Dodaj do ulubionych

Na co pozwolić mężowi?

21.09.06, 14:11
Cześć. Czytam różne posty i sama nie wiem, gdzie są granice. Są kobiety,
które krótko trzymają swoich partnerów: nie ma mowy o żadnych solowych
wyjściach, sms-ach od koleżanek, gadu-gadu itp. Są z drugiej strony kobiety,
którym zupełnie nie przeszkadza to, że ich facet flirtuje na boku, ogląda
porno, ba, mam znajomą, która toleruje wyjścia swojego męża do klubów go-go,
a nawet do agencji! Uważa, że jest dobrym mężem, ojcem i że lepiej nie
zaburzać awanturami harmonii w małżeństwie. Co wy o tym sądziecie. I na co
byście przymknęły oko, a na co nie?
Obserwuj wątek
    • mikams75 Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 14:33
      moj maz sam sobie ustalil granice i mnie ona odpowiada. Z kolegami na piwko,
      choc moim zdaniem za rzadko, mnie sie zdarza wychodzic czesciej niz jemu,
      pornosy na poczatku mnie strasznie bulwersowaly, ale ochlonelam.
      Nie tolerowalabym wyjsc do agencji i romantycznych spotkan z kolezankami.
      Granice sa w miejscu, ktore ludziom w danym zwiazku odpowiadaja.
    • anissa1 Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 14:46
      Kurde, co za pytanie...

      Mąż jest wolnym człowiekiem, sam sobie pozwala na coś albo nie, najwyżej Ci o
      czymś nie powie.
      A na co sobie pozwala a na co nie możesz sprawdzic przed ślubem, najlepiej
      razem zamieszkując. I wtedy zdecyować czy Ci to pasuje, czy nie.

      A nie sie po ślubei zastanawiać "na co mu pozwolic"
      I potem się jeszcze zdziwisz, że "inaczej sobie małżeństwo wyobrażałaś". On
      pewnie też inaczej - hajtnął się facet, i nagle mu kaganiec zakładają, tylko
      się zastawiają, jak mocno zacisnąć.
    • mam_to_w_nosie Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 14:51
      A ja powiem tak, to nie druga strona ustala granice partnerowi, ale każdy
      wytycza je sobie sam. Przecież jak zrobimy coś nie tak, pozwolimy sobie na
      zbyt wiele, to doskonale o tym wiemy. Ja mojego faceta nie kontroluję, nie
      sprawdzam, on mnie też i nikt nikomu nic nie zabrania. Ani ja nie jestem jego
      niańką ani on moją, co to w ogóle znaczy na ile pozwolić??? A jeśli ktoś sam
      tych granic nie czuje to znaczy, że do związku nie dojrzał i tyle. No jest
      jeszcze kwestia, że jedni akceptują więcej, inni mniej, ale tu dotykamy
      problemu dobrego poznania drugiej osoby zanim zdecyduje się na poważny związek.

      --
      When people agree with me I always feel that I must be wrong...
      Kliknijta w pajaca
      Stop e-analfabetyzmowi!!!
    • agnrek Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 15:02
      Każdy ma inną wizję swojego związku. Ja nie pozwalam na flirty, na go-go (poza
      kawalerskim jego czy kolegów), na agencję. Wiem, że ogląda sobie sprośne
      zdjęcia z kolesiami, bo sobie przesyłają mailami. I nie jest to towarzystwo
      podwórkowe, ale faceci po studiach i na wysokich stołkach. Ale to w końcu
      mężczyźni.
      • snatcher Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 15:34
        agnrek napisała:

        > Każdy ma inną wizję swojego związku. Ja nie pozwalam na flirty, na go-go
        (poza
        > kawalerskim jego czy kolegów), na agencję. Wiem, że ogląda sobie sprośne
        > zdjęcia z kolesiami, bo sobie przesyłają mailami. I nie jest to towarzystwo
        > podwórkowe, ale faceci po studiach i na wysokich stołkach. Ale to w końcu
        > mężczyźni.

        A po co takie oglada ty mu nie wystarczasz?

        --
        Forum PiS
        • agnrek Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 15:52
          Nie wnikam w to, oglądał, gdy mnie nie miał i ogląda teraz. Nie jestem
          mężczyzną, więc nie łapię tematu, ale wiem, że sobie podsyłają jeden drugiemu i
          się rechoczą. Ja również pracuję między mężczyznami, żonatymi również, robią
          dokładnie to samo.
          Myślę, że jeden mądry prześle reszcie i tak leci dalej. A gdy któryś by
          powiedział "Nie wysyłaj do mnie", to może by się obawiał, że go zaczną o inną
          orientację podejrzewać? Nie wiem, może się tu męzczyzna wypowie?
          • jagoda68 Re: Na co pozwolić mężowi? 22.09.06, 12:31
            Moj mąż dokładnie to powiedział kolesiom - "nie wysyłajcie mi pornosów".
            Kolesie najpierw się zdziwili, potem myśleli, że żartuje, a na koniec było im
            głupio. Zdjęć mu nie wysyłają, a jego zachowanie im zaimponowało. Ale mój mąż
            jest generalnie człowiekiem nie przejmującym się co inni o nim sądzą, świadomym
            tego, co jest wart. A o całej sytuacji opowiedział mi kolega męża. On sam nie
            uznał sprawy za tyle istotną, żeby mi głowę zawracać. A tłumaczenia "przecież
            to mężczyzna" są po prostu głupie.
      • ak30 Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 15:46
        "ale to w końcu mężczyźni"...
        No właśnie o to mi chodzi, czy te kobiety, które przymykają oczy na niektóre
        wybryki tez tak to tłumaczą, czy zwyczajnie boją sie tupnąć nogą, bo facet
        odejdzie?
        • agnrek Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 15:54
          Jeśli o mnie chodzi, to mi oglądanie zdjęć i maili nie przeszkadza. Gorzej by
          było, gdyby je sobie zapisywał na dysku albo drukował.
          Myślę, że tak się zachowuje 99% facetów, a jeśli twierzdi, ze tego nie robi, to
          kłamie. Ale to tylko moje domysły.
          Nie mam kompleksów, nie boję się odejścia męża, niczego sobie nie tłumaczę.
        • anissa1 Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 16:30
          ak30,

          nie chwytasz tematu.

          Co to znaczy "tupnac noga"? Dorosli ludzie rozmawiaja, a o takich sprawach
          najlepiej przed slubem, a nie po "bo teraz jestem zona i mi wolno"

          Tu nie ma co tlumaczyc, albo to akceptujesz - i ok, albo nie - i wtedy o tym
          mowisz wprost, a nie sie czaisz, bo "a nuz odejdzie".

          Mnie tylko irytuja takie podejscia "bo on jest facetem".
          Tak wlasnie mowia zdradzone zony "to ta wstretna fladra jest winna, on to
          przeciez facet"..

        • mam_to_w_nosie Re: Na co pozwolić mężowi? 22.09.06, 09:07
          ak30 napisała:

          > "ale to w końcu mężczyźni"...
          > No właśnie o to mi chodzi, czy te kobiety, które przymykają oczy na niektóre
          > wybryki tez tak to tłumaczą, czy zwyczajnie boją sie tupnąć nogą, bo facet
          > odejdzie?

          Ja nie przymykam na nic oka, mnie po prostu pewne rzeczy nie przeszkadzają, np.
          zdjęcia gołych bab - sama je też oglądam, facetów też, więc w czym problem?
          Pikantne filmy zazwyczaj oglądamy razem a potem mamy dziki seks :PP A nogą
          tupię bardzo często bo nie lubię jak mi się w kaszę dmucha. A jak będzie chciał
          odejść to krzyż na drogę - jego strata :PP
          Aha, ślubny jest normalnym człowiekiem wyposażonym z mózg, zatem wymaga się od
          niego zachowań normalnych i nic nie tłumaczę w sposób "ale to w końcu mężczyźni"
          Jak ktoś jest miękką kluchą kierująca się jedynie fiutem, to ja mówię do
          widzenia.

          --
          When people agree with me I always feel that I must be wrong...
          Kliknijta w pajaca
          Stop e-analfabetyzmowi!!!
          • agnrek Re: Na co pozwolić mężowi? 22.09.06, 09:48
            Zgadzam się z każdym napisanym przez Ciebie słowem.
            Erotyka uderza w nas wszystkich wszędzie - w kinie, w telewizji, w reklamie, w
            prasie, nawet na ulicy - wszyscy mamy oczy i od spojrzenia jeszcze nikt nie
            umarł. Mi czasmi też koleżanki wyślą mailem jakieś ładne męskie ciacho,
            obejrzeę, uśmiechnę się, skasuję i tyle. W życiu by mi do głowy nie przyszło,
            żeby aż tak to rozkładać na czynniki pierwsze - mąż też dostaje pewnie takie
            maile, pewnie mu nie wsytarczam i dlatego ogląda. To tak, jakby nic innego nie
            robił, tylko non stop sprośne zdjęcia dostawał i oglądał.Co za bzdura! Według
            mnie tak właśnie myślą zakompleksione kobiety, uważają, że facet je z nimi
            porównuje.
            Sama się na ulicy obejrzę dyskretnie za fajnym facetem, ale czy jest w tym coś
            złego? Od patrzenia do zdrady jeszcze bardzo daleka droga. I to jest nasza
            granica w związku.
        • burza4 Re: Na co pozwolić mężowi? 28.09.06, 18:20
          ak30 napisała:

          > "ale to w końcu mężczyźni"...
          > No właśnie o to mi chodzi, czy te kobiety, które przymykają oczy na niektóre
          > wybryki tez tak to tłumaczą, czy zwyczajnie boją sie tupnąć nogą, bo facet
          > odejdzie?

          po co miałabym tupać (z powodu ogladania golizny)- skoro uważam to u faceta za
          normę? jak powiedział jakiś psycholog - faceci w tym względzie dzielą się na
          takich którzy ogladają, i takich, którzy udają, że ich to nie interesuje:)

          a na serio - granice każdy wyznacza sobie sam, sęk w tym, żeby wybrać gościa,
          który te granice ma ustawione zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Z miłą chęcią
          wypuszczam mojego na męskie żagle/narty/wyjścia - a jego wcale nie ciągnie. Z
          kolei nie wyobrazam sobie, żeby mój facet poszedł się upić z kolegami - z
          naciskiem na "upił" a nie "poszedł". Bo picie dla picia - to żenada, a facet
          musi budzić mój szacunek.
    • brak.polskich.liter Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 15:35
      Pozwolic - to mozna psu na zjedzenie kielbasy.
      Maz jest dorosly, wiec "pozwalanie" jest nieco absurdalne, nie sadzisz?
      W kwestii okreslania granic - to chyba zalezy od konkretnych ludzi i ich wizji
      zwiazku. Jednym przeszkadza nawet normalna rozmowa partnera z kims innym, inni
      toleruja nawet wielokrotne zdrady czy zwiazek rownolegly. Grunt, zeby granice
      ustawic tak, zeby pasowaly obojgu partnerom.
      Posiadanie kolezanek i kolegow przez oboje partnerow wydaje mi sie normalne i
      naturalne, raczej dziwiloby mnie brak takowych. Solowe wyjscia - jak wyzej.
      Malzenstwo to nie zroslactwo. Porno lubie i ogladam, wiec tym bardziej nie mam
      nic przeciwko. Flirt - zalezy jaki i z kim, generalnie podpada pod kategorie
      "moze byc". Tyle, ze akurat trafil mi sie osobnik nieflirtujacy, jak na ironie.
      Zdrada typu jednorazowy skok w bok bylaby do lykniecia, aczkolwiek wolalabym
      nie wiedziec. Na cholere taka informacja? Natomiast chcialabym wiedziec o
      romansie, nawet platonicznym, bo to juz by bylo nie do lykniecia. Nie lubie byc
      robiona na szaro i chcialabym w takiej sytuacji miec wybor.
      Moj partner ma poglady bardzo zblizone do przedstawionych wyzej, wiec tarc i
      spiec zero.
        • tuptuptup2 Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 19:18
          triss_merigold6 napisała:

          > Pozwolisz, że się podpiszę?
          > Wizja małżeństwa jako układu wolnych elektoronów lub jako złotej klatki tylko
          > dla dwojga mi nie pasi, są wersje bardziej zrównoważone.

          oh, Triss musialas zalozyc sobie nowy login, zeby sie teraz podpisywac pod jego
          wypowiedziami. zenada.

          ty sie nie nadajesz do trollingu, za prosta jestes na taka forme rozrywki :P
            • judith79 Re: ? 22.09.06, 10:26
              no widzisz Triss, zawsze trza byc w opozycji do wszystkich wtedy nikt cie nie
              posadzi, ze sie musisz sama dowartosciowywac:P btw tez sie chcialam tam
              dolaczyc ale teraz sie boje:PPP
              --
              "Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie"
    • felicita33 Re: Na co pozwolić mężowi? 21.09.06, 21:22
      Mojemu mężowi wolno to co mi. Nie mamy takich problemów na co pozwolić na co
      nie. On wie czego niechciałabym ,żeby robił, ale i tego samego wymaga ode
      mnie. W naszym szczęśliwym związku panuje prosta, ale skuteczna zasada- "Nie
      czyń drugiemu co tobie nie miłe".
      Nam tak jest dobrze...
    • asienka2006 DO ak30 22.09.06, 15:10
      Uważasz, że mąż to mały piesek????? Tu możesz zrobić siusiu a tu nie??? Kobieto
      krótko to można trzymać psa na smyczy ale nie męża. Jak będzie chciał zdradzić
      to i tak to zrobi. Pozatym przecież chyba każda kobieta zna swego partnera
      przed ślubem i wie czy akceptuje jego wyjścia, smsy itd. Ślub nie upoważnia
      dozmiany nawyków. Albo się kogoś akceptuje albo nie. Mój partner dostaje smsy
      od koleżanek i maile także. Mówi mi o tym i żadne z nas nie robi z tego
      problemu. Po drugie jak można powiedzieć, że nie ma mowy o solowych wyjściach i
      sms-ach. Co zabierzesz mężowi komórkę?? A może zabronisz wszystkim jego
      koleżankom pisać do niego sms-y. Paranoja. Potem takie kobiety dziwią się i
      płaczą na forum, że mąż albo się od niej odsuwa albo ją zdradza.
      • oskaar1 do asienka2006 22.09.06, 16:14
        Jako mężczyzna za ta odpowiedz wręczył bym Tobie asienka2006 Oskara, albo bym
        sie tobie oświadczył...

        Pozdrawiam
        Oskar

        P.S.
        Drogie Panie piszcie dalej chętnie was studiuje
        • snatcher Re: do asienka2006 23.09.06, 13:27
          oskaar1 napisał:

          > Jako mężczyzna za ta odpowiedz wręczył bym Tobie asienka2006 Oskara, albo bym
          > sie tobie oświadczył...
          >
          > Pozdrawiam
          > Oskar
          >
          > P.S.
          > Drogie Panie piszcie dalej chętnie was studiuje


          Niewiele ci trzeba widocznie.
          --
          Forum PiS
          • oskaar1 Re: do asienka2006 23.09.06, 14:51
            Jeżeli miłość i partnerstwo to niewiele... no to współczuję Tobie.

            Chyba tobie tylko PiS ci w głowie,

            mam nadzieje ze nie w niemieckim znaczeniu....
            w niemieckim żargonie pis- to siki ;-)

            a w Polskim znaczeniu PiS kojarzy mi sie z Komedia z której niemożna sie dobrze
            śmiać.....
      • lilkaa81 Re: DO ak30 29.09.06, 11:30
        wreszcie jakiaś sensowna odpowiedź...jestem z moim mężem 9 lat, z tego rok po
        ślubie, studiowaliśmy w dwóch końcach Polski - 900km, wyjeżdżalismy
        zagranicę...tu nie chodzi o pozwalanie, ale o zaufanie..i to jest moin zdaniem
        najważniejsze.
        Chodzimy na imprezy, on przyjeżdża po mnie, czasami ja po niego, wyjeżdżamy w
        delegacje, dostajemy maile i smsy, a jak mamy ochotę oglądamy gołe babki, albo
        razem, albo osobno....co nie zmienia faktu, że bzykamy sie dzień w dzień :)
        niczego mu w życiu nie zabroniłam, a on mi..co nie znaczy że nie wypowiadamy
        swojego zdania na dany temat.
    • monikaa111 Re: Na co pozwolić mężowi? 22.09.06, 21:07
      W kazdym zwiazku granice sa rozne. Ja nie jestem zwoleniczka trzymania meza pod
      kluczem,amle na wyjscie do nocnego klubu bym sie nie zgodzila. Od samego
      poczatku naszego zwioazku stawiamy na wzajemne zaufanie. Jestesmy razem ale nie
      mozemy sie nawzajem ograniczac. Obydwoje potrzeujemyczasem ucieczki. Gadu-gadu,
      wyjscie z kolegami na piwo - czemu nie. Ja takze cenia sobie fakt ze maz nie ma
      nic prezciwko moim spotkaniom z kolezankami przy piwie, sama czasami siedze na
      gg, maz o tym wie. Mamy zelazne zasady w zwiazku - nie czytamy, nawet nie
      otwieramy lstow adresowanych do partnera, nie grzebiemy w swoich komuterach.
      dobrze nam sie razem zyje, nie dusimy sie w zwiazku, jesli ktores z nas
      potrzebuje chwili samotnosci aby cos przemyslec i ma ochote wyjsc na spacer,
      lub posiedziec samemu - dla mnie i dla niego to zrozumiale.
    • minerwamcg Re: Na co pozwolić mężowi? 23.09.06, 08:58
      Na stwierdzenie "to tylko mężczyzna" odpowiadam, że bycie mężczyzną nie jest
      uważane za jednostkę chorobową.
      Nie o to chodzi, żeby wyznaczać granice swobody i na to pozwalać, a na tamto
      już nie. Chodzi o to, żeby facet sam z własnej inicjatywy nie chciał robić tego
      czy tamtego - bo uważał, że jako człowiek żonaty tego czy tamtego robić nie
      powinien.
      --
      Osoby mrowie a mrowie
      • anissa1 Re: Na co pozwolić mężowi? 23.09.06, 09:32
        minerwamcg napisała:

        > Chodzi o to, żeby facet sam z własnej inicjatywy nie chciał robić tego
        > czy tamtego - bo uważał, że jako człowiek żonaty tego czy tamtego robić nie
        > powinien.

        A nawet - dodam od siebie - zeby czuł, że już mu to nie jest potrzebne, i
        zwyczajnie tego nie chciał.
        Finito
        • wytrwala z innej beczki - o co chodzi z tym gg ? 26.09.06, 00:16
          pytam bo dla mnie gg to normalna sprawa, ma sie kilka kontaktow i rozmawia sie
          ze znajomymi w razie potrzeby, a juz nie pierwszy raz widze watek w ktorym ktos
          sie pyta czy pozwala na gg facetowi lub cos w tym stylu. O co chodzi? Teraz na
          ulicy ludzie wymieniaja sie numerami gg czy jak? Czy to takie czeste, ze
          przypadkiem ktos zagaduje na gg i robi sie flirt/romans? he ? bo ja nie
          czaje :P
        • burza4 Re: Na co pozwolić mężowi? 28.09.06, 18:24
          anissa1 napisała:


          > A nawet - dodam od siebie - zeby czuł, że już mu to nie jest potrzebne, i
          > zwyczajnie tego nie chciał.

          na tej zasadzie nie powinnam oglądać nawet butów na wystawie, bo mam już we
          własnej szafie pod dostatkiem obuwia i nowe wrażenia mi zaszkodzą:)???
          • minerwamcg Re: Na co pozwolić mężowi? 12.10.06, 22:40
            > na tej zasadzie nie powinnam oglądać nawet butów na wystawie, bo mam już we
            > własnej szafie pod dostatkiem obuwia i nowe wrażenia mi zaszkodzą:)???

            Jeżeli mąż znaczy dla Ciebie tyle, co obuwie, to oczywiście słusznie
            ironizujesz. Dla większości osób jednak te dwie sprawy nie są takie same :P
            --
            Osoby mrowie a mrowie
    • trollll1 Re: Na co pozwolić mężowi? 27.09.06, 19:14
      Nie mam nic przeciwko solowym wyjściom, gadu gadu, koleżankom itp. Tylko że mój
      mąż nie ma "swoich" koleżanek - mamy tylko wspólne. Nie flirtuje na boku. Nie
      ogląda porno, chociaż nie miałabym chyba nic przeciwko - pooglądałabym z nim. Do
      go-go wolałabym pójść z nim, z ciekawości. Do agencji lepiej żeby nie chodził,
      bo jeszcze jakiegoś syfa by przyniósł? Ale on nie ma takich ciągotek jak agencja.

      Ja natomiast chodzę czasem np. na pizzę z kolegami lub w ogóle na obiad. Mąż o
      tym wie i nie wiem, dlaczego mógłby mieć coś przeciwko. Nie miałby też nic
      przeciwko, gdybym się umówiła z kumplem na kawę. Gdybym chciała zobaczyć pokaz
      rozbieranych kolesi, to prawdopodobnie byłoby mu przykro, ale ja nie mam ochoty
      na takie wątpliwe atrakcje...
      • minerwamcg Re: A w drugą stronę? 12.10.06, 22:45
        Kobiety znacznie rzadziej miewają ochotę na wypad do agencji towarzyskiej czy
        klubu go-go. Rzadziej też oglądają pornosy. Co do flirtowania na gg, sama
        widziałam program do dyskretnego robienia screenów, reklamowany jako sposób
        dowiedzenia się, co żona robi na komputerze.
        --
        Osoby mrowie a mrowie
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka