Dodaj do ulubionych

Męskie tematy - typ dzikiej kocicy ;)

28.09.14, 22:54
Cytat z Układu Kazana, który właśnie czytam:
- To znaczy, że ona potrzebuje o wiele większego drania od ciebie (...) Jesteś za dobry dla niej, za delikatny. Bądź dobry dla tej dziewczyny, to powie, że jesteś słaby. Popuść jej, to skoczy na ciebie jak dzika kocica, ruszy z nożem prościutko na twoją polędwicę.

Prawdziwe aż do bólu. Panowie - macie/mieliście taką pozycję "w portfolio" wink?

Poderwać to jedno, ale idzie toto potem zatrzymać na dłużej, czy ciągła walka w końcu męczy?
Edytor zaawansowany
  • kama265 28.09.14, 22:57
    no miałam się nie wypowiadać, bo nie do mnie pytanie, ale Lesh - toto???
  • lesher 28.09.14, 22:58
    Oj, no chodzi o typ, a nie o konkretną kobitkę.
  • kama265 28.09.14, 22:59
    wiem wiem big_grin
  • maruda2 28.09.14, 23:02
    kama265 napisała:

    > no miałam się nie wypowiadać, bo nie do mnie pytanie, ale Lesh - toto???

    toto w portfolio...
    Kama to faktycznie męskie tematy suspicious
    --
    4761567
  • kama265 28.09.14, 23:03
    big_grin
    ciekawe, ko się przyzna suspicious
  • maruda2 28.09.14, 23:05
    albo pochwali wink
    --
    4761567
  • silencjariusz 28.09.14, 23:00
    Ale jaki jest sens zatrzymywać skoro chce odejść?
  • kama265 28.09.14, 23:02
    jak ktoś chce odejść, to i tak nie zatrzymasz ...
  • silencjariusz 28.09.14, 23:03
    Prawda?
  • kama265 28.09.14, 23:06
    szkoda energii, prawda
  • lesher 28.09.14, 23:08
    Ale ten typ duużo wymaga wysiłku i zachodu, żeby nie odszedł.
    Pytanie czy warto - zwłaszcza na długą metę (zakładam, że to nie kociak do zabawy na moment)?
  • temperufka.zelona 28.09.14, 23:02
    ales sobie wymyslil. ale przynajmniej bys sie nudzil. tongue_out
  • lesher 28.09.14, 23:13
    O tak, nudzić to się na pewno nie da.
  • kama265 28.09.14, 23:35
    wszystko się w końcu może znudzić, taka szarpanina mnie na pewno by znużyła i znudziła wink
  • czarny.onyks 28.09.14, 23:05
    i będziesz walczył całe życie....próbował oswoić jak dzikiego kotka...
    ale kocicy nie ujarzmisz....

    mnie wystarczy tyle...

    --
    .✿.
  • kama265 28.09.14, 23:06
    Onyks, ale wiesz, że to nie mało, tak?
  • czarny.onyks 28.09.14, 23:09
    wiem.....to cholernie dużo...
    --
    .✿.
  • temperufka.zelona 28.09.14, 23:07
    ale oni wola "toto" nie grzeczniutka, spokojniutka, kochajaca kobite, takie dla nich za nudne sa, oni adrenalinki potrzebuja!
  • witamina_b12 28.09.14, 23:13
    Ale taka "dzika kocica" to też raczej lamparta szuka a nie Bonifacego...

    ...męczą mnie tę kocie porównania.
    Ja to bym wolała Szarika smile
    --
    В⑫
  • temperufka.zelona 28.09.14, 23:19
    na forum same lamparty. big_grin
  • czarny.onyks 28.09.14, 23:20
    ......taaa...w oślej skórze....




    --
    .✿.
  • kama265 28.09.14, 23:30
    raczej odwrotnie, ale się nie czepiam ... big_grin
  • lesher 28.09.14, 23:21
    sprawdź wink
  • temperufka.zelona 28.09.14, 23:29
    niektorzy sie na takich kreuja, a wcale atrakcyjnie to nie wyglada.
    spokojnie, sprawdze.
    a ty? lampart, bonifacy a moze mlodziutki naiwny i glupiutki filemonek? nie, filemonek chyba nie.
  • lesher 28.09.14, 23:34
    No idea.

    wink
  • temperufka.zelona 28.09.14, 23:37
    no to mow. big_grin
  • lesher 28.09.14, 23:49
    Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono.
  • temperufka.zelona 28.09.14, 23:54
    ale jestes grzecznym i spokojnym stsrszym panem przed czterdziestka czy dzikim kotem zapieprzajacym srodkiem autostrady pod prad?
  • lesher 29.09.14, 00:00
    Ani jedno, ani drugie w 100%.
    Ale w którą stronę mam większy "przechył" to sam tego nie wiem.
    Jak miałem tornado wkoło, to chciałem być spokojnym starszym panem. Jak się uspokoiło, to już chyba nie chcę wink
  • temperufka.zelona 29.09.14, 00:13
    to czego teraz chcesz?
  • lesher 29.09.14, 01:00
    Teraz?
    Pójść spać wink
    Dobranoc.
  • gwen75 29.09.14, 01:19
    big_grin
  • temperufka.zelona 29.09.14, 11:33
    przewidywalny jestes.
  • lesher 29.09.14, 12:07
    > przewidywalny jestes.

    Noo. W nocy (i bez fajnej kocicy obok wink) to chce mi się spać.
  • kama265 29.09.14, 00:00
    na tak postawione pytanie nie ma dobrej odpowiedzi big_grin
  • maruda2 29.09.14, 10:50
    kurde Tempi, facet przed czterdziestką może być grzeczny i spokojny, ale na pewno nie starszy ...
    --
    4761567
  • temperufka.zelona 29.09.14, 11:50
    najwyrazniej nie znam sie na panach przed 40.smile
    ale ja bym jednak te 40 chciala powiazac ze starszym panem, nie takim co mu dupa szaleje.
  • maruda2 29.09.14, 12:03
    jak komuś ma szaleć, to chyba niezależnie od wieku
    --
    4761567
  • lesher 29.09.14, 12:05
    Oj spokojnie - znajdziesz takich na pęczki.
    Sweterkowcy - tak ich nazywam. If you know, what I mean wink
  • temperufka.zelona 29.09.14, 12:29
    swterkowiec to raczej taki stary kawaler, co bez baby bardzo bardzo bardzo dlugo, i pod maminym fartuchem nadal siedzi.
  • maruda2 29.09.14, 12:31
    a potem się przenosi pod kapeć żony
    --
    4761567
  • kama265 28.09.14, 23:22
    big_grin
  • lesher 28.09.14, 23:15
    >
    > mnie wystarczy tyle...

    Nie, to jakby przeciwieństwo - budzisz się i nigdy nie wiesz, co Cię spotka.
  • czarny.onyks 28.09.14, 23:20
    wiem....ale każdy z nas szuka czego innego...

    adrenaliny, szarpaniny, złych emocji mam dużo gdzie indziej ...
    w związku szukam czegoś innego...

    --
    .✿.
  • lesher 29.09.14, 09:59
    Tylko że widzisz, to nie są tylko złe emocje.
    One są jakby nierozerwalnie "w pakiecie", w parze, razem z tymi zajebistymi. Takie emocjonalne yin i yang.
  • mayenna 29.09.14, 10:01
    lesher napisał:

    > Tylko że widzisz, to nie są tylko złe emocje.
    > One są jakby nierozerwalnie "w pakiecie", w parze, razem z tymi zajebistymi. Ta
    > kie emocjonalne yin i yang.
    To yng i yang mozna mieć w opakowaniu duzo spokojniejszym niz bordelinesmile
  • lesher 29.09.14, 11:28
    Ale taka intensywność chyba może być tylko w pakiecie..
  • apersona 29.09.14, 11:51
    Przy dużej wrażliwości intensywność doznań jest do osiągnięcia bez jazd. Ale wy zwykle tak bardzo staracie się być twardzielami, że potem jak nie rąbniesz młotkiem to nie poczuje wink
  • lesher 29.09.14, 12:08
    Coś w tym cholera jest...
  • maruda2 29.09.14, 10:09
    nie każdy lubi pakiet hard, niektórzy wolą soft, albo chociaż medium big_grin
    --
    4761567
  • kama265 29.09.14, 11:56
    ale ja czytałam, że - w celu odczuwania satysfakcji i szczęścia - trzeba mieć stosunek 5:1 (pięć dobrych akcji na jedną słabą) - i to działa tylko na początku, bo jak jest recydywa z tymi słabymi, to nawet pięć dobrych ich już nie przykryje. Generalnie, człowiek bardziej pamięta te złe akcje nić przyjemne. Także ten. Zastanów się jeszcze big_grin
  • green.amber 28.09.14, 23:20
    lesher napisał:

    > budzisz się i nigdy nie wiesz, co Cię spotka.
    tak na dobrą sprawę nigdy z nikim nie wiesz, może Ci się wydawać, że wiesz... w każdym przypadku może zacząć działać jakiś schemat i w tym żyjesz w nastawieniu, że coś się będzie działo...

    --
    Nie można mieć w życiu wszystkiego, ale można mieć wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Rzecz w tym, by wiedzieć, co jest nam do tego szczęścia potrzebne.
  • lesher 28.09.14, 23:51
    To prawda, ale w takim przypadku to nie jest nawet ryzyko. To właściwie pewnik, że będą jazdy.
  • kama265 28.09.14, 23:54
    no to co kto lubi big_grin jak lubisz jazdy, to będzie jak w niebie wink
    ja młodą dziewczyną będąc przepadałam big_grin
    potem mi przeszło wink
  • maruda2 28.09.14, 23:22
    lesher napisał:

    >
    > Nie, to jakby przeciwieństwo - budzisz się i nigdy nie wiesz, co Cię spotka.

    Na dłuższą metę dla tzw. normalnego faceta, raczej nie byłoby to do zniesienia. Chyba, że facet jest dajmy na to byłym komandosem, albo weteranem legii cudzoziemskiej i brakuje mu adrenaliny i niebezpieczeństwa na co dzień wink
    --
    4761567
  • lesher 28.09.14, 23:29
    No właśnie...

    To cytat z tej książki (zajebista, naprawdę!):
    Elia Kazan - Układ

    Przeczytaj opis.
  • maruda2 28.09.14, 23:33
    nigdy po niego nie sięgnęłam, widzę, że pora nadrobić zaległości smile
    --
    4761567
  • apersona 29.09.14, 12:28
    "Eddie Anderson z pozoru ma wszystko. Udane małżeństwo z przepiękną i oddaną Florence, cudowną i inteligentną córkę, ogromny dom na przedmieściach, liczne oszczędności i akcje. Jest szczęśliwym, ambitnym mężczyzną w średnim wieku z niebagatelną i przynoszącą znaczne zyski pracą ...

    tak to się wiele opowieści zaczyna
    a potem następuje jakieś trzęsienie ziemi
  • samysliciel_2.0 28.09.14, 23:10
    Ja się nie znam w sumie ale wydaje mi się, że sam sobie odpowiedziałeś na pytanie - "czy ciągła walka w końcu męczy?" Kocicy nie zatrzymasz, bo zawsze pójdzie swoją drogą prędzej czy później... wink
    Tekst powyżej byłby całkiem sympatyczny gdyby trochę powyrywać z kontekstu:
    "Bądź dobry dla tej dziewczyny, to (...) skoczy na ciebie jak dzika kocica..."
    to byłoby coś big_grinsuspiciousbig_grin
    Fragment z polędwicą (co by nie znaczył), przeraził... już na pewno żadnej nie chcę... polędwicy nie oddam! tongue_outwink
    --
    http://imagizer.imageshack.us/a/img853/5893/brm.gifhttp://imagizer.imageshack.us/a/img834/9239/iy3.gif
  • gyubal_wahazar 28.09.14, 23:20
    A jaki sens jest się szarpać ? Wraca sobie taki grzeczny Mietek po 12-h orce z jakiej huty do domu i zamiast jakiegoś miłego do rany przyłóż aniołka, czeka na niego taka narwana harpia. I co dalej ? Ma jej łeb ukręcić nim ona go otruje, a potem pójść siedzieć jak za człowieka ? Przyznaj Leś lepiej, że retorycznieś jeno pytał - ładnie proszę - i nie odbieraj mi resztek wiary w człowieka

    --
    knur.blox.pl
  • lesher 28.09.14, 23:30
    Ależ ja tylko z literatury pięknej inspirację czerpałem wink
  • maruda2 28.09.14, 23:35
    I widzisz coś narobił suspicious Niektórzy mogliby rzecz, że czytanie szkodzi tongue_out
    --
    4761567
  • kama265 28.09.14, 23:37
    to się okaże dopiero, jak zainspirowany wprowadzi słowa w czyn big_grin
  • kama265 28.09.14, 23:38
    tylko żeby nie mówił że nie ostrzegaliśmy smile
  • lesher 28.09.14, 23:40
    Minister Zdrowia ostrzega: palenie może być przyczyną wielu groźnych chorób wink
  • nerw_rdzeniowy 28.09.14, 23:27
    A co my się tam możemy na tym znać, większość z nas odpowiedniej kobity znaleźć nie może, siedzimy na forum dla samotnych, możemy sobie poteoretyzować co najwyżej. Równie dobrze mógłbyś np. zapytać o szczególy instalacji elektrycznych grupę polonistów. Niby szansa, że się któryś zna jest ale minimalna.
  • gwen75 28.09.14, 23:44
    Ciągła walka męczy. Ja bym wolał spokojną, mądrą, kochającą kobietę ;P
  • lesher 28.09.14, 23:46
    Czyli - nie w typie... Gwen ^^
  • mayenna 29.09.14, 07:35
    Mnie się ostatnio wydaje, że mężczyźni wolą takie biedne lelije, co to same nic w życiu nie mogą i koniecznie trzeba się nimi zająć.

    Jestem za leniwa na szarpanie się z kimkolwiek i nie znoszę jazdy po emocjach. To może byc atrakcyjna na początek, ale jak się kot nie da oswoić to po pewnym czasie staje sie problemem, którego chcemy sie pozbyć. K
  • lesher 29.09.14, 10:15
    > Mnie się ostatnio wydaje, że mężczyźni wolą takie biedne lelije, co to same nic
    > w życiu nie mogą i koniecznie trzeba się nimi zająć.

    Bo nie ma jednego "wzorca z Sèvres". Tacy jak opisujesz na pewno też istnieją. Ale to nie cała populacja wink

    > To może byc atrakcyjna na początek, ale jak się kot nie da oswoić to po pewnym
    > czasie staje sie problemem, którego chcemy sie pozbyć. K

    I to kolejny temat. To, że na pewno nie idzie takie oswoić albo udomowić - to pewniak. Bo w klatce zmarnieje, jak to dziki zwierz. I będzie agresywne.
    No i właśnie - da się żyć non stop na adrenalinie (wiadomo, mocne pogryzienie od czasu do czasu trzeba wliczyć w koszty), czy faktycznie po pewnym czasie to męczy i uroczy kociak staje się problemem, którego chce się pozbyć?
  • kama265 29.09.14, 11:29
    Lesher, widzę, że masz chęć sprawdzić na sobie big_grin
  • maruda2 29.09.14, 11:31
    też mi to przychodzi do głowy wink
    tylko gdzie taką kocicę znaleźć
    --
    4761567
  • kama265 29.09.14, 11:32
    w tzw. shelterze chyba big_grin albo w zoo big_grin
  • lesher 29.09.14, 11:54
    Ale byś się zdziwiła na odpowiedź..
  • maruda2 29.09.14, 12:00
    może nie tak bardzo, jak sądzisz ... wink
    --
    4761567
  • kama265 29.09.14, 12:01
    ja chcę się zdziwić, mów suspicious
  • maruda2 29.09.14, 12:19
    lesher napisał:

    > Ale byś się zdziwiła na odpowiedź..

    no mów, chcę się przekonać, czy trafiłam wink
    --
    4761567
  • lesher 29.09.14, 12:28
    Trzymajmy się tego, że o fikcji literackiej piszemy wink
  • kama265 29.09.14, 12:30
    oho, czyżbyś sugerował, że na forum??? wink
  • lesher 29.09.14, 12:35
    Nic nie sugeruję wink
  • maruda2 29.09.14, 12:37
    nie musisz wink
    --
    4761567
  • kama265 29.09.14, 12:38
    tak jest big_grin
  • green.amber 29.09.14, 12:43
    bo te z forum wyrywają serca gołymi rękami, nie bawią się w noże i polędwice, ale tu była mowa o fikcji... wink
    --
    One budzą się z myślą, że nic nie jest na zawsze, ale czują, że to właśnie jest piękne
    Zasypiają z nadzieją, że choć świata tak wiele, to im serce z radości nie pęknie
  • kama265 29.09.14, 12:46
    nie będzie Lesh nam fikcją oczu mydlił smile
  • lesher 29.09.14, 12:51
    I tak to się później będzie wszystkim wydawało, że wszystko wiedzą tongue_out. Albo jeszcze gorzej - że to ja na coś naprowadzałem.

    Jak piszę, że nic nie sugeruję, to nic nie sugeruję tongue_out
  • green.amber 29.09.14, 13:19
    ale czy ktoś twierdzi, że sugerujesz...
    a tak z innej beczki, Sąsiedzie, to obiadu nie masz czasu ugotować, żeby wędrowczynię ugościć, a na forum goopoty, znaczy fikcje wypisywać to masz czas... ech te chłopy... winktongue_out
    --
    Mądrość polega na tym, by wiedzieć, co zrobić dalej. Cnotą jest zrobić to.
    Jakie życie taki siew, jaki siew taki plon,
    jaki plon taka śmierć, jaka śmierć takie życie.
  • witamina_b12 29.09.14, 13:27
    hehehe
    toż to nawet kupić by zdążył i do własnego garnka przełożyć wink
    --
    В⑫
  • maruda2 29.09.14, 13:29
    zniknął właśnie, więc może poleciał po te zakupy wink
    --
    4761567
  • lesher 29.09.14, 13:31
    Nieee, ja to z tych, co wodę przypalą wink
  • kama265 29.09.14, 13:34
    dla chcącego podobno nic trudnego smile zresztą, skorzystaj w rady Wici tongue_out
  • witamina_b12 29.09.14, 10:12
    Jeśli chodzi o zbieranie pozycji w portfolio tongue_out to pewnie ok.
    Ale w zderzeniu z codziennością typu kolka młodszego, wywiadówka starszego, biegunka psa, perspektywa zwolnienia w pracy... to nie wiem czy dodatkowa walka to fajna sprawa wink
    --
    В⑫
  • maruda2 29.09.14, 10:20
    Tego typu to chyba nie ma co rozpatrywać w kontekście codzienności.
    --
    4761567
  • witamina_b12 29.09.14, 10:22
    To może z tego życia fikcją ta samotność się bierze wink
    --
    В⑫
  • lesher 29.09.14, 12:53
    Widzę, że Maruda nam się na kobitki (i to już jakiś czas temu) przerzuciła wink
    I doświadczeniami może się podzielić tongue_out.
  • maruda2 29.09.14, 13:02
    czyżbyś wiedział o czymś, o czym ja nie wiem suspicious
    --
    4761567
  • maruda2 29.09.14, 13:11
    taki czarny PR mi robić... szkoda, że wczoraj pazurki opiłowałam wink
    --
    4761567
  • robert.83 29.09.14, 11:36
    Ojj.... to dłuższy tematsmile.

    Idzie zatrzymać - zwykle wszystko "idzie" zrobić, jeśli tego właśnie chcesz.
    Problem w tym, że możesz już nie chcieć.

    I nie zgodzę się z tym, że "z taką na pewno nie ma mowy o nudzie".
    Taka "bańka-wstańka", burza-spokój-burza-spokój też mogą Cię znudzić.
    Nuda to nie tylko ciepłe kapcie i siedzenie plackiem na dupie.

    Czy mieliśmy w portfolio... hmm... mógłbym zażartować "a są jakieś inne kobiety?" wink
    Ale nie... nie powiem tegowink...

    Powiem tak - mylenie spokoju ze słabością to popularny sport.
    Więcej! Nie-mylenie wymaga doświadczenia i mądrości, o którą nie posądzam raczej kobiet przed 30-tką. Sorry, ale to wymaga czasu.

    --
    “Know the true value of time; snatch, seize, and enjoy every moment of it. No idleness; no laziness; no procrastination; never put off till tomorrow what you can do today.”
    Lord Chesterfield
  • kama265 29.09.14, 11:40
    dokładnie smile
    <Idzie zatrzymać - zwykle wszystko "idzie" zrobić, jeśli tego właśnie chcesz.
    Problem w tym, że możesz już nie chcieć. > - zaryzykowałabym stwierdzenie, że jest moment, w którym byś dopłacił, żeby tylko sobie poszła w cholerę big_grin
    miałam kiedyś z męskim odpowiednikiem takiej kocicy - rano nigdy nie byłam pewna, w jakim nastroju się obudzi, zresztą niczego pewna nie byłam, wydawało mi się, że coś jest ustalone - a tu buch, wcale nie smile Masakra. I te humory ... i domyślaj się, o co chodzi, bo przecież nic mi nie jest, zmęczony jestem, a idźże, za nic bym eksperymentu nie powtórzyła big_grin
  • lesher 29.09.14, 12:02
    > Problem w tym, że możesz już nie chcieć.
    No właśnie w tym cała kwestia! Czy po pewnym czasie jednak nie ma się dość.

    > Sorry, ale to wymaga czasu.
    Nie. Myślę, że to jest kwestia osobowości, a nie czasu. Bo ten typ nawet jak się 100 razy sparzy od ognia, to i tak włoży w żar łapę po raz 101. Zew będzie silniejszy.
  • robert.83 29.09.14, 13:49
    > > Sorry, ale to wymaga czasu.
    ...Bo ten typ nawet jak si
    > ę 100 razy sparzy od ognia, to i tak włoży w żar łapę po raz 101

    Nie zrozumieliśmy się.
    Nie chodziło mi o to, ze Ty się nie nauczysz. Chodzi o to czy i kiedy kobiety dojrzewają do tego, żeby doceniać i poważać określony typ faceta.
    Każda kobieta (1: chyba, 2: moim zdaniem) szuka w facecie m.in. siły. Ale z czasem się uczy, że są różne jej odmiany. Zrozumienie (nie teoretyczne pitu pitu, ale takie prawdziwe zrozumienie i pożądanie tego typu cech) "grzecznego faceta" to już wysoki poziom wtajemniczenia wink.

    --
    Sex is not the answer. Sex is the question.
    Yes is the answer.
  • maruda2 29.09.14, 14:07
    pojechałeś Robert suspicious aczkolwiek rozumiem, bo każdy lubi sobie poprawić samopoczucie wink
    --
    4761567
  • robert.83 29.09.14, 15:02
    Gdzie pojechałem? I co miałoby mi poprawić samopoczucie?smile

    --
    Sex is not the answer. Sex is the question.
    Yes is the answer.
  • maruda2 29.09.14, 16:15
    naprawdę nie rozumiesz ?
    to zacytuję Twoje słowa:
    Chodzi o to czy i kiedy kobiety dojrzewają do tego, żeby doceniać i poważać określony typ faceta.
    Każda kobieta (1: chyba, 2: moim zdaniem) szuka w facecie m.in. siły. Ale z czasem się uczy, że są różne jej odmiany. Zrozumienie (nie teoretyczne pitu pitu, ale takie prawdziwe zrozumienie i pożądanie tego typu cech) "grzecznego faceta" to już wysoki poziom wtajemniczenia wink.

    W naturze tak już jest, że istota młoda jest głupia, naiwna, nie zna życia i nie do końca wie, czego chce. Ale później dojrzewa, zaczyna się uczyć, nabiera doświadczenia. Normalna kolej rzeczy. Dlaczego uważasz, że jest to dostępne jedynie dla nielicznych kobiet ?
    I jednocześnie tylko te nieliczne, które osiągnęły ów poziom, są w domyśle partiami najlepszymi. Z Twoich postów da się wyczytać, iż Ty jesteś właśnie takim typem "grzecznego faceta". Takiego " nie dla każdego" wink
    --
    4761567
  • robert.83 29.09.14, 16:36
    "Dlaczego uważasz, że jest to dostępne jedynie dla nielicznych kobiet ? "

    Odpowiedź na to pytanie jest prosta: nie uważam tak.
    Nie mówiłem i nie pisałem nic o licznych lub nielicznych przypadkach. Napisałem za to dokładnie to, co sparafrazowałaś tak:

    > W naturze tak już jest, że istota młoda jest głupia, naiwna, nie zna życia i ni
    > e do końca wie, czego chce. Ale później dojrzewa, zaczyna się uczyć, nabiera do
    > świadczenia. Normalna kolej rzeczy

    Stąd moje zdziwienie.

    A druga sprawa:
    Faktycznie uważam się za faceta "nie dla każdego". Więcej - uważam się za faceta wyjątkowego i dla wyjątkowej kobiety. ALE (!!!) nie uważam się za faceta obiektywnie lepszego. Po prostu ludzie są różni - bardziej czerwoni i zieloni niż lepsi i gorsi.

    A trzecia sprawa:
    Ostatecznie nie jestem tu po to, żeby zapełniać karty GW politycznie poprawną treścią tylko tym co naprawdę myślę. Więc jak kiedyś napiszę, że jakiś rodzaj kobiet jest lepszy lub gorszy - to to będzie po prostu moje zdanie.


    --
    “Know the true value of time; snatch, seize, and enjoy every moment of it. No idleness; no laziness; no procrastination; never put off till tomorrow what you can do today.”
    Lord Chesterfield
  • maruda2 29.09.14, 16:55
    Owszem, niektóre wnioski wysnułam czytając między wierszami, ale nie sądzę, bym zbytnio się myliła.
    Odnośnie trzeciej sprawy - ja też mam swoje zdanie i dlatego pozwalam sobie się z Tobą nie zgadzać.
    --
    4761567
  • lesher 29.09.14, 20:12
    Nie, nie, nie - ja właśnie o dziewczynach pisałem!

    Doskonale ilustruje to właśnie ten cytat z Układu w pierwszym wątku.

    Wprowadzając "aktorów" - ten cytat dotyczy Gwen.
    Nie chcę psuć lektury, także ograniczę się do minimum w opisie.
    Gwen jest laską Eddiego (oczywiście żonatego), ale to nie jest taka sobie przelotna znajomość - są w sobie do szczętu i na maxa zabujani.
    Eddie, pod naciskiem żony, rodziny, "przyjaciół z pracy", ale i tego że ma jej trochę dość, bo laska generalnie jeździ po nim jak po łysej kobyle (gardzi robotą Eddiego, tzw. societą, itp.), jednak ją zostawia, co z kolei mocno ją rozwala.
    Niejako "dla zemsty" Gwen związuje się z Chet'em - facetem którego Eddie organicznie nie trawi (taki typ "samca alfa") i jest z nim na amen skonflitkowany. Chet bawi się Gwen, ale w pewnym momencie, gdy mu się już znudziła - pozbywa się jej. Co rozwala ją dokumentnie - na dodatek okazuje się, że jest w ciąży. Gwen uderza do brata Chet'a - Charlesa, z prośbą o pomoc. Charles załatwia jej mieszkanie, utrzymuje (a później załatwia robotę), opiekuje się nią i dzieckiem. Dzięki niemu Gwen zbiera się jakoś do kupy i staje na nogi. Mimo, że fizycznie nic nie czuje do Charlesa postanawia się z nim hajtnąć, bo nie dość że jej bezinteresownie pomógł (nie sypia z nią - wie co przeszła, czeka na sygnał aż będzie "gotowa"), to dobrze wie, że w odróżnieniu od Eddiego może na nim całkowicie polegać. Co jest dla niej szczególnie istotne, bo ma dziecko.
    I zjawia się Eddie, który jednak zmienił zdanie i doszedł do wniosku, że nie może bez niej żyć (oczywiście wcześniej solennie zapewniał i Gwen i Charlesa, że jego związek z Gwen to przeszłość, ma inne plany itp.). Bzykają się, co odkrywa Charles - przez pewien czas nawet to toleruje, bo Gwen dalej jest przekonana że chce się z nim (tzn. z Charles'em) jednak hajtnąć, jako że Eddie jest fajny do łóżka, ale nie "na poważnie". Wreszcie Charles się nieco wk...a na całą sytuację i chce ręcznie wytłumaczyć Eddiemu, żeby się jednak od Gwen odwalił.

    I w tym kontekście jest ten cytat w pierwszym poście - wypowiada to Chet do Charles'a, w obecności Eddiego.
    Oczywiście Gwen ostatecznie zmienia zdanie (ale już nie chcę pisać streszczenia lektury, jak do tego dochodzi) i Charles'a spuszcza na drzewo.

    Wiem... to tylko powieść i literacka fikcja. Ale moim zdaniem portret psychologiczny baardzo trafny (zresztą więcej tam jest takich "profili", zupełnie poza wątkiem nazwijmy to miłosnym, w przypadku których trafność spostrzeżeń wręcz poraża).

    Wydaje mi się, że takie dziewczyny wcale nie "dojrzeją". Bo te cechy są w nich głębiej, są niejako "wdrukowane". Mogą sobie nawet zdawać z tego sprawę, ale natura będzie silniejsza.
  • kama265 29.09.14, 20:23
    Lesh - i Ty wywnioskowałeś, że to ONA JEST NIEDOJRZAŁA??????? - nie ten dupek żonaty Eddi, ale ona? i nie Chet, który ma w nosie nie dość że ją to jeszcze swojego dzieciaka - ale ONA?! - i dlaczego - ponieważ nie zdołała się zakochać w Charlesie, gdyż powinna, ponieważ byłdla niej dobry i mogłą na nim polegać. Otóż ja też nie dam rady zakochać sie w nikim z takich powodów tongue_out. Serio? laska wysterowana dwa razy, ale to ona nigdy nie dojrzeje ... moim zdaniem właśnie dojrzale się zachowała wycofując się z tego małżeństwa
  • lesher 29.09.14, 20:32
    Nie - dlatego, że Eddiego nie kopnęła w dupę jak się znowu pojawił.
    Rozumiejąc "dojrzałość" w taki sposób jak Robert to opisał.
  • kama265 29.09.14, 20:37
    no tak, faktycznie, ale to może była jej "druga połowa"? wink miłość jej życia? wink
  • lesher 29.09.14, 20:43
    O to właśnie chodzi!
    Tylko to jest właśnie kwestia osobowości - to dla niej jest najważniejsze. Nawet jeżeli ta "potencjalna druga połowa" wdeptałaby ją wcześniej w glebę. To jest niejako przeciwieństwo "racjonalnego" podejścia jakie opisywał Robert (które miałoby być nabywane jako życiowe doświadczenie).
  • kama265 29.09.14, 21:00
    no to ja się z Tobą Lesh zgadzam. faktycznie, to nie jest zależne od wieku. Chociaż myślę, że każdy ma swoją wytrzymałość i jeden da sobie spokój po pierwszym "wdeptaniu w ziemię", innemu potrzeba trzech takich akcji, ale w końcu każdy przejrzy na oczy i zadziała instynkt samozachowawczy.
  • temperufka.zelona 30.09.14, 11:55
    skad przekonanie, ze to brak dojrzalosci??
    moze to ta pieprzona potrzeba milosci? jezeli kogos kochamy jestesmy zniesc w stanie niezwykle duzo upokorzen, przykrosci, bolu, dlatego wlasnie, ze kochamy. trudno kopnac w dupe jezeli uczucie wryte jest cholernie gleboko, nawet jezeli ktos cie kompletnie rozwali i trudno sie podniesc, wystarczy ze za jakis czas kiwnie paluszkiem i bedziesz.
    brak dojrzalosci? nie, glupota. ale taka, z ktora nie ma szans na zwyciestwo. wiesz, ze cos cie niszczy ale nie potrafisz sie od tego uwolnic, nie potrafisz powiedziec "nie' we wlasciwym momencie.
  • temperufka.zelona 30.09.14, 11:59
    ale ksiazke chetnie bym pozyczyla.
  • maruda2 30.09.14, 12:05
    a Tyś przybyła do tej Warszafki w końcu ?
    --
    4761567
  • lesher 30.09.14, 13:08
    > skad przekonanie, ze to brak dojrzalosci??
    No właśnie napisałem to powyżej - to jest brak dojrzałości (patrząc racjonalnie, jak Robert), a jednocześnie nie jest (patrząc tak jak Gwen).
    To nie jest zatem kwestia dojrzałości lub jej braku, tylko typu osobowości.

    > brak dojrzalosci? nie, glupota. ale taka, z ktora nie ma szans na zwyciestwo. w
    > iesz, ze cos cie niszczy ale nie potrafisz sie od tego uwolnic, nie potrafisz p
    > owiedziec "nie' we wlasciwym momencie.

    Tylko (wracając do początku wątku) popatrz na to oczami Charlesa. Wyciąga laskę z bagna, nieba chce jej przychylić i życie "wyprostować". Zależy mu na niej. Daje z siebie dużo i wydaje mu się, że w ten sposób ją zdobędzie. A tu zonk!
    To kompletnie zła "strategia" na zdobycie takiej laski, niejako wbrew "zwykłemu" rozsądkowi i intuicji (no właśnie, chyba że jest się takim Eddiem, któremu intuicja co innego podpowiada). I to mu Chet dobitnie wykłada Jesteś za dobry dla niej, za delikatny. Bądź dobry dla tej dziewczyny, to powie, że jesteś słaby.

    No i to co mnie zastanawia - czy ktoś nie będący Eddiem (ale i z drugiej strony nie Charles'em) da radę być dłużej w związku z typem Gwen?

    PS. Książkę sam wypożyczyłem (z Ursynoteki, jeżeli masz konto i bywasz często w Wawie to tam jest), także niestety nie pomogę...
  • witamina_b12 30.09.14, 13:37
    lesher napisał:

    > > skad przekonanie, ze to brak dojrzalosci??
    > No właśnie napisałem to powyżej - to jest brak dojrzałości (patrząc racjonalnie
    > , jak Robert),

    A dojrzałość polega na racjonalnym podejściu do miłości?? hmmm pierwsze słyszę by serce działało racjonalnie.
    Rozumiem Lesiu, że wystarczy, że będę dla Cibie miła i dobra, ogarnę Ci chałupkę, ugotuje obiad i bach dojrzale i racjonalnie się we mnie zakochasz wink

    --
    В⑫
  • witamina_b12 30.09.14, 13:38
    jak dla mnie ta bohaterka byłą nieszczęśliwie zakochana i krzywdziła głównie siebie ulegając temu uczuciu.
    --
    В⑫
  • maruda2 30.09.14, 13:42
    Witka rozczaruję Cię, się nie zakocha. Przeczytaj co Lesio napisał na końcu wątkususpicious
    --
    4761567
  • witamina_b12 30.09.14, 13:44
    No pacz Pani! a ona ta Gwen powinna wink
    --
    В⑫
  • kama265 30.09.14, 13:50
    bo wiecie, koleżanki, to działa w jedną stronę jedynie wink
  • kama265 30.09.14, 13:42
    w punkt big_grin
    chyba, że Lesiu jest niegrzecznym kotem - wtedy należy postępować wręcz przeciwnie big_grin
  • witamina_b12 30.09.14, 13:46
    zabrać miskę i nie zmieniać żwirku w kuwecie? wink)) big_grin
    --
    В⑫
  • kama265 30.09.14, 13:49
    jak nie będziesz zmieniać żwirku to Ty to boleśniej odczujesz i mocniej pożałujesz big_grin
  • maruda2 30.09.14, 14:00
    Tak, tak ze żwirkiem bym nie ryzykowała. Ale drapania za uszkiem bym pozbawiła wink
    --
    4761567
  • kama265 30.09.14, 14:02
    i smakołyków smile
  • lesher 30.09.14, 15:38
    > w punkt big_grin
    > chyba, że Lesiu jest niegrzecznym kotem - wtedy należy postępować wręcz przeciw
    > nie big_grin

    Bez dygresji mi tu proszę suspicious.
    Przypominam, że cały czas dyskutujemy o literackiej fikcji i tak sobie jedynie abstrakcyjnie gdybamy tongue_out.
  • robert.83 30.09.14, 15:40
    Proszę mnie nie wplątywać w tezy, które mogą nie być zgodne z tym co pisałemsmile.

    Po pierwsze to nie tak, że ja zawsze do wszystkiego podchodzę racjonalnie. Często staram się tak robić, ale na pewno nie zawsze.

    A po drugie faktycznie uważam, że - w pewnym zakresie - dojrzałość polega na racjonalnym podejściu do miłości.
    Jeśli laska jest dla Ciebie jak "dzika kotka" to może znaczyć wiele różnych sytuacji. Być może jest dla Ciebie po prostu wredna, ciosa Ci kołki na głowie, fochy strzela jak kałasznikow lub w inny sposób czyni życie i każdy dzień nieznośnym.
    Trzymanie się takiej kobiety "w imię miłości" uważam za samobójstwo poprzedzone masochizmem i tu szczerze wolę racjonalizm.
    Jeśli ktoś zgniłą i patologiczną relację tłumaczy dzikością charakteru, to.... może po prostu ją tłumaczy. Może nawet dawno nie ma czego zbierać i cała "miłość" i pojęcie "my" zostało tylko w jego biednej głowie.

    Po trzecie:
    Racjonalne podejście to nie jest podejście pozbawione uczuć. Uczucia są ważnym, czasem najważniejszym, składnikiem racjonalnego podejmowania decyzji. Jeśli tak postawisz sprawę to pranie gaci i ogarnięcie chałupki nie będzie z definicji skutkowało miłością/związkiem. To byłoby NIERACJONALNEsmile.



    --
    “Know the true value of time; snatch, seize, and enjoy every moment of it. No idleness; no laziness; no procrastination; never put off till tomorrow what you can do today.”
    Lord Chesterfield
  • kama265 30.09.14, 13:40
    nie mogę się z tym zgodzić. Po prostu chyba jest tak (w życiu - a nie w książce), że pewni mężczyźni nie są w stanie zdobyć pewnych kobiet, nawet gdyby im nieba przychylili, pomogli i co tam jeszcze chcesz.
    Za to można być wdzięcznym, można się z takim kimś zaprzyjaźnić, można chcieć się odwdzięczyć. Ale niestety, zakochanie / miłość to nie jest uczucie racjonalne - poddające się zdrowemu rozsądkowi - wynikające z wdzięczności. Nie da się w kimś zakochać, bo on tego chce i się stara. Nie dam rady się w kimś zakochać, nawet, jeśli bardzo bym tego chciała, on byłby odpowiedni dla mnie etc. To nie jest akt woli i tyle.
  • witamina_b12 30.09.14, 13:42
    Dokładnie smile
    --
    В⑫
  • kama265 30.09.14, 13:48
    powiem więcej, już to tu mówiłam, więc się powtórzę - nie dam rady być z kimś (w sensie związku) bez uczucia, bez zakochania, z powodów innych, tych dojrzałych i racjonalnych (bo samej jest trudniej, a we dwoje zawsze raźniej, bo on taki dobry i zakochany i się stara, bo jest z kim iść do kina itd.). Nawet jeśli byłby dla mnie dobry jak nie wiem co smile. Wiem to z doświadczenia suspicious
  • lesher 30.09.14, 15:37
    A w takiej sytuacji "wisiałabyś" na facecie, do którego wiesz że nic nie czujesz i nie poczujesz, czy powiedziałabyś "sorry, nic z tego nie będzie" i zabrałabyś swoje zabawki?
  • kama265 30.09.14, 15:45
    napisałam Ci to już wczoraj, że mówię, że nic z tego nie będzie. Ale jakiś czas sobie daję na rozeznanie, czy ewentualnie poczuję. Więc z punktu widzenia faceta - no nie wiem, może oceni, że wiszę?
  • lesher 30.09.14, 15:35
    > Po prostu chyba jest tak (w życiu - a nie w książce
    > ), że pewni mężczyźni nie są w stanie zdobyć pewnych kobiet, nawet gdyby im nie
    > ba przychylili, pomogli i co tam jeszcze chcesz.


    No to właśnie dokładnie wynika z tego pierwszego cytatu ( To znaczy, że ona potrzebuje o wiele większego drania od ciebie (...) Jesteś za dobry dla niej, za delikatny). Pytanie co oznacza "pewni mężczyźni". Czy tylko typ Eddiego jest w stanie, czy bardziej "cywilizowany" też (bo to, że nie typ Charles'a - to jasne)?

    > Za to można być wdzięcznym, można się z takim kimś zaprzyjaźnić, można chcieć s
    > ię odwdzięczyć.
    Sratatata. Na "zostańmy przyjaciółmi" w takiej sytuacji to chyba jedynie najcięższe przypadki frajerów pójdą. Chyba... że się mylę i zawsze się taki jednak jakoś znajdzie?
  • kama265 30.09.14, 15:50
    nie nie nie. To wcale nie znaczy, że ona potrzebuje większego drania i tak dalej (totalne bzdury ... ). Ona po prostu nie kocha CIEBIE - bez względu na to jaki jesteś. Może pokocha kompletną pierdołę, a może totalnego zbira. Kompletnie nie ma chodzi o to, że jesteś za delikatny. Bo nawet, gdybyś był nagle jakimś cudem super hiper macho - i tak by się w Tobie nie zakochała
  • lesher 30.09.14, 15:56
    > Może pokocha kompletną pierdołę,
    To bym położył gdzieś niedaleko obok Andersena...
  • robert.83 30.09.14, 16:01
    Tu już wchodzisz w tezę "nie ważne co zrobisz - nie możesz zmienić tego co ona czuje lub nie czuje".
    Teza niebezpiecznasmile. To po co się starać? Jeśli nie jesteś w stanie rozkochać w sobie poprzez zmianę zachowania, to może i nie jesteś w stanie "odkochać"? No i co z tym FAKTEM, że ludzie czasem jednak zdobywają, zdobywają, zdobywają i.... dostająsmile.

    To nie tak, że nie zgadzam się z tym co napisałaś, ale może to nie jest takie jednoznaczne? Może nie zawsze tak jest, że karty są rozdane, mleko rozlane itp. Niektóre zmiany w zachowaniu mogą dawać spore efekty. Trzeba jednak pamiętać, że "ceną" tych efektów jest odstępstwo (odległość) od bycia sobą.

    --
    Sex is not the answer. Sex is the question.
    Yes is the answer.
  • kama265 30.09.14, 16:07
    zgoda Robert. Masz rację, to nie jest jednoznaczne. ludzie czasem zdobywają i dostają. Ale mam wrażenie, że jakaś malutka iskierka musi się tlić od początku wink, żeby było co rozdmuchwać. Bardziej pisałam o sytuacji, że masz do czynienia z kimś, kto totalnie Ci nie leży jako kandydat to intymnej relacji. Wtedy takie starania mogą wywołać jedynie focha, sprzeciw i oddalenie się w trybie pilnym. big_grin
  • kama265 30.09.14, 16:02
    aha i ja nie mówię o tym, żeby proponować zostańmy przyjaciółmi, tylko o tym, jaką reakcję wywoła u mnie pomagający mi w trudnej sytuacji, fajny facet, ale jednakowoż nie wywołujący u mnie ciepłych uczuć suspicious
  • gwen75 29.09.14, 20:51
    No naprawdę Lesiu, ale jej imię można było zmienić ;P
  • lesher 29.09.14, 20:52
    Hehe, no co poradzę - miej pretensje do Elia Kazan-a!
  • silencjariusz 29.09.14, 16:52
    "Powiem tak - mylenie spokoju ze słabością to popularny sport.
    Więcej! Nie-mylenie wymaga doświadczenia i mądrości, o którą nie posądzam raczej kobiet przed 30-tką. Sorry, ale to wymaga czasu. "

    A to mi jakoś tak fajnie koresponduje z tym, co tu czasem pisuje Mid czy Noa. Potwierdza trochę teorię, że kobiety zaczynają się interesować zwykłymi facetami (sweterkowcami wg nomenklatury Leshera) dopiero wtedy, gdy solidnie przejadą się na znajomościach z samczykami alfa (nabiorą doświadczenia i życiowej mądrości).wink
  • kama265 29.09.14, 16:54
    natomiast mężczyźni przed 30 to ostoje spokoju i mądrości big_grin no c'mon
  • robert.83 29.09.14, 16:57
    Oddając sprawiedliwość trzeba powiedzieć, że nam też trochę czasu zajmuje dostrzeżenie tzw. "szarych myszek", dobrych spokojnych dziewczyn o "nieagresywnym marketingu".

    Przyznaj, za kim szalałeś w liceum?


    --
    Sex is not the answer. Sex is the question.
    Yes is the answer.
  • silencjariusz 29.09.14, 17:04
    Za dziewczyną z warkoczem.wink
  • maruda2 29.09.14, 17:11
    to w podstawówce, a potem wink
    --
    4761567
  • silencjariusz 29.09.14, 17:20
    To było w liceum. Szara myszka długim warkoczem.
  • robert.83 29.09.14, 17:12
    Ok, może to moje pytanie było bez sensu big_grin.
    Ale ogólnie wiesz o co mi chodzi, nie?

    --
    Sex is not the answer. Sex is the question.
    Yes is the answer.
  • silencjariusz 29.09.14, 17:21
    Nie mam zielonego pojęcia.wink
  • kama265 29.09.14, 20:04
    mi się wydaje, że tzw "sweterkowcy", czyli grzeczni, nieśmiali chłopcy zerkają jednak na klasowe królewny - a nie na koleżanki, że tak powiem - ze swojej półki. I tak to się kręci ...
  • lesher 29.09.14, 20:17
    > A to mi jakoś tak fajnie koresponduje z tym, co tu czasem pisuje Mid czy Noa. P
    > otwierdza trochę teorię, że kobiety zaczynają się interesować zwykłymi facetami
    > (sweterkowcami wg nomenklatury Leshera) dopiero wtedy, gdy solidnie przejadą s
    > ię na znajomościach z samczykami alfa (nabiorą doświadczenia i życiowej mądrośc
    > i).wink

    Tylko że Mid, czy Noa uważają że WSZYSTKIE (albo prawie wszystkie) dziewczyny takie są!
    A nie jedynie jakiś niewielki procent "populacji".

    I to jest ta zasadnicza różnica.

    A i "sweterkowcy" to nie jest większość wśród facetów, choć trzeba przyznać że z wiekiem udział w populacji rośnie (z racji wypadania tych pozostałych z puli "wolnych").
  • kama265 29.09.14, 20:24
    sęk w tym, że sweterkowcy też nie interesują się zwykłymi kobietami na początku, prawda? celują w gwiazdy smile
  • lesher 29.09.14, 20:39
    Chyba nie tylko sweterkowcy.

    Kiedyś była silna presja, że w pewnym wieku to już "trzeba było" być ohajtanym. Singlowanie (czy jak kto woli staropanieństwo albo starokawalerstwo) nie wchodziło ze względów "społecznych" w grę.

    Przez to jak nie udało się gwiazdy sięgnąć, to siłą rzeczy w pewnym momencie uwaga przenosiła się na "półkę niżej".

    Ale teraz to się zmieniło i wielu facetów i babek (większość??) ma podejście wszystko-albo-nic. Musi być wyśniony księciuno/księżniczka, a jeżeli się nie uda to trudno - singlowanie też nie jest takie złe.
  • kama265 29.09.14, 20:45
    jakby tak na mnie z boku popatrzeć, to ktoś może odnieść takie wrażenie, że tylko księciunio albo nic. A chodzi o to, że jak się nie zakochuję i wiem, że nie ma na to szans, to ja z rozsądku z kimś nie porafię być - w sensie nie chcę marnować jego czasu też, jeśli on ma nadzieję, a ja wiem na pewno że nie dam rady jej spełnić. Nawet, jeśli fajny, godzien zaufania, mądry, spokojny facet.
  • lesher 29.09.14, 20:54
    Mam (niestety) dokładnie tak samo (tyle że w odniesieniu do dziewczyn).
  • midnight_lightning 01.10.14, 21:00


    Rzeczywiście, na samym skrócie fabuły dokonanej przez Leshera można zaryzykowac stwierdzenie, że to ciekawie zarysowane postacie, bardzo realistycznesmile

    - kobitka typowo woli się podkładać żonatemu samcowi alfa (Eddie już miał sporo kochanek) niż spojrzeć na wolnych facetów,

    - traktuje seks jako narzędzie, w tym przypadku do zemsty, wybierając z premedytacją znienawidzonego antagonistę, z czego jasno widać, że kobiety dobrze wiedzą, że uprawianie seksu z innymi boli facetów.

    - kobitka jak każda inna jest zdziwiona, że lecąc na gościa w typie Cheta - samca alfa, imponującego jej "męskością" i ilością zaliczonych lasek, zostaje kopnięta w zad natychmiast po zapłodnieniu.

    - Charles - typowy wykluczony przez kobiety "sweterkowiec", samiec beta, któremu jeszcze się zdaje, że dobrocią może coś wskórać u kobiet. Nawet nie nalega na seks, widocznie już usłyszał przekaz w typie:
    "trafiałam całe życie na (słodkich) drani, (uroczych) łajdaków, od razu otwierałam się przed nimi i oferowalam seks, więc teraz, nauczona doświadczeniem, DLA CIEBIE poczekam z tym seksem". Skoro tyle lat taki Charles wytrzymywał bez seksu, to poczeka i te kilka następnych latsmile

    Oczywiście, te oczekiwanie dotyczy tylko Charlesa, kobietka ma swoje potrzeby i będzie się rekreacyjnie bzykać, oczywiście tylko z tymi, "którzy się do tego nadają".


    Nie wiem, jak się kończy ta książka i nie bardzo mnie ciągnie, by ja przeczytać, ja już się w młodości dosyć naczytałem, ale wysunę kilka potencjalnych rozwiązań:

    - Samiec alfa Chet będzie miał totalnie w d..pie jedną z setek przelecianych lasek i swoje kolejne potomstwo
    - Samiec beta Charles totalnie znienawidzi kobiety / zostanie przyszywanym geyem / zacznie chadzać na koorvy jako te lepsze od reszty kobiet /
    - samiec alfa Eddie po okresie zamieszania w życiu wróci do żony ... i kolejnych kochanek. Kobieta zapłodniona przez innego to nie materiał na kochankę dla prawdziwego samca alfa.

    __________________________________________________________________________________________

    W kwestii tzw. "dojrzewania" kobiet. Czy to jest w ogóle mozliwe?

    Jest to i jednocześnie prawda i nieprawda. Pewniki są jasne, młode kobiety lgną do samcow alfa rządzacych i wyrózniających się w grupie. To, że rządzą siłą i chamstwem (czyli tzw. pewnością siebie), a nie intelektem, kobietom wcale nie przeszkadza. I to takie chamowate buractwo rozdziewicza większość młodych kobiet, a potem, o dziwo, lecą szukać innych kobietek do wybzykania. Potem oczywiście kobietki lecą na następnych samców alfa, tych "sweterkowców", którzy to nie wiadomo dlaczego są "bez baby bardzo bardzo bardzo dlugo", omijają z daleka i traktują ich zaloty z całą bezwzględnością i pogardą.

    W następnym stopniu "dojrzewania" kobietki postanawiają mieć coś z tego całego seksu i preferują starszych, kasiastych panów, na odpowiednim stanowisku (czytaj szef firmy), z odpowiednimi pieniędzmi. Oczywiście nie przeszkadza kobietkom, że to są już żonaci panowie. Ważne, że jest zabawa, blichtr, i seksik z "imponującym" finansowo facetem.


    I dopiero około 30-ki kobietki zaczynają naprawdę "dojrzewać". Jasne jest to, że to tylko i wyłącznie efekt odstawienia. Dla swoich ulubionych facetów, i tych prymitywnych, ale ładnie umięśnionych buraków, i tych zamożnych "sponsorów" są już za stare na "kochanki", eufemistycznie mówiąc.

    Wtedy to niektóre zaczynają twierdzić, że całe życie szukały spokojnego, porządnego faceta, że całe życie szukały związku opartego na, hehe, miłości.

    Darujmy sobie, gdyby te ich wspaniałe, zamożne samce alfa dalej je chciały na te chwilowe kochanki, to w życiu nie zmieniłyby zdania.
    Nie jest to więc rzeczywiste dojrzewanie w sensie docenienia wielu zalet tych wcześniej pogardzanych "nieudaczników", a cwana strategia znalezienia sobie takiego dobrego Charlesa, który się będzie opiekował, utrzymywał, doceniał itp.
    Jak pokazuje rzeczywistość, tacy "Charlesi" są potem w nagrodę za swoją dobroć notorycznie zdradzani, stare przyzwyczajenia do samców alfa biorących sobie chętne ot i w toalecie pozostają w kobietach. I to definitywnie obala mit o rzekomym "dojrzewaniu" kobiet.




    P.S. Już kiedyś gdzieś pisałem, dlaczego to po 30-ce rozjeżdza się cały sprytny plan Natury czyli "samce alfa bzykają, a reszta wychowuje". Jedno jest pewne, po 30-ce prawie 1/3 mężczyzn pozostaje wolna i jakoś nie mają chęci na żeniaczkę. To ci sweterkowcy, za dobrze wychowani i zbyt wykształceni. Dostali od kobiet wielokrotnie ostre razy za swoją dobroć, naogladali się, jak to fajnie ich ukochane "bawią" się z tymi 20% rzekomo najlepszych i nabrali obrzydzenia do całej rasy kobiet.

    Cytując pracę Krzysztofa Tymickiego - Bezżenność, Starokawalerstwo, Staropanieństwo.Analiza zjawiska. :

    "Panny żeniące się W wieku 30-34 lata to 6% wartości szczytowej, a w wieku 35-39 lat to 1%. "

    jasne jest, to co widać na co dzień, po 30-ce bardzo trudno znaleźć osobę do trwałego związku, a po 35-ce to prawie niemożliwe. Tak bardzo się rozjezdżają oczekiwania obydwu stron. Mężczyźni jednak chcą mało zużytą kobiete na swoją wieloletnią partnerkę, w podobnym stopniu do swojego zużycia!smile I tu strategia nadstawiania się jedynie tym nielicznym, którzy pociągają biologicznie kobiety, odbija się kobietom czkawką. Sorry, ale dziewica po 30-ce to wyjątkowa rzadkość.

    Pozostaje konsekwentnie łudzić się, że "to się nie wymydla" i dalej szaleć jedynie z garstką facetówsmile



    żródło Krzysztof Tymicki - Bezżenność, Starokawalerstwo, Staropanieństwo.Analiza zjawiska
    chomikuj.pl/ayuyamada/SOCJOLOGIA/Ksi*c4*85*c5*bcki/Krzysztof+Tymicki+-Bez*c5*bcenno*c5*9b*c4*87*2c+Starokawalerstwo*2c+Staropanie*c5*84stwo.+Analiza+Zjawiska,1897155510.pdf
  • lesher 01.10.14, 21:26
    No czekałem tylko kiedy Mid się pojawi w wątku ^^

    > Rzeczywiście, na samym skrócie fabuły dokonanej przez Leshera można zaryzykowac
    > stwierdzenie, że to ciekawie zarysowane postacie, bardzo realistycznesmile

    Tak, to prawda. Tylko umknęło Ci najważniejsze - to jest taki typ osobowości, JEDEN Z WIELU. A Ty piszesz to w odniesieniu do WSZYSTKICH dziewczyn. I w tym tkwi Twój błąd.
    Równie sensownie można napisać, że laski (wszystkie) chcą zostać zakonnicami.

    > - samiec alfa Eddie po okresie zamieszania w życiu wróci do żony ... i kolejnyc
    > h kochanek. Kobieta zapłodniona przez innego to nie materiał na kochankę dla pr
    > awdziwego samca alfa.
    Nie. Ale nie chcę psuć lektury.
    Odnośnie reszty - Kazan nie rozwijał dalej ich wątków.
  • midnight_lightning 01.10.14, 22:45
    Darujmy sobie krytykę uogólnień. "Większość" a "wszystkie" to niewielka różnica ilościowa. A wyjątki jedynie potwierdzają regułę.

    Ja akurat na własnej skórze przetestowałem, co są warte zapewnienia szarych myszek, co to niby szukają spokojnych, inteligentnych chłopaków, one są takie same jak księżniczki, też tylko chamowatych debili pragną.

    Książka książką, a ja mam scenę wprost do teatru.

    Oto panna "dojrzewająca", z dzieckiem po starszym, żonatym gościu, "obiecującym rozwód" "zaczyna urabiać sobie takiego wykluczonego sweterkowca. I na imprezie pracowniczej taki sweterkowiec zgadza się na wspólne życie, na bycie mężem, całuski są, przytukanki. I gość idzie po piwo, nie ma go z 15 minut, wraca, a panny już nie ma. On szuka po całym lokalu, ale nigdzie jej nie ma. Jedynie napotyka na podejrzane uśmieszki ze strony co niektórych panów.

    Po 2 - godzinach panna się zjawia, pijana w sztok, i nie zauważając swojego, hehe, przyszłego męża, wyjaśnia zaniepokojonym koleżankom, że po prostu "bzykała się". I to jest temat na książkę.

    Ot, typowa dziewczyna realizująca swoje prawo do seksu, z kim chce.
  • kama265 01.10.14, 22:58
    na tej imprezie pracowniczej takie deklaracje, romanse, bzykania, dramaty, telenowele?
    buuu, w mojej korpo nic takiego się nie dzieje sad
    a już ekstrapolacja cech jednej panny na całą populację - brawo big_grin
  • lesher 01.10.14, 23:14
    > a już ekstrapolacja cech jednej panny na całą populację - brawo big_grin

    Nic dodać, nic ująć...
  • kama265 01.10.14, 22:19
    to się nazywa racjonalizacja, wiesz? i można nad tym popracować
  • gwen75 01.10.14, 22:36
    Midnight już dawno odleciał, on żyje w rzeczywistości alternatywnej, takim "świecie równoległym" ;D
  • maruda2 01.10.14, 22:49
    Szkoda, że sobie taką paskudna alternatywę stworzył -sad
    --
    4761567
  • kama265 01.10.14, 22:51
    on sobie tak tłumaczy niepowodzenia, w przeciwnym razie musiałby uznać, że być może on stanowi problem, a tak odpowiedzialne są te głupie, złe, chciwe kobiety

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka