• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Mąż mnie bije...:(((

  • 06.02.07, 11:11
    Witam jestem tutaj nowa...w sumie to nawet nie wiem od czego zacząć.
    1 lutego miałam ze swoim mężem rocznice poznaliśmy się 5 lat temu.
    Małżeństwem jesteśmy prawie 2 lata.Wzielismy ślub bo zaszłam w ciążę ale
    poniekąt to nie było tego powodem poprostu chcieliśmy być razem...
    A tereaz juz sama nie wiem co mam robić jestem do niego takl bardzo
    przywiązana i chyba go nadal kocham skoro z nim nadal jestem...zaczeło się to
    już bardzo dawno temu ale byłam tak zaslepiona miłością że tego nie widziałam
    jak mnie poniżał obrażał mnie i moją rodzine.Moja mama była zawsze przeciwna
    temu związkowi miałam wtedy zaledwie 17 lat byłam zakochaną gówniarą a on już
    wtedy pomału pokazywał kto dowodzi w związku pamiętam taką sytuację może
    wydawać się to dla was głupie i śmieszne ale naprawde tak było ....
    przefarbowałam sobie włosy z ciemnych na blond nie zapomne jaka mi urządził
    awanturę mieliśmy wtedy gdzieś wyjsc na impreze a skonczyło się na tym ze
    wrociłam zapłakana do domu powiedział mi wtedy ze dopuki nie przefarbuje
    włosów z powrotem to sie nie spotkamy...i ja zamist wtedy pomyslec co to za
    facet głupia przefarbowałam te włosy!!!!!!!!!Tylko żeby z nim być zeby mnie
    nie zostawił....tak go kochałam.Póżniej zaczełam wojnę z moją mamą kiedy się
    dowiedziałam co o nim sądzi że to jakiś palant przez którego ciągle płącze ze
    mam go zostawić a ja zbuntowana nastolatka wyzywalam swoją matke że jak tak
    moze ja go kocham on mnie tez ze dobrze nam ze sobą i ja głupia uciekałam do
    niego opowiadając co mama na niego nagadała...rozwscieczyl sie zaczol na nią
    bluzgać a ja nic przyznawałam mu racje....jaka ja byłąm głupia
    idiotka.Przestał przychodzić do mnie do domu spotykaliśmy się albo u niego
    albo na spacerach...trwało to dość długo...pozniej jakoś dał się przekonać
    żeby znów do mnie przychodzić ale to trawało chyba z rok czasu moja mama tez
    przystopowała jakoś się pomało układało....w końcu zaszłam w ciąże moja mama
    była w szoku rozmawiała ze mna że może było by lepiej gdybym uzuneła i wtedy
    znów wpadałm w szał..po jakimś czasie mi przeszło oczywsicie usunięcie
    dziecka nie wchodziło w gre...w krótce wzieliśmy ślub cywilny...a po 7
    miesiącach przyszło na świat dziecko...po porodzie wpadłam w depresje po
    porodową dużo płakałam i wtedy znów zaczeły się kłotnie tylko że wtedy on
    podniósł juz na mnie rękę pobił mnie szarpał za włosy gryzł i bił pięścią bo
    całym ciele oczywiscie nie po twarzy żeby nie było widać...wszystko słyszała
    moja matka wpdła do pokoju zrobiła awanture ale rozeszło się po
    kościach...przecież teraz było już dziecko!!!!I powtarzało się to prawie 1
    raz w miesiąsu może częściej czasmi kłocilismy się po cichu żeby nikt nie
    słyszał ale on oczywsice zawsze musiał mnie uderzyć poprostu tłuymaczyłam to
    sobie tak że go znów zdenerwowałam krzyczałam na niego więc nie wytrzymał i
    uderzył...dziś dziecko ma już 18 miesięcy i czasami jest świadkiem jak się
    kłocimy i jak mąż mnie bije....czasami nie moge już wytrzymać i próboje mu
    oddać ale nie mam tyle siły szarpne go..zeby przestał ale on odda 10 razy
    mocniej...przed ostatnia bijatyka skonczyla sie na tym ze bylam na pogotowiu
    na przeswietleniu palca wtedy na chwile zrobilo mu się żal...zaczoł mnie
    tulić wszystko było cacy!!!!ale teraz znów się zaczyna zaczynamy od głupiej
    głupoty się kłocić nie bede ukrywała ze czasmi się wydre bo mam juz czasmai
    wszystkiego dość więc krzycze ale czy to upoważnia go do tego żeby podniesc
    na mnie rękę dziś też mnie pobił a pozniej zabrał się i poszedł z dzieckiem
    na spacer a ja siedze jak zwykle w domu i płacze...spytałam dlaczego mnie
    bijesz jak ja krzycze to ty tez krzyknij na mnie i już ale on stwierdził że
    biciem może w koncu oduczy mnie krzyku...znów mam powyrywane włosy pogryzione
    ręce i posiniaczone nogi....i mętlik w głowie co mam zrobić ....jest mi tak
    ciężko...nie wyobrażam sobie bycia bez niego za bardzo się przywiązałam przez
    5 lat ja wiem że ludzie rozwodzą się nawet po 20 latach małżenstwa ale chodzi
    o to że ja siebie tez obwiniam i ciągle tłumacze że to znowu wszystko
    przezemnie...bo gdybym ja nie krzyczała to on by nie bił...I tak wkółko na
    zmiane kłotnia pozniej wychodzi słonce i jest dobrze przez pare dni a pozniej
    znowu...to słońce które przechodzi przez nas związek to tylko chyba to mnie
    przy nim trzyma bo ciągle mam nadzieje ze to słonce zawita na zawsze na
    stałe...i tak zostanie..........
    Edytor zaawansowany
    • 06.02.07, 11:18
      www.niebieskalinia.pl/index.php?assign=ofiary_przemocy
      A później zastanów się, i to mocno, czy chcesz być z agresorem razem, czy
      chcesz, by wychowywał twoje dziecko, czy wierzysz, że przemoc się więcej nie
      powtórzy, że uda wam się bez terapii i czy będziesz razem z nim szczęśliwa.
      Jeśli na którekolwiek pytanie odpowiedziałaś sobie tak, to przeczytaj to
      jeszcze raz.


      BloguBlogu
      • 06.02.07, 11:35
        Nie rozumiem takich kobiet jak ty.
        Gdy po raz pierwszy zostałaś przez niego uderzona to powinnaś od razu coś z
        tym zrobić.A tak pokazałaś mu że jesteś słabą kobietką na której on może się
        wyżywać kiedy tylko zechce.
        Nie wiem jak wygląda wasza sytuacja mieszkaniowa ale jeśli mieszkacie u twojej
        matki to poinformuj go że jeśli jeszcze raz podniesie na ciebie ręke to koniec
        z wami i ma się wyprowadzać.
        Musisz pokazać mu że nie ma prawa cię bić .
      • 03.06.09, 13:24
        Powiem wam co ja mam, i proszę o pomoc
        Teraz siedzę jak zwykle z pobita głową i czuje się, tak jak do mnie powiedział
        mój mąż "gówno, zero, wredna suka, dziwka… "
        Mówi mi, że to moja wina, że moja niewyparzona gęba jak zwykle się nie zamyka,
        że kiedyś byłam inna, ze teraz mnie nienawidzi i że nic do mnie nie czuje, że
        ponoć uważam się za pępek świata, że ustawiam go, śledzę, że nie dam mu żyć, że
        5 lat które ze mną spędził to stracone pięć lat.
        Może zacznę od tego, że opowiem Wam moją historię, oczywiście w skrócie abyście
        nie zasnęli. Mój nadal aktualny mąż, jak go poznałam, nie muszę Wam mówić jak
        mnie bardzo kochał, ubóstwiał ponad wszystko, nie widział świata poza mną,
        uważał, ze jestem jego największym szczęściem, później bywało różnie, tzn zawsze
        bardzo mnie kochał, ale był agresywny jak się wkurzył na mnie. Oczywiście zawsze
        uważałam, że to wina mojej, tu cytat mojego męża ”niewyparzonej mordy/gęby –
        stosuje zamiennie”. I powiem, wam szczerze, że do tej pory uważam, że to moja
        wina, że to ja za dużo mówię. Dzisiejszy przykład, dopóki siedzę cicho i nic nie
        mówię to jest ok., po co mi było się odzywać, a o co poszło, ktoś wygrał dla nas
        „coś”, ale mogła skorzystać tylko jedna osoba, ponieważ pierwszy dowiedział się
        o tym mój mąż, to poinformował, ze jak jest to dla jednej osoby to rezygnujemy,
        ja dowiedziałam się po tygodniu, tzn również dostałam taką samą propozycję, z tą
        różnicą ze mój mąż miał tydzień czasu na zastanowienie a ja jeden dzień,
        ucieszyłam się i miałam wieczorem o tym z mężem pogadać, ale jak zwykle się
        pokłóciliśmy i mąż za mnie powiedział, że ja również rezygnuje. Dziś okazało
        się, że mimo tego iż ktos inny miał z tego skorzystać, to ta osoba się
        rozchorowała i wróciła propozycja do nas. Ponieważ cały ostatni tydzień
        strasznie się kłóciliśmy, dochodziło jak zwykle do bicia, oczywiście nie ja
        biłam, to wydawało mi się, że to będzie oczywiste że nikt z nas nie skorzysta a
        wiecie co mój mąż na to, że on mnie nienawidzi i że ja mu nie będę dyktować „co
        i jak” ma robić i że skorzysta.
        Oczywiście się zdenerwowałam i chciałam o tym pogadać, ale nie dało się,
        zostałam jak zwykle wyzwana od najgorszych szmat itp. Nie wiem czy może
        rzeczywiście to moja wina, że go ograniczam, a może on jest despotą a ja jestem
        naiwna i boję się powiedzieć dość!
        Muszę powiedzieć, że nie jestem bez winy, jak się czegoś uczepie to już tak musi
        być, ale mam też sporo dobrych cech, które kiedyś mój mąż widział, teraz ich nie ma…


        • 03.06.09, 19:21
          Słuchaj, skoro jemu tak z Tobą źle, to nie zranisz go
          za bardzo odchodząc (zresztą, kto by się tym
          przejmował), a sobie zapewnisz komfort psychiczny.
          W dodatku jest zakompleksionym bydlakiem stosującym
          wobec Ciebie przemoc fizyczną, - nie wahaj się dłużej,
          bo będzie się tylko nakręcał i korzystał z okazji, że
          znalazł sobie worek treningowy. I nie licz na to, że
          się zmieni. NIE zmieni się, nie wierz w to.
        • 10.07.09, 18:32
          Na pewno powinnas pomyslec o odejsciu i takim definitywnym.Obawiam sie ze maz
          moze w tym przeszkodzic.
      • 27.02.10, 00:31
        wiem co to znaczy jak mąż cię bije sama też to przechodzę mam dosyć takiego
        życia raz już od niego odeszłam ale głupia byłam że wróciłam
    • 06.02.07, 11:49
      Ja też szczerze mówiąc tego nie rozumiem. Jak możesz pozwalać na takie
      ponizanie siebie, bicie przy dziecku, przecież na nie to bedzie miało fatalny
      wpływ. To, że krzyczysz na męża, nie upoważnia go do bicia, nie wolno stosować
      przemocy. jesteś młoda, wnioskuję, że masz niewiele ponad 20 lat. Całe życie
      przed tobą, nie zastanawiaj się nad tym, co zyskujesz w takim małżeństwie, bo
      tak naprawdę o wiele więcej tracisz (twoje dziecko też).
    • 06.02.07, 11:54
      I moze cie kiedys wkoncu zabije. nie rozumiem skad sie tu biora takie mieczaki.
      moj stary raz chcial podniesc na mnie reke, niezdazyl, pokopalam, pogryzlam i
      na koniec stukłam patelnia jak psa. to bylo ze dwa lata temu i od tej pory
      nawet na mnie nie podnosi glosu. Skoro nie potrafisz sie bronic sama to zglos
      sie na policje i finito. Chyba ze bol sprawia ci przyjemnosc bo inaczej nie
      moge pojac tak ty mozesz dazyc jeszcze takie bydlaka uczuciem.
      --
      Dum spiro, spero...
      Palmalkowe oblicze
      • 06.02.07, 11:58
        w takiej sytuacji najważniejsze jest dobro dziecka- jak wyrośnie myślisz że nie
        będzie tego pamiętać? wolisz je wychowywać w takiej rodzxinie czy jako samotna
        matka? ja bym wybrała to drugie- a jeżeli dziecko krzyknie to on na nie też rękę
        podniesie? może dzisiaj jeszcze nie ale za 2-3 lata?
        zastanów się dziewczyno co ty robisz ze swoim zyciem.
        Nie pozwól się tak traktować!

        Odejdz od niego póki nie jest za późno!
      • 24.05.07, 15:20
        "moj stary raz chcial podniesc na mnie reke, niezdazyl, pokopalam, pogryzlam i
        na koniec stukłam patelnia jak psa. to bylo ze dwa lata temu i od tej pory
        nawet na mnie nie podnosi glosu." nadal z nim jestes? szanujesz go? a siebie?
        nie wszystko tu rozumiem, a jesli rozumiem, to nie popieram...
    • 06.02.07, 12:27
      Tja... Jest takie powiedzonko "na zlosc babci odmroze sobie uszy". Przypomnialo
      mi sie po przeczytaniu Twojego postu, bo Ty robisz cos podobnego: na zlosc
      swojej mamie tkwisz w zwiazku z panem, ktory nadaje sie do odstrzalu
      sanitarnego, kosztem wlasnym i dziecka. Glownie dziecka mi zal - bo Ty masz
      prawo tkwic w gownie po uszy na wlasne zyczenie i byc worem treningowym dla
      agresywnego czuba, jesli taka wola - ale Twoj synek jest w tym ukladzie
      przymusowo. Nie masz prawa fundowac mu traumy na reszte zycia. Poswiecajac jego
      dziecinstwo dla zwiazku z panem-smieciem bedziesz wspolodpowiedzialna za
      zmarnowane dziecinstwo Twojego synka.
      Na Twoim miejscu schowalabym w kieszen chec udowodnienia mamie, ze gruszki
      rosna na wierzbie, zwrocila sie o pomoc do wszelkich dostepnych zrodel
      (rodzice, policja, psycholog), przy najblizszej okazji wyrzucila smiecia z domu
      (wymiana zamkow jest szybka i latwa), a nastepnie wystapila o rozwod z
      orzekaniem o winie. Orzekanie daje Ci prawo do alimentow nie tylko na dziecko,
      ale i na siebie.
      • 06.02.07, 13:05
        Pozwalałaś mu od początku sobą pomiatać i teraz on czuje się twoim panem.
        Mój mąż od zawsze wiedział że gdyby tylko podniósł na mnie ręke to byłby to
        jego ostatni czyn .
        A ty tkwisz w tym już tyle czasu i dopiero teraz zauważyłaś że masz tego dosyć
        i nie tak powinno wyglądać twoje życie z nim?
    • 06.02.07, 13:16
      piwnooka20,
      Łajza (przepraszam,ale po przeczytaniu Twojego wątku inaczej nie określę typa,
      który jest Twoim mężem) bić Cię nie przestanie. Kiedyś, podczas studiów jako
      wolontariuszka chodziłam do BPO, w którym zetknęłam się z takimi przypadkami.
      Poza prawnikami, pracowali tam psychologowie oraz sztab in. specjalistów. I
      wiesz co psycholog mówił? Otóż specyfiką kobiet bitych jest ciągłe życie w
      poczuciu winy, wywołane przez bijącego.
      Dziewczyno, przecież typ, z którym żyjesz powinien sie leczyc!! A Tobie
      potrzebna jest rozmowa z psychologiem, który uświadomi Ci,że WINNY JEST MĄŻ, A
      NIE TY!! Uwierz w siebie. jesteś młoda, więc dasz radę żyć sama. A przede
      wszystkim zadbaj o los dziecka - nie pozwół, by było świadkiem przemocy!!
      Przecież w przyszłości ono również może być bite przez tę łajzę !!
      Odejdź od Niego. Masz dziecko i zadbaj, by żyło w normalnej, ciepłej atmosferze.
      Pamiętaj,że to Ty decydujesz o jakości swego życia. Nie bądź naiwna-mąż sam się
      nie zmieni !!
      • 06.02.07, 14:32
        Dziekuję bardzo za odpowiedzi...jednego nie napisałam że kiedyś świadkiem była
        jego matka widziała jak mnie uderzył a ona nic mu nie powiedziała a pozniej
        jeszcze raz mnie przy niej szarpnoł a ona nic najśmieszniejsze jest to że
        pozniej powiedziała do swojego męża czyli mojego tescia że to moja wina i to
        dlatego jej syn mnie uderzył bo go bardzo zdenerwowałam a on na to odpwoeidział
        że ON jest jeszcze taki przystojny wiec napewno ułoży sobie jeszcze życie z
        kimś innym...a gdzie w tym jestem ja???naprawde się staram gotuje obiady
        sprzatam jedynie tak sie moge odwdzieczyc za to że za darmo mieszkamy u jego
        rodziców lecz oni nawet tego nie widzą jak ja bym nie sprzątała to chyba
        zarośli by brudem:/a z jakiej racji mam zmywac bo jego rodzicach i po jego
        bracie ktory nic nie robi tylko caly dzien spi...na lepszych tesców trafić nie
        mogłam....pozdrawiam wszystkich którzy mi odpisują
        • 06.02.07, 15:25
          Ręce opadają. Gość nadaje się tylko do odstrzału sanitarnego a Ty jesteś
          klasyczną, podręcznikową ofiarą. Kopnij to gówno w dupę, bo krzywdzisz dziecko.
          W uroczych klimatach będzie dorastać patrząc jak tatuś leje mamusię.
          Miłość? Nie bądź głupia, młoda jestes i jeszcze z 10 razy się możesz zakochać.
          A on jak taki przystojny to niech szuka następnej frajerki.
        • 06.02.07, 15:26
          Pakuj sie, bierz synka i w te pedy przenies sie do swoich rodzicow. Pomoga. W
          kontekscie tego, ze mieszkasz u tesciow, moja poprzednia rade, coby wykopac
          gnoja (tj. Twojego meza) z domu mozna podlozyc pod tramwaj. Uciekaj od typa i
          od calej jego po..banej rodzinki. Jakies resztki szacunku do samej siebie chyba
          masz, nie? A nawet jesli nie masz, to i tak uciekaj - zeby przynajmniej swojemu
          synkowi oszczedzic widoku tatusia tlukacego mamusie, przy pelnym poklasku babci
          i dziadka.
          • 06.02.07, 15:31
            Chyba, że chce dama popatrzeć jak w przyszlości jej synek będzie lał jej synową
            a wnusio oglądał...
            Ciekawe skądinąd, że jak panna siedzi w związku z takim gównem to zawsze
            twierdzi, że kocha go nad życie?
            • 06.02.07, 15:57
              triss_merigold6 napisała:

              > Ciekawe skądinąd, że jak panna siedzi w związku z takim gównem to zawsze
              > twierdzi, że kocha go nad życie?

              Bo mit Wielkiej Milosci Przez Wielkie M (takiej, co to wszystko przetrzyma,
              wszystko zwyciezy, wszystko usprawiedliwia - rowniez glupote i bycie worem
              treningowym, i co to nigdy sie nie konczy) ma sie dobrze w czesci zenskiej
              narodu. Niestety. A dla mitu ludzie sa w stanie poswiecic naprawde sporo. Poza
              tym, ucieczka w mit jest niekiedy paradoksalnie latwiejsza niz przyznanie, ze
              sie wzielo slub z kupa gowna.
          • 06.02.07, 15:34
            Taa i słońce po kłótni wychodzi... za parę lat sobie panna obejrzy słońce z
            lamp na OIOM-ie.
          • 06.02.07, 15:42
            Witaj,
            moze wyda sie tobie to nienormalne ale, te reakcje ty w nim wywolujesz.
            Wyraznie widac, ze jestescie zwiazkiem KATA i OFIARY. Masz obowiazek wobec
            siebie i swojego dziecka by sie bronic i odciac od tego. Jak to zrobisz
            prawdopodobnie maz przybiegnie do ciebie po paru dniach z kwiatami albo padnie
            na kolana. Kat pootrzbuje ofiary, jak to napisal/ a triss_merigold6 jestes
            klasyczną, podręcznikową ofiarą. Kto mial cos takiego w rodzinie albo w glowie
            (ja mialem) wie jak to dalej sie rozwija, jakie sa reakcje.
            Wiekszosc odp. Na forum jest zgodna, powinnas odejsc – to pierwszy krok. Nie
            przekreslal bym tego faceta jak inni, da sie z tym cos zrobic, ale tu musisz
            pierw sama zobaczyc, ze to u niego wywolujesz. Radzil bym terapie… albo niech
            cie kiedys zabije…


            + + +

            mialbym rozwiazanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
          • 26.01.10, 22:21
            a co zrobilas zeby to zmienic????Facet jest bydle ale Tobie widac to pasuje jak
            z nim jestes.I do tego pozwalasz zeby Twoje dziecko zyla w takim bagnie.
        • 07.02.07, 08:25
          nie dziękuj, tylko wyciągnij właściwe wnioski !!!
        • 06.05.07, 09:10
          i to Cie juz wtedy nie zastanowilo? facet Cie bije a jego rodzice, ktorzy o tym
          wiedza stwierdzaja, ze jak nie Ty, to inna. na co jeszcze czekasz? chcesz tak
          zyc? a co, gdy mezulek zacznie bic Wasze dziecko? moim zdaniem oboje
          powinniscie sie leczyc. ze on nie jest normalny, to fakt. ale i tez z Toba nie
          jest najlepiej, skoro powalasz siebie tak traktowac.jak jestes madra, odejdz! i
          to jak najpredzej!
        • 07.12.09, 08:04
          Wiesz, co moim zdaniem jest największym problemem kobiet, które "dają się" bić -
          bo ty niestety dajesz się bić i znęcać nad sobą! To poczucie wartości. Przez
          swojego męża zostałaś zdegenerowana do roli sprzątaczki i kucharki, do "dziwki"
          w łóżku (wybacz mi to). Taka jest prawda! Żadna błękitna linia, policja czy
          ośrodek pomocy ci nie pomoże, dopóki nie poczujesz w sobie znów - nie kobiety
          czy mężczyzny - ale po prostu człowieka. Musisz wstać i przypomnieć sobie, że
          masz wartość, że zasługujesz na szacunek i miłość. Bez tego nikt ci nie pomoże,
          bo ty - biedna myszka, będziesz chciała do niego wracać, bo w twojej głowie
          pewnie są już takie myśli, że on jest dobry, tylko cały świat wmawia ci jaki z
          niego skur****

          Poczytaj o tym, i oby nie było za późno:
          pl.wikipedia.org/wiki/Syndrom_sztokholmski

          Uciekaj stamtąd jako człowiek, jako kobieta - nie jako wyrzucony śmieć!!!!
          --
          Złośliwy, niedobry człowiek, kochający zwierzaki :)
        • 23.01.10, 20:43
          nie masyya co dyikowa. wedug mnie to sa yle radu. ja teyjestemmlodamatka.
          mnierowniey bil may. powiem ci jedno. pryede wsyzstkim nie staraj sie odpowiadac
          na pztania dlacyego sobie na to poywolilas. tz dobrye wiesy dlacyego to robilas.
          cyulas sie winna. ja tey robilam ten blad. na sycyescie nadsyedla cyas kiedz
          sieobudyilam. ale to nie nastapilo dlatego, ye yastanowilam sie dlacyego nato
          poywalalam, a dla tego, ye powiedyialam sobieŁTO NIE JA JESTEM WINNA!!! TO ON
          MAYE SOBA PROBLEM I JA NIE MUSYE GO ROYWIAYZWAC. NIE BEDE YASTANAWIAC SIE JAK
          MOGE SIE YMIENIC, YEBZ ON SIE NIE DENERWOWAL. TO ON POWINIEN POMZSLEC JAK MA SIE
          WZYBZC CHORZCH YAGRZWEK. TZ POMZSL TZLKO O TZM, YE SA 2 NAJWAYNIEJSYE DLA CIEBIE
          OSOBZ NA SWIECIE. TZ I TWOJE MALENSTWO. I NIKT INNZ + NAWET TEN, KTOREGO TAK
          DLUGO KOCHALAS NIE JEST WART TWOJEJ UWAGI. TRYZMAJ SIE I PAMIETAJ, YE YZCIE
          TWOJE I TWOJEGO DYIECKA PRYEDSTAWIA NAJWIEKSYA WARTOSC. A ON MUSI SOBIE RADYIC
          SAM. NIEKRYZWDY SIEBIE I BOBASKA YOSTAJAC Y NIM. NA PEWN NIEBEDYIECI LATWO, ALE
          BEDYIESY SPOKOJNIEJSYA IYDROWSYABEY KATA U BOKU.

          WIEY MI. PO ODEJSCIU OD MEYA ODYZSKALAM WIARE W SIEBIE I CALA ENERGIE,
          KTORAWZKOYZSTZWALAM NA UYERANIE SIE Y NIM + POSWIECAM MOJEMU SZNKOWI. YROB TAK SAMO.
        • 27.01.10, 09:54
          wez go zostaw jestes mila osobka napewno sobie zycie ulozysz a to bedzie
          tylko zlym wspomnieniem (mam nadzieje ze juz jest)i jak dodatkowo
          chcialabys zebym go troszeczke pogryzl poszarpal to daj znac nie toleruje
          damskich bokserow zobaczymy jak zareaguje jak ja na niego rykne
          wrrrr.....pozdrawiam
    • 06.02.07, 15:47
      Musisz jak najszybciej od niego odejść wiem że to trudne ale MUSISZ.Wiem jedno
      jeśli chłopak lub mąż chociaż raz uderzy swoją kobietę to niezawacha się zrobić
      tego poraz drugi czy setny i nie ma co się oszukiwać ,mieć nadzieję że coś się
      zmieni że będzie lepiej bo nie będzie, będzie jeszcze gorzej. Na prawde przykro
      mi że musiałam to napisać ale taka prawda przecież w końcu po to tu jesteśmy
      żeby pomóc, doradzić a nie po to żeby pisać byle co.
    • 06.02.07, 15:47
      Za zabójstwo w obronie własnej dostaniesz max 7 lat, może warto się
      zastanowić ;)
      A tak szczerze to nie wiem co ci poradzić, jest beznadziejnie, z takim
      podejściem "że go kochasz" nie uwolnisz się nigdy, on będzie cię zawsze uważał
      za szmatę którą można potarmosić, poniżyć i pobić.
      Powodzenia, bo tylko tyle mogę ci pożyczyć.
      • 06.02.07, 16:12
        Za przekroczenie granic obrony koniecznej to może dostać nawet tylko zawiasy.;)
    • 06.02.07, 16:17
      Napiszę ci tak- mam znajomych, bardzo się kłócili, wyzywali, bili nie, ale
      przepychali, a przede wszystkim wydzierali na siebie. Jej mi było szkoda na
      początku, potem już nie, bo nic z tym nie robiła i pozwalała mu na wszystko. Po
      wielkiej kłótni parę dni było ok, potem powtórka z rozrywki. Jedno mnie samą
      wytrąciło z równowagi- reakcja dziecka na ich zachowanie. Mały biegł do swojego
      pokoju, zakrywał uszy, płakał, cały się trząsł, nie pozwolił nikomu do siebie
      dojść. Efekt dziś (po ok.3 latach) jest taki- oni już zachowują się normalnie,
      ale mały ma do tej pory poważną nerwicę, biegnie do pokoju, gdy tylko ktokolwiek
      podniesie głos (nawet głośno się zaśmieje), ma przez to problemy w szkole i w
      ogóle na wiele rzeczy reaguje nienormalnie.
      Zastanów się nad jednym- czy chcesz swojemu dziecku zafundować taki start? Ono
      się jeszcze nastresuje. A na pewno w psychice zostawi mu ślad to, co już się stało.
      Uciekaj od niego, od teściów. Nie masz nic do stracenia. Ułożysz sobie życie po
      swojemu od nowa, a przede wszystkim zapewnisz dziecku godne warunki do
      dorastania. Nie łudź się tym, że on się zmieni. Tacy faceci się nie zmieniają.
      On sam jest zakompleksiony i swoją agresję wyładowuje na Tobie, bo tak mu łatwo
      i Ty się na to godzisz. Uciekaj póki możesz!
      I nie tłumacz tego żadną miłością. On cię na pewno nie kocha, miłość to
      szacunek. A jeżeli on swoim zachowaniem jeszcze Cię nie wyleczył z miłości do
      niego, to co ma się stać, żebyś się odkochała? Krzywdę ma ci zrobić? Do końca
      życia chcesz tkwić w takim związku? Pomyśl nawet nie o sobie, ale o dziecku.
    • 06.02.07, 23:15
      Gdyby mnie mąż udeżył to bym mu po prostu oddała! Nie pięscią ani ręką... Bym
      złapała jakiegos kija lub patelnią w łeb! Nie wyobrażam sobie tego. Gdyby mnie
      gryzł, kopał, itp. ja robiłabym dokładnie to samo. Albo bym go we snie związała
      i wtedy natłukła. Co on sobie mysli? WIELKI MACZO- niech się porwie na kogos
      silniejszego od siebie.
      Ja na Twoim miejscu nie siedziałabym z nim chwili dłużej!!!
      Mojego męża ciotka miała podobne życie. "Wujek" tłukł ją czym sie tylko dało:
      kablem od telewizora, parasolką (to był dla niej luksus- w formie takiej ze
      bardzo nie bolało), kiedys wyskoczyl do niej z widłami, pozniej zamknął ją na
      strchu (była zima ok -10) to biedna spała na starych kórtkach i kocach jakie
      sie tam znajdowały- nie wypuszczał jej przez 2 dni i 2 noce i kazał jej
      skamleac jak suce!
      I wiesz co? Meczy sie z nim do tej pory. Bedzie juz jakies trzydziesci pare
      lat. Teraz on ma prawie pod 70-tkę, troszkę zniedołężniał i juz jej nie bije.
      Ale za to wyzywa od najgorszych, nie myje sie i nie załatwia w toalecie
      (chociaz nie jest chory), ona wszystko koło niego robi. Gdy ktos do nich do
      domu przychodzi to ona boi sie cherbart zrobic!
      Ja na Twoim miejscu nawet chwili bym sie nie zastanawiała- POMYSL O DZIECKU! Co
      ono czuje, co ono przechodzi? Z takim mezem i ojcem nie macie przyszlosci. Bo
      skoro on sie raz do tego posunął i ciągle to sie powtarza to... on sie juz nie
      zmieni!
      Takie jest moje zdanie ale to Ty musisz zdecydowac.
      Pozdrawiam i zycze wytrwałosci :)
      • 06.02.07, 23:38
        Wiesz dziecinko, prosisz o rady i masz ich tu cale mnostwo, oby nie poszly na
        marne. A propos tesiowej. po spakowaniu sie i na dowidzenia wyplacilabym tak
        tesciowej ze by sie o sciane obila i jeszcze bym to skwitowala krotko, ze
        przecierz jak komus w tym domu puszczaja nerwy to wolno sobie kogos udzerzyc.
        3maj sie
        --
        Dum spiro, spero...
        Palmalkowe oblicze
    • 07.02.07, 02:29
      Wasza historia to typowy przyklad syndromu "ofiary i kata". Tak jak inni radza,
      kopij go w d..pe i uloz sobie zycie od nowa z kims normalnym (jestes jeszcze
      tak mloda, ze cale zycie przed Toba). A jesli jeszcze masz watpliwosci, to
      wiedz, ze czesto takie chore zwiazki koncza sie tragedia - bo albo oprawca
      kiedys pobije za mocno, albo ofiara maltertowana przez lata zabija w koncu
      swego kata by wreszcie przerwac ciagle pasmo bolu i upokorzen. Czy naprawde
      chcesz, zeby za pare lat i u Was tak sie skonczylo????


      --
      "...But what in the hell is this world coming to?...
      ...Time is like a fuse, short and burning fast..." - Metallica (1984)
    • 07.02.07, 09:50
      jak mozna zalozyc wacik "maz mnie bije"
      jeszcze "zostawilam meza bo mnie uderzyl" to tak
      na co czekasz az zeby poleca albo sie za dzieciaka wezmie badz zesz MATKA! chron
      swoje dziecko nawet przed takkimi widokami skoro sama z siebie dla siebie nie
      jestes w stanie nic zrobic
      baby sa gupie
      --
      Zaczynam się tam gdzie inni się kończą....
      • 07.02.07, 10:20
        Jestem kolejną nierozumiejącą tej sytuacji. On Cię bije, ty go nie zostawisz -
        wyraźnie to napisałaś, że "tak już będzie zawsze". A zatem czego oczekujesz od
        forumowiczek???? jakiej porady?? Mam bujną wyobraźnię, ale jednak ma ona swe
        granice, bowiem nie potrafię wysnuć niczego konsktruktywnego, co mozna by Ci
        napisać. Nie chcę Cię obrazić, ale nie mam za grosz szacunku dla kobiet Twego
        pokroju, i śmiem twierdzić, że 90% normalnych kobiet też nie ma. Bo jak niby
        można szanować kogoś, kto za grosz nie szanuje siebie?? nie ma źdźbła ambicji,
        dumy?? Żal mi Twego dziecka i matki. Boże, jak ona musi cierpieć! Najbardziej
        żałosne jest to, że takie własnie własnie żałosne stworzonka jak ty skupiają
        wokół siebie niewinnych ludzi, na których w żałosny sposób odbije się Twoje
        żałosne postępowanie. Ty cierpisz na własne życzenie, nie możesz do nikogo mieć
        pretensji. Sama sobie zafundowałaś to bagno, więc sobie teraz w nim pływaj.
        Ale, na litość boską!!!, wciągasz w nie innych! Jak możesz nie mieć za grosz
        poczucia odpowiedzialności??? Wiesz co, jesteś egoistką, jakich mało. W imię
        swego bzdurnego uczucia niszczysz życie swego dziecka już od samego początku,
        wypaczasz mu psychikę, obracasz w gruzy dzieciństwo. Założę się też, że
        zniszczyłaś spokój matki. Dała ci życie, które ty zmarnowałaś w konkursowo
        idiotyczny sposob.
        • 13.04.09, 12:53
          > żałosne jest to, że takie własnie własnie żałosne stworzonka jak ty skupiają
          > wokół siebie niewinnych ludzi, na których w żałosny sposób odbije się Twoje
          > żałosne postępowanie. Ty cierpisz na własne życzenie, nie możesz do nikogo mieć
          >
          > pretensji. Sama sobie zafundowałaś to bagno, więc sobie teraz w nim pływaj.
          > Ale, na litość boską!!!, wciągasz w nie innych! Jak możesz nie mieć za grosz
          > poczucia odpowiedzialności??? Wiesz co, jesteś egoistką, jakich mało. W imię
          > swego bzdurnego uczucia niszczysz życie swego dziecka już od samego początku,
          > wypaczasz mu psychikę, obracasz w gruzy dzieciństwo. Założę się też, że
          > zniszczyłaś spokój matki. Dała ci życie, które ty zmarnowałaś w konkursowo
          > idiotyczny sposob.

          mocne słowa, niestety prawdziwe. uciekaj póki możesz..
        • 21.03.10, 22:40
          no jasne ze nie rozumiesz a skad masz to wiedziec skoro nie bylas w takiej
          sytuacji ?? cwaniakujecie ze az mnie to smieszy poprostu macie pantofla pod soba
          ktory tylko takiego udaje a nieraz ma wam ochote przyfasolic i zdziwilybyscie
          sie gdyby wam raz wpier... uwazaj jak sie odnosisz do ludzi zwlaszcza z
          problemem jak ci sie powodzi to ciesz sie ale nie kozacz jakbys wszystkie rozumy
          zjadla.
          ja bylam w takim zwiazku i wiem jak yrudno sie wyzwolic zwlaszcza jesli
          psychiczna kontrole ma nad toba. tacy ludzie tez maja w sobie dobro, chcesz im
          pomoc milosc odchodzi pomalu ale kobieta ma poczucie odpowiedzialnosci za
          drugiego czlowikea za ukochana osobe czy meza czy dziecko chce to naprawic a
          wmowiono jej ze jest winna bledne kolo czassme nie ma do kogo odejsc choc w stu
          procentach powinna.
          moja historia jest taka ze 5 razy dostalam od chlopaka. zakochalam sie wiem co
          mi imponowalo,dwa razy zdarzylo sie zanim zaszlam w ciaze, potem 4 razy (w tym
          raz myslalam ze mnie zabije). zrozumielam dzieki mojej coreczce ktora trzymalam
          na rekach karmilam piersia a on sprzedawal mi liscie w twarz tysiac razy
          odchodzilam i wracalam to byl koszmar zniewolenie totalne. ale po tym jednym
          razie cos peklo we mnie nawet jak widzilam w nim zmiany nalepsze i tak juz nie
          potrafilam z nim byc odeszlam . minelo pol roku i tesknie za jego dobrymi
          cechami ale to jest ludzkie!!! nigdy nie przestanie miec znaczenia to co nas
          laczylo ale nigdy do niego nie wroce choc codziennie mnie blaga. kazda sytuacj
          ajest inna a wy nie oeniajcie nie macie pojecia jak to jest trudne. ja czytalam
          wiele wypowiedzi z radami by odejsc pomogly mi mama siostry (bardzo cierpilay
          tez nayzwaly mnie egoista)i forum takze artykuly itp, dobrze zee napislas tutaj.
          czytaj co piszemy jestesmy zgodne. dobrze rozum iem co czujesz to jest okrutne
          cierpienie. ale warto odejsc choc na dluzej zebys zobaczyla te sytuacje zboku
          daj sobie czas. dasz rade nie jestes zalezna psychicznie, jestes silna napisalas
          tutaj to przejawia twoja chcec normalnego zycia!!!! nie poddawaj sie tej
          sytuacji dasz rade odejdz i zobaczysz co bedzie dalej poczujesz taka ulge ze nie
          bedziesz chciala wracac oj nie powodzenia z calego serca !!!!!!!!
    • 07.02.07, 14:07
      głupia,
      nie obraz sie ale tak Cie mozna okreslic
      Radze zostawic go
      • 27.01.09, 16:12
        zostawić go - to nie takie proste. też byłam taka mądra dopóki mój mąż nie
        podniósł na mnie ręki.
    • 07.02.07, 17:46
      A co, jesli mozna wiedzieć, powstrzymuje cię od odejscia? Zrób wreszcie coś dla
      siebie i dziecka i rozstań się z nim. To typ damskiego boksera, który nigdy się
      nie zmieni. Zwłaszcza, że ma poparcie w swojej popier******j mamusi. Jeśli nie
      zrobisz tego radykalnego kroku, to bedzie Cię lał dalej. Trzeba było zrobić
      obdukcję i zgłosić tego na policji. Na drugi raz zastanów się nad takim
      rozwiązaniem, bo musisz mieć jak najwięcej dowodów na tego szaleńca. Ten
      człowiek powinien się leczyć, bo dziś leje Ciebie a jutro zabierze się za Twoje
      dziecko! Nie myslisz o tym?
      • 08.02.07, 10:19
        uciekaj od niego dziewczyno, uciekaj, zrob to dla dziecka/.
    • 08.02.07, 13:50
      No i bardzo dobrze, że cię bije. Ja na jego miejscu też bym sobie ulżyła na
      babie, która nie ma szacunku do samej siebie. Poczekaj jeszcze i kochaj go
      dalej. I jeszcze za kilka lat twój syn powinien ci wpierd... za dzieciństwo,
      które mu zafundowałaś. Doprawdy nie rozumiem tych głupich bab, co to bardziej
      kochają chłopów tyranów niż własne dzieci.
      --
      Życie jest piękne! Jeśli prawidłowo dobierze się środki antydepresyjne:)
      • 08.02.07, 15:11
        bez urazy, ale spójrze trzeźwo na sytuację !
    • 08.02.07, 19:05
      ok, facet nie powinien Cie nigdy uderzyć ,to fakt . ale piszesz ze Cie
      bije,lecz nie piszesz kto doprowadza do takiej sytuacji???kto
      prowokuje...przychodzi Twoj facet do domu i odrazu podchodzi do Ciebie i
      uderza???oczywiście nic go nie tłumczy że Cie bije!!ale zastanów się ,może sama
      jesteś po częsci winna?Mam nadzieje ze go nie zdradziłaś...
      • 08.02.07, 19:17
      • 08.02.07, 19:20
        Nawet gdyby miał rogi wielkości stodoły to by gościa nie usprawiedliwiało.
        • 08.02.07, 19:32
          NIC nie usprawiedliwia bicia. Osoba, która pyta autorkę, czy nie prowokuje męża
          jest - przepraszam - skończoną idiotką, która z całą pewnością ma identyczny
          problem i szuka usprawiedliwienia w zachowaniu kobiet.
          • 07.12.09, 08:14
            Niezupełnie. Istnieją przypadki auto ofiar. Osób, które w jawny sposób prowokują
            do przemocy, ale tutaj bym tego nie porównywał, bo autorka po prostu wpakowała
            się w związek z typem z mentalnością PGR'owską - typem chama i brutala.

            Poza tym, wydaje wam się, że tak po prostu można odejść od swojego kata? To jest
            o wiele trudniejsze niż wam się zdaje. Moja pierwsza dziewczyna, z którą wpadłem
            szantażowała mnie emocjonalnie i znęcała się nade mną psychicznie. Za nic w
            świecie nie potrafiłem odejść, czułem się uzależniony. Nie wyobrażałem sobie
            życia bez niej! I co, potrzebowałem dopiero swojej żony, z którą w różnych
            sprawach nie jest tak jakbym chciał, ale zrobiła ze mnie człowieka ;)

            Uciekaj! Wstań i wyjdź. Gdzie są twoi rodzice? Dziadkowie? Gdzie jest twoja
            rodzina, która powinna ci pomóc?
            --
            Złośliwy, niedobry człowiek, kochający zwierzaki :)
      • 09.02.07, 00:14
        Raz spóźniła się z obiadem, a dwa dni po porodzie odmówiła współżycia.
        Poza tym spędza czas na opisywaniu problemów na forum, a mogłaby w tym czasie
        przecież podłogi szorować.
        Ech, jaka ona głupia...
        I biedny ten facet, cały czas prowokowany... Jak to wytrzymac?
      • 09.02.07, 10:52
        jeśli masz przygnębiać dziewczynę nie odzywaj sie !!
        nikt normalny nie zachowuje sie tak, jak facet będący Jej mężem!
      • 16.09.08, 15:07
        Ty się puknij i to zdrowo
        --
        Did I disappoint you?
        Or leave a bad taste in your mouth?
      • 30.06.09, 12:55
        hmm..twoim zdaniem jest powod dla ktorego moglby ja uderzyc ? z
        twojej wypowiedzi tak wynika..czyli co przy pierwszej lepszej klotni
        najlepiej wpier... jej "bo mnie zdenerwowala"..zastanow sie co
        piszesz...niema ZADNEGO ani usprawiedliwienia ani powodu zeby ja
        uderzyc ZADNEGO..nawet gdyby prowokowala on nie ma prawa! nalezy
        panowac nad swoimi emocjami jesli nie wyzyc sie na czyms innym
        niech idzie na ring i tam potrenuje..mysli ze gdy uderzy slaba
        bezbronna kobiete to jest maczo..pff..to za przeproszniem d*pa a nie
        facet...
    • 08.02.07, 22:27
      szkoda mi Ciebie...sama miałam podobną sytuacje...naszczęscie zrozumialam że
      tak żyć nie można!Ty tez musisz to zrozumiec bo jesteś wartościowa kobieta która
      zasluguje na to aby mężczyzna ją szanowal bo nikt nie ma prawa Cię bić. (Nie
      wazne co Byś Zrobiła) Niech on pier**** sie w ściane i sie leczy!!! Dałas sie
      tak traktowac i to sie nie skończy nie masz co w to werzyć!!!DZIALAJ:)))
      • 08.02.07, 22:55
        piwnooka20 ... wszystko OK?
        Nie olewaj tego, co piszą dziewczyny, tylko weź sobie te rady do serca.
        Myśl o dziecku. I się odezwij!
        • 31.05.07, 17:09
          Dziękuję wam ślicznie za słowa otuchy....wzięłam sie w garść i wyprowadziłam do
          mamy...a teraz pakuje torby i wyjezdzam z Polski...w końcu...się wzięłam w garść
          jestem za młoda...na to by moje życie tak wyglądało...jak do tej pory...chce coś
          jeszcze w życiu osiągnąć...i mam nadzieję że w końcu spotkam kiedyś na swojej
          drodze kogoś kto mnie doceni i będzie szanował...nie patrząc na to że mam już
          dziecko...DZIĘKUJĘ WAM KOCHANI!!!!! życzcie mi powodzenia...na prawie nowej
          drodze życia....CAŁUJE odezwę się jak wszystko już sobie poukładam...ale nie
          tutaj...i nie z nim ON to już rozdział zamknięty w moim życiu..lecz niestety
          pozostaną smutne i bolesne wspomnienia...
          • 31.05.08, 21:55
            Piwnooka, nie wiem, co zrobiłaś dla siebie (oiprócz słusznej
            wyprowadzki!).Przeszłaś jakąś terapię?Miałaś jakąś fachową pomoc?W każdym razie
            potrzebne jest Ci wsparcie.Napisz tutaj
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24028 to forum o przemocy.Wiele się
            dowiesz.No i zza granicy możesz pisać.Powołaj się na ten swój post.Slę Ci
            stadko pomocnych wirtualnych aniołków!Zgłoś się jeszcze dzisiaj, choć może
            trzeba będzie troszkę poczekać.
          • 07.12.09, 08:16
            Zagoją się :) Nie martw się, moje po przemocy psychicznej się zagoiły! Trwało to
            długo, ale teraz już tego nie wspominam, nie myślę o tym :) Spotkasz kiedyś
            dobrego człowieka, ale uważaj - bo możesz nieświadomie szukać kata! Bądź ostrożna!
            --
            Złośliwy, niedobry człowiek, kochający zwierzaki :)
    • 11.02.07, 20:36
      uciekaj !!! od niego bo jaki ham ma prawo bic kobiete? sama widocznie to lubisz
      skoro sie dajesz .. uwierz ze dasz rade są fundacje co pomagają takim jak Ty
      Tylko nie udawaj ze on sie zmieni i ze cie kocha dla mnie taki facet to TYRAN
      --
      Zostanę Żoną za...
      • 12.02.07, 16:58
        jesli twoja aktywnosc w twoim poscie odzwierciedla prace nad tym problemem to
        nie pozostaje mi nic innego jak zyczyc by cie walil tak dlugo az sie obudzisz.

        + + +

        mialbym rozwiazanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
        • 12.02.07, 18:14
          Zmiany sytuacji trzeba chcieć,a autorka chyba nie za bardzo
          tego pragnie,bo skoro twierdzi,że kocha nadal.
          Przepraszam,ale jak można kochać kogoś, kto nachrzania
          regularnie i z przyjemnościa patrzy na upokorzenie żony.
          To tak,jakby torturowany lubił oprawcę.
          No,chyba że jej chodziło o wszystko wybaczjącą miłośc bliźniego
          i litośc dla jego porąbanej psychiki.
          Gryzie ,kopie,tłucze! Ode mnie dostałby taki wp...l,że już
          raczej inna z uwagi na urodę,by go nie zechciała.
          Chorzy ludzie,chory układ,więc niebieska linia aż się prosi.
          --
          Jestem lwem-ryczenie jest moim naturalnym odruchem.
          • 12.02.07, 20:58
            Beali, to jest po prostu masochizm. Naprawdę trzeba mieć pogiętą psychikę, żeby
            tkwić w takim układzie i jeszcze kochać swojego kata.
    • 13.02.07, 14:47
      Wiesz co napisałaś taki długi list a ja nawet nie wiem czy masz córkę czy synka
      najwidoczniej dziecko-bo tak się wyrażasz nie jest dla ciebie takie ważne, bo
      inaczej nie skazywałabyś go bądź jej na takie życie. Jestem matką i bardzo się
      dziwię Twojej postawie wobec takiego zagrożenia dla życia i zdrowia Twego jak i
      dziecka.
      --
      Karolcia urodzona 10 lutego 2006
      • 13.02.07, 14:51
        Przeczytałam w którejś wypowiedzi że masz syna, a więc podejrzewam, że za
        jakieś 20 lat będziesz świadkiem jak twój synek bije swoją żonę, która
        sprząta , gotuje, stara się, a on ją biję i wiesz co? Pewnie powiesz, że to jej
        wina!
        --
        Karolcia urodzona 10 lutego 2006
        • 13.02.07, 14:58
          Ale wcześniej wleje matce. To smutne,jednak taki jest
          efekt dorastania w takiej rodzinie.
          --
          Jestem lwem-ryczenie jest moim naturalnym odruchem.
    • 13.02.07, 16:09
      W zeszłym tygodniu, kładąc dziecko spać usłyszałam trzaskanie drzwiami, krzyk,
      przeklaeństwai wybuch płaczu kobiety. Potem błagania o pomoc <<nie bij>> i płacz małego
      dziecka, potem trzaskanie mebli, uderzenia o ziemię...Potem wezwałam policję. W mieszkaniu
      pode mną po przybyciu policji zapanowała cisza. Nie dam sku............rzadnej szansy na
      maltretowanie tej kobiety. Jestem samotną matką i NIE BOJĘ SIĘ wezwać policji!!!!!
      Boże! Wiem, że można być w toksycznym związku, ale on Cię nie kocha. Jeśli się kogoś darzy
      uczuciem, chce się dla niego wszystkiego, co najlepsze, nigdy sie go nie skrzywdzi. Dasz radę.
      wpisz w google: bite kobiety, trafisz na odpowiednie strony. Jestem z Tobą. Trzymaj się. Odejdź.
      Zrób to dla dziecka..i dla siebie. Jesteś młoda, ułożysz sobie życie.
      • 13.02.07, 22:21
        Mój sąsiad też wczoraj równo prał sąsiadkę, az pojawiła się policja. Co za
        świat, co za KOBIETY!?? które pozwalają tak się traktować! Kocham swego męża
        ponad zycie, ale nie wyobrażam sobie, bym mogła wybaczyc podniesienie ręki. On
        nawet głosu na mnie nie podnosi.
    • 13.02.07, 23:08
      przyprowadz swojego meza do mnie
      co za skur....n
      dziwie Ci sie ze jeszcze z nim jestes
    • 05.05.07, 19:52
      Ja też jestem bita przez mojego jeszczer narzeczonego pewnie niedługo męża...
      Marcin (bo tak ma na omie) na początku był idealny nawet na mnie głosu nie
      podniusł jak się kłuciliśmy z czasem zaczoł krzyczeć przeklinć gdy był na mnie
      zły potem mnie szrpać i w końcu zaczoł udeżać tak aby bolało bije po głowie a z
      resztą nie patrzy paytrzy tylko na to aby zadać ból. Nie moge się od niego
      uwolnić bo go bardzo kocham i przystaje na to co się dzieje bo mi zależy. gdy
      mnie zbije potem przeprasza i obiecóje że więcej nie będzie dlatego mu
      wybaczam. Nie moge go tak przestać kochać i sobie odejść. On też mówi że go
      prowokóje pewnie to prawda nie wiem co robic.............
      • 05.05.07, 20:10
        I masy yamiar wyjść za niego za mąż? Przejrzyj na oczy!!! Nawet jak jesteś
        strasznie w nim zakochana, pomyśl trochę. Uciekaj od niego!!
        --
        ;)
      • 05.05.07, 23:02
        nika19881 napisała:

        > Ja też jestem bita przez mojego jeszczer narzeczonego pewnie niedługo męża...

        Nie ty pierwsza i nie ty ostatnia...

      • 06.05.07, 12:20
        Teraz Cię bije i po ślubie będzie Cię bił. Wiesz i łykasz jak gęś kulki. Super.
        Tylko się później nie skarż, widziały gały co brały.
      • 06.05.07, 15:08
        najpierw zacznij sie leczyc,dziewczyno on juz przed slubem pokazal ci na co go
        stac i ty chcesz jeszcze wyjsc za niego.puknij sie w glowe
      • 30.06.09, 13:06
        nika19881 napisała:

        > Ja też jestem bita przez mojego jeszczer narzeczonego pewnie
        niedługo męża..
        > .
        > Marcin (bo tak ma na omie) na początku był idealny nawet na mnie
        głosu nie
        > podniusł jak się kłuciliśmy z czasem zaczoł krzyczeć przeklinć gdy
        był na mnie
        > zły potem mnie szrpać i w końcu zaczoł udeżać tak aby bolało bije
        po głowie a z
        >
        > resztą nie patrzy paytrzy tylko na to aby zadać ból. Nie moge się
        od niego
        > uwolnić bo go bardzo kocham i przystaje na to co się dzieje bo mi
        zależy. gdy
        > mnie zbije potem przeprasza i obiecóje że więcej nie będzie
        dlatego mu
        > wybaczam. Nie moge go tak przestać kochać i sobie odejść. On też
        mówi że go
        > prowokóje pewnie to prawda nie wiem co robic.............

        A siebie kochasz ? Masz szacunek do samej siebie ? Najwidoczniej
        nie ! Przyszlego meza..no to powodzenia w zyciu..glupia jestes i
        tyle..kocham go kocham..ak mozna kochac kogos kto cie krzywdzi...nie
        wiesz co robic? ja przepraszam an jakim swiecie ty zyjesz? Tak
        jesczze wez z nim slub wtedy jeszcze bardziej poczuje ze jestes jego
        i niejednokrotnie bedziesz czestym gosciem w szpitalu..Żal mi cie
        (ale nie chodiz o litosc) tylko zal mi twojej glupoty mysl dalej ze
        przestanie owszem przestanie gdy ty przestaniesz oddychac..
    • 05.05.07, 20:20
      Przede wszystkim rób OBDUKCJĘ!!!!!! a następnie złóż zawiadomienie o popełnieniu
      przestępstwa znęcania w prokuraturze. To nie Ty masz się wstydzić ale twój mąż.
      Przyznaj sie mamie i poproś ją o pomoc.następnie wyprowadź sie do swojej mamy i
      złóż pozew o rozwód z orzeczeniem o jego winie.Znajdź w sobie siły nie tylko ze
      względu na siebie, ale głównie ze względu na swoje dziecko.jeśli tego nie
      uczynisz będziesz wrakiem człowieka, a Twoje dziecko nigdy nie ułoży
      pozytywnych relacji rodzinnych i partnerskich.
    • 08.05.07, 11:50
      nie doradze nic innego niz poprzedniczki - rozwod i to jak najszybciej.
      Jestes znerwicowana cala sytuacja, dlatego krzyczysz przy okazji klotni, ale to
      nie twoja wina. Nie licz na to, ze facet sie zmieni, nie daj sie uglaskac paroma
      spokojnymi dniami. Mieszkacie u Twojej mamy, wiec on sie musi wyprowadzic.
      Jesli nie zrobi tego dobrowolnie, to mozesz spakowac jego rzeczy i zmienic zamki
      w drzwiach. Zrob koniecznie obdukcje - przyda sie do rozwodu.
      I nie oplakuj drania, bo nie jest tego wart. Jestes mloda, ochloniesz troche,
      odpoczniesz od stresu i poznasz kogos, kogo warto pokochac i kogos kto Cie
      bedzie szanowal.
      A wiec - wyrzuc drania z domu i zajmij sie soba i dzieckiem!
    • 08.05.07, 12:02
      dalej nie czytam. To wystarczy.
      • 08.05.07, 13:05
        Sugerujesz, że we wszystkich małżeństwach zawartych z powodu ciąży panowie
        słusznie biją panie?
        • 24.05.07, 15:59
          Sugeruje pewnie,ze takie małżeństwa zazwyczaj się rozpadaja...
          --
          sa dwa powody dla ktorych polska mi obrzydla: za duzo swięconej wody, za malo
          zwykłego mydla
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.