Dodaj do ulubionych

Po co ludzie kupują Syberian Husky???

24.08.05, 20:52
Ja jako właścicielka takiegoz psa zastanawiam się nad modą na Husky. I czasami
mnie krew zalewa. Ktos zobaczy taką mała kuleczkę z pociesznym pyszczkiem,
małe wyglądaja jak pluszowe zabawki, i dawaj, bierzemy Huskiego! I nic o tych
psach nie wiedzą. Nie wiedza skąd się ta rasa wywodzi, że jest to pies trochę
inny niż wszystkie, jakie ma wymagania, co mu trzeba zapewnić, jakie moga być
z nim kłopoty. A potem masa tych psów ląduje w schroniskach :( Albo są
zwyczajnie wyrzucane z samochodu przez bestialców. Jeśli mają tatuaż to udaje
sie im wrócić przynajmniej do właściciela, po tatuażu można odnależć hodowlę.
Smutno tez trochę gdy spotykam kogoś z Huskym i dowiaduję się, że pies ma
kilka lat i nigdy w życiu nie widział na oczy zaprzęgu. To nie są kanapowce :)
To są psy wyhodowane do pracy, nie pozwalając im robić tego do czego zostały
stworzone pozbawia się je czegoś istotnego.
POczytajcie trochę o tych psach zanim się na nie zdecydujecie :)
Edytor zaawansowany
  • dr.krisk 25.08.05, 03:08
    Masz racje... W ogole denerwuje mnie to traktowanie psa (albo innego zwierzaka)
    jako kolejnego elementu wyposazenia mieszkania, albo lajfstajlu. Zalegnie sie w
    jakims mozdzku pomysl "taki piesek to bylby kul!", i juz ktos mieszkajacy w
    srodku miasta na piatym pietrze kupuje sobie whippeta, slabosilny nerwowy
    astmatyk nabywa pare amstaffow, itp., itd.
    Widzialem te husky na Florydzie.. biedne zwierzaki.
  • ishel 25.08.05, 09:27
    Zanim zdecydowaliśmy (rodzinnie) o zakupie haszczaka przez dobry miesiąc
    czytaliśmy o tym co to za pies, czego można się po nim spodziewać. Potem
    kilkakrotnie odwiedzaliśmy hodowcę, zanim zdecydowaliśmy się na zakup. Dlatego
    nikt nie był zdziwiony, gdy pies rozkopał ogród, wpuścił złodziei (serio :) ) i
    zwiał w lesie (mając niecałe 4 miesiące). Z jednym psem trudno mówić o
    zaprzęgu, ale rower ciągnie dzielnie :) Im więcej pracy tym więcej ocalałych
    krzaków na ogródku :))
    Pozdrawiam
  • seerena 25.08.05, 09:52
    No to gratuluję :) Ja i moi znajomi moglibysmy zrobic niezła listę, co komu
    piesek zeżarł lub zniszczył ;) Ja mam np. wyżarte aktualnie całe obicie z drzwi
    wejściowych, do gołej stali. Jasne, że wpuści złodziei, jeszcze ich serdecznie
    przywita i przyniesie swoją piłke do rzucania ;)
    Gdy ja kupowałam swojego wiedziałam juz dobrze co to za psy i znałam od pół roku
    uroki biegania z zaprzegiem. Ale sa ludzie, którzy wyrzucaja psy gdy tylko
    narobia pierwszych szkód, nie rozumiejąc tego, że pies niszczy bo sie boi być
    sam (Husky sa bardzo stadne), lub dlatego że jest niewybiegany, gdzies musi
    spalic ta energię. I próbuje jeszcze je wychowywać bijąc, moja koleżanka ma psa,
    którego włąściciele oddali do schroniska i przez długi czas go oswajała bo pies,
    tylko ktos podniósł rękę do góry sikał ze strachu - musiał być bity :(
    Rower jest dla niego super, zawsze trochę zmęczy psiaka. Ale zaprzęg i bieganie
    w stadzie to dla nich wielka radocha, radze spróbować, jest troche klubów. Mój
    pies gdy biegnie w zaprzęgu, gdy tylko jade z nią na trening jest
    najszczęśliwszym psem na świecie :)
    Pzdr też
  • ishel 25.08.05, 12:50
    Jedno jest dziwne - wiele się nasłuchałam/naczytałam o hasiorach które
    urządzają demolkę w domu, a moja sunia, oprócz zjedzonej w wieku
    wczesnoszczenięcym gałki do kaloryfera i pogryzienia jednego drewnianego
    schodka nie ma na swoim koncie żadnych innych zniszczeń (poza ogródkiem). Fakt,
    że przez pierwsze pół roku nie była w domu sama. Teraz zostaje (rzadko ale się
    zdarza) prawie na cały dzień i nie niszczy nic. Fakt, że na początku zabawki
    typu but, dywan, noga od stołu były szybko wyciągane z psiego pyska i
    zastępowane pluszakiem albo gumową piszczałką. Teraz woli pożuć sobie kość niż
    zostawiony gdzieś kapeć... :)
  • seerena 25.08.05, 15:22
    Widać jestes szczęśliwą posiadaczką grzecznego Hasiorka ;))
    Mój tez wcześniej nie niszczył, nigdy nie interesowały jej buty za co dzięki
    wznosze do nieba ;) Gdy pies coś gryzie i niszczy to zawsze jest ku temu jakiś
    powód: albo się boi, albo nudzi. Gdy sprawimy, że nie będzie się bał i nudził
    nie będzie gryzł.
  • kasikcz1105 25.08.05, 17:59
    Ja mam suczkę już 4 rok i wciąż nie mogę się nacieszyć i nadziwić, jakie to
    zwierzę jest mądre! Nic nigdy nie zniszczyła, tylko we wczesnej młodości nie
    podobał jej się nasz ogród, więc dokonała troche zmian. Wiadomo - szczeniak.
    Szybko z tego wyrosła. O rasie wiem dużo, ale z forum dowiedziałam się, że ta
    rasa tak lubi przebywać w stadzie. Nie domyśliłam się tego. U nas w domu od
    małego zawsze ktoś był z psem (jest nas trochę - wielopokoleniowa rodzina)i
    teraz też jej nie zostawiamy, bo ona tego nie lubi. A że możemy sobie na to
    pozwolić, to jest spoko. Nie mamy możliwości zorganizować jej zaprzęgu, ale
    organizujemy spacery. Może to nie jest dobre słowo, bo pies siłę ma, więc
    ciągnie strasznie, ale wiedzieliśmy co bierzemy. Jedyny problem, jaki z nią
    mamy to taki, że bardzo mało je i wprost trzeba ją "zachęcać", tzn. dawać
    znaki, że się jej zje.Może to chore, ale ma tak od małego i innego sposobu nie
    było, a ona na to reaguje. Pozdrawiam wszystkich! kasia
  • seerena 26.08.05, 00:29
    Jest bardzo mądre :))) Mnie też to wciąż dziwi, nawet jak na mnie patrzy to
    widzę jakiś tok myślenia w tym psim spojrzeniu. Poza tym to są cwaniaki i bardzo
    szybko się uczą, natomiast nie są służalcze jak inne psy i to mi się w nich
    bardzo podoba. Maja swoją "dumę".
    Własnie, dlatego potrzeba im dużo biegać a najlepiej coś ciągnąć, mają to po
    prostu w genach. Husky mało jedzą, to normalne, są ekonomiczne, jedza mniej niż
    inne psy. Wystarczy jak dorosły pies zje 500 g dziennie suchego żarcia.
    Pozdrawiam też a mój pies łapę podaje :)

  • kamilaroz 26.08.05, 11:44
    Moje dwa haszczurki mieszkają w kojcu na dworze. Zabieramy je często do domu,
    żeby utrzymać z nimi właściwą więź. Dwa razy dziennie odbywają godzinne spacery
    po lesie. Karmimy je suchą karmą Eukanubą. Apetyt mają nieziemski. Biegają w
    minizaprzęgu - rowerowe szaleństwo z moim mężem. Dochowaliśmy się potomstwa tej
    parki. Mamy 3-miesięczne szczeniaczki - sunię i pieska. Byc może juz dawno
    znalazły by nowy dom, jednak wszystkim potencjalnym kupcom dokładnie tłumaczymy
    jakie wady i zalety ma ta rasa, jakie są wymagania tych psów. Niestety,
    dotychczasowych potencjalnych nowych właścicieli, cechy tej rasy zniechęcały do
    kupna. Może to i lepiej, bo nie chcielibyśmy, żeby ktoś kupił pieska i
    rozczarowany tym, że ciągnie się na smyczy i spuszczony z niej ucieka, pozbywał
    się psa. Z drugiej strony, psiaki rosną, a my nie mamy możliwości ich
    zatrzymać. Myślę, że następnym razem tak pochopnie nie zdycydujemy się na
    kolejny miot. Gdyby ktoś był zainteresowany kupnem małych, rodowodowych
    haszczurków, proszę o głos.
  • ishel 29.08.05, 11:47
    Żeby moja sunia jadła chociaż połowe z tego na dzień! Zaczynam podejrzewać, że
    nie lubi zapachu suchej karmy, bo zjada dopiero jak porcja wywietrzeje :) Fakt,
    że sunia dostaje dosyć często kości wołowe (takie z mięskiem i szpikiem), poza
    tym rodzina ją "kocha" : a to chrząstki, a to chlebuś suchy, sałata jakaś,
    jabłuszko, marchewka... Na żarcie z puszki sunia nawet nie spojrzy. Ale je tyle,
    co kot napłakał. Najprawdopodobniej dojada na podwórku - w czerwcu przez dwa
    tygodnie jadła tylko chrabąszcze :))
  • monka_25 30.08.05, 08:37
    Witam,
    Nie potrafie nauczyc swojego huskiego (11 miesięcy) ciagnięcia na rowerze.
    Skupia sie bardziej na otoczeniu, dlatego mam problem z ciagnieciem. Po
    godzinnym spacerze jestem wykonczona a on nie zmeczony. Jak skutecznie nauczyc
    go ciagniecia? Poprosze o rade z gory dziekuje
    kasia
  • ishel 30.08.05, 09:16
    Moja sunia też początkowo miała duże oporu z ciągnięciem. Dwie rady:
    1. Trening z inną parą pies-człowiek na rowerze - husky ma wrodzoną cechę
    współzawodnictwa, po prostu musi byc lepszy :)
    2. Jeżeli opcja pierwsza nie jest możliwa to warto spróbować z drugim
    rowerzystą, który będzie zachęcał psa do biegu.
    Ważne jest żeby psiaka nagradzać - nic tak nie wpływa na ochotę psa do pracy jak
    kawałek kaszanki na zakończenie biegu :))
    Jak nic nie skutkuje to najlepiej "na marchewkę" :))
    Bardzo ważny jest też sprzęt - czyli odpowiednia uprząż (do kupienia w dobrych
    sklepach zoologicznych lub polecam stronę www.lodowejezioro.com/ - tam
    mają ofertę naprawdę dobrego sprzętu), około dwumetrowa linka łącząca psa z
    rowerem, do tego linka amortyzująca łącząca linkę główną z rowerem. Dobrym
    posunięciem jest też zamontowanie na kierownicy (można to wykonać samemu)
    obręczy - ja mam wykonaną z aluminiowej listwy o grubości 3mm i szerokości 10mm.
    Zapobiega wkręcaniu się linki w koło nawet gdy pies biegnie obok roweru czy
    nagle zachamuje.
    Pozdrawiam i powodzenia
  • gavrone 11.10.05, 08:46
    To że piesek gryzie kanape nie oznacza ze boi sie zostac sam. Popelniacie blad
    w wychowaniu zwierzaka. Pies jest zwierzeciem stadnym i jak w kazdym stadzie
    jest krol ktory broni swoich poddanych. W przypadku gryzienia czegokolwiek jest
    to oznaka, ze pies jest dominantem i czuje sie odpowiedzialny za wlascicieli.
    Gryzie wszystko bo jest zdenerwowany, ze nie moze was chronic - nie widzi was i
    nie wie cio sie z wami dzieje.Pozdrawiam rozsadnych wlascicieli
  • orvokki 26.08.05, 18:31
    Myślę, że problem nie dotyczy tylko huskich, tylko większości ras.
    Optymistycznie zakładając, co najmniej jedna trzecia ludzi kupujących psy w
    ogóle nie powinna mieć psów, a już na pewno nie tej rasy, którą wybiera, bo
    sąsiad ma/bo zagrał w reklamie albo w filmie/ bo tak słodko wyglądał w tym
    kartoniku na placu/bo koleżanki z pracy suczka miała małe i tak dalej i tak
    dalej. Potem się ludzie dziwią, że husky ciągnie, owczarek szczeka, a PONa
    trzeba czesać.
    --
    sundayivigo.blox.pl/html/1310721.html
  • seerena 27.08.05, 13:30
    Dokładnie. Ja myslę, że stosunek ludzi do zwierząt, w tym do psów świadczy o ich
    człowieczeństwie. Wg. mnie ktos kto kupuje psa, a potem sie go pozbywa przed
    wyjazdem na wakacje, wyrzuca z samochodu, przywiązuje w lesie do drzewa, nie
    powinien nigdy miec psa i nie powinien nigdy miec dzieci. To są zwykli
    zwyrodnialcy pozbawieni uczuć wyższych. Jeśli go oddają do schroniska to i tak
    dobrze w tym całym nieszczęściu, tylko po co się decydowali na psa?? Od
    dorosłych ludzi wymaga się odpowiedzialności za własne decyzje i za istoty,
    które wzięli pod swoją opiekę. Nie wiem jak można oddać lub wyrzucić przyjaciela..
  • ishel 29.08.05, 11:53
    Nie wyobrażam sobie jak można wziąść psa pod swoją opiekę i się nim znudzić i
    porzucić. Miałam przykrą przygodę - pies został skradziony z ogródka kiedy miał
    niecałe 5 miesięcy. Dramat! Wszyscy robili sobie wyrzuty, że gdyby
    nie_wypuścił/wrócił_wcześniej/nie_wyszedł_na_kawę to pies by był. Po trzech
    dniach intensywnych poszukiwań (plakaty w całym mieście, poinformowane wszystkie
    kliniki weterynaryjne, ZK, schronisko, policja) sunia się znalazła - cała,
    zdrowa i okrutnie stęskniona. A całej rodzinie kamień spadł z serca...
  • teba18 29.08.05, 16:01
    to jest to co i mnie denerwuje. zawsze jak ktos mi mowi ze jego marzeniem jest
    huskilub malamut to zadaje proste pytanie- czemu? dla mnie to pytanie jest
    banalne a oni mi przewaznie mowia "bo jest ladny" "bo maja piekne oczy" "bo
    wygldaja na takie niezalezne" no to sie pytam "a co wiesz o jego psychice" "czy
    wiesz ile potzrebuje ruchu" "czy zdajesz sobie sprawe ze to trudny pies dla osob
    niedoswiadczonych" a oni robia na mnie oczy co ja wogole mowie i o co sie pytam.
    palnac w leb niech sie pierw czegos dowiedza albo pojada do schroniska tam tez
    jest duzo psow ktore mjaa ladne oczy i siersc itd
  • ishel 31.08.05, 10:42
    Co jeszcze świadczy że większość ludzi ma błędne pojęcie (albo po prostu zerową
    wiedzę) o haszczakach? Mam sunię posiadającą piękne bursztynowe oczęta i nieraz
    już słyszałam komentarze ludzi typu: "A dlaczego ma brązowe oczy? To na pewno
    husky?". Raz nawet ktoś powiedział: "Patrz, skundlony husky, te rasowe to mają
    niebieskie oczy." Dodam, że sunia ma rodowód :D
    Poza tym często się zdarza, że ktoś pyta: "A gdzie można kupić i ile kosztuje
    taki husky?" Wtedy rzeczywiście - raczej zniechęcam ludzi - mówię, że taki
    husky to lubi głuchnąć na spacerach, lubi zrobić z ogródka pole bitwy, z domu
    czasami też, że potrzebuje by poświęcać mu więcej uwagi niż małemu dziecku, że
    owszem ładniutki bo wygląda jak pluszowy misiek, ale charakter też ma pluszaka
    i raczej wyliże złodzieja niż obszczeka, że spacer na "siusiu" to nic -
    potrzeba roweru, biegu, itd... A poza tym kosztuje koło 1000PLN. I większość
    odchodzi patrząc z niesmakiem na moją małą bestię :))
  • kola115 30.08.05, 20:26
    Czuję dokładnie to samo . Może czasami niesprawiedliwie osądzam ale chyba to
    jednak sporadyczne wypadki kiedy ludzie decydują się na tego typu rasę z pełną
    ( lub chociaż jakąś ) świadomością . Niestety w przeważającej większości ciężki
    jest los tych psów.
  • makowychlopiec 31.08.05, 13:22
    Na zupę
  • soliera 02.09.05, 21:47
    Nooo, widzę, że mimo pierwszego "starcia", podzielamy miłośc do haszczaków!
    Niestety, ja nie posiadam takiego psiaka, bo chyba nie mógłbym mu zapewnić odpowiednich warunków do "wyszalenia się", mimo, że do lasu mam bliziutko.
    Haszczaki, to jednak najpiękniejsze psiaki!
  • seerena 03.09.05, 00:59
    A gdzie się starliśmy?:)) Bo ja słabo śledzę to internetowe życie.
    Jedne z najpiękniejszych na pewno, pewnie właściciele innych pieknych by
    oponowali ;)
  • kraxa 28.10.05, 14:26
    Nie bardzo rozumiem, jak ktoś kto ja seerena uważa sie za przyjaciela i znawce
    psów moze rasy jakoś wartoscioać- bo czymze innym jest okreslenie jakichs ras
    mianem "sluzalczych", co ma wydzwiek pejoratywny. sama ma huskiego,
    zaadoptowanego ze schroniska po jakims zwyrodnialcu, który przywiązał go do
    drzewa, ale nigdy ZADNEGO psa nie nazwe służalczym. Skąd to dziwne poczucie
    wyzszosci, którym zdajesz sie tak tu upajać???
    --
    UKI-OKI
  • watanabe.miharu 05.09.05, 23:50
    seerena napisała:

    > Smutno tez trochę gdy spotykam kogoś z Huskym i dowiaduję się, że pies ma
    > kilka lat i nigdy w życiu nie widział na oczy zaprzęgu.

    U mnie w domu są 2 hasiorki, nigdy w życiu nie widziały szelek od zaprzęgu, żyją
    i są szczęśliwe i zdrowe, może nawet bardziej niż niektóre "zaprzęgowce".

    > To nie są kanapowce :)

    hehe... ależ są, są... moje dwa piesy uwielbiają wylegiwać się na fotelu i
    poduszce, kiedy tylko mogą. Co prawda, w śniegu też chętnie zalegają, trzeba im
    to przyznać...

    > To są psy wyhodowane do pracy, nie pozwalając im robić tego do czego zostały
    > stworzone pozbawia się je czegoś istotnego.

    Dobra, niby tak. Ale też nie popadajmy w skrajności. GDYBY husky mieli tylko
    ludzie, mający możliwość jeżdżenia zaprzęgiem, rasa wyginęłaby raz-dwa. Owszem,
    to chore, gdy ktoś nabywa sobie husky i trzyma go w małym mieszkaniu, a na
    spacery tylko pod blok. Ale moje dwa psy nigdy w życiu nie ciągnęły sanek,
    chodzą za to na spacery do lasu, biegają sobie i mają sie całkiem dobrze. I
    jakoś brak zaprzęgu nie zaszkodził ich zdrowiu. Zyczyłabym wręcz takiego zdrowia
    niektórym zaprzęgowcom;)
    I w ramach łamania stereotypów o husky - moje piesy uwielbiają grzać się na
    słońcu. Leża nieraz przez dłuuugi czas, a tymczasem na dworze +29st albo cieplej.
    Myślę, że to dośc łatwo przystosowujące się pieski, wbrew temu, co piszecie. To
    nie jest jakaś strasznie wymagająca rasa, bez przesady. Wystarczą porządne, w
    miarę długie spacery, a husky będą się ładnie chowały.

    Duża wada husky to fruwajace przez cały rok po domu upiorne kłaki, no i
    wyjątkowa skłonnośc do ucieczek i nieposłuszeństwo.
  • ishel 06.09.05, 13:51
    Początkowo też myślałam, że haszczakowi wystarczy długi spacer. Przez pierwszy
    rok sunia ani razu nie ciągnęła ani roweru ani sań. Potem kumpela namówiła mnie
    na start w zawodach. Zaczęły się 4 miesiące treningów. Początkowo pies nie był
    zadowolony, potem biegł i ciągnął rower, ale nie było widać żeby robił to z
    pasją. Aż nadszedł dzień zawodów - dziesiątki psów, wycie i poszczekiwania. I
    nagle sunia załapała, o co tu chodzi. Wystartowała jak rakieta, ciągnęła jak
    nigdy. Dała z siebie wszystko, a na mecie po raz pierwszy widziałam, że oczy
    jej się śmieją po biegu. Teraz na widok roweru nie potrafi ustać w miejscu -
    ona chce biec. Bo husky ma rywalizację we krwi. Dlatego myślę, że warto by było
    kupiś szory i przypiąć psy do roweru - zwłaszcza że masz dwa, każdy będzie
    chciał wygrać :). Husky może być szczęśliwy na kanapie, ale pozbawiając go
    możliwości pracy w zaprzęgu, traci się część jego niepowtarzalnego charakteru.
    Trzeba pamiętać, że przez lata była to rasa, której hodowla miała na celu
    otrzymanie psów jak najlepiej pracujących w zaprzęgu.
    Widze to po mojej suni, która owszem, zalega na dywanach, ale na hasło "rower"
    mało sobie łap nie połamie lecąc w stronę drzwi...
  • kamilaroz 07.09.05, 09:41
    moje haszczury (suka i pies) hasają po lesie dwa razy dziennie po 1 h. Ciągną
    też rower. Odnosze jednak wrażenie, że nie przepadaja za tym. Kiedy mąż wyciąga
    uprząż robią takie śmieszne "miny", spuszczają łby i sprawiaja wrażenie, jakby
    chciały się zapaść pod ziemię. A potem, w lesie, rower ciągnie pies, a sunia
    tylko udaje:) Zresztą generalnie w tym związku rządzi suka, a pies jest w nią
    zapatrzony i ślepo jej podporządkowany. To ona zazwyczaj "zarządza" ucieczke,
    on biegnie za nia. Pies zawsze pierwszy wraca, jej trzeba długo szukac. Jego
    można puścic ze smyczy i miec pewnosc ze nigdzie nie odejdzie, jesli tylko suke
    ma sie przy sobie na smyczy. W sytuacji odwrotnej niestety to nie dziala. Taki
    dziwny zwiazek - szalonej kobiety i spokojnego, zrównoważonego faceta:) I mimo,
    ze to ona jest ponoć piękniejsza i ma większe osiągnięcia na wystawach, ja
    jestem bardziej zwiazana emocjonalnie z psem, straszny z niego pieszczoch:)
  • ishel 07.09.05, 15:21
    Hehe, chyba tylko profesjonalne zaprzęgowce nie uciekają przed szelkami... Moja
    też - rower owszem, chętnie, szelki już nie bardzo - łeb w dół nosem do ziemi i
    to urocze łypanie oczami, uszy jak u Dumbo rozłożone na boki, łapy sztywno
    rozstawione :) ale jak już się jej nałoży, to jest zadowolona - z miejsca
    rozpoczyna bieganie, jakby chciała powiedzieć "dalej, dalej, ubieraj się, ja
    juz jestem gotowa".
    Co do entuzjazmu przy ciągnięciu - proponuję chociaż jeden start w zawodach,
    pies zmienia się nie do poznania :)
    A co do godzinnego hasania po lesie - jak mojej suczce pozwole pohasać (czytaj
    spuszczenie ze smyczy) to takie hasanie pewnie trwaloby dluzej niz godzine :))
    Swoją drogą - sprytna suczka :) szkoda że w ludzkim stadle tak sie nie da jak
    ona z Twoim psiakiem... :)
    A tak poza tym wszystkim - miałaś doświadczenie z jednym hasiorem? jaka jest
    różnica, gdy ma się dwa? Mi się marzy druga suczka...
    Pozdrawiam
  • kamilaroz 08.09.05, 13:48
    Pierwszy zagoscił w naszym domu pies, był juz troche podrośniętym
    szczeniakiem:) Wystraszony, smutny, jakby zagubiony. I niesamowicie spragniony
    pieszczot. I tak mu zostało do dzis. Często wył, najbardziej zapamietałam
    jednak to, że bardzo mało jadł. Trzeba było nie lada się natrudzić żeby namówic
    go do jedzenia. Musze dodac, ze od razu zdecydowaliśmy sie na karmienie suchą
    karmą (wybralismy eukanube). Wydawalo mi sie więc, ze po prostu nie smakuje mu
    to. Zaczęlismy stosowac sztuczki - podstawialiśmy kota do jego miski. Zgodnie z
    teoria o "psie sołtysa" nasz pies od razu dostawal speeda i zabieral sie do
    jedzenia:) Po niedługim czasie stwierdzilismy, że naszemu pupilowi dobrze zrobi
    towarzystwo i zakupilismy suke. Problemy z jedzeniem skończyly się jak reką
    odjął, a mała od pierwszych chwil zawojowała jego serce i podporzadkowala go
    sobie zupełnie. Dziś jedzą na wyścigi, każdy posiłek wchłaniają z prędkoscią
    światła, jakby co najmniej tydzień nie jadły. Dostają dwa razy dziennie, od
    jakiegos czasu jednak rozmaczamy im karmę w letniej wodzie. I zmienilismy
    karme, jest o bardzo zblizonym składzie do eukanuby, jednak sporo tańsza.
    Oficjalnie jedzą tylko tą karmę, jednak czasem kiedy maż nie widzi, przemycam
    im jakies przysmaki:) A przysmakiem jest dla niech w zasadzie wszystko. Nawet
    cebulę lubią:) Są bardzo ze sobą zżyte, figlują czasem w kojcu jak małe
    dzieci:) Jesli zdarza sie, że jedno z nich zostanie samo w kojcu, zaczyna sie
    rozpaczliwe wycie. Psy doskonale sprawdziły się w roli rodziców. Jeśli marzy Ci
    sie sunia, zajrzyj na www.sonic.huskies.pl (link: Szczeniaczki ALBUM); mamy do
    sprzedania dwa szczeniaki, pieska i sunię. A może znasz kogoś, kto chciałby
    małego haszczaka. Nie damy rady niestety zostawic szczeniaków i hodować całej
    czwórki. Choć pierwotnie taki właśnie był plan:) Pozdrawiam
  • ishel 12.09.05, 12:16
    Piekne psiaki! Zawsze myslalam, że moja sunia najladniejsza, ale chyba zmienie
    zdanie... :)) I super szczeniaki!! Niestety, decyzje o drugim psie podejme
    najszybciej za rok, bo juz wkrotce powiekszy mi sie stado rodzinne... A z dwoma
    szczeniakami nie dam rady :D
    Pozdrawiam!
  • kamilaroz 20.09.05, 08:27
    Cieszę się, że Ci sie podobają. Prawdopodobnie za kilka dni mały piesio będzie
    miał nowych właścicieli. Pozdrawiam
  • ishel 04.10.05, 15:16
    Szlag mnie trafi... Weszłam z ciekawości na Allegro - Psy i Koty, i
    przeglądam... Znalazłam ogłoszenie treści: Sprzedam 3 tyg. husky (suczka) bo
    sie dowiedziałam, że są to psy wymagające aktywnego trybu życia a ja nie mam
    czasu...
    LUDZIE!! Pomyślcie przed zakupem zanim skrzywdzicie szczeniaka !!!
  • pierozek_monika 04.10.05, 17:01
    chwila - 3 tyg husky?
    pomyłka jakaś.....
    --
    Forum NASZE ZWIERZĘTA
  • ishel 04.10.05, 20:26
    sorki - 3 miesieczny :)
  • kamilaroz 05.10.05, 19:33
    wydaje mi się, że dobrze, że przynajmniej chce go odsprzedać - jest jakaś szansa że trafi w lepsze ręce. A sam fakt zmiany właściciela w przypadku huskiego, zwłaszcza trzymiesięcznego, nie jest jeszcze taką tragedią, jak u innych ras. Te psy nie przywiązują się tak bardzo, jak inne rasy, bywają zwane "psami kilku właścicieli". Inna sprawa, że mnie by było żal oddać psa po dwóch miesiącach...
  • ishel 06.10.05, 09:04
    Być może taka sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby ta osoba zdecydowała się na
    zakup szczeniaka z metryką u hodowcy. Ten poinformował by ją o wszystkich
    zaletach i wadach (zwłaszcza wadach :) ) rasy. Tak się kończy kupowanie psa na
    bazarku... Chociaż z drugiej strony racja - chce odsprzedać psa, wyjaśnia z
    jakich powodów. Ale co to za człowiek, któy decyduje się na zakup zwierzęcia,
    opiekuje się nim przez miesiąc i stwierdza "to nie dla mnie". Po co w ogóle był
    taki zakup? Myślę, że każdy pies, niezależnie od razy byłby nieszczęśliwy w
    takim domu. Bo może po miesiącu okazałoby się, że gubi sierść, albo śmierdzi mu
    z pyska, ewentualnie że trzeba go karmić i wychodzić na spacer. Gdzie
    odpowiedzialność za bogu ducha winne stworzenie, które chce być po prostu
    kochane??
  • kamilaroz 06.10.05, 10:47
    Kiedy wałęsam się z moimi już poniekąd lekko wyrośniętymi szczeniakami po lesie
    lub osiedlu, zaczepia mnie mnóstwo ludzi. Najpierw jest zachwyt - "jakie
    piękne, to husky, prawda? a czego nie czarno-białe?".
    Potem zawsze pada pytanie: "a po ile, bo może bym kupił/kupiła?" I najlepsze
    jest zawsze na końcu jak pada cena:) Zaskoczenie, a potem oburzenie, jak można
    chcieć tyle pieniędzy za psa, skoro jej/jego znajomi kupili za 400 zł... Już
    nie chce mi się nawet tym ludziom tłumaczyć o co w tym wszystkim chodzi.
    Znam ludzi którzy kupili huskiego za 400 zł, ponoć po rodzicach z rodowodem.
    Jak był mały wyglądał bosko - jak wszystkie szczenięta. Za to teraz wydaje mi
    się, że tatuś musiał być jednak owczarkiem niemieckim. Może i z rodowodem
    nawet...
  • ishel 07.10.05, 09:02
    Haha! Moja co prawda jest czarno-biała, ale ślepka ma brązowe. Ale już
    słyszałam dialogi: "tato zobacz husky!" a tata:"nie, husky są szare". Raz nawet
    koleś sie ze mną kłócił, że moja sunia to w żadnym wypadku nie husky, tylko
    malamut, bo przecież husky mają niebieskie oczy... :) Jak moja małpa miała 4
    miesiące i w zoologu wybieraliśmy dla niej wyprawkę, podeszło do nas starsze
    małżeństwo i zagaiło: że bardzo ładny szczeniak, prawie jak husky, bo husky nie
    są takie puchate (suńcia ma dość długi włos i podszerstek, a w dotyku jak
    jedwab). Oni wiedzą jak taki husky ma wyglądać, bo sami kupili sobie husky na
    giełdzie, po rodowodowych rodzicach. Na pytanie, ile psiak kosztował,
    odpowiedzieli: "no, takie psy to sa drogie, 300 zł" Malo nie fiknęłam :) Jak im
    powiedziałam, że mój husko-podobny kundel kosztował 1200 i na dodatek jest
    szczęśliwym posiadaczem metryki, obrazili się i wyszli z komentarzem "ze za
    pieniadze to nawet papier dla psa można kupić".
    Ale co tam, mam przynajmniej pewnośc, że jak mi pies zwiewa w lesie, to nie
    dlatego, że jest nieposłuszny... :)
  • framberg 10.10.05, 23:38
    Teoretycznie masz rację, tyle że większość ras była wychodowana do jakiejś
    pracy a stała się po prostu towarzyszem człowieka.
  • kraxa 28.10.05, 14:16
    Tu chyba Ty tez nie do konca rozumiesz o co chodzi. To jest rasa PIERWOTNA, nie
    wyhodowana. Tak gwoli scisłosci.
    --
    UKI-OKI

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka