Dodaj do ulubionych

Mąż mnie zdradził...

01.03.07, 00:25
I nie umiem sobie z tym poradzić...
Jesteśmy razem już 11 lat, a 3.5 roku po ślubie. Zaraz po ślubie wyjechaliśmy
za granicę żeby zarobić na własne mieszkanie, o którym strasznie marzyliśmy i
nie mogliśmy się doczekać kiedy wrócimy do Polski, do rodziny, do naszego
małego ale własnego mieszkania. Były plany, marzenia, wszystko do tej pory
układało się pomyślnie. Mieliśmy w kwietniu wracać do Polski. Kochaliśmy się
strasznie, piękne smsy, wyznania miłości, kwiaty...Aż czasami się dziwiłam,
że po 11 latach może być tak pięknie i można mieć motyle w
brzuchu...Staraliśmy się o dziecko...
Trzy miesiące temu wyjechałam do Polski, bo zmarł mąż mojej siostry i
chciałam z nią trochę pobyć. Mąż przyleciał na święta na 3 tygodnie, wszystko
było w porządku. Znowu plany związane z rodzinnym miastem, szukaniem pracy i
urządzaniem mieszkania. Za granicę wrócił po świętach, ja miałam zostać
jeszcze miesiąc z powodów zdrowotnych. Nie chciał już tam wracać, miał łzy w
oczach jak wyjeżdżał i się rozstawaliśmy. Obiecywał, że już nigdy nie
rozstaniemy się na tak długo.
I stało się...3 tygodnie przed moim przylotem, a najgorsze jest to, że miałam
już bilet. A on na dzień przed moim przyjazdem dzwoni i mówi, że zrobił coś
strasznego, że mnie zdradził i nie chce żebym teraz przylatywała. Chce
rozwodu, że to już koniec... A ja...totalny szok, myślałam, że to żart.
Wszyscy w szoku, jego rodzice, ludzie z którymi mieszkaliśmy nie mogli
uwierzyć. Mówili, że strasznie tęsknił jak mnie nie było, a jak przyleciał po
świętach to przez tydzień do nikogo się nie odzywał, taki był zły, że musiał
tu przyjechać sam.
On taki kochany mąż, zawsze ze mną...Taki poukładany, wielki przeciwnik
zdrady...Ciągle "kochana", "kochanie", "moja żona" i jaki dumny był z tego. A
teraz przekreślił wszystko jednym pstryknięciem palca. Jak przyleciałam to
nawet nie chciał ze mną rozmawiać. Stwierdził, że to koniec, że on nie wie co
to jest miłość,a przysięga małżeńska to tylko regułka, a te piękne sms-y
pisał bo pisał. Nie wierzę w to, bo czułam, że patrzy i mówi do mnie z wielką
miłością...
Mówi, że ma dosyć takiego życia, ciągłego oszczędzania i że i tak nic z tego
nie mamy. Chce żyć chwilą, bawi się teraz z nią (ta dziewczyna to
Brazylijka), chodzi na koncerty, musicale. Przychodzi do domu co drugi dzień
dosłownie na chwilę, nawet nie dał mi szansy normalnie porozmawiać, wyjaśnić,
wszystko na szybko i ucieka od tego. I cały czas o rozwodzie...Chce żebym
wracała do Polski.
Nikt nie może do niego dotrzeć w tej chwili, ani jego brat z którym
mieszkamy, ani rodzice, z nikim nie chce rozmawiać. Teraz mi mówi, że go
ograniczałam, a jak pytałam czy mu czegoś brakuje w naszym związku to zawsze
mówił, że jest szczęśliwy. Nie było mnie prawie 3 miesiące, mógł się
wyszaleć, chodzić na koncerty ale nie, siedział w domu jak przykładny
mąż...Znajomi mówią, że jak wybierali się na koncert to nie chciał iść. Nie
wiem już co robić, sto myśli na minutę, co zrobiłam źle, gdzie popełniłam
błąd. Przez ostatni rok nie pracowałam, ale nigdy mu to nie przeszkadzało.
Mieliśmy wracać do rodzinnego miasta i tam szukać pracy. Zrozumiałbym gdyby
był młodszy ale ma 31 lat, zrozumiałabym gdyby coś złego się działo w naszym
związku...Może wtedy byłoby łatwiej, a tak po prostu zadał mi cios poniżej
pasa...Kocham go i może byłabym w stanie mu wybaczyć ale on nie daje mi
żadnej szansy. To strasznie boli...Budzę się i myślę, że to sen... Boszze
jakie to wszystko trudne...
Obserwuj wątek
      • wirtualna_marta Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 00:49
        To straszne, ale tak niestety bywa.
        Mieliśmy swój ślub we wrześniu i zaprosiłam na ślub i wesele swoją koleżankę z
        pracy, która to właściwie przyczyniła się do poznania nas czyli mnie z mężem.
        Pracujemy ja , koleżanka , koleżanki mąż i jej najserdeczniejsza przyjaciółka w
        jednej firmie.Jak byli u nas na weselu to się bawili super i wszystko wyglądało
        na to, że to nadal udane małżeństwo.
        Po powrocie do pracy z podróży poślubnej dowiedziałam się, że koleżanki mąż ją
        zdradza z jej tą najserdeczniejszą przyjaciółką.
        Jakby tego było mało to się okazało, że to trwało już ok. 10 lat.
        To trwa od września a koleżanka z mężem nadal są razem i żyją jak pies z kotem
        bo tamta jej przyjaciółka cały czas się spotyka z jej mężem.
        Tyle ją pocieszam i próbuję tłumaczyć bo była załamana, ale co to da jak oni się
        codziennie wszyscy widzą.
        Wczoraj była akcja bo koleżanka przyszła do tej kochanki i pyta ją czy tamta
        zamierza się nadal spotykać z jej mężem a ta jej odpowiada, że jak będzie
        chciała i że tak!To ta jej nawsadzała to tamta na wysyłała smsów po firmie do
        znajomych, oczerniających moją koleżankę.
        Młyn jak... szkoda słów.
          • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 01:00
            Dzięki;)
            Staram się myśleć o sobie, mam nadzieję, że wszystko jeszcze przede mną. Ale
            jak teraz żyć, jak zaufac, skoro po takim wydawało by się idealnym związku
            człowiek z dnia na dzień dowiaduje się że to koniec...I nie ma już nic...
            • kiecha3 Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 08:02
              a może on jest chory...i chce cie od siebie uwolnic... a samemu pobawić sie
              resztką życia.. tak mi sie nasuneło.. bo nie chce mi sie wierzyc, że taki mąż
              mógłby coś takiego odwalić... chociaz.. różni sa ludzie... może zwyczajnie
              poszedł w tango.. i mu sie spodobało..

              grunt żebyś sie nie załamywała.. i dała sobie rade... wracaj do pl i tutaj
              szukaj pracy... i nie zatrzymój go.. jeżeli chce rozwodu.. ok.. niech go ma..
              --
              .... wielokropek...
              • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 10:18
                jeśli chodzi o chorobę to raczej odpada. mi też się nie chce wierzyć, że "taki"
                mąż mógłby cos takiego odwalić, ale tak jak piszesz różni są ludzie i nigdy tak
                naprawdę nie poznamy do końca drugiego człowieka.
                szkoda mi strasznie tego wszystkiego, najbardziej boli to, że wykreślił mnie
                tak szybko ze swojego życia...
            • julia_uk Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 08:17
              daj mu ten rozwod,nie ma co sie narzucac.ja bym tak zrobila,trzeba odejsc z
              honorem.jestes madra,mloda kobieta.teraz musisz myslec tylko o sobie i ukladac
              sobie nowe zycie.
              --
              Unies kaciki ust ku sloncu!!!
      • dzidzius66 Re: Mąż mnie zdradził... 11.09.07, 01:56
        Mysle ze mu przejdzie,wroci ,bedzie przepraszał itp.To moze jednak
        potrwac.Nowa partnerka wczesniej czy pozniej mu sie po prostu
        znudzi.Mysle ze na dzien dzisiejszy podoba mu sie sex oraz
        odmiennosc zycia codziennego.TO minie .Tak czy inaczej nie lataj za
        nim ,zrob cos dla siebie,pokaz ze CI nie zalezy jesli nawet jest
        inaczej.TO czy go przygarniesz to juz inna sprawa.POZDRAWIAM
      • diabel.pl zostaw go 20.06.08, 20:24
        jezeli robi ci takie numery to go olej.przestan wydzwaniac powiec mu ze kase
        musicie podzielic.te ciagle imprezy mu dadza wrescie w kosc.a ty lepiej zacznij
        zyc na nowo
    • magda505 Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 09:34
      Mój maz teraz też siedzi za granicą i pewnego lutowego popołudnia tuz przed
      walentynkami napisał mi meila że on juz tak nie może zyć,że ja go okłamuje że
      pewnie kogos mam a tak nie jest wogóle,i że mnie nienawidzi że może lepiej
      jakbysmy sie rozstali niewiem o co mu chodziło bo nie było zadnej kłótni
      nic.jak grom z nieba ten meil ,a tez kochany maż przykładny do
      rany ,zazdrosny ,przeciwnik zdrady,i wiesz co mysle ze właśnie chyba on to
      zrobił pierwszy i nie mógł wytrzymać ze swoimi myślami że to go dręczyło i stąd
      ten meil.obrócił wszystko na moja strone ale ja juz teraz nie wnikam i też bede
      czerpała z życia jak on chociaż nie mam jak bo dzieci ,dom itd :-(
    • magda505 Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 12:54
      Też tak myśle ale dopiero teraz bo wtedy o tym nie myslałam poprostu był
      zazdrosny takie moje mysli były.Teraz nie wnikam w szczegóły a on jak ja
      powiedzialam ze sie rozstaniemy to zaczął błagac żebym mu wybaczyła że takie
      wypisywał słowa no i mówił.niby wybaczyłam ,ale teraz sama korzystam :-)
      • substantiv Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 19:42
        Witaj,
        to dobry pomysl by skupic sie na sobie – bo co tak na serio masz a tym swiecie –
        ze tak zekne filozoficznie – siebie. Czy bedziesz potrafila zaufac... nie wie
        tego nikt.
        Kiedys w sieci natknooem sie na taki post „zdradzila mnie zona, teraz szukam
        nowej” i takiej prostolijnosci ci zycze. Pisz co u ciebie....


        + + +
        Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
        • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 01.03.07, 19:52
          dzięki;)
          mam nadzieję, że dojdę do siebie ale wiem że potrzeba czasu...
          chciałabym teraz jak najbardziej zająć się sobą, wracam do Polski, poszukam
          pracy i mam nadzieję, że dam radę. muszę w to wierzyć...
          • madziara221 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 10:13
            Wierzę, że dasz radę. Ostatnio też dużo przeszłam(mąż 7 miesięcy po ślubie mnie
            zostawił, a byliśmy ponad 7 lat), ale nie poddaję się. Naważniejsze to żebyś
            miała oparcie w przyjaciołach i rodzinie.A facetów jest dużo na świecie i
            napewno trafimy jakiś fajnych. Szkoda życia na łamanie się, podobno wszystko
            czas leczy i w to wierzę. Powodzenia
    • glamourous Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 11:33
      Moze to zabrzmi troche brutalnie, ale tak to bywa kiedy ludzie wchodza w stale
      zwiazki w bardzo mlodym wieku, kiedy sie jeszzce nie wyszaleli, nie wyszumieli.
      Z tego co piszesz, macie po 31 lat a juz 11 jestescie razem. Czyli razem od 20
      roku zycia. No coz, strasznie byliscie mlodzi na taki staly zwiazek na cale
      zycie. I skoro w przypadku kobiety to jeszcze jakos ujdzie, z racji jej
      bardziej monogamicznej i spokojniejszej natury (choc tez wszytko zalezy od
      indywidualnego charakteru) - tak jesli chodzi o faceta to jest 90 procentowe
      prawdopodobienstwo, ze kiedys palma mu odbije i pojdzie w tango. To przykre,
      ale Twoj maz sie po prostu nie wyszalal w mlodosci, i teraz nadrabia "stracony"
      czas ;-/ No i to oszczedzanie, to ciulanie, ojej, w tym wieku tak sie
      umartwiac? no coz przeciez mlodosc ma sie tylko jedna, co z tego ze potem ma
      sie wlasny dom, skoro mlodosc gdzies uleciala na ciulaniu? Dom to nie wszystko,
      moze maz zapragnal jakies odmiany sposobu patrzenia na swiat, zrozumial ze
      ulatuja mu ostatnie chwile beztroski, bo potem juz tylko powrot do POlski,
      mieszkanie, zona i dziecko. Byc moze ze teraz nagle zapragnal tej adrenaliny,
      wolnosci, beztroskiej zabawy, przywilejow mlodosci, czegos czego nigdy nie mial
      w zwiazku z Toba. Hmmm, widzisz, prawdopodobnie dopadl go taki torche
      przedwczesny "kryzys wieku sredniego", czymi "egoistycznie lapac zycie
      garsciami poki jeszzce sie da"
      Mnie sie wydaje - choc teraz wyglada to troche niewesolo - ze jesli Ci na nim
      zalezy to powinnas przeczekac. Wydaje mi sie ze to tylko chwilowy "odpal",
      odbilo mu po prostu, ale najprawdopodobniej opamieta sie (bo z tego co piszesz,
      to jednak ma dosc ulozony charakter i w koncu jego poczucie odpowiedzialnosci,
      a takze Wasze wspomnienia, wasze uczucie wezma gore i wroci.

      Sluchaj, a moze On wcale nie ma ochoty wracac do Polski? Z malowniczej
      zagranicy wrocic teraz do rodzinnego miasta, mozolnie szukac pracy i borykac
      sie z ta szara polska rzeczywistoscia? Moze on wolalby zostac tylko nie
      wiedzial jak Ci to powiedziec bo zna Twoje przywiazanie do rodziny, do waszych
      marzen o domu? I to jego taki desperacki krzyk o uwolnienie?

      Pomysl nad tym. Powinans go teraz zostawic, mysle ze emocje opadna, opamieta
      sie i wroci skruszoy... Jeseli bedziesz chciala go przyjac...
      • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 12:08
        Być może jest tak jak piszesz...ale...

        Faktycznie byliśmy młodzi jak zaczęliśmy ale każde z nas miało swoje osobne
        życie, nie ograniczaliśmy się w żaden sposób. Ja wyjechałam na studia do W-wy,
        on został w naszym mieście, grał w zespole, miał swoich znajomych z którymi
        grał koncerty, imprezował. Wydawało mi się, że w jakiś sposób każde z nas się
        wyszalało. Dopiero po jakimś czasie zamieszkaliśmy razem i zaczęliśmy po mału
        planować wspólne życie.

        Z tym powrotem to było tak, że to on chciał wrócić, bo bardzo mu brakowało
        rodziny, co tydzień dzwonił do domu. Nie mógł się doczekać kiedy w końcu
        zamieszkamy sami, bo ciągłe wynajmowanie mieszkania z innymi przestało być
        fajne.

        I znając go, pewnie za jakiś czas będzie tak jak piszesz, że opamięta się i być
        może będzie chciał wrócić...(wszyscy znanomi są tego więcej niż pewni).Ale ja
        już chyba nie będę umiała mu wybaczyć. Zadał mi naprawdę cios poniżej pasa, a
        to bardzo boli...
        • kleo1 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 12:20
          Też bym nie umiała wybaczyć. A co jak znowu mu odbije? Kryzys wieku średniego
          jeszcze przed nim i co wtedy? Ciężka sprawa ale rób jak Ty uważasz, jak dyktują
          uczucia. Czy się go np. nie brzdzisz itd. Ja wiem, że ja bym zwymiotowała. No
          cóż...


          Powodzenia!
          --
          Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się, znaczy nigdy się nie zaczęło.
          Co było a nie jest nie pisze się w rejestr.
          • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 12:38
            Zawsze myślałam, że nie umiałabym wybaczyć zdrady, że byłby to definitywny
            koniec. Ale trzeba się samemu znaleźć w danej sytuacji żeby móc cokolwiek
            oceniać. Do tej pory byłam jeszcze gotowa mu wybaczyć, ale jak pomyślę o tym
            dogłębniej to naprawdę zaczynam się nim brzydzić...
            I gdybym nawet mu wybaczyła, to zawsze ten ból zostanie w moim sercu...Więc
            chyba odejdę i dam mu ten rozwód...
            • hairka Re: Mąż mnie zdradził... 18.12.07, 12:53
              Moja droga, to twoja osobista decyzja i musisz ja podjac sama moim
              zdaniem nawet gdzy wrocicie do siebie kazdej nocy kazdego dnia
              bedziesz sie zastanawiala czy cie jutro nie zdradzi co mu odbije za
              rok za dwa za dziesiec. Zostaw go i daj mu ten rozwod zycie przed
              toba jestes teraz bardziej doswiadczona.
              Daj mu ten rozwod to moja rada
              • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 21.03.08, 22:35
                Witam:)
                Jestesmy juz razem 7 miesiecy. Twierdzi, ze kocha i wcale nie mam
                jazdy, ze znowu odejdzie. Chyba po prostu ja juz tak nie kocham...
                Ale jest ok. Uwazam, ze jesli sie jeszcze cos czuje to warto dac
                sobie druga szanse, czasami sie napewno udaje:)
                Wesolych Swiat:)
          • glamourous Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 12:45
            W kazdym, nawet najbardziej rozsadnym, odpowiedzialnym, rodzinnym i udomowionym
            facecie tkwi taki maly buntownik. Marzenie zeby choc raz tupnac noga na caly
            swiat i wrzasnac "a odp... wy sie wszyscy ode mnie!"
            A poniewaz maz karafki7 do tej pory byl grzeczny jak baranek (rodzina, zona,
            oszczedzanie na mieszkanie itp) to teraz przezywa taki maly okres buntu. Moze
            poczul ten buntowniczy zew natury? Moze potrzeba zeby troche lyknal swobody,
            rozciagnal sie jak "marsjanska gumka"(pamietacie ten tekst z "Bridget Jones";-)?

            Ale zateskni jeszcze za malzenstwem i to bardzo. Z opisu karafki wyglada mi w
            gruncie rzeczy na uczuciowego faceta, a nie na jakiegos szalonego imprezowicza.
            Jakas rozrywkowa Brazylijka nie da mu tego ciepelka, porozumienia i uczucia co
            wlasna zona z wlasnego kraju z ktora ma tyle planow i wspomnien. Stawiam na
            chwilowy zawrot glowy. Wkrotce poczuje sie zmeczony (zwlaszcza ze nie ma juz 20
            lat) i bedzie chcial wrocic.

            A czy karafka mu wybaczy to zalezy od tego jak silne jest jej przywiazanie i
            uczucia do niego. Ja kiedys wybaczylam facetowi zdrade, obeszlo sie bez
            wymiotow. Tyle ze po jakims czasie zafundowal mi powtorke z rozrywki. Teraz
            uwazam ze jedna szanse dac mozna. Wrazie recydywy jednak - zdecydowanie OUT!
            • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 13:52
              Wydaje mi się, że znam go na tyle,że naprawdę zatęski za tym co było między
              nami, za ciepłem i szczęściem które gotowa byłam mu dać. Naprawdę mamy mnóstwo
              pięknych chwil i wspomnień. Tym bardziej, że powiedział, że trudno jest mu się
              na razie z nią dogadać.
              Wiem, że jest bardzo uczuciowy, sam kiedyś został skrzywdzony przez dziewczynę
              ale teraz zrobił to samo mi. Co takiego musiałoby się stać, żeby zrozumiał swój
              błąd, bo przecież ja nie będę czekać, aż się pobawi i wróci.
              Czuję się naprawdę bardzo skrzywdzona i w tym momencie nie umiem sobie z tym
              poradzić. I serce mi pęka jak pomyślę o tym co było między nami...
              • substantiv Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 15:32
                z tym tesknieniem to roznie bywa, poczytaj jak reaguje piekna111, brzydzi sie
                osoba ktora sasa zdradzila. Taka potencjalna reakcja ktorej nie bierzesz pod
                uwage. Znam malzenstwo gdzie facet zdradzil i potym wybuchl nienawiscia do
                swojej zony, jakies torturowanie psychiczne, wyzwiska itp.

                kiedys spotkalo mnie cos nieco podobnego, nie to co u ciebie ale taka zdrada
                light, nazwijmy to roboczo. i nie zapewnienia o wiernosci daly mi sile talko
                poczucie tego ze moge te osobe za to co zrobila teraz moge kopnac w dupe. i to
                dalo mi poczucie uwolnienia.

                jak poeksperymentujesz z tym co masz w teraz w glowie to znajdziesz wlasna droge.


                --
                + + +
                Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
                • zdzichu-nr1 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 17:59
                  Bardzo przykra historia.

                  Mądrze pisze glamorous, bo ja jako facet odbieram to podobnie.

                  Dodam od siebie, ze za szczególnie niebezpieczne uważam związki równolatków
                  zadzierzgnięte we wczesnej młodości , po przekroczeniu przez oboje 30 roku
                  życia. Twój mąż jest -obiektywnie rzecz biorąc- jeszcze bardzo bardzo młody.

                  Ty bardzo młoda nie jesteś i potrzeba Ci stabilizacji. On się teraz zachłysnął
                  egzotyczną młodą dupą i młodzieżowym stylem życia, o którym już zapomniał
                  ciułając z Tobą co miesiąc pieniądze. Szaleje jak pies zerwany z łańcucha.
                  Popatrz jednak obiektywnie na szanse jego związku z tą Panią. Pominąwszy
                  różnice kulturowe, które już dają się we znaki (choć to faza euforii), no to
                  przepraszam, ale on nie jest nadzianym szmalem Niemcem z rezydencją na Majorce,
                  coby mógł sprostać na dłużej stylowi życia tej dziewczyny. Brazylijki są
                  rozrywkowe, wesołe, pełne radości życia i pogody ducha, ale... ona się teraz
                  bawi. Tylko bawi.

                  Moja rada. Zachowaj spokój i cierpliwość. Nie wykonuj żadnych gwałtownych
                  ruchów. On do Ciebie na 80% wróci. I to szybko (daję mu do pół roku
                  oszołomienia). Z tego co pisałaś, to dobry facet i jak się opamięta, nie
                  powinien wykonywać podobnych numerów w przyszłości. No chyba, że zasmakuje w
                  młodych dupach... wtedy to raczej umarł w butach... z tym że na takie coś
                  trzeba jeszcze mieć pieniądze
                  • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 18:23
                    O boszzze, przecież ja nie będę czekać na niego pół roku;-)
                    Tym bardziej, że on za miesiąc chce przylecieć do Polski składać pozew o rozwód.

                    Ja wiem, że dziewczyny z Brazylii są gorące, lubią się bawić i nieźle omotać
                    faceta, a potem go rzucić. W tej chwili właśnie bawią się w Pradze, bo ona ma
                    jakieś darmowe bilety z pracy. Więc nie wiem kto na tym lepiej korzysta on czy
                    ona? W planach jest jeszcze podobno Paryż...
                    • zdzichu-nr1 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 18:39
                      Karafka - wydaje Ci się że pół roku to długo? Zleci szybciej niż myślisz. A
                      papiery niech składa, proszę bardzo... będzie żałował tym bardziej, gdy
                      przyjdzie ze skulonym ogonem już po orzeczeniu rozwodu.

                      Ha ha ha! - Praga, Paryż, balety, hotele... znam to, oj znam.... pewnie będzie
                      jeszcze wyjazdowa egzotyka itp. Znam ten styl i takie panny, mam swoje lata i
                      ćwiczyłem w życiu wiele. Nic z tego będzie, zresztą nie musisz czytać porad na
                      forum, wystarczy jak sama logicznie i bez emocji na to popatrzysz. Mogę tylko
                      jeszcze raz powtórzyć złotą radę śp. Michaliny Wisłockiej - przeczekać.
                      Pozdrawiam Zdzichu
                      • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 18:49
                        Dzięki Zdzichu;-)

                        Mam nadzieję, że tak będzie i naprawdę chciałabym zobaczyć jak przychodzi z
                        podkulonym ogonem...ale ja już wtedy chyba nie będę umiała mu
                        wybaczyć...niestety...
                        Przynajmniej teraz tak mi się wydaje...
                        • glamourous Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 21:43
                          Wiadomo, ze im dalej w las tym wybaczyc trudniej. Po prostu nabiera sie dystansu
                          i obiektywizmu, do tego jeszzce czas leczy z milosci.

                          Zdzicho ma absolutna racje. Uzupelnil o meski punkt widzenia to co wczesniej
                          napisalam.

                          Powiem Ci karafka tylko jedno. Jezeli do siebie nie wrocicie to on bedzie do
                          konca zycia zalowal i plul sobie w brode. Bedzie sie zastanawial dlaczego
                          wlasciwie to zrobil i jaki diabel o podkusil. Dokladnie tak jak ojciec mojego
                          znajomego. Kochal bardzo swoja zone (jej matke) ale wyjechal na saksy, po to
                          wlasnie zeby zarobic na budowe domu. I juz nie wrocil. Zycie na zachodzie,
                          odzyskana wolnosc i balowanie bez zobowiazan z dala od rodziny przewrocily mu w
                          glowie. Syndrom psa spuszczonego z lancucha, jak to napisal Zdzicho. Rozwiodl
                          sie przez adwokata, po czym tam zalozyl nowa rodzine. Po kilku latach zostal
                          kopniety w doope (tamtejsze kobiety sa bardzo niezalezne, jak im sie cos nie
                          podoba to won) tamta kobieta zostawila go na lodzie. A byla zona juz oczywiscie
                          nie chciala slyszec o powrocie. Facet wpadl w alkoholizm i podobno ciagle
                          wspomina swoja pierwsza zone, ze byla jego najwieksza miloscia, a on jej nie
                          docenil i przegral swoje zycie.

                          Krzywdy wyrzadzane innym zazwyczaj lubia do nas wracac, a najlzejsza tego forma
                          to potworne wyrzuty sumienia.
    • iskierka2929 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 18:47
      Karafko a jeśli to wszystko z jego strony , to wymazywanie cie z pamięci z życia
      to tylko zasłona dymna , abyś szybciej go zapomniała , abyś nie cierpiała długo.
      Nie wiesz jak było z tą jego zdradą , jak do tego doszło że człowiek dla którego
      byłaś boginią cię zdradził . Wszak mógł ci nic nie mówić , mógł uznać że to
      chwilowa słabość , i nie było by sprawy .
      A on robi wszystko by zabić waszą miłość. Twoją miłość do niego .Czyż to nie
      dobija się koni z miłości ?
      Z nikim nie chce rozmawiać , a sam tylko mówi jak mu teraz dobrze - brazylijka ,
      koncerty ....- no właśnie tylko mówi .
      Chcą go zabrać znajomi na koncert , ale nie idzie i 3 miesiące sam w domu hmm...
      Karafko to miłość do ciebie , on nie może poradzić sobie tym . Myślisz że tak
      łatwo przekreśla się życie , że łatwo przekreśla się 11 lat ?
      Tak mało go znasz ?
      Nie znam twojego męża , ale wiem jakie myśli przychodzą z dala od domu ,i wiem
      co to nostalgia i jak długie są noce .
      Twój mąż zdradził siebie , swoje ideały , swoją miłość , i ciebie - swoją
      boginię .A bogów się nie zdradza , oby sobie z tym poradził .
      Długa droga przed wami do domu , i jeszcze wiatr w oczy , jeśli się twój mąż
      otworzy - zaświeci słońce i tego wam życzę ....


      • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 19:05
        Własnie na tyle go znam, że w żaden sposób nie moge zrozumieć jak mógł tak
        szybko przekreślić te 11 lat. Poodwracał moje zdjęcia, powiedział, że mnie nie
        kochał, że nie wie co to jest miłość. I to boli najbardziej...

        Na początku lutego dostałam od niego takiego sms-a (to był jeden z
        wielu): "Przecież wiesz, że kocham Cię tak mocno i kochać będę tak wiele lat
        ile jest gwiazd na niebie, a Ty jesteś tą najjaśniejszą dla mnie gwiazdką"
        Okazało się, że już wtedy z nią był...Szczyt bezczelności czy wyrzuty sumienia?
        Nie mogę tego pojąć...
        • iskierka2929 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 19:45
          Poodwracać zdjęcia jest łatwo , a sms jest piękny tak nie pisze człowiek zły i
          przewrotny , tak pisze człowiek który kocha , mów co chcesz ja widzę cierpienie
          , jego cierpienie.
          Strasznie dużo jest niewiadomych , a równanie z wieloma niewiadomymi jest
          najtrudniejsze.
          • natalya20 Re: Mąż mnie zdradził... 02.03.07, 20:08
            czasami sama sie zastanawiam dlaczego to wszystko nie jest takie
            proste...jestem w podobnej sytuacji, tylko ze moj wciaz powtarza ze kocha, ze
            jestem najwazniejsza...zawsze znajdzie dla mnie czas, tylko powtarza tez ze on
            zycie chce bac garsciami i z niczego nie chce rezygnowac...nie chce byc
            ograniczony...no i co tu z takim zrobic?? ja skupilam sie na sobie. zaczelam
            bardziej o siebie dbac, miec czas dla siebie, wczesniej moje zycie skupialo sie
            tylko na nim i wszystko jemu podporzadkowalam. teraz mu powtarzam ze nie mozna
            miec wszystkiego...a ja nie moge tak zyc:( stracil mnie...
          • kleo1 Re: Mąż mnie zdradził... 03.03.07, 19:23
            Przepraszam, ale będę brutalna.
            Po jaką cholerę pchał ch*a gdzie nie trzeba skoro doskonale wiedział(palcem
            robiony nie był!) co niesie za sobą zdrada?! Poza tym kadzić to każdy potrafi!
            On cierpi?! A ona?! No litości! Biedny żuczek się puścil i teraz jest taki
            poraniony i cierpiący! Nic tylko wziąc biedaczka pod skrzydełka (zdradzonej)
            żoneczki(wzzak ona musi na niego czekać, ona nic nie czuje).


            Co do opowieści jednej dziewczyny odnośnie ojca kolegi i tych niezależnych
            kobietach co jak im się coś nie podoba to won. Szkoda, że my takie nmie
            jesteśmy!
            --
            Cokolwiek pomiędzy ludźmi kończy się, znaczy nigdy się nie zaczęło.
            Co było a nie jest nie pisze się w rejestr.
            • kamyk-zielony Re: Mąż mnie zdradził... 03.03.07, 20:19
              Nie dorabiałabym przewrotnej ideologii do jego zachowania. Jakoś nie wierzę w
              próbę ochrony Ciebie z miłości. Zaszalał i tyle, pewnie jest zauroczony.
              Mieliście tak wszystko zaplanowane i wykalkulowane, że chłopina jak zasmakował
              odrobiny szaleństwa to się zachłysnął i mu odbiło. Na szczęście nie można jeść
              tortu na okrągło, w końcu go zemdli, wtedy być może wróci, o ile zechcesz go
              przyjąć.
              Myśl o sobie, o swojej krzywdzie i o jego hipokryzji. Nie zaszkodzi odrobina
              zdrowego egoizmu.
              • polka28 Re: Mąż mnie zdradził... 05.03.07, 22:01
                Po pierwsze,bardzo pozdrawiam i szczerze wspóczuję..Mam za sobą podobny
                incydent, choć skończylo się powrotem.
                co mogę poradzić? Po pierwsze:odizoluj się, wyjedź-nic tak nie rozdrażnia jak
                kobieta wolajaca "pogadaj ze mna,pogadaj, wytlumacz", i nic tak nie pomoże, jak
                zdystansowanie się od tej sytuacji.
                -nie podejmuj pochopnych decyzji, które będą mialy dalekoidące skutki(na
                przyklad rzucanie się w ramiona pierwszego życzliwego pocieszyciela)
                -niczego z góry nie zakladaj" nawet jak będzie blagal i skomlal to mu
                pokażę!!"-mylić się jest rzeczą ludzką, a na zlość mamie odmrażać sobie uszy, to
                chyba dziecinne
                -dobrze rokuje to, że facet tak reaguje,po prostu ma palmę, zachowuje się
                nieracjoalnie, gada bzdury, dziala chaotycznie, co wbrew pozorom wskazuje na to,
                że jest -jeśli można tak powiedzieć- bardziej wrażliwy niż napawający mnie
                obrzydzeniem tchórze, którzy po 5 lat sypiają równocześnie z dwiema babami i
                każdej mówią"kocham cię"
                -poinformuj go szczerze o swoich uczuciach, o ile da się rzeczowo i bez
                histerii,oraz o tym, że wyjeżdżasz. Musisz jednak faktycznie to zrobić,
                zaplanować i wykonać z chirurgiczną precyzją- zimny prysznic murowany..
                Oczywiście nikt nie zagwarantuje ci tego, co pewnie chcialabyś uslyszeć, że to
                sen, że to wyskok itd.,proszę jednak, niczego nie zakladaj, mądrość prawdziwa
                nie polaga na stoswaniu kodeksu Hammurabiego (oko za oko..), zemsta czy zlość to
                nie są dobre uczucia, więc rady typu " zosaw w cholere, pogoń jak poprosi o
                wybaczenie i znajdź innego" są niemądre IMHO.
                Bądź mądra, Pozdrawiam
                • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 05.03.07, 23:23
                  dzięki;)

                  prawdę mówiąc, to w ogóle nie błagałam go o pwrót i o nic nie prosiłam, nie
                  mogłabym... a raczej duma mi na to nie pozwala.
                  fakt, na początku chciałam z nim porozmawiać i dowiedzieć się dlaczego tak się
                  stało, ale tak jak pisałam nie chciał na ten temat rozmawiać. teraz jedymym
                  tematem o którym rozmawiamy to rozwód;-(
                  w tym momencie jestem już spakowana i za tydzień wyjeżdżam.
                  on dobrze wie, że go kocham i że wyrządził mi straszną krzywdę ale co on z tym
                  zrobi to już zależy wyłącznie od niego.
                  pozdrawiam
    • trusia29 Weż się w garść 06.03.07, 08:46
      Jedyne, co możesz teraz zrobić to wziąc się w garść. Nie plakać, nie prosić, bo
      to nic nie da. Zajmij się sobą, zadbaj o swój wygla, wychodź z domu jak
      najcześciej, to pomaga "nie myśleć". Może to dla Ciebie brzmi brutalnie, ale ja
      to przeszłam (łacznie z rozwodem)i wiem, że to nie koniec świata, choć w
      pierwszej chwili wydaje się, że nic już dobrego czlowieka nie czeka. Pierwsze
      tygodnie i miesiące są straszne, ale potem bedzie lepiej. Trzymam kciuki!
    • oliviaaa1 Re: Mąż mnie zdradził... 06.03.07, 22:54
      kochana szczerze współczuję. ale wszystkie kobiety powinny chłodniej podchodzić do facetów. przejdzie mu zapewne, ale czy Ty będziesz chciała mu wybaczyć.. zawsze brakuje nam tego czego nie mamy, chcielibyśmy mieć wszystko, skrywamy swoje potrzeby a potem wielkie bum! oj faceci faceci..ciężkie życie z Wami.
      --
      Są i lepsze i gorsze dni, ale teraz czuję, że mam dla kogo żyć :)
      • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 17:41
        kochana karafko!
        czytam twoja historie i mam wrazenie, jakbym czytala o wlasnym zyciu. wspolne
        studia, praca za granica, mieszkanko, przygody, kochany maz, wszyscy go
        kochali, moi rodzice mowili, ze niebo im zeslalo takiego ziecia, znajomi
        stawiali za wzor - po prostu super facet. w zeszlym roku w styczniu okazalo
        sie, ze jestem w ciazy , cieszyl sie jak glupi, ze bedzie pisklaczek, ze sie
        kochamy, ze to szczescie...i wrocilam do polski, on jeszcze zostal, zeby troche
        zarobic, wrocil w maju, w sierpniu urodzilam synka, byl przy mnie przy
        porodzie, siedzial calymi dniami w szpitalu, bo rodzilam w prywatnej klinice,
        nosil malego, calowal, caly czas usmiech od ucha do ucha i ktorejs nocy (maly
        jeszcze nie mial 2 miesiecy) mowi mi, ze to koniec, ze jest inna i on ja kocha
        i nic na to nie poradzi, wyjal walizki, spakowal sie i wyszedl. po prawie 10
        latach wspolnego zycia i 3,5 roku po slubie. za dwa dni konczy 32
        lata...zostawil mnie z 2 miesiecznym maluszkiem, z bolem, z placzem, blagalam
        go, zeby zostal, emocje sa tak silne, ze szok...mam juz pozew rozwodowy,
        pierwsza sprawa w kwietniu, ze niby z mojej winy, bo niby nie czul uczucia z
        mojej strony...mija 5 miesiecy jak czekam i czekam i bol nie mija i wiem, ze
        jeszcze dlugo poczekam. mam nadzieje, ze wroci, bo to byla prawdziwa milosc, w
        ogien bym za nim poszla, a on za mna. teraz twierdzi, ze mu odpowiadalam
        intelektualnie, ze charakter mu imponowal, ze stworzylam mu cieply dom, tylko
        nie potrafie wyeksponowac swojej kobiecosci. teraz odkrylam jak mnie miesiacami
        oklamywal, jego lewa skrzynka internetowa, do ktorej po 4 miesiacach zgadlam w
        koncu haslo, a w niej setki erotycznych maili...erotyczne eseje do tej k...wy.
        moglabym ksiazke o tym napisac...przez te miesiace jak byl w domu utrzymywal z
        nia tylko kontakt przez skype, potem widzial sie z nia 3 tygodnie i znowu nie
        sa razem, bo ona pracuje za granica na jachtach a on na razie siedzi w
        irlandii. zmienil sie calkowicie. lubi inne rzeczy, inna muzyke, inaczej sie
        ubiera, nawet sobie dla niej brwi wyregulowal i chodzi na solarium...bo owe
        cudo to dresiara z dyskoteki, zaczal dla niej cwiczyc i pisze jej kilkanascie
        maili dziennie. nikogo nie slucha i szuka szczescia.
        przed toba dlugie miesiace, ale bedzie wiosna i musi byc lepiej...
        pozdrawiam i trzymam za nas kciuki
        • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 18:36
          witam,
          to naprawdę podobna historia, czytając aż mi się łzy zakręciły w oczach...
          wiem co czujesz i jak ciężko się z tym pogodzić. ja w tej chwili staram się z
          tym jakoś uporać, ale myśli same biegną wokół Niego, strasznie mi go brakuje...
          zdaję sobie sprawę, że musi upłynąć trochę czasu, że czas leczy rany ale w tej
          chwili nie jest to łatwe...
          ale tak jak piszesz, będzie wiosna i będzie lepiej...bardzo w to wierzę.
          serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twojego maluszka. wiem, że to marne pocieszenie
          ale masz dla kogo żyć...damy radę;)
          • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 21:12
            mam to samo, tysiac mysli na minute, caly czas o tym gadam, naokraglo...bez
            konca i strasznie tesknie i brakuje mi go, bo byl po prostu zajebisty i mowil,
            ze kocha nad zycie, najbardziej na swiecie i zyje tylko dla mnie i jestem
            sensem jego zycia...czasami mam w dupie to, ze mnie zdradzil i chcialabym, zeby
            wrocil ten stary dobry facet,z ktorym bylam tyle lat. pomagaja mi rodzice, bo
            sama bym nie dala rady z malenstwem. jego mama ma mnie i mojego synka w dupie a
            moja rodzina bardzo im pomagala, nawet finansowo...wszystko boli, cale cialo,
            wszystko mi sie z nim kojarzy, kazde miejscce, kazda rzecz w domu, a na dodatek
            mamy tysiace zdjec, duzo podrozowalismy, prowadzilismy intensywne zycie, bo
            taka mielismy prace, statki pasazerskie - europa i obie ameryki...zwiedzilam z
            nim pol swiata i zawsze czulam to spokrewnienie dusz. zawsze mu powtarzalam, ze
            jest miloscia mojego zycia, nawet naszego synka chcialam nazwac jego imieniem a
            on poszedl do urzedu i nazwal inaczej, dopiero pozniej mi powiedzial
            dlaczego...jak urodzil sie maly to wysylal mnie o 10 wieczorem spac, bo mowil,
            ze jestem taka zmeczona i zebym sie wyspala, ja myslalam, ze on sie po prostu o
            mnie troszczy, a on tylko myslal o tym, zeby sobie spokojnie pogadac przez
            skype...
            tak naprawde cierpi cala moja rodzina, wszyscy znajomi przerazeni, no bo w co
            teraz wierzyc, komu zaufac?
            on jest teraz jak z kamienia, zaczal zachowywac sie tak, jakby to on byl ofiara
            w tej calej sytuacji, bo ja teraz stoje na drodze do jego szczescia i mu
            przeszkadzam. a na malego chce mi dawac 200 zl miesiecznie, twierdzi, ze bardzo
            go kocha, nie moge skumac jak mozna kochac obca babe bardziej niz wlasne
            dziecko.
            wierze, ze zycie mu sie jeszcze zrewanzuje za te krzywdy...i wierze, ze z ta
            wywloka mu sie nie pouklada, bo ona jest zupelnie z innej bajki.
            zreszta mam wrazenie, ze to co sie dzieje, to nie jest moje zycie, ze sie zaraz
            obudze i bedzie koniec tego koszmaru, aha moja tesciowa przyjela juz te wywloke
            u siebie w domu zaraz po swietach bozego narodzenia, dzien po dniu zabijaja
            mnie czyms nowym - on i jego rodzina.
            moge tak pisac bez konca...
            • iskierka2929 Re: Mąż mnie zdradził... 11.03.07, 19:03
              Żabo poprzez nocy ciernie wyciągam podaję ci dłonie w geście pozdrowienia
              ,jesteś dzielną i mądrą kobietą , a na twego męża nie masz kary która odkupiła
              by jego winę .To co zrobił tobie i twemu dziecku to jak gwałt na duszy , bo jak
              wierzyć światu gdy najbliższa osoba mówi - znudziłaś mi się.
              Pęknięte kości zrastają się po miesiącu , a ile trzeba czasu by zrosło się
              pęknięte serce ? Wierzę żabo , że znajdzie cię twój prawdziwy książę , który
              pocałunkiem zbudzi cię z koszmaru nocy , i w ciepłych promieniach wstającego
              dnia ogrzejesz swe znękane serce ,a stojąc u boku swego księcia z ufnością
              spojrzysz w dal .
              Tego ci z całego serca życzę .
          • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 22:42
            kiedys gdzies uslyszalam, czy przeczytalam, ze kryzysy w zwiazku przychodza po
            7, 9, i 11 latach. moj jest ten po 9...
            caly czas chce od wszystkich slyszec, ze on wroci i ze bedzie dobrze i ze
            jeszcze bedziemy szczesliwi...
            podobno trzeba sobie wizualizowac swoje marzenia i bardzo w nie wierzyc, bo
            wiara czyni cuda. wierze, ze bylismy sobie przeznaczeni. wszyscy znajomi mi
            powtarzaja, ze nawet pomimo tego rozwodu, ktory mnie czeka za kilka tygodni, on
            wroci i bedzie skamlal o litosc...
            • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 09.03.07, 11:33
              Naprawdę szczerze Ci współczuję bo u Ciebie w grę wchodzi jeszcze Wasze
              maleństwo. Gdybym ja miała dziecko to pewnie też bym prosiła, błagała i czekała
              aż wróci, a tak nie potrafię...
              Teraz uczę się żyć bez Niego, nie jest to łatwe ale jest coraz lepiej.
              Ja już nie chcę z nim być... wierzę że spotkam jeszcze swoje szczęście...
              Tobie życzę z całego serca żeby Twój mąż się ocknął i zobaczył co stracił, bo
              stracił naprawdę dużo...
              Zawsze po burzy wychodzi słońce i wierzę że dla Ciebie jeszcze zaświeci...
                • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 13.03.07, 03:09
                  U mnie bez zmian...niestety i raczej lepiej nie będzie. Zaczęłam częściej
                  spotykać się ze znajomymi, wychodzić na imprezy, staram się myśleć tylko o
                  sobie, robić coś dla siebie...i przestałam tak często o Nim myśleć.
                  Pisz jeśli u Ciebie się coś wydarzy.
                  Pozdrawiam Cię serdecznie!
                  • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 15.03.07, 22:59
                    u mnie byl dzisiaj kurator sadowy w sprawie naszego synka...az ciarki mi
                    przechodza - te wszystkie rozwodowe procedury...
                    wymiekam i wyc mi sie chce, przez 10 lat ukladalam sobie w glowie, ze jestem z
                    nim a on ze mna, ze jest ostoja mojego zycia, maly urodzil sie z wielkiej
                    milosci, a tu BUM - rozwod...
                    jestem ciekawa, czy jeszcze kiedys zateskni za swoim synkiem??? zona??????
                    domem?????????
                    kiedys wydawalo mi sie, ze "rozmowy w toku" ewy drzyzgi to jakies wymyslone
                    farmazony, a to jednak prawda.
    • rejka Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 11:36
      Poza związkiem szukamy tego, czego w nim nie ma
      >były plany, marzenia... (...)....Znowu plany związane z rodzinnym miastem,
      szukaniem pracy i
      > urządzaniem mieszkania.......

      To nie było zycie, tylko planowanie. Planowanie tego, co będzie gdy.... Co
      będzie, co kupimy, jak urządzimy, które meble, które firanki, garnki itp. Nie
      układaliście sobie życia, bo to co było, było tylko na chwilę, zanim wrócicie do
      Polski. Oszczędzanie, zbieranie i snucie planów, wegetacja.
      Mam znajomych. Od 5 lat za granicą na tymczasem. zbierają co ludzie wyrzucą, a
      nowe sprzęty, garnki, talerze trzymają w kartonach. One są na to lepsze życie po
      powrocie do Polski. Najwidoczniej obojgu to pasuje. Twojemu mężowi najwidoczniej
      się znudziło.
      >Mówi, że ma dosyć takiego życia, ciągłego oszczędzania i że i tak nic z tego
      > nie mamy. Chce żyć chwilą, bawi się teraz z nią (ta dziewczyna to
      > Brazylijka), chodzi na koncerty, musicale.

      Przykro mi, ale życie toczy się tu i teraz. W tej chwili i w tym miejscu, w
      którym akurat jesteś. Poznał kogoś, kto pokazał mu, że to tu i teraz, to "na
      tymczasem za granicą" może być interesujące i sprawiać przyjemność. To jest jego
      życie, to prawdziwe, na które ma teraz wpływ. Nie czeka na powrót do Polski i
      możność rozpoczęcia prawdziwego życia. On żyje.
      Nie wiem czy to jest do uratowania. Jakby nie było, ty też musisz zacząć żyć.
      • zamszowa Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 13:14
        ludzie, przeciez to rozłąka to spowodowała, cudów nie ma, mozna kochac bardzo
        kogos ale ma sie potrzeby, marzenia. jesli to brazuylijka to przykro mi to
        powiedziec ale to chyba jakies atawistyczne marzenie bialego faceta o boskim
        seksie. prozaiczne to ale prawdziwe. jestem przekonana ze on cie kocha, nie
        poradzil sobie z rozląką po prostu
        • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 13:43
          rozumiem, że w jakimś stopniu może to być spowodowane rozłąką. ale z drugiej
          strony nie była to aż taka długa rozłąka, najpierw 1,5 miesiąca, później
          widzieliśmy się przez 3 tygodnie, no i potem znowu 1 miesiąc osobno. tym
          bardziej, że miałam już bilet i mój przylot nie przeciągał się w nieskończoność.
          przypuszczam, że nadarzyła się okazja, chwila słabości, być może jakaś impreza
          i stało się...
          mogłam się o tym nie dowiedzieć i byłoby po sprawie, ale on postawił wszystko
          na jedną kartę...i mnie stracił...
            • oliviaaa1 Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 13:51
              no w sumie nie tak dużo. myślałam, że to było w styczniu. więc te pare dni pewnie bez zmian. sorki i pozdrawiam Ciebie gorąco! ja na Twoim miejscu też bym zaczęła żyć własnym rytmem, bo szkoda Twojego czasu i zamartwiania.
              --
              Są i lepsze i gorsze dni, ale teraz czuję, że mam dla kogo żyć :)
          • substantiv Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 16:03
            "Zawżdy znajdzie przyczynę, kto zdobyczy pragnie" jak to pisal pewien wieszcz.

            > przypuszczam, że nadarzyła się okazja, chwila słabości, być może jakaś
            impreza
            > i stało się...
            > mogłam się o tym nie dowiedzieć i byłoby po sprawie, ale on postawił wszystko
            > na jedną kartę...i mnie stracił...


            --
            + + +
            Miałbym rozwiązanie, ale ono nie pasuje do tego poblemu.
        • glamourous Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 15:44
          zamszowa napisała:

          > ludzie, przeciez to rozłąka to spowodowała, cudów nie ma, mozna kochac bardzo
          > kogos ale ma sie potrzeby, marzenia

          Zamszowa, nie zgadzam sie, mam za soba 3 lata zwiazku w rozlace, spotkania co
          miesiac, czasami dluzej. Dzielilo nas kilka tysiecy kilometrow, a mimo to nie
          pojawila sie zadna Brazylijka ;-/ zreszta boski seks mozna dac facetowi nawet
          nie majac latynoskich korzeni ;-))
          Mocny zwiazek oprze sie rozlace, a jesli Twoim zdaniem to jest cud, to moj
          przypadek jest dowodem na to, ze one sie zdarzaja. Choc oboje okazji do zdrady
          mielismy wiele.
          Dzis jestesmy razem juz 5 lat, mieszkamy razem, wzielismy slub, jest OK.
          To czy zwiazek przetrwa rozlake to tylko kwestia temperatury uczuc i
          obustronnej motywacji.

          Chociaz trudno sie nie zgodzic, ze ofiarujac swojemu facetowi "atrakcje"
          glownie polegajace na wspolnym ciulaniu w skarpete, odkladaniu na meble i
          snucie planow o kupnie firanek, trzeba sie liczyc z mozliwoscia ze pojawi sie
          jakas panienka ktora wniesie w jego monotonne zycie troche szalenstwa i
          mlodosci, a wtedy...no coz... Przepraszam za porownanie, ale ciezko jest
          hasajacego psa zagonic z powrotem do budy.
    • enigma21 Re: Mąż mnie zdradził... 08.03.07, 14:38
      Twoja historia jest przestrogą dla mnie i dla innych...niestety ciągłe gadanie o
      braku pieniędzy to ciułanie..jest w tym trochę racji...sama robię ten błąd,
      pieniądze nie są najważniejsze z drugiej jednak strony MIłOść BEZ PIENIęDZY TO
      WROTA DO NęDZY.tak już niestety jest. współczuję Ci bardzo naprawdę.najlepsze co
      możesz teraz zrobić to zostawić go w spokoju,nie namawiaj nie zmuszaj do
      rozmów,nie próbuj nic wyjasniać ( chociaż należy Ci sie to) facet wróci..tamta
      babka to odskocznia,bo przestraszył się odpowiedzialności..
    • wielorak Re: Mąż mnie zdradził... 21.03.07, 21:09
      to straszne wiesz zwłaszcza gdy robi to osoba, która zarzeka się że nigdy do
      tego nie dojdzie
      aż przestaję wierzyć że tacy mężczyźni jeszcze istnieją
      współczuję
      3 maj się

      -- Jak zdradzać, jak wykryć zdradę, oraz jak do niej nie dopuścić? Ujawniamy
      tajemnice tych, którzy zdradzają.zlotemysli.pl/zrobto.php?
      c=4main&idEbook=71
      • nenufar26 Re: Mąż mnie zdradził... 22.03.07, 02:18
        to co tu przeczytalam zmrozilo mnie do szpiku kosci brrr. Sama juz przezylam
        zdrade i szamotanine ona czy ja! To bylo juz dwa lata temu, nawet pisalam o tym
        tu, bo musialam to zobaczyc na pismie bo nie moglam sama dac wiary. Moja
        historia byla o tyle gorsza ze bylo juz dziecko. Jakbym byla sama pewnie nie
        bylo by sprawy bo honor by mi nie pozwolil walczyc. Jakie to bylo straszne, ale
        duzo mnie nauczylo i teaz wiem, ze czasem my same wmawiamy sobie zeczywistosc,
        tzn widzialam moj zwiazek wtedy tak jak chcialam, nie dopuszczalam do siebie
        nawet jednej mysli ze on moglby mnie zdradzac! jak sobie przypomne;))Byc moze
        nie bylo tak rozowo jak piszesz, teraz moze tego nie widzisz ale moze z czasem
        zobaczysz nie poto by rozdrapywac rany ale zeby wiedziec na przyszlosc;)zycze
        duzo, duzo sily i zdrowia;)bo to zżera. I najlepiej poszukaj jakiegos celu
        nowego w zyciu i zmien srodowisko zeby nie myslec odpoczac pozdrawiam i trzymam
        kciuki
          • maya28 Re: Mąż mnie zdradził... 29.03.07, 11:14
            Przeczytałam Twoją hostorię, i powiem Ci, że chyba lepiej, że tak to się
            skończyło, niż miałby wrócić, a Ty musiałabys codziennie starać sie mu wybaczyć
            i co trudniejsze zapomnieć. I jaka pewność, że historia by sie nie powtorzyła?
            Masz szansę ułożyć sobie życie z człowiekiem, któremu nie będziesz musiała
            niczego wybaczać i chowac urazy do końca życia. I który bedzie wiedział, że
            zdrad nie tolerujesz. Pamietaj, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
            Moją mame zostawil pierwszy mąż z dwójką dzieci.Zdradzal ją, a ona prosiła by
            wrócił. Odszedł. Zalamana, uważała, że to koniec świata. Skończyła studia,
            dostala bardzo dobrą pracę, poznała mojego tatę, i jak sobie pomysli jakby
            żyla, gdyby jej zyczenie powrotu marnotrawnego męża się spełniło, to az
            przerażenie ją ogarnia! Mówiła mi, że jak się dowiedział, ze wychodzi ponownie
            za mąż, to prosił by pozwoliła mu wrócić. Ale wtedy moją mamę, to nawet już nie
            śmieszyło. Wierzę, że Ty tez kiedyś tak pomyślisz. Trzymaj się :)
            • zdzichu-nr1 Re: Mąż mnie zdradził... 29.03.07, 23:47
              To, że się wyprowadził i wynajął z nią pokój nie oznacza, że na sprawie można
              już położyć krzyżyk. W okresie do pół roku On może znienacka wrócić. Później
              też... ale wtedy chyba Ty już nie będziesz chciała, tak mi się wydaje.
              Upływający czas ma w sobie potężną moc....
            • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 31.03.07, 14:18
              Dzięki Wam wszystkim za te miłe słowa;)
              Poznałam ostatnio osobę w której znalazłam wielkie oparcie i dzięki której w
              jakiś sposób zapomniałam, jak to wszystko boli...
              Przyleciałam do Polski na święta, żeby spędzić trochę czasu z rodziną, w której
              też mam wielkie oparcie.
              Trochę przyjemnoście też nie zaszkodzi fryzjer, kosmetyczka, czy jakiś fajny
              ciuch...Zaczyna się budzić we mnie nowa, inna chęć do życia.
              A dzisiaj wychodzę na babski wieczór przy winie hehe
              Pozdrawiam serdecznie
              • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 01.04.07, 21:48
                a ja...coz...prawie pol roku bez meza i wciaz czekam...na niego...wcale sie nie
                zapowiada, ze wroci...maly rosnie, ma juz dwa pierwsze zabki i caly czas gada
                tatatataa, coz za ironia losu!
                chyba jestem glupia, za to wszystko co zrobil powinnam go juz nienawidziec a ja
                wciaz tesknie i tak bym sobie chciala zwyczajnie z nim podagac i posmiac sie z
                naszego malego, robi takie smieszne miny i caly czas sie smieje i jest taki
                fajniutki! oczywiscie wszedzie widze szczesliwe malzenstwa z dziecmi, maluchy z
                ojcami na rowerkach i na spacerkach, a ja...samotna ze zranionym sercem...buuuu
    • mata811 Zauroczenie tamtą dziewczyną... 04.04.07, 13:55
      ...wydaje mi się, że poczuł smak szalonego życia, zabawy, zwyczajnie ta
      dziewucha go zauroczyła. Pewno jak sie wyszaleje, wróci skruszony do żony. Nie
      wierze, ze tak łatwo by chciał Cie wyrzucić ze swojego życia! Nie wierze!
      Nie umiem Ci poradzic co robić, ale chyba trzeba przeczekać, ewentualnie co
      jakis czas próbowac rozmawiać...
      Trzymaj sie, trzymam kciuki.
      • maya28 Re: Zauroczenie tamtą dziewczyną... 04.04.07, 14:04
        I tak czekać aż Pan i Władca raczy wrocić na lono rodziny?? Dziewczyny, jestem
        jeszcze młodą mężatką, ( ale nie taka młoda wiekiem he he )i nie wyobrażam
        sobie takiej sytuacji. Duma zwyczajnie by mi na to nie pozwoliła. Poza tym
        każdy zasługuje na szczęście, a takie małżeństwo to jak wyrok do odsiadki a nie
        szczęśliwe życie we dwoje. Poza tym, żeby ktoś Cię szanował to trzeba się
        samemu szanować. Prosząc takiego zdrajce o powrot kobieta się nie szanuje. Ból
        i rozpacz z czasem mijają ( tak pewnie około 1,5 roku), i wszystko się jeszcze
        poukłada. A wracanie do takiego typka, takiego małżeństwa to dożywocie.
        Wyobrażacie sobie, żeby facet, którego zona zostawila z dzieckiem czekał w
        oknie z utęsknieniem na jej powrót??
          • zaba519 Re: Zauroczenie tamtą dziewczyną... 24.05.07, 23:33
            Dzieki za zyczenia...
            Kto powiedzial, ze czekam w oknie?
            Zycze Ci, zeby Cie nigdy nic takiego nie spotkalo...


            Mysle, ze w takiej sytuacji trudno mowic o dojrzalosci, to po prostu przerasta
            czlowieka, szczegolnie jak jest na swiecie malenkie, kilkumiesieczne dziecko.
            Szczegolnie, jak sie dobrze ukladalo, swietnie sie dogadywaliscie i nic sie nie
            zapowiadalo, ze facet, ktory byl przez 10 lat super partnerem, nagle w srodku
            nocy pakuje walizki i odchodzi.

            Jeszcze kilka miesiecy temu inaczej myslalam! Jedno zamkniecie drzwi i jestes
            innym czlowiekiem, z zupelnie przewartosciowanymi pogladami i zasadami. A w
            zasadzie to sie zastanawiasz, czy warto miec zasady...
    • szeptemdomniemow Re: Mąż mnie zdradził... 10.04.07, 15:00
      Hej,
      smutna Twoja historia, ale wiesz co....
      Strasznie Ci zazdroszczę, że tak właśnie to się skończyło. Jesteś wolna i masz
      całe życie przed sobą, a za jakiś czas zapomnisz o wszystkim z sercem wolnym od
      żalu.
      Ja nie miałam tyle odwagi i zostałam.
      Po 7 latach wciąż czuję ból i żal, że nie odeszłam.
      Więc....olej go i spójrz w przyszłość. Widac nie wart był Ciebie :)
      • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 24.04.07, 08:33
        jestem juz po pierwszej sprawie rozwodowej...rozwodu nie dostal...byl w
        odwiedzinach u naszego synka, przyszedl po 4 miesiacach ze swoja mamusia,
        ktorej nie cierpie i bratem, ktorego lubie. caly czas plakal..myslalam, ze sie
        zlamie, ze moze teskni, a on na drugi dzien pojechal do kolobrzegu do tej
        fladry!!! jak to wszystko boli!!! najgorsze jest to, ze to dziecko zwiazalo nas
        tak naprawde do konca zycia...i co do konca zycia tak sie bede meczyc na jego
        widok???
        • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 24.04.07, 22:19
          Fajnie, że się odezwałaś;)

          U mnie natomiast bez zmian. Jedyne co się zmienia to ja sama i znajomi mówią,
          że na dobre...Dowiedziałam się natomiast, że mój ex-mąż (ja to on siebie
          nazywa) pomaga jej załatwaiać wizę, bo laska jest tutaj nielegalnie. I tak
          wywnioskowaliśmy ze znajomymi, że weźmie go pewnie na papier i zniknie...I może
          mężuś wtedy zastanowi się co zrobił...
          A tak poza tym to on już mnie nie interesuje, aż sama się sobie dziwię, że tak
          szybko mi przeszło.
          Pozdrawiam
          • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 28.04.07, 21:35
            tak sobie mysle, ze bez dziecka moze jest troche latwiej, mozna isc do pracy,
            chodzic po imprezach, czy do znajomych, latwiej kogos poznac, a tak...siedze w
            domu, bo malenstwo ma 8 miesiecy... i siedze i siedze...
            chociaz z drugiej strony juz nigdy nie bede sama, bo mam malego syneczka...nowa
            milosc... sama nie wiem, co lepsze?
            ciagle go kocham i ciagle chce, zeby wrocil...
            • iskierka2929 Re: Mąż mnie zdradził... 29.04.07, 08:55
              Trzymaj się zabko,dla każdego wschodzi zawsze jakieś słońce ,poeta powiedział :
              "Żadna noc nie może być aż tak czarna,
              żeby nigdzie nie można było odszukać choć jednej gwiazdy.
              Pustynia też nie może być aż tak beznadziejna,
              żeby nie można było odkryć oazy."
              A Marek Aureliusz dodał : " Budząc się rano,pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć,
              oddychać i móc się radować. "
              A ty masz jeszcze jeden maleńki skarb dla którego jesteś całym światem ...
              • twojahanus Re: Mąż mnie zdradził... 18.05.07, 13:46
                Chciałabym kontynuować wątek. Dziewczyny, co u Was?? Bardzo sie przejełam
                Waszymi historiami, aż spać nie mogłam :-(
                Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, tylko jeszcze nie po ślubie, choć ten juz był
                planowany. Opamiętał się chłop jak wyjechałam sobie do Anglii na wakacje,
                bawiłam się szampańsko, jak wróciłam to zaczełam się spotykać z innym. I jak
                mnie z tym innym zobazył to oszalał.
                Na początku durna tez prosiłam i błagałam ale w pewnym momencie dotarło do mnie
                ze to koniec. jak mu dałam spokój, nie miał wieści ode mnie, raz czy dwa mnie
                widział na imprezie w nowym męskim towarzystwie to chyba poszedł po rozum do
                głowy. Przez jakiś czas spotykałam sie z dwoma na raz. Moze to nie ucziwe, ale
                musiałam sobie przemyśle co dalej- ten nowy dawał poczucie bezpieczeństwa,
                wsparcie, ale był nudny i czasami mało przewidywalny, ten co mnie zostawił-
                ciągle zaskakiwał, jakieś niespodzianki, jazda. Moze do małżeństwa to niezbyt
                dobry kandydat,a le chyba go ciągle kochałam, choć byłam już bardzo ostrożna.
                Sprawy się potoczyły tak szybko, ze za rok zostałam jego żoną. Dziś chyba póki
                co nie żałuje. Wypłakałam jednak swoje, chyba wybaczyłam ale nie zapomniałam.
                siedzi to ciągle we mnie i czasem wybucham. Choć to sprawa zamknięta i nie
                powinnam już do tematu wracac, on cierpliwie wysłuchuje co pół roku moich jazd.
                Myśle ze mnie kocha :-(
                A Was Dziewczynki pozdrawiam bardzo, jestem z Wami.
                  • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 18.05.07, 21:42
                    Witajcie;)

                    Jeśli chodzi o mojego M to bez zmian i raczej na żadne się nie zanosi. Myślę,
                    że to jest ewidentny koniec:(
                    Trochę pozmieniałam tylko swoje plany (miałam wracać do Polski), a jednak
                    zostałam za granicą. Znalazłam pracę i zaczęłam żyć własnym życiem...Widuję się
                    z nim średnio raz na tydzień ale te spotkania już tak nie bolą. Najchętniej nie
                    widywałabym go w ogóle, ale wynajmujemy dom z jego bratem i starymi znajomymi i
                    siłą rzeczy te spotkania są nieuniknione.
                    Jeśli coś się wydarzy w moim na razie samotnym życiu to dam Wam znać.
                    Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!

                    P.S. Zaba napisz co u Ciebie
                      • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 22.05.07, 08:30
                        u mnie tez bez zmian i na razie na zadne sie nie zanosi, ja go ciagle kocham,
                        chociaz coraz czesciej w ciagu dnia mam takie mysle, ze juz go nie chce, bo
                        jest nikim, ale tesknie i strasznie mi go brakuje. ja siedze w domu z Malym a
                        moj maz za granica. najsmieszniejsze jest to, ze odszedl do tej wywloki i wcale
                        nie sa razem, bo ona pracuje na jachtach a on siedzi w Irlandii. tak naprawde
                        sa juz rok razem ale w ciagu tego roku widzieli sie w sumie 4 tygodnie.
                        niedawno sie dowiedzialam od jednego znajomego, ze nasze malzenstwo zniszczyli
                        moi rodzice, bo nam pomagali finansowo, tylko ze wtedy sprawial wrazenie, ze
                        jest mu bardzo milo z tego powodu. czemu nic nigdy nie powiedzial??? w ogole
                        nie interesuje sie dzieckiem co jest dla mnie wielkim szokiem, bo jak bylismy
                        para to po prostu kochal wszystkie dzieciaki, bral na rece, bawil sie...no coz,
                        zobaczymy jak sie ta farsa zakonczy.
                        pozdrawiam wszystkich goraco
                        • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 03.06.07, 22:22
                          Karafko, jak sie czujesz??? Poznalas kogos???
                          Moj maz jakby zmienil stosunek do mnie, juz nie jest tak wrogo nastawiony,
                          ostatnio, jak dzwonil zapytac sie o naszego synka to nawet plakal, bo niby za
                          nim teskni. Zastanawiam sie, jak mu sie z tamta szmata uklada...

                          Pozdrawiam Cie goraco. Pa pa.
                          • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 06.06.07, 19:16
                            Witam,

                            u mnie wszystko w porządku, mam czasami chwile zwątpienia ale radzę sobie. Czy
                            kogoś poznałam? Niestety, jeszcze nie;) Prawdę mówiąc to ciężko tutaj za
                            granicą znaleźć kogoś normalnego. Ale mam nadzieję, że jeszcze spotkam swoje
                            szczęście. Czego i Tobie życzę. Pozdrawiam gorąco.
                              • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 13.06.07, 02:44
                                Hej,

                                chciałam Wam powiedzieć, że ostatnio miałam spotkanie pierwszego stopnia
                                z....mężem i jego kochanką. Jak wcześniej pisałam mieszkam w jednym domu z jego
                                bratem i wiedziałam, że to spotkanie prędzej czy później nastąpi. W ostatni
                                wekend mieliśmy grilla ze znajomymi i tak wyszło, że oni też zostali na niego
                                zaproszeni. Ta dziewczyna jest po prostu straaaaszna, wszyscy się naprawdę
                                dziwią co on w niej widzi (ale widocznie coś widzi...ech..)
                                Była przestraszona jak sto nieszczęść, przez całego grilla nie wstała od stołu,
                                a jak szła do ubikacji to w obstawie mojego męża. He he czyżby się bała, że ode
                                mnie dostanie?
                                Pocieszam się tym, że wyglądałam 100 razy lepiej niż ona. Marne to pocieszenie,
                                ale zawsze coś...Starałam się dobrze bawić i chyba mi to wyszło.
                                Znajoma mi powiedziała, że mąż często na mnie patrzył. Ale jakie to ma
                                znaczenie?
                                Najgorszy był następny dzień, już dawno nie miałam takiego moralniaka;)

                                Pozdrawiam

                                • pendecha Re: Mąż mnie zdradził... 13.06.07, 04:16
                                  Szkoda mi ciebie i wiem co czujesz, ale musze to napisac- nie masz klasy ani
                                  honoru. Nie rozumiem dlaczego nadal chcesz mieszkac u jego brata i tym samym z
                                  nim sie widywac. To jest takie niesmaczne ,bo on wie ze ty tam mieszkasz dla
                                  niego. Te przypadkowe natkniecie sie na siebie na tej imprezie...Po co ty to
                                  robisz ? Wyprowadz sie i pokaz mu co stracil a nie osmieszasz sie. Juz sobie
                                  wyobrazam jak to wygladalo to " dobre bawienie sie na pokaz". Jak ty mozesz z
                                  nim i jego kochanka przy jednym stole siedziec?
    • mag333 Re: Mąż mnie zdradził... 13.06.07, 08:32
      tak Ci współczuję , bo jeszcze niedawno myślałam że mój mąż coś na boku kręci
      ale na szczęscie okazało się że to moje urojenia, nie wiem jak Cię pocieszyć
      musisz być silna i najlepiej zmienić styl zycia , może wyjazd w inne miejsce
      dobrze by zrobił , nowe otoczenie nowi ludzie..... może akurat, trzymaj się
      dziewczyno !
      mag
      • fireexit1 Re: Mąż mnie zdradził... 13.06.07, 13:58
        hej karafka, mnie szczerze mowiac tez bardzo dziwi dlaczego ty tam mieszkasz
        jeszcze w tym domu u jego brata.

        Uwarzam ze to super ze uwarzasz ze lepjej od niej wygladasz i ze sie dobrze
        bawilas, ale ja nigdy przenigdy bym nie mogla tam mieszkac.

        Czy poprostu nie mozesz i nie chcesz sie calkowicie od niego odciac?

        To chyba tak, jakbys sama sobie jeszcze rany zadawala. Czy nie lepjej
        faktycznie calkowicie sie odciac i wszystko pozmieniac?
    • twojahanus Re: Mąż mnie zdradził... 13.06.07, 15:27
      Mój mąż powiedział- cytuję, ze Twój mąż to jakiś cieć hihiii. I wcale nie
      uwazam ze nie masz klasy, nie miałąbyś jej jakbyś jej coś powiedziała, ale że
      było OK. Klasy to nie ma ta jego lafirynda ze ma czelnośc jeszcze tam
      przychodzić. Pozdrawiam, bądz dizelna
        • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 13.06.07, 23:23
          To nie jest takie łatwe wyprowadzić się i mieszkać samemu za granicą, z dala od
          rodziny i przyjaciół. Z ludźmi, z którymi mieszkam znam się bardzo długo,
          wszyscy jesteśmy z jednego miasta i trzymamy się razem. Bardzo mi pomogli i
          wiem, że mogę na nich liczyć.
          Mam bardzo dobry kontakt z jego bratem i dlatego się stąd nie wyprowadziłam (on
          wie, co czuję bo w tamtym roku zdradziła go dziewczyna i rozstali się po 10
          latach). Z drugiej strony nie chcę też takiej sytuacji, żeby mieli się nie
          spotykać ze wzgledu na mnie.
          To są także znajomi mojego męża i zostając tutaj zdawałam sobie sprawę z tego,
          że w końcu do takiej sytuacji dojdzie. Wiem, że wszyscy są po mojej stronie i
          potępiaja mojego męża za to co zrobił. Dlatego zostałam na tej imprezie i
          postanowiłam się dobrze bawić. Myślę, że już sobie poradziłam z tą zdradą,
          zaczęłam nowe życie...
          To on zdecydował, wybrał inne życie, a ja się do tego dostosowałam. Mogęm być
          dumna z siebie, że nie prosiłam i nie błagałam o powrót i że spotykając się z
          nią np. nie strzeliłam jej w twarz. Myślę, że właśnie wtedy nie miałabym klasy
          i honoru i zrobiłabym z siebie idiotkę. Daję radę i to jest dla mnie
          najważniejsze...

          Pozdrawiam
          • ewi80 Re: Mąż mnie zdradził... 14.06.07, 11:58
            Zgadzam sie z Toba - nie widze powodu, zebys to Ty zmieniala swoje zycie. To sa
            rowniez Twoi przyjaciele i eks musi sie z tym liczyc. Nie rozumiem podejscia,
            ze kiedy ludzie po kilku latach sie rozstaja lub rozwodza, to "zabieraja" ze
            soba rowniez swoich znajomych i przyjaciol. w koncu po takim czasie to sa
            znajomi obydwojga. czesto postawieni rowniez w niezrecznej sytuacji. a co jesli
            po tylu latach, oni sa blizsi Tobie niz Twojemu eks? Masz zerwac kontakt tylko
            dlatego, ze na poczatku to byli jego znajomi? Dlaczego to kobieta ma ponosic
            wszystki konsekwencje odejscia mezczyzny? nie dosc ze traci jego, to ma jeszcze
            tracic przyjaciol? to chore i ktos kto tak uwaza chyba nigdy nie znalazl sie w
            takiej sytuacji.
            Dlatego popieram Karafko w 100% ze zostalas. oczywiscie, gdybys zerwala kontakt
            ze znajomymi, tez bym poparla, pod warunkiem, ze bylalby to TWOJA decyzja. To
            sa TWOJE uczucia i nikt nie moze zmusic cie do zostawienia przyjaciol tylko
            dlatego ze zostawil Cie maz.
            Gratuluje odpowiedniego zachowania - to jest zachowanie z klasa - pokazalas jej
            ze czujesz sie pewnie i odejscie meza nie pozbawi Cie tej pewnosci. Trzymaj tak
            dalej.
            a tak na marginesie, to obserwowanie Cie przez meza swiadczy byc moze o tym, ze
            on rzeczywiscie mysli nad powrotem, moze dociera do niego jaka glupote zrobil.
            Ale decyzja co ewentualnie wtedy zrobic, nalezy do CIEBIE!!!!! Nie sluchaj
            nigdy rad w stylu: nigdy do niego nie wracaj, albo: wybacz, kazdy moze popelnic
            blad. Posluchaj serca. czasem dla milosci warto wybaczyc a takie sytuacje
            umacniaja zwiazek. ale czasem uczucia zdaza ostygnac i szkoda juz czasu. Ale
            jak jest, wiesz TYLKO TY. I tylko Ty mozesz podjac odpowiednia decyzje.
            pozdrawiam i zycze powodzenia w NOWYM ZYCIU :)
          • nina119 Re: Mąż mnie zdradził... 22.08.07, 13:08
            Żaba i Karafka, co u Was?
            Wasze historie są bardzo podobne do mojej, piszcie proszę na
            bieżąco. Od porzucenia mnie przez męza mijają 3 miesiące. Bywa
            różnie, góra - dół. Jednak generalnie wciąż się tym katuję. Teraz
            mam dołek. Dzięki waszym opowieściom wiem jakie etapy mnie czekają.
            Podziwiam Cię Żaba za twoją determinację w walce o rodzinę. Jesteś
            naprawdę szlachetna i myślę, że osoby, które to potępiają być może
            robią to ponieważ czegoś takiego nie przezyły. Łatwo wówczas
            osądzać. Wiem na własnym przykładzie. Kiedy zostałam porzucona
            podczas spotkania z męzem prosiłam go i błagałam, żeby nie niszczył
            naszej miłości i małzeństwa, ze tyle razem przeżyliśmy...Wcześniej
            twierdziłam, że jak zdradzi to go zabiję albo wyrzucę od razu...
            Potem myślałam, ze byłam żałosna zachowując się w ten sposób... A
            teraz myślę, ze podjęłam próbę, żeby ratować małżeństwo, po prostu
            próbowałam. Może miałabym żal do siebie, że nie podjęłam tej próby,
            dzięki niej przekonałam się, że on przestał mnie kochać...po prostu.
            Piszcie dziwczyny, dzięki Wam staję się silniejsza. Pozdrawiam Was
            serdecznie
    • frida781 karafka i zaba 17.06.07, 10:35
      Dziewczyny jesteście niesamowite :)) Podziwiam Was obie,że potrafiłyście się
      podnieść po tej okropnej krzywdzie. Trzymam za Was obie kciuki. Oby tak dalej.
      MAm tylko wrażenie, że Zabcia jeszcze czeka... NIe ma sensu najmniejszego na
      niego czekać. To już jest inny facet, nie Twój mąż!!! Nawet gdyby wrócił, to
      czy potrafiłabyś żyć z nim?? Wiedząc,że dotykał, całował, kochał się z inną?
      Wiem,że seks to nie wszystko, ale miłość, zaufanie, oddanie "poszły w las".
      Nie jesteś sama, masz dla kogo żyć.Dziecko to największa wartość w zyciu
      kobiety. Poza tym masz rodzine , która Cię wspiera :)) I zobaczysz będziesz
      jeszcze szczęsliwa, obie będziecie! Dziewczyny POWODZENIA :)))
      • pendecha Re: Mąż mnie zdradził... 19.07.07, 02:58
        nie chce Cie zdenerwowac bo wiem ,ze Ci ciezko, nie pisze tego zlosliwie -
        teraz czekasz na powrot meza jak na najwieksze szczescie ktore moze Cie spotkac
        ale czy potrafilabys mu to wybaczyc i nie powracac do tego zlego co bylo w
        klotniach itp. ? Moglabys z nim zyc i z tym co Tobie a raczej wam bo i dziecku
        zrobił?
    • do_niczego Re: Mąż mnie zdradził... 19.07.07, 11:30
      BRAWO Kafka!!!!!!

      Normalnie takie kobiety PODZIWIAM!! Bardzo dobrze postąpiłaś. Dla mnie jesteś
      silną osobą, aż Ci zazdroszcze. Wykazałaś się prawdziwą klasą, że nie błagałaś,
      nie szamotałaś się, nie zamknęłaś się w sobie...przeciwnie...zostałaś w obcym
      kraju, znalazłaś pracę i...żyjesz.

      Ja mam 26 lat, 2 lata temu zostawiłam chłopaka po prawie 9 latach. Na szczęście
      nie był moim mężem, choć już o tym myśleliśmy. Ja niestety nie umiałm odejść po
      1 zdradzie, do której zresztą się nie przyznał. Kiedyś byłam młodą dizewczyną,
      pełną marzeń, ambitną, miałam plany...a teraz...mimo 26 lat mam starą duszę,
      depresję, nie mogę skończyć studiów, nie mam planów, ambicji...NIC. Mineły 2
      lata, a ja dalej mam zniszczoną psychikę. Mam już nowego partnera, chcemy też
      niedługo wyjechać, aby zarobić na wesele itd. Kochamy się, ja wiele się
      nauczyłam po tamtym związku, ale już nie jestem taka sama. To jest
      przerażające, bo gdybym wtedy odeszła...do dziś nie mogę sobie tego wybaczyć.

      Dlatego podziwiam Cię i aż płakać mi się znowu chce jak pomyślę o swojej
      głupocie. Tyle poświęciłam dla tamtego osobnika, a zostałam z niczym.

      Trzymam za Ciebie kciuki, wiem, że Ci się uda, bo jesteś widać bardzo silną
      osobą. A Bóg ześle Vi niedługo prawdziwą miłość.

      Życzę powodzenia z całego serca:)))))

    • nina119 Re: Mąż mnie zdradził... 07.08.07, 08:09
      Kiedy przeczytałam Twoją historię karafka7 miałam wrażenie, jakbym
      czytała o sobie. 10 lat zwiąku, 2 w małżeństwie, wyjazd męża za
      granicę. Miałam dołączyć za 2 miesiące. Nawet kazał mi już rzucić w
      Polsce pracę bo i tak do niego przyjeżdżam... Z dnia na dzień
      milczenie, szanowny prawie eks-małzonek najpierw odrzucał telefony,
      potem sms, ze koniec małzeńtwa. Nastepnie pojawił się osobiście i
      oznajmił, że chce zakończyć nasz zwiazek, bo tak. Nigdy nic nie
      czuł, to nie była pełna miłość, pełną ma teraz ze starszą od siebie
      o 6 a ode mnie o 8 lat lat rozwódką z Polski,współlokatorką - bardzo
      nieatrakcyjną, niekobiecą i grubą, ale ona jest jego przyjaciółką i
      rozmawiają o rzeczach ważnych o których my przez 10 lat nie
      rozmawialiśmy, bo wg niego my w ogóle nie rozmawialiśmy (??!!) Co
      więcej nigdy mnie nie kochał a był ze mna bo bał się być sam.
      Wcześniej był cudownym, przykładnym mężem więc czułam się jakbym
      dostała nożem w plecy...i to od osoby, której ufałam bezgranicznie.
      W Polsce zostałam z wspólnymi długami, m.in. hipotecznym. A on
      uciekł i zaczął się ukrywać. Świetnie zarabia, znajomi donieśli, że
      kochanka wybrała mu nowy samochód i wynajęli wspólne mieszkanie. Nie
      odzywa się więc założyłam sprawę najpierw o alimenty, potem będzie o
      rozwód. I tak się kończą związki z tzw. "cichą wodą"...
        • nina119 Re: Mąż mnie zdradził... 20.08.07, 22:28
          Cieszę się dziewczyny, że wychodzicie z tego i że są perspektywy,
          aby wszystko sie poukładało. Ja niestety jestem na takim etapie
          (może mi przejdzie), ze nie dopuszczam myśli o jakimkolwiek
          wybaczeniu, nie wspominając juz, ze nikt na takowe nie czeka. On
          przeżywa upojny romans ze starsza od siebie (36 l.) rozwódką
          desperatką na emigracji. Ehh....
            • nina119 Re: Mąż mnie zdradził... 22.08.07, 13:10
              sorki - wcześniej źle go wkleiłam
              Żaba i Karafka, co u Was?
              Wasze historie są bardzo podobne do mojej, piszcie proszę na
              bieżąco. Od porzucenia mnie przez męza mijają 3 miesiące. Bywa
              różnie, góra - dół. Jednak generalnie wciąż się tym katuję. Teraz
              mam dołek. Dzięki waszym opowieściom wiem jakie etapy mnie czekają.
              Podziwiam Cię Żaba za twoją determinację w walce o rodzinę. Jesteś
              naprawdę szlachetna i myślę, że osoby, które to potępiają być może
              robią to ponieważ czegoś takiego nie przezyły. Łatwo wówczas
              osądzać. Wiem na własnym przykładzie. Kiedy zostałam porzucona
              podczas spotkania z męzem prosiłam go i błagałam, żeby nie niszczył
              naszej miłości i małzeństwa, ze tyle razem przeżyliśmy...Wcześniej
              twierdziłam, że jak zdradzi to go zabiję albo wyrzucę od razu...
              Potem myślałam, ze byłam żałosna zachowując się w ten sposób... A
              teraz myślę, ze podjęłam próbę, żeby ratować małżeństwo, po prostu
              próbowałam. Może miałabym żal do siebie, że nie podjęłam tej próby,
              dzięki niej przekonałam się, że on przestał mnie kochać...po prostu.
              Piszcie dziwczyny, dzięki Wam staję się silniejsza. Pozdrawiam Was
              serdecznie
              • zaba519 Re: Mąż mnie zdradził... 25.08.07, 13:08
                Jest dobrze!
                On twierdzi, ze zawsze mnie kochal tylko mu tymczasowo odjebalo
                (przepraszam za wyraz)...i nadrabiamy stracony czas. Teraz wiem, ze
                zawsze sie to zycie musi jakos poukladac, wiem tez, ze wygralam, bo
                bardzo w to wierzylam.
                Trzymajcie sie dziewczyny!
                • iskierka2929 Re: Mąż mnie zdradził... 25.08.07, 19:42
                  Poeta powiedział żabko ;

                  > Noc jest obietnicą poranka<

                  Dla ciebie po długiej nocy koszmaru zaświeciło słońce , i to jak ...aż się
                  klawiatura uśmiecha :-)
                  Już nie żabo - a księżniczko ,oby ci to słońce nigdy już nigdy nie zaszło...
      • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 11.09.07, 00:23
        Jestem, jestem;)
        My już z mężem raczej razem nie będziemy, za dużo czasu upłynęło, za
        dużo złego się wydarzyło...Jakiś czas temu poznałam chłopaka i coś
        zaczęło się dziać między nami...Nie wiem czy to "to" ale małymi
        krokami i do przodu. W tym momencie jestem szczęśliwa, ale co będzie
        dalej czas pokaże...
        Pozdrawiam serdecznie
    • karkak Re: Mąż mnie zdradził... 12.09.07, 21:47
      To smutne, naprawde, ale ostatnio słyszałam wypowiedź pani Beaty
      Tyszkiewicz, która porównała małżeństwo do pięknego, kryształowego
      wazonu z pięknymi kwiatami. Pewnego dnia wazon pęka, jest w jednym
      kawałku ale z rysą która uniemożliwia trzymanie tam świerzych
      kwiatów bo cieknie i cóż nie wyżucamy go bo jest cały stawiamy go
      więc w kącie i wkladamy w niego suche kwiaty I TAK JEST Z
      MAŁŻEŃSTWEM PO ZDRADZIE!!!! Może warto zainwestować w nowy wazon???
      Nie jest przecież powiedziane, że znowu upadnie. Trzymaj się. ,,(...)
      po nocy przychodzi dzień a po burzy spokoj."
      • karafka7 Re: Mąż mnie zdradził... 06.07.08, 15:40
        Witam wszystkich,

        dawno juz do was nie zagladalam, praktycznie zapomnialam o moim
        watku;))
        Od kilku miesiecy jestem w nowym zwiazku, jestem szczesliwa, ale
        ciezko jest mi juz zaufac drugiej osobie...chyba potrzebuje jeszcze
        troche czasu...

        Moj maz dalej jest z ta Brazylijka, ale nie wiedzie mu sie
        najlepiej, popadl w dlugi, ciagle nie ma pracy, dzwoni do znajomych
        i prosi zeby mu cos zalatwili. Ojciec tej dziewczyny kupil im bilety
        do Brazylii na 3 tyg. ale nie polecieli bo nie mieli pieniedzy.
        W zamian za to zabral Ja na tydzien do Polski i zlozyl pozew o
        rozwod;)) Nawet mnie o tym nie poinformowal, tylko poprosil swojego
        brata zeby mi przekazal...Czekam w tej chwili na jakies dokumenty z
        sadu. Chcialabym miec to juz za soba;))

        Pozdrawiam serdecznie
        • zosiaczek25 Re: Mąż mnie zdradził... 07.07.08, 14:32
          Milo slyszec, ze ukladasz sobie zycie na nowo. Badz szczesliwa, mysl o sobie.
          Twoj maz nie zasluguje na to, zebys ty byla nieszczesliwa z jego powodu.
          Niestety, ale czlowiek nie zawsze zapracuje sobie na zdrade, wbrew pozorom.
          Mozna byc perfekcyjna zona, a i tak facet moze przyprawic nam rogi. Bo zawsze
          bedzie mu czegos brakowalo. Na szczescie nie kazdy taki jest. Ale z gory nie da
          sie ustalic, ktory bedzie, a ktory nie bedzie zdradzal. Moze sie to przydarzyc
          kazdej z nas. Majac tego swiadomosc, ciesze sie, ze ty poradzilas sobie z tym
          problemem. Odbudowanie zaufania do ludzi nie przychodzi latwo i szybko. Ale
          zycze ci tego i wiecej szczescia w nowym zwiazku. Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka