Dodaj do ulubionych

żona nie chce korzystać z mojego konta w banku

13.11.16, 11:12
Ciągle czytam w necie, ze kobiety czyhają na forsę od swoich facetów, że czyszczą im konta i naciągaja na róże soje zachcianki. Moja żona nie chce korzystać z zarobionych przez ze mnie pieniędzy. Od zawsze mamy oddzielne konta, tak zostało jeszcze z czasów narzeczeńskich. Żona ma hasło do obsługi internetowej mojego konta i może sobie przelewać forsę, oczywiście w rozsądnych granicach, ale tego nie robi.Ona pracuje w biurze, zarabia 1500 zł, czasami parę stówek dorobi zleceniami. Ze swoich zarobków żona robi opłaty, zakupy do lodówki, coś tam dziecku kupi. Jesteśmy osiem lat po ślubie. Kiedyś mi to odpowiadało, bo na moim koncie szybko rosły sumy i mogliśmy się czegoś dorobić, a ja nie musiałem się martwić, że zabraknie mi kasy, że żona niespodziewanie zrobi jakieś internentowe zakupy i zapłaci moimi pieniędzmi. Teraz wiedzie nam już trochę lepiej, niż kiedyś, ale nadal ona finansuje domowe sprawy. Twierdzi, że chce być niezależna finansowo, że najlepiej się czuje, gdy dysponuje swoją wypłatą. Ostatnio kazałem jej zapłącić za jej auto OC z mojego konta, ale ona uparcie zapłaciła ze swojego. Wkurzyłem się, bo jak ja znam, o za miesiąc będzie biadolić, że nie ma za co swiąt urządzić, że znajome się wystroją, a ona znowu w starej kurtce i w starych butach zimę przechodzi. No własnie. Moja żona byle jak się ubiera w ciucholandzie, bo tam najtaniej. Włosy sama farbuje, paznokcie maluje sama tylko wtedy, gdy wychodzimy na jakąś imprezę, wesele. Nie pamietam, żeby poszła kiedyś do kosmetyczki, do fryzjera raz na rok, grzywkę sama obcina. Jak już musi jakiś ciuch kupić albo buty, to najtańsze jakie znajdzie, w najtańszych sklepach. Chodzi potem w takich rozdeptanych butach i zmechaconych sweterkach, bo twierdzi, ze tylko na takie ją stać. Aż mi nieraz wstyd przed znajomymi i rodziną. Jak mówię, że wypłata mi wpłyneła na konto, to ona na to, żebym się nie chwalił i ze to niesprawiedliwe, bo ja zarabiam 3 razy tyle co ona. Mówię jej zeby sobie wzięła z mojego konta to odpowiada, że jak będzie musiała to weźmie, ale na razie jej wystarczy. Jest cholernie chonorowa, kiedyś w złości coś tam wykrzyczałem, że ona mało zarabia, że ja zarobiłem na dom i samochody, a ona to ciągle pamieta i mi wypomina. Kumple mi nie wierzą, że mam taką zonę, ze takie kobiety istnieją, chcieliby się zamienić, nie rozumią mojego problemu. Podziwiają, że kobieta za niewielkie pieniądze potrafi sama dom utrzymać, że się dorobiliśmy bez kredytów, a ja zamiast się cieszyć, to się wkurzam. Co o tym myślicie? czy ktoś ma jeszcze taką dziwną żonę?
Edytor zaawansowany
  • 13.11.16, 16:43
    Witaj,
    Dziwna żona? Dlaczego dziwna? Ja jestem taka sama, nigdy nie sięgnęłam do konta męża, nigdy nie wzięłam od niego pieniędzy żeby poszaleć "na wacikach". To jest kwestia wychowania. Niestety jest też druga strona medalu, pieniądze ponoć dzielą i dzielą....ta biedniejsza strona zawsze czuje się gorsza w związku, "na łasce", a jeżeli dałeś jej to odczuć, powiedziałeś w złości- pozostanie i masz pewne, że nie sięgnie do tych pieniędzy. Moje doświadczenie życiowe...pieniądze dzielą nawet nie mając fortuny. Rada, tego czego mi brakło, czego oczekiwałam, zanim się małżeństwo posypało i nie przez oddzielne konta w banku. Zaszalej chłopie Ty, jeżeli masz pieniążki kup żonie "super waciki", umów jej wizytę u kosmetyczki /zapytaj jej jednak wcześniej co to by miało być....bo pomyśli, ze ....szkoda gadać co pomyśli:)))/, tak aby poczuła się kochaną, rozpieszczaną kobietą. Wiem, wiem nie można zrozumieć kobiet, sama siebie też nie rozumiem, ale muszę z tym żyć, Tobie współczuje.:)))To jednak tylko moje doświadczenie, moje życie, każdy jest inny, ale czytając to co napisałeś widziałam swoje życie.
    Pozdrawiam.
  • 14.11.16, 09:07
    chciales sie pochwalic ?
    - no dobra, gratulujemy.
  • 14.11.16, 10:13
    Chwale się sukcesami a gdzie tutaj sukces?
  • 14.11.16, 11:11
    miec kobite, ktora nie rabuje Ci konta i nie traktuje go jak wlasnego - to z pewnoscia sukces...

    niestety, nielicznym dany...
  • 14.11.16, 13:56
    Zapewne sukces......rodziców za wychowanie córki.
  • 14.11.16, 13:02
    Ja się cieszę, że żona jest odpowiedzialna i jak może, tak sobie radzi finansowo, ale czasami się wkurzam, bo rozliczam się z nią jak z obcym. Za urlop płaciliśmy po połowie, samochód chcę zmienieć, ona protestuje, bo nie ma z czego mi dołożyć. Chcę czasami gdzieś wyjść razem zabawić się, ona nie ma w co się ubrać. Pracy nie zmieni na lepszą, bo tu gdzie mieszkamy, lepszej po prostu nie ma. Jak już ma jakieś zaskórniaki, to woli firanki zmienić niż wydać na przyjemności. Próbowałem rozmawiać, ale to nic nie dało. Powiedziała, że tak ją przyzwyczaiłem od czasów ślubu, że nieraz za dużo się mądrzyłem i ona honorowo woli żyć za swoje. A wasze żony ile wydają miesięcznie na wygląd? Z czego finansują swoje zakupy, malowanie pazurków i takie tam? Widzę kobiety kumpli, niektóre nie pracują wcale albo niewiele zarabiają a wyglądają jak panie z telewizji. Sam już nie wiem, co gorsze, przesada nie jest dobra w żadną stronę.
  • 19.11.16, 21:02
    Ja Twoją żonę w pełni rozumiem i też uniosłabym się honorem. Chyba bardziej niż na wspólnocie majątkowej zależy Ci na wystrojonej żonie. Rozumiem, że żona opłaca mieszkanie i kupuje całe jedzienie? Jak dobrze liczę to naprawdę niewiele zostanie. Za co płacisz Ty? Wizyta u fryzjera to ok 100-300 zl, paznokcie 50-80 i trzeba je zrobić co 2, 3 tygodnie. Pomyśl o tym, żeby porozmawiać otwarcie, przeprosić za to Twoje wcześniejsze mądrzenie i raczej nie używaj argumentu, że powinna o siebie zadbać i kupić nowe ciuchy. Może po prostu kupisz jej na święta bon na kilkaset złotych do wykorzystania w jakiejś galerii/ bon na 2 dni do spa z masażem i fryzjerem i dodasz, że ma wydać to tylko na swoje przyjemności;) Po prostu zadbaj o nią jak o kobietę a nie jako współfinansującą domowy budżet.
  • 19.11.16, 23:16
    "Ze swoich zarobków żona robi opłaty, zakupy do lodówki, coś tam dziecku kupi" .... "ja zarobiłem na dom i samochody"
    Nie dziwię się, że musi być tak oszczędna, skoro ma takiego męża - skąpego egoistę. Z wpisu jasno wynika, że ona cię przez te wszystkie lata utrzymuje, a ty się jeszcze chwalisz, że na twoim koncie rośnie i "zarobiłeś" na dom i samochody. Powinna już dawno pogoniła faceta, który nie bierze współodpowiedzialności za opłaty i wyżywienie. Czy ty w ogóle wiesz, ile to kosztuje??? Tak, jest bardzo honorowa, że w tej sytuacji nie chce brać od ciebie kasy. Każesz jej ponosić wszelkie koszty związane z codziennym życiem i chcesz łaskawie dawać jej pieniądze na fryzjera. To twoja żona powinna się wstydzić, że ma takiego męża. Może zacznij dokładać się do opłat, to twoją żonę stać będzie na fryzjera. I nie wykręcaj się, że mówisz jej, żeby zapłaciła z twojego konta. Po prostu weź rachunek i zapłać go.

  • 23.11.16, 14:24
    A ty wiesz, ile kosztuje budowa domu? bez kredytów i pomocy rodziców? po godzinach i na urlopie zapieprzałem na budowie, zeby nie nająć tynkarzy, gipsiarzy i dzięki temu nam się udało. Nie przesadzajcie z tą krytyką, nie jestem jakims tyranem. Kazałem jej wziąć z mojego konta, żeby się obgarnęła, zeby wyglądała jak inne kobiety, bo nieraz trzeba wyjść domu między ludzi a ona naprawdę nosi jakieś kilkuletnie zniszczone kurtki. Inna by podziekowała i pojechała na zakupy, a moja zadziera nosa i się obraża, że się czepiam jej, że się jej wstydzę i że powinienem się cieszyć, że nie bierze ode mnie, tylko za swoje żyje. Nie rozumiem tego.
  • 17.12.16, 00:11
    Tak, wiem ile kosztuje budowa domu. I wiem również, ile trzeba włożyć w to pracy. Pytałeś o radę, a teraz się obrażasz. Przykro mi, ale z twojego własnego postu wynika, że jesteś tyranem. Jeśli wszyscy piszą ci mniej więcej to samo, to jednak chyba coś w tym jest. Przemyśl to. Pomijając posty z obelgami ludzie naprawdę piszą dość konkretne rady, jak spróbować coś zmienić - a właściwie jak zmienić twoje zachowanie. I to jest chyba w tym wszystkim najtrudniejsze.
  • 04.05.17, 22:09
    Po prostu przelej jej pieniądze i powiedz, by je wydała na co chce - nowe firanki czy tipsy. Zapełnia lodówkę i płaci rachunki? Uprzedź ją od czasu do czasu, zrób przelew za prąd, jedź jutro do supermarketu. Nie narzekaj, tylko działaj.

    --
    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/km5sio4pvgygfcc6.png[/img][/url]

    [url=http://www.suwaczki.com/][img]http://www.suwaczki.com/tickers/dqprk6nl55ncsdru.png[/img][/url]
  • 20.11.16, 02:29
    Ale jesteś fiutem. Powinna cie zostawić i znaleźć sobie takiego, który ją będzie traktował jak księżniczkę i chwalił się nią przed znajomymi. I takiego który będzie ją obsypywał prezentami za to, że jest, a nie pitolił, że mu wstyd przed znajomymi, bo ma sweter z lumpeksu. Mój mąż, jest ze mnie dumny. Też chodzę w swetrach z lumpeksu. Chwali się mną przed kolegami i podziwia, że są dla mnie ważniejsze rzeczy niż szmaty, samochody i że nie marnuję ani chwili z życia na rzeczy bezwartościowe. Nauczyłam go jeżdzić stopem, rozmawiać z ludźmi i tego, że tylko biedni umysłowo ludzie swoją wartość mierzą pieniędzmi. Twoja żona zasługuje na kogoś wartościowego i obawiam się, że tą osobą nie jesteś ty.
  • 23.11.16, 14:33
    Księzniczki są w bajkach a życie to nie jest bajka. Nie chciałem nigdy księzniczki tylko partnerke na życie dlatego się ozeniłem z normalną skromną dziewczyną. Mam wartościową mądrą żonę wiem o tym, tylko za bardzo się obraża niepotrzebnie i przesadza z tym oszczędzaniem. Chce mi udowodnić, ze sama sobie poradzi, ale po co? denerwuje się co miesiąc, czeka na swoja wypłatę, na wpływy ze zleceń, zamartwia się. Mnie też nie jest lekko, muszę jechać co tydzień w delegację, spać na stancji, płacić za wynajem, robić sobie zakupy, też mam swoje wydatki na życie.
  • 20.11.16, 10:30
    Nic nie napiszę o żonie. Ale za Ty jesteś ostatni DUPEK i BUC,
  • 20.11.16, 10:45
    Usympatyczny wytrzeszczaczu oczu bo inaczej cie nie nazwe ,jesli zone nazywasz "dziwna" jesli raz wyskoczyles ,a wcale bym sie nie zdziwila ze wczesniej rowniez taka sytuacja miala miejsce rowniez ,ciesz sie ze od takiego "bydlaka" nie odeszla .Nie jestes jej wart nawet sie otrzec o nia ,tego typu wymowki moga bolec bardzo dlugo-zawsze, a ty nazywasz to "dziwna"to swiadczy o twojej bardzo prostackiej mentalnosci.
  • 20.11.16, 12:42
    Ja robię podobnie jak Twoja żona, może tylko lepiej zarabiam i stać mnie na fajne ciuchy, a wydatkami na dom dzielimy się z mężem. Ale nigdy też nie przestanę pracować, bo chce mieć swoje pieniądze. On też zrobił parę razy coś w rodzaju "przechwalania się" ile zarabia (a zarabia 3-4 razy lepiej ode mnie) i wiem że nie chodziło mu o to żeby mnie pognębić, tylko sobie poprawiać samopoczucie, ale jakby miał mi zacząć wypominać wydatki, albo musiałabym prosić o pieniądze na coś, to bym się chyba spaliła ze wstydu. Czułabym się upokorzona.
  • 20.11.16, 16:29
    Nawet nie wiem, od czego zacząć. Chłopie, ręce opadają. Żona zarabia 1500 zł, z tego płaci rachunki, kupuje jedzenie, gacie dziecku. Podejrzewam, że jeszcze posiłki przygotowuje, bo ty w swym majestacie przybyłeś ze swojej pracy, niczym pan i władca i zabierasz się za olśniewanie blaskiem swej wypłaty, bo jedyne, na co pewnie wydajesz, to własne ubrania i paliwo do auta. Przy tym wszystkim ty jeszcze chcesz, żeby ona miała głowę do kosmetyczek i fryzjerek?

    Jak chcesz być taki fajny, to ją po pierwsze PRZEPROŚ za to, że kiedyś byłeś bucem skończonym. Załatw opiekę do dziecka, zorganizuj coś tak, żeby poczuła, że przepraszasz szczerze i ją po prostu PRZEPROŚ.

    Po czym usiądźcie razem, przeanalizujcie to, na co wydajecie pieniądze i weź chłopie na siebie odpowiedzialność za dom i rachunki. CAŁOŚĆ. Nie żadne po połowie. CAŁOŚĆ. Ty robisz przelew, informujesz ją, że zapłacone i tyle jej zaprzątania sobie głowy tematem.

    ", a ja nie musiałem się martwić, że zabraknie mi kasy, że żona niespodziewanie zrobi jakieś internentowe zakupy i zapłaci moimi pieniędzmi."

    CO TO W OGÓLE JEST ZA TEKST? Co ona takiego wcześniej kupowała, że się martwisz? Szminkę za miliony czy osiemnastą parę butów? Podejrzewam, że nie i że raczej chodzi o to, że zależy ci, żeby twoje święte zarobione pieniądze na twoim własnym koncie leżały i świeciły.

    Jak już ją będziesz przepraszał to jej podziękuj za to, że jeszcze z tobą wytrzymuje, bo ja bym nie wytrzymała. Skoro ci tak zależy na jej wyglądzie to dlaczego jeszcze nie kupiłeś jej lepszego swetra, butów, nie zaprowadziłeś do fryzjera czy kosmetyczki? Zależy ci na niej samej czy na opinii kumpli i własnym wizerunku?

    U nas to ja jestem tą stroną, która znacznie lepiej zarabia i to ja płacę rachunki za mieszkanie. Koszty samochodu ponosi on, jedzenie kupujemy różnie, zależy kto akurat sięgnie pierwszy po portfel. Nie analizujemy.

    Jeszcze jedno mnie zastanawia? Skoro żona chodzi w zmechaconych swetrach, paznokci nie maluje (no skandal straszliwy, jak ona może panie pomidorze) to W CZYM CHODZI DZIECKO?
  • 20.11.16, 20:15
    A nie znasz jej numeru konta? Nie możesz po prostu zrobić na nie przelewu?
  • 22.11.16, 14:57
    Numer konta pewnie gdzieś bym znalazł w papierach. Pewnie to wstyd, ale ja nigdy nie robiłem w banku przelewów, nie musiałem. Jak potrzebowałem gotówkę to wypłacałem w bankomacie albo płaciłem w sklepie kartą. Żona zna chasła do kont internetowych, płaci dużo rachunków przez internet, ja nie mam do tego głowy. Potrafię zarobić, ale faktycznie żona ogarnia sama domowe sprawy, a zresztą ja jestem w delegacji, nie miałbym na to czasu. I to nie jest tak, ze moje pieniądze leżą w banku, zebym się nimi chwalił. A nawet jak się pochwalę, to co w tym złego? nie mam skończonych szkół, a nieźle zarabiam w uczciwej robocie i zdarzało mi się w żartach powiedzieć w towarzystwie, że ja zarabiam, a zona dorabia do domowego budżetu. Budowaliśmy dom i ja zarabiałem na budowę, ale teraz faktycznie moglibyśmy odpuścić to oszczedzanie, tylko ona chyba już nie umie inaczej. Gadaliśmy o tym niedawno, kazałem jej brać z mojego konta, obiecała, że weźmie, ale na razie nie widzę żeby mi ubyło. Co ja mam zrobić z taką żoną, jak ja przekonać, że nic złego się nie stanie, jak wyda na przyjemności?
  • 23.11.16, 12:01
    driver_marcin77 napisał(a):

    > zdarzało mi się w żartach powiedzieć w towarzystwie, że ja zarabiam, a zona dorabia do domowego budżetu. Budowaliśmy dom i ja zarabiałem na budowę, ale teraz faktycznie
    > moglibyśmy odpuścić to oszczedzanie,

    Jeśli nie jesteś hejtującym kretynem to powiem Ci jedno, jesteś wyrachowany. Nie opowiadaj, że nie masz głowy - to oznacza, że do jej obowiązków należałoby jeszcze obrabianie Twoich finansów, które Ty skrupulatnie byś rozliczał.
    Ja nie pytałem o nic, wziąłem kiedyś numery rachunków, ustawiłem stałe zlecenia i tylko powiedziałem mojej połowie, żeby jak będzie nadal robić opłaty to będziemy mieli nadpłatę - bez cyrków. Natomiast nigdy, nawet żartem nie poruszam różnicy w zarobkach.
    ps. nie wstyd Ci, że nie utrzymujesz własnego dziecka? A może masz malutkiego siusiaka i to nie jest Twoje dziecko?
    Mając w dupie męską solidarność powiem tylko - jesteś cholernym materialistą i masz wiejskie podejście do kwestii "co ludzie powiedzą".
    Nadal mam wrażenie, że to hejt.
    --
    [url=http://forum.gazeta.pl/forum/f,11207,S_lon_Odrzuconych_O_.html]W życiu wszystko jest pożyczone[/url]
  • 22.11.16, 15:01
    Córka jest raczej ładnie ubrana, zona na dziecku nie oszczędza. W domu też jest ładnie, bo jak cos tam zaoszczędzi, to woli wydac na dom. Niedawno na maszynie uszyje firanki, jakieś obrusy żeby taniej było.
  • 24.11.16, 01:09
    Ależ Ci się zerwalo:) no, no pogratulować zainteresowania tematem:)
    A powazniej, są uwagi dosadne, nawet za bardzo, są tez dosadne ale warte zastanowienia się nad nimi, bo dużo tam prawdy o Tobie. Nie zamierzam Cię bronic, ani wybielac, umniejszac winę. Winny jesteś i nie ma co z tym dyskutować, zacząłeś od początku związku taka wojnę i masz co masz. A wracając do "obrony", ja jestem takim samym typem żony i nie tak łatwo zmienić nawyki, charakterek, urazona dumę takiej baby. Jak się zatnie, to jej tak pozostanie na długo, może na zawsze....a możesz to powoli zmieniać Ty. Zacznij Ty szaleć na jej punkcie, tak jak kiedyś, gdy bez powodu przyniosles kwiaty, a może bizuterie...nie myślę o diamentach, chociaż to podobno najlepszy przyjaciel kobiety...drobiazgi, wybierz się z nią na zakupy i obserwuj co jej się podoba, ale rezygnuje poniewaz za 1500zl i utrzymanie domu, to zaszaleć można na wyprzedaży w ciucholandzie.
    Kup, daj żonie...będzie zaskoczona, może odrobinę Cię opier....ze nie jest jej to potrzebne, ale chcesz zmian to znajdź do niej droge. Zacznij działać, same słowa i rozmowy niewiele zmienia lub nic nie zmienia. I na koniec, każdy popełnia błędy, najważniejsze to je dostrzec i naprawić gdy tylko to możliwe.
    Taka "dziwna" żona jak Twoja, ale zyczaca Ci powodzenia.
  • 04.05.17, 21:57
    Ja też jestem oszczędna i włosy farbuję sama, ale nie jestem przez to wcale zaniedbana i umiem się fajnie ubrać. U nas rachunki płaci mąż, a ja oszczędzam kasę, bo lepiej zarządzam pieniędzmi, a wspólne konto jakoś się u nas nie przyjęło. Może jednak ty powinieneś założyć z żoną wspólne konto, żeby nie czuła, że przelewa twoje pieniądze, może woli czuć się niezależna finansowo, zwłaszcza gdybyś miał jej później wypominać te pieniądze, jak to się już zdarzało. Zadbaj o żonę, kup jej kwiaty, jakąś biżuterię, idźcie razem na zakupy. Jeśli zależy ci, żeby bardziej o siebie dbała, powiedz jej o tym, ale delikatnie. Pozytywna motywacja działa lepiej i dłużej niż negatywna
  • 04.05.17, 22:32
    Slownik jez polskiego sobie kup, a zonie wibrator
  • 05.05.17, 09:11
    Jeśli naprawdę tak postępujesz w swoim małżeństwie, to jest ekonomiczny mobbing, wyczuwam, że za chwilę żona wyrzuci Cię z domu !!!
  • 05.05.17, 10:04
    Jak wydaje kase męża to źle, a jak nie wydaje to jeszcze gorzej. Inni by się cieszyli, że jest oszczędna, dobrze gospodaruje niewielkim budżetem i nie wisi na koncie męża. Dziwna jest dlatego, że nie maluje pazurów, nie farbuje co tydzień włosów u profesjonalistów i nie kupuje w najdroższych sklepach? A to, że ogarnia cały dom, zakupy, sprawy finansowe, rachunki, dba o dziecko i zapewne o męża to już nie jest dziwne. Tak ma po prostu być.
  • 05.05.17, 10:07
    dla mnie dziwne jest miec osobne konta wiec nie bede tu wielka pomoca. Ale jesli przeszkadza Ci to, to moze czas o tym otwarcie porozmawiac. Szczera rozmowa to podstawa udanego malzenstwa.


    --
    Pozdrawiam
  • 05.05.17, 10:13
    A może Ty kupiłbyś żonie jakiś ładny ciuch, czy karnet do kosmetyczki? Mógłbyś opłacić jej OC w ramach prezentu,. na serio nie jesteś w stanie obejść jej zaciętości w tym temacie? Niby chcesz, a jednak nic nie robisz....
  • 05.05.17, 10:23
    ja taka jestem - "honorowa" i bardzo dobrze rozumiem pana żonę. To kwestia w jaki sposób pan proponuje swój udział w wydatkach, czyli pan się za bardzo nie opierał, że żona za wszystko płaci. Szkoda gadać, proszę się sobie przyjrzeć i swojemu podejściu do pieniędzy. Pitolenie - a co stoi na przeszkodzie żeby pan popłacił rachunki?? żeby pan przyniósł zakupy do lodówki?? trzeba prosić?? przypominać?? no właśnie :) więc ma kobieta to w dupie i rządzi się jak może!! To pan odpowiada za tę sytuację w domu!! pan!! nie kobieta! proszę się zmienić i wówczas pan odciąży kobietę i sam na tym zyska. Kto jest facetem w tym domu??
  • 05.05.17, 10:56
    Moze zaproponuj ze ty ze swojej kasy zrobic opłaty. Paranoja zeby z 1500 robic opłaty, kupić jedzenie (na 3 osobowa rodzine wydaje sie około 1000 na samo jedzenie). A ty masz swoje. Ja sie jej nie dziwie ze nie chce twoich pieniedzy, bo są twoje. Chcesz zeby korzystała ale juz wspólne konto odpada. Od samego początku mamy zmezem wspólne konto. Nie pytam czy moge kupic sobie buty, spodnie albo nowe tulipany do ogórdka. Nie wydaje wiecej niz nas stać, naprawde wiekszość kobiet jest myśląca i nie rozrwoni kasy. Twoja zona czuje sie gorsza na 100%, a ty łąskawie chciałbys aby sobie cos czasem kupiła. Zrób za swoje wszystkie opłaty, kup jedzenie a ona niech sobie coś kupi ze swoich. Bo inacej bedzie sie czuła jakby jej tatus kupował kurtke. Poza tym kiedy jej sie ostatnio pytałes coona chce?
  • 05.05.17, 11:13
    Dokładnie, trochę inicjatywy własnej nie zaszkodzi.
  • 05.05.17, 11:20
    Rób opłaty i kupuj jedzenie, wtedy bedzie miala wystarczajaco swojej kasy na dbanie o siebie. Jestem jak najdalej od tego by Cie krytykować. Jeszcze jeden pomysł, mój mąż robi mi często przelewy ze swojego konta na moje tak bym mogła swobodnie płacić za rachunki ( bo ja też lubie przypilnowaćpłacenie rachunków) i wydawać na inne rzeczy. pozdrawiam:)
  • 05.05.17, 12:26
    Z tego co pan pisze żona jest niezależna nie tylko finansowo. Raczej należy do tych co wolą liczyć tylko na siebie. Proponuję żeby założyli sobie państwo wspólne konto z przeznaczeniem na wydatki domowe. Umówcie się, że będziecie tam wpłacać np. połowę pensji (żona pół swojej, pan pół swojej) i TYLKO z tego konta opłacać rachunki, kupować żywność, urządzać święta itp.
    Niezależnie od tego myślę, że dobrze by było gdyby pan przestał widzieć w niej tylko doskonale funkcjonujący (choć nieco zakurzony) mechanizm "obskakujący" dom, dziecko i... pana. Ja wiem, to wygodne :) Wychodźcie na spacery, wyjeżdżajcie na wycieczki. Niech pańska żona zacznie żyć również innym życiem, nie tylko domowym. Niech jej pan to ułatwi.
  • 05.05.17, 14:32
    Jesteś debilem!!! A żonę masz cudną! Aż dziw że jeszcze jest z takim bucem!
  • 05.05.17, 16:43
    widocznie ma ciebie już dosc i ma cię głęboko w dupie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.