Mąż mnie olewa..... Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witam.
    Mam doła,bo uświadomiłam sobie ,że mój własny mąż mnie olewa.
    Kocham go ,robie wiele rzeczy z myślą o nim gotuje jego ulubione
    potrawy gdy mnie o nie prosi,pieke ciasta do kawki bo jest żarłokiem.
    Kupuje różne duperelki gdy wiem ,że są lub będą mu potrzebne.
    A on..?
    On mnie olewa,nie przytula ,nie całuje itd.
    Wogóle mam wrażenie ,że nie robi nic z myślą o mnie.
    Nie docenia mojego poświęcenia dla rodziny,domu.

    Sex rzadko,przeważnie kładzie się obok i zasypia.

    Ostatnio było między nami troche zatargów,związanych z jego
    rodziną,ale już się troche uspokoiło.

    Patrząc z boku na nasz związek to moge stwierdzić ,że stał się
    strasznym egoistą ,wszystko mu się należy a w zamian nic , zero
    uczuć z jego strony.Jeśli sama się nie przytule do niego to on tego
    nie zrobi tygodniami.
    • jak sobie na to pozwalsz, to cie tak traktuje.

      Po co ma cie przytulac, jak i bez tego ty mu włazisz w tyłek,
      nadskakujesz, czytasz w myslasz, usługujesz swojemu Panu, spełniasz
      zachcianki...
      Brakuje mi tu jeszcze seksownej bielizny ... Mogłabys sie bardziej
      postarać
    • To i Ty zacznij go wreszcie olewać i zadbaj o własne przyjemności.
      Jak się komuś stale dogadza, to on uważa to za naturalne i należne
      mu. Sama stworzyłaś taką sytuację.
      Zacznij wreszcie dogadzać SOBIE. Chociaż jemu trudno będzie się
      przestawić i sytuacja może się rozwijać na różne sposoby.
      • Ale cholera nie umiem tego zrobić.
        Powiedziałam mu,że też zaczynam wszystko olewać i przestaje
        gotować,robić ciasta ,kawki itd.
        Ale po 2 dniach samej mi zaczyna brakować tego obiadu czy wspólnej
        kawki i znowu zaczynam.

        A on cwany jak widzi ,że już mnie naprawde wkurzył to potrafina
        zawołanie być miłym ... a wieczorem znów olewający.
        • Trudno, to wymaga konsekwencji. Ja mojemu kazałam myć okna i musiałam
          przy tym wychodzić z domu, żeby nie patrzeć, jak ślamazarnie to robi.
          Każda "dobra żona" by się wnerwiła i zrobiła to sama... wiem, jestem
          wiedźma, ale nauczyłam chłopa, że to on mnie ma sprawiać przyjemności
          i jeszcze ma się z tego cieszyć.
          Może to niesprawiedliwe, że wiedźmy są "noszone na rękach", a dobre
          i dbające o mężów kobiety - lekceważone przez nich. Ale tak jest.
          • Cholera ... zostaje wiedźmą!!!!
            Pozdrawiam
          • Ja tez mojemu każę myć okna, zrobiłabym to szybciej i dokładniej ale
            teraz jest mi to obojętne. Dałam mu instrukcję co i jak i myje. Okna
            i podłogi to nie szklanka z której sie pije. Bo to ostatnie wolę
            umyć sama :-). A parę dni temu, dokładnie 8 marca, nawet przestałam
            gotować. Przestałam dogadzać meżusiowi i wzięłam sie za siebie.
            Zamiast po pracy gonić do garów, chodzę do solarium, kosmetyczki a
            w sobotę idę do fryzjera. A wieczorem tak jak on gdy dziecko uśnie
            juz nic nie robię. zycie jest piękniejsze :-). W niedzielę jedziemy
            do teśció to bedzie miał okazję się najeść mamusinego obiadku.
        • to tak jak bym czytała o swoim mężusiu, ale i za to można kochać
          męża, ja akurat nie gotuję nie piekę, ale też muszę prosić się o
          przytulenie, ale i tak jest kochany:)
    • a nie wkurza Was to że np Ci faceci coś tam nam pomagają ale trzeba
      im o wszystkim mówić? pozmywaj, wyrzuc smieci itp?
      ja już mam dosyć, czy czasami oni sami sie nie potrafią domyśleć ze
      kosz jest pełny, ze zlew zawalony brudnymi naczyniami???????????
      • mój mąż oczywistości typu pełny kosz czy zlew pełen naczyń widzi bez
        wskazywania palcem (zresztą mamy podział typu ja gotuję , on zmywa)
        Ja miałam odruch że zamiast wskazywania palcem robiłam wszysto sama
        lub liczyłam że się domyśli - kiepskie rozwiązania. Teraz pokazuję
        palcem - to nie jest aż takie męczące. poza tym korzystam ostatnio
        ze swego uprzywilejowanego stanu, a mój mąż pomaga mi w domu nieomal
        ze śpiewem na ustach
    • u mnie pan mial to samo - efekt rogi potezne a potem but - jestem
      bardzo szczesliwa.
    • Nie wiem jak długo jesteście po ślubie, ale myślę, że w każdym małżeństwie
      nadchodzi taki moment, że zainteresowanie fizyczne u mężczyzny mocno opada (w
      stosunku do własnej żony). Jeśli do tego dochodzi już po 2-3 latach to
      przyznaję, że nie jest to raczej normalne, ale na przykład po 10 latach to nie
      wydaje mi się to aż tak dziwne. Niestety, ale fizyczna atrakcyjność jest dla
      mężczyzn bardzo ważna. A ta z czasem przemija. Oczywiście totalne olewanie żony,
      która na dodatek się stara, to świństwo. Należy mieć chociaż tyle przyzwoitości,
      żeby to docenić. Natomiast sprawy łóżkowe to nie jest sprawa wdzięczności. Tu
      musi zadziałać chemia i biologia. Możesz mu gotować najlepsze potrawy, kupować
      16 letnie whiskey, prać skarpety i prasować koszule. To niewiele da i będzie
      inwestycją nie w te akcje co trzeba. Raczej pomyślałbym o tym jak zwiększyć
      własną atrakcyjność fizyczną i jak poprawić komunikację z nim. Przedstaw mu
      otwarcie swój punkt widzenia i poproś o wyjaśnienie skąd bierze się takie jego
      nastawienie do Ciebie. Wiem, że jest to bolesne i wymaga sporej odwagi, ale może
      przynieść poprawę. Możecie też dojść do wniosku, że z jakichś przyczyn Wasz
      związek już nie ma sensu czego Ci oczywiście nie życzę. Takim jest mój punkt
      widzenia.
      • Więc tak: Razem jesteśmy 12 lat ,po ślubie 7.
        Musze wyjaśnić ,że od 4 lat mieszkamy we własnym domu,z dużym
        ogrodem i wiecznie jest coś do roboty.
        Razem udoskonalamy wciąż ten nasz "raj".I mąż prawie wszystkie prace
        wykończeniowe wykonuje sam,więc nie jest typem faceta który po pracy
        bierze gazetke i na kanape.
        Sprawami typowo-domowymi zajmuję się ja i męczy mnie to,że on
        wszystkie moje starania uważa za coś zupełnie normalnego .
        Kiedy obiecuję sobie ,że zaczne olewać prace domowe to i tak nie
        wytrzymuje bo po prostu nie lubie mieć w domu chlewu a tak by było
        po 1 dniu "strajku".
        Rozmawiałam z mężem na temat naszego sexu i on twierdzi ,że po
        prostu jest zmęczony i nie ma ochoty na częsty sex.
        Ale moim zdaniem 3 -4 razy w miesiącu to nie za wiele.
        Twierdzi ,że mnie kocha,dba o nas ,świata nie widzi poza naszą
        córeczką i nie rozumie dlaczego mam takie odczucia.

        Tak sobie myśle ,że może on to powiela z życia swoich rodziców
        którzy żyli ze sobą jak obcy ludzie,nie przytulali się ,nie całowali
        i się po prostu olewali, w końcu rozwiedli
        I dlatego w swoim dorosłym życiu jest tak mało wylewny,chociaż w
        czasach narzeczeńskich i zaraz po ślubie tak nie było.
        Sama już nie wiem.
        • > Razem udoskonalamy wciąż ten nasz "raj".I mąż prawie wszystkie prace
          > wykończeniowe wykonuje sam,więc nie jest typem faceta który po pracy
          > bierze gazetke i na kanape.

          A czy ty go za to jakoś doceniasz widowiskowo? Tak, żeby to odczuł? Rzucasz mu się na szyję i obsypujesz pocałunkami ;)
          Może jest tak, że oboje macie swoje pole zadań, każde robi co jego i już. Czasem dla mężczyzny "dbanie o kobietę", to przybicie gwoździa, zbicie skrzynki, wyszykowanie domu. Tak to okazuje.
          Każdy lubi jeśli po wykonaje czynności, ktoś go pochwali, uzna jego kunszt. Ale to musi działać w obie strony :)

          --
          Lecz nie rozczulaj się nad sercem / na cóż mi kwiaty, pomarańcze / ja jeszcze z wiosną się rozkręcę / ja jeszcze z wiosną się roztańczę! Agnieszka Osiecka
    • maxi3 napisała:

      > Witam.
      > Mam doła,bo uświadomiłam sobie ,że mój własny mąż mnie olewa.
      > Kocham go ,robie wiele rzeczy z myślą o nim gotuje jego ulubione
      > potrawy gdy mnie o nie prosi,pieke ciasta do kawki bo jest
      żarłokiem.
      > Kupuje różne duperelki gdy wiem ,że są lub będą mu potrzebne.
      > A on..?
      > On mnie olewa,nie przytula ,nie całuje itd.
      > Wogóle mam wrażenie ,że nie robi nic z myślą o mnie.
      > Nie docenia mojego poświęcenia dla rodziny,domu.
      >
      > Sex rzadko,przeważnie kładzie się obok i zasypia.
      >
      > Ostatnio było między nami troche zatargów,związanych z jego
      > rodziną,ale już się troche uspokoiło.
      >
      > Patrząc z boku na nasz związek to moge stwierdzić ,że stał się
      > strasznym egoistą ,wszystko mu się należy a w zamian nic , zero
      > uczuć z jego strony.Jeśli sama się nie przytule do niego to on
      tego nie zrobi tygodniami.

      maxi3 napisała:

      > Więc tak: Razem jesteśmy 12 lat ,po ślubie 7.
      > Musze wyjaśnić ,że od 4 lat mieszkamy we własnym domu,z dużym
      > ogrodem i wiecznie jest coś do roboty.
      > Razem udoskonalamy wciąż ten nasz "raj".I mąż prawie wszystkie
      prace
      > wykończeniowe wykonuje sam,więc nie jest typem faceta który po
      pracy
      > bierze gazetke i na kanape.
      > Sprawami typowo-domowymi zajmuję się ja i męczy mnie to,że on
      > wszystkie moje starania uważa za coś zupełnie normalnego .
      > Kiedy obiecuję sobie ,że zaczne olewać prace domowe to i tak nie
      > wytrzymuje bo po prostu nie lubie mieć w domu chlewu a tak by było
      > po 1 dniu "strajku".
      > Rozmawiałam z mężem na temat naszego sexu i on twierdzi ,że po
      > prostu jest zmęczony i nie ma ochoty na częsty sex.
      > Ale moim zdaniem 3 -4 razy w miesiącu to nie za wiele.
      > Twierdzi ,że mnie kocha,dba o nas ,świata nie widzi poza naszą
      > córeczką i nie rozumie dlaczego mam takie odczucia.
      >
      > Tak sobie myśle ,że może on to powiela z życia swoich rodziców
      > którzy żyli ze sobą jak obcy ludzie,nie przytulali się ,nie
      całowali
      > i się po prostu olewali, w końcu rozwiedli
      > I dlatego w swoim dorosłym życiu jest tak mało wylewny,chociaż w
      > czasach narzeczeńskich i zaraz po ślubie tak nie było.
      > Sama już nie wiem.

      nie olewa tylko braK CI SEKSU.
      a w czym problem zebyś była ciągle stroną inicjująca i seks i
      przytulanie?
      jak równuprawnienie to równouprawnienie. czepiasz się.
      A poza tym swoja inicjatywą wygaszasz w nim złe wzorce z rodzinnego
      domu. pretensjami i pasywnoscią je tylko pogłęba.
      a skoro lubisz mu piec i robic kawę, sprzątać, to po co strajkowac i
      się katować?.
      dogadzaj mu skoro to sprawia ci przyjemnośc:):).
      nie słowem, ale czynem świaczy sie miłość.
      ty mu z miłości pieczesz ciasta, a on z miłości urządza wasz dom.

      to w czym problem????

      • Maxi3 ja też tak miałam ale powiedziałam któregoś dnia "DOŚĆ".Teraz
        myżlę o sobie i też robię tak jak któraś dziewczyna co udzieliła
        odpowiedzi tzn.myślę o sobie,idę spacerkiem do domu,dbam o
        siebie,inwestuję w siebie nie tylko dom,solarium,fryzjer itp.jeśli
        mój mąż siedzi na tv ja też.Olewam go totalnie i jest lepszy dla
        mnie.A jeśli nie pasuje to jest coś takiego jak rozwód i nie
        zawacham się bo takie życie tylko w jedną stronę zajebiście męczy
        ale pamiętaj:NAJPIERW SIĘ RACZKUJE A POTEM CHODZI a więc głowa w
        górę a ty wez nasze rady i siebie przy okazji w garść.Pozdrawiam.
    • Cześć mam dokładnie ten sam problem co Ty, jestem 5 lat po ślubie i
      mam a raczej mamy 2 dzieci, chłopczyka i dziewczynkę. Mąż pracuje ja
      dbam o dom, zarabia bardzo dobrze wiec z boku wszystko jest super i
      cacy. Ale bardzo dobrze wiem co czujesz. Mam tak samo szczególnie
      jeśli chodzi o seks i okazywanie jakichkolwiek uczuć. Rozmowa o tym
      że jego zachowanie jest dla mnie problemem nie wchodzi w grę wogóle,
      bo mąż uważa że przesadzam. Wiem dobrze że nikogo nie ma oprócz mnie
      ale jakoś mnie to nie pociesza. Ostatnio spróbowałam metody "jak Ty
      do mnie tak ja do cieebie". Tzn. nie ma seksu -nie ma np. obiadu z
      jego ulubionym daniem, ignoruje mnie w towarzystwie-całkowicie
      zapominam o nim podczas zakupów.Na początku nie zauwazył zmiany w
      moim zachowaniu ale po ok 3 dniach coś mu przestało pasować. Wtedy
      wytłumaczyłam że juz zawsze tak będzie jeśli on sie nie zmieni. A że
      długo się tak nie da wytrzymać to raczej nie będziemy razem aż do
      śmierci więc jeśli on nie zmieni swojego zachowania i stosunku do
      mnie to chyba bedziemy zmuszeni się pożegnać i spotykać ewentualnie
      z okazji urodzin dzieci. Przyznaje metoda dosyć drastyczna ale juz
      widzę drobną poprawę, nie chodzimy wprawdzie za rączki ani nie
      całujemy się w parku na ławce ale juz np.wychodząc do pracy dostaję
      buziaka czasem całkiem naiętnego(ale tylko czasem, obiad jest
      częściej pochwalony (jednak i tak nie zawsze) a co do seksu
      częstotliwość i jakość jeszcze wymaga naprawy. Spróbuj może na
      twojego męża tez to podziała a jeśli nie to może metoda klin klinem.
      Pozdrawiam

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.