Dodaj do ulubionych

Dlaczgo wirtuozi gitary nie grają fajnych piosenek

18.07.03, 19:24
Krótka lista najlepszych i najwybitniejszych gitarzystów rockowych (kolejność
nieobowiązkowa):

Jimmy Hendrix
Eddie Van Halen
Richie Blackmore
Jimmy Page
Yngwie Malmsteein
Joe Satriani
Steve Vai
(no i powiedzmy że:) Kirk Hammett (wielu sie na nim wzorowało)

A teraz krótka lista najlepszych i najwybitniejszych zespołów rockowych
(z przewagą na hard rockowych i metalowych :-):

the Beattles
the Rolling Stones
Led Zeppelin
Deep Purple
Black Sabbath
Iron Maiden
Metallica
Slayer
Death
Nirvana
Korn

A teraz, które z w/w zespołów mogły/mogą poszczycić się tym, że w ich
szeregach gra/grał, któryś z gitarzystów z pierwszej listy (pomijam Jimmiego.
On był wogóle z innej bajki)? A jeśli grał, to jaki był jego wkład w
komponowanie utworów?

Na podstawie tej króciutkiej i bardzo uproszczonej analizy, możemy wysnuć
następujący wniosek:

"Bajeczna technika i geniusz gry na gitarze, rzadko idą w parze z talentem to
komponowania równie bajeczny i genialnych utworów".

Niezmiernie trudno zarzucić dwójce Lennon-McCartney że byli arcymistrzami
gitary i basu. O to samo trudno posądzić Keitha Richardsa, czy Kurta Cobaina.
Ale to właśnie oni byli kołami zamachowymi muzyki rockowej. To na podstawie
ich nagrań powstawały nowe gatunki muzyczne, oni rewolucjonizowali
i zmieniali oblicze rocka.

Trójka Satriani-Vai-Malmsteein, mimo niekwestionowanego wpływu na technikę
gry na gitarze, nigdy nie stworzyła utworu, który wnosiłby cokolwiek do
rozwoju muzyki samej w sobie. Oni odkrywali jak wydobywać nowe dźwięki, nie
potrafili jednak tworzyć z nich nowych (czy chociażby oryginalnych) utworów.

Co do Eddiego Van Halena, to dziś z perspektywy czasu, można spokojnie
napisać iż jego zespół zawdzięcza sławę wyłącznie tappingowi. Tą rewolucyjną
swego czasu technikę, jako pierwszy opisał, przedstawił i grał na
mistrzowskim poziomie. Mimo JEDNEGO! niekwestionowanego hitu "Jump!", Van
Halen nie wniósł NIC odkrywczego do rozwoju muzyki. Warto podkreślić,
iż wiele osób wzorowało się na Eddiem Van Halenie, a nie na zespole o tej
samej nazwie...

Page i Blackmore to wyjątki potwierdzające regułę.

Ostatecznie ddowadnia to Metallica, w szeregach której gra jeden z
najwybitniejszych gitarzystów metalowych: Kirk Hammett. Mimo niezwykle
oryginalnej techniki gry, głównymi autorami całego dorobku zespołu są
gitarzysta rytmiczny (Heatfield) i perkusista (Ulrich).
Edytor zaawansowany
  • h8red 18.07.03, 21:09
    Niby nie spsob sie nie zgodzic na dluzsza mete. Jednakze
    warto chyba zauwazyc, ze mimo wszystko ktos tych
    wirtuozow slucha. I wydaje mi sie, ze w wiekszej czesci
    sa to mimo wszystko ludzie, ktorzy potem nie siedza
    godzinami zastanawiajac sie skad ten koles wytrzasnal
    taki a nie inny dzwiek. Moze po prostu my (jak narazie ja
    i s.u.g.a.r.) nie potrafimy znalezc dla siebie nic
    ciekawego w tej muzie??? (popraw mnie s.u.g.a.r. jak sie
    myle!!!).

    Tak ogolnie bym dodal, ze wiekszosc ludzi chyba jednak
    woli jak solowka w utworze zajmuje swoje miejsce a nie
    jest podstawa takowego. A niestety ci wszyscy technicy
    tworza kawalki 7, 8 minutowe, z czego 10 minut to
    solowki. Nawet idzie tego posluchac ale nie wiecej jak
    raz na ruski rok. Poza tym ja zawsze lubie dowiedziec sie
    co ludzie maja do przekazania tekstowo.

    --
    Na poczatku nie bylo nic. Tylko Towarzysz Bog przechadzal
    sie ulicami Moskwy.

    h8red@gazeta.pl
  • s.u.g.a.r 18.07.03, 23:39
    h8red napisał:

    > Niby nie spsob sie nie zgodzic na dluzsza mete. Jednakze
    > warto chyba zauwazyc, ze mimo wszystko ktos tych
    > wirtuozow slucha. I wydaje mi sie, ze w wiekszej czesci
    > sa to mimo wszystko ludzie, ktorzy potem nie siedza
    > godzinami zastanawiajac sie skad ten koles wytrzasnal
    > taki a nie inny dzwiek. Moze po prostu my (jak narazie ja
    > i s.u.g.a.r.) nie potrafimy znalezc dla siebie nic
    > ciekawego w tej muzie??? (popraw mnie s.u.g.a.r. jak sie
    > myle!!!).

    Hmm... nie miałem okazji poznać nigdy człowieka zasłuchującego się
    w np. Satrianim, ale wydaje mi się że tacy ludzie szukają w tej muzyce przede
    wszystkim... muzyki. Nie twierdzę, że nagrania Joe, Steve`a, czy Yngwie są
    słabe. Chodzi mi o to że między ich warsztatem i umiejętnościami technicznymi,
    a poziomem artystycznym ich utworów, zieje olbrzymia przepaść! Ich utwory są
    fajne, solidne i przyjemne dla ucha, ale nic ponadto. Nie wnoszą NIC nowego.
    Dlatego dużo bardziej cenię od np. Van Halena takiego Kurta Cobaina, który
    umiejąc zagrać w większości tylko podstawowe rzeczy, wywrócił całą scenę
    muzyczną lat 80`tych do góry nogami. Więcej! Skończył karierę wielu innych
    wykonawców (np. badziewiastej Cindirelli, która pojawiła się na Forum Muzyka)

    > Tak ogolnie bym dodal, ze wiekszosc ludzi chyba jednak
    > woli jak solowka w utworze zajmuje swoje miejsce a nie
    > jest podstawa takowego. A niestety ci wszyscy technicy
    > tworza kawalki 7, 8 minutowe, z czego 10 minut to
    > solowki. Nawet idzie tego posluchac ale nie wiecej jak
    > raz na ruski rok. Poza tym ja zawsze lubie dowiedziec sie
    > co ludzie maja do przekazania tekstowo.

    I dlatego genialnym posunięciem było niezamieszczanie przez Metallicę żadnej
    solówki na "St. Anger". Na chwilę obecną, czas gitarowych solówek chyba
    przeminął? Np. na "God hates us all" Slayera, solówki są dla mnie najsłabszą
    częścią tej płyty, chociaż kiedyś delektowałem się niemalże każdym dźwiękiem
    wydawanym z Jacksona Hannemanna w "Dead skin mask", czy "Seasons in the abyss".
    Te z "God hates us all", są najzwyczajniej w świecie wtórne i (co stwierdzam z
    przykrością) brzmią tak samo...

    PS: i możesz pisać Sugar bez kropek. Musiałem utworzyć ten chujowy,zakropkowany
    nick, żeby się logować. Nie lubię cyferek (sugar i sugar1 były już zajęte)
    dlatego ostatecznie stanęło na tym.
  • h8red 19.07.03, 09:33
    Dzieki. Te kropki doprowadzaja mnie do szalu.

    --
    Na poczatku nie bylo nic. Tylko Towarzysz Bog przechadzal
    sie ulicami Moskwy.

    h8red@gazeta.pl
  • teddy4 27.07.03, 19:25
    Może jest tak, że ci wirtuozi gitar są tak pochłonięci swoim talentem, że nie
    dostrzegają dźwięków dziejących się naokoło? Większość projektów firmowanych
    nazwiskami wirtuozów przeważnie nie jest zdolna przetrwać próby czasu.

    Sugar - często masz rację w tym co piszesz o muzyce. I tak jest też tym razem -
    to tacy ludzie jak Richards i Cobain (wymienieni przez Ciebie) są "kołami
    zamachowymi" w rocku. Ze swojej, bardziej punkowej, strony dorzucę jeszcze
    Strummera i Steve'a Jonesa z Sex Pistols.
  • jesster 13.07.04, 20:18
    Może po prostu to, z czym wyszli inni nie pociągało ich? Może oni akurat nie
    potrafili się wyrazić w takiej muzyce jak np. zaproponowała Nirvana. Nie
    dorabiałbym do tego jakiś ideologii. Z trójki wirtuozów których wymieniłeś
    (Vai, Satriani, Malmsteeen) tylko ten trzeci według mnie jest wtórny, nudny i
    nie ma ciekawych pomysłów. Na płytach dwóch pierwszych znajdziesz wiele różnych
    elementów-czady, ballady, blues,fajne rockowe riffy, elektronikę, zaskakujące
    pomysły dźwiękowe(tu ze wskazaniem na Vaia, patrz np. "Ya-Yo Gakk".
    Poza tym zobacz ilu było "wyścigowców", a tylko niewielu przetrwało i do
    dzisiaj są w pierwszym szeregu, a nie znani tylko przez gartskę zapaleńców.
    Może właśnie ta technika jest czymś nowym, co oni wprowadzają do muzyki, może
    przez to że świetnie grają ich utwory zyskują. Przeciez technika to nie tylko
    szybkość. Dobry technicznie gitarzysta, który nie jest maniakiem szybkości
    potrafi nadać utworowi zupełnie inny wymiar.
    Jest jeszcze jedna sprawa. Zespoły które wymieniłeś, trafiły w swój czas. Vai
    czy Satriani nie chceli grać jak Led Zeppelin, bo ktoś zrobił za nich to
    pierwszy. Zwrócli się w inną stronę i tam znaleźli miejsce w którym mogli
    błyszczeć.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka