli facet
    kocha to tak sie nie zachowuje.
    u mnie bylo tak, ze poznalismy sie przez internet. Ja bylam w Polsce a moj maz-wtedy jeszcze nie
    maz- byl w Ameryce. Rozmawialismy przez telefon, internet ok. 1,5 roku. Potem tu przylecialam.
    po dwoch tygodniach mi sie oswiadczyl. potem wrocilam do kraju, po 10miesiacach wrocilam do
    Stanow i wtedy wzielismy slub. Jestesmy malzenstwem 3 lata.. i kochamy sie jak szaleni. Co i
    Tobie zycze.
  • sol_bianca 24.09.04, 11:58
    eve.hq napisała:

    > ( Twym zdaniem ślub to podpisanie cyrografu?!)
    => eeee, to taki mały żarcik był ;)

    > i nikt nie wmówi mi ,ze konkubinat
    > to coś wspaniałego,
    Nie mam takiego zamiaru. Chyba źle się zrozumiałyśmy. Nie namawiam nikogo do
    konkubinatu, tylko staram się pokazać, że nie wszyscy żyją w konkubinacie tylko
    dlatego, że z góry planują rozstanie. Powody moga być różne.

    > tak jest im (najczęściej mężczyznom) wygodnie, bo po co
    > się deklarować kobiecie jak zawsze ją można "wymienić" na lepszy model?
    Dlaczego "mężczyznom"? To sterotyp. Znam kobiety, które nie dążą do ślubu, i
    mężczyzn, którzy o nim marzą. To nie 19 wiek.

    > więc nie mów mi ze
    > kocia łąpa to marzenie Twego zycia , bo w to nie uwierzę...
    Gdzie ja to powiedziałam? Zamierzam wziąć ślub. Ale nie nie żałujuę tego czasu,
    jaki spędziliśmy mieszkając razem. Szanujemy się i kochamy bardziej, niż wiele
    małżeństw (ponieważ masz tendencję do wyciągania pochopnych wniosków,
    podkreślam: nie twierdzę że wszyscy małżonkowie kochają się mniej niż my ;)

    zbyt dużo już w
    > życiu widziałam i ciesze się ,że kocham i jestem kochana we wspaniałym związku
    > jakim jest małżeństwo:))
    A ja widziałam wiele nieszczęśliwych małżeństw i wiele szczęśliwych
    konkubinatów. A żonę też można wymienić na lepszy model. Chodziło mi tylko o to,
    że albo jest miłość i zrozumienie, albo jej nie ma. Ślub nie zamieni
    niedojrzałego playboya w kochającego ojca rodziny. A zmuszanie faceta do ślubu
    (jak ktoś radził autorce postu) jest właśnie taką naiwną wiarą, że ślub wszystko
    naprawi.
  • eve.hq 24.09.04, 13:43
    Toteż ja radziłam autorce postu , by się zdystansowała, nie wracała do tematu
    ślubu , jeśli ktoś jest niedojrzały życiowo to nawet w wieku 30 czy 50 lat
    będzie jak duże dziecko i jakiekolwiek namawianie nie ma sensu, tym
    bardziej ,że kobieta musi znać swą wartość i mieć poczucie godności, tak więc
    nie różnimy się tak bardzo w swych poglądach:)aha to nie jest regułą ,ze jak
    małżeństwo to sielanka, a jak konkubinat to be, chciałam tylko zasygnalizować
    problem, który niestety jest częstszym zjawiskiem jaki obserwuję, a może to ja
    widzę dookoła same szczęśliwe dodam długoostażowe małżeństwa, ale akurat znam
    tylko jedną parę , która żyje ze sobą zgodnie w konkubiancie, bo reszta leczy
    swe porzucone i złamane serca, ciekawe ,że są to same kobiety?...nie jestem
    feministką i twierdzę ,że wina zawsze leży pośrodku, niemniej przyznasz mi
    chyba rację ,że to jednak kobiety mają wiecej do stracenia, bo czas nie stoi w
    miejscu tylko tyka coraz szybciej...pozdrawiam:)

    PS. Wcale nie mam tendencji do wyciągania pochopnych wniosków, nie wiem skąd
    taki osąd? ...ja zawsze jestem i staram się być bezstronna i obiektywna, to
    jeden z moich atutów.
  • moboj 30.10.04, 21:05
    a jak się facet zadeklaruje i ożeni to już nie może wymienić kobiety na lepszy
    model ???

    kochająca i kochana we wspaniałym związku niemałżeńskim Moboj:)
  • anula36 30.10.04, 21:15
    moze. Ale wtedy musi zostawic polowe wspolnego majatku bez gadania a jak bieda
    to i eks zone wspomoc w swietle prawa.
    A ex konkubine tylko z dobrej woli ktora mu nowa panna moze skutecznie stepic.
    Anula- rowniez w zwiazku niemalzenskim

    --
    ***
  • moboj 30.10.04, 21:35
    wiesz, prawo prawem niestety a życie sobie. jak faceta stać na dobrego adwokata
    i przekupienie sędziego to nic nie musi.
  • anula36 30.10.04, 21:42
    ale wybacz wieksza jest mozliwosc wydebienia czegokolwiek. jest tez szansa,ze
    sie zastanowi nad zmiana na lepszy model.
    zreszta kazdy robi co lubi. Pare lat temu gnalabym do oltarza w podskokach
    gdyby byla taka mozliowosc, teraz..nawet do USC w przerwie na lunch mi sie nei
    chce wyskoczyc. Ale po pierwsze- wiekszosc srodkow trwalych w tym zwiazku jest
    moja, po drugie nie pragne dzieci wiec nie musze miec dla nich slubnego tatusia.
    Nie musze brak kredytow na mieszkanie,samochod.
    Ale jesli razem kupuje sie drogie dobra, ma dzieci - uwazam,ze warto wziasc
    slub.


    --
    ***
  • moboj 30.10.04, 21:50
    anula36 napisała:

    > ale wybacz wieksza jest mozliwosc wydebienia czegokolwiek. jest tez szansa,ze
    > sie zastanowi nad zmiana na lepszy model.

    ja mam niestety przykre doświadczenia, że jak mężuś jest bogaty i trzyma w
    garści wcale nie takie małe miasto to nikt mu nie podskoczy i choć jego wina
    jest ewidentna to żonka może mu co najwyżej podskoczyć i to wszystko.
    sprawdzone to zostalo w dwóch przypadkach:(
  • anula36 30.10.04, 22:05
    w takim razie nalezy uwazneij dobierac sobei mezusiow;)
    A serio- nie wszyscy ludzie sa identyczni- jedni wola na kocia lape inni tylko
    po slubie.
    Grunt to zyc i dac zyc innym.
    --
    ***
  • moboj 30.10.04, 22:14
    no i wlasnie ja wiem, że trzeba sobie facetów uwaznie dobierac. niestety moja
    matka (i matka mojej kumpeli ze studiów) tego nie wiedziały:(
    a co zycia bez ślubu: ja jestem bardzo szczęsliwa, właśnie kupujemy mieszkanie,
    slubu to ja nie chcę a nie on (mam alergię na wszelkie ceremonie i uroczystości
    i mój facet to rozumie) tylko szkoda, że (także na tym forum, ale już dawno
    temu) pojawiają się ludzie, którzy wróża wszelkie nieszczęścia przy takie stylu
    życia. a tak naprawdę miłośc i szczęscie w związku zależą od dwojga osób a nie
    ilości papierków podpisanych w urzędach czy w KK czy od ilości czasu spędzonego
    przed księdzem czy urzędnikiem USC.
    pozdrawiam:)
  • anula36 30.10.04, 22:28
    oj masz 100% racji- ceremonie szczescia nei zapewniaja, tez ich nei trawie;)
    A zazdrsnikami sie nei przejmuj. Duzo szczescia.

    --
    ***
  • greeneyes27 24.09.04, 19:47
    Absolutnie nie potępiam konkubinatu, ale moje koleżanki mają takie
    doświadczenia, jak znajome elve.hq, która napisała:

    >z doświadczeń moich znajomych wynika, że kocia łapa "rozleniwia"
    mężczyzn i oświadczać się nie mają ochoty, bo tak jest im znaczy się na "kocią
    łapę" wygodnie, a potem rzeczywiście jedna z drugą może tak trwać do emerytury
    i się nie doczekać:(<

    I dlatego na podstawie ich doświadczeń uważam, że kobieta, która ma w swoich
    planach życiowych ślub, nie powinna żyć w konkubinacie.

    Sama kiedyś myślałam, że nigdy nie wyjdę za mąż, że lepiej jest mieszkać razem
    bez papierka. Jednak z biegiem lat zmieniłam zdanie... : )


  • renata1609 24.09.04, 16:10
    mam znajomych, którzy po roku czasu byli juz małżeństwem. Wydaje mi się, że
    odrobine szaleństwa wam się przyda i to w tym wieku .... Na co czekasz, latka
    lecą!!!!
  • agnsoc5 26.09.04, 20:37
    dzieki za wszystkie opinie, noc przepłakałam, ale postanowiłam nie dzalac
    radykalnie, dam mu czas, niech dojrzeje, jak napisala merlottt, dam znac jak
    sprawa sie potoczy

  • anula36 26.09.04, 21:38
    oby dojrzal nim przejrzeje:)
    --
    Anula36@gazeta.pl GG 1992072
  • iwona2014 30.10.04, 10:42
    Wydaje mi się że twojemu chłopakowi tak jest wygodnie i jeśli sama nie wezniesz
    spraw w swoje ręce to całe życie będziesz żyła na kocią łape.a co do tego czy
    to odpowiedni czas na zaręczyny to ciężko ocenić,ale jeśli żyjecie 8
    miesięcypod jednym dachem to chyba czas najwyższy.Ja zaręczałam się po 4
    miesiącach znajomości,a po 9 miesiącach wychodziłam za mąż.Dlatego musisz
    zadecydować sama to jest decyzja danego człowieka i tylko ty wiesz czy ślub z
    tym chłopakiem to,to czego oczekujesz.
  • tynka-123 02.01.05, 19:26
    Mam 19 lat i wiem, że mój chłopak oświadczy mi się w tym roku. Jesteśmy razem
    już 2,5 roku. Mam dopiero 19 lat i też nie uważam, żeby to było za wcześnie.
  • jenny1 02.01.05, 20:51
    fajnie fajnie tylko poco odgrzebujesz stare posty? może popatrz wczesniej na
    datę, temat wałkowany wezwany znowu na wokandę nie jest ciekawy, a z nudów
    mozesz napisać nowy wątek, wtedy i ja chetnie poczytam jak bedzie ciekawy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka