Dodaj do ulubionych

yorkshire terrier - za darmo?

20.02.07, 17:54
mam taki pomysl, zastanawiam sie czy znalezliby sie ludzie chetni i ciekawa
jestem opinii
bede miala bardzo wartosciowe yorki, niekoniecznie chce je sprzdawac do
hodowli, a wiadomo ze nie moge miec w domu wszystkich miotow
oczywiscie te mniej rokujace na pewno sprzedawalabym
pomyslalam ze mozna by znalezc dla tych najlepszych, wyselekcjonowanych
psow "rodziny zastepcze" czyli takie osoby ktorych na zakup nie stac a chca
miec tylko psa do kochania

czego oczekiwalabym?
zeby pies byl prowadzony wg moich ustalen, czyli ja dobieram karme, kosmetyki
i ucze pielegnacji, a trzeba wiedziec ze pielegnacja yorka to duzy obowiazek,
dlatego szukalabym wyjatkowych osob, milosnikow rasy ktorych taka opieka kreci

opiekun zastepczy odrobacza, szczepi, karmi, zabezpiecza przed kleszczami itp
i za to placi tak jakby to byl jego pies, to sa jego koszty
do tego raz w miesiacu stawia sie z psem u mnie abym mogla kontrolowac jak
sie wywiazuje z umowy, ja kontroluje ksiazeczke zdrowia, wzajemne relacje,
stan wypielegnowania psa. po prostu sprawdzam czy pies jest szczesliwy i
zadbany

ja wyjezdzam z psem na wystawy, bo staram sie zrobic z niego np Championa
opiekun jesli tylko ma ochote - rowniez
wyobrazam sobie tez ze nasza zgraja moglaby robic sobie "zloty", uczyc sie
razem, bawic
to tak w skrocie, po zakonczeniu kariery wystawowej pies pozostawalby w
swojej zastepczej rodzinie do konca tylko z obowiazkiem stawiania sie u mnie
co jakis czas
Edytor zaawansowany
  • esta_pen 20.02.07, 17:59
    dodam jeszcze, ze nie wyobrazam sobie trzymania psow w klatkach, piwnicach itp,
    te ktore bylyby u mnie musialyby wiesc normalne zycie jak wszyscy domownicy,
    tak wiec moge miec w domu tylko kilka pieskow, a reszta "adoptowana"
  • majenkir 21.02.07, 21:17
    W zyciu bym na to nie poszla! Takie uklady z reguly zle sie koncza.
    Jak rozumiem to Twoje nazwisko bedzie we wszystkich dokumentach i opiekunowie
    nigdy nie nabeda zadnych praw do psa?
    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • esta_pen 22.02.07, 12:55
    jesli chca kupic psa to kupia i beda mieli wszystkie prawa
    to nie wyjscia dla ludzi ktorzy chca kupic a dla tych ktorzy nie maja na to
    pieniedzy a psa chca i zdaja sobie sprawe ze nie chca psa bez rodowodu
  • to_ja55 24.02.07, 15:39
    Nie stać ich na yorka, a stać ich będzie na utrzymanie i pielęgnację? Mam
    pojęcie ile kosztują kosmetyki dla wystawowych yorków.
    Ja kiedyś wzięłam psa rasowego na takich warunkach: nie płacę za szczeniaka, po
    trzech miotach suczka jest moja.
    Są jeszcze inne układy, np. biorę suczkę, właściciel pokrywa koszty wystaw i
    szczepień, ja wybieram szczeniaka z któregoś miotu (ilość szczeniaków zależy od
    umowy.
  • evvelinda 22.02.07, 00:50
    Czy w tej szczegółowej umowie pojawia sie słowo "szczęnieta"?
    --
    Zdognie z nanjwoymszi baniadmai nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie
    dengao solwa. Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria byla na siwom
    mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i nie sawrza to polbemórw ze
    zozumierniem tksetu.
  • neufahrwasser_in 22.02.07, 13:07
    Dobre. Ktoś ma odwalać za Ciebie czarną robotę, a Ty będziesz spijać śmietankę.
    Trzymać psa, tańczyć jak właściciel zagra, spowiadać się, a jak coś się nie
    spodoba, to psa odbierze. Paranoja.
    --
    kOncik kĄputerowy neÓfahrwasser_in ;)
  • esta_pen 22.02.07, 13:54
    nie chce kogos dla kogo opieka i pielegnacja to czarna robota a wlasnie
    przyjemnosc. chce kogos kto pragnie towarzystwa psiaka, natomiast nie
    interesuje go zakladanie hodowli ani nie ma kasy na kupienie rasowego psa
    nie ma nic za darmo. ten ktos musialby sie podporzadkowac i uznac, ze robi tak
    jak chce wlasciciel. a jakby robil psu krzywde czy nie daj boze obcial np. mu
    wlosy - pies zostalby odebrany. i po to te kontrole
  • a_na 22.02.07, 14:27
    esta_pen ... "ameryki" nie odkryłaś... to,co opisujesz,to mniej-więcej
    posiadanie psa na warunkach hodowlanych...
    --
    . /( . . )\
    (,,)( V )(,,).....a_na
  • margie 22.02.07, 13:12
    Hmm, moj pies jest u mnie jakby na takich zasadach- oficjalnie pozostaje
    wlasnosciahodowcy, mieszka jednak u mnie, ja o niego dbam. Jednak nie wyobrazam
    sobie sytuacji, zeby hodowca narzucal mi obowiazek stawianie sie u niego na
    kontrole, czy decydowal czy i kiedy pies bedzie wystawiany. O kontroli wogole
    nie ma mowy- albo sie ma zaufanie do podhodowcy ( bo tak to sie fachowo
    nazywa), albo nie. Zas wystawainiejest wspolnie uzgadniane, tak samo jak
    krycie. Jak sobie bowiem wyobrazasz narzucanie komus krycia, w jego wlasnym ,
    czy wypozyczanie psa na wystawy?! Nie wiem, jak yorki, ale sznaucery nie beda
    sie wystawiac ladnie w obcych rekach.
  • esta_pen 22.02.07, 13:48
    dziekuje za odpowiedz
    nie wiedzialam ze istnieje cos takiego jak podhodowca
    co do kontroli- nie wyobrazam sobie zaufac "na gebe" bez kontroli i wcale psa
    nie widywac albo prosic sie o wizyte. z czasem oczywiscie wie sie juz czy mozna
    komus w 100 % ufac ale i tak powinno byc jasne ile razy w miesiacu chce psa
    widziec, jak chce aby byl pielegnowany - to wszystko moze oczywiscie wyplywac
    ze wspolnych, wczesniejszych ustalen

    co do wystawiania- nie wyobrazama sobie "prosic" o zgode na wystawianie w
    wybranym przeze mnie terminie, to oczywiste ze ja decyduje, ktora wystawa jest
    wazna a podhodowca musi sie podporzadkowac i np. nie wyjezdzac w tym czasie
    nigdzie.
    mysle, ze podhodowca musi wiedziec jakie sa priorytety i jego rola a mozna
    nazwac to "wspolnym ustalaniem"


    a tak poza tym, dlaczego nie kupilas tego psa a zdecydowalas sie zostac
    podhodowca? jak oceniasz taki sposob funkcjonowania hodowli?
  • kaa1 22.02.07, 16:15
    dzieki naszej rozmowie dowiedzialam sie ze rzeczywiscie ameryki nie odkrylam a
    to co opsywalam to mniej lub bardziej posiadanie psa na warunkach hodowlanych,
    znalazlam juz o tym troche stron, jak macie jakies ciekawe linki to porosze
    chetnie tez wyslucham uwag i propozycji warunkow jakie wg was umowa winna
    zawierac
  • evvelinda 23.02.07, 00:08
    Posiadanie psa na warunkach hodowlanych - jak sama nazwa wskazuje - niesie za
    sobą hodowlę, czyli rozród psa. Nie napisałaś, czy te pieski mają być
    rozmnażane. Przypuszczam, że tak i że chcesz uzykać od nich szczenięta z
    własnym przydomkiem hodowlanym.
    Tradycyjnie warunki hodowlane w Polsce raczej nie oznaczają aż takiego
    podporządkowania opiekuna pieska hodowcy, chociaż strony mogą się umówić jak
    zechcą.
    Spotkałam sie w Szwecji z umową trochę podobną to tego, co opisujesz. Może Cię
    zainteresuje.
    Mianowicie: hodowca oddaje pieska za darmo opiekunowi. Opiekun pokrywa
    wszystkie koszty bytowe - wyżywienie, szczepienia itp. Hodowca pokrywa
    wszystkie koszty związane z wystawami, opiekun zobowiązany jest dostarczyć
    pieska hodowcy przed wyjazdem na wystawę. Kosmetyki związane z hodowaniem
    wystawowej szaty też raczej obciążają hodowcę. Hodowca ma prawo do uzyskania od
    tego pieska /czyli suczki - nie wiem jak umawiają się w przypadku samca/ dwóch
    miotów - wszystkie urodzone szczenieta należą do hodowcy. Ma na to pięć lat.
    Sam decyduje kiedy i jakim psem pokryje tę suczkę. Opiekun oddaje suczkę na
    kilka dni przed porodem hodowcy. Hodowca przyjmuje poród i odchowuje
    szczenięta. Zwraca suczkę opiekunowi po odchowaniu szczeniąt. Po drugim miocie
    oddaje suczkę opiekunowi wysterylizowaną i z tą chwilą opiekun staje się
    wyłącznym włascicielem suczki - ustają jego zobowiązania wobec hodowcy. Jesli
    hodowca nie zdecyduje sie na rozród suczki w ciągu tych pięciu lat, jego prawa
    również wygasają. Opiekun z suczką regularnie odwiedzają hodowcę, aby nie czuła
    sie obco w jego domu.
    Myślałaś o czymś podobnym?

    --
    Zdognie z nanjwoymszi baniadmai nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie
    dengao solwa. Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria byla na siwom
    mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i nie sawrza to polbemórw ze
    zozumierniem tksetu.
  • majenkir 23.02.07, 01:24
    evvelinda napisała:
    > Opiekun oddaje suczkę na
    > kilka dni przed porodem hodowcy. Hodowca przyjmuje poród i odchowuje
    > szczenięta. Zwraca suczkę opiekunowi po odchowaniu szczeniąt.

    P-a-r-a-n-o-j-a !!!!

    Suka ma rodzic i wychowywac szczenieta w OBCYM domu??

    Nie dajcie sie zwariowac, to idzie w kierunku modelu amerykanskiego, gdzie
    wlasciciel wystawiajacy wlasnego psa (i wygrywajacy) staje sie ewenementem....
    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • esta_pen 23.02.07, 08:21
    ale wlasnie wlascicielem nie jest opiekun a hodowca, gdyby opiekun byl
    jednoczesnie wlascicielem - a przeciez jest taka mozliwosc - to on odpowiadalby
    za wszystko
    mysle tez, ze nie kazdy opiekun czulby sie na silach zeby odbierac porod czy
    wziac urlop na odchowanie szczeniakow, bo i tak moze sie zdarzyc
    a suka rodzi nie do koncaw w obcym domu, daje wam slowo ze pies bardzo dobrze
    pamieta pierwszych opiekunow (hodowcow)

    wydaje mi sie, ze chcialabys zeby opiekun dostal za darmo psa i stawal sie jego
    wlascicielem tylko dlatego ze przyjmie go do domu :(
  • esta_pen 23.02.07, 08:30
    bardzo dziekuje za odpowiedz, to bardzo interesujace rozwiazanie sprawy
    nie pomyslalam o tym, zeby brac suke przed porodem do siebie, ale to moze byc
    wspaniale rozwiazanie, gdy opiekun nie czuje sie na silach brac taka
    odpowiedzialnosc i po prostu moze nie miec czasu na czasem wyczerpujaca opieke
    nad szczenietami. roznie przeciez moze byc

    moim zdaniem kazdy punkt umowy nalezy i mozna przedyskutowac tak aby opiekun
    byl na silach sprostac wymaganiom,
    jeden opiekun moze i jezdzic na wystawy i odbierac porody a inny nie, przeciez
    nie kazdy musi brac na siebie az taka odpowiedzialnosc

  • sun713 14.12.07, 10:02
    Witam,

    szukamy yorka na warunkach hodowlanych - jesteśmy w stanie jeździć i
    wystawiać sunię. Prosze o kontakt jeżeli miałaby Pani szczenięta na
    warunkach hodowlanych.
    Pozdrawiam
  • margie 23.02.07, 11:57
    MOj pies zostal kupiony do hodowli na reproduktora. Niestety, okazalo sie, z
    ejest wyjatkowo silnie dominujacycm samcem alfa i doszlo do jatki miedzy nim a
    przywodca stada. Ktorys musial odejsc, gdyz prowadzenie hodowli domowej w
    warunkach wiecznej separacji dwoch samcow jest nie do pomyslenia, bo o
    nieszczescie nietrudno. odszedl moj, bo byl mlodszy (mial 4 lata, tamten 11).
    Inna hodowla w gre nie wchodzila z wiadomoego podowu, mozliwy byl tylko inny
    dom, gdzies pies blby jedyny.Ja od dawna hodowalam sznaucery, szukalam psa dla
    siebie i nadarzyla sie okazja. Jestem wiec, jakby sprawdzonym nowym
    wlascicielem, hodowca mnie zna od wielu lat i ma pelne zaufanie. Natomiast nie
    zgidzilabym sie na taki uklad, zeby hodowca mi narzucal kiedy i gdzie mam
    wystawiac psa ( sa pzreciez rozne sytuacje losowe- a co bedzie jak wlasicicle
    sie rozchoruje?) ani zey wymagal ode mnei stawiania sie na kntroli. Wydaje mi
    sie, z etakie postawienie sparwy jest nieakceptowalne. Natomaist naturalne jest
    i raczej mile widziane, jak hodowca interesuje sie szczeniakiem, pomaga
    podhodowcy w wychowaniu, pielegnacji... Moze gdybys inaczej stawiala sprawe,
    mniej kategorycznie, moze bys znalazla chetnych na twoich warunkach, tylko jaks
    rossadnei wydyskutowanych i wynecocjowanych. Bo wazna jest jeszce kwestia: co
    bedzie, jak podhodowca jest z innego,odleglego miasta i co bedzie jak sie
    okaze, ze podhodowca nie spelnia towich wymagan wlascicie, oczywiscie wg twojej
    oceny- zabierzesz im psa? Pozwolisz na jego cierpienie? Bo pzreciez piesek sie
    przywiaze do nowych wlascicieli i ich bedzie uwazal za swoja rodzine, nie
    ciebie. Tym bardziej ze yorki to teriery, charakterki maja...
    Wydaje mi sie, ze tak ostro stawiajac warunki i tak radykalnie, cheetnych na
    podhodowsto nie zjadziesz.
  • majenkir 23.02.07, 13:45
    margie napisała:
    > Wydaje mi sie, ze tak ostro stawiajac warunki i tak radykalnie, cheetnych na
    > podhodowsto nie zjadziesz.

    A wg mnie znajdzie, niestety. Ludziska pomysla "jakos to bedzie", no a rasowy
    piesek piechota przeciez nie chodzi ;). Problemy zaczna sie pozniej, kiedy przy
    pierwszym "przegladzie" okaze sie, ze pies sfilcowany jest na maksa i trzeba go
    ostrzyc -> najblizsze wystawy przejda kolo nosa -> nie zrobi hodowlanki.

    W Stanach tez robia takie numery, albo maja psy do spolki, ale zawsze sa to
    ludzie juz zaangazowani w kynologie i wszyscy wiedza, co robia.
    A tu przyjdzie ci paniusia z niewychowanym skoltunionym psem i powie "przeciez
    czesalam...." albo "nie dal sie...." i szlag Cie trafi na miejscu....

    --
    Moje charty
    Ola i Wiktor
  • evvelinda 23.02.07, 23:15
    majenkir napisała:
    > P-a-r-a-n-o-j-a !!!!
    >
    > Suka ma rodzic i wychowywac szczenieta w OBCYM domu??

    Też się z koleżanką nad tym zastanawiałyśmy...
    Ale tam ludzie są bardzo pragmatyczni, wypracowali taki układ przez lata i
    wydaje się, że całkiem dobrze im funkcjonuje. Hodowca ma nastepne
    pokolenie "supergenów" do kontynuacji założenia hodowlanego, właściciele mają
    wymarzonego pieska do rozpieszczania, piesek jak już "odpracuje" ma spokój od
    obowiązków do końca życia.



    --
    Zdognie z nanjwoymszi baniadmai nie ma zenacznia kojnolesc ltier przy zpiasie
    dengao solwa. Nwajzanszyeim jest, aby prieszwa i otatsnia lteria byla na siwom
    mijsecu, ptzosałoe mgoą być w niaedziłe i nie sawrza to polbemórw ze
    zozumierniem tksetu.
  • titu_titu 17.12.07, 08:25
    Ja także zgadzam się na przekazywanie psów na tzw. warunkach hodowlanych (jednak
    pierwszy raz w życiu słyszę o określaniu współwłaściciela zależnego "podhodowcą" !).
    Takie umowy nie są niczym dziwnym, ale należy spisać dokładną pisemną umowę, co
    należy do obowiązków obu stron.
    Co do wystaw - z reguły opisuje się że np. co najmniej 5 wystaw rocznie w tym 3
    międzynarodowe np. przez 3 lata. Osoba zajmująca się psem sama decyduje, które
    konkretnie wystawy wybiera.
    Hodowca (w przypadku suki) decyduje jakim reproduktorem ma być pokryta i kiedy,
    i wybiera sobie szczenięta. Ile i z ilu miotów - zależy od umowy. Czasem jest to
    połowa dwóch pierwszych miotów, czasem cały pierwszy miot, czasem jedno tylko
    szczenię. Wszystko zależy od postanowień umowy.
    Jednak zgadzam się, że przekazywanie suki na czas porodu do hodowcy to
    barbażyństwo. To co, że ona pamięta że tam się wychowała? Ma swoje uczucia i
    doskonale wie, gdzie jest jej dom i tam właśnie czuje się najbezpieczniej, tam
    powinna rodzić.
    Jeśli hodowca uważa, że osoba zajmująca się psem na warunkach hodowlanych nie
    podoła trudowi utrzymania suki w ciąży i wychowaniu miotu W OGóLE NIE POWINIEN
    DECYDOWAć SIę NA TAKI UKłAD.
    --
    under konstrakszyn ale działa, zbyszkowisko też jest linkiem:
    www.zbyszkowisko.webpark.pl
  • sambarella 11.04.08, 01:18
    jestem zdeklarowaną przeciwniczką sprzedaży/wydawania szczeniąt na warunkach hodowlanych.
    Nie stać kogoś na rasowego psa - trudno. Niech uzbiera i ma świadomość, że trzeba o takiego psa dbać, bo jego zakup kosztował dużo wyrzeczeń.Jak coś kosztuje mało, albo wcale to się tego nie ceni.
    Hasło "na prawach hodowlanych" kojarzy mi się z sytuacją kiedy w którymś momencie za psa nie ma odpowiedzialnych. Jasne, ktoś zaraz napisze ,że spisał przecież umowę...No tak, ale jak będzie sie psu działa krzywda to co - hodowca pójdzie się procesować? Odbierze psa siłą?
    Hodowca chce zarabiać (mieć wystawy, tytuły, prestiż), nabywca chce pieska najlepiej za darmo.Jak nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o pieniądze.
    A jak właściciele pokłócą się z hodowcą i zaprzestaną wypełniać obowiązki zawarte w umowie - to i tak zawsze na tym najgorzej wyjdzie pies - albo zaniedbany w pielęgnacji, albo trzymany w łazience (jak komuś piesek sie znudzi), albo w skrajnych przypadkach nie dostanie jeść - bo przecież druga strona nie wypełniła któregoś z punktów "kontraktu", więc ja łożyć na psa nie będę:( A tych warunków jak widać we wcześniejszych postach jest mnóstwo - naprawdę trudno wszystko przewidzieć.
    Smutne. Oczywiście zawsze można założyć wariant optymistyczny, że będzie ok.Ale jak nie będzie?????????
  • nrg67 11.04.08, 14:54
    Calkiem z boku przeczytalem te pasjonującą dyskusję i mam dwie uwagi:
    1. Dobrze, ze tak wielu z Was pamięta o tym, ze to jednak żywe
    stworzenia, bo caly wątek sprawia wrażenie, jakby szło o samochody,
    telewizory albo w najlepszym wypadku rośliny do rozmnazania: jak sie
    właściciel upomni ,to się mu na troche odda, postoiw doniczce na
    oknie, potem wroci do podhodowcy... Przypomina mi to - wiem, ze
    przesadzam - oddawanie dzieci do adopcji, a potem próby oddawania
    ich jak są z nimi kłopoty
    2. Uwaga Sambarelli "Jak coś kosztuje mało, albo wcale to się tego
    nie ceni." zdradza, że Autorka jest materialistką. Życzę Ci,żebyś
    trafiła kiedyś do jakiejs starszej, schorowanej pani, której całym
    życiem jest jej bezwartościowy, pokraczny kundel - na pewno ona ceni
    takiego psa wyżęj, niż "hodowca", ktory szczenną suke potrafi
    przestawiać z domu do domu jak by to byl przedmiot - drogi,
    elegancki,szpanerski, ale jednak przedmiot
  • sambarella 11.04.08, 21:40
    w zasadzie mam taki sam pogląd jeśli chodzi o określenie w skrócie hasła "prawa hodowlane".A więc podejście do szczeniąt jak do rzeczy przynoszących zysk. W jednym jednak nie mogę się zgodzić - że jestem materialistką. Chyba mnie nie zrozumiałaś - chodziło mi o fakt udowodniony, że jeśli za coś zapłacimy, a dodatkowo zdobycie wymarzonej rzeczy/psa jest związane z pewnymi wyrzeczeniami - to bardziej to cenimy.Przykładem niech będzie wydawanie za darmo biletów wstępu na pokazy grup teatralnych nad Maltą - dużo osób te wejściówki brało, po czym nie przychodziło na spektakl.Wprowadzono więc odpłatność - symboliczną złotówkę i frekwencja podskoczyła od razu.Eksperyment przeprowadzono kilka lat temu.Takich przykładów jest wiele.
    W moim poście nie ma nic o babciach, które wzięły psa np. ze schroniska i dlatego, że otrzymały psa za darmo - nie kochają go.Ja tak oczywiście nie twierdzę.Nie będę tu udowadniać tezy, że często sobie odejmą od ust, żeby dać jeść psu - o tym wszyscy wiemy.
    W moim poście natomiast jest mowa o ludziach którzy psa dostali za darmo, lub kupili za grosze np. na osławionej Sielance - i jak się zabawka znudzi to przywiązują psa do drzewa lub zostawiają/przerzucają przez płot do schroniska.
    Oceniłaś moją osobę b. krytycznie, chociaż nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi.
    Zamknijmy więc wątek materialistki i nie podnośmy go więcej w tej dyskusji.
  • nrg67 12.04.08, 00:22
    Widze, ze jestes z Poznania? Na Sielance mój tata przed laty mi kupił psa,
    kochałem go do szaleństwa, ale biedak skonczyl pod autobusem :( Czy ta
    instytucja nadal działa?
  • aniuchowa1994 15.05.08, 10:25
    Czy to ogłoszenie jest jeszcze aktualne? Ponieważ bardzo chciałabym
    mnieć pieska. Kiedyś miałam kundelka ale mój tata jest chory na
    astme i mogę mieć tylko yorka ponieważ on nie ma sierści i jest dla
    alergików. Niestety mojego pieska musiałam wydać do rodziny a bardzo
    go kochałam i chciałabym mnieć yorka ale niesty nie stać mnie.
    Bardzo proszę o odpowiedż.
  • justa227x 17.06.08, 15:25
    bardzo ciekawa propozycja ja uwielbiam te pieski ostatniego pieska
    mialam pekinczyka suczke kochalam ja niestety zachorowala i nie bylo
    juz ratunku a mialam juz ja 5 lat .Powiem tak taka adopcja jest
    wporzadku i bardzo ciekawa a tym bardziej np ja nie mam 1000zł zeby
    kupic takiego yorka a nawet duzo wiecej jezeli jest to dorodny
    piesek a ja tylko bym chciala takiego pieska aby moc sie nim
    zajmowac spedzac czas z nim i dzieki niemu miec usmiech na twarzy bo
    takie piesek potrafi umilic zycie ale to tez zalezy gdzie pani
    mieszka bardzo bym prosila o kontakt meilowy jesli by sie pani
    oczywiscie na taka adopcje zdecydowala moj adres to
    justa227@interia.pl pozdrawiam
  • majenkir 18.06.08, 00:53
    justa227x napisała:
    > ja tylko bym chciala takiego pieska aby moc sie nim
    > zajmowac spedzac czas z nim i dzieki niemu miec usmiech na twarzy
    bo takie piesek potrafi umilic zycie

    Justo droga,
    kazdy piesek potrafi umilic zycie. Dzieki kazdemu mozna miec usmiech
    na twarzy. Z kazdym mozna spedzac czas. Chcesz miec przyjaciela? wez
    psa ze schroniska... Naprawde nie musi to byc "dorodny" :D, trendy
    york.
    --
    Charty
    Ola i Wiktor
  • elclasen 29.06.08, 16:48
    To co napisalas jest chore.....Ja mam yorka w domu i sama o niego
    dbam i staram sie zapewnic mu wszystko co trzeba.Ty poprostu
    potrzebujesz tzw darmowa pomoc domowa przy Yorkach, Nie sadze by sie
    ktos taki zglosil bys nabijala swoja kieszen czyims kosztem.
  • martulka1000 19.08.08, 21:47
    czy pani ma te jorki???
  • kosmo37 20.05.09, 13:01
    czytam Wasze wypowiedzi i naprawdę nie wiem co o tym myśleć!Na
    początku pomyślałam że ktoś sobie grzecznie żartuje-no ale potem
    doszłam do wniosku że chyba ta Pani na poważnie pisała o warunku
    hodowlanym i o tym jak ona to widzi:(No cóż-gratuluję tej Pani
    podejścia do tematu-bardzo zwięźle i na temat...I podeścia
    materialnego:(
    Zapewne tego wątku Pani nie czyta obecnie skoro już tyle czasu
    mineło-a szkoda...
    Powiem uczciwie że takich bzdur-w życiu nie czytałam:D
    Też mam suńkę na warunku i faktycznie dużo zależy od hodowcy-
    właściciela!Ja coprawda do Yorków mam daleko bo jakieś 90 kg(dog
    niemiecki)Ale nigdy w życiu nie zgodziłabym się na takie warunki!
    Rozumiem że właścicielka chce widzieć czy się jej Dziecku!!!krzywda
    nie dzieje-ale jeżeli mieszka od tzw.podhodowcy te 300 km dalej to
    on ma przyjechać na chwilkę???Zdjęcia w zupełności wystarczą:)
    Moja umowa w skrócie wygląda tak:Ja wystawiam-karmię-pielęgnuję-dbam-
    uczę itp---Muszę wyrobić suńce tzw hodowlankę-następnie jako suka
    hodowlana jej prawowity właściciel(ten pierwszy!)szuka jej partnera
    jakiego on widzi dla szczylków!ja pokrywam koszty krycia i całe
    wydatki związane z ciążą i porodem oraz z wykarmieniem maluszków do
    tych minimum 10 tygodni!!!I co ciekawe:na umowie za wspólną naradą
    dopisaliśmy że z pierwszego miotu(powyżej 4 sztuk!)On zabiera 2
    szczeniorki!ALE:jeżeli jest mniej to teraz 1 i w następnym miocie 1!
    I taki mały podpunkcik:JEŻELI WEZNĘ OD NIEGO 2 SUKĘ NA WARUNEK TO
    ROZLICZAM SIĘ PO JEDNYM SZCZENIACZKU OD KAŻDEJ SUŃKI!Po spęłnieniu
    tych warunków-suńka przechodzi całkowicie pod nazwę mojej hodowli:)
    Na spełnienie warunkw mam 4 lata-więc super umowa i wystawy wybieram
    sama i od początku figuruję w związku kynologicznym jako
    współwłaściciel!!!
    Jeżeli macie jeszcze jakieś pytania co do treści umowy-to
    zapraszam: febe700@wp.pl

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka