Dodaj do ulubionych

poprostu wyszedł....

26.05.06, 21:40
mieliśmy mała awanturę a on wziął się zabrał i wyszedł...ubrał się i bez słowa
wyjaśnienia gdzie idzie itp.poszedł, nawet nie wziął telefonu...ja piernicze
jak tak można robić?????i co ja powinnam zrobić jak wróci???mam ochote
wystawić mu walizke za drzwi!!!!!to nie pierwszy raz już sie zdarzyło że kiedy
nie wie jak dykutować to wychodzi zostawia mnie w domu jak idiotke sama
...małżeństwo to tak cholernie trudna sprawa czasem żałuję a to dopiero 10
miesięcy po ślubie :( ja sobie radzić z facetem?????pomóżcie ...:(
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 26.05.06, 21:47
    Następnym razem Ty wyjdź. Serio, wyjście kiedy człowiek ma wrażenie, że zaraz
    dostanie ataku szału i zrobi coś niefajnego, jest dobrym rozwiązaniem, bo
    otrzeźwia.
  • adamlysy 26.05.06, 21:49
    Nie ma co dyskutowac, jak szaleja emocje... bez sensu.
    Mozna wyprosic rozmowce, mozna wyjsc samemu...
  • mikams75 26.05.06, 21:51
    i o ktorej zazwyczaj wraca?
    Tez wyjdz i nie bierz telefonu.
  • justyna_p_k 26.05.06, 22:00
    tez mam taka ochote ale boje sie ze bedzie jeszcze gorzej...a pozatym nawet nie
    mam gdzie isc mieszkamy z dala od rodziny znajomych w obcym miescie co bede
    łazić po miescie ????wiem jestem do dupy:( nienawidze takich sytuacjii :(((((((
  • triss_merigold6 26.05.06, 22:01
    Jesoo, kobieto! Nie potrafisz sama pójść do pubu i wypić piwa/drinka/soku.
    Sama, bez gadania do kogoś. Tak żeby sobie posiedzieć i pomyśleć.
  • justyna_p_k 26.05.06, 22:04
    nie:( i nie dołuj mnie proszę jeszcze bardziej :)
  • mikams75 26.05.06, 22:05
    na nocny seans do kina?
    jak masz samochod to masz latwiej.
  • s.dominika 26.05.06, 22:07
    to idź na zakupy. kup sobie coś - np. to co ci się podoba bardzo, a przy tym jemu zrobisz na złość. zdrowy egoizm jest czasem niezbędny
  • mikams75 26.05.06, 22:08
    1. troche pozno na zakupy
    2. nie zrobi facetowi na zlosc kupujac sobie cos ladnego
  • mikams75 26.05.06, 22:07
    ewentualnie do kosciola - zawsze jakis dach i mozesz sie przy okazji pomodlic ;)
  • justyna_p_k 26.05.06, 22:10
    gdybym miała samochód ani chwili bym nie siedziała w domu ale sama o 22 drugiej
    w wielkim miescie tramwajem na zadupiu same rozumiecie nienawidze tego :(
  • justyna_p_k 26.05.06, 22:13
    ale zrobie tak już po ostatnim razie maiłam któregoś pięknego dnia wyjść nic nie
    mówią albo z pracy nie wrócić ...ale zaponniałam a jemu widocznie sie
    spodobało...ostatni raz byłam taka głupia teraz on się pomartwi....czy takie
    odbijanie piłeczki jest dobre????a zresztą ja mogę a on nie ????
  • triss_merigold6 26.05.06, 22:14
    To zamów taryfę i jedź gdzieś do centrum miasta.
    Odbijanie piłeczki może nie jest super ale co szkodzi spróbować.
  • daria_nowak 26.05.06, 22:23
    Zdecydowanie bym wyszła. Zawsze możesz zamówić taksówkę. Zawsze znajdziesz
    jakieś wyjście gdzie iść - choćby do jakiejś Arkadii, czy innej galerii Mokotów
    (jeśli będzie to wcześniej), albo do przyjaciółki, albo chocby do kina. Może
    warto, żeby on też poczuł jak to miło?
    --
    czarownicazla.blox.pl

    Kółko graniaste
  • justyna_p_k 26.05.06, 22:26
    dobra dzieki wielkie za porady...pomogło...niech poczuje jak to miło:)dobrej
    nocki ppppppaaaaaaaa
  • izzizz 27.05.06, 00:22
    wyjdz tez! nie jest latwo i nie jest przyjemnie ale to chyba najlepsze
    rozwiazanie, nawet jakbys sie miala szarpnac na taxi albo spedzic wieczor
    placzac w rekaw kolezance (on o tym akurat nie mmusi wiedziec), szlag go trafi
    ale cos dotrze... trzymaj sie cieplo, nie latwo byc z cholerykiem, po prostu
    trzeba nauczyc sie postepowac z jego humorami, bedzie dobrze, to nie dramat
    tylko porywczy charakter :)
  • kiecha3 27.05.06, 06:42
    skoro nie wzioł telefonu, jest szansa że nie wzioł kluczy od domu... zamknij
    je.. i idż spać.. a jak zacznie sie dobijać.. to odczekaj dobre 30 min...i
    otwórz mu dopiero po tym czasie udająć strasznie zaspaną....
    możesz go przywitać z textrem " myślałamże nie wracasz na noc".....
    --
    .... wielokropek...

    www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=2048725
  • ikcaj 27.05.06, 20:07
    świetna rada! Ludzie, czasem jak czytam niektóre odpowiedzi to dochodze do
    wniosku, że część osób na forum pisze tylko po to, by komuś dopiec, kogoś
    podburzyć, znależć jakąś aferę itd. A może zamiast od razu jechać po facecie
    warto spojrzeć na to z drugiej strony. Pokłócili się, być może żona należy do
    osób o uosobieniu cholerycznym (w każdym razie siedzenie w domu może przyczyniać
    się do takich zachowań), może facet, żeby dać czas sobie i żonie na wyciszenie i
    przemyślenie paru spraw wyszedł na spacer ? Przewietrzyć się, zakopcić,.. po
    prostu. Szczerze, to nie widzę w tym nic złego. Może też był to jego protest, że
    pewnych zachowań nie będzie tolerował. To tylko przypuszczenia, ale ja na
    przykład też nie toleruje krzyku.Dawanie rad typu: zamknij drzwi na klucz jest
    na poziomie zbuntowanych nastolatek, a nie dorosłych osób mieszkających pod
    jednym dachem. Pamiętajcie, że znamy relacje tylko jednej ze stron i to w
    dodatku pisaną pod wpływem emocji, tak jakby w celu dalszego nakręcania się,
    poszukiwania wsparcia i usprawiedliwienia działań odwetowych. To nie wróży
    dobrze jeśli facet wyszedł po prostu zapalić na świeżym powietrzu.
  • herrenna 27.05.06, 22:40
    No co, ona tez wyszla zakopcic, nie moze?:P tez postanowila sie przewietrzyc i
    oczyscic umysl:P a wychodzenie w srodku rozmowy jest ignorancja jak dla mnie i
    niczego nie rozwiazuje. Nie wiem o co mozna sie tak poklocic, zeby focha strzlic
    i wyjsc:P
    --
    jestem nietolerancyjna, nie lubię głupich osób
  • kiecha3 28.05.06, 07:30
    zgadza sie że znamy tylko jedną stronę medalu... ale jeżeli pozwoliła by facet (
    nie pierwszy zresztą raz) potraktował ją jako gówniarę... i wyszedł.....

    jego wyjście nie miało znaczyc nic innego jak: nie będe z toba rozmawiał nie
    waro... przepraszam, ale mój facet nie zdobyłby się na takie chamskie
    zachowanie.. a jeżeli jej się tak zachowuje..to wybacz..ale w jakiś sposó nalezy
    mu przywrócic szacunek do partnerki... gdyby choc powiedział.. jestesmy/
    jesteś/jestem zdenerwowani i nie powinniśmy teraz romawiać.. i dopiero wtedy
    wyszedł.. to ok.. jestem w stanie zaakceptować teorię że na prawde tak myslał..
    i nie chciał wrzaskami zaogniac problemu...

    --
    .... wielokropek...

    www.allegro.pl/show_user_auctions.php?uid=2048725
  • zmagda1 28.05.06, 09:27
    Mój mążteż kilka razy tak zrobił, gdy miarka kłutni wzrastała, on mnie uciszał,
    ja swoje, nie dał za wygraną, stwierdził że nie chce rozmawiać-wyszdł. Dla mnie
    to okropny ból, ale w sumie może lepsze wyjście niż dalsza kłutnia. Piszę w tej
    chwili bez emocji, jednak takie wyjście mimo iz z jednej strony zapobiega
    dalszym obelgom, z drugiej strasznie rani. Też nie potrafię tego rozgryżć - czy
    jest to w 100% negatyw, czy może faktycznie wyszedł dla naszego dobra. Teraz
    sprawa ma się tak, że chyba sie rozstaniemy - ale to już inna kwestia, z którą
    równiez nie mogę sobie przyswoić.Żal i ból....
  • ikcaj 28.05.06, 10:14
    no to się różnimy. Przede wszystkim uważam, że nadużywasz słów i wyciągasz
    nieuzasadnione wnioski:

    "potraktował ją jako gówniarę"
    bo wyszedł ? Tak się traktuje gówniarę, bo nie rozumiem ?

    "jego wyjście nie miało znaczyc nic innego jak: nie będe z toba rozmawiał nie
    waro."
    Znowu nie rozumiem na jakiej podstawie doszłaś do takiego stwierdzenia ?

    "chamskie zachowanie"
    Nie znasz całej sytuacji i nie wiesz kto tak naprawdę mógł zachować się po
    chamsku. Szanujący się człowiek nie da na siebie wrzeszczeć i się upokarzać. Tym
    bardziej mężczyzna. Jesli sytuacja miała by taki przebieg też być może bym
    wyszedł - właśnie po to, by pokazać, że nie jestem wspomnianym gówniarzem, na
    którego można się wydrzeć i odreagować, by pokazać, że takie zachowanie jest
    niedopuszczalne, że takiej dyskusji nie mam zamiaru prowadzić i że przeciw takim
    relacjom chcę stanowczo zaprotestować. Jeszcze raz powtarzam, że nie wiem jak
    było w tej sytuacji, bo być może tutaj po prostu facet ma problemu z sensowną
    argumentacją i zachowuje się jak dzieciak.

    Z tonu niektórych wypowiedzi domyślam się co tak na prawdę może być takiego
    wzburzającego w zachowaniu tego faceta. Otóż nie ma nic bardziej denerwującego
    niektóre kobiety jak obojętność na jej zaplanowaną złość. Kiedy widzi, że jej
    starania ugodzenia spełzają na niczym stara się jeszcze bardziej, kiedy w końcu
    okazuje się, że i to na nic wpada w nieziemską furię. To taka chęć pokazania
    swojej wyższości, jakiegoś rodzaju demonstracja siły. Znałem niestety takie
    kobiety. W większości miały problemy emocjonalne i zaniżone poczucie własnej
    wartości. Autorce w ątku poleciłbym poszukać jakiś znajomych i znaleźć sobie
    jakieś ciekawe hobby. Może wówczas nie musiałaby nic nikomu udowadniać i nie
    traktowała by w każdym zachowaniu zamachu na swoją godność i honor. Bo to
    śmieszne i dziecinne.
  • justyna_p_k 31.05.06, 20:11
    dzieki za komentarz ze strony meskiej ale nie musisz od razu tak atakowac
    innych...kazdy ma na dany temat pewne zdanie i nie trzeba w nim szukac wad
    zanizonej samooceny itp.Wy faceci nie rozumiecie nas a my was i stad te
    wszystkie awantury ale obrazanie kogos nie jest dobrym rozwiazaniem . Dzieki za
    rady pozdrawiam
  • malgorzata_i_mistrz 01.06.06, 00:14
    Cholera :( Zawsze lepiej dogadywało mi się z facetami. Ponoć to niebezpieczny
    objaw, ale z uporem maniaka go ignorowałam... chociaż w każdym psychoteście
    wychodziło mi, że osobowość mam męską... ale teraz to już pewne: jestem
    mężczyzną! Jak ja to powiem MMŻowi? ;(((
  • vinca 30.05.06, 11:35
    No i dobrze ze wyszedl, chociaz sie uspokoi. Zabieraj tylko w takich wypadkach
    kluczyki od samochodu.
    Z doswiadczenia wiem ze jak NIE WYCHODZI to awantura tylko narasta.
  • elza78 31.05.06, 21:20

    --
    "I LOOK INTO YOUR EYES, THERE IS NO BOUNDARY,
    YOU MAKE ME REALIZE - WE ARE ONE!
    MIRROR SPLIT UP INTO PIECES.."
  • gintaras2 31.05.06, 22:53
    Powiem z własnego doświadczenia. Ten problem mamy już z mężem za sobą...Tylko,
    że to ja wychodziłam:-) Jak mnie szlak trafia, to nie umiem rozmawiać, albo
    powiem za dużo i jest jeszcze gorzej, niż było. Najgorszym z możliwych
    rozwiązań jest szukanie odwetu. Moje zachowanie, choćby wydawać się mogło
    złośliwe, nie miało z tym nic wspólnego. Czasem, niektórzy ludzie nie lubią
    konfrontacji w chwili wzburzenia, potrzebują ochłonąć. Zastanów się, jak możesz
    załagodzić sytuację, daj mu do zrozumienia, że nie podobało ci się jego
    zachowanie, ale nie miej do niego pretensji. Mój mąż jest nadzwyczaj spokojnym
    i opanowanym człowiekiem, ale maje zachowanie wyprowadzało go z równowagi...dał
    mi do zrozumienia, że wolałby żebym zastawała w domu. Z czasem nauczyliśmy się
    lepiej rozmawiać i każde z nas po mału akceptuje, że w sytuacjach stresowych
    zachowujemy sie odmiennie. Pozdrawiam, Milena.
  • veevaa 01.06.06, 10:21
    Kurcze, powiedz mu na spokojnie, ze wychodzenie niczego nie rozwiazuje. I zeby
    tego nie robil, bo jest ci przykro. My sobie takie cos obiecalismy juz dawno, i
    najwyzej jest wyjscie do drugiego pokoju na chwile, co pomaga sie opanowac.
    Ganiamy sie po domu:0 Bo kiedy ja wyjde, to on idzie za mna i nastepuje pogodzenie;)
    --
    przedslubny.blox.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka