Dodaj do ulubionych

czystość przedmałżeńska

05.09.07, 12:45
czy sa wsrod was zony, ktore cenia sobie wartosc czystosc
przedmalzenskiej i wytrwaly w niej do slubu? dla mnie byl to czas
niezwykle wazny i owocny. piszcie o waszych refleksjach na temat
czystosci i jej owocach w waszym malzenstwie. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • martunia19811 Re: czystość przedmałżeńska 05.09.07, 14:19
      Ja z moim mężem tylko raz uprawiałam sex przed ślubem (trudno to
      było nazwać sexem przez naszą nieporadność- oboje byliśmy zieleni).
      Wyszło tak nie ze wzgledu na to, że czystość jest dla mnie ważna ale
      po prostu nie było gdzie:)
      Moje refleksje...żałuję że nie sypialiśmy ze sobą przed ślubem. Był
      to duży błąd. Po slubie przez długi czas mieliśmy problem z
      dopasowaniem, mój płacz, jego nerwy, wizyta u seksuologa. Teraz jest
      już fajnie ale wszystkie dziewczyny przestrzegam przed taką
      NIEROZTROPNOŚCIĄ!!
    • emiliawo Re: czystość przedmałżeńska 05.09.07, 17:58
      Mnie za młodu mama nakładła do głowy mądrości typu: "jak cię przed
      ślubem nie poszanuje to nie będzie cię nigdy szanował" itp. Miało
      mnie to skutecznie ochronić przed pokusami. Zadziałało na tyle, że
      nie zadziałało. I jako dorosła kobieta stresowałam się, żeby tylko
      przed rodzicami się nie wydało, że kocham się z moim chłopakiem.
      W okresie przygotowań przedślubnych zaproponowałam mojemu
      narzeczonemu, żebyśmy sobie zrobili przerwę od sexu, tak w ramach
      przygotowania do sakramentu. Ale nic z tego nie wyszło, bo mój wtedy-
      jeszcze-nie-mąż nie rozumiał, po co to - przecież i tak bierzemy
      niedługo ślub. I nie kochaliśmy się chyba tylko tydzień przed.
      Uważam, że warto z sexem poczekać na tego jednego jedynego, i
      teoretycznie dopiero sakrament jest poważną deklaracją, że to na
      zawsze. Ale trzeba być chyba człowiekiem ogromnej wiary, żeby
      1.dotrwać do ślubu, i 2. nie załamać się, gdy już po ślubie
      wymarzona noc poślubna okaże się wielką klapą.
    • cytrynka123 Re: czystość przedmałżeńska 05.09.07, 21:16
      a ja tam wole byc nieczysta. nie ma jak dwoje nieporadnych sie
      spotka i potem szarpanina, bo ona nie ma orgazmu od patrzenia sobie
      w oczy. nadmiar doswiadczenia tez niewskazany, bo grozi
      wyrafinowaniem... a owe nie lubi stalosci i cieplego zacisza.
    • bogini_kiczu Re: czystość przedmałżeńska 06.09.07, 10:18
      nie macie pojecia o zyciu bagatelizujac tak wazna sprawe jaka jest
      czystosc. to nie jest jakas kara tylko wspanialy czas kiedy mozna
      dobrze i madrze sie poznac, kontkat cielesny wcale nie jest do tego
      potrzebny, on tylko przyslania to co istotne. glupota jest gadanie
      ze trzeba sie dopasowac przed slubem w lozku- no bo czemu nie mozna
      tego zrobic po? jesli kogos kocham i nawet okaze sie ze mamy
      problemy w lozku to dzialamy aby problem rozwiazac.jezeli ktos mowi
      ze musi sprawdzic to przed slubme to znaczy ze zalezy mu tylko na
      seksie i jezeli ten nie bedzie super to trzeba zmienic partnera.
      czystosc buduje w czlowieku szacunek dla drugiej osoby, uczy
      wiernosci, uczy milowac czlowieka calego, nie tylko jego ciala.
      nieprawda jest ze mozna sie tego nauczyc spiac ze soba przed slubem.
      zwykle czystosc wiaze sie z wiara i to jest tak naprawde gwarancja
      udanego zwiazku- bliskośc z Bogiem. ponad 90 % rozpadajacych sie
      malzenstw spalo ze soba przed slubem- wiec chyba nie jest to takie
      calkiem bez znaczenia bo jak juz pisalam czystosc to pewna postawa,
      sposob na zycie nie konczacy sie tylko na tym ze ze soba nie
      spimy.mam nadzieje ze przekonacie sie o tym niebawem,moze wtedy
      kiedy wasze malzenstwa zaczna sie rozpadac...
      • chicarica Re: czystość przedmałżeńska 06.09.07, 10:34
        bogini_kiczu napisała:

        > nie macie pojecia o zyciu bagatelizujac tak wazna sprawe jaka jest
        > czystosc.
        Wybacz dziecko - ile masz lat i ile czasu jesteś w związku i od jakiego czasu
        mężata?

        > zwykle czystosc wiaze sie z wiara i to jest tak naprawde gwarancja
        > udanego zwiazku- bliskośc z Bogiem. ponad 90 % rozpadajacych sie
        > malzenstw spalo ze soba przed slubem- wiec chyba nie jest to takie
        > calkiem bez znaczenia

        Nie, nie jest, ale zależność jest inna niż sądzisz. Po prostu ci, którzy nie
        śpią ze sobą przed ślubem z przyczyn np. religijnych, nie uznają też rozwodów z
        przyczyn religijnych. Zatem ta korelacja nie jest taka prosta jak usiłują to
        przedstawić propagatorzy tzw. czystości.

        > mam nadzieje ze przekonacie sie o tym niebawem,moze wtedy
        > kiedy wasze malzenstwa zaczna sie rozpadac...

        Dzięki za troskę i dobre życzenia :) Prawdziwie chrześcijańskie :)
        --
        Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
        Forum Avon
      • nives1 Re: czystość przedmałżeńska 06.09.07, 11:35
        wspanialy czas kiedy mozna
        > dobrze i madrze sie poznac, kontkat cielesny wcale nie jest do
        tego
        > potrzebny, on tylko przyslania to co istotne

        Hmmm wydaje mi się że nie masz pojęcia jak dobrze mozna poznań
        faceta sypiając z nim - to tam wyłazi z nigo wszystko co dobre i co
        złe.

        > czystosc buduje w czlowieku szacunek dla drugiej osoby, uczy
        > wiernosci, uczy milowac czlowieka calego, nie tylko jego ciala.

        hehehe a to dobre - myślałam że wierność to wypływa z charaktru,
        osobowości, przeżytych chwil....
        z czystości niesądzę - z tego to co najwyżej narodzi się ciekawość ;)

        jezeli ktos mowi
        > ze musi sprawdzic to przed slubme to znaczy ze zalezy mu tylko na
        > seksie i jezeli ten nie bedzie super to trzeba zmienic partnera.


        Kurcze musze powiedzieć mężowi że jestem z nim tylko dzięki jego
        umiejętnościom łózkowym

        > spimy.mam nadzieje ze przekonacie sie o tym niebawem,moze wtedy
        > kiedy wasze malzenstwa zaczna sie rozpadac...

        tobie tez wszystkigo dobrego :/

        --
        picasaweb.google.com/katarzyna.wojtczak/AlbumBezTytuU
      • burza4 Re: czystość przedmałżeńska 06.09.07, 11:59
        bogini_kiczu napisała:

        uwielbiam takie wyrafinowane nicki - z daleka pachnące trollizmem

        > nie macie pojecia o zyciu bagatelizujac tak wazna sprawe jaka jest
        > czystosc. to nie jest jakas kara tylko wspanialy czas kiedy mozna
        > dobrze i madrze sie poznac, kontkat cielesny wcale nie jest do
        tego > potrzebny, on tylko przyslania to co istotne.

        chyba jednak mamy trochę większe pojęcie o życiu - doświadczenie
        uczy:) udany seks JEST tak samo istotny, jak inne aspekty życia. O
        ile udany seks nie przesłania innych aspektów - to nieudany owszem.

        glupota jest gadanie > ze trzeba sie dopasowac przed slubem w lozku-
        no bo czemu nie mozna > tego zrobic po? jesli kogos kocham i nawet
        okaze sie ze mamy > problemy w lozku to dzialamy aby problem
        rozwiazac.

        odwracając pytanie - co stoi na przeszkodzie aby potencjalne
        problemy rozwiązać przed ślubem i biorąc go - być świadomym jak
        układa nam się z partnerem na wszelkich płaszczyznach?

        po ślubie - działamy, albo i nie działamy, bo nie potrafimy problemu
        zidentyfikować (bo nie mamy doświadczenia/nie wiemy że można
        inaczej)/nie potrafimy o tym rozmawiać/nie chcemy urazić
        partnera/mamy po prostu inne potrzeby/temperament itd...

        jezeli ktos mowi
        > ze musi sprawdzic to przed slubme to znaczy ze zalezy mu tylko na
        > seksie i jezeli ten nie bedzie super to trzeba zmienic partnera.

        jeśli seks okaże się nieudany - to wcześniej czy później i tak do
        zmiany partnera dojdzie.

        > czystosc buduje w czlowieku szacunek dla drugiej osoby, uczy
        > wiernosci, uczy milowac czlowieka calego, nie tylko jego ciala.

        o naiwności...
        jeśli szacunek do partnera ma się opierać tylko na czystości, to ja
        dziękuję, obejdę się. Od partnera oczekuję czegoś więcej.

        > zwykle czystosc wiaze sie z wiara i to jest tak naprawde gwarancja
        > udanego zwiazku- bliskośc z Bogiem.

        taaa, a świstak siedzi i zawija w te sreberka....

        ponad 90 % rozpadajacych sie
        > malzenstw spalo ze soba przed slubem- wiec chyba nie jest to takie
        > calkiem bez znaczenia bo jak juz pisalam czystosc to pewna
        postawa, > sposob na zycie nie konczacy sie tylko na tym ze ze soba
        nie > spimy.

        nawet jak się rozpadną, będą mieli przynajmniej co wspominać:)

        mam nadzieje ze przekonacie sie o tym niebawem,moze wtedy
        > kiedy wasze malzenstwa zaczna sie rozpadac...

        oto i prawdziwie radiomaryjne podsumowanie - jak ktoś się nie zgadza
        z cukierkową ideologią, niech będzie potępiony.
      • memphis90 Re: czystość przedmałżeńska 06.09.07, 12:15
        "to nie jest jakas kara tylko wspanialy czas kiedy mozna
        > dobrze i madrze sie poznac, kontkat cielesny wcale nie jest do tego
        > potrzebny, on tylko przyslania to co istotne."
        Mi jakos seks nie przeszkadzał w poznawaniu mojego męża.

        "> czystosc buduje w czlowieku szacunek dla drugiej osoby, uczy
        > wiernosci, uczy milowac czlowieka calego, nie tylko jego ciala. "
        Cóz, obiektywnie mój mąż jest pączusiem, misiem, bałwankiem- gdybym nie kochała
        jego jako człowieka, nie kochałabym jego puszystej objętości. Kocham wiec nie
        tylko za przymioty ciała (które nie za bardzo przypominają modeli w reklamach),
        ale przede wszystkim za osobowość. Przez 9 lat byłam 100% WIERNA, SZNUJĄCA,
        KOCHAJACA- wiec nie widzę związku miedzy brakiem seksu a powyższymi. Wg. Twojej
        teoryjki powinnam zdradzać, bić, ubliżać...

        "> nieprawda jest ze mozna sie tego nauczyc spiac ze soba przed slubem. "
        Nieprawdą jest, ze mozna się tego nauczyć NIE śpiac ze sobą. Jedno z drugim nie
        ma nic wspólnego.

        ". ponad 90 % rozpadajacych sie
        > malzenstw spalo ze soba przed slubem- wiec chyba nie jest to takie
        > calkiem bez znaczenia "
        A nie przyszło Ci do głowy, że pozostałe 10% to gorliwi katolicy, którzy nie
        rozwiodą się nawet wtedy, kiedy maż tłucze żonę sznurem od żelazka- bo
        "małżeństwo jest zawarte na zawsze i dzwigaj kobieto swój krzyz"? Jak mają się
        Twoje statystyki do szczęścia w małżenstwie?

        "mam nadzieje ze przekonacie sie o tym niebawem,moze wtedy
        > kiedy wasze malzenstwa zaczna sie rozpadac..."
        O, jak nam dobrze życzysz, prawdziwie chrześcijańskie podejście. "Boze , Boże,
        jeśli nie możesz sprawić bym była szczupła, spraw, zeby moi przyjaciele byli
        grubi". Gratuluję mądrego i dojrzałego światopoglądu. Ja ci za to życzę, zebyś
        zawsze zbierała to, co zasiejesz.
      • annubis74 Re: czystość przedmałżeńska 10.09.07, 08:54
        > to nie jest jakas kara tylko wspanialy czas kiedy mozna
        > dobrze i madrze sie poznac, kontkat cielesny wcale nie jest do
        tego
        > potrzebny, on tylko przyslania to co istotne.

        dla Ciebie, nie dla mnie. Ja oprócz poznawania charakteru,
        zainteresowań oraz wartości mojego męża chciałąm poznać jego ciało
        poza tym trudno bronić cnoty, jak sie ja już wcześniej straciło:)


        > ze musi sprawdzic to przed slubme to znaczy ze zalezy mu tylko na
        > seksie i jezeli ten nie bedzie super to trzeba zmienic partnera.
        > czystosc buduje w czlowieku szacunek dla drugiej osoby, uczy
        > wiernosci, uczy milowac czlowieka calego, nie tylko jego ciala.
        > nieprawda jest ze mozna sie tego nauczyc spiac ze soba przed
        slubem.
        > zwykle czystosc wiaze sie z wiara i to jest tak naprawde gwarancja
        > udanego zwiazku- bliskośc z Bogiem.

        zawsze mnie zastanawiało dlaczego środowiska okołokościelne tak
        wiele czasu i energii poświecają rozważaniom na temat seksu przed,
        po, w trakcie, cielesności, itp. skoro jest to dla nich temat
        odrażający i nieczysty
        I czy po ślubie pary w to wierzące nie mają małej schizofrenii

        > ponad 90 % rozpadajacych sie
        > malzenstw spalo ze soba przed slubem-

        myślę, że około 90% nowożeńców (jeśli nie więcej) spało ze sobą
        przed ślubem, więć chyba statystyka przy rozwodach będzie podobna




        > jak juz pisalam czystosc to pewna postawa,
        > sposob na zycie nie konczacy sie tylko na tym ze ze soba nie
        > spimy.mam nadzieje ze przekonacie sie o tym niebawem,moze wtedy
        > kiedy wasze malzenstwa zaczna sie rozpadac

        Dziekuje ci za życzenia szcześcia w prawdziwie katolickim duchu,
        ale powiem ci, nigdy nie wiadomo ... czystość przedmałzeńska nie
        jest niestety gwarancją trwałości i szczęscia małzenskiego
      • greene3 Re: czystość przedmałżeńska 14.09.07, 12:34
        bogini_kiczu napisała:
        ponad 90 % rozpadajacych sie
        > malzenstw spalo ze soba przed slubem

        No tak - bo ponad 90 proc. malżeństw w ogóle sypia ze sobą przed
        ślubem - czyli wynika z tego, że niezależnie od tego czy się ze sobą
        sypia przed śłubem czy nie - można się rozwieść
        --
        i już po...
      • janzfrancji Re: czystość przedmałżeńska 23.09.09, 18:03

        A ja myslalem ze zyjemy w 21ym wieku...

        Mowisz "glupota jest gadanie ze trzeba sie dopasowac przed slubem w lozku- no bo
        czemu nie mozna tego zrobic po?", ale jesli dwie osoby sa niedopasowane
        seksualnie i cielesnie, to mozesz probowac ile chcesz, nic tego nie zmieni.
        Sprawa seksu jest poza zasiegiem racjonalizmu, poza zasiegiem swiadomosci, bo
        wszystko w seksie jest podswiadome... Dotyk, hormony, dopasowanie olfaktyczne (i
        nie mowie tutaj o zapachach tylko o feromonach) sie nie kontroluje. Jak dowiesz
        sie ze ty i ta druga osoba nie jestescie dopasowane w sprawach lozkowych, mozesz
        probowac ile chcesz, nic z tego konkretnie nie wyjdzie.

        Ale bardzo mozliwe ze nawet nie zdasz sobie z tego sprawy, poniewaz nie masz
        doswiadczenia i porownania.

        Mowisz o milowaniu czlowieka calego, nie tylko jego ciala. Ale przeciez cialo
        tez jest czescia osoby, nie? To po co wykluczac taka istotna czesc drugiej osoby?

        Czystosc i wszystkie te katolickie bariery sa sposobem na zycie, i ty wybralas
        wlasnie ten sposob, wiec mozna Ciebie szanowac za fakt ze stoisz przy swoim i
        masz swoje zdanie. Ale nie mysl ze wiara jest gwarancja dobrego zwiazku. Moi
        rodzice sa hardcorowymi katolikami, ale zyja nieszczesliwie od ponad dwudziestu
        lat, nie rozmawiaja, nie maja nic spolnego ze soba, ale o rozwodzie nie ma mowy
        "no bo tak sie nie robi". Czy to jest szczescie? Czy fakt ze mowia paciorek co
        wieczor i ida na msze w niedziele i na Swieta robi z nich szczesliwa pare? A na
        dodatek, jak ja czasem walnie po glowie, to jak nie widac w tym wielka
        hypokryzje i sleposc?

        Ja nie probuje Ciebie przekonac ze seks przedmalrzenski jest lepszy od
        czystosci, tylko blagam Cie abys nie skonczyla swoje zycie tak jak moi rodzice:
        wiara nie ma nic wspolnego ze szczesciem w malzenstwie. Owszem, wiara moze ci
        pomoc znalesc sens w TWOIM zyciu, jako osoba, ale nie pomoze ci w zwiazku.
        Trojkaty czy menage a trois z Bogiem nic ci nie pomoze.

        Moze w innym swiecie cos pieknego czeka dla takich ludzi jak ty, ale w tym
        swiecie jestes sama. All alone. Im szybciej sobie to uswiadomisz, tym lepiej...
      • deaarts Re: czystość przedmałżeńska 05.10.09, 16:54
        zwykle czystosc wiaze sie z wiara i to jest tak naprawde gwarancja
        > udanego zwiazku- bliskośc z Bogiem.

        a gdzie to Bóg nakazywał czystość przedmałżeńską ?

        ustalmy jedno Aktualna wykładnia kościoła to jedno a Bóg to drugie..
      • neotehuana Re: czystość przedmałżeńska 16.06.10, 19:54
        Nie masz pojecia jak wazne jest poznac czlowieka w calej okazalosci
        przed zlozeniem przysiegi malzenskiej. Przeciez spedzisz z nim czas
        az do smierci. Ogolnie uwazam,ze przed slubem trzeba potrenowac
        zycie ze soba i nie mysle tylko o seksie. W uczciwych zwiazkach
        wiesz czy komus zalezy na stalym zwiazku czy tylko na przygodzie.
      • eye-witness Re: czystość przedmałżeńska 16.06.10, 20:08
        Wiesz... dla niektorych bliskosc cielesna jest rowniez droga poznania siebie
        nawzajem i okazania milosci. Taka bliskosc jest rowniez bardzo wazna. I szkoda,
        ze sa kobiety, ktorym naladowano do glow, ze jak sie pokochaja, to juz koniec
        swiata, grzesznica, i takie tam - przepraszam - bzdury.
    • memphis90 Re: czystość przedmałżeńska 06.09.07, 12:03
      Czystość przedslubna miała sens w czasach naszych babek i wcześniej, kiedy
      dziewczyny wychodziły za mąż w wieku 16-17 lat (czyli wtedy, kiedy osiągały
      dojrzałośc płciową, zdolnosć do posiadania dzieci i kiedy budziły się popędy).
      Miała sens przed erą antybiotyków- maż miał pewnosć, że żona nie choruje np. na
      kiłę (która powoduje uszkodzenia płodu) czy inne choroby prowadzące do
      niepłodnosci (np. chlamydioza, choć rzecz jasna wtedy ta bakteria nie była
      znana) lub chorób przyszłego potomka. Czystość=brak chorób. Miała sens przed
      opracowaniem skutecznej antykoncepcji- bo mąż miał pewnosć, że nie wychowuje
      potomstwa sąsiada zza płotu. A jaki sens ma dzisiaj, gdy czekamy ze ślubem do
      25rz lub dłużej, a chorobom mozemy zapobiegac i skutecznie je leczyć?

      Nie wyobrazam sobie czekania na seks przez 9 lat- a tyle upłyneło czasu do
      naszego slubu. Mój mąż był moim jedynym partnerem seksualnym- więc nie wiem, co
      zmieniłby w naszej relacji fakt, ze seks poznaliśmy po 9 latach bycia razem, a
      nie po roku. Nigdy nie czu lam się "brudna" (jako odwrotnosc czystości)- kochamy
      się i chcemy okazywać to sobie w każdy możliwy sposób.
      • veevaa O co te kłótnie? 06.09.07, 12:32
        O światopogląd?
        Ani nie przekonacie tej czystej, żeby się dała przelecieć, ani ona was do
        czystości. Każdy ma swoje zdanie na ten temat, jej wolno być czystą, jeśli
        przyjęli takie założenia z narzeczonym. Nie widzę w tym nic złego. Nie wszyscy
        jesteśmy tacy sami.
        Owszem tymi życzeniami rozwodu przegięła trochę, nie jest to chrześcijańskie.
        Ale też namawianie innych i wmuszanie "bądźcie tacy jak ja jestem" nie jest
        chrześcijańskie.
        Uznajmy po prostu, że każdy ma swoje zdanie. To chyba lepiej mieć własne zdanie
        i bronić go i trwac w tym zdaniu, niż byc jak chorągiewka na wietrze.
        Podziwiam tych, którzy w czystości wytrwali do ślubu, bo łatwe to nie jest. Ale
        ja takiej drogi nie chciałam, więc jej nie wybrałam.
        --
        poslubny.blox.pl
        • ansil Re: O co te kłótnie? 06.09.07, 13:33
          veevaa napisała:


          > Ale też namawianie innych i wmuszanie "bądźcie tacy jak ja jestem"
          > nie jest chrześcijańskie.

          eee, nie jest? no to chyba chrzescijanstwo sie zmienilo od czasow,
          kiedy sie jeszcze nim interesowalam..

          a co do czystosci- czy bedzie sie liczyc to, jesli tylko z moim
          aktualnym partnerem nie bede sie kochac az do slubu? jak np
          wczesniej malam ich 5-ciu? czy to znaczy, ze juz nigdy zadnego
          faceta "doglebnie" nie poznam? czy juz dla mnie za pozno?

          --
          W mózgu kobiety jest takie miejsce (wielkości mniej więcej ziarenka
          groszku), które rozumie, że mężczyzna otoczony kolegami z biura NIE
          powie przez telefon:
          "Ja też cię kocham, CAŁUSKI".
          Jednak odkładając słuchawkę, jest rozżalona.
        • aandzia43 Re: O co te kłótnie? 06.09.07, 13:51
          Zaraz, zaraz, czy ktoś tu namawiał Czystą do przedślubnego bzyczka? Chyba nie.

          Szczęśliwie nie wszyscy jesteśmy tacy sami, więc też nie przeszkadza mi to, że
          Czysta będzie sobie czysta do ślubu. Ale przeszkadza mi to, ze ględzi jak ciężko
          potłuczona o straszliwej cenie, jaką płaci się za przedślubne rozkosze cielesne,
          idiotycznie interpretuje statystyki i spogląda na gawiedź w wyżyn swojego
          lodowego pałacu.

          A z tymi życzeniami rozwodu to, "owszem, wcale nie przegięła trochę". To bardzo
          znamienne dla ludzi reprezentujących pewną formację duchową. Żadne przypadkowe
          przegięcie.

          Nie podziwiam ludzi, którzy dotrwali w czystości do ślubu, bo moim zdaniem nie
          ma co podziwaić. Tak jak nie podziwiam żadnego programowego cierpiętniectwa i
          poświętnictwa. Ale uznaję, że każdy może mieć swoje zdanie. Więc niech se Czysta
          je ma.

          --
          "Nie mam żalu do nikogo,
          sama sobie krzywdę zrobię..."
          • veevaa Re: O co te kłótnie? 06.09.07, 14:18
            No przepraszam, ja swoją religię nieco inaczej pojmuję. Mam nadzieję, że mówiąc
            o formacji duchowej, masz na myśli jedynie twory typu kościół toruńskokatolicki.
            Może ona zapłaci jakąś cenę za brykanie przedślubne, może ja też zapłacę. Nie
            wykluczam. Ale namawianie wszystkich do trwania w czystości jest bezzasadne - bo
            nie każdy jest katolikiem, a ta religia jako jedna z niewielu proklamuje właśnie
            czystość. Z resztą, można być katolikiem, zgrzeszyć przed ślubem, iść do
            spowiedzi, żałować i dostać drugą szansę.
            --
            poslubny.blox.pl
            • aandzia43 Re: O co te kłótnie? 06.09.07, 14:21
              veevaa napisała:
              Mam nadzieję, że mówiąc
              > o formacji duchowej, masz na myśli jedynie twory typu kościół toruńskokatolicki
              >
              Dokładnie tak :-)))))
              Mentalność tego typu.

              --
              "Nie mam żalu do nikogo,
              sama sobie krzywdę zrobię..."
              • veevaa Re: O co te kłótnie? 06.09.07, 14:24
                Ok, to dobrze, że nie zaczynałam się czuć urażona;) Można być katolikiem, ale
                takim "bez pzresady i bez rydzykowania, bez moheru i tego, co powoduje, że jak
                się przyznam, że jestem katolikiem, to mnie wszyscy będą palcami wytykać i
                twierdzić, żem moher.

                -------
                poslubny.blox.pl
                • mapi9 Re: O co te kłótnie? 06.09.07, 14:42
                  mój mąż jest jedynym mężczyzną z którym współżyłam i chociaż ślub
                  odbył się po siedmiu latach od naszej pierwszej randki ,to dla mnie
                  jest to równoznaczne z tym jakbym czekała do ślubu.Trochę bez sensu
                  to napisane,ale może ktoś zrozumie ;)) równie dobrze mogliśmy się
                  pobrać na drugi dzień od zapoznania się,i też bym mówiła że czekałam
                  aż do slubu ;))
        • memphis90 Re: O co te kłótnie? 06.09.07, 17:16
          No właśnie- zostaje tylko światopogląd. Ja jej nie namawiam do seksu, niech
          sobie żyje w "czystości" choćby i do śmierci. Ale nie dorabiajmy do tego
          argumentów (bo rozwody, bo zdrady, bo brak szacunku i na pewno się
          rozwiedziecie) innych niż "bo taki jest mój światopogląd".
      • diabel.pl Re: czystość przedmałżeńska 18.06.08, 11:32
        A JA PRZED MEZEM MIALAM 4 PARTNEROW I NIE ZALUJE BO BYM SIE TYLKO ZASTANAWIALA
        JAK TO JEST Z INNYM.TAMTYMI BYLAM ZAUROCZONA DO PUKI NIE ZAZNALAM TEJ CHEMI Z
        NIMI.ACHODZILAM Z NIMI DLUGO,NAJLEPSZE BYLO Z MOIM MEZEM BO Z NIM TO PO MIESIACU
        SIE PRZESPALAM NIE MYSLCIE ZE NALEZE DO TYCH PUSZCZALSKICH ALE TAK WYSZLO.BYLO I
        JEMU I MI CUDOWNIE DO TEJ PORY TAK ZOSTALO JESTESMY MALZENSTWEM JUZ 5 LAT A
        DALEJ WARIUJEMY ZA SOBAPOD KAZDYM WZGLEDEM. PO CO TA CZYSTOS JAK POZNASZ CO TO
        SEX TO ZMIENISZ ZDANIE O TEJ CZYSTOSCI.CHYBA ZE FACET SIE NIE SPRAWDZI
          • frankafiranka1 Re: czystość przedmałżeńska 11.06.10, 12:52
            A co w tym złego że bzykałą się z czterema innymi? Wytłumacz to. A czy facet
            mógł się wcześniej bzykać, czy nie? Też z uzasadnieniem proszę.
            --
            W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?

            Was der Pöbel ohne Gründe einst glauben lernte, wer könnte ihm durch Gründe das
            umwerfen?
          • figgin1 Re: czystość przedmałżeńska 15.06.10, 02:32
            gorn73 napisał:

            > ciekawe czy twój mąz jest równie happy że przed nim bzykało cie 4
            > innych :P

            Zanim poznałam mojego obecnego faceta miałam o wiele więcej niż 4 partnerów
            seksualnych. Mój kocha mnie za to jaka jestem, a nie pomimo :)
            --
            Piątego dnia Bóg stworzył wódkę, wypił ją, i zobaczył, że wszystko, co stworzył,
            było dobre.
    • kawka74 Re: czystość przedmałżeńska 06.09.07, 16:41
      piszcie o waszych refleksjach na temat
      > czystosci i jej owocach

      gdyby ludzie przynajmniej raz dziennie się myli, świat byłby zdecydowanie
      piękniejszy
      --
      Pracuję głównie w komedii. Chciałbym układać program, ale niestety jestem po
      studiach.
          • bogini_kiczu Re: czystość przedmałżeńska 07.09.07, 09:54
            ech...
            zawsze to samo- rydzykowanie, ocenianie, zyczenie zlego itp. czy
            napisalam choc slowo o tym,ze zycze wam rozpadu waszych zwiazkow?
            nie ale jak to zwykle dzieje sie w rozmowach z osobami
            antykatolickim swiatopogladzie, osoby te zawsze doszukaja sie ataku
            na swoja osobe i swoja wolnosc, nawet jesli wspolrozmowca nie mial
            takiego zamiaru i nie wymowil ani jednego slowa krytyki ani oceny.
            mozna tez sie doczepic przy okazji do nicku, dopatrzec sie pychy
            przezierajacej przez zwykla szczerosc i dalej sobie tworzyc obraz
            chrzescijanstwa ktore jest ok jesli siedzi cicho i sie nie wychyla.a
            jesli sie wychyla to jest moherowe. szczesliwego zwiazku zycze
            kazdemu bo malzenstwo jest wartoscia o ktora warto walczyc czy jest
            sie wierzacym czy nie.co do statystyk na ktore sie powoluje to nie
            sa one wyssane z palca i nie sa powierzchowne- ze tylko spanie przed
            slubem rozwala zwiazek ale czystosc jako pewna postawa wyklucza inne
            zachowania ktore nie zawsze wyklucza jej brak. czystosc to nie tylko
            nie spanie. to pewna praca nad soba, nad swoim zwiazkiem.
            beznadziejna rozmowa. naprawde mialam nadzieje na dyskusje a nie na
            powierzchowne lapanie sie tego co trąca rydzykowaniem i
            niechrzescijanstwem.
            zycze wszystkim wszystkiego dobrego
            • kawka74 Re: czystość przedmałżeńska 07.09.07, 10:34
              mam nadzieje ze przekonacie sie o tym niebawem,moze wtedy
              kiedy wasze malzenstwa zaczna sie rozpadac...

              rozumiem, że to są te serdeczne życzenia wszystkiego dobrego?
              --
              Pracuję głównie w komedii. Chciałbym układać program, ale niestety
              jestem po studiach.
            • chicarica Re: czystość przedmałżeńska 07.09.07, 10:56
              Akurat twoje statystyki to po prostu można na różne sposoby zinterpretować.
              Ja je interpretuję tak, że jakaś część ludzi którzy się nie rozwodzą, nie robi
              tego z tych samych pobudek światopoglądowych, z których nie spała z sobą przed
              ślubem.

              --
              Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
              Forum Avon
            • madziaq Re: czystość przedmałżeńska 08.09.07, 20:57
              W swoim pierwszym poście napisałaś, że trwanie w czystości pozwala poznać
              głęboko swojego partnera, czego nie można się nauczyć, śpiąc ze sobą przed
              ślubem, że nie seks przed ślubem sugeruje tylko miłość do ciała partnera a nie
              jego osobowości itp. Trudno nie uznać tego za stawianie siebie i swoich
              przekonań ponad ten "ogół", który jednak w czystości nie wytrwał. Poza tym
              napisałaś, że masz nadzieje, że wszystkie przekonamy się o wielkiej wadze
              czystości przedmałżeńskiej kiedy nasze małżeństwa zaczną się rozpadać. Według
              mnie nie są to może złe życzenia, ale nie znając żadnej z nas, wróżysz nam
              rychły koniec związków, co nie jest ani miłe, ani zbyt mądre.

              Ja też w czystości nie wytrwałam. Na początku naszych relacji seksualnych nie
              zawsze było różowo i cieszę się z perspektywy czasu, że zarówno pierwsze
              "poważne" doświadczenia erotyczne jak i pierwsze miesiące wspólnego mieszkania,
              podczas których musieliśmy się dotrzeć "zaliczyliśmy" przed ślubem. Mam
              wrażenie, że w innym wypadku nasze małżeństwo nie wyglądałoby zbyt fajnie i
              bylibyśmy parą frustratów.

              Nie wydaje mi się, żeby to, że nie jestem zbyt religijna i nie cenię sobie braku
              seksu przed ślubem jako wartości samej w sobie dawało komukolwiek prawo do
              oceny, że nie kocham mojego męża, a w życiu z nim liczy się dla mnie tylko seks.

              Znam sporo par, świetnie dobranych pod każdym względem (mniemam, że seksualnym
              też) a niewierzących i - o zgrozo - żyjących w tzw. konkubinacie ;) Czy jeśli
              wedługo Ciebie do szczęścia małżeńskiego niezbędna jest bliskość z Bogiem to
              osoby niewierzące lub np. innej religii (dajmy na to żydzi albo hinduiści) nigdy
              nie mogą być w pełni szczęśliwi?
            • pronovia Obiektywne statystyki... 09.09.07, 20:24
              Taaa..., jako, że jestem osobą wierzącą i do kościoła chodzę, zdarzyło mi się
              wysłuchać kilku takich "statystyk" i "obiektywnych wyników badań".
              Otóż podobno dowiedziono ponad wszelką wątpliwość, że:
              - "kobieta zażywająca pigułki antykoncepcyjne śmierdzi"
              - "prezerwatywa nie jest zabroniona przez Kościół bo takie ma widzimisię, tylko
              dlatego, że przy użyciu prezerwatywy do organizmu kobiety wprowadzane są różne
              zarazki" (tak jakby wacek był sterylny...)
              - cytat z nauk przedmałżeńskich, poniższe słowa były napisane wołami i
              wyświetlone rzutnikiem na ścianie: "mężczyzna myśli o rzeczach ważnych - kobieta
              zapamiętuje rocznice" (w ramach uświadamiania przyszłym małżonkom różnic między
              płciami)
              oraz absolutny hit, coś czego nigdy nie zapomnę:
              - "badania naukowe dowodzą, że ośmiolatki, którym pokazywani pornografię miały
              problemy w dorosłym życiu seksualnym" (niewątpliwie, tylko KTO W RAMACH C H R Z
              E ś C I J A ń S K I C H BADAN NAUKOWYCH POKAZYWAł PORNOGRAFIę 8
              LATKOM!!!!!!!!!!!!!!!)
              I tak dalej, i tak dalej...

              --
              If homosapiens were in fact homo sapiens, is it why they're extinct?
              To nie to samo mieć jacuzzi, co puszczać bąki w wannie.
              • belanna_torres Re: Obiektywne statystyki... 10.09.07, 12:29
                pronovia napisała:

                > oraz absolutny hit, coś czego nigdy nie zapomnę:
                > - "badania naukowe dowodzą, że ośmiolatki, którym pokazywani pornografię miały
                > problemy w dorosłym życiu seksualnym" (niewątpliwie, tylko KTO W RAMACH C H R
                > Z
                > E ś C I J A ń S K I C H BADAN NAUKOWYCH POKAZYWAł PORNOGRAFIę 8
                > LATKOM!!!!!!!!!!!!!!!)
                Takie rzeczy bada się ex post facto, czyli po latach sprawdza się, jakie są
                zależności, pomiędzy zdarzeniami, które nastąpiły kiedyś, a obecną sytuacją. Tak
                samo stwierdza się np., że dzieci, które były ofiarą przemocy czy molestowania,
                po latach cośtam. Przecież nikt nie bije ani nie molestuje dzieci do celów
                badawczych. 8-)
                A co do samego wątku. Nauki przedmałżeńskie są naszpikowane stereotypami. Pewnie
                dlatego, że są prowadzone przez księży, którzy sami nie mają żon i znają się na
                małżeństwie jak kura na gwiazdach. To tak jakby kurs na prawo jazdy prowadził
                ktoś, kto zna jazdę samochodem tylko teoretycznie.
                Ja sypiałam z mężem przed ślubem. W naszym związku najważniejsza jest miłość, a
                seks jest jednym ze sposobów jej wyrażania.
                • judith79 Re: Obiektywne statystyki... 13.05.08, 13:07
                  > A co do samego wątku. Nauki przedmałżeńskie są naszpikowane stereotypami. Pewni
                  > e
                  > dlatego, że są prowadzone przez księży, którzy sami nie mają żon i znają się na
                  > małżeństwie jak kura na gwiazdach.
                  pewien zajomy ksiadz powiedzial mi kiedys, ze liczba znanych mu ksiezy zyjacych
                  w celibacie wynosi "0" :P nie trza miec zony, zeby sie w damsko-meskich sprawach
                  orientowac:P ten sam ksiadz z blogim usmiechem powiedzial tez "10 lat temu we
                  wsi x to polowa pieluch byla moja":) nauka nauka a zycie zyciem.
                  --
                  "Lepiej rządzić w piekle niż służyć w niebie"
                • diabel.pl to glupota 18.06.08, 11:15
                  kiedys byla ta czystos,i ile malzenstw nie szczesiwych.nikt ci nie mowi zebys
                  skakala z kwiatka na kwiatek,ale masz juz tego faceta to pomieszkajcie
                  razem,sprawcie sie pod wzgledem sexualnym.bo to niby nie jest wazne;a tak
                  naprawde najwazniejsze.jak sie nie sprawdzi i bedzie ci zle?TO ZACZNIESZ BYC NIE
                  SZCZESLIWA A MYSLISZ ZE CZEMU SA TE ZDRADY.
              • memphis90 Re: Obiektywne statystyki... 10.09.07, 13:20
                O, u mnie też był taki slajd! "Mężczyzna myśli o rzeczach ważnych", a pod tym
                wyszczególnione :sport, mecze piłki nożnej i takie tam bzdury. Zapytałam
                Wzniosłe Małżeństwo, które prowadziło to zajęcia, kto ustalił co jest ważne, bo
                jeśli ważna ma być piłka nożna, to są chyba niepoważni. Odpowiedzi nie uzyskałam.
                  • emiliawo Re: Nauki przedmałżenskie 05.07.08, 20:27
                    Droga gocha221,
                    zapewne wiesz, że aby wziąć ślub w kościele nauki są wymagane.
                    Ja i mój mąż jesteśmy osobami wierzącymi i praktykującymi, tak więc
                    udaliśmy się na nauki do naszej parafii. O ile wcześniej nie miałam
                    wyrobionego zdania nt sensu i celu nauk, tak pozostawiły one we mnie
                    głęboki uraz psychiczny. Szczególnie część prowadzona przez panią z
                    poradni małżeńskiej, która na pierwszym spotkaniu szczegółowo
                    omówiła temat aborcji (w końcu bądź co bądź trafiła na grupę
                    podwyższonego ryzyka ;), a na kolejnych spotkaniach (ciągle
                    powracając do tematu aborcji) przekonywała nas o szkodliwości
                    wszystkich nie-naturalnych metod antykoncepcji, a do tego ani razu
                    nie użyła słów: sex, stosunek. Zawsze to były "zbliżenia" :)
                    Prowadzący nauki często zapominają, że na nauki trafiają w
                    przeważającej większości dorośli ludzie o ukształtowanych poglądach.
                    Uważam, że jest to strata czasu dla obu stron.
                    • gocha221 Re: Nauki przedmałżenskie 05.07.08, 21:41
                      Nie wiem, czy są konieczne, czy dobrowolne, bo ślub kościelny mnie nigdy nie
                      interesował.
                      A jeśli ktoś się decyduje na ślub kościelny i jest wierzący, to chyba powinien
                      się zgadzać z poglądami przedstawianymi na tych naukach i ukształtowany
                      światopogląd powinien być z nimi zbieżny, prawda?
                      No bo chyba nie bierze się ślubu kościelnego dla białej sukienki, wesela,
                      tradycji i rodziny.
                      Sprawa na to zbyt poważna.

                      Co do sposobu prowadzenia nauk, to jeśli dla kogoś są one ważne (a zakładam, że
                      sa dla wszystkich katolików), to można przecież włożyć trochę wysiłku i znaleźć
                      odpowiednich prowadzących - choćby pytając w Internecie.
                      Tak zrobiła moja koleżanka i z nauk była bardzo zadowolona, nie skończyły sie
                      dla niej urazem.

                      No ale z tego co czytałam i słyszałam, to dla większości nauki, to taki przykry
                      obowiązek, strata czasu i, za przeproszeniem, zawracanie du.y.


                      • turzyca Re: Nauki przedmałżenskie 27.09.09, 17:44
                        > A jeśli ktoś się decyduje na ślub kościelny i jest wierzący, to chyba powinien
                        > się zgadzać z poglądami przedstawianymi na tych naukach i ukształtowany
                        > światopogląd powinien być z nimi zbieżny, prawda?

                        Jesli nauki prowadzone bylyby z szacunkiem, dla bioracych w nich udzial, zgodnie
                        z nauka katolicka i bez sprzecznosci z nauka, to nikt by sie z nich nie wysmiewal.

                        I szczerze mowiac dla mnie KK bylby bardziej przekonujacy, gdyby w sprawach
                        antykoncepcji zajal klasyczne stanowisko "bo tak", jakie zajmuje w wielu
                        sytuacjach (dlaczego w post, ktory powinien byc wyrzeczeniem, nie jemy tanszego
                        miesa, a drozsza rybe? No bo tak) niz wymyslal pseudonaukowe bzdury o
                        szkodliwych konsekwencjach uzywania prezerwatyw i rownie pseudonaukowe i
                        oderwane od zycia bzdury na temat zyskow z okresowej wstrzemiezliwosci. Jesli
                        slysze o jakims zakazie czy nakazie, ze jest potrzebny mi do zbawienia, to go
                        bede wypelniac, bo zbawienie jest tylko kwestia wiary, a ta nie potrzebuje
                        logicznych uzasadnien i z laska swieta wytyczajaca mi droge klocic sie nie mam
                        zamiaru. Ale jesli ktos ten zakaz lub nakaz argumentuje logicznie, to w tym
                        momencie do glosu dochodzi rozum, wyciagam tabelki i niestety przynajmniej w tym
                        temacie argumentacja KK okazuje sie nie miec sensu i w zwiazku z tym nie mam
                        zamiaru sluchac nauk nia podpieranych. Jak w koncu odkryja, ze jest to sprawa
                        wiary i odczepia sie od pseudonaukowych uzasadnien, to bede stac w pierwszym
                        szeregu.


                        > Co do sposobu prowadzenia nauk, to jeśli dla kogoś są one ważne (a zakładam, że
                        > sa dla wszystkich katolików), to można przecież włożyć trochę wysiłku i znaleźć
                        > odpowiednich prowadzących - choćby pytając w Internecie.

                        Skoro poziom nauk jest wazny dla kazdego wierzacego, to nauki oferowane kazdemu
                        wierzacemu powinny byc na wysokim poziomie. A nie tylko dostepne dla wybrancow,
                        ktorzy moga sobie pozwolic na dojezdzanie do renomowanego prowadzacego. Czyz nie?

                        --
                        Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenie ciekawy wątek. ;)
            • memphis90 Re: czystość przedmałżeńska 10.09.07, 13:16
              > zawsze to samo- rydzykowanie, ocenianie, zyczenie zlego itp."
              No właśnie, zauważyłyśmy i też nas zaskoczyły tak jadowite słowa z ust gorliwej
              katoliczki, co to rzekomo bliźniego swego jak siebie samego itd. Ale jest
              dobrze- zauważylaś problem, masz szansę nad sobą popracować.

              "czy
              > napisalam choc slowo o tym,ze zycze wam rozpadu waszych zwiazkow? "

              Owszem, podaję cytat:
              "mam nadzieje ze przekonacie sie o tym niebawem,moze wtedy
              kiedy wasze malzenstwa zaczna sie rozpadac..."

              "> nie " - no to albo sama nie rozumiesz tego, co piszesz, albo w swoich słowach
              nie widzisz nic złego.

              "czystosc to nie tylko
              > nie spanie. to pewna praca nad soba, nad swoim zwiazkiem."
              A ja powtarzam- z seksem też się pracuje nad sobą i swoim związkiem.

              "> beznadziejna rozmowa. naprawde mialam nadzieje na dyskusje"
              Zgadzam się, ja też miałam nadzieję. Ale z takimi-jak Twoje- argumentami
              dyskutować się nie da.
            • rum-buraczek Re: czystość przedmałżeńska 08.01.09, 18:54
              > czystosc to nie tylko
              > nie spanie. to pewna praca nad soba, nad swoim zwiazkiem.

              A co jeszcze ? Nie napisałaś, a chcesz, "owoców", tylko czego ?
              A w istocie rzeczy, skoro brak seksu jest czystością, to seks jest "brudny". I w tym właśnie tkwi fundamentalny problem - w dogmantycznym zanegowaniu integralnej części ludzkiej natury. Skoro nie uprawiać seksu przed ślubem - to czemu się w ogóle bliżej poznawać ?

              > zawsze to samo- rydzykowanie, ocenianie, zyczenie zlego itp.

              Bo widzisz - środowiska mające dość skrajne poglądy baaardza często mają ciągotki, żeby narzucać je innym (np. przez ustawowe nakazy/zakazy). Dlatego wszystkim zapala się czerwona lampka. Ponoszisz tego, niezawinione, mam nadzieję :), konsekwencje. Takie życie ...

              rb
      • mapi9 Re: spanie przed ślubem rozwala związek? 07.09.07, 12:08
        znam tylu rodziców moich znajomych którzy są już po 30 lat w
        małżeństwie,a spali ze sobą przed, bo wszytskie te dzieciaki zostały
        poczęte przed ślubem.Rodzice mojego męża pobrali się jak mój mąż
        miał roczek,a są nadal razem.Super para
        • chicarica Re: spanie przed ślubem rozwala związek? 07.09.07, 12:24
          Mapi, ale zwolennicy tzw. "czystości" uważają, że spanie przed ślubem rozwala
          związek - i koniec. Nie przekonasz ich, oni mają swoje prawdy i koniec. Mam
          wrażenie, że takie rzeczy pozwalają im czuć się lepszymi od innych - cóż, każdy
          ma jakieś swoje potrzeby które musi w jakiś sposób zaspokajać...
          Podobnie jest zresztą z argumentacją, że niby antykoncepcja rozwala związek.
          --
          Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
          Forum Avon
          • veevaa Re: spanie przed ślubem rozwala związek? 07.09.07, 13:08
            Nie generalizujmy.
            Jestem zdania, że czystość ani nie szkodzi, ani nie pomaga. Tzn, tym, ktrzy ją
            zachowują, bo takie mają przekonania - pomaga, bo po prostu dotrzymują słowa.
            Tym, którzy jej nie dotrzymują, bo nie chcą, nie pomaga i nie szkodzi. Wolny wybór.
            Każdy ma swój sposób na życie! Wiele z was uważa, że jak to, bez spania bez
            ślubem? Przecież to się nie uda! - i nie widzicie w takim myśleniu nic złego?
            Ganicie ją, a same myślicie podobnie - że bez seksu przed ślubem się nie uda.
            Znam pary, które nie współżyły i im się udało. Całkiem nieźle.
            Nie ma reguły.
            Przesada w każdą stronę nie jest ok. Jesteśmy wolni. Wydaje mi się, że debata na
            ten temat nie ma sensu, bo wzajemnie nie zrozumiemy swoich argumentów. Mnie
            weźmiecie za dewotkę, czy kogoś, kto broni autorki wątku.
            A tak nie jest. Nie bronię jej. Bronię tych, którzy postępują zgodnie z
            regułami, które wspólnie ustalili. Jeśli dla jednych seks przed ślubem jest
            czymś koniecznym, niezbędnym, jeśli nie czują się winni - niech tak będzie, ich
            sprawa.
            Są tacy, którzy zrobili to przed ślubem, i żałowali - bo nie ta osoba, bo za
            wcześnie. No są.
            Są tacy, którym bzykanie nie było w głowie, wzięli ślub i też jest im dobrze. I
            nie są ani gorsi, ani lepsi.

            ----
            poslubny.blox.pl
    • umber82 Re: czystość przedmałżeńska 07.09.07, 12:32
      zastanawiam się po co i dlaczego i skąd Ci ludzie nabywają takiej
      wiedzy i przekonanań że SEX jest ZŁY, niepotrzebny, przecież dzieki
      temu ze sie kochamy rodzą się nacudowniejsze istoty na ziemi nasze
      dziedzi, dzięki temu możemy oddać się sobie na wzajem bezgranicznie
      połączeni w miłości - to chore takie nawranie bo skutej jest
      przeciwny!

      Dlaczego te wszystkie świętoje... e nie zajmą się na przykład
      przemocą w rodzinie i na tym nie skupią całej uwagi i mądrości jakie
      tak pieknie głoszą na temat który nie powinien nikogo obcego
      interesować!?
        • kiecha3 Re: czystość przedmałżeńska 07.09.07, 13:18
          VEEVAA masz absolutna rację... sa tematy na które nie warto dyskutowac bo obie
          strony sie nie dogadają.. i na tym trzeba zakończyc ten temat..
          --
          .... wielokropek...
          border="0"
          src="http://tickers.TickerFactory.com/ezt/d/4;10721;105/st/19990211/e/jestesmy+razem/k/eb0a/event.png"></a>
    • ela.buu Re: czystość przedmałżeńska 07.09.07, 17:01
      Wszyscy mamy wola wole i swoj wlasny rozum i na jego podstawie podejmujemy decyzje
      Jesetm gdzies pomiedzy stronami tego sporu
      Dla mnie moj maz nie byl moim pierwszym partnerem
      ale ja dla Niego bylam pierwsza partnerka
      Czy wytrwalismy do slubu tak naprawde niewiem gdzie dla was zaczyna sie sex.
      Jesli sex zaczyna sie tam gdzie jest zaplodnienie to wytrwal do slubu.Poszlismy
      roznymi drogami ale doszlismy to wzajemnej milosci, szacunku i trwalosci
    • oxygen100 Re: czystość przedmałżeńska 16.09.07, 21:57
      no wiesz nei kupilabym samochodu na dwa trzy lata zanim bym sie nie
      przeejechala o facecie nie wspominajac. A jakby mial malutkiego acz
      figlarnego ptaszka? z dalszego pozycia bylyby cieniutkie jak
      pajeczyna nici
      --
      "Będą flaki dla Murzynów i schab dla białych"
      • minawi Re: czystość przedmałżeńska 01.05.08, 18:13
        Podbijam temat i...
        Chciałabym zapytać czy któraś z Was, gdziekolwiek przeczytała (mówię o oficjalnych dokumentach albo np. Piśmie Świętym, a nie o kazaniu 75letniego niedosłyszącego probiszcza;), że Kościół twierdzi, że seks jest zły, nie dobry i w ogóle "be":P
        Pytam, bo może ja po prostu o czymś nie wiem:)

        ps. czystośc przedmałżeńska - jestem za!!!:D
        • madziaq Re: czystość przedmałżeńska 09.05.08, 15:38
          Oczywiście, że nikt nie przeczytał w Biblii, ani oficjalnych dokumentach
          kościoła (z epoki późniejszej niz średniowiecze ;)), że seks jest zły. Nie mógł
          nic takiego przeczytać, bo kościół tak nie twierdzi, przynajmniej już od
          kilkuset lat :) A w Biblii to w ogóle nic na ten temat nie ma (nie na temat
          seksu, bo o tym jest nawet sporo, tylko tego, że jest zły)

          Ale za to kazania proboszczów w tym temacie bywają zabójcze :))))
          --
          Nasz staż :)
    • dyderko Re: czystość przedmałżeńska 07.07.08, 15:45
      Mam znajomą parę, a raczej ex-parę, ona chciała być czysta do ślubu.
      To nie pozwoliło im poznać rozbieżności w ich oczekiwaniach od sexu
      i rozbieżności w częstotliwości ich kontaktów z mydłem. Małżeństwo
      rozpadło się w trakcie bardzo brudnego rozwodu, powodem rozpadu były
      obie czystości.

      --
      Każdemu należy się przydziałowa miseczka szczęścia!
    • lubaluba Re: czystość przedmałżeńska 18.12.08, 07:00
      Tak, cenilam sobie czystosc przedmalzenska jak chyba nic innego. Wierzylam w to
      ogromnie i trafilam na czlowieka, ktory... tez byl tak glupi jak ja i wierzyl w
      to. Nic chyba bardizej nie rozczarowalo mnie w moim zyciu. Najpierw cala moja
      wiara legla w gruzach po naukach przedmalzenskich gdy uslyszalam argumenty,
      dlaczego "warto" wierzyc. Potem zycie zweryfikowalo moj najwiekszy blad.
      Jestesmy malzenstwem 4 lata, razem 9 i jest nam naprawde kiepsko w lozku.
      Kochamy sie, ale to nas wykancza i prowadzi do ciaglych frustracji, problemow,
      szukania gdzie indziej. Na nic rozmowy, praca, terapie, wciaz jest zle. I nie
      wiem, czy zdolamy to przetrwac, czy nasza milosc jest na tyle silna. I wcale nie
      uwazam, ze poznalismy sie przez ta czystosc lepiej. Wiem natomiast, ze
      stracilismy najpiekniejszy czas motylow w brzuchu itd., kiedy zjedlibysmy sie
      nawzajem i pewnie nawet nie zauwazylibysmy naszego niedopasowania... Teraz juz
      "po ptokach". Nigdy nie bedziemy mogli czuc tego pozadnia co na poczatku i go
      wykorzystac do budowania tej jakze waznej relacji. I nikt nam tego nie odda.
      Nie wiem, czy w rutynie dnia codziennego, z milionem problemow na glowach i
      zupelnie inna uspokojona miloscia, ktora nauczyla sie troche zyc "na sucho" juz
      da sie cos zmienic...
    • bbaacc87 Re: czystość przedmałżeńska 29.12.08, 19:35
      Znam przykład pewnej pary, które również czekała z sezem aż do
      ślubu ... W czasie nocy, gdy nowożeńcy mieli zacząć zabawę nagle Pan
      Młody zaczął strasznie wymiotować ... Panna Młoda przestraszyła się,
      że to jakieś zatrucie pokarmowe itp ... Niestety potem okazało się,
      że Pan Młody jest gejem ...
      --
      ...
      "Zrozumcie, że język może ukryć prawdę, ale oczy - nigdy! Ktoś wam
      zadaje niespodziewane pytanie, nie zdradzacie się nawet drgnieniem,
      błyskawicznie bierzecie się w garść i wiecie, co należy powiedzieć,
      żeby ukryć prawdę, i wygłaszacie to niezmiernie przekonywająco, i
      nie drgnie na waszej twarzy żaden muskuł, ale - niestety - spłoszona
      pytaniem prawda na okamgnienie skacze z dna duszy w oczy i już
      wszystko stracone ..."
      • devaitis Re: czystość przedmałżeńska 05.01.09, 20:36
        Pobłądziliście Przedmówcy...Najważniejszy jest Bóg...

        Mój przyjaciel kochał swoją żonę...wiedział, że go zdradza i modlił się aby Bóg
        dał jej łaskę zrozumienia grzechu i nie poczytał jej tego za złe...on ją Kochał.

        Pozdrawiam
    • twojabogini Re: czystość przedmałżeńska 25.09.09, 13:58
      bogini_kiczu napisała:

      > czy sa wsrod was zony, ktore cenia sobie wartosc czystosc
      > przedmalzenskiej i wytrwaly w niej do slubu?

      Pomimo, że uważam codzienne mycie za osłabiające odporność
      organizmu, to jednak starałam się myć codziennie. Odpusciłam sobie
      jedynie podczas pobytu w Bieszczadach i na festiwalach. A
      przepraszam, raz się umyłam przy publicznej umywalni, bo wpadł mi w
      oko jeden przystajniak. Moje topless oczywiście zwróciło jego uwagę.
      Mój obecny mąż bardzo to doceniał - nie flirt z przystojniakiem
      oczywiście, tylko moją czystość.

      dla mnie byl to czas
      > niezwykle wazny i owocny.

      Pomimo, że tak często się myłam i często uprawialismy seks bez
      zabezpieczenia, nasze narzeczeństwo nie wydało owoców. Kalendarzyk
      to naprawdę skuteczna metoda antykoncepcji.

      piszcie o waszych refleksjach na temat
      > czystosci i jej owocach w waszym malzenstwie.

      W małżeństwie częściowo wróciłam do starych nawyków, punk to
      brudas...na szczęście nie wpływa to na jakość seksu ani na jego
      częstotliwość. A owoce mojej pracy je ZUS.

      Pozdrawiam
    • tracja4 Najbardziej mnie dziwi takie podejście: 03.10.09, 16:57
      Zgodnie z nauką KK:

      seks przed ślubem nie, bo jest to coś bardzo ważnego i trzeba się z tym
      wstrzymywać dla tego jedynego...

      ...a jak po ślubie się okaże, że brak dopasowania, to broń Boże rozwód - w końcu
      seks to nie wszystko, nagle się staje nieważny...
    • deaarts Re: czystość przedmałżeńska 05.10.09, 16:58
      a ja uważam że nie trzeba jeść słodyczy przed ślubem i pis alkoholu - potem
      będzie lepiej smakować... tudzież inne fajne teorie ...a dlaczego nazywa się to
      "czystością" a sex z kochaną osoba to "brud"?
      fajne
    • sanrio nie 08.10.09, 13:03
      a w jaki sposób był to czas owocny? Moim zdaniem to czas zmarnowany. gdyby mój
      mąż okazał się totalną niedojdą w kwestii seksu to dopiero bym sobie w brodę
      pluła. Albo gdyby okazało się że ma bardzo małego penisa i za jasny gwint nie
      może mi sprawić przyjemności. Albo, że różnimy się temperamentami. jest mnóstwo
      rzeczy, które wart sprawdzić, a wręcz należy, przed ślubem.
      Dlaczego dla Ciebie był to ważny czas? Ćwiczyliście silną wolę czy w ogóle was
      to nie ruszało (seks)?
    • odcienieszarosci mit 26.05.10, 00:55
      To mit, że facet będzie Cię bardziej kochał czy szanował jeśli
      zaczekasz do ślubu.
      Jeśli ma Cię kochac i szanować to będzie, nawet jeśli wcześniej z
      kimś to robiłaś przed nim. To są różne rzeczy
    • black_tangens Moje zeznanie, pardon: spowiedź 26.05.10, 10:06
      Przed ślubem była u mnie perfekcyjna czystość: mieszkałam sobie samiutka w małym
      mieszkanku i czysto było, że mucha nie siada. Od czasu do czasu przyjeżdżał do
      mnie mój narzeczony, trochę pobrudził ale jak wyjeżdżał to ja tego samego dnia
      sprzątałam do połysku by osiągnąć stan poprzedniej czystości (przedmałżeńskiej,
      bo nie byliśmy wtedy małżeństwem). Po zamążpójściu sytuacja się diametralnie
      zmieniła: czystości perfekcyjnej, tej przedmałżeńskiej, praktycznie nie ma:
      mieszkam w innym domu, który to systematycznie jest brudzony przez mojego męża;
      co więcej mąż brudzi nie tylko cały nasz dom, ale i samochód a nawet mnie
      (ostatnio wytrysnął na mnie znienacka ... colę). Tęsknię do mojej czystości z
      czasów przedmałżeńskich, ogromnie tęsknię. Ostatnio mąż wyjechał na cały tydzień
      i znowu osiągnęłam stan czystości przedmałżeńskiej w moim domu. Niestety ta
      czystość została na moich oczach zbrukana (!!!), kiedy mąż po powrocie wszedł w
      butach do domu. Ubolewam nad tym, że czystość w tych warunkach nie jest dla mnie
      do osiągnięcia, chociaż bardzo się staram ją osiągnąć i nakłaniam męża do
      wstąpienia na drogę czystości. Więcej grzechów nie pamiętam...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka