Dodaj do ulubionych

Rottweilery - jakich błędów nie popełniać ????

08.06.06, 18:12
Witam serdecznie.
Mój mąż wkrótce będzie pracował w domu gdzie są dwa około-roczne rottweilery.
Będzie przebywał z nimi dużo godzin. Trochę się ich boi :)
Prosze Was o poradę: jakich błędów mąż ma nie popełniać ???? Jak się z nimi
zaprzyjaźnić ? jak postępować na początku?
Pozdrawiam, krakusia
Edytor zaawansowany
  • neufahrwasser_in 08.06.06, 19:12
    Przede wszystkim się nie bać. Człowiek odczuwający strach wytwarza zapach, który
    czują różne zwierzaki i tenże zapach działa na nie dosyć często drażniąco.
    Na początku właściciele powinni zapoznać Twojego męża z psami. Kilka razy
    powinni pobyć razem na spacerze, przy zabawie, w domu, przy karmieniu, żeby
    zwierzaki nie uznały go za intruza.
    Jeżeli psy są zrównoważone psychicznie, dobrze wyszkolone, to powinno być
    wszystko ok. Jeżeli nie, to spieprzała bym gdzie pieprz rośnie.
    --
    www.forum.dawnygdansk.pl/
    www.danzig-online.pl
    www.bykom-stop.avx.pl/
  • krakusia 08.06.06, 19:18
    Mąż zostanie z nimi sam od razu. Nikt go nie będzie z nimi zaprzyjaźniał :( One
    biegają swobodnie po posesji.
    Ja mu mówiłam, że nie może się ich bać....ale mąż się trochę boi...i już.
    Czy powinien być łagodny dla nich czy stanowczy??? Jak lepiej?
  • ddb2 08.06.06, 20:47
    Roczny rottweiler to duzy dzieciak. Nie bedzie agresywny, bo jeszcze nie wie o
    swojej potedze. Moze probowac dominowac, ale nic zlego nie zrobi. Bedzie chcial
    sie bawic. Nie wolno draznic i bawic sie w sposob pobudzajacy agresje. Trzeba
    byc zdecydowanym, ale tez pamietac, ze pies jest u siebie, a maz w jego
    rozumieniu bedzie intruzem.
    Rottweiler to pies o silnym instynkcie terytorialnym i obronnym. Jako dorosly
    doskonale strozuje i bez problemu obroni powierzony mu teren.
    Jednoczesnie jest psem wyjatkowo zrownowazonym i opanowanym. Ma cudowny
    charakter, jest bezgranicznie oddany swojej rodzinie. Mam nadzieje, ze te
    szczeniaki nie beda odbiegaly od wzorca rasy.
  • reaiista 11.06.06, 04:55
    neufahrwasser_in napisała:
    > Przede wszystkim się nie bać.

    Łatwo powiedzieć "nie bać się"... Przecież strach to nie jest coś nad czym
    można świadomie panować. Gdyby tak było to nikt by się niczego nie bał.
    Moim zdaniem Twój mąż pewniej by się czuł w obecności tych psów mając przy
    sobie gaz obezwładniający. Wtedy rzeczywiście mógł by łatwiej zapanować nad
    strachem.
  • ddb2 11.06.06, 07:44
    Typowa histeria.
    Jeszcze raz powiem, ze roczniak to dziecko. Duze, ale o psychice dzieciaka.
    Nic nie zrobi, bedzie prowokowal do zabawy. Mysle, ze po przelamaniu pierwszych
    lodow, nastapi przyjazn. I na pewno zmiana zdania co do rasy! Bo to bardzo
    sympatyczne psiaki sa.
  • po.prostu.ona 11.06.06, 12:41
    Molosy - a do nich należą rottweilery - są rasą o wysokim progu bólu, więc gaz
    może w tej sytuacji wywołać efekt odwrotny do zamierzonego (napad szału nie do
    opanowania). Rottweilery były wykorzystywane w Niemczech do tłumienia zamieszek
    ulicznych - gdzie policja używała również gazu, więc to najlepiej świadczy o
    tym, że lepiej nie nastawiać się na takie sposoby. Zdecydowanie polecam metody
    behawioralne. Są proste i skuteczne.
  • reaiista 12.06.06, 03:20
    po.prostu.ona napisała:
    > Molosy - a do nich należą rottweilery - są rasą o wysokim progu bólu, więc
    > gaz może w tej sytuacji wywołać efekt odwrotny do zamierzonego (napad szału
    > nie do opanowania). Rottweilery były wykorzystywane w Niemczech do tłumienia
    > zamieszek ulicznych - gdzie policja używała również gazu, więc to najlepiej
    > świadczy o tym, że lepiej nie nastawiać się na takie sposoby.

    Jeśli więc nie gaz to stun gun czyli paralizator elektryczny wysokiego napięcia.
    Temu to żadne żywe stworzenie na ziemi się nie oprze.
  • urania77 12.06.06, 10:23
    No tak właśnie widać jak niektórzy sobie radzą w postępowaniu z psami. Najlepiej
    siłą, przemocą, złością, brutalnością itd.

    Rottweilery są niebezpieczne ale tylko w nieodpowiedzialnych i niebezpiecznych
    rękach, takich ludzi, którzy nie mają pojęcia o psach.

    Nie twierdzę ze jestem wszechwiedząca ale swoją opinię wystawiam tylko na
    doświadczeniach z tymi psami. Wcześniej miałam owczarki niemieckie, które są o
    niebo łatwiejsze do układania niż rottki. Rottweilery są trudną rasą i nie dla
    wszystkich. Napewno nie dla takich osób jak reaiista.

    Mam sukę ale nie rasową rottka ma 6 lat, kupiłam ją od faceta na targu przez
    przypadek, bo powiedział, ze jak nie sprzeda szczeniaków to je uśpi, z początku
    też byłam nastawiona trochę negatywnie do tych psów (winą obarczam media, ale
    teraz już wiem że to co wypisują i pokazują w telewizji jest bardzo przesadzone,
    szukają taniej sensacji i straszą ludzi, o to im chodzi)
    Suka zachowuje sie bez zarzutu, wychowuje sie od 4 lat z dzieckiem, jakoś ja i
    cała rodzina żyjemy i mamy się dobrze. A suka świata nie widzi poza moim
    facetem, za którego oddała by zycie. Te słowa kieruję do reaiity, przeciwnika
    tych psów a udajacego wielkiego znawcę tej rasy.
    Rottki to bardzo lojalne psy, mogą być strożami, towarzyszami człowieka, ale
    muszą mieć sprecyzowane jasno co wolno a czego nie, czyli konsekwencja przez
    całe zycie w ich układaniu. To tyle mojego wykładu dla reaiisty, tak zeby się
    coś dowiedział o rasie zanim się odezwie.

    krakusia
    napisz jak tam mąż i młode rottki czy zaprzyjaźniły się
    pozdrawiam
  • po.prostu.ona 12.06.06, 11:00
    urania77 napisała:

    > No tak właśnie widać jak niektórzy sobie radzą w postępowaniu z psami.
    Najlepie
    > j
    > siłą, przemocą, złością, brutalnością itd.>

    Zgadzam się z Uranią i uważam, że to chore. Tak można wyrządzić nieodwracalne
    szkody w psychice psa i wpoić mu niekontrolowane reakcje. Pisałam już o psie ze
    schroniska, który dostawał ataków furii na widok mężczyzn z laską czy choćby
    złożonym parasolem w ręku. Pewnie też jakiś "znawca" tresował go kijem.
    A domorośli specjaliści od poskramiania psów powinni zobaczyć pokaz sprawności
    policyjnych psów bojowych - które są szkolone w ataku na uzbrojonego
    przeciwnika.
  • reaiista 13.06.06, 04:53
    urania77 napisała:
    > Rottweilery są niebezpieczne ale tylko w nieodpowiedzialnych i niebezpiecznych
    > rękach, takich ludzi, którzy nie mają pojęcia o psach.

    Właśnie o takich sytuacjach pisałem. Niestety światu daleko do doskonałości i
    tego nie da się zmienić wypisywaniem pięknych historyjek na forum internetowym,
    a wielu właścicieli tej rasy psów trzyma je właśnie po to żeby były agresywne i
    broniły swojego terytorium gdyż ta rasa znakomicie się do tego celu nadaje.
    Niektórzy robią to nieświadomie, a inni z pełną świadomością.
    Ja nikomu nie radziłem używania przemocy do układania psów i uczenia ich
    posłuszeństwa, tylko do obrony własnego życia lub zdrowia w sytuacji
    krytycznej. Wiadomo bowiem że przeciętny człowiek z gołymi rękami nie ma
    żadnych szans w konfrontacji z dorosłym rozwścieczonym psem ważącym
    kilkadziesiąt kilogramów. Dlatego uważam, że na wszelki wypadek warto być
    przygotowanym na obronę konieczną gdyby zaszła taka potrzeba. Nigdy natomiast
    nikomu nie doradzam ani sam nie stosuję żadnej przemocy w stosunku do zwierząt
    ani do ludzi jeśli nie zostanę przez nich zaatakowany. Proszę więc nie
    sugerować mi takich rzeczy, bo jest to wyraźna i podszyta prowokacją
    nadinterpretacja mojej wcześniejszej wypowiedzi.
    Psy obronne do których zaliczane są Rottweilery, nawet wtedy gdy są dobrze
    wychowane i nienagannie się zachowują w obecności swoich właścicieli są tylko
    psami których reakcje w sytucjach precedensowych z jaką niewątpliwie mamy
    doczynienia w tym konkretnym przypadku, są nieprzewidywalne i tylko dlatego
    należało by być przygotowanym nawet na ten najgorszy scenariusz.
    A tak nawiasem mówiąc, to jestem bardzo ciekawy co by dały te wszystkie
    mądrości moich tutejszych adwersarzy gdyby z gołymi rękami stanęli/ły oko w oko
    z obcym Rottweilerem na jego własnym terenie bez obecności jego właściciela.
    Łatwo się pisze ckliwe morały o łagodności tych psów sypiąc jak z rękawa
    wspaniałymi przykładami ale znacznie trudniej było by zmierzyć się z problemem
    w realnych okolicznościach.
  • po.prostu.ona 13.06.06, 09:40
    A co to znaczy: stanąć oko w oko? Wejść na obce podwórze, na którym nagle
    pojawia się 65-kilogramowy rotek? Owszem, mam takie doświadczenie. Żyję, nie
    zostałam pogryziona. Okoliczność jak najbardziej realna.
  • reaiista 14.06.06, 03:05
    po.prostu.ona napisała:
    > A co to znaczy: stanąć oko w oko? Wejść na obce podwórze, na którym nagle
    > pojawia się 65-kilogramowy rotek? Owszem, mam takie doświadczenie. Żyję, nie
    > zostałam pogryziona. Okoliczność jak najbardziej realna.

    Wobec tego gratuluję szczęścia.
    Ja jednak jakoś nie przepadam za grą w rosyjską ruletkę, i jak na razie nieźle
    na tym wychodzę.
  • po.prostu.ona 16.06.06, 19:38
    Zadne szczescie. Normalny czlowiek + normalny pies. Wszystko.
  • reaiista 17.06.06, 20:45
    po.prostu.ona napisała:
    > Zadne szczescie. Normalny czlowiek + normalny pies. Wszystko.

    Bzdura!
    Psy tej rasy to krwiożercze bestie i są trzymane przez ludzi po to aby budziły
    grozę wśród potencjalnych intruzów.
    Jedyna nadzieja w tym, że z czasem w Polsce podobnie jak w krajach zachodnich
    sądy zaczną szanować nietykalność cielesną ludzi i będą przyznawać sprawiedliwe
    odszkodowania osobom pogryzionym lub rodzinom zagryzionych przez psy.
    Jak taki jeden z drugim właściciel Rottweilera zostanie zrujnowany do końca
    życia przez odszkodowanie z winy swojego psa, to inni się dwa razy zastanowią
    zanim wybiorą tę rasę dla siebie.
    Tutaj w Kanadzie gdzie mieszkam nikt nie trzyma takich niebezpiecznych psów bo
    ludzie już dawno doszli do wniosku, że ryzyko z tym związane może wyrządzić
    szkodę znacznie większą niż bycie obrabowanym przez złodziei.
  • inkapek 14.01.07, 16:43
    o rotka mogę powiedzieć tyle że fakt faktem dużo zależy od człowieka jaki pies
    będzie ale nie zawsze.i przytoczę teraz przykład.znajomy kupił rotka z
    papierami z pięknej hodowli i wszystko było ok tylko do pół roku.gdy pies
    skończył pół rku żucił sie na właściciela ,stał sie agresywny,żona jego zaczęła
    się bać własnego psa(i o swoją dwujkę dzieci).ale pomyślał że może to
    przypadek,ale zaczęło się temu pieskowi częściej zdarzać.gdy przychodzili
    znajomi to żucał się na wszystkich.gdy skończył rok żucił się na jedno z dzieci
    i znajomy pojechał do hodowli wyjaśnić sprawę(pies miał badania psychiki i jego
    rodzice też )okazało się że ojciec szczeniaka dostał choroby psychicznej,miał
    już 6 lat ,zdobyte wszystkie możliwe najwyższe odznaczenia na
    wystawach.właścicielowi tego psa(ojca rotka)było szkoda go uśpić choć żucał sie
    nawet na niego.trzymał go w klatce z budą tylko do zapładniania(bo był piękny
    :( ) no i niestety wszystko co złe odziedziczył po nim szczeniak znajomego i
    cała reszta jego rodzeństwa.ot i cała taka historia.pies obecnie jest w
    niemczech pilnuje jakiegoś sadu ale jak się zachowuje nie wiadomo. przykre ale
    prawdziwe.ty mozesz być super treserem dla swojego psa a jego psychika jest
    kształtowna już poprzez geny które dziedziczy więc nigdy nie można być
    pewnym.ale przemoc odżucam(w stosunku do zwierząt)a tak po za tym to ci
    właściciele są nie zbyt odpowiedzialni zostawiając psy (jednak niebezpiecznej
    rasy) z obcą dla nich osobą.nie zdają sobie chyba sprawy z konsekwencji jakie
    mogą ale i też nie muszą się pojawić.ja bym powiedziała właścicielom o swoich
    obawach. pozdro
  • urania77 13.06.06, 15:24
    reaiista bo to co wcześniej napisałeś wyglądało tak jakbyś mówił że do psa
    należy sie zabierać albo z gazem albo paralizatorem, ja tak zrozumiałam jezeli
    się pomyliłam to sorrki

    ja się nie boję żadnych psów mimo że w dzieciństwie nogę poszarpał mi pekińczyk,
    chodzi mi tylko aby ludzie mimo wszystko nie ulegali psychozie, to że 20
    rottweilerów pogryzło czy zagryzło człowieka to nie znaczy, że wszystkie takie są
    o rottweilerach mogę coś powiedzieć tylko na przykładzie swojej suki, ale nie
    bronię wszystkich przedstawicieli tej rasy (chociaż moja suka nierasowa) bo
    spotkałam się z agresywnym rottweilerem, ale wiem, ze to nie jego wina a jego
    właścicieli i nie wrzucam wszystkich rottków do jednego worka twierdząc że
    wszystkie są agresywne i tylko patrzą jakby tu zjeść człowieka

    ja swojej suki nie kupiłam dla obrony, bo potrafie obronić się sama, ale jak juz
    pisałam przez przypadek, też miałam takie zdanie jak Ty odnosnie rottków teraz
    je zmieniam po tych latach spędzonych z Norką
    to rodzinne psy, bardzo towarzyskie, rodzina i sasiedzi bardzo chetnie
    odwiedzają mój dom, bo wiedzą ze nie mają się czego obawiać, jak przychodzą
    goście suka idzie na posłanie i śpij, to jest jej "atak" na ludzi,

    po.prostu.ona bardzo dobrze opisała jak przeżyć cało spotkanie z rottweilerem,
    oprócz tego roczne rottweilery nie atakują bo to wyrośniete dzieciaki, to są psy
    które dojrzewaja około 3-4 roku życia, wtedy jeżeli byłyby źle ułożone i mąż
    autorki postu wszedłby na posesję mogłoby być źle
    na rottki skuteczne są smakołyki, one są łakome w 99%, takze żadna z nich
    obrona, dadzą sie przekupić
  • po.prostu.ona 12.06.06, 10:47
    reaiista napisał:
    >
    > Jeśli więc nie gaz to stun gun czyli paralizator elektryczny wysokiego
    napięcia
    > .
    > Temu to żadne żywe stworzenie na ziemi się nie oprze.

    A ty co - Rambo nie zrealizowany???? :-)))))
  • reaiista 15.06.06, 18:41
    po.prostu.ona napisała:
    > ...Zdecydowanie polecam metody behawioralne. Są proste i skuteczne.

    Zgadza sie, tylko ze do tego trzeba miec czas i mozliwosci, a gdy czuje sie na
    plecach oddechy dwoch rozwscieczonych wielkich psow, to jest juz za pozno na
    filozofowanie tlko trzeba ratowac swoje zycie, bo w przeciwnym razie po kilku
    sekundach mozna byc rozszarpanym na strzepy.
  • urania77 08.06.06, 21:45
    Roczne psy to jeszcze szczeniaki, bo rottki dojrzewają psychicznie tak około 3-4
    roku życia, zgadzam się i dopisuję pod postami powyżej, po pierwsze nie można
    się bać, po drugie rottki są czasem przekupne, bo lubią jesć, może niech Twój
    mąż coś im da, jakiś smakołyk, pogłaska.
    Tych psów nie wolno w żadnym przypadku drażnić, szczuć na innych i w jakikolwiek
    sposób rozbudzać agresję, bo wtedy może być bardzo źle.

    Rozumiem ze zła sława tych psów sprawia, ze Twój mąż się obawia, ale jest o tyle
    dobrze że to młode psy, szybko się przyzwyczają i będzie OK.
    Pozdrawiam


  • neufahrwasser_in 09.06.06, 01:44
    I zła sława, i postura może wywoływać obawy. Złą sławę przede wszystkim rotki
    zawdzięczają sobie posiadaczom "pseudorotków" i ludziom kompletnie
    nieodpowiedzialnym. Postura...dorosły pies jest masywny, "zbity" bez problemu
    może przewrócić nawet dobrze zbudowanego mężczyznę.
    Poza tym, to są kochane psiska, które za głaskanie i psie ciacho dadzą się
    oskalpować.
    No i dla wyjaśnienia. Ja mam z rotkami baaardzo złe doświadczenia. Ale to wina
    ich właścicieli. Sam wygląd psów też mi nie odpowiada. Ale...ale mamy znajomą,
    która ma rotka. Po prostu olbrzyma. Jest zrównoważony, wyszkolony, przytulak
    pierwsza klasa. Bardzo lubimy tego psiura.
    P.S. Ja z tą rasą mam małe doświadczenie. Pogadaj z ludźmi, którzy takie piechy
    mają. Powodzenia!!!
    --
    www.forum.dawnygdansk.pl/
    www.danzig-online.pl
    www.bykom-stop.avx.pl/
  • po.prostu.ona 09.06.06, 14:11
    Istnieje forum rottweiler, może tam zadaj pytanie?
    forumrottweiler.strefa.pl/
    Są też sygnały uspokajające, jakie człowiek może wysyłać w kierunku psa -
    unikanie spojrzenia prosto w oczy, mówienie do psa głosem o wyższej tonacji,
    ustawianie się do niego bokiem, a nie przodem. Nie wyciąganie do psa ręki z
    rozłożonymi palcami, nie dotykanie psiego grzbietu ani też głowy z góry. Wiele
    ciekawych porad odnośnie psów i interakcji człowiek - pies, znajduje sie w
    książce Stanleya Corena "Jak rozmawiać z psem".
    No i jedzonko, to dobry sposób. O ile psy są łasuchami. Mój na przykład nie
    jest i nigdy nie przyjmuje od nikogo jedzenia z ręki (poza mną).
  • krakusia 09.06.06, 22:51
    Dziękuje za wszystkie informacje.
    Oboje mamy mgliste pojęcie o rottweilerach, stąd tu jestem i stąd moje pytania
    do właścicieli tej rasy. Ja miałam owczarka niemieckiego i ja się psów nie
    boję. Osobiście nie znam nikogo kto ma rottki a zwłaszcza służbowo (bo to
    wielka różnica !!!!). O charakterze tych psów piszą w mediach skrajne info. bo
    te psy się albo kocha albo nienawidzi.
    A tak naprawdę to człowiek najbardziej boi się niewiadomego i myślę, że dlatego
    mój mąż ma te obawy. Ale ja mu pomogę i będzie OK.
    Jeszcze raz Wszystkim dziękuje i pozdrawiam.
  • po.prostu.ona 09.06.06, 23:03
    Będzie dobrze, to przecież nie są potwory. A to co pisze prasa trzeba traktować
    z dużym dystansem, bo dziennikarze na ogół skupiają się na poszukiwaniu
    sensacji a nie na rzetelnych informacjach - niestety.
  • ddb2 12.06.06, 19:09
    Nigdy, z zadnym z moich psow nie czulam sie tak dobrze, tak bezpiecznie i
    pewnie, jak z moja rottweilerka. Byla moja obrona i przyjaciolka i nigdy, przez
    cale swoje zycie, nie zrobila nic nieprzewidywalnego, co mogloby mnie zaskoczyc.
    Te psy, prawidlowo prowadzone, to najlepsze, najczulsze dla domownikow
    stworzenia, co widac bylo codzien, na kazdym kroku.
    A jesli ktos zna te rase tylko z filmow kryminalnych i horrorow i ma takie
    podejscie jak reaiista, to tylko nalezy wspolczuc i spodziewac sie, ze kiedys,
    jakis pies go za to odpowiednio potraktuje. Bo psy niestety sa lepszymi
    psychologami niz ludzie i takie postawy wyczuwaja na odleglosc.
  • mmk9 13.06.06, 10:23
    Nie krzyczcie na Realistę, powolując sie na argument, że Wasze rottki to ach i
    och. Przeczytajcie co napisała Krakusia, jeszcze raz. Po posesji biegają 2
    spore rottweilery. Samopas powiedzialabym. Skoro "nikt go nie bedzie
    zaprzyjaźnial z nimi", to właściciele wydają mi się niefrasobliwi. No i
    wszystko co z tego wynika. Psy żyją "dziko" i są DWA. A DWA zaprzyjaźnione ze
    sobą psy pięknie wspołpracują i zależnie od wieku i wielkości osaczają koguta,
    listonosza, pracownika wpuszczonego nagle na ICH posesję. Ja bym nie puścila
    męża do takiej roboty.
  • po.prostu.ona 13.06.06, 10:30
    Z tego co piszesz, wynikałoby, że właściele posesji wpuszczają tam męża Krakusi
    po to, by pieski miały co zjeść lub czym się pobawić.
  • reaiista 14.06.06, 03:00
    mmk9 napisała:
    > ...Ja bym nie puścila męża do takiej roboty.

    Ja też bym do takiej roboty nie poszedł odpowiednio zabezpieczony.
    Jeśli bowiem istnieje ryzyko choćby jedno na tysiąc, że te psy mogą mnie
    zaatakować, to decyzja o odrzuceniu tej pracy jest oczywista.
    Wierzę w to, że Rottweilery są wspaniałymi towarzyszami człowieka, że są
    rodzinne, wierne i łagodne gdy są dobrze ułożone ale przecież w przypadku
    Krakusi i jej męża takiej pewności mieć nie można.
    Nie bardzo też przemawia do mnie argument o tym, że te psy są za młode aby
    mogły przejawiać agresję w stosunku do ludzi.
    Młody pies to głupi pies i nie wiadomo co mu może strzelić do głowy, a roczny
    Rottweiler ma już masę i siłę dorosłego osobnika więc bez trudu może zrobić
    człowiekowi krzywdę nawet w zabawie.
    Jeszcze raz powtarzam, że ja nie propaguję przemocy jako środka wychowawczego,
    a jedynie doradzam jak się zabezpieczyć przed najgorszym obrotem sprawy którego
    bez względu na wszystkie zalety tych psów całkowicie wykluczyć nie sposób.
    Mąż Krakusi oczywiście postąpi tak jak uważa ale być może po przeczytaniu moich
    rad, chociaż jeden raz Polak będzie mądry przed, a nie po szkodzie.
  • ddb2 14.06.06, 08:11
    Jaw kwestii formalnej. Roczniak nie ma nawet polowy masy doroslego. Nie osiagnal
    nawet jego wzrostu. Bedzie rosl jeszcze drugi rok, wage bedzie zwiekszal do 2,5
    roku. Umyslowo dojrzeje ok.3 roku zycia.
  • po.prostu.ona 14.06.06, 09:23
    Oczywiście. Poza tym Krakusia wspomina, że jej mąż nie ma tam doręczyć paczki
    lecz przez dłuższy czas pracować. Zatem w jego interesie jest zaprzyjaźnienie
    się z psami, a przynajmniej wyrobienie w nich neutralnego podejścia do swej
    osoby, a nie bieganie z gazem czy paralizatorem i paranoiczne zastanawianie
    się, kiedy i który pies go zaatakuje i z której strony. Człowiek, który boi się
    psów i kontakty z nimi rozpatruje w kategoriach konfrontacji - nie powinien
    zbliżać się nawet do ratlerka. Owszem, należy czuć respekt i mieć wiedzę o tym,
    jak psy odczytują ludzkie zachowania, gesty i postawę a także wiedzieć co
    oznacza taka a nie inna postawa psa - jeśli ma się zamiar pracować z obcymi
    psami czy w ich towarzystwie. I nie chodzi tu o jakąś wyrafinowaną wiedzę
    kynologiczną ale o kilka prostych zasad, które nie wiedzieć czemu ludzie
    lekceważą.
    I jeszcze jedno - rottweilery nie mają tak silnego instynktu sfory jak na
    przykład owczarki niemieckie, więc oba będą bardziej zainteresowane człowiekiem
    w sensie partnera do współpracy niż sobą nawzajem. Poza tym nie wiadomo, czy
    one są dzikie, czy półdzikie - bo Krakusia nic o tym nie pisze. No i
    najważniejsze - to szczeniaki!!!
  • a.nancy 13.08.07, 14:21
    > Skoro "nikt go nie bedzie
    > zaprzyjaźnial z nimi", to właściciele wydają mi się niefrasobliwi.

    i to bardzo.
    nie zgodzilabym sie za zadne skarby, zeby po moim domu "krecil sie" obcy
    czlowiek, jezeli sa psy, nie wazne, biegajace luzem, na lancuchu czy zamkniete w
    lazience - po prostu dlatego, ze zdaje sobie sprawe, ze jest to trudna
    psychologicznie sytuacja nie tylko dla tego czlowieka, ale PRZEDE WSZYSTKIM dla
    psow. i moze zdarzyc sie cokolwiek. nawet, jesli psy sa super lagodne i ulozone.
    wlasciciele sa niefrasobliwi, i chyba niewielkie pojecie maja o psychice psow,
    skoro pozwalaja na taka sytuacje. tym bardziej wiec nie ufalabym, ze dobrze
    ulozyli swoje psy. potencjalnemu pracownikowi tez bym nie ufala, poniewaz
    przestraszony czlowiek moze stracic panowanie nad soba, zdenerwowac psa a wtedy
    latwo o wypadek. moze stac sie krzywda czlowiekowi - albo psu, jesli przerazony
    czlowiek zaatakuje. mialam taka sytuacje:
    mielismy remont, w domu byl wielki, ale bardzo lagodny pies. wydawaloby sie, ze
    juz przywyczajony do obecnosci robotnikow, bo remont trwal od dluzszego czasu,
    pies nie okazywal zadnej niecheci...
    az ktoregos dnia zostal sam na sam z ekipa remontowa. doslownie na chwile.
    efekt: rana na grzbiecie. po prostu ktorys z robotnikow przestraszyl sie
    przechodzacego obok psa i zaatakowal...
    skad moja pewnosc, ze to nie pies zaatakowal pierwszy? bo robotnik przezyl w
    nienaruszonym stanie ;) nie chcialabym widziec kogos, kogo moj pies (70 kg)
    chcialby skrzywdzic. na szczescie nigdy do tego nie doszlo. za to spotkalam
    sporo ludzi, ktorzy chcieli skrzywdzic mojego psa. ze strachu. lacznie z jakims
    swirem spotkanym na spacerze, ktory na nasz widok wyciagnal pistolet.

    wniosek: nawet lagodny pies nie powinien przebywac sam na sam z obcym. dla dobra
    obu stron.

    --
    Early to rise, early to bed, makes a man healthy, wealthy and dead
    Tak, ale o co w tym wszystkim naprawdęchodzi? Ale tak naprawdę, skoro juz o tym mowa.
  • emiilka 14.06.06, 16:10
    Ja mam 6 letnię suczkę i od malego była szkolona i wychowywana z dziećmi. Jest
    bardzo przyjazna, ale nauczona by obcym do dzieci nie pozwolic dojść. Na
    spacerze gdy jest ze mną daje się glaskac wszystkim,ale gdy zostawiam ją przed
    sklepem z moim 3 letnim synkiem czy starszą córką to na długość smyczy nie da
    nikomu do nich podejść (oczywiście przywiązuję ją bo mały by jej nie utrzymal).
    Generalnie uważam, że jeśli te psy są odpowiednio wychowane to będą spełniać
    zadanie czyli bronić swojego pana lub terytorium bez względu czy wcześniej dały
    się pogłaskać obcemu czy nie.

    To dotyczy dorosłych psów, a roczniaki to faktycznie takie "dzieciaki" jeszcze
    nie ukształtowane. Nie ma co się ich specjalnie obawiać.

    Twój mąż powinien zachowywać się normalnie, bez specjalnego strachu, jednakże
    jak każde psy Rottki wysyłają "znaki ostrzegawcze" zanim zaatakują i Twój mąż
    powinien na to zwracać uwagę (np.jeżeni sie sierści na grzbiecie).

    Pozdrawiam.
    --
    emiilka
  • krakusia 15.06.06, 22:42
    Po dwóch dniach pracy w towarzystwie rottków mąż zeznaje: "Suka ma mnie
    totalnie gdzieś, ona jest przywódcą stada. Spogląda na mnie spode łba. Pies
    chce być moim kumplem. Położył mi łeb na kolanach. Muszę uważać jak się razem
    bawią i zejść z linii ich biegu, bo taranują wszystko na swojej drodze. Nie
    słuchają mnie kompletnie!!. Zaczęły szkolenie, więc jest szansa, że to się
    zmieni" c.d.n.
    Pozdrawiam, Krakusia
  • po.prostu.ona 15.06.06, 23:26
    Hehehe, bardzo się cieszę :-) Wszystko na pewno będzie w porządku. Radzę w
    międzyczasie zapisać się na forum hodowców i posiadaczy rottweilerów, oni na
    pewno udzielą wielu cennych rad (nie mających nic wspólnego z doradzaniem
    szykowania na psa paralizatora) Super, że rotki są szkolone, ale dobrze by
    było, żeby mąż wiedział czego są uczone i przy użyciu jakich komend :-)
    Pozdrawiam i życzę powodzenia - no i oczywiście czekam na c.d.n. :-)
  • po.prostu.ona 15.06.06, 23:31
    Aha - to kładzenie łba może być gestem dominacyjnym. Nie wiem czy kiedyś
    zwróciłaś uwagę na to, że czasem jak spotykają się dwa psy, to po zwyczajowym
    obwąchaniu, jeden kładzie drugiemu na chwilę łeb na karku. To jest takie dosyć
    kurtuazyjne zawiadomienie - typu "nie wiem czy wiesz, ale ja tu jestem szefem".
  • emiilka 17.06.06, 17:50
    Z tym kładzeniem łba to swieta prawda, ale gdy odchyla sie bokiem i podnosi
    przednia łapę by poklepać go po wew.części szyji to znak, że ci ufa.
    --
    emiilka
  • urania77 16.06.06, 11:48
    krakusia
    najtrudniejszy pierwszy krok... potem już będzie OK, dwa szalone dzieciaki, tak
    jak myślałam,
    jeżeli bedziesz chciała czegoś więcej się dowiedzieć wejdź na forum rottków, tam
    są eksperci od tej rasy i znaja sie lepiej niż my tutaj
    super że powoli mąż i psy przyzwyczajają się do siebie i zaprzyjaźniają się,
    będzie OK, trzymam mocno kciuki za Twojego męża, Ciebie, no i rottki
    pozdrawiam
  • mmk9 23.06.06, 08:23
    czyżby już ?
  • raxell 23.06.06, 18:04
    Roczne rotki wcale nie sa bezbronnymi istotami.Moj piesek musial dostac w prezencie kaganiec jak mial 6 miesiecy.W ulamku sekundy zawisl na przedramieniu mezczyzny ktory podniosl reke w chwili witania sie.Co do wejscia na posesje z psami bez wlascicieli odradzam ,niewazne jaka rasa czy pies czy suka ,czy mieszaniec ,sa na wlasnym terytorium i moga wyrzadzic krzywde.Z racji ze przez 20 lat prowadzilem dzialalnosc remontowa,spotykalem sie z roznymi rasami i uwazam ze wlascicile powinni zapoznac pracownika z nimi.Inaczej moze sie to zakonczyc wiadomoscia w dzenniku.
  • reaiista 23.06.06, 18:25
    mmk9 napisała:
    > czyżby już ?

    Mozliwe, ze juz maz krakusi zostal pogryziony przez te psy, i dlatego nie ma
    ciagu dalszego jej relacji.
    Jesli tak sie stalo, to uwazam, ze znaczna czesc odpowiedzialnosci za to
    ponosza osoby ktore na tym forum bagatelizowaly niebezpieczenstwo jakie grozilo
    mezowi krakusi po podjeciu tej pracy.
  • po.prostu.ona 26.06.06, 11:41
    reaiista napisał:

    > mmk9 napisała:
    > > czyżby już ?
    >
    > Mozliwe, ze juz maz krakusi zostal pogryziony przez te psy, i dlatego nie ma
    > ciagu dalszego jej relacji.

    Możliwe jest to, że ktoś tu ma zbyt wybujałą, jednostronnie ukierunkowaną
    wyobraźnię.
    > Jesli tak sie stalo, to uwazam, ze znaczna czesc odpowiedzialnosci za to
    > ponosza osoby ktore na tym forum bagatelizowaly niebezpieczenstwo jakie
    grozilo
    >
    > mezowi krakusi po podjeciu tej pracy.

    A jeśli mąż krakusi posłuchał osób, które mu doradzały użycie gazu lub
    paralizatora, a nie mając przeszkolenia w posługiwaniu się takimi narzędziami
    został pogryziony przez psy, które tylko rozwścieczył, to kto ponosi znaczną
    część odpowiedzialności?
  • reaiista 26.06.06, 18:25
    po.prostu.ona napisała:
    > A jeśli mąż krakusi posłuchał osób, które mu doradzały użycie gazu lub
    > paralizatora, a nie mając przeszkolenia w posługiwaniu się takimi narzędziami
    > został pogryziony przez psy, które tylko rozwścieczył, to kto ponosi znaczną
    > część odpowiedzialności?

    Po pierwsze gaz obezwladniajacy i paralizatory sa robione dla zwyklych
    bezbronnych a nierzadko starszych i zniedoleznialych ludzi wiec ich budowa
    gwarantuje bezpieczne uzycie bez zadnego przeszkolenia. Wystarczy jedynie
    odrobina zdrowego rozsadku o ktorej brak meza krakusi nie podejrzewam.
    Po drugie natomiast Rottweilery to sa rozwscieczone bestie nawet bez zadnej
    stymulacji gazem czy pradem elektrycznym z paralizatora wiec prosze nie
    odwracac kota ogonem i po raz kolejny nie sugerowac absurdalnej tezy o rzekomej
    lagodnosci tych psow, bo i takt nikt przy zdrowych zmyslach w takie brednie nie
    uwierzy.
  • po.prostu.ona 26.06.06, 23:22
    reaiista napisał:

    > po.prostu.ona napisała:
    > > A jeśli mąż krakusi posłuchał osób, które mu doradzały użycie gazu lub
    > > paralizatora, a nie mając przeszkolenia w posługiwaniu się takimi narzędz
    > iami
    > > został pogryziony przez psy, które tylko rozwścieczył, to kto ponosi znac
    > zną
    > > część odpowiedzialności?
    >
    > Po pierwsze gaz obezwladniajacy i paralizatory sa robione dla zwyklych
    > bezbronnych a nierzadko starszych i zniedoleznialych ludzi wiec ich budowa
    > gwarantuje bezpieczne uzycie bez zadnego przeszkolenia.

    Rozpowszechnianie takich z gruntu fałszywych opinii jest bardzo szkodliwe.
    Łatwo o to, szczególnie gdy nie ponosi się żadnej odpowiedzialności za słowa.

    Wystarczy jedynie
    > odrobina zdrowego rozsadku o ktorej brak meza krakusi nie podejrzewam.

    Ja też, dlatego mam nadzieję, że nie skorzystał z nieodpowiedzialnych rad.

    > Po drugie natomiast Rottweilery to sa rozwscieczone bestie nawet bez zadnej
    > stymulacji gazem czy pradem elektrycznym z paralizatora

    Kalkowanie swych stereotypów na rzeczywistość nie świadczy o poczuciu realizmu,
    a wręcz przeciwnie.

    wiec prosze nie
    > odwracac kota ogonem i po raz kolejny nie sugerowac absurdalnej tezy o
    rzekomej
    > lagodnosci tych psow, bo i takt nikt przy zdrowych zmyslach w takie brednie
    nie
    > uwierzy.

    Brednie - to nie ja tu głoszę i nikt przy zdrowych zmysłach nie ma co do tego
    cienia wątpliwości.
  • reaiista 27.06.06, 04:30
    po.prostu.ona napisała:
    > Brednie - to nie ja tu głoszę i nikt przy zdrowych zmysłach nie ma co do tego
    > cienia wątpliwości.

    Wystarczy przeczytać kilka doniesień prasowych i obejrzeć wiadomości w
    telewizji żeby się przekonać kto rozpowszechnia absurdalne brednie o rzekomej
    łagodności Rottweilerów.
    Nikomu źle nie życzę ale widzę, że na takie zaślepienie kompletnymi urojeniami
    jakie reprezentuje po.prostu.ona przydało by się żeby jej kiedyś jakiś
    Rottweiler poszarpał dupę, to by może wreszcie zeszła na ziemię i przestała
    wypisywać bzdury.
  • urania77 27.06.06, 10:49
    reaiista podziwiam za wiarę w media, ja słyszałam mnóstwo historii od znajomych
    ludzi o pogryzieniach przez psa, najczęściej bo w 80% były to mieszańce, tego
    media nie nagłaśniają, bo zwykły mieszaniec nie budzi takiej grozy, mam
    znajomego dziennikarza w lokalnej gazecie, wiec wiem jak to jest, wystarczy że
    gdzieś zdarzyło się pogryzienie czy zagryzienie, nawet przez mieszańca po czym
    wstawia się do gazety zdjęcie rottka i już sensacja gotowa, nastepny rottek
    pogryzł człowieka,

    nie twierdzę ze rottki są łagodne, ale też nie są bandytami (przynajmniej nie
    wszystkie) bandyci są wśród każdej rasy, tylko tyle ze rottek ma więcej siły niż
    np jakiś średniej wielkości pies

    p.s. mnie poszarpał pekińczyk jak byłam dzieciem, ale nie robię z tego sensacji,
    nie przeżywam i bardzo lubię wszystkie psiaki,
    w przeciwieństwie do ciebie nie szufladkuję ani psów ani ludzi, ale do tego
    trzeba dojrzeć
  • po.prostu.ona 27.06.06, 11:08
    reaiista napisał:

    > po.prostu.ona napisała:
    > > Brednie - to nie ja tu głoszę i nikt przy zdrowych zmysłach nie ma co do
    > tego
    > > cienia wątpliwości.
    >
    > Wystarczy przeczytać kilka doniesień prasowych i obejrzeć wiadomości w
    > telewizji żeby się przekonać kto rozpowszechnia absurdalne brednie o rzekomej
    > łagodności Rottweilerów.

    Wystarczy ukończyć szkołę podstawową by umieć czytać. Przynajmniej takie są
    założenia systemu edukacyjnego, jak w przypadku co niektórych widać - nieco na
    wyrost. Przeczytaj dokładnie co wcześniej napisałam i daruj sobie absurdalne
    brednie, bo się tylko ośmieszasz. No chyba, że cała twoja edukacja oparta jest
    na wiadomościach z telewizji. Wtedy współczuję, ale to twój problem.


    > Nikomu źle nie życzę ale widzę, że na takie zaślepienie kompletnymi
    urojeniami
    > jakie reprezentuje po.prostu.ona przydało by się żeby jej kiedyś jakiś
    > Rottweiler poszarpał dupę, to by może wreszcie zeszła na ziemię i przestała
    > wypisywać bzdury.

    Cóż, brak elementarnej kultury jakoś w tym przypadku mnie nie dziwi. A
    zaślepienie i urojenia to nie ja tu prezentuję. Co widać coraz wyraźniej z
    każdym kolejnym postem.
  • reaiista 02.07.06, 05:20
    po.prostu.ona napisała:
    > No chyba, że cała twoja edukacja oparta jest na wiadomościach z telewizji.
    > Cóż, brak elementarnej kultury jakoś w tym przypadku mnie nie dziwi.

    Jeszcze raz potwierdza się znana prawda, że jeśli nie ma argumentów
    merytorycznych, to stara się odwracać uwagę od podstawowego zagadnienia i
    skupić na wprowadzonym w tym celu temacie zastępczym. Ja wcale nie twierdzę, że
    media są jakąś wyrocznią i daleki jestem od budowania na nich swoich opinii ale
    tak się składa, że w mojej rodzinie i wśród znajomych mojego ojca były
    przypadki dotkliwego pogryzienia przez psy tej właśnie rasy. W jednym przypadku
    osoba pokrzywdzona została inwalidą do końca życia. Niewątpliwie w większości
    takich ataków psa na człowieka winny jest właściciel psa który albo nie
    potrafił swojego psa odpowiednio wychować albo co gorsza wychował go na bandytę
    z premedytacją. Prawdą jest też to, że z Rottweilera dzięki jego rozmiarom,
    sile i wrodzonym cechom charakteru stosunkowo łatwo zrobić krwiożerczą bestię i
    bardzo często nieodpowiedzialni lub okrutni ludzie do tego doprowadzają.
    Nikt nie może zagwarantować, że psy przy których pracuje mąż krakusi nie mają
    właśnie takich nieodpowiedzialnych lub wręcz okrutnych właścicieli. Z moich
    bowiem obserwacji wynika, że poza nielicznymi wyjątkami do jakich niewątpliwie
    należą obrończynie tej rasy psów z tutejszego forum, to większość posiadaczy
    Rottweilerów wybrała tę właśnie rasę głównie dlatego żeby ich pies, a zwłaszcza
    psy w liczbie mnogiej budziły grozę i postrach wśród potencjalnych intruzów
    mających zamiar przekroczenia granicy ich posesji, co jest już samo w sobie
    wystarczająco czytelnym sygnałem ostrzegawczym, że ich psy mogą być wrogo
    nastawione do obcych. Jeśli więc taka sytuacja ma miejsce, to już za późno jest
    na medytacje tylko trzeba ratować własne życie lub zdrowie, a jak wiadomo
    człowiek z gołymi rękami nie ma najmniejszych szans w konfrontacji z
    rozjuszonym psem ważącym ponad 60 kilogramów. Radykalną obroną w takiej
    sytuacji było by zastrzelenie psa ale po co go zabijać skoro wystarczy go tylko
    nastraszyć paralizatorem elektrycznym wysokiego napięcia który poza skutecznym
    zniechęceniem psa do ataku na człowieka żadnej krzywdy psu nie wyrządzi.
    Dlatego zaproponowałem i nadal twierdzę, że jest to jeden z najlepszych
    sposobów zabezpieczenia się przed atakiem, jeszcze raz to podkreślam,
    przypadkowo lub celowo ale agresywnie wychowanego psa.
  • po.prostu.ona 02.07.06, 13:32
    reaiista napisał:

    > Jeszcze raz potwierdza się znana prawda, że jeśli nie ma argumentów
    > merytorycznych, to stara się odwracać uwagę od podstawowego zagadnienia i
    > skupić na wprowadzonym w tym celu temacie zastępczym.

    Tak, sam ją potwierdziłeś, swoim wcześniejszym postem z wycieczkami osobistymi
    pod moim adresem.

    Ja wcale nie twierdzę, że
    >
    > media są jakąś wyrocznią i daleki jestem od budowania na nich swoich opinii
    ale
    >
    > tak się składa, że w mojej rodzinie i wśród znajomych mojego ojca były
    > przypadki dotkliwego pogryzienia przez psy tej właśnie rasy. W jednym
    przypadku
    >
    > osoba pokrzywdzona została inwalidą do końca życia.

    Współczuję i rozumiem, że takie doświadczenia nie pozostają bez wpływu na
    stosunek do zwierząt. Mój ojciec został pogryziony w dzieciństwie przez
    owczarka niemieckiego i boi się WSZYSTKICH psów. To fobia - lęk irracjonalny i
    niekontrolowany. Odczuwa go nawet wobec mojego psa, który jest mniejszy od
    średniej wielkości kota. Ale to nie znaczy, że przychodzi do mnie z gazem czy
    paralizatorem.

    Niewątpliwie w większości
    > takich ataków psa na człowieka winny jest właściciel psa który albo nie
    > potrafił swojego psa odpowiednio wychować albo co gorsza wychował go na
    bandytę
    >
    > z premedytacją. Prawdą jest też to, że z Rottweilera dzięki jego rozmiarom,
    > sile i wrodzonym cechom charakteru stosunkowo łatwo zrobić krwiożerczą bestię
    i
    >
    > bardzo często nieodpowiedzialni lub okrutni ludzie do tego doprowadzają.

    Tu się zgodzę i z tym nie polemizuję.

    > Nikt nie może zagwarantować, że psy przy których pracuje mąż krakusi nie mają
    > właśnie takich nieodpowiedzialnych lub wręcz okrutnych właścicieli.

    Z tego, co krakusia już napisała, wynika, że tak nie jest.

    Z moich
    > bowiem obserwacji wynika, że poza nielicznymi wyjątkami do jakich
    niewątpliwie
    > należą obrończynie tej rasy psów z tutejszego forum, to większość posiadaczy
    > Rottweilerów wybrała tę właśnie rasę głównie dlatego żeby ich pies, a
    zwłaszcza
    >
    > psy w liczbie mnogiej budziły grozę i postrach wśród potencjalnych intruzów
    > mających zamiar przekroczenia granicy ich posesji, co jest już samo w sobie
    > wystarczająco czytelnym sygnałem ostrzegawczym, że ich psy mogą być wrogo
    > nastawione do obcych.

    A ja akurat mam doświadczenia z rottweilerem, który mieszka w bloku, w rodzinie
    z małym dzieckiem i kotami. To wspaniały, mądry i ŁAGODNY pies. Drugi, pilnuje
    posesji pewnego mechanika samochodowego, biega luzem po podwórku i samymi
    rozmiarami daje do myślenia. Gdybym w nocy wtargnęła na jego teren i próbowała
    włamywać się do warsztatu czy domu - pewnie by zaatakował. Ale w biały dzień -
    czuwa i obserwuje, nie zbliżając się na dystans większy niż 2 metry. Wolałabym
    nie sprawdzać, co by zrobił gdybym zaczęła wymachiwać w jego kierunku
    pojemnikiem z gazem czy paralizatorem.


    Jeśli więc taka sytuacja ma miejsce, to już za późno jest
    >
    > na medytacje tylko trzeba ratować własne życie lub zdrowie, a jak wiadomo
    > człowiek z gołymi rękami nie ma najmniejszych szans w konfrontacji z
    > rozjuszonym psem ważącym ponad 60 kilogramów. Radykalną obroną w takiej
    > sytuacji było by zastrzelenie psa ale po co go zabijać skoro wystarczy go
    tylko
    >
    > nastraszyć paralizatorem elektrycznym wysokiego napięcia który poza
    skutecznym
    > zniechęceniem psa do ataku na człowieka żadnej krzywdy psu nie wyrządzi.

    Na ten temat się wypowiedziałam i nie będę się powtarzać.

    > Dlatego zaproponowałem i nadal twierdzę, że jest to jeden z najlepszych
    > sposobów zabezpieczenia się przed atakiem, jeszcze raz to podkreślam,
    > przypadkowo lub celowo ale agresywnie wychowanego psa.

    A ja uważam, że aby posługiwać się jakimkolwiek narzędziem, trzeba przejść
    szkolenie. Statystyki odnotowują, że osoby nieprzeszkolone najczęściej robią
    krzywdę samym sobie.
  • emiilka 27.06.06, 09:22
    Ja tu widzę prawdziwą awanturę na temat rzekomej agresywności tych psów. A Ty
    nic nie piszesz. Daj znać co słychać.

    Co do "agresywności" tych psów to uważam, że przesadzacie. Powolujac się na
    treserkę, która moją Rottkę szkoliła powiem Wam, że najbardziej agresywne są
    kundle i owczarki niemieckie. A Rottki są bardzo mądre (chyba, że zostały
    wychowane przez po...ego właściciela), nie atakują bez powodu i bez ostrzeżenia.

    Pozdrawiam wszystkich wielbicieli Rottków.

    --
    emiilka
  • mmk9 27.06.06, 15:21
    W tym sęk, ze chodzi o sytuację, w ktorej istnieje powod do agresywnej reakcji
    psow. Obcy dla nich facet kręcący się po ICH posesji. A wlaściciele sobie
    poszli. O taką sytuację chodzi, a nie o demonizowanie rasy. W zwiazku z jednym
    z poprzednich postów : efekty poszarpania przez pekińczyka wyglądają inaczej
    niż efekty poszarpania przez dwa rottweilery.
  • emiilka 27.06.06, 16:36
    Każdy pies może tak zareagować bez wzgledu na rasę. Mnie wkurza gdy pseudo-
    znawcy robią z Rottków zabójców.
    --
    emiilka
  • urania77 27.06.06, 18:41
    emiilka napisała:

    > Każdy pies może tak zareagować bez wzgledu na rasę. Mnie wkurza gdy pseudo-
    > znawcy robią z Rottków zabójców.

    właśnie najwięcej do powiedzenia mają ci którzy znają zachowanie tych psów tylko
    z jednej strony (od strony mediów) nie mają pojęcia o tym jakie rottki są w
    codziennym życiu z ludzmi

    powiem tylko jedno właśnie ci wszystcy, którzy tak "znają się" na tej rasie,
    jeżeli mieli by takiego psa, to daję 100% gwarancji że wychowaliby go na
    bandytę, bo w tym psie widzieliby tylko zbója i chcąc czy nie chcąc pies by taki był

    ja wiem swoje, chociaż przed 6 laty myślałam tak samo jak ci ludzie, ale teraz
    zmieniłam zdanie, żaden jak to określiłaś pseudoznawca nie przekona mnie, że one
    z natury są zawsze rozwścieczone, bo to nieprawda

    KAZDY PIES MOZE BYC BANDYTA O ILE CZLOWIEK NAUCZY GO TAKIEGO ZACHOWANIA

    znam właścicieli labków, goldenów, dalmatyńczyków gdzie te psy z natury łagodne,
    były w stanie pogryźć właściciela i dziecko (dalmatynka ugryzła dziecko w
    policzek jak tylko zbliżyło się obok jej miski, gdzie moja rottka, daje sobie
    odebrać miskę podczas jedzenia)

  • urania77 27.06.06, 18:42
    emiilka nie przekonasz nawiedzonych :))
  • emiilka 28.06.06, 15:29
    Moja Rottka też pozwoli zabrac sobie miskę z jedzeniem mojemu 3-letniemu
    synkowi. Nigdy nawet nie warknęła na niego, chodziaż on czasami tak ja męczy,
    że biedna ucieka na balkon (tam Mały nie ma dostepu), albo popiskuje.

    A tak przy okazji opowiem Ci fajną historię. Calkiem niedawno czekaliśmy na
    parkingu z synem i psem. Mały uparł się, aby pobawic się z Sunią w "konika".
    Ona oczywiście "nie przepada" za takimi zabawami więc zaczęła mu uciekać.
    Parking był ogrodzony więc pola do popisu nie miała. Mały biegał za nią cały
    czas. W końcu Rottka się zmęczyła uciekaniem i postanowiła schowac sie pod
    jakiś samochód. Wybrała.... malucha...

    Ileż mieliśmy smiechu gdy ona próbowała się pod niego wczołgać.
    Maluch "chodził" na boki... Żałuję, że nie mieliśmy przy sobie kamery bo
    w "Śmiechu Warte" pierwsze miejsce byłoby na mur-beton..

    Nie muszę dodawać, że nie miała szans zmieścić się pod tego malucha...
    --
    emiilka
  • urania77 28.06.06, 16:01
    ;DDDDDDD

    to właśnie dowód jak mądre są te psy, u madrych właścicieli

    pozdrawiam Cię, Twojego wesołego synka i oczywiście rottkę
  • mmk9 27.06.06, 21:46
    Właśnie chodzi o to, że KAŻDY PIES MOŻE tak zareagowac. Bo sytuacja jest
    RYZYKOWNA. Tylko, ze gdyby to były dwa ratlerki, facetowi wystarczy założyć
    gumiaki. Ponieważ chodzi o pieski nieco większe, jeszcze niewyszkolone, bez
    nadzoru wlaściciela no to może nie wystarczyc, jak szczeniaczki zechcą się nim
    pobawić
  • urania77 28.06.06, 15:55
    mmk9 napisała:

    > Właśnie chodzi o to, że KAŻDY PIES MOŻE tak zareagowac. Bo sytuacja jest
    > RYZYKOWNA.

    tutaj masz rację każdy pies może zaareagować agresywnie, ale nie musi, to
    wszystko zależy od charakteru psa, jedne psy z natury są nieśmiałe, inne pewne
    siebie i odważne, dlatego błędem jest określanie psa jako agresywny tylko że
    jest przedstawicielem danej rasy

    kiedyś oglądałam na Animal Planet reportaż właśnie o rottkach, które są
    wykorzystywane w dogoterapii czy coś w tym stylu, prowadzone są do ludzi chorych
    na nowotwory, gdzie są wykorzystywane jako psy towarzyszące, ale to tylko
    dotyczny psów o towarzyskiej naturze, także wśród rottków takie są,
    przynajmniekj kilka procent

    cały czas też apeluję, żeby nie ulegać psychozie, lękom, a jest tutaj parę osób
    które wręcz przedstawiają taki obraz psa zabójcy,
    ROTTKI SĄ GROŹNE W GROŹNYCH RĘKACH, U NIEODPOWIEDZIALNYCH, AGRESYWNYCH LUDZI,
    skąd te przypadki pogryzień, nieumiejętność ułożenia psa i nadmierne rozbudzanie
    agresji

    uważam że mąż autorki postu zachowa wszelkie środki ostrożności, a psy będą sie
    zachowywać bez zarzutu, nie sądzę żeby właściciele rottweilerów, swiadomie
    narażali męża krakusi na pogryzienie czy zagryzienie, bez przesady,
    no chyba że są wielbicielami paralizatorów, gazów, i innych wynalazków (jak
    niektórzy na forum)


    > Ponieważ chodzi o pieski nieco większe, jeszcze niewyszkolone, bez
    > nadzoru wlaściciela no to może nie wystarczyc, jak szczeniaczki zechcą się nim
    > pobawić

    z tego co wcześniej czytalam psy zajęte są sobą i między sobą się bawią a nie z
    mężem krakusi
  • westla 04.07.06, 10:41
    A ja mam pytanie do znawcow rotweilerow. Mam psa kurdupla, jamnika, ale bardzo
    dominujacego, wszedzie prouje pokazac, ze on rzadzi. Zazwyczaj konczy sie na
    obwachiwaniu z innym psem, albo zabawie, albo on ucieka albo pogoni innego psa,
    albo w ogole na obojetnosci z obu stron, ale wychodze z zalozenia, ze musi to
    byc normalna psia sytuacja na trasie naszych spacerow.
    Ale niedawno bylismy na przyjeciu, okazalo sie, ze tam biegal luzem duzy
    dorosly rotweiler. Jak nasz jamnik go zobaczyl, to od razu zaczal warczec. Ja w
    panice zabralam naszego kurdupla do samochodu, bo do razu przypomniala mi sie
    historia znajomej, kiedy to na spacerze spotkal sie jej jamnik i rotweiler, oba
    psy byly na smyczy i grzecznie szly kazdy przy swojej pani, ale przy rytuale
    wachania cos zaiskrzylo i psy sie rzucily na siebie, rotek chwycil zebami
    jamnika tak nieszczesliwie za tyleczek, ze nastapil paraliz i w efekcie malego
    trzeba bylo uspic.
    No i nie wiem, czy moja reakcja byla zbyt histeryczna, czy trzeba bylo zaufac
    dobrze wychowanemu rotweilerowi, ktory byl przywyczajony do tlumow, ale jego
    pana trudno bylo znalezc w tym momencie. Wolalam jednak nie ryzykowac, przy
    konfrontacji nasz kurdupel chyba nie mialby szans. Slyszalam , ze uscisk szczek
    rotweilera jest hm.. nazwijmy to inny niz u innych ras.
    I do dzisiaj nie wiem, czy dobrze zrobilam, wszyscy sie smiali, a ja dygotalam,
    psy byly w odleglosci 2 metrow od siebie. Bylabym wdzieczna za wasze opinie.
  • urania77 04.07.06, 12:05
    westla ja może takim znawcą nie jestem, bo to mój pierwszy rottek (a raczej
    rottkowopodobny :)) bo nie ma rodowodu) wcześniej miałam zawsze owczarki
    niemieckie (mój ojciec emerytowany już gliniarz zawsze lubował się w tej rasie i
    żadnej innej :)) a ja jako dziecko mało miałam do gadania)
    mogę Ci tylko powiedzieć jakie są moje doświadczenia z rottkami od kilku lat,
    wcześniej moja wiedza ograniczała sie do mediów i przypadków słyszanych od
    znajomych (ile było tam prawdy nie wiem)

    otóż według mnie rottki tak jak każdy pies ma ją różną osobowość, jedne są
    towarzyskie inne nie, jedne nieśmiałe inne zadziorne i pewne siebie, mają swoje
    sympatie i antypatie
    moja suka np bawi sie z jamnikami, ratlerkami, małymi kundelkami, z dużych psów
    jedynie toleruje kundelki (dzieje się tak bo od szczeniaka bawiła się z małymi
    psami) a była nie raz pogryziona przez owczarka niemieckiego sąsiada, dlatego
    raczej boi się dużych psów, chowa sie za mnie ( to ja mam ją bronić :))

    uważam że jezeli tak czułaś aby natychmiast zabrać jamniczka to dobrze zrobiłaś,
    niektóre psy maja tak, że atakują jak inny pies szczeknie lub warknie na niego,
    ale to zależy od psa,

    no jamnik z rottweilerem nie miałby szans, co do uścisku szczęk rottka nie mam o
    tym pojęcia bo nie miałam takiej sytacji aby się o tym przekonać, ale nie sądzę
    zeby szczęka rottka różniła się od uścisku szczęki innych ras mniej więcej tej
    wielkości i masy co rottek, ale na pewno rózni się od uścisku szczeki małego
    psiaka, to bez wątpienia

    p.s kiedyś jakaś facetka (podczas spaceru) powiedziała mi że rottki mają inną
    czaszkę, która zgniata ich mózg, dlatego takie są :DDDDDDDDDDD uśmiałam się,
    czego to ludzie nie wymyślą, ale to dobrze, bo przynajmniej mozna się pośmiać,
    takze z tymi szczękami też tak moze być, bo czym mogą sie róznić szczęki rottka
    od szczęk np doga czy mastifa

    pozdrawiam



  • westla 05.07.06, 00:21
    Dzieki za odpowiedz, wlasciwie pokrywa sie z moja intuicja, ze kazdy pies,
    niezaleznie od cech rasy, ma jeszcze swoj charakter i lepsze i gorsze chwile,
    choc bylo mi troche glupio, ale podniosl mnie twoj post na duchu. Pozdrawiam
  • urania77 05.07.06, 10:18
    Dziękuję.
    Dokładnie tak jest ze zwierzakami, mają swój charakter nawet jeżeli są czysto
    rasowe, mogą mieć swoje widzi mi się i już :))

    Ufaj zawsze sobie nie psiakom, bo im różne rzeczy mogą przyjść do głowy, uważam
    (tak jak napisałam juz wcześniej), że jeżeli miałaś takie przeczucie żeby zabrać
    jamniczka to dobrze, piszesz że niektórzy śmiali sie z Twojej reakcji, ale nie
    przejmuj sie tym.
    Rottki nawet dobrze wychowane też maja swoje nerwy (chociaż są to psy które
    ciężko rozdrażnić - ale tylko te które mają naprawdę doskonałą psychikę) a
    jeżeli doszłoby nie daj Boże do starcia, Twój jamniczek nie miałby szans na obronę.
    Na rottki patrzę zawsze obiektywnie, jedne są dobrze wychowane, nic nie jest w
    stanie ich wyprowadzić z równowagi, inne nerwowe i agresywne (bo z takimi też
    sie spotkałam).

    Pozdrawiam

  • mdk001 04.07.06, 17:49
    Ma wiedzieć kto tu jest wazny Ty czy on bo jak on to p... - pozdrówka M. www.stop12.com
  • twojahanus 16.07.06, 20:57
    co się tyczy każdego psa. Poza tym ta rasa ma tendencję, ze jak ktoś chce wyjść
    z domu, to go nie wypuszcza- szczekając, łapiąc delikatnie na szczęście za
    kostki u nóg. Prawie każdego wpuszczą na podwórze ale z wypuszczeniem jest
    większy kłopot. Poza tym moja suczka nie lubi gwałtowych ruchów przy sobie, jak
    się nagle zaczyna biec, jeździć na rowerze, jak ktoś nosi siatki- to za nie
    łapie. Oczywiście wszystko to tyczy się obcych ludzi- tzn. znajomych, którzy
    odwiedzają dom, ale nie sa mieszkańcami i jej panami. Poza tym to
    najdudowniejsza rasa.
  • urania77 19.07.06, 10:01
    moja suka jest nietypowa, bo ma wygląd rottka a charakter baseta, jak przychodzą
    goście nie reaguje na nich, przesypia ich wizytę, a jak wychodzą tylko podniesie
    łeb i znow idzie dalej śpac, ożywia się tylko na spacerach i jak tylko domownicy
    są w domu wtedy szaleje jak doberman, nie reaguje na obcych, dostosowuje się do
    sytuacji
    od maleńkości pamietam że bała sie obcych ludzi, jak przychodzili znajomi a ona
    była szczeniakiem chowała się koło moich nóg i leżała tak przez całą ich wizytę,
  • zimny_prysznic 20.07.06, 20:01
    W zeszłym roku w sierpniu Polską wstrząsnęła sprawa pięciomiesięcznej Agatki z
    podpoznańskiej Starołęki. Dziewczynka leżała w ogrodzie, w wózku. Płakała, a
    rottweiler dziadków wyciągnął ją z wózka i zagryzł.
    Czy doszłoby do tych tragedii, gdyby w Polsce obowiązywały ostrzejsze przepisy
    dotyczące agresywnych psów? Politycy już nieraz brali się za bary z tym
    problemem, ale ciągle napotykają na opór kynologów, którzy sprawę
    bagatelizują. - Nie ma psów agresywnych, są tylko źle wychowane - przekonuje
    mnie szef Polskiego Związku Kynologicznego Andrzej Mania. Nie przyjmuje
    argumentu, że jednak rottweilery zostały przez człowieka wyhodowane do innych
    celów niż pudle.
    Psycholog zwierzęcy Andrzej Kłosiński: - Ludzie zapominają, że przez lata
    niektóre rasy były selekcjonowane do walki albo do obrony. Rottweilery strzegły
    niemieckich rzeźni, pitbulle czy tosa inu to psy do walki. Tylko bardzo
    staranne wychowanie jest w stanie zrobić z nich towarzyszy ludzkiego życia.

    - Rottweiler Hektor, który zagryzł Agatkę, trafił do uśpienia, ale jego
    właściciele, dziadkowie dziewczynki, nie ponieśli żadnych konsekwencji.

    wiadomosci.onet.pl/1347788,2677,kioskart.html


  • ddb2 21.07.06, 07:56
    Nie wiadomo, jak sprawa naprawde wygladala. Czy pies zagryzl, bo chcial
    zagryzc, czy zadusil lapa, probujac uciszyc dziecko. Faktem jest, ze dziecko
    bylo pozostawione bez opieki. Dziennikarze zawsze szukaja sensacji, nawet tam,
    gdzie jej nie ma. Kilka lat temu gazety doniosly o ataku rottweilera na swego
    pana, w parku w Lodzi. Musial interweniowac przechodzacy patrol. Pies zostal
    zastrzelony. Tytul - "Znow rottweiler morderca". Jakis czas potem poznalam
    ludzi, ktorzy mieszkali na tym samym osiedlu, co zastrzelony pies i jego pan.
    Pan byl pijakiem, gdy sie upil zakladal psu kaganiec i cwiczyl go tym, co mial
    pod reka. Wiedzialy o tym odp. sluzby. Ale prasa juz o tym nie pisala, bo
    zepsuloby to sensacje.
  • urania77 21.07.06, 08:21
    DZIECKA NIGDY NIE ZOSTAWIA SIE Z PSEM SAM NA SAM, więc kto tu ponosi winę: pies,
    który ma rozum tylko psa, czy człowiek który powinnen wykazac się rozsądkiem,
    wyobrażnią i mózgiem, jeżeli tego nie ma, dochodzi do takich tragedii

    ja nigdy nie zostawiłabym dziecka tylko z psem, bez opieki
  • reaiista 21.07.06, 19:40
    urania77 napisała:
    > DZIECKA NIGDY NIE ZOSTAWIA SIE Z PSEM SAM NA SAM, więc kto tu ponosi winę:
    > pies, który ma rozum tylko psa, czy człowiek który powinnen wykazac się
    > rozsądkiem, wyobrażnią i mózgiem, jeżeli tego nie ma, dochodzi do takich
    > tragedii ja nigdy nie zostawiłabym dziecka tylko z psem, bez opieki.

    Oto kolejna bzdura...
    Jak najbardziej można zostawić dziecko sam na sam z psem tylko nie z
    rottweilerem ani przedstawicielem innej rasy psów obronnych.
    Ja bym się nie obawiał zostawić małego dziecka sam na sam naprzykład z psem
    rasy golden retriever albo labrador retriever, pomimo że podobnie jak
    rottweilery są to psy duże i silne więc gdyby miały wrodzone cechy charakteru
    rottweilera to bez trudu zrobiły by krzywdę nie tylko dziecku ale nawet
    dorosłemu człowiekowi.
    Zasadnicza różnica tkwi bowiem w charakterze danej rasy psa, a co za tym idzie
    przewidywalność lub nieprzewidywalność potencjalnie agresywnych psich zachowań.
  • tasza.n 21.07.06, 20:35
    Mnie przez całe dzieciństwo na krok ni epdstępował owczarek niemiecki. Nikt go
    tego nigdy nie uczył, a pilnował mnie znakomicie.

    --
    Lokator
  • urania77 21.07.06, 20:41
    owczarki najmądrzejsze psy :)) i kochane
  • urania77 21.07.06, 20:40
    gdybyś choc trochę się znał na psach moze podyskutowałbym a tak, trudno
  • ddb2 22.07.06, 10:32
    Reaiista zostawilby dziecko z labradorem lub goldenem? To ma kiepskie
    wyobrazenie o psach.
    Labrador - pies silny, spontaniczny, zywy. Nie zdaje sobie sprawy ze swojej
    sily, a to juz wystarczy, zeby zrobic krzywde. Wcale nie zebami!
    Dla laba skoczyc z radoscia, do polizania, na dwulatka, to sama przyjemnosc!
    Albo oprzec sie z impetem lapami o wozek, w ktorym piszczy dziecko, zeby
    sprawdzic, co tam sie dzieje.
    Dlatego nie sa to psy, z ktorymi dziecko moze byc bezpieczne.
  • reaiista 22.07.06, 20:35
    urania77 napisała:
    > reaiisto znawco psiej psychiki zapraszam na forum
    > www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=20354

    Już w pierwszym zdaniu postu do którego odsyła załączony link jest odpowiedź:
    "Sprawa jest naprawdę przykra - moja przyjaciólka zdecydowała sie oddać psa -
    około 2 - letni, bezpapierowy labrador, zdrowy, zadbany, naprawdę piękne
    psisko - chłopak."

    Otóż właśnie "bezpapierowy labrador" to nie rasowy labrador więc o czym my
    wogóle rozmawiamy?!
    Rasowy labrador retriever czyli posługując się retoryką autorki
    postu "papierowy labrador", ndy nie próbuje zdominować człowieka, nawet małego
    dziecka!!!
    Gdyby więc pies o którym jest mowa na wskazanym forum Dogomania był rasowym
    labradorem to nigdy nie doszło by do takiego przykrego incydentu.
  • urania77 22.07.06, 23:54
    reaiisto mam nie rodowodowego rottka, mam ją tylko przez przypadek, bo chciałam
    uratowac jedno psie istnienie (rozmnażacz chciał je uśpic)

    nie wiem jak wytłumaczysz fakt, że z suką nie ma problemów, dziecko bez problemu
    może zabrac suce miskę w trakcie posiłku, suka jest oddana i uległa wobec
    dziecka, co mnie dziwi bo psy nie czują respektu wobec dzieci, ale ona ma taki
    charakter jest uległa, boi się wszystkiego i zupełnie nie przypomina Twojej
    wizji, dlatego nie mogę sie zgodzic z Twoimi wypowiedziami,
    nie mam 100% rottka,

    czy psy nie nauczone agresji mogą byc złe z natury, nie ma złych psów są tylko
    źli własciciele i oni tak układają swoje psy, ze stają się postrachem wszystkiego

    do mnie mogą przyjśc znajomi, rodzina, suka nawet nie reaguje, jak jest w domu
    śpi na swoim posłaniu, nawet nie szczeknie a co mówic o rzucaniu się, jej
    charakter zupełnie odbiega od norm rottweilerów

    według mnie zły człowiek + pies (obojętnie jakiej rasy) = agresywny pies,

    to my kształtujemy ich charakter, owszem są rasy które są bardziej agresywne,
    lub maja takie skłonności, ale jeżeli się psa normalnie układa to nie ma problemu

    p.s. odnosnie labradorów, moja kuzynka ma labradora rodowodowego, który jak mu
    sie nie podoba potrafi warknąc na nią i jej męża, dzieci nie mają, labradory są
    świetnymi psami, ale według mnie też muszą byc umiejetnie wychowane, bo w
    przeciwnym razie dominują nad ludzkim stadem (szczególnie psy) moja kuzynka na
    wszystko mu pozwalała i teraz jest efekt pies ma 3 lata i rządzi, już lepsze są
    goldeny od labków, ale w nieodpowiedzialnych rękach nie dałabym 100% pewności ze
    nie bedzie bandyta
  • reaiista 24.07.06, 06:00
    urania77 napisała:
    > reaiisto mam nie rodowodowego rottka,

    I to że Twój rottweiler nie jest rasowy bardzo wiele tłumaczy.
    Akurat domieszka genów innej rasy spowodowała, że Twój pies ma łagodny i
    lękliwy charakter. Labrador z forum Dogomania który pogryzł dziecko też nie był
    rasowy ale u niego fakt ten zadziałał odwrotnie jak u Twojej rottweilerki, bo
    zamiast typowej dla labradorów łagodności w stosunku do ludzi zrobił z niego
    psa dążącego do dominacji nad człowiekiem.
    Znam wiele rasowych labradorów i żaden z nich nie przejawia nawet cienia chęci
    zdominowania człowieka czego absolutnie nie można powiedzieć o ich stosunku do
    innych psów z którymi mogą nawet wszczynać bójki ale do ludzi są zawsze łagodne
    i ufne. Jest to zdumiewające ale taka jest prawda o tej rasie psów. Podobnie
    jest z goldenami które poza tym są troszkę mniej spontaniczne od labradorów i
    nieco spokojniej okazują swój entuzjazm w stosunku do ludzi.
  • urania77 26.07.06, 09:54
    mozliwe że tak jest, jej lękliwośc uległośc może pochodzic od niewiadomo jakiego
    przodka, ale wśród rodowodowych rottweilerów też są łagodne osobniki (widziałam
    na Animal Planet, rottweilery, które chodziły do ludzi chorych na raka i
    dotrzymywały im towarzystwa, tylko nie wszystkie są towarzyskie)


    według mnie z każdego psa można wyszkolic bandytę, tyle tylko, ze jest różnica
    np miedzy labkami a rottkami, że łatwiej i szybciej z rottka zrobimy bandziora
    niż z labka (w ich przypadku jest trochę ciężej, bo są z natury łagodniejsze) to
    taka różnica

    nie będę bronic rottewilerów, bo koacham wszystkie psy rasowe i nierasowe (mój
    ukochany to husky :))) ale moje zdanie jest takie jak napisałam wcześniej

    pozdrawiam wszystkich, życzę ochłody na ciele i ciepła na duszy w te upały :)))
  • ddb2 23.07.06, 12:47
    Reaiista napisal:
    labrador", ndy nie próbuje zdominować człowieka, nawet małego
    dziecka!!!
    Labrador jest normalnym psem. Posiada wszystkie instynkty i zachowania
    przynalezne psom.
    I, jak kazdy pies, probuje zdominowac stado, w ktorym przyszlo mu zyc.
    Nie wiem, skad masz takie bledne wyobrazenie o tej rasie?
    Jest to myslenie na zasadzie - rottweiler to pies morderca, labek to cieply
    misio.
    Mam labradora, mialam rottweilera.
    Lab, poza sympatycznym nastawieniem do ludzi, jest zupelnie normalnym psem,
    ktory potrafi pogonic innego psa, gdy tamten nadepnie mu na odcisk. Ma instynkt
    terytorialny, kilkakrotnie probowal swych sil w rodzinnym stadzie, w celu
    poprawy swej podlej pozycji.
    Rottweilerka byla absolutnie podporzadkowana mojemu mezowi, byla bardzo lagodna
    do naszych gosci, a dzieci bardzo lubila.
    Zdawala sobie calkowicie sprawe z wlasnej sily i mocy i byla szalenie delikatna
    w zabawie z czlowiekiem.
    A laba, mimo, ze silna jak czolg, zachowuje sie spontanicznie i radosnie, jak
    duze dziecko i to ja musze myslec za nia, zeby swoja sila i zywotnoscia, nie
    zrobila krzywdy slabszym od siebie.
  • urania77 23.07.06, 00:00
    ale zażarta dyskusja na temat charakteru rottków :)) a krakusia się nie odzywa :((
  • mmk9 23.07.06, 17:02
    Na pewno poszła odwiedzić męża w robocie.
  • reaiista 24.07.06, 05:40
    mmk9 napisała:
    > Na pewno poszła odwiedzić męża w robocie.

    Jeśli to zrobiła, to bardzo prawdopodobne że ją też zagryzły psy i dlatego się
    nie odzywa.
    Obym się mylił ale jeśli uwierzyła poradom takich osób jak urania77,
    po_prostu_ona i db2, to możliwe że nieświadoma niebezpieczeństwa zaryzykowała i
    poszła tam nieuzbrojona.
  • po.prostu.ona 24.07.06, 08:23
    reaiista napisał:

    > mmk9 napisała:
    > > Na pewno poszła odwiedzić męża w robocie.
    >
    > Jeśli to zrobiła, to bardzo prawdopodobne że ją też zagryzły psy i dlatego
    się
    > nie odzywa.
    > Obym się mylił ale jeśli uwierzyła poradom takich osób jak urania77,
    > po_prostu_ona i db2, to możliwe że nieświadoma niebezpieczeństwa zaryzykowała
    i
    >
    > poszła tam nieuzbrojona.

    Nie, zaufała realiiście i wzięła ze sobą bazookę oraz walizeczkę semtexu
    wymieszanego z wzbogaconym uranem. Tak na wszelki wypadek. Teraz razem z mężem,
    rottweilerami i posesją mknie w kierunku mgławicy Andromedy. Dlatego nie ma
    czasu na pisanie na forum. Lepiej panu?
  • mmk9 24.07.06, 16:47
    Mnie tam lepiej, bo się uśmiałam. Fajny jest ten wątek, tylko szkoda, ze nie ma
    zalożycielki, która mogłaby wystąpić jako arbiter. Argumenty latają wte i
    wewte, niewiele można dodać oprocz krakusiowej kropki nad "i".
    Krakusiaaaa !
    Uciekł ?
    Zaprzyjaźnił się ?
    Bo co do zagryzienia, to jestem pewna, że nie nastąpiło.Trudno byloby przegapić
    w Tv.
  • emiilka 25.07.06, 15:09
    Ja tez się uśmiałam!!

    Jak pisałam wczesniej mam suczkę Rottkę i mimo że kiedyś mialam całkiem inne
    wyobrażenie o tych psach (" mordercy.." buhahahaha) od ponad 6 lat mam o nich
    ZUPELNIE inne zdanie.

    P.S. RASOWĄ Rottkę.

  • reaiista 31.07.06, 03:21
    emiilka napisała:
    > Ja tez się uśmiałam!!
    > Jak pisałam wczesniej mam suczkę Rottkę i mimo że kiedyś mialam całkiem inne
    > wyobrażenie o tych psach (" mordercy.." buhahahaha) od ponad 6 lat mam o nich
    > ZUPELNIE inne zdanie.

    Oto typowy przykład kobiecej logiki prowadzącej do nieporozumień wynikających z
    nadinterpretacji komentowanych zagadnień.
    Rottweilery nie są urodzonymi bandytami tylko bardzo często takimi się stają z
    winy swoich niedoświadczonych, głupich lub okrutnych właścicieli.
    Winą tych psów o ile wogóle można to rozpatrywać w kategorii winy, jest jedynie
    łatwość z jaką można z rottweilerów zrobić bandytów, ze względu na ich groźny
    wygląd, masywną budowę i obcesowy temperament, co wspomniani przeze mnie w
    poprzednim zdaniu ludzie skwapliwie wykorzystują przyczyniając się w ten sposób
    do utrwalania pejoratywnego stereotypu odnoszącego się do tej rasy psów.
    Zgadzam się z tym że z większości psów można zrobić krwiożercze bestie, ale
    najczęściej przytrafia się to właśnie rottweilerom z podanych wyżej przyczyn i
    można nad tym faktem jedynie ubolewać, bo niewątpliwie jest to stereotyp
    krzywdzący.
    Jeśli miałbym się wypowiadać na temat Rottki emiilki to oczywiście nie wątpię w
    prawdziwość tego co napisała i myślę, że w rękach emiilki nawet groźne dzikie
    zwierzę takie jak niedźwiedź czy tygrys, gdyby je miala od maleńkiego, było by
    łagodne jak baranek, bo każde zwierzę upodabnia się do swojego właściciela.
    Biorąc więc pod uwagę dane statystyczne o przestępczości, a więc i
    okrucieństwie, a pośrednio także braku odpowiedzialności Polaków, nietrudno
    wywnioskować średnią statystyczną bandytów wśród ich psów którymi najczęściej
    są właśnie rottweilery.
  • emiilka 31.07.06, 13:11
    We wrzesniu mam urodziny - swietna okazja by podarowac mi tygrysa (najlepiej
    bialego), chętnie bym takiego wzięła na wychowanie...

    Pozdrawiam
  • urania77 25.07.06, 23:05
    > Nie, zaufała realiiście i wzięła ze sobą bazookę oraz walizeczkę semtexu
    > wymieszanego z wzbogaconym uranem. Tak na wszelki wypadek. Teraz razem z mężem,
    >
    > rottweilerami i posesją mknie w kierunku mgławicy Andromedy. Dlatego nie ma
    > czasu na pisanie na forum. Lepiej panu?

    :)))))))))))
  • urania77 25.07.06, 23:04
    :)))) aż radośnie na sercu jak się czyta, szczególnie to że nie poszła uzbrojona

    p.s. reaiista ja tez jestm fanką SF (najbardziej lubię serię "Alien") i kina
    akcji ale nie chodzę na psy z wyrzutnią rakiet
  • krakusia 13.01.07, 21:49
    Przepraszam, że tak długo nie dawałam znaku życia.
    Mężowi dobrze układa się z psami :) jak do tej pory nie było konfliktów ani
    żadnej groźnej sytuacji. Czasami się złości bo one mają swój charakterek.
    Sadzę, że chyba się trochę polubili. Kedyś nawet powiedział: "wolę pracować z
    psami jak z ludźmi", ale wybaczcie mu - ma uraz po ostniej pracy.
    Teraz jak wraca z pracy to szczeka na progu :))) i mówi, że to skutki zbyt
    długiego przebywania sam na sam z psami :)

    Pozdrawiam Was serdecznie.
  • po.prostu.ona 01.07.07, 19:04
    krakusia napisała:

    >
    > Mężowi dobrze układa się z psami :) jak do tej pory nie było konfliktów ani
    > żadnej groźnej sytuacji. Czasami się złości bo one mają swój charakterek.
    > Sadzę, że chyba się trochę polubili.


    No lepszej wiadomości nie mogłam przeczytać :-) Pozdrowienia dla Was! Cieszę
    się, że zwyciężył zdrowy rozsądek :-)
  • beata19735 05.06.07, 16:47
    Weterynaria




    Bardzo prosze o pomoc! Rottweiler
    Autor: beata19735
    Data: 05.06.07, 16:02 + dodaj do ulubionych wątków

    skasujcie post

    + odpowiedz cytując + odpowiedz

    --------------------------------------------------------------------------------
    dostalam pod opieke psine biedna,bo jej panstwo na tydzien wyjechali.
    Ona mnie zna juz,kilkakrotnie byla u mnie pod opieka.Teraz jednak jest zle z
    nia.Widac,ze strasznie teskni chociaz bardzo duzo czasu jej poswiecam.
    Lize sobie stale lape,zrobila jej sie rana.Kuleje juz z lekka.Oni wroca w
    niedziele.Ona juz ma amputowany paluch u jednej lapy przez to lizanie az do
    rany.Karmie ja tym,co zwykle,ale to jej jedzenie jest nudne.Ciagle to samo
    dla takiego wielkiego psa.Wywazone.Kupilam dzisiaj wielka kosc specjalnie dla
    duzych psow i sie uastanawiam,czy jej dac,moze przestanie sobie robic rany????
    Dzwonilam do wlascicielki,ale ona powiedziala,zeby kosci nie dawac,a ja tak
    mam ochote,zeby tylko przestala sie lizac do ran.Strasznie mi jej
    szkoda.Prosze poradzcie cos!


    wątek nr 7260
    oddano głosów: 0 głosuj!


  • urania77 10.08.07, 09:01
    najlepsze są filmy z tym chłopczykiem :-)

    www.youtube.com/watch?v=OPQqy3s9lnI&watch_response

    u nas w polsce to prawie nierealny widok (oprócz wyjątków) bo polska
    matka dostałaby histerii gdyby to zobaczyla
  • urania77 10.08.07, 09:07
    dradam2 napisał:

    > www.youtube.com/results?search_type=search_videos&search_query=Rottweiler&search_sort=relevance&search_category=0&search=Search&v=&page=1
    > Nie znam tego jezyka (moge sie tylko domyslac),ale obrazy mowia
    same za siebie
    > :
    >
    >
    > www.youtube.com/watch?v=FqXrVaZ0l3M
    >
    > Pozdrawiam
    >
    >
    > dradam 1/2


    ja też nie znam jeżyka ale może domyślam się że te obrazy to
    zagrożenia, które STWORZYLI LUDZIE czyli: wojny, bomby, zabijanie
    ludzi i zwierząt, pedofilia

    prawda jest taka, że rottki wychowane przez SADYSTÓW też beą
    maszynkami do zabijania, a wychowane przez NORMALNYCH ludzi będą
    takie jak na filmach z tym chłopczykiem

    pozdrawiam
  • reaiista 13.08.07, 05:30
    urania77 napisała:
    > prawda jest taka, że rottki wychowane przez SADYSTÓW też beą
    > maszynkami do zabijania, a wychowane przez NORMALNYCH ludzi będą
    > takie jak na filmach z tym chłopczykiem

    Tak, tylko zapomniałaś dodać że z Rottweilera wogóle da się zrobić
    bandytę, i to dość łatwo, a są rasy psów których przedstawiciele też
    są duże i silne, a nawet w rękach sadysty nie będą agresywne do
    ludzi. Naprzykład Labrador Retriewer lub Golden Retriewer.
    Trzymanie więc w domu Rottweilera nawet idealnie łagodnego i dobrze
    wychowanego, zawsze jest obarczone pewnym ryzykiem porównywalnym do
    posiadania granatu który mimo że zabezpieczony, to zawsze jest
    niebezpieczny, bo może wybuchnąć w razie jakiejś awarii.
  • urania77 13.08.07, 14:40
    reaiista napisał

    > Naprzykład Labrador Retriewer

    akurat, nie wiem jak goldenki, ale z tym labradorem to trafiłeś ;)

    moja kuzynka ma labradora rodowodowego po championie, który
    warczy na nią i jej męża, dzieci nie mają, labradory są
    świetnymi psami, ale według mnie też muszą byc umiejetnie wychowane,
    bo w przeciwnym razie dominują nad ludzkim stadem (szczególnie psy)

    a przecież labradory są takie łagodne i to łagodna rasa

    na którymś forum czytałam ze wsród pogryzień przez psy, labki
    (niestety) są w pierwszej dziesiatce, obok rottweilerów, owczarków
    niemieckich, wiec jak to jest

    wałkujemy jeden i ten sam temat bez żadnych konkretnych wniosków, co
    jest bezsensem, bo każdy z nas na tym forum ma swoje zdanie na ten
    temat i bardzo dobrze, ja szanuję zdanie innych, ale swojego nie
    zmienię, bo mam DOWODY na to że jest tak jak piszę i myślę


    > Trzymanie więc w domu Rottweilera nawet idealnie łagodnego i
    dobrze
    > wychowanego, zawsze jest obarczone pewnym ryzykiem porównywalnym
    do
    > posiadania granatu który mimo że zabezpieczony, to zawsze jest
    > niebezpieczny, bo może wybuchnąć w razie jakiejś awarii.

    u mnie to ryzyko już trwa ponad 7 lat, cała rodzina ma się dobrze,
    dzieci, wujkowie, ciotki, babcie, dziadkowie, sąsiedzi i znajomi itd
    i tobie i twoim znajomym i rodzinie też życzę długiego owocnego
    życia bez problemów
  • reaiista 13.08.07, 18:41
    urania77 napisała:
    > moja kuzynka ma labradora rodowodowego po championie, który
    > warczy na nią i jej męża, dzieci nie mają, labradory są
    > świetnymi psami, ale według mnie też muszą byc umiejetnie
    > wychowane, bo w przeciwnym razie dominują nad ludzkim stadem
    > (szczególnie psy)

    Nie wiem co to za egzemplarz ten labrador twojej kuzynki ale to musi
    być jakiś fenomen, bo mój labek nigdy nie okazał nawet
    najdrobniejszego cienia agresji w stosunku do kogokolwiek nawet w
    sytuacji krytycznej, gdy był zagoniony smyczą do kąta przez
    rozwścieczonego człowieka. Nigdy więcej taka sytuacja się nie
    powtórzyła ale raz miała miejsce, i ku mojemu zdumieniu nawet nie
    pokazał zębów tylko wcisnął się w kąt i skulony czekał drżąć ze
    strachu. Chyba żaden inny pies nie zachował by się w ten sposób
    będąć w tak ogromnym stresie. Nie polecam ci stosowania tak
    drastycznych testów z twoim rottweilerem ale bardzo wątpię czy w
    takiej sytuacji nie przypomniał by sobie do czego ma zęby pazury i
    siłę dzikiej bestii.
    Jeśli zaś chodzi o skłonności dominacyjne labradorów samców nad
    ludzkim stadem to uważam iż jest to tylko złudzenie wywołane tym że
    są to psy niezależne które mają własne zdanie i nie chcą łatwo
    ulegać wpływowi człowieka na ich zachowanie. Łatwo jest jednak z tym
    sobie poradzić stosując metodę perswazji na zasadzie coś za coś.
    Jeśli bowiem pies dojdzie do wniosku, że coś mu się opłaci zrobić,
    bo będzie za to pochwalony, pogłaskany albo dostanie w zamian jakiś
    smakołyk, to chętnie to zrobi. Sztuka polega na tym żeby tak
    umiejętnie dysponować tymi nagrodami aby w mniemaniu psa
    podtrzymywac ich atrakcyjność, i żeby mu one nie zpowszedniały.
  • urania77 13.08.07, 23:26
    reaiista napisał:

    > Nie wiem co to za egzemplarz ten labrador twojej kuzynki ale to
    musi
    > być jakiś fenomen,

    reaiisto to nie geny zadecydowaly, to zle wychowanie, siostra ma go
    od szczeniaka, ale zawsze cala rodzina mu ustepowala, robil to na co
    mial ochote, chcial polezec na kanapie sam, potrafi warknac na meza
    siostry gdy ten chce usiac, dobrze ze sie nie rzuca, taka prawda,

    twoj labek jest dobrze ulozony, dlatego jest lagodny, labki sa
    przesympatyczne ale je tez trzeba umiec wychowac



    bo mój labek nigdy nie okazał nawet
    > najdrobniejszego cienia agresji w stosunku do kogokolwiek nawet w
    > sytuacji krytycznej, gdy był zagoniony smyczą do kąta przez
    > rozwścieczonego człowieka. Nigdy więcej taka sytuacja się nie
    > powtórzyła ale raz miała miejsce, i ku mojemu zdumieniu nawet nie
    > pokazał zębów tylko wcisnął się w kąt i skulony czekał drżąć ze
    > strachu

    dokladnie moja suka wlasnie tak reaguje na ludzi, boi sie sasiada i
    mojego ojca ale nie rzuca sie, nie warczy, nigdy nie szczerzyla klow
    do ludzi,

    szkoda ze moja suka musi placic taka cene za wyglad i przepraszac ze
    zyje
    na szczescie ja nie oceniam ludzi i zwierzat po wygladzie, nie
    wierze tez w to ze czlowiek i zwierze jest z natury agresywne i
    ciesze sie ze moja Norka jest u mnie, bo u innych napewno bylaby
    zwierzeciem agresywnym

    nie wierze tez mediom i nie mam psychozy jak 3/4 spoleczenstwa
  • reaiista 14.08.07, 00:57
    urania77 napisała:
    > ...to nie geny zadecydowaly, to zle wychowanie, siostra ma go
    > od szczeniaka, ale zawsze cala rodzina mu ustepowala, robil to na
    > co mial ochote, chcial polezec na kanapie sam, potrafi warknac na
    > meza siostry gdy ten chce usiac, dobrze ze sie nie rzuca, taka
    > prawda

    Nigdy bym nie przypuszczał że labek potrafi warknąć na człowieka.
    Mój jest istną kwintesencją łagodności i strasznym pieszczochem.
    Po prostu nie wyobrażam go sobie rozzłoszczonego.
    Owszem lubi rozrabiać i psocić ale wszystko na wesoło.
  • urania77 17.08.07, 09:52
    reaiista napisał:

    > urania77 napisała:
    > > ...to nie geny zadecydowaly, to zle wychowanie, siostra ma go
    > > od szczeniaka, ale zawsze cala rodzina mu ustepowala, robil to na
    > > co mial ochote, chcial polezec na kanapie sam, potrafi warknac na
    > > meza siostry gdy ten chce usiac, dobrze ze sie nie rzuca, taka
    > > prawda
    >
    > Nigdy bym nie przypuszczał że labek potrafi warknąć na człowieka.
    > Mój jest istną kwintesencją łagodności i strasznym pieszczochem.
    > Po prostu nie wyobrażam go sobie rozzłoszczonego.
    > Owszem lubi rozrabiać i psocić ale wszystko na wesoło.


    wlasnie, u moich rodziców na osiedlu jest bardzo dużo labków nie
    znam ich jak zachowuja sie w domu, ale z tego co opowiadaja
    własciciele ich labki sa łagodne i ludzie tez sa w ciezkim szoku jak
    mowie ze mojej kuzyki pies czasem zachowuje sie agresywnie(gdyby był
    mieszańcem mozna by było przypuszczac ze to "zła" krew, jednak ma
    dobre pochodzenie; jak spotkam sie z siostra spytam jej z jakiej
    hodowli brala psa)

    wydaje mi sie ze podeszles odpowiedzialnie do wychowania swojego
    labka rownoczesnie znajac psychike psów i ich nature (pies jest
    przeciez zwierzeciem stadnym, musi miec przewodnika stada, gorzej
    jak pies staje sie przewodnikiem, wtedy pojawiaja sie takie problemy
    jak u siostry)

    dajac jednoczesnie psu dobre wychowanie + wiele serca, milosci
    wychowamy go na wiernego towarzysza, moze czegos zabraklo w domu
    mojej siostry, dlatego tak sie dzieje, pies doskonale wyczuwa nasze
    emocje, jemu tez udziela sie zla atmosfera w domu, sama nie wiem,
    moze to tez wplywa na jego zachowanie

    u mnie zawsze byly owczarki niemieckie, od dziecka wychowywalam sie
    z ta rasa, nasze suki nigdy nie warkneły na mnie czy brata, nie
    mowiac juz o rodzicach, ale to kwestia ich wychowania (ojciec jako
    byly glina :) w pracy pracowal z psami, wiec znal sie na ich
    psychice)

    a przeciez ONki w nieodpowiedzialnych rekach tez moga byc groźne a
    jest to rasa ktora bardzo latwo wyszkolic do atakowania ludzi

    pozdrawiam
  • urania77 10.08.07, 09:20
    człowiek przewyższa wszystkie istoty na tej ziemi pod względem
    okrucieństwa do innych
  • ddb2 16.08.07, 15:39
    Dzieki wam wszystkim za wyszukanie takich wspanialych filmow i zdjec
    z rottkami. To byla prawdziwa uczta, gdy je ogladalam. Zupelnie
    mialam przed oczami moja kochana, niezyjaca, Kare. Teraz mam
    wspaniala labke, ale za Karusia czasem tak cos we mnie w specjalny
    sposob zawyje...
    To jest absolutnie wyjatkowa rasa.
  • salamanka 17.02.19, 09:50
    www.facebook.com/groups/136627726996963/ Grupa stworzona i prowadzona,przez pasjonatów-hodowców, szkoleniowców, ludzi z wieloletnim doświadczeniem.
    Fachowe porady, artykuły, publikacje weterynaryjne, żywieniowe, szkoleniowe.
    ABC Rottweilera - od planowania zakupu szczenięcia, poprzez żywienie, szczepienia, wychowanie, szkolenie i wspólna droga z rottweilerem.
    ABC wystawowe- trening, zgłoszenia na wystawe, handling.
    Tylko u nas także ogólnopolska mapa Google z hodowlami i reproduktorami w Polsce.
    Zapraszamy do współtworzenia grupy,wszelkie inicjatywy i pomysły mile widziane.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka