Dodaj do ulubionych

czy gołebie mają uszy??

27.07.10, 19:28
...wydaje mi się że chyba nie mają
albo udają że nie słyszą...gdy sie je próbuje
krzykiem wypłoszyć
z mieszkania
....do którego to bądź
własnie wleciały


głupie żwierzęta czy chytre bestie??
big_grin
--
* www.youtube.com/watch?v=YkpaJ6FAfZI *
Edytor zaawansowany
  • kawamija 27.07.10, 19:35
    mappi napisała:


    > głupie żwierzęta czy chytre bestie??
    > big_grin


    chytre bestie !!!! bo dziś jestem cała taka na NIE i widze szklankę
    do połowy pustą.......wybieram chytre bestie wink
  • waganiemama 27.07.10, 19:41
    mają
    i sobie myślą: a ta co się tak drze?
    big_grin
  • mappi 27.07.10, 19:42
    no tak
    patrząc od tej strony..to komizm sytuacji poraża
    smile
    czyli chytre
    smile
    --
    * www.youtube.com/watch?v=YkpaJ6FAfZI *
  • bursztynula 27.07.10, 19:44
    oklaski, tylko głośne oklaski... czasem działają...
    i bolą ręce a nie gardło...
    wink
    --
    ***
    "samotność jest złudzeniem. myśli człowieka krążą zawsze koło innych
    ludzi"
    ***
    najwyższy czas...
  • pzkpfw-vi-b-konigstiger 27.07.10, 19:47
    albo mydłem go, mydłem... big_grin
  • ms_jazzify 27.07.10, 19:50
    mój ojciec hodował kiedyś gołębie. nienawidzę. brzydzę się i boję wszelkiego
    ptactwa. a gołębi to już szczególnie. za mój obsrany balkon i poranne gruchanie.
    bleee.
    --
    www.youtube.com/watch?v=KEMJYL6LXic&feature=related
  • robert.83 27.07.10, 21:49

    Jutro czeka mnie, na szczęście nierówna, walka z tymi jajcarzami.

    --
    Feels like a new beginning and it's so much to explore,
    It's not so crazy thinking we could really have it all!
  • ms_jazzify 27.07.10, 21:52
    co im będziesz czynił robercik? wink
    --
    www.youtube.com/watch?v=KEMJYL6LXic&feature=related
  • robert.83 27.07.10, 21:58

    Jeśli wychylą te swoje gruchające zasrane łebki, zabiorą jajcory pod pachę i
    s...fruną....

    ...to nic zupełniesmile.

    --
    Feels like a new beginning and it's so much to explore,
    It's not so crazy thinking we could really have it all!
  • pzkpfw-vi-b-konigstiger 27.07.10, 22:00
    no nic... przecież fruwać i tak umią, nie?
  • ms_jazzify 27.07.10, 22:05
    robercik, a jeśli nje? potrzebuje jakiegoś hardkora na noc, zarzuć co wówczas to
    może i ja spraktykuje. wink
    --
    www.youtube.com/watch?v=KEMJYL6LXic&feature=related
  • robert.83 27.07.10, 22:07

    Dobrze. Emmm... Zarzucę je swoim hardkorem.

    wink

    --
    Feels like a new beginning and it's so much to explore,
    It's not so crazy thinking we could really have it all!
  • ms_jazzify 27.07.10, 22:11
    tongue_out
    --
    www.youtube.com/watch?v=KEMJYL6LXic&feature=related
  • mappi 27.07.10, 22:09
    Robert
    a możesz w między czasie zorientować się
    czy aby one rzeczywiście nie słyszą

    ...jakiś sygnał ostrzegawczy czy coś

    smile
    przed ostateczną rozgrywką


    da sie szefie załatwić??
    :d
    --
    * www.youtube.com/watch?v=YkpaJ6FAfZI *
  • robert.83 27.07.10, 22:18

    Nie dość, że nie słyszo to jeszcze nie rozumio.
    Ide. 220V fajne fajne, ale grill to jednak grill ;P.

    --
    Feels like a new beginning and it's so much to explore,
    It's not so crazy thinking we could really have it all!
  • mappi 27.07.10, 22:30
    z grillem na gołebie

    świat oszalał
    smile
    --
    * www.youtube.com/watch?v=YkpaJ6FAfZI *
  • bursztynula 27.07.10, 22:33
    Tygi chciała mydłem, to czemu nie grillem...
    tylko siły trochę więcej trzeba
    wink
    --
    ***
    "samotność jest złudzeniem. myśli człowieka krążą zawsze koło innych
    ludzi"
    ***
    najwyższy czas...
  • listopad02 27.07.10, 21:53
    Mają słuch.
    Może chcą by je ktoś przygarnął.
    --
    "I zawsze pamiętaj, że jesteś kimś wyjątkowym. Jedyne co musisz zrobić, to pozwolić innym zobaczyć, że taki jesteś" Milton Erickson
  • pzkpfw-vi-b-konigstiger 27.07.10, 22:17
    Chcecie historyjkę o gołebiu?
    Nie chcecie...
    Ale i tak opowiem big_grin

    Było to dawno, dawno temu, panienką jeszcze byłam, pracowałam na dyżury, bardzo duuuużo dyżurów w miesiącu, a w wolne dni jeździłam do B-stoku do swojego przyszłego, obecnie eksa.

    Wróciłam jakoś tak któregoś piątkowego dnia z dyżuru do domku, położyłam się rano spać, ale jakoś łomot w sąsiednim pokoju nie dał zasnąć.
    Zaglądam, a tam gołąb, wpadły przez wąziutki lufcik pod sufitem, próbuje się wydostać na zewnątrz, ale nie daje sobie rady.

    Ten pokój był taką kompletną graciarnią, w mieszkaniu, które wynajmowałam od przyszywanej cioci - kazali mi trzymać ten lufcik zawsze uchylony, coby stęchlizny nie było w tej zbieraninie przedmiotów, na pewno jeszcze kiedyś potrzebnych.

    No i gołąb się tłukł biedny wśród tego bogactwa tam nagromadzonego, ale nie rozumiał, że w oknie jest szyba i nie da się przez nią wylecieć.
    Od zawsze cierpię na obrzydzenie do latającego nad moją głową ptactwa, ale zrobiło mi się go żal.
    Więc otworzyłam szerzej całe skrzydło okna i poszłam z pokoju - myśląc, że sam wyleci, jak nikt go nie będzie płoszył.

    Po paru minutach wróciłam, rozglądam się - nie ma go, pewnie wyleciał. Zamknęłam okno, poszłam spać, potem na popołudnie do pracy.
    Wieczorem po robocie na pociąg do Białego i cały weekend poza domem. Potem powrót w niedzielę wieczór, w poniedziałek do pracy - jak zwykle w poniedziałki po dyżur, potem we wtorek do 20-tej w przychodni, i odsypianie wieczorem tego wszystkiego, w środę coś jakoś robiłam, potem w czwartek znowu dyżur i w piątek rano odsypianie.
    I już leżę w łóżku, a tam znowu za ścianą łomot. Zaglądam zdziwiona, bo przecież nic nie powinno wpaść - lufcik sama zamykałam tydzień wcześniej.
    Ano zamykałam, z ptaszyskiem w środku.
  • mappi 27.07.10, 22:32
    hehehebig_grin
    dobre

    przypomniało mi to kiedys kota....kotka raczej
    w mojej wentylacji
    big_grin
    --
    * www.youtube.com/watch?v=YkpaJ6FAfZI *
  • pzkpfw-vi-b-konigstiger 27.07.10, 22:46
    Dobre, dobre...
    Ale wysłało mi się za szybko - to jeszcze nie koniec.
    Przez gołąbka o mało nie zostałam dziewczyną bez zęba na przedzie.
    W tym pierdolniczku, jaki znajdował się w pokoju, nieomal wybiłam sobie górną lewą jedynkę - bo pod oknem stał nieużywany tapczan, a na nim, nie wiedzieć czemu, częściowo zdemontowany rower składak.
    Wyganiając pierwszego dnia gołębia za okno potknęłam się na miętkim i zębami wyrżnęłam prosto w kierownicę tego składaka.
    A ten wariat latał tylko nad moją głową i nie dał się wyrzucić.
    Potem serio myślałam, że go już tam nie ma...

    Na szczęście po tygodniowym pobycie w izolatce był już dużo cichszy. Pokonując obrzydzenie wzięłam ptaka w ręce i wystawiłam na parapet.
    Pofrunął jakoś, choć chwiejnie.
    A cały pokoik był w ptasich kupach...
  • ms_jazzify 27.07.10, 22:37
    to i ja, to i ja, to i ja. za przykładem Tygi opowiem. wink
    rzecz miała miejsce trzy lata temu. latem, dokładnie w moje urodziny. okna
    pootwierane w całym domu bo przecie mi całe życie za gorąco. kiedy ranne wstały
    zorze udałam się do kuchni w celu napoczęcia mineralki z lodówki. wchodzę ci ja
    do kuchni, patrzę a tam trzy gołębie (takie o ciemnoniebieskim umaszczeniu).
    luz, myślę sobie, że przecie śpię jeszcze i idę dalej na lodówkę. jeden gołąb
    nagle przefruwa mi nad głową. mada faka! znaczy nie śpię. w amoku łapię za
    ścierę (nie wiedzieć po co) i uciekam z kuchni z płaczem. w jeszcze większym
    amoku ze łzami w oczach uderzam do sąsiada o szóstej rano tak jak stoję
    (koszulina nocna ledwo za dupę grana) co by mnie ratował z opresji. big_grin sąsiad
    otwiera, patrzy na mnie z letkim zdziwkiem gdy szlochając i wymachując ścierką
    tłumaczę mu, że musi mi wygonić gołębie z mieszkania i obiecuje zaraz przyjść,
    ino portki odzieje.
    wracam do mieszkania i nagle dostaje olśnienia, że skoro mam w ręku broń w
    postaci ścierki to mogę sama się z nimi rozprawić. macham. dwa wyleciały. jeden
    się zaklinował między ścianą, a szybą otwartego okna. zaczął się szamotać.
    ogarnęła mnie nowa fala płaczu. płaczę nad nim, ręce mi się trzęsą bo boje się
    go dotknąć. ułamki sekund, a dla mnie wieczność. w końcu trach, chwytam przez
    ścierę dłońmi i wypuszczam przez okno. serce mi wali jak szalone i upociłam się
    ze stresu okrutnie. wkracza sąsiad (wy zawsze musicie zaczynać kiedy my już
    kończymy? tongue_out), rychło w czas myślę sobie. no nic, wręczam mu drugą ścierę i
    pomaga mi sprzątać pobojowisko w kuchni.
    do końca lata miałam już taką schizę potem, że nie otwierałam okien nawet na
    milimetr.
    smile
    --
    www.youtube.com/watch?v=KEMJYL6LXic&feature=related
  • pzkpfw-vi-b-konigstiger 27.07.10, 22:50
    ms_jazzify napisała:

    > wy zawsze musicie zaczynać kiedy my już kończymy? tongue_out

    eee, ja znam inaczej - jak my dopiero zaczynamy, to oni już właśnie skończyli... tongue_out
  • ms_jazzify 27.07.10, 23:01
    Tygi, e to ja to mam jakoś niestandardowo. wink i swoimi skrótami myślowymi nie grzeszę (w temacie). rok temu jak się tylko wprowadzałam do swojej hacjendy, przybył Pan okna wymierzyć. wymierzył, pospisywał, termin ze mną umówił i wychodzimy. pod klatką zaproponował, że jeśli ja w stronę miasta to mnie podwieźć może. nooo. otwieram drzwi do samochodu co by tyłek zapakować i na miejscu pasażera widzę stertę papierków po jedzeniu i piciu. niewiele myśląc zarzuciłam: "o, widzę, że z Pana to długodystansowiec" (w sensie, że musi jeździć dużo sądząc po uzbieranej kupce śmieci, ale rzecz jasna swoje skróty myślowe kminie tylko ja). popatrzył tylko dziwnie na mnie i się zarumienił. ciekawe z czym mu się skojarzyło? big_grin tongue_out
    --
    www.youtube.com/watch?v=KEMJYL6LXic&feature=related
  • pzkpfw-vi-b-konigstiger 27.07.10, 23:08
    och, może tylko się tego bordello w aucie zawstydził?
  • ms_jazzify 27.07.10, 23:13
    ehe, ehe. wink ma wszelki wypadek nie drążyłam tematu. smile
    --
    www.youtube.com/watch?v=KEMJYL6LXic&feature=related
  • gyubal_wahazar 28.07.10, 00:39
    > uderzam do sąsiada o szóstej rano tak jak stoję (koszulina nocna ledwo
    za dupę grana)

    Dżaźkaaaa smile))

    Chcesz mnie do grobu wpędzić ?! Ty nie ogarniasz, że mi się to zaraz na
    wyobraźnię rzuca ?! Masz pojęcie ile się w mazowieckiej na nową wyobraźnię
    czeka ?!






    PS A z dekoltem ta kosiulina ? A głębokim ? Na ile palców ?
  • aretah 27.07.10, 23:20
    Ja co roku prowadzę wojny z gołębiami na moim balkonie
    upatrzyły sobie akurat mój i próbują nieustannie się rozmnażac
    oczywiście systematycznie im to utrudniam (bo niby dlaczego one mogą a ja nie?)
    w tym roku wyjątkowo złośliwe były
    co wychodziłam do pracy, machałam im na pożegnanie, bo słowa niestety nie docierał (albo nie słyszą, albo nie znają mojego języka big_grin) Machałam tak intensywnie, ze uciekały z parapetu. Na chwilę.
    Po moim powrocie do domu miałam już gromadę materiału na gniazdo.
    No to buch je do kosza.
    Następnego dnia była powtórka z rozrywki.
    Próbowałam różnych sztuczek, łącznie z kupieniem dziecięcego wiatraczka i zamontowaniem go w doniczce, ale niestety, nie przyniosło to efektu.
    No to machanie trwało. Usuwanie rożnego rodzaju gałązek, piórek itp. też się powtarzało.
    Chyba im się jednak znudziłam, bo już coraz mniej mnie odwiedzają.
    I dobrze.
    Wrócą w przyszłym roku.

    PS. W pracy, mamy taką toaletę, ze wiosną słychać gołębie, które rodziny zakładają sobie w szybach wentylacyjnych smile

    --
    Szczęście polega na tym - całe szczęście - by z prostych rzeczy nie tworzyć intelektualnych labiryntów

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka