Mąż mnie bije...:((( Dodaj do ulubionych


Witam jestem tutaj nowa...w sumie to nawet nie wiem od czego zacząć.
1 lutego miałam ze swoim mężem rocznice poznaliśmy się 5 lat temu.
Małżeństwem jesteśmy prawie 2 lata.Wzielismy ślub bo zaszłam w ciążę ale
poniekąt to nie było tego powodem poprostu chcieliśmy być razem...
A tereaz juz sama nie wiem co mam robić jestem do niego takl bardzo
przywiązana i chyba go nadal kocham skoro z nim nadal jestem...zaczeło się to
już bardzo dawno temu ale byłam tak zaslepiona miłością że tego nie widziałam
jak mnie poniżał obrażał mnie i moją rodzine.Moja mama była zawsze przeciwna
temu związkowi miałam wtedy zaledwie 17 lat byłam zakochaną gówniarą a on już
wtedy pomału pokazywał kto dowodzi w związku pamiętam taką sytuację może
wydawać się to dla was głupie i śmieszne ale naprawde tak było ....
przefarbowałam sobie włosy z ciemnych na blond nie zapomne jaka mi urządził
awanturę mieliśmy wtedy gdzieś wyjsc na impreze a skonczyło się na tym ze
wrociłam zapłakana do domu powiedział mi wtedy ze dopuki nie przefarbuje
włosów z powrotem to sie nie spotkamy...i ja zamist wtedy pomyslec co to za
facet głupia przefarbowałam te włosy!!!!!!!!!Tylko żeby z nim być zeby mnie
nie zostawił....tak go kochałam.Póżniej zaczełam wojnę z moją mamą kiedy się
dowiedziałam co o nim sądzi że to jakiś palant przez którego ciągle płącze ze
mam go zostawić a ja zbuntowana nastolatka wyzywalam swoją matke że jak tak
moze ja go kocham on mnie tez ze dobrze nam ze sobą i ja głupia uciekałam do
niego opowiadając co mama na niego nagadała...rozwscieczyl sie zaczol na nią
bluzgać a ja nic przyznawałam mu racje....jaka ja byłąm głupia
idiotka.Przestał przychodzić do mnie do domu spotykaliśmy się albo u niego
albo na spacerach...trwało to dość długo...pozniej jakoś dał się przekonać
żeby znów do mnie przychodzić ale to trawało chyba z rok czasu moja mama tez
przystopowała jakoś się pomało układało....w końcu zaszłam w ciąże moja mama
była w szoku rozmawiała ze mna że może było by lepiej gdybym uzuneła i wtedy
znów wpadałm w szał..po jakimś czasie mi przeszło oczywsicie usunięcie
dziecka nie wchodziło w gre...w krótce wzieliśmy ślub cywilny...a po 7
miesiącach przyszło na świat dziecko...po porodzie wpadłam w depresje po
porodową dużo płakałam i wtedy znów zaczeły się kłotnie tylko że wtedy on
podniósł juz na mnie rękę pobił mnie szarpał za włosy gryzł i bił pięścią bo
całym ciele oczywiscie nie po twarzy żeby nie było widać...wszystko słyszała
moja matka wpdła do pokoju zrobiła awanture ale rozeszło się po
kościach...przecież teraz było już dziecko!!!!I powtarzało się to prawie 1
raz w miesiąsu może częściej czasmi kłocilismy się po cichu żeby nikt nie
słyszał ale on oczywsice zawsze musiał mnie uderzyć poprostu tłuymaczyłam to
sobie tak że go znów zdenerwowałam krzyczałam na niego więc nie wytrzymał i
uderzył...dziś dziecko ma już 18 miesięcy i czasami jest świadkiem jak się
kłocimy i jak mąż mnie bije....czasami nie moge już wytrzymać i próboje mu
oddać ale nie mam tyle siły szarpne go..zeby przestał ale on odda 10 razy
mocniej...przed ostatnia bijatyka skonczyla sie na tym ze bylam na pogotowiu
na przeswietleniu palca wtedy na chwile zrobilo mu się żal...zaczoł mnie
tulić wszystko było cacy!!!!ale teraz znów się zaczyna zaczynamy od głupiej
głupoty się kłocić nie bede ukrywała ze czasmi się wydre bo mam juz czasmai
wszystkiego dość więc krzycze ale czy to upoważnia go do tego żeby podniesc
na mnie rękę dziś też mnie pobił a pozniej zabrał się i poszedł z dzieckiem
na spacer a ja siedze jak zwykle w domu i płacze...spytałam dlaczego mnie
bijesz jak ja krzycze to ty tez krzyknij na mnie i już ale on stwierdził że
biciem może w koncu oduczy mnie krzyku...znów mam powyrywane włosy pogryzione
ręce i posiniaczone nogi....i mętlik w głowie co mam zrobić ....jest mi tak
ciężko...nie wyobrażam sobie bycia bez niego za bardzo się przywiązałam przez
5 lat ja wiem że ludzie rozwodzą się nawet po 20 latach małżenstwa ale chodzi
o to że ja siebie tez obwiniam i ciągle tłumacze że to znowu wszystko
przezemnie...bo gdybym ja nie krzyczała to on by nie bił...I tak wkółko na
zmiane kłotnia pozniej wychodzi słonce i jest dobrze przez pare dni a pozniej
znowu...to słońce które przechodzi przez nas związek to tylko chyba to mnie
przy nim trzyma bo ciągle mam nadzieje ze to słonce zawita na zawsze na
stałe...i tak zostanie..........
Przeczytaj całą dyskusję (1-100)
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
przejdź do: 1-100 101-140
(101-140)

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.