Dodaj do ulubionych

Szczenie chce rządzić!!!!!!!!!!

27.11.05, 22:26
Szczenie ma 2 miesiące i już próbuję rządzić domownikami.Do tej pory był
rozpieszczany, robił co chciał. W tej chwili gdy tylko sie czgos mu zabroni
reaguje agresją - warczy , gryzie.Jest jeszcze bardzo mały...ale już nie wiem
jak go opanować...Niedlugo zterroryzuje całą rodzinę :]
Poradźcie jak pouczyć psa by zaczął słuchać?? Chciałabym go wychować na
łagodnego psa...
Edytor zaawansowany
  • po.prostu.ona 27.11.05, 23:42
    Doradzam "Okiem psa" Johna Fishera i "Jak rozmawiać z psem" Stanleya Corena.
    Dwie świetne książki, zawierające mnóstwo praktycznych porad i metod
    postępowania z psami. Znajdziesz tam także cenną wiedzę o mechanizmach psiego
    zachowania, dzięki czemu lepiej zrozumiesz dlaczego Twój psiak postępuje w
    taki a nie inny sposób. Pozdrawiam i życzę powodzenia :-)
  • weronika63 28.11.05, 00:17
    Niestety, proponuje absolutnie konsekwentne zachowanie, choc az nas samych to
    boli, takie niby ponizanie stworzenia - ukochanego psiaka.
    1. Ma tylko jedno poslanie (np. koszyk, tam zreszta nie mozna mu przeszkadzac,
    tylko tam jest jego miejsce)
    2. To nie on, ale wlasciciel wyznacza pore i przedmiot zabawy.
    3. Jedna zabawka, i to wyznaczana przez pana czy pania.
    4. Pan czy pani
    przechodza pierwsi przez prog
  • weronika63 28.11.05, 00:42
    Przepraszam, przez pomylke wyslala mi sie tylko czesc postu, bez poprawek.
    Tutaj kontynuuje.


    Niestety, proponuje absolutnie konsekwentne zachowanie, choc az nas samych to
    boli takie niby ponizanie stworzenia - ukochanego psiaka.

    1. Pies ma tylko jedno poslanie (np. koszyk, tam zreszta nie mozna mu
    przeszkadzac, tylko tam jest jego wlasne miejsce)
    2. To nie on, ale wlasciciel wyznacza pore i przedmiot zabawy; kiedy pies
    zaprasza, nalezy mu odmowic. To pan czy pani wyznaczaja moment zabawy.
    3. Jedna zabawka, i to wyznaczana przez pana czy pania. Reszta schowana.
    4. Pan czy pani
    - przechodza pierwsi przez prog
    - pierwsi spozywaja posilek, potem dopiero pies dostaje jedzenie
    - nie pozwalaja psu siadac na ich miejscu (fotele, wersalki)
    - nie pozwalaja psu spac tam, gdzie oni spia
    - nie daja mu nigdy nic ze swojego posilku, chocby pies robil wrazenie
    umierajacego z glodu (w ogole, gdy pan je, pies nie moze zebrac, bo i tak w
    swiadomych ale kochajacych wlascicielach zawsze wywola poczucie winy i litosci).

    Niestety - twardo, chocby sie serce krajalo. Inaczej pies stanie sie Alfa czyli
    przywodca stada i wtedy bedzie mial w swoim pojeciu prawo rzadzic stadem
    (ludzkim). Co nigdy nie bedzie jego wina, tylko czlowieka.

    Powodzenia!

  • blue.berry 28.11.05, 09:35
    podstawowa zasada jest prosta "nie pozwalaj szczenieciu robic tego. czego nie
    bedziesz pozwalal doroslemu psu."

    podane wczesniej tytuly polecam rowniez, bo domyslam sie ze wiedza na temat
    psow zadna.
    ustawienie szczeniaka w hierachii rodziny jest bardzo proste. wystarczy
    zachowywac sie tak jakby zachowywala sie matka i silniejsze rodzenstwo. warczy -
    dowarczyc. gryzie - zasygnalizowac ze boli, a jesli to nie pomoze, chwycic za
    skore na karku i przycisnac do ziemi. za bardzo rozbryka siw w zabawie -
    przerwac zabawe. siadac w jego legowisku pokazujac ze macie do niego takie same
    prawa jak on.
    i uczyc wykonywania polecen. siadanie, kladzenie sie, dawanie lapy, chodzenie
    przy nodze, przynoszenie konkretnej zabawki. pies w ten sposob sie socjalizuje
    i ucyz poprawnego kontaktu z wlascicielem. najwazniejsze jest aby pamietac ze
    efekty przynosi system nagrod a nie kar. oraz bycie cierpliwym i konsekwentnym.
    i jeszcze raz czytac. o charakterze psow o ich zachowaniach.
    oraz za jakies 2-3 miesiace zastanowic sie nad szkolka.
    pozdrawiam


    --
    up down turn around
    please don't let me hit the ground
    tonight I think I'll walk alone
  • tessciowa 28.11.05, 12:08
    Zdecydowanie polecam szkolenie! Takie zachowanie można zmienić i teraz jest
    najlepszy czas do tego. Jeśli jest to pierwszy pies to szkolenie pozwoli Wam
    nauczyć się jak sobie radzić z takim dzieckiem, a w przyszłości z dorosłym
    psem. Na razie postarajcie się stosować te zasady, które opisano wcześniej ale
    bezwzględnie zacznijcie szkolenie. Zwierzątko jest w takim wieku, że nauka
    bardzo szybko przyniesie efekt.
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
  • blue.berry 28.11.05, 13:39
    szczenie dwumiesieczne mozna zapisac do psiego przedszkola. na typowe szkoelnie
    typu PT jest jeszcze za wczesnie.


    --
    up down turn around
    please don't let me hit the ground
    tonight I think I'll walk alone
  • tessciowa 28.11.05, 13:57
    Pisząc "szkolenie" miałam na myśli podstawy posłuszeństwa tzw. do życia, na to
    nie jest za wcześnie. Pracę z psami można zaczynać od 3 miesiąca życia.
    Szkolenie PT jest szkoleniem sportowym, które nie bardzo przekłada się na
    szkolenie "do życia". Standartowo powinno ono obejmować chodzenie przy nodze,
    siadanie, warowanie, zostawanie w miejscu i wracanie. Dodatkowo puszczanie
    przedmotów, komendę "fe" oraz zasady prowadzenia psa - czyli jak wychować lub
    żyć z psem pod jednym dachem. Można do tego dołączyć elemenry potrzebne w domu
    np. komendę "na miejsce". O coś takiego mi chodziło pisząc "szkolenie"
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
  • blue.berry 28.11.05, 15:29
    ok. male nieporozumienie:)
    odebralam to jako zachete do szkolenia w psiej szkole na co w 2 miesiacy zycia
    jest za wczesnie:)
    bo oczywiscie z nauka codzienna nie ma na co czekac. psa trzeba uczyc od
    pierwszego dnia w domu. ja nie nazywam tego szkoleniem tylko nauka bo to tak
    naprawde nauka wspolnego zycia:)



    --
    up down turn around
    please don't let me hit the ground
    tonight I think I'll walk alone
  • eeeeewelina 28.11.05, 19:11
    Spróbuję dostosowac się do udzielanych wskazówek..choc wiem ,że nie będzie łatwo
    ...Niestety mój psiak nie jest łakomy na smakołyki ( w celu wynagrodzenia) a jak
    cos postanowi to jest baaaardzo uparty.
    Szkółki dla psów niestety nie są prowadzone w wszystkich miasteczkach.
  • kasia999919 28.11.05, 20:12
    Mam pieknego owczarka niemieckiego,ktorego wybralam ze stadka ze wzgledu na
    jego wyjatkawa aktywnosc--byl dowodca w stadzie malych psiakow.
    W tej chwili "maly" Brutus ma juz pol roku i probuje -kto kogo przezwyciezy.
    Kocham go bardzo,ale niestety czasami musze uzyc wiklinowej trzepaczki do
    dywanow--ktora robi szum nad jego glowa i wtym momencie sie dyscyplinuje.
    Niestety maluch w momencie mojej nieuwagi wyszukal trzepaczke i ja pogryzl w
    drobny mak. Obraza sie na swoja Pania i robi sobie protest glodowy.
    Serce mnie boli,kiedy on nie zjada prawie nic w ciagu jednego dopoludnia.
    Niestety moja droga kolezanko--on nie jest takim gluptaskiem,ktory bedzie sie
    glodzil nieustannie--wyglodzony wpada do domu i zjada b.b.duzo--kompensuje
    sobie swoj "protest glodowy"
    Jesli chodzi o pokazywanie zabkow na swoja Pania--tego nie znam.
    Uwazam,ze tresura naszych ulubiencow nic nie da--musimy duzo z nimi rozmawiac i
    to bedzie nasza "victoria"---zycze powodzenia.............
  • tessciowa 29.11.05, 00:07
    Szkolenie czy nauka do życia daje właścicielowi mającemu psa po raz pierwszy
    mozliwość nauczenia jak żyć z własnym psem. Koncepcja machania wiklinową
    trzepaczką nad głową maluch przyprawia mnie od dreszcze i świadczy o
    nieznajomości psiej psychiki, a to wręcz straszne. Takie metody wychowawcze
    prowadzą prostą drogą do wychowania sobie lękliwego psa, który w przyszłości
    może reagować agresją na jakiekolwiek machanie czymkolwiek. Są one kompletnie
    nie zrozumiałe dla psa. Brak wiedzy na temat uczenia psa powoduje, że na
    spacerach nie jesteśmy w stanie ogonić się od nieposłusznych innych psów, które
    bardzo często bywają agresywne. Uwielbiam tego typu stwierdzenia: rozmawiajmy z
    psem, kochajmy go i to wystarczy, albo tresura zabija instynkt, łamie
    charakter. Po jakiś 3 latach właśnie tacy ludzie dzwonią do mnie i mówią: mój
    pies mnie ugryzł pomocy. W sumie na co ja się złoszczę? Mam więcej pracy :)
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
  • weronika63 29.11.05, 00:45
    Nie chce sie tu za duzo wymadrzac, ale po prostu przeszlismy przez ten trudny
    etap - rzadzenia psa w domu, lacznie z ugryzieniem domownika! A nie ma rasy
    bardziej upartej niz jamnik, wiec odkrecanie jego pozycji w domu wymagalo
    wyrzeczen i zelaznej dyscypliny. Trwalo to pare miesiecy!!! Lepiej wiec zaczac
    uczyc szczeniaka niz oduczac doroslego psa, a szczegolnie duzego (chociaz nasz
    maly, to potrafi byc grozny, zadziorny jest okropnie, dominujacy absolutnie,
    gdzie tylko sie da)).

    Do swoich doswiadczen, podanych na gorze, dodalabym tez, jak poprzednicy,
    szkolenie - chocby (najpierw) domowe. Pies sie wtedy uczy i cieszy, wyrabia sie
    w nim motywacje. Nagroda wcale nie musi byc smakolyk (nasz tez ich nie lubil),
    wrecz nie powinien byc, bo ile "ciasteczek" mozna wcisnac psu w trakcie nauki.
    Niech to bedzie ton glosu, pieszczota, poglaskanie, podrapanie za uszkami.

    I co do rozmawiania z psem - podobno nie nalezy wlasnie z psami "rozmawiac" jak
    z ludzmi. Pies czeka bowiem na - i wylapuje - znane sobie slowa, dzwieki, ktore
    wywolaja u niego odruchy warunkowe, na tym mechanizmie ma polegac tresura; w
    potoku gadania natomiast glupieje i obojetnieje na ciag dzwiekow. Oczywiscie ja
    tez sobie czasami "pogadam" z nim, ale kiedy od niego czegos wymagamy, to
    polecenie jest krotkie i wyrazne (zazwyczaj polaczone z gestem), latwiej je
    wtedy kojarzy. Wydaje mi sie to wazne w trakcie nauki.

    No i pies nie moze byc na pozycji, poziomie czlowieka (fotele, lozko itd...,
    nie moze "podejmowac decyzji" o zabawie, jedzeniu itd...). Musi pozwolic panu
    czy pani odebrac sobie kasek (przydaje sie, gdy chwyci cos podejrzanego w pysk,
    poza tym chodzi o zasade dominacji, oczywiscie nie nalezy mu zabierac ciagle
    jedzenia dla zabawy, ale warto to cwiczyc czasami). Aha, i cwiczylismy
    podchodzenie do miski z jedzeniem tylko na polecenie. Czasami mi sie serce
    krajalo, a jemu slina ciekla, ale przetrzymywalismy go chwile, zanim mu sie
    pozwolilo jesc. Znow chodzilo o ustalenie hierachii waznosci w stadzie.

    Karac tonem glosu (nigdy klapsem reka!). Przycisnac kark do ziemi, chwycic za
    pysk, nie pozwolic mu sie ruszyc.

    Nam sie udalo. Teraz wolno mu juz siadac na naszej wersalce (sami tez to
    przeciez lubimy - przytulic sie:-)), ale na jedna krotka komende natychmiast z
    niej zeskakuje, zrobil sie naprawde karny, czasami jest zly i sie obraza:-)),
    wtedy idzie na swoje poslanie i nie chce przyjsc (szanujemy to:-)), chyba ze
    musi, wtedy nie ma, ze boli, przychodzi, rozpoznaje to po tonie glosu. Na
    podloge moze spasc najsmakowitszy kawalek miesa, ale go nie ruszy, gdy mu nie
    pozwolimy.
  • weronika63 29.11.05, 01:05
    Pozwole sobie w tym watku zadac z kolei swoje pytanie, bo mam wrazenie, ze sa
    tu fachowcy. Pytanie laczy sie z "rzadzeniem".

    Nasz pies jest z kolei zazdrosny! To byla miedzy innymi przyczyna jego "zlego
    zachowania", warczal, gdy maz lub ktokolwiek z rodziny wchodzil do domu lub
    zblizal sie do mnie (ja bylam w domu ciagle i dawalam jesc). Prawdopodobnie
    chcial byc zaraz po mnie najwazniejszy w hierarchii domowej, tak sobie to
    tlumaczylismy.

    Po tej drakonskiej dyscyplinie, ktora wprowadzilismy, a ktora opisalam, to sie
    zmienilo, teraz nie ma prawa warknac, jest natychmiast karany, ale zdarza sie,
    ze jest wyraznie niezadowolony i nieswoj. Czasami nawet znow warknie. Czy i jak
    na to reagowac? Na kazdego obcego natomiast reaguje szalona radoscia.
    Psychiczny czy jak? :-))


  • weronika63 29.11.05, 01:13
    Obserwowalam suke (mieszaniec, duza, wielkosci wilczura) jak reagowala na
    zaczepki do zabawy dwoch mlodszych psow (jeden kurdupel czyli nasz, drugi
    szczeniak - 10 miesiecy, ale jej wielkosci). Jak juz miala dosc, i byla zla, to
    blyskawicznie wykonywala manewr, po ktorym czy duzy czy maly lezal na ziemi,
    poemiedzy jej lapami, bez mozliwosci ruchu, a ona nad nim z pyskiem pelnym
    wyszczerzonych zebow. Po czym puszczala i odchodzila z godnoscia. Te dwa nadal
    za nia lecialy, ale juz ostrozniej ja zaczepiali....
  • tessciowa 29.11.05, 10:27
    Zachowanie psa nie jest objawem zazdrości tylko bardzo silnie rozwiniętego
    popędu pilnowania. Z tym, że to właśnie Ty jesteś osobą, którą należy się
    opiekować w oczach psa. Wypracowanie pozycji jeszcze do końca nie nastąpiło. Z
    jakiś powodów pies twierdzi, że trzeba Ciebie ochraniać. Dlatego w dalszym
    ciągu na jego warknięcia trzeba reagować. Innych ludzi pies nie traktuje jako
    swoją własność w związku z tym wita się z nimi szaleńczo. Polecałabym ćwiczenia
    z zakresu posłuszeństwa, a w szczególności dwa siadanie i warowanie na komendę.
    Warowanie jest ćwiczeniem dominacyjnym. Mimo, że jest to jamnik. Dodatkowo
    dodaj zasadę łączenia się w stado: wracasz do domu i zajmujesz się sobą,
    dopiero po chwili witasz się z psem (jak jest spokojny przywołujesz go). Zasadę
    tą stosuj zawsze gdy wracasz, wychodzisz z łazienki itp. Dodatkowo nie reaguj
    na jakiekolwiek zaczepki psa (łaszenie się, zaczepki do zabawy itp.) Dopiero
    jak sama chcesz zawołaj psa i wtedy zacznij.
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
  • weronika63 29.11.05, 15:52
    Serdecznie dziekuje za te uwagi. Cale zycie czlowiek sie uczy. Rzeczywiscie,
    kiedy wchodze do domu czy do pokoju, w ktorym jest pies, to pierwsze, co robie,
    to przywitanie sie z nim, pieszczotliwy ton glosu, dopiero potem zdejmuje
    okrycie, odstawiam zakupy itd... W zyciu bym nie wpadla na to, ze to niedobrze.

    Z tym pilnowaniem mnie to dla mnie zagadka. W naszym ludzkim stadle to raczej
    ja jestem osoba dominujaca. Nigdy tez nie bylo sytuacji, w ktorej musialabym
    byc "broniona" - w sensie ludzkim i doslownym. Raz, kiedy (duze juz dzieci)
    poklocily sie i byla agresywna atmosfera, to pies sie bal i uciekl. Ale
    rozumiem, ze nie wszystkie odczucia psa sa dla mnie zrozumiale. Na przyklad
    kiedy przyjechala do nas rodzina z wizyta, pies oszalal na ich punkcie ze
    szczescia, a na naszych domownikow (z wyjatkiem mnie) zaczal wtedy warczec.
    Bylo to wrecz nieprzyjemne. I nic nie pomagalo, zadne kary. Tlumaczylismy to
    sobie tak, nie wiem, czy slusznie, ze na nowo ustawil hierarchie - najpierw ja,
    potem on, potem goscie, a na koncu jego wlasnosc czyli dzieci i maz, ktorzy
    zagrazali jego pozycji w stadzie (?) lub on ich ustawial(?). Wtedy to
    zaczelismy te drakonska dyscypline, z postanowieniem, ze jesli nie pomoze, to
    idziemy do psiego psychiatry. Na szczescie od roku jest spokoj i mam nadzieje,
    ze tak zostanie.

    Cwicze z nim rzeczywiscie (bardziej dla idei posluszenstwa niz ze swiadomosci
    powyzej podanych powodow): siad, lezec, zostan, przewaznie jednak nie odmawiam,
    kiedy pies zaprasza mnie do zabawy, robi to tak rozkosznie. Robilismy to (tzn.
    ignorowalismy zaczepki) w okresie tej drakonskiej dyscypliny. Widze wiec, ze
    musze pocwiczyc sama ze soba i nadal zmusic sie do dyscypliny. Chociaz od
    czasu, kiedy zrobil sie bardziej posluszny, wystarczy mu jedno moje "nie" i od
    razu poslusznie odchodzi.

    Faktycznie mamy wrazenie, ze jestesmy wlasnoscia psa. Szczegolnie moj lagodny
    maz. Pies siada kolo niego, kladzie mu leb na kolanach lub lape - jakby w
    gescie 'ty jestes moj'. To uroczy widok, ale nie wiem, czy rozsadne
    pedagogicznie. Na razie jednak nic z tym nie robimy, bo jak pisalam - pies
    zrobil sie naprawde karny.

    I jeszcze jedno pytanie - jesli mozna, przepraszam, ze naiwne. Ale teorie do
    szkolenia psa pochlanialismy nie w polskim jezyku. Czy komenda 'waruj' to to
    samo co 'zostan'?

    I jeszcze raz dziekuje za odpowiedz.
  • tessciowa 29.11.05, 20:57
    Nie waruj i zostań to dwi różne komendy, w angielskim będzie to mniej więcej
    tak "lay down" - leżeć, waruj oraz "stay" jako zostań.

    Niestety wprowadzoną dyscyplinę należy zachować do końca. Dorosły pies
    potrzebuje wiele czasu by na dobre spaść w hierarchii. Sytuacja z gośćmi była
    podobna do opiywanej przeze mnie (obrona stada) z tym że za stado uznał gości,
    z którymi świetnie się bawił więc bronił do nich dostępu. To że w życiu nie
    było powodu do bronienia w sensie zrozumiałym dla człowieka, nie znaczy, że z
    punktu widzenia psa też nie było. Pies myśli inaczej niż my zawsze i bez
    wyjatków.
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
  • weronika63 30.11.05, 16:45
    Dziekuje i pozdrawiam!
  • blue.berry 30.11.05, 16:59
    tutaj jest pare podstawowych prawd o uczeniu psa i relacjach miedzy psem a
    czlowiekiem.
    www.leerburg.com/philosophy-polish.htm



    --
    "pilnie poszukuję książki do czytania"
  • weronika63 01.12.05, 00:31
    To bardzo ciekawy tekst. Dziekuje. Mnostwo interesujacych uwag.
    Przeczytawszy go wykrzyknelam - no tak, on nas kochal, ale nie szanowal! A to
    swinia - stwierdzil maz :-).

    Tylko tak sie zastanawiam - dawno temu, kiedy nikomu sie nawet nie snilo
    o "swiadomym" wychowywaniu psa, jako dziecko dostalam po prostu prezent w
    postaci cudownego kudlatego mieszanca. Nauczylo sie go zalatwiania potrzeb na
    spacerze i na tym koniec edukacji. A ta kochana psina sama (?) nauczyla sie
    sztuczek, posluszenstwa, chodzenia przy nodze, siadania, podawania lapy,
    spelniania naszych wymagan i oczekiwan. Byl skromnym "poddanym", choc
    jednoczesnie rownoprawnym czlonkiem rodziny. Legenda kochana. Oczywiscie wiem,
    ze nie nalezy uogolniac i ze kwestie charakterologiczne i rozne inne czynniki
    tez odegraly w tym swoja role.

    Natomiast teraz mam czasami wrazenie, ze wlasciwe podejscie do psa wymaga
    nadludzkich wprost umiejetnosci - wiedzy, konskekwencji, konsultowania sie,
    wywazania swoich wlasnych zachowan itd... A przeciez ja tez chce, zeby ten moj
    pies przytulil sie do mnie na moim fotelu (czyli "na moim poziomie") w zimowy
    wieczor, a nawet - o zgrozo - czasami i w moim lozku. Po to wrecz go tez mam:-
    )). Staram sie wywazyc rozsadek i potrzeby i cechy psa, i jego rasy, i nasze
    ludzkie, ale czasami to jest trudne, jesli wrecz nie sprzeczne. To tak jak z
    jedzeniem wlasnej kupki przez psa - niby to naturalne i wlasciwie nalezaloby
    uszanowac nature psa, ale my ludzie tego nie mozemy zniesc.
  • blue.berry 01.12.05, 09:42
    wszystko tak naprawde jest kwestia jednostkowa. sa przerozne psy i przerozni
    ludzie.
    jedne psy ucza sie wrecz same inne wymagaja duzegozaangazowania srodkow. mysle
    ze twoje wrazenie "wlasciwe podejscie do psa wymaga nadludzkich wprost
    umiejetnosci - wiedzy, konskekwencji, konsultowania sie" jest wlasciwie
    sluszne. z tym ze wynika ono z bardzo konkretnych rzeczy - po pierwsze mam
    wrazenie ze aktualnie coraz wiecej osob ma psy. po drugie w ostatnim
    dziesiecioleciu pojawilo sie w polsce sporo nowych ras ktore sa rasami bardzo
    wymagajacymi (np wszelkiego rodzaju molosy). np. kiedys spotkanie malamuta czy
    mastifa graniczylo z cudem. dzis nie ejst to wcale rzadkoscia. ludzie decyduja
    sie na konkretne rasy wcale nie mierzac sil na zamiary a jedynie kierujac sie
    aktualna moda lub tez jedynie estetyka. i stad bierze sie cala masa problemow.
    poza tym kiedys wiecej psow mialo okreslone funkcje - pilnowalo domostw, stad,
    itp. dzis ponad 90% psow to psy kanapowe, w niektorych rasa wrecz przerobione
    na kanapowe na sile.
    jesli ma sie odpowiednia wiedze i tz "dobra reke" do psow oraz w wychowaniu psa
    kieruje madroscia, cierpliwoscia i konsekwencja to nie ma problemu zeby pies
    ktory zna swoje miejsce w rodzinie i jest posluszny mogl siedziec na kanapie
    czy nawet spac w lozku.
    moj pies popelnia wszytskie ksiazkowe grzechy - je przed nami, spi w lozku,
    wysiaduje na kanapie, jest karmiony ze stolu (to nie ja, to nie ja:)))),
    wchodzi pierwszy (to dlatego ze ma problemy z lapami i jets to zabieg
    asekuracyjny bo drzwi bywaja zdradliwe:) - jednoczesnie ejst psem ktory wie
    gdzie jego miejsce, ktory wykonuje polecenia, slucha sie,itd. oczywiscie ma
    swoje humory i gorsze dni kiedy bardziej trzeba przywolac go do porzadku.
    takze mysle ze jak zawsze najlepszy jets zloty srodek:)
    pozdrawiam



    --
    "pilnie poszukuję książki do czytania"
  • weronika63 01.12.05, 12:26
    Wydaje mi sie to bardzo sympatyczne i rozsadne podejscie.

    Faktem jest, ze zanim zdecydowalam sie na psa, to juz od jakichs dziesieciu lat
    (!) przygladalam sie tej rasie, i wiedzialam, ze to jest to, chociaz
    alternatywa mial byc kundel ze schroniska. Zdecydowal, jak zwykle przypadek,
    chociaz poprzedzony przygotowaniem.

    A i tak zostalismy postawieni przed wieloma problemami wychowawczymi w zwiazku
    z naszym pupilem. Tez szukamy zlotego srodka pomiedzy rozpieszczaniem go a
    zelazna konsekwencja, i zeby w dodatku nie zglupial od tego naszego szukania. I
    zeby zamiast przyjemnosci z jego posiadania nie miec wiecznego stresu, czy
    dobrze postepujemy (a jakie dyskusje byly w rodzinie!:-)). Nie chcemy mu
    nadawac cech ludzkich, tylko szukamy w sobie pokladow zrozumienia dla jego
    natury i kompromisu pomiedzy natura ludzka i psia. Akurat teraz w pelni
    korzystamy z tej obopolnej milosci i zgrzytow wiekszych juz nie ma. A
    zaistnienie psa w naszej rodzinie poglebilo wiezi w niej, nawet te problemy z
    psem byly okazja do wspolnego debatowania (czasami burzliwego:-)), i to jest wg
    mnie cos bardzo cennego, dzieki temu kochanemu pyskowi.

    Pozdrawiam i dziekuje za te mila dla mnie dyskusje, uwagi i rady.
  • eeeeewelina 12.12.05, 19:21
  • eeeeewelina 12.12.05, 19:24
    Szczeniak rośnie...kłapie zębami na wszystkie strony.Wszystko jedno co,byle
    gryżć i to dużo...nawet nasze ręce( a raczej przede wszystkim).Jak go od tego
    oduczyć????Wiem,że wszystkie pieski gryzą...ale ZABAWKI!!!!a nasz ostatnio zjadł
    koszyk wiklinowy.. :((
    Klapsy nie skutkują...robi sie wtedy agresywny i wtedy gryzie juz ze złością...
    PORADŹCIE
  • tessciowa 12.12.05, 22:07
    Klaps nie jest i nigdy nie był metodą wychowawczą. W tej chwili uważam, że
    problem jest bardzo bardzo duży W TEJ CHWILI ZGŁOŚCI SIĘ NA SZKOLENIE!!!! Nie
    poradzicie sobie sami, nie ma mowy. Potrzebny wam odpowiedni instruktor, który
    Wami pokieruje. Nie ma na co czekać!!! Problem będzie się nasilał!!! Pomyślcie,
    że szczeniak staje się z dnia na dzień coraz starszy im później się za to
    zabierzecie tym więcej szkody może Wam zrobić. Skończy się na szpitalu i
    pogryzionych rękach czy nogach. To potwornie boli. Jedyną możliwością w tej
    chwili jest szkolenie. Im szybciej tym lepiej. Zajmuję się psami 14 lat i wiem
    czym się takie zachowanie kończy!!!
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
  • blue.berry 13.12.05, 17:27
    niezaleznie od porad tesciowej tak na chwile obecna
    gdy szczenie zaczyna gryzc po rekach ((nogach czy czymkolwiek innym)nalezy
    glosno zasygnalizowac bol (np wolajac alauu przenikliwym glosem albo
    zapiszczec). zabawe nalezy przerwac od razu i juz do niej nie wracac. psa
    odsunac stanowczym gestem od siebie z komenda "nie wolno". w momencie kiedy
    robi sie agresywny zlapac za kark i przycisnac do ziemi i odczekac az ochlonie
    i sie uspokoi. nie krzyczec ani bic. mowic stanowczym glosem i byc
    konsekwentnym.
    co do gryzienia innych rzeczy - to sie zdarza - sa psy gryzace jedynie swoje
    zabawki (np moj) a sa gryzace wszytsko. koszyki wiklinowe bardzo chetnie i ze
    smakiem. ja u mojego psa stosowalam metode na wymiane - jak widzialam ze sie do
    czegos dobiera wraz z komenda "nie wolno" nastepowala wymiana gryzionej rzeczy
    na psia zabawke. a tych mial bardzo duzo i przeroznych rodzajow.
    pozdrawiam




    --
    "pilnie poszukuję książki do czytania"
  • tessciowa 13.12.05, 19:42
    oto kopia postu którego kiedyś napisałam dotyczące sposobu oduczania psa
    gryzienia:
    Najczęściej wśród moich uczniów stosowałam metodę pisku lub/ i gryzienia w
    ucho. Szczenię rodzi się z niewykształconymi do końca mięśniami żuciowymi
    szczęki, przez to nie jest w stanie do końca kontrolować siły ugryzienia i musi
    się tego nauczyć. W gnieździe uczy się tego podczas zabawy z braćmi oraz od
    matki. Wygląda to mniej więcej tak: szczeniaki bawią się jeden drugiego ugryzie
    za mocno i ten gryziony albo bardzo głośnym piskiem albo też piskiem i
    odgryzieniem się manifestuje za mocne zaciśnięcie szczęk przez tego pierwszego.
    Suka natomiast albo odchodzi od rozbawionego wampirka lub przytrzymuje go za
    kark, jeśli on nie chce się opanować. Nie jest to złapanie za skórę na karku i
    podniesienie (to rzadkość) tylko przytrzymanie za kark przy ziemi/podłodze.
    Zachowanie stadne przekładamy na nasze "stado" ludzko-psie. Należy pamiętać
    przy tym, że generalnie psiak od małego powinien nauczyć się, że ludzi się nie
    gryzie, nie podgryza, nie "przeżuwa".

    Może się jednak okazać, że takie działanie spowoduje jeszcze większą agresję
    psa. Właśnie dlatego piszę o konieczności szkolenia
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
  • bambus12 10.02.06, 20:15
    Witam
    Mój szczeniak ma 5 miesięcy.Nie wiem czy to ma znaczenie na jogo zachowanie ale
    w tej chwili wymienia zęby. Mój problem polega na tym, że pies staje się
    agresywny w stosunku do członków rodziny. W przypadku dgy mu sie czegoś zabroni
    lub narozrabia i dostaje naganę wówczas szczeka i szczerzy zęby, próbuje ugryźć.
    Jest bardzo pojętny, szybko uczy sie podtawowych komend jak siad czy waruj,
    nawet "nie rusz" gdy połozy mu sie smakołyk na podłodze, ale nie znosi żadnych
    innych zakazów.
  • bambus12 14.02.06, 12:32
    Nikt nie wie jak wychować mojego "potworka"??Jak go nauczyc posłuszeństwa i
    łagodności??Proszę o pomoc.
  • tessciowa 14.02.06, 22:05
    Kilkakrotnie na tym forum pisałam jak oduczyć psa gryzienia po rękach. Nie musi
    to być objaw typowej agresji tylko niekonsekwencji w wymaganiu. Najczęściej
    wprowadzenie komendy "Fe" eliminuje problem.
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
    szkolenie-psa.blog.onet.pl
  • bambus12 15.02.06, 20:08
    Umię odróżnić gryzienie dla zabawy a gryzienie by pokazać ,że jest najważniejszy
    i ma prawo do wszystkiego. Napewno zrobiłem błąd ponieważ nasz Haker gryzł nas z
    radości - witając nas. Na "fe" przy gryzieniu mnie nie reaguje, natomiast na
    dworzu gdy znajdzie "coś" to reaguje.Na smyczy i w kagańcu , gdy wie ,że nie
    może ugryżć i że moge go przytrzymać jest spokojniejszy.ALe gdy tylko ma
    możliwośc rządzi i każdy na każdy zakaz gryzie, szczeka i warczy.
  • tessciowa 15.02.06, 20:57
    Jedyne co mogę poradzić w takiej sytuacji to indywidualne szkolenie. Skoro jest
    rzeczywiście tak jak piszesz to suchy opis co i jak robić niewiele pomoże.
    Zajęcia takie powinny obejmować oprócz nauki zwykłych komend dużą ilość tzw.
    ćwiczeń dominujących oraz instruktor powinien szczegułowo wypracować metodę
    waszego działania w sytuacjach agresji szczeniaka. Dodatkowo jeszcze kilka
    lekcji winno się dobyć w domu, w trakcie których powinien pokazać jak wymagać
    od psa m.in. chodzenia na miejsce. Szkolenie powinno być kompleksową nauką dla
    Ciebie, Twojej rodziny oraz psa.
    --
    szkoleniepsow.webpark.pl
    szkolenie-psa.blog.onet.pl
  • dts5 17.02.06, 09:44
    Najwyższy czas zacząć działać. Czym póżniej to będzie gorzej. Mój syn od kilku
    lat zajmuje się tresurą. Podam do niego kontakt Sebastian Sokołowski 0608-453-
    719. Skontaktuj się z nim, to coś Ci poradzi. Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka