Dodaj do ulubionych

Mąż mnie olewa.....

13.03.08, 11:04
Witam.
Mam doła,bo uświadomiłam sobie ,że mój własny mąż mnie olewa.
Kocham go ,robie wiele rzeczy z myślą o nim gotuje jego ulubione
potrawy gdy mnie o nie prosi,pieke ciasta do kawki bo jest żarłokiem.
Kupuje różne duperelki gdy wiem ,że są lub będą mu potrzebne.
A on..?
On mnie olewa,nie przytula ,nie całuje itd.
Wogóle mam wrażenie ,że nie robi nic z myślą o mnie.
Nie docenia mojego poświęcenia dla rodziny,domu.

Sex rzadko,przeważnie kładzie się obok i zasypia.

Ostatnio było między nami troche zatargów,związanych z jego
rodziną,ale już się troche uspokoiło.

Patrząc z boku na nasz związek to moge stwierdzić ,że stał się
strasznym egoistą ,wszystko mu się należy a w zamian nic , zero
uczuć z jego strony.Jeśli sama się nie przytule do niego to on tego
nie zrobi tygodniami.
Edytor zaawansowany
  • 13.03.08, 11:13
    jak sobie na to pozwalsz, to cie tak traktuje.

    Po co ma cie przytulac, jak i bez tego ty mu włazisz w tyłek,
    nadskakujesz, czytasz w myslasz, usługujesz swojemu Panu, spełniasz
    zachcianki...
    Brakuje mi tu jeszcze seksownej bielizny ... Mogłabys sie bardziej
    postarać
  • 13.03.08, 11:19
    To i Ty zacznij go wreszcie olewać i zadbaj o własne przyjemności.
    Jak się komuś stale dogadza, to on uważa to za naturalne i należne
    mu. Sama stworzyłaś taką sytuację.
    Zacznij wreszcie dogadzać SOBIE. Chociaż jemu trudno będzie się
    przestawić i sytuacja może się rozwijać na różne sposoby.
  • 13.03.08, 12:26
    Ale cholera nie umiem tego zrobić.
    Powiedziałam mu,że też zaczynam wszystko olewać i przestaje
    gotować,robić ciasta ,kawki itd.
    Ale po 2 dniach samej mi zaczyna brakować tego obiadu czy wspólnej
    kawki i znowu zaczynam.

    A on cwany jak widzi ,że już mnie naprawde wkurzył to potrafina
    zawołanie być miłym ... a wieczorem znów olewający.
  • 13.03.08, 12:36
    Trudno, to wymaga konsekwencji. Ja mojemu kazałam myć okna i musiałam
    przy tym wychodzić z domu, żeby nie patrzeć, jak ślamazarnie to robi.
    Każda "dobra żona" by się wnerwiła i zrobiła to sama... wiem, jestem
    wiedźma, ale nauczyłam chłopa, że to on mnie ma sprawiać przyjemności
    i jeszcze ma się z tego cieszyć.
    Może to niesprawiedliwe, że wiedźmy są "noszone na rękach", a dobre
    i dbające o mężów kobiety - lekceważone przez nich. Ale tak jest.
  • 13.03.08, 12:40
    Cholera ... zostaje wiedźmą!!!!
    Pozdrawiam
  • 13.03.08, 18:02
    Ja tez mojemu każę myć okna, zrobiłabym to szybciej i dokładniej ale
    teraz jest mi to obojętne. Dałam mu instrukcję co i jak i myje. Okna
    i podłogi to nie szklanka z której sie pije. Bo to ostatnie wolę
    umyć sama :-). A parę dni temu, dokładnie 8 marca, nawet przestałam
    gotować. Przestałam dogadzać meżusiowi i wzięłam sie za siebie.
    Zamiast po pracy gonić do garów, chodzę do solarium, kosmetyczki a
    w sobotę idę do fryzjera. A wieczorem tak jak on gdy dziecko uśnie
    juz nic nie robię. zycie jest piękniejsze :-). W niedzielę jedziemy
    do teśció to bedzie miał okazję się najeść mamusinego obiadku.
  • 14.03.08, 21:17
    to tak jak bym czytała o swoim mężusiu, ale i za to można kochać
    męża, ja akurat nie gotuję nie piekę, ale też muszę prosić się o
    przytulenie, ale i tak jest kochany:)
  • 13.03.08, 12:57
    a nie wkurza Was to że np Ci faceci coś tam nam pomagają ale trzeba
    im o wszystkim mówić? pozmywaj, wyrzuc smieci itp?
    ja już mam dosyć, czy czasami oni sami sie nie potrafią domyśleć ze
    kosz jest pełny, ze zlew zawalony brudnymi naczyniami???????????
  • 13.03.08, 14:43
    mój mąż oczywistości typu pełny kosz czy zlew pełen naczyń widzi bez
    wskazywania palcem (zresztą mamy podział typu ja gotuję , on zmywa)
    Ja miałam odruch że zamiast wskazywania palcem robiłam wszysto sama
    lub liczyłam że się domyśli - kiepskie rozwiązania. Teraz pokazuję
    palcem - to nie jest aż takie męczące. poza tym korzystam ostatnio
    ze swego uprzywilejowanego stanu, a mój mąż pomaga mi w domu nieomal
    ze śpiewem na ustach
  • 13.03.08, 17:24
    u mnie pan mial to samo - efekt rogi potezne a potem but - jestem
    bardzo szczesliwa.
  • 13.03.08, 19:29
    Nie wiem jak długo jesteście po ślubie, ale myślę, że w każdym małżeństwie
    nadchodzi taki moment, że zainteresowanie fizyczne u mężczyzny mocno opada (w
    stosunku do własnej żony). Jeśli do tego dochodzi już po 2-3 latach to
    przyznaję, że nie jest to raczej normalne, ale na przykład po 10 latach to nie
    wydaje mi się to aż tak dziwne. Niestety, ale fizyczna atrakcyjność jest dla
    mężczyzn bardzo ważna. A ta z czasem przemija. Oczywiście totalne olewanie żony,
    która na dodatek się stara, to świństwo. Należy mieć chociaż tyle przyzwoitości,
    żeby to docenić. Natomiast sprawy łóżkowe to nie jest sprawa wdzięczności. Tu
    musi zadziałać chemia i biologia. Możesz mu gotować najlepsze potrawy, kupować
    16 letnie whiskey, prać skarpety i prasować koszule. To niewiele da i będzie
    inwestycją nie w te akcje co trzeba. Raczej pomyślałbym o tym jak zwiększyć
    własną atrakcyjność fizyczną i jak poprawić komunikację z nim. Przedstaw mu
    otwarcie swój punkt widzenia i poproś o wyjaśnienie skąd bierze się takie jego
    nastawienie do Ciebie. Wiem, że jest to bolesne i wymaga sporej odwagi, ale może
    przynieść poprawę. Możecie też dojść do wniosku, że z jakichś przyczyn Wasz
    związek już nie ma sensu czego Ci oczywiście nie życzę. Takim jest mój punkt
    widzenia.
  • 14.03.08, 08:42
    Więc tak: Razem jesteśmy 12 lat ,po ślubie 7.
    Musze wyjaśnić ,że od 4 lat mieszkamy we własnym domu,z dużym
    ogrodem i wiecznie jest coś do roboty.
    Razem udoskonalamy wciąż ten nasz "raj".I mąż prawie wszystkie prace
    wykończeniowe wykonuje sam,więc nie jest typem faceta który po pracy
    bierze gazetke i na kanape.
    Sprawami typowo-domowymi zajmuję się ja i męczy mnie to,że on
    wszystkie moje starania uważa za coś zupełnie normalnego .
    Kiedy obiecuję sobie ,że zaczne olewać prace domowe to i tak nie
    wytrzymuje bo po prostu nie lubie mieć w domu chlewu a tak by było
    po 1 dniu "strajku".
    Rozmawiałam z mężem na temat naszego sexu i on twierdzi ,że po
    prostu jest zmęczony i nie ma ochoty na częsty sex.
    Ale moim zdaniem 3 -4 razy w miesiącu to nie za wiele.
    Twierdzi ,że mnie kocha,dba o nas ,świata nie widzi poza naszą
    córeczką i nie rozumie dlaczego mam takie odczucia.

    Tak sobie myśle ,że może on to powiela z życia swoich rodziców
    którzy żyli ze sobą jak obcy ludzie,nie przytulali się ,nie całowali
    i się po prostu olewali, w końcu rozwiedli
    I dlatego w swoim dorosłym życiu jest tak mało wylewny,chociaż w
    czasach narzeczeńskich i zaraz po ślubie tak nie było.
    Sama już nie wiem.
  • 14.03.08, 10:44
    > Razem udoskonalamy wciąż ten nasz "raj".I mąż prawie wszystkie prace
    > wykończeniowe wykonuje sam,więc nie jest typem faceta który po pracy
    > bierze gazetke i na kanape.

    A czy ty go za to jakoś doceniasz widowiskowo? Tak, żeby to odczuł? Rzucasz mu się na szyję i obsypujesz pocałunkami ;)
    Może jest tak, że oboje macie swoje pole zadań, każde robi co jego i już. Czasem dla mężczyzny "dbanie o kobietę", to przybicie gwoździa, zbicie skrzynki, wyszykowanie domu. Tak to okazuje.
    Każdy lubi jeśli po wykonaje czynności, ktoś go pochwali, uzna jego kunszt. Ale to musi działać w obie strony :)

    --
    Lecz nie rozczulaj się nad sercem / na cóż mi kwiaty, pomarańcze / ja jeszcze z wiosną się rozkręcę / ja jeszcze z wiosną się roztańczę! Agnieszka Osiecka
  • 14.03.08, 12:38
    maxi3 napisała:

    > Witam.
    > Mam doła,bo uświadomiłam sobie ,że mój własny mąż mnie olewa.
    > Kocham go ,robie wiele rzeczy z myślą o nim gotuje jego ulubione
    > potrawy gdy mnie o nie prosi,pieke ciasta do kawki bo jest
    żarłokiem.
    > Kupuje różne duperelki gdy wiem ,że są lub będą mu potrzebne.
    > A on..?
    > On mnie olewa,nie przytula ,nie całuje itd.
    > Wogóle mam wrażenie ,że nie robi nic z myślą o mnie.
    > Nie docenia mojego poświęcenia dla rodziny,domu.
    >
    > Sex rzadko,przeważnie kładzie się obok i zasypia.
    >
    > Ostatnio było między nami troche zatargów,związanych z jego
    > rodziną,ale już się troche uspokoiło.
    >
    > Patrząc z boku na nasz związek to moge stwierdzić ,że stał się
    > strasznym egoistą ,wszystko mu się należy a w zamian nic , zero
    > uczuć z jego strony.Jeśli sama się nie przytule do niego to on
    tego nie zrobi tygodniami.

    maxi3 napisała:

    > Więc tak: Razem jesteśmy 12 lat ,po ślubie 7.
    > Musze wyjaśnić ,że od 4 lat mieszkamy we własnym domu,z dużym
    > ogrodem i wiecznie jest coś do roboty.
    > Razem udoskonalamy wciąż ten nasz "raj".I mąż prawie wszystkie
    prace
    > wykończeniowe wykonuje sam,więc nie jest typem faceta który po
    pracy
    > bierze gazetke i na kanape.
    > Sprawami typowo-domowymi zajmuję się ja i męczy mnie to,że on
    > wszystkie moje starania uważa za coś zupełnie normalnego .
    > Kiedy obiecuję sobie ,że zaczne olewać prace domowe to i tak nie
    > wytrzymuje bo po prostu nie lubie mieć w domu chlewu a tak by było
    > po 1 dniu "strajku".
    > Rozmawiałam z mężem na temat naszego sexu i on twierdzi ,że po
    > prostu jest zmęczony i nie ma ochoty na częsty sex.
    > Ale moim zdaniem 3 -4 razy w miesiącu to nie za wiele.
    > Twierdzi ,że mnie kocha,dba o nas ,świata nie widzi poza naszą
    > córeczką i nie rozumie dlaczego mam takie odczucia.
    >
    > Tak sobie myśle ,że może on to powiela z życia swoich rodziców
    > którzy żyli ze sobą jak obcy ludzie,nie przytulali się ,nie
    całowali
    > i się po prostu olewali, w końcu rozwiedli
    > I dlatego w swoim dorosłym życiu jest tak mało wylewny,chociaż w
    > czasach narzeczeńskich i zaraz po ślubie tak nie było.
    > Sama już nie wiem.

    nie olewa tylko braK CI SEKSU.
    a w czym problem zebyś była ciągle stroną inicjująca i seks i
    przytulanie?
    jak równuprawnienie to równouprawnienie. czepiasz się.
    A poza tym swoja inicjatywą wygaszasz w nim złe wzorce z rodzinnego
    domu. pretensjami i pasywnoscią je tylko pogłęba.
    a skoro lubisz mu piec i robic kawę, sprzątać, to po co strajkowac i
    się katować?.
    dogadzaj mu skoro to sprawia ci przyjemnośc:):).
    nie słowem, ale czynem świaczy sie miłość.
    ty mu z miłości pieczesz ciasta, a on z miłości urządza wasz dom.

    to w czym problem????

  • 14.03.08, 21:17
    Maxi3 ja też tak miałam ale powiedziałam któregoś dnia "DOŚĆ".Teraz
    myżlę o sobie i też robię tak jak któraś dziewczyna co udzieliła
    odpowiedzi tzn.myślę o sobie,idę spacerkiem do domu,dbam o
    siebie,inwestuję w siebie nie tylko dom,solarium,fryzjer itp.jeśli
    mój mąż siedzi na tv ja też.Olewam go totalnie i jest lepszy dla
    mnie.A jeśli nie pasuje to jest coś takiego jak rozwód i nie
    zawacham się bo takie życie tylko w jedną stronę zajebiście męczy
    ale pamiętaj:NAJPIERW SIĘ RACZKUJE A POTEM CHODZI a więc głowa w
    górę a ty wez nasze rady i siebie przy okazji w garść.Pozdrawiam.
  • 14.03.08, 21:18
    sorry za błąd: "ZAWAHAM".Buziaki
  • 15.03.08, 12:58
    Cześć mam dokładnie ten sam problem co Ty, jestem 5 lat po ślubie i
    mam a raczej mamy 2 dzieci, chłopczyka i dziewczynkę. Mąż pracuje ja
    dbam o dom, zarabia bardzo dobrze wiec z boku wszystko jest super i
    cacy. Ale bardzo dobrze wiem co czujesz. Mam tak samo szczególnie
    jeśli chodzi o seks i okazywanie jakichkolwiek uczuć. Rozmowa o tym
    że jego zachowanie jest dla mnie problemem nie wchodzi w grę wogóle,
    bo mąż uważa że przesadzam. Wiem dobrze że nikogo nie ma oprócz mnie
    ale jakoś mnie to nie pociesza. Ostatnio spróbowałam metody "jak Ty
    do mnie tak ja do cieebie". Tzn. nie ma seksu -nie ma np. obiadu z
    jego ulubionym daniem, ignoruje mnie w towarzystwie-całkowicie
    zapominam o nim podczas zakupów.Na początku nie zauwazył zmiany w
    moim zachowaniu ale po ok 3 dniach coś mu przestało pasować. Wtedy
    wytłumaczyłam że juz zawsze tak będzie jeśli on sie nie zmieni. A że
    długo się tak nie da wytrzymać to raczej nie będziemy razem aż do
    śmierci więc jeśli on nie zmieni swojego zachowania i stosunku do
    mnie to chyba bedziemy zmuszeni się pożegnać i spotykać ewentualnie
    z okazji urodzin dzieci. Przyznaje metoda dosyć drastyczna ale juz
    widzę drobną poprawę, nie chodzimy wprawdzie za rączki ani nie
    całujemy się w parku na ławce ale juz np.wychodząc do pracy dostaję
    buziaka czasem całkiem naiętnego(ale tylko czasem, obiad jest
    częściej pochwalony (jednak i tak nie zawsze) a co do seksu
    częstotliwość i jakość jeszcze wymaga naprawy. Spróbuj może na
    twojego męża tez to podziała a jeśli nie to może metoda klin klinem.
    Pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.