Dodaj do ulubionych

Odchodze - powiedzcie, ze dobrze robie, prosze...

29.07.05, 21:12
Mam 30 i postanowilam odejsc od mojego slubnego. Powod moze wydac sie blahy,
ale ja juz dluzej nie moge wyrzmac tej sytuacji. Dla nniego zstawilam
wszystko: cale moje zycie zapakowalam w walizke i wyjechalam... Mieszkamy na
wybrzezu, w malej, biednej wiosce. Nie ma tutaj nic.Moj pracuje w innej wsi
oddalonej 35km. Ja tu od 2 lat nie moge znalezc pracy, bo jej po prostu NIE
MA. nawet miejscowi pracuja w okolicznych wioskach i miasteczkach. Tak, to
jest moj glowny problem: TU NIE MA DLA NAS PRZYSZLOSCI. Nie mamy mieszkania,
nie mamy pracy, praktycznie NIC nas tu nie trzyma. Praktycznie, bo niedaleko
mieszka MAMUSIA, ktora, oczywiscie nie chce, aby synus (32 lata) wyprowadzil
sie stad. chce go miec przy sobie. Nie pomagaja moje argumenty,
on "potrzebuje wiecej czasu". ale na co? po co? przez 2 lata ja nie znalazlam
pracy, a on pracuje jako dozorca! i na co ja mam czekac??? tutaj nic nie ma,
do szpitala jest 40km! do kina 40, do miasta 85km. CO MY TU ROBIMY???? nie
mam juz sily. wynajmujemy wstretna, stara kawalerke, bo na nic lepszego nas
nie stac. nikt nie moze przyjsc. czasem w toalecie tak cuchnnie ze starych,
ze nie pomagaja zadne odswierzacze. ja nie chce tak zyc! nie wyszlam za maz
dla kasy (nawte gdybym chciala to powiedziec, to nie moge), ale chcialabym po
prostu godnie zyc w jakims ladnym, miejscu, gdzie oboje mamy szanse na prace,
kupienie mieszkania, a w przyszlosci dzieci (- zlobki, przedszkola,
szpital...)- tu nie ma nic. jedynu powod naszego pobytu tutaj to MAMUSIA. on
oczywiscie twierdzi, ze nie. ale przeciez nie powie mi, ze nie moze sobie
znalezc pracy jako dozorca w jakims wiekszym miescie (skoro ja tak lubi). z
kazdym dniem jestem coraz bardziej zgozkniala, smutna i rozgoryczona...
codziennie sie o to klocimy. mielismy tu tylko przyjechac na chwilie, ja nie
chcialam tu mieszkac od poczatku, ale (glupia i naiwna jestem) i po jego
argumencie: sprobuj, jak ci sie nie spodoba to sie wyprowadzimy - zgodzilam
sie. to bylo 2 lata temu... postanowilam spakowac sie i wrocic do rodzicow.
poszukac pracy i wynajac mieszkanie. najgorsze jest to, ze poza TYM to on
jest dobry facet, tylko mamisynek straszny. wlasciwie, to decyzje juz
podjeam, tylko potrzebuje,zeby mnie w niej utwierdzic, pomozcie, prosze, ja
tu nie mam z kim pogadac.
--
Jesli nadzieja jest matka glupich, to zycie madrych jest beznadziejne.
Edytor zaawansowany
  • amwaw 29.07.05, 21:23
    Jeżeli inne metody nie zadziałały- robisz wg mnie dobrze. Masz prawo do
    walczenia o szczęście. Mam nadzieje, że ślubny przyturla za Tobą. I przerwie
    wreszcie chorą pępowinkę!!!
    Trzymaj się dzielnie, mocno ściskam kciuki...I współczuje zaistniałej sytuacji.
    Pozdrawiam
    --
    ________
    Nasz mały Mieszkaniec
    Czyżby Dziewczynka?
  • pepperann 29.07.05, 21:56
    Zgadzam się z przedmówczynią. To, że postanowiłaś wyjechać, zacząć lepsze życie
    nie musi oznaczać, że odchodzisz. Może jednak Twój mąż obudzi się? Może to
    podziała na niego jak zimny prysznic? Z tego co piszesz wynika, że jednak Ci na
    nim zależy.

    Jeśli jesteś nieszczęśliwa żyjąc tak, jak on chce - musisz spróbować tę sytuację
    zmienić. Jeśli nie da się inaczej, wypróbowałaś innych sposobó - robisz
    słusznie. Dobrze, że nie macie dzieci.

    Masz gdzie pojechać? Masz jakąś rodzinę, która Ci pomoże? Jakąś nagraną prace?
    Czy jedziesz w ciemno? Tak czy inaczej - powodzenia.
  • karolina_xv 29.07.05, 22:05
    Dobrze robisz, nie masz wyjścia. Poświęciłaś już się wystarczająco moim zdaniem
    dla swojego męża i Waszego związku żyjąc 2 lata w tym miejscu. Teraz niech on
    coś zrobi dla Ciebie. Oby przejrzał na oczy. Życzę Ci powodzenia!
  • ola31121982 29.07.05, 22:16
    ja tez jestem z Tobą - robisz bardzo dobrze.co to za życie?uciekaj póki jesteś
    młoda,a mąż jeśli naprawde Cie kocha pojedzie za Tobą.tesciowa mozecie
    odwiedzac.ważne zebys odnalazla szczescie i spokoj.trzymaj sie i nie
    poddawaj.mysle ze nie tylko ja ale wiele dziewczyn jest z Toba.powodzenia.pa
  • liley11 29.07.05, 22:18
    Popieram w 100% i zgadzam sie z madrymi wypowiedziami powyzej! Powodzenia!!! A
    odwazna jestes, to sobie poradzisz. Gdybys nie byla odwazna, nie pojechalabys
    mieszkac do takiej dziury, w takich warunkach.
  • wojtow 30.07.05, 08:01
    To jest tak ciężka decyzja że nie możesz szukać potwierdzenia na forum swej
    decyzji.
    Porozmawiaj z nim raz jeszcze przy spakowanych walizkach.

    --
    www.kacperek.alpha.pl
    Pomóżmy Kacperkowi !
  • oxygen100 30.07.05, 08:29
    wiej kochana wiej pokis mloda!!! Takiego kwiata jest pol swiata. Mloda jestes
    na pewno ladna i zaloze sie ze ambitna. Bez pracy ludzie gnusnieja, czlowiek
    powinien miec w zyciu jakies pozyteczne zajecie zeby nie swirowac. Zreszta z
    tego co piszesz to co to za zycie...
    --
    Zmijowatosc...to tak naturalne jak dlugie karmienie piersia:))
    Moja dzidzia:))))
    foto.onet.pl/albumy/album.html?id=41382&q=moja%20kocina&k=2
  • zabkamonika3 30.07.05, 08:46
    bardzo dobrze robisz. Ale najpierw porozmawiaj z nim. I bądz stanowcza i
    konsekwentna ale powiedz mu ze go kochasz, bo chyba tak jest. Dasz rade!!! To
    widac po tym co napisałas. Pozdrawiam
  • konopielka80 30.07.05, 19:45
    Dzenifer- nie uważam wcale (i moej poprzedniczki zresztą tez) aby był to błahy powód. Według mnie wręcz przeciwnie...męczysz się, jesteś sfrustrowana, życie jest dla Ciebie szare, smutne i nudne, nie tak to sobie wyobrażałaś. Jesli nie zrobisz nic aby to zmienić, będziesz kolejne lata gnić na tej wsi. Dlatego porozmawiaj z mężem na spokojnie, niech Cię wysłucha i Ty jego także i wtedy decyduj co zrobisz lub zrobicie. Czasem trzeba sporo zaryzykować aby potem miec lepiej.
  • luwlodek 31.07.05, 09:40
    Masz rację. Uciekaj.Powiedz ślubnemu dlaczego tak robisz. Chciałbym mieć taką
    żonę jak Ty.Moja ślubna przez 30 lat niczego nie zrobiła sama, nie podjeła
    żadnej decyzji samodzielnie , o niczym nie zdecydowała.Zawsze znalazła
    wymówkę , żeby nic nie robić. Nawet pracować jej się nie chciało.Jesteś
    dzielna.Wierzę , że dasz sobie radę.Trzymam kciuki.Powodzenia.
  • mari_anna2 31.07.05, 10:00
    dzenifer napisała:

    Zaproponuj mężowi wyjazd w miejsce neutralne bez rodziców i jego i twoich.Może
    on twoich nie lubi stad ta niechęć przed porzuceniem rodzinnej miejscowości.
  • dzenifer 31.07.05, 11:01
    Dzieki za wszystkie cieple slowa.

    Mieszkamy bardzo daleko od moich rodzicow i ja wcale nie chce z nim do nich
    wracac. Juz mu mowilam, zeby on wybral jakies miejsce gdzie oboje moglibysmy
    byc szczesliwi, gdzie oboje moglibysmy pracowac i budowac nasza przyszlosc.
    jesli wyjade sama, to oczywiscie wyjade do mojego rodzinnego miasta, na
    poczatku bede musiala mieszkac z rodzicami, do czasu, az znajde prace i
    mieszkanie do wynajecia. bede zaczynac wszystko od zera. troche boje sie, ale
    jesli zostane tu dluzej, to oszaleje.
    nie mam tu zadnej bliskiej osoy z ktora moglabym o tym porozmaiwac, dlatego
    bardzo serdecznie Wam dziekuje za slowa otuchy.



    Jesli nadzieja jest matka glupich, to zycie madrych jest beznadziejne.
  • maya2006 31.07.05, 11:06
    uwazam, ze robisz dobrze. mysle, ze twoj facet sie boi zmian i jak juz ty cos
    zrobisz to on pewnie zbierze tylek i pojdzie za toba. jezeli nie pojdzie, to
    wtedy okaze sie, ze wygodnictwo i mama wazniejsze. z tego co piszesz jestes
    silna kobieta, i dasz sobie rade. powodzenia ci zycze
  • ania.freszel 31.07.05, 12:58
    Dobrze robisz, Twoj maz jesli nie widzi ze zyje bez perspektyw to jego sprawa.
    Moze rzeczywiscie jest maminsynkiem a moze po prostu zyciowym leniem. Tym
    gorzej dla niego. Jesli on nie chce wyjechac z Toba NIE OGLADAJ SIE NA NIEGO!!!
    Zapytaj w ostatecznosci czy slub bral z mamusia czy z Toba?
    Ty jestes mloda, mozesz jeszcze duzo zmienic
    --
    Aneczka
    GG 755590

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka