Dodaj do ulubionych

taki mąż...

05.11.06, 23:26
Hej!
musze Was poprosić o opinię, czytałam juz watki na ten temat, ale może coś
jeszcze popdowiecie?
Otóż od dwóch lat jesteśmy małzeństwem, oboje pracujemy (ja zarabiam 900 zł
on ok 1600-> oczywiście czasem ma premię i czasem ma 2100zł).
Ja 8 godz dziennie, on ma zmiany 12 godz.
Ze swojej wypłaty spłacam pożyczkę (czyli zostaje nam 600zł mojej wypłaty),
po wpływie naszych wypłat na wspólne konto, on płaci raty z naszych pensji z
innego kredytu łacznie 600zł. Potem przelewa na konto nasze oszczednościowe
zwykle ok 500zł czasem więcej. Zostaje nam na życie ok 900zł z czego ok 200zł
on bierze na paliwo, 250zł to opłaty resztę kasy mam juz sobie ja
zagospodarować ( i jego zdaniem ma mi wystarczyć) na rzeczy typu:chleb, coś
do chleba, na obiady itp. tej kasy na koncie zostaje zazwyczaj 250 - 400zł
max. i to ma mi wystarczyć na zakupy, które oczywiście ja robię (tzn jedziemy
razem, ale on tylko pcha wózek), nie mówiąc już o tym , że ja nie kupuję
sobie juz prawie żadnych ciuchów, bo z reguły na nic mi nie wystarcza. Jak
mam postąpić, żeby on w końcu to wreszcie zrozumiał, że ja też pracuje i też
chce sobie coś czasem kupić?? tłumaczyłam juz kilka razy, wtedy on używa
argumentu, że on sobie też od niedawna nic nie kupił...
pomijam fakt, że czasem sobie dorabia, i te piebiądze odłada na swoim koncie
(sama kiedyś zasugerowałam taką możliwość), ale on to konto założył tylko na
siobie, kiedy zaproponowałam zmianę umowy i założenie wspólnego konta,
odpowiedział, że juz nie można, a kiedy pokazłam w regulaminie, ze można w
ciągu 14 dni (a dyskutowaliśmy o tym kilka godz po założeniu konta)
powiedział, że to postanowiene i nic nie bedzie zmianiał, bo to nie jest
konieczne...
Dyskutowałam o tym z mamą i chciałm zalożyć swoje konto, ale odradziła,
żebysmy nie dzielili na moje i twoje, bo to pogorszy sytuacje...
co radzicie?
Edytor zaawansowany
  • an20 05.11.06, 23:58
    ja kiedys tez splacalam kredyt i ledwo mi starczalo na zycie. JA zrobilam tak :
    kwote ktora mialam przenaczona na caly miesiac na zywnosc, bilety, i co tam jest
    niezbedne, po odliczeniu oplat i splaty kredytu, - dzielilam na kazdy dzien
    miesiaca. Wiedzilam ile dziennie moge wydac kasy. Pozniej sporzadzilam sobie
    liste to czego potrzebuje, czyli wedline, warzywa, mieso itd. spisalam ceny ze
    sklepu, w ktorym sie zaopatrywalam (byl najtanszy). Zrobilam sobie wtedy
    miesieczny kosztorys wydatkow. ledwo mi wystarczylo ale przetrzymalam. Dobrze
    tez wszystkie wydatki zapisywac, kazda duperele, to pomaga w wydatkach i wiesz
    gdzie wydalas kase.
    Co do osobnego konta meza itd. nie bede sie wypowiadac:)
    --
    ***********************
    Galeria
  • agatka999 06.11.06, 00:00
    uwazam ze trzeba miec osobne konto!
  • anula36 06.11.06, 00:05
    a ty nei mozesz zalozyc swojego extra konta i odkladac tam ze swojej pensji 150-
    200 zl na kosmetyki, ciuchy itp? Po prostu bedziecie oszczedzac o te 200 zl
    mniej i tyle.
    Swoja droga ciekawe co bedzie jakbyscie mieli dziecko i wydatki sie zwieksza, a
    dochody zmniejsza- bedziesz musiala swoja pule isc uzebrac czy co?
    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
  • sephoram 06.11.06, 00:06
    kurcze to jego osobne konto to przegiecie i spróbuje mu to jeszcze
    przetłumaczyć, jak to gdzies przeczytałam: "skoro zdecydowaliśmy sie na wspólne
    zycie to niech ono bedzie wspólne"

    jeśli chodzi o przeliczanie kasy na kązdy dzień to niestety wszystkich wydatków
    nie da sie przewidzieć...

    kurcze co z niego za sknera! teraz kiedy to czytam widzę jaki on jest!
  • anula36 06.11.06, 00:09
    mysle ze to konto cie wlasnie dlatego tak gryzie - ze ma swoje, a sepi tobie.
    A tak z ciekawosci, przed slubem tez byl taki sknerowaty?

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
  • sephoram 06.11.06, 00:11
    Anula pomysł niezły, ale nie chciałam tego robic, bo po co te karty, piny,
    ciągłe przelewy dodatkowe opłaty za konto...
    najwyraźniej nie mam wyjścia, ale myslę, ze kiedy ja zacznę sobie odbierać z
    wypłaty 200zł na oszczędności, to on zrobi to samo i sytuacje bedzie wyglądała
    tak, że zamiast oszczędzać na wspólny cel (budowa domu, kupno działki) każdy
    bedzie zbierał kase dla siebie (z drugiej strony zakładając swoje konto chyba
    on rozpoczął błędne koło...)
  • sephoram 06.11.06, 00:13
    przed ślubem...
    całą wypłate miał dla sibie, opłacał wtedy swoje studia, utrzymywał samochód,
    kiedy byłam u niego zabierał gdzies do knajpy -> płacił on..., prezenty
    kupował, wtedy nie powiedziałabym, że by ł sknerowaty...
  • sephoram 06.11.06, 00:16
    i chyba gryzie mnie to jego własne konto, bo kiedy cała kasa była tylko na
    wspólnym koncie to udało mi sie czasem wygospodarowac kase na ciucha, teraz
    boje się, że nie bede miała kontroli nad jego kasą (czy to złe?)
    o szafke na buty prosze sie juz kilka m-cy, ale tv i płaski monitor to kupił z
    dnia na dzień....
  • anula36 06.11.06, 00:15
    1. on juz oszczedza na swoj rachunek - czemu mialby jeszcze cos podbierac ze
    wspolnej kasy?
    2. nie na oszczednosci tylko na podstawowe rzeczy - ubrania, buty, niezbedne
    kosmetyki, oszczednosci piekna rzecz, dzialka i dom rowniez ale trudno w imie
    tego chodzic w pocerowanych ciuchach i polatanych butach- sama twierdzisz ze z
    tego co zostaje nie stac cie na nowe.

    3. nie namawiam na drastyczne rozwiazania ale warto to teraz poustalac poki
    jeszcze nie ma tych nieruchomosci do oplacenia i dzieci.

    p.s. nie zazdroszcze calej sytuacji.

    --
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=29736
  • wypasior 06.11.06, 00:18
    się w 2 kredyty + jeszcze co miesiąc 500 odkładacie - to jest problem..
    nic dziwnego że nie zostaje nic na ciuchy i duperele

    dziwi mnie jeszcze, że twój facet nie ma potrzeb związanych z wyglądem żony i
    nie widzi konieczności zakupów z tym związanych - znam tego typu wieśniaków ale
    nigdy nie rozumiem takiej postawy

    założenie dodatkowego konta nic nie da bo prawdziwym problemem są nadmierne
    kredyty i oszczędzanie w stosunku do marnych zarobków.. jeśli nadal równie
    ambitnie będziecie odkładać to dzielenie niczego na dodatkowe części mija się z
    celem
  • lenchen 06.11.06, 00:19
    Przyznam wypasiorowi 100% rację.
  • sephoram 06.11.06, 00:28
    Problem jest w właśnie w tym, że on za dużo chce oszczedzić, a ja nie mam za co
    kupic sobie ciucha czy kosmetyków, ograniczam się do minium...

    Kredyty nie są wyższe niż zarobki, więc nie wiem w czym masz problem?
  • purecharm 06.11.06, 11:49
    Facet sie niezle urzadzil. W razie rozwodu on bedzie mial niezla sumke na koncie, a Ty zostaniesz z niczym. Nie rozumiem dlaczego tkwisz w takim ukladzie.
    --
    "What we think about ourselves becomes the truth of us"
  • miranddd 06.11.06, 13:22
    ja tez nie potrafię tego zrozumiec....zmienilabym chyba uklad i ze swojej
    wyplaty tez zaczelabym odkladac miesiecznie jakies 200 zl. Tak nie można na razy.
    Co do wypłat...ja zarabialam od zawsze do 700 zl, mąż moj nigdy nie zarobil
    wiecej niz 1000 zl i nie dosć ze dajemy sobie rade to jescze mamy na skromne
    wydatki dla siebie.
  • edi681 07.11.06, 18:48
    He he, tylko że ta forsa na JEGO koncie w razie rozwodu i tak jest wspólna, no
    chyba że mają rozdzielność majątkową.
  • caysee 07.11.06, 19:09
    Edi, rozwodu nie bierze sie z dnia nadzien, podejrzewam, ze w razie pozwu szybko
    moglby zabrac pieniadze z konta i schowac chociazby w skarpecie :)


    --
    Make love, not war :)
  • caysee 07.11.06, 19:29
    Po pierwsze - sytuacja jest rzeczywiscie beznadziejna. Dziwi mnie troche, ze nie
    ustaliliscie takich rzeczy przed slubem, ale nie ma co sie nad tym juz
    zastanawiac. Zupelnie nie rozumiem po co ci twoje wlasne konto. Przeciez dla
    takich drobnych kwot, ktore i tak chcesz raczej na biezaco wydawac na kosmetyki
    i ubrania i nie robic wielkich oszczednosci, nie oplaca sie w ogole zakladac konta.

    Wg mnie powinnas mu powiedziec po prostu: potrzebuje nowych butow na zime i
    jakis nowy sweter, widzialam w miare fajne za tyle i tyle, po wyplacie biore
    kase i je kupuje. Proste. Te zarobki tez do ciebie naleza, a ubrania jakby nie
    bylo sa potrzebne. Wiadomo, jak sie oszczedza, to sie nie kupuje drogich
    ciuchow, ale bez przesady - co jakis czas trzeba cos nowego sobie kupic, bo
    ubrania sie po prostu zuzywaja.

    --
    Make love, not war :)
  • sabcia223 08.11.06, 23:46
    niestety przed ślubem to nas chcą kupić a po ślubie okraść.mój mąż też był
    sknerą .piszę był bo już się nie daję .najgorsze to takiego
    przyzwyczaić .musisz go postawić przed faktem dokonanym skoro inaczej do niego
    nie dociera i kupić sobie coś .u mnie się to sprawdziło .raz, drugi i
    poskutkowało .teraz już się nie trzepia a jak nawet to mu się nie daję .w końcu
    on ciebie też nie pytał czy może sobie założyć oddzielne konto .w ogóle to co
    to ma znaczyć jak chce odzielne konto to niech sobie też oddzielnie żyje
  • panisiusia 09.11.06, 11:20
    Jeśli z męża taki spryciarz, to powierz mu, choćby na miesiąc, sterowanie
    Waszymi finansami. Przy czym pamiętaj o zostawieniu sobie jakiegoś kieszonkowego...
  • malenstwo123 09.11.06, 19:22
    współczuje, tak nie można zyc. Kobieta musi byc zadbana a bez nowych ciuchow,
    kilku kosmetykow to jest niemozliwe. Ja jeszcze nie jestem mezatka ale
    mieszkamy razem juz 2 lata jestesmy od prawie 4 razem. Ja studiuje, mam kredyt
    studencki i stypendium naukowe i zero pomocy od rodzicow. Narzeczony pracuje
    zarabia calkiem sporo jak dla mnie choc nie tak duzo (ponad 2tys).Tez spłaca
    kredyt za mieszkanie w Wawie.Ciagle mnie gdzies zabiera kino, restauracja.Robi
    zakupy do domu wie ile kosztuje szampon i papier do "D".Zakupy robimy razem,
    ciuchy tez mi kupuje nawet ma dobry gust wiele razy sam mi kupil jakiegos
    ciucha tak ze kolezanki byly zachwycone. W ogóle jest super kilka razy dal sie
    namowic na francuski manicure i pieknie pomalowal mi paznokcie. Rozmawiamy o
    kasie, czasami moze widac ze chcialby abym juz zarabiala ale wie ze jak skoncze
    studia to jak dobrze pojdzie to bede zarabiac wiecej niz on. On chce bym
    chodzila wymalowana i ładnie ubrana ale ja jestem spioch a jak mam szkole na 7
    30 i o 6 wychodze z domu to mi nie w glowie stroje. Czesto mu powtarzam, ze
    siebie cenie, ze wiem ze jestem ladna madra itd. Niech wie ze jestem jak dla
    niego idealem, na razie to docenia mam nadzieje ze 50 lat po slubie tez bedzie
    nazywal mnie "piekna" . Porozmawiaj z męzem pokaz mu ile co kosztuje,jeli tego
    nie zrobisz... zobaczysz bedziesz tego zalowac za kilka lat...walcz o swoje. Po
    co dom, oszczednosci...zyj chwila, zadbaj o siebie. Nie rozumiem ludzi którzy
    poswiecaja podstawowe potrzeby aby sprostac nierealnym marzeniom. Nie musi byc
    dom, moze małe mieszkanko?, A jak nie zadbasz o siebie to pracodawca ci powie
    ze nie chce trzymac kogos kto ciagle chodzi tak samo ubrany w zniszczonych
    butach...zrob to dla siebie. Docen siebie! wyjdzie Ci/Wam to na dobre.
  • sabcia223 09.11.06, 23:54
    mam mniej więcej takie podejście jak ty .nic dodać nic ująć.
  • prawie.normalny.facet 10.11.06, 00:36
    jeszcze raz twierdze, ze najlepszy uklad jest wtedy jak ma sie wspolne konta. u
    nas tak zawsze bylo i nie pamietam, zeby kiedykolwiek byly jakies kwasy na
    punkcie kasy.
  • kekoa2 14.11.06, 16:31
    ja nie rozumie jak mozesz dac sie tak traktowac,po prostu wymagaj i kupuj sobie
    co chcesz,po prostu odkladaj na swoim koncie jak on jest takim egoista ktory nie
    bierze pod uwage twoich potrzeb.ja nauczylam mojego kategorycznie ze ciuchy i
    kosmetyki ktore mi sa potrzebne to absolutna koniecznosc i nie ma gadki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka