Dodaj do ulubionych

co to jest?

04.11.14, 09:09
Dlaczego czlowiek tak sie zachowuje? Co mu to daje? Czy to aby zdrowe?

Po kolei. Oby tylko moj pociag sie nie wykoleil i zebym wagonow, tfu, watkow swych nie pogubila ^^
Chodzi mi o zainteresowanie druga osoba. Osoba kfora ma ze soba problem, ktora tkwi w niemocy i nie moze sie jej wyzbyc sad ktora nie potrafi zyc.... Mnje okropnie ciagnie do takich osob. Takim osobom daje siebie ile moge, poswiecam wele energii i przeokrutnie mi zalezy.
W zeszlym roku nawet sie spotkalam z fobikiem z Wawy. Fobiekiem spolecznym ale nie do konca. To byl fobik od luznych kontaktow. Forumek ale juz kiedys chyba o nim wspominalam.
Zalozyl watek o fobi spolecznej. Ze maili to on pktrafi wymieniac ale gg to bariera juz nie do przeskoczenia. No to ja od rszu swiatelko. On bedzie moj ^^ ciezko bylo ale po pewnym czasie odezwal sie na gg. Podalam nr na forum wink oczywisci jak zobaczyl to byl w panice big_grin Telefon fo tez fobia tongue_out dlugi cas mowil mi tylko dobranoc. Zalezalo mi i oewnego razu z tego jednego slowa rozwinela sie godzinna rozmowa. Sama na zewnatrz wybalam. Nie wazne ze mroz. Hehe mialam yelefon dotykowy ale rekawiczek nie chcialo mi sie zdejmowac to jezorem na telefonie nr wybralam wink to byla najdluzsza rowniez i moja rozmwa. I mi ta zanjomosc dobrze zrobila. Pierwszy raz komus tak zaufalam. Mialam z tym problem sad Pozniej spotkanie. Przyjechal do mnie. Najgorszy byl dla nievo poczatek - oczekiwanje. Potem nawet mni zaskoczyl. Bo to ja moglam wygladac na wiekszego fobika big_grin chyb mniej mowilam niz On suspicious caly dzien nam.zlecial. Chyba nihdy z kins sam na sam nie spedzilam tyleczasu. Nie meczylo mnje ro spotkanie. Niezwykle swobodnie bylo. A perwszy raz czlowieka zobaczylam. Wczesnej duuuuuuuuuuuuzo pisalismy na gg ^^

Dobra, nie o Nim. Jest taki jeden. Na ktorym mi tak samo bardzo zalezy. Ale jest chokernje trudny sad pisze z Nim od... Swoich poczTkow na forun. Z przerwami. Bo czasem mial mni dosc tongue_out tzn. Jies swoje akcje odstWial. Facet ma traume przed spotkaniem z wirtualnymi. Od lat. W koncu wiem dlaczego. Wiem o co chodzi smile i teraz tym bardziej bedzie mi zalezalo. Jestemcierpliwcem i uparciuchem ale momentami przy Nim opadalam z sil. Ikez mozn jedno w kolko, w dodatkuvna darmo bo On nie slucha.... Teraz jest inaczej. Teraz nieco go rozumiem i chyba mu nie odpuszcze ^^ mam takie sikne przekinanje, ze jesli nie ja to zadna osoba tego nie zrobi. Ciezko mu zaufac ludziom.
Ze swoim tez sie chcialam spotkac bo chcialam mu pomoc.... To ja poczatko do spotkania dazylam i kosza dostalam suspicious w przypadku osob majacych problem wykazuje sie nadludzkimi silami. Tzn. Ni jestem soba. Tzn. Zapominam.jaka jestem. Niesmiala, malowna, ze jestwm niedzialaczem. Zapominam o tym bo wtedy zalezy mi na drugiej osobie.
Moj to akurat prosciutki byl ^^ podobny do mnie smile tylko ja oczywiscie o swowj niemocy zapomnialam big_grin

No to teraz pytanie. Dlaczego tak mi zalezy na ludziach z niemocami? Czy dzieki nim ja chxe nabrac mocy? Ogromna radosc sprawia mi gdy ktos pokonuje swoje blokady. Nawet ni macie pojecia jaka.... Moze dlatego to robie bo nke chce sie soba zaibteresowac? suspicious bo uciekam od wlasnych niemocy? A pozbywanie sie czyis mnie usprawiedliwia? Ok. Pewnie w jakims sensie tak. Choc ostatnio to ja rowniez soba sie zainteresowalam. Wlasnych niemocy zaczelam pozbywac smile zmienilo sie wiele przez 3 lata... Juz jestem inna. Aaa i to nie jest tak ze w takiej znajomosci tylko jedna strona pozbywa sie niemocy. Wychodzi ze i mi to dobrze robi. I ja czerpie z tego zyski. Na pewno tak bylo z fobikiem. Na pewno tak jest z Moim. Oboje sie czegos pozbylismy smile znormalnielismy.
O dzisiaj mialam sen. Szlam za kolesiem.na moscie. W pewnym wspial sie na barierke i przy mnie skoczyl. Nie zdarzylam go zlapac sad zaczelam krzyczek ze ktos wskoczyl do wody. Potem patrze i wyplnal na brzeg. Oczywiscie do niego pobieglam.
Wczoraj nawet w pewnej rozmowie z ta osoba na ktorej aktualnie mi zalezy bylo wspomniane o myslach S. To tylko mysli... Kazdy je mial.... W Nim.chsike siedzialy.
Tak wiec teraz mu nie odpuszcze gdy wiem o co chodzi. Gdy wien jaki ma problem. Wczesniej myslalam ze totalnie przesadza, ze wymysla ze ni ma zadnego problemu, ze to tylko siedzi w Jego glowie. Teraz wiem ze na ciele tez jest problem ale.... W glowie najwiekszy sad to glowa trzeba sie zajac sad
Ja ciagle wierze i jest we mnie w takich ludzi . Mozn nawet ich nazwac "beznadziejnymi" przypadkami. Wierze ze mozna pozbyc sie ich niemocy.

--
Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
Edytor zaawansowany
  • witamina_b12 04.11.14, 09:29
    Haszi... sorry ale robisz tyle literówek, że trudno sens ogarnąć i myśli nie pogubić...

    >mam takie sikne przekinanje, ze jesli nie ja to zadna osoba tego
    > nie zrobi.
    A to jest już niebezpieczne, takie przekonanie, może skutkować później wejściem w jakieś toksyczne relacje (nie z tą osobą tylko ogólnie) typu: "dzięki mnie się zmieni" "dzięki mnie nie będzie pił" itp itd.

    --
    В⑫
  • hashimotka88 04.11.14, 10:55
    Ajc. Sory za te literowki. W glownej mierze wynikaja z tego ze na telefonie maziam no i.... Dlatego ze chce wiele przekazac. Chce by mozna bylo zrozumiec dokladniej o co chodzi. Dlatego tyle napisalam. A wyszlo ze wagony jednak wykoleilam wink
    Na kompie pewnie bardziej bym sie postarala. Tutaj ciezej a jednoczesnie o literowke latwiej. Ciezej blad poprawic w szczegolnosci gdy jest dlugi post.

    Na temat. Ja nie chce nikogo zmieniac. Chce jedynie POMOC W ZMIANIE. chce by osoba sama zaczela sie zmieniac. Ja jedynie chce byc przekaznikiem. Bodzcem. Nie. Nigdy nie wejde w jakies chore relacje. Zbyt wiele we mnie strachu. By pchac sie a pozniej meczyc z drugim czlowiekiem.
    Wystarczy ze takie cos widze. Wiec ni chce w tym tkwic.

    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • witamina_b12 04.11.14, 11:05
    > Na temat. Ja nie chce nikogo zmieniac. Chce jedynie POMOC W ZMIANIE. chce by os
    > oba sama zaczela sie zmieniac. Ja jedynie chce byc przekaznikiem. Bodzcem. Nie.
    > Nigdy nie wejde w jakies chore relacje. Zbyt wiele we mnie strachu. By pchac s
    > ie a pozniej meczyc z drugim czlowiekiem.

    > Wystarczy ze takie cos widze. Wiec ni chce w tym tkwic.

    Tak? To dlaczego te Twoje (opisane) kontakty i próby pomocy dotyczą tylko mężczyzn? Uważaj bo widać trochę to o czym Kama pisze.

    --
    В⑫
  • hashimotka88 04.11.14, 11:39
    Nie tylko mezczyzni. Ok. W wirtualu glownie oni. W naturze tez czesto wolalam slabsze osoby. Nie wiem. Moze lepiej sie z nini dogadywlama? I tam plec nie miala znaczenie. Wrecz kobiety byly czestsze. Nie byly to jakies wielkie pomoce. Nie interesowalam si az tak jak teraz.
    Ok. Wspomnialam o tych kontaktach ze mi zalezy. Teraz juz mniej. Juz nie szukam takich przypadkow. Ale jeden pozostal...
    Ech. Wiem ze jednak powinnam uwazac, zeby ta nadmierna chec pomocy czasem nie przerodzila sie w jakiesi, frustracje, niechec ze tyle dalam siebie a druga strona nie potrafila tego przyjac. Ze tylko mij zalezalo a ona nie sprobowala sie zmieniac. Z ta jedna osoba mialam takie momenty. Ze po pewnym czasie odpuszczalam. Ze nie widzialam w tym sensu. Robiky sie przerwy w kontakcie ale po pewnym czasie wracalismy do siebie. Po kilku miesiacach znowu wrocilismy. Znowu piszemy. W dodatku teraz rozumiem w czym tkwi problem.... I jeszcze bardziej chce. Jeszcze bardziej mi zalezy. Ech.

    Nie. Nie zalezy mi na tych osobach jako na mezczyznie. Widze w nim czlowieka. Z zadnym nie mialam mysli ze mogloby z tego byc cos wiecej. Ok. W naturze sie z takimi nie spotykalam. Z jenym tylko dwa spotkania. Z tym fobikiem. No a ze swoim.... To insza inszosc wink


    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • maruda2 04.11.14, 11:27
    Haszi my Cię tylko uczulamy na pewne sprawy, z których trochę niedostatecznie zdajesz sobie sprawę. Pewne rzeczy widać lepiej z dystansu.
    A odnośnie tego, co powiedziałaś, że nie chcesz w czymś tkwić. To nie jest takie proste... Przecież nikt, kto jest powiedzmy DDA nie chciałby tym DDA być. To czasem się dzieje wbrew nam, wbrew naszemu chceniu.
    --
    4761567
  • hashimotka88 04.11.14, 11:47
    Wiem. Dlatego spytalam czy to jest dobre. Sama sie zastanawiam.
    To ze nie do konca w mojej rodzinie jest jak byc powinno to od niedawna wiem... Zdalam.sobie z tego sprawe. Nie jest zle... Ale dobrze tez nie sad i to na pewno mialo wplyw na to jaka jestem osoba.
    W moim.zyciu ogolnie bylo zbyt wiele strachu... Przed tym by nie zrobic czegos zle. W domu nieraz zamiast docenieia bylo wyszukiwanie co zle zrobilam. Obwinianje itp. Nie bylo dobrego slowa. Jest we mni jakis strach Przed tym by nie dokonac zlego wyboru jesli chodzi o faceta. Wystarczy ze widzi jak moi sie mecza sad do tego stopnia mialam takie mysli ze w ogole nie dzialalam. To strach? Bardziej nieuswdomienia. Nieswiadomosci ze czlowiek jest potrzebny. Ze mozna z nim blisko byc. Przyzwyczailam sie do samotnosci. Niekiedy nadal do niej daze. Szczegoknie gdy jestem w domu...


    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • witamina_b12 04.11.14, 09:40
    Nie jesteś omnipotencjalna... nie powodujesz zmian. Możesz komuś pomóc rozmową ale zmian musi ta osoba dokonać w sobie sama, najczęściej ciężką pracą.
    --
    В⑫
  • witamina_b12 04.11.14, 09:53
    hashimotka88 napisała:

    > Dlaczego czlowiek tak sie zachowuje? Co mu to daje? Czy to aby zdrowe?
    >
    Dlaczego robimy dobre uczynki? Najczęściej dobre uczynki robimy po to, by poprawić swoją samoocenę i polepszyć sobie humor... chcemy się czuć potrzebni itp.
    Co nie zmienia faktu, że jest wtedy lepiej na świecie wink


    --
    В⑫
  • kama265 04.11.14, 09:59
    Hashi, nie chcę psychologizować zanadto, ale jesteś z rodziny dysfunkcyjnej (DDD) i to często ma podobne następstwa jak DDA, wchodzisz w rolę bohatera, za dużo dajesz w stosunku do tego co w relacjach otrzymujesz i w imię wyższych wartości chcesz wybawiać innych ludzi lub opiekując się nimi zbyt dużym kosztem siebie, masz przekonanie, że ich zmienisz . Już wcześniej mnie to zastanowiło. Poczytać o trójkącie dramatycznym Karpmana (np. tu ddainspiracje.pl/?p=376).
    To nie jest zdrowe i dobre dla Ciebie

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • tdf-888 04.11.14, 10:26
    nie ideologizujmy.. ma dziewczyna dużo czasu, z którym nie wie co zrobić, a na necie to nietrudno o jakąś ofiarę losu. z resztą.. przecież nie będzie gadać z jakimś pyszałkiem, bo szybko przestanie to ją interesować... lepiej się powczuwać i myśleć, że się komuś 'pomaga' taaa ;]
    rzekłem.

    --
    wszystko, co tutaj napisałem, jest wytworem mojej bujnej wyobraźni i nie może być wykorzystywane przeciwko mnie.
  • raziel24 04.11.14, 10:40
    Są osoby które szukają pocieszenia w necie a nie ma w tym nic złego, że ktoś sie nimi zainteresuje. Sam osobiście nie widzę w tym większego sensu na dłuższą mete ale jeśli komuś to pomaga a ktoś chce głaskać po głowie toz to perfekt symbioza.
  • maruda2 04.11.14, 10:44
    Ano rzekłeś. Zauważ jednakowoż, że nie każdy kto ma dużo czasu, spędza go pomagając ofiarom losu namierzonym w necie i wczuwając się w ich los.
    --
    4761567
  • hashimotka88 04.11.14, 11:24
    Na necie?
    Tylko z foeum ich czerpie.
    Gdzie indziej na necie mnie nie ma.
    Nie bylo ich wiele. I ofiami losu nihdy bym.ich nie nazwala sad ludzmi ze swoimi niemocami.
    Nie interesowalam sie wieloma. Paru doslownie. Ale przy jednym sie ostalam. Wiecej za nikogo sie nie biore. On jest juz zaczety.
    Juz do nikogo sie nie odzywam. Przeszla mi rola wybawicielki tongue_out

    "pomaga" ?
    No pewnie. Leoiej sie w ogole nie inyeresowac drugim.czlowiek. Olac go. Niech sie sam ze soba meczy...niech sobie sam radzi... Nawet gdy sobie radzi...

    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • mayenna 04.11.14, 11:31
    Miedzy 'olać' a 'terapeutyzować' jest jeszcze mnóstwo rożnych zachowań.
  • hashimotka88 04.11.14, 11:18
    Tak. Dostrzeglam kilka lat temu ze w mojej rodzinie nie do konca jest jak byc powinno. Wczesniej to uwazalam za normalnosc... Swoja "normalnosc".
    Tak mozna powiedziec ze jestem z rodiny dysfunkcyjnej. Normalnie rodzina powinna byc bliska a ja od niej wole byc jak najdalej... Przy nich zatracam checi, potrzeby ludzkie. Przez to bylam lekko zeswirowana i nie potrafilam ruszyc. Nadal bliskosc w odzinie jest dla mnie obca. I chyba nigdy sie nie przemoge. Tutaj nigdy nie bede soba. Zbyt obszerny temat. Zbyt wiele do tlumaczenia. W rodzinie to ja w ogole chyba emocjonalnosc.stracilam. To ze radosci jakies wikiej im nie pokazazuje to wiadomo. Ale czasem przy nich latwiej mi nawet byc obojetna. Nie czuc. Dlugo nie czulam. Dlugo nie rozumialam dlaczego jestem jaka jestem. Oczywiscie siebie obwinialam tongue_out ze to ja jestem wybrakowana i nie potrafie z ludzmi nawiazac normalnego konatktu. Nie pktrafie byc z ludzmi. Nie potrafie byc soba. To sie zmienilo. Byl pewien przelom. Duzo razy o tym.wspomniam. Kiedy to bylo wiadono (3 lata temu) wiec sie nie bede powtarzac tongue_out wtedy zaczelam i rozkrecacalan sie w pisaniu z realnymi. Teraz byla pora na nature i jest dobrze smile

    masz Kama.wiele.racji. Tak wlasnie sie zaxhowuje. Jak wybawiciel jakis.
    Wspomnialam.wyzej. Nie chce ludzi zmieniac chce im pomagac w niemocach. Trafiam na takie osoby ktora maja podobnie jak ja. Tez w domach im si nie ukladalo. Nie byla to normna rodzina.
    Moze dlatego takim osobom pomagam - glownie ich uswiadamiam (to ze rodzina miala wplyw na to kim.sa dowiaduje sie w trakcie znajomosci) bo ich rozumiem. Bo wiem ze jest szansa by z tego wyjsc, by bylo lepiej. Wiem to po sobie. Zemozna pozbyc sie swoich niemocy. Zminic sie.
    No wlasnie. Moje pytanie czy to est zdrowe? Nie bez powodu zadalam.
    Kiedys bardziej mi zalezalo na tich osobach. Teraz odpuscilam. Ale na jednej ciagle mi zalezy.... Mimo ze to jest przypadek beznadziejny sad inni ju dawno na nim polegli tongue_out ale ja nie.... A teraz wiem ze jeszcze bardziej chce mu pomoc. Gdy wiem o co chodzi.
    Ten trojkat dobrze jest opisany. No wlasnie nie chcialam bym wejsc w druga faze.... Dlatego pytam czy to jest dobre

    Dzieki Kama smile

    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • mayenna 04.11.14, 11:24
    Hashi, nie jesteś terapeutą, dlatego zapytam: jak zmienia się podejście tych osób do innych ludzi? Bo to że do ciebie się ktoś przekona i otworzy, nie oznacza, że do innych też. Taką prace może wykonać tylko terapeuta bez szkody dla osoby 'oswajanej" i siebie samego.
    Raczej te kontakty ąa dla ciebie niz dla nich.Co potem? Jak zawiedziesz tę osobę?
    Gdyby chodziło o normalna chorobę ( fobia jest zaburzeniem) to odesłałabyś delikwenta do lekarza, a nie bawiła się w znachora.Odradzam takie eksperymenty.
    Jak ten schemat sie powiela i zastanawia cię to, przegadaj z psychologiem, terapeutą, ale nie baw się w terapię na kimś, kto potrzebuje fachowej pomocy.
  • gwen75 04.11.14, 11:31
    Przecież Hashi tylko nawiązuje kontakt i zwyczajnie rozmawia, nie ma szans by kogoś skrzywdziła.
  • maruda2 04.11.14, 11:42
    Po pierwsze - siebie może skrzywdzić. Poza tym, z tego, co Haszka pisze, to te rozmowy wykraczają chyba poza ramy "zwyczajnej rozmowy".
    --
    4761567
  • gwen75 04.11.14, 11:47
    Ona potrafi sobie starannie wyłowić odpowiednich rozmówców; takich, którzy jej krzywdy nie zrobią wink
  • hashimotka88 04.11.14, 12:04
    Jak Ty mnie dobrze znasz ^^
    Tak co cala ja. Ide w bezpieczesntwo.
    Choc.... Mimo ze wylawiam tych bezpiecznych (podobni do mnie) to nie moge przewidziec skutkow ich niemocy. Ten akurat przypadek jest najtrudniejszy sad i sama do konca nie wien czy taki bezpieczny tongue_out nie no. Jest ok zeswirowany. Nie wiem czy do naprawy sad znacie go... Ech.
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • hashimotka88 04.11.14, 12:16
    No wlasnie. Mnie ciezko skrzywdzic,o siebie sie nie boje. Ale boje sie zebym nie skrzywdzila drugiej strony....
    Juz w rozmowie z tym osobnikiem dowiedzialan sie ze niepotrzebnie nawiazal ze mna znajomosc ze zaluje. Ze zaczal sie cofac. Skomplikowany... pozytywny kontakt z czlowiekiem uswiadamia mu ze On nigdy nie bedzie mial.normalnego zycia. Nakreca sie tym. Zaczal mi wyrzucac niewiadomo co. Swoje teorie. Ok. Odcielam sie. Przestalam z nim pisac. Pare razy byla przerwa tongue_out ostatnia myslalam ze ostatnia bedzie. Skoro moja osoba zamast pomogac to utrudniac wolalam zerwac kontakt.
    Osobnik slaby psychicznke. Z dala od ludzi sad nie spotyka sie po kolezensku z nikim.
    Teraz wrocil. Znowu piszemy. Teraz jest inaczej bo wiem jaki jest powod. On w pisaniu tez sie zmienil.
    To ze jest mu potrzebny terapeta to wiem. Ale juz byl u niego... Ludzi mu potrzeba. Mimo.ze ich nie chce. Taki dysonans. Bo czlowiek usmiadamia mu ze z clowiekiem nigdy nie bedzie uncertain

    Problem.w tym ze w pisaniu nic sie juz nie osiagnie. Mi zakezy na spotkaniu. On sie ni moze przemoc. Czemu? Po takim spotakniu mialby nadmierne mysli. Mysli o sobie. Bo to narcyz. Ze nigdy nie bedzie zyl normalnie. Ze sie nie nadaje do zwiazku.w ogole do bycia z ludzmi. Bedzie sie pietnowal takimi myslami. Dlatego moge go skrzywdzic sad a jednak.
    Na pewno w Jego przypadku rozwazeniem bylby kontakt z ludzmi... Ale on wlasnie sie od nich izoluje.... Tylko gdy musi to sie kontaktuje - praca.
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • mayenna 04.11.14, 12:17
    Jestem innego zdania. Nawiązuje więź z osobą z fobią społeczną. Otwiera te osobę na kontakt, powoduje, że ten ktoś jej ufa- i co dalej? Bo to sa elementy terapii. Rozmowa też. Poza tym kolejny element, który budzi mój niepokój to jest dążenie do kontaktu. Ona drązy znajomość - jak sama pisze- i co potem?
    Jeśli ten proces do niczego nie prowadzi to nie pomaga osobie z fobia, a może byc przyczyna jej ponownego obsunięcia i pogorszenia. Ale nie znam się za bardzo. Ja jednak nie wchodziłabym w relacje nie oparte na dobrowolnym wyborze, nieróżnorzędne, gdzie jest zależność wybawca - potrzebujący, a tak to z opisu Haszki wynika, bo można nieświadomie komuś zaszkodzić. Zauważ, że nie wchodzi w relacje z osobami ' w normie' tylko z dysfunkcją.
  • hashimotka88 04.11.14, 12:27
    Ech. Wlasnie tego sie obawiam. Mi zalealoby na spotkaniu ale nie mam kontroli nad myslamj tej osoby....
    W pisniu krzywdy jej nie zrobie. Tak mysle. Problem bylby w naturze. Bo z tym ma problem. Z monitorem czuje sie bezpiecznie. W naturze nigdzie sie nie schowa.
    On juz bardziej ni moze sie odsunac sad
    o rozmowe sie nie boje. Jemu ona wystarcza. A jesli chodzi o spotkanie.... To on uwaza ze nie da rady. I ni chodzi tu o mnie. Od kilku lat z nikim nie da rady sie spotkac sad
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • hashimotka88 04.11.14, 12:00
    A co jak juz byl u psychologa? I to nic nie zmienilo.
    Doradzalam zeby znowu poszedl.. Nie.
    Wiem.ze to nie znaczy ze jesli do mnie sie przekona to z innymi bedzie leoiej. Ale potrzebna jest wlasnie taka isierka nadzeji..
    Teraz tylko i wylacznie zalezy mi na spotkaniu z nim. Zeby pozbyl sie tej traumy z przed kilku lat. Bo inaczej nigdy nie spotka sie z wirtualna osoba. Pisanie nic wiecej nie wniesie sad niestety....

    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • maruda2 04.11.14, 12:13
    Mówisz, że był i nic to nie zmieniło. Ale ile razy był? Jednorazowa wizyta raczej nie pomoże. Pewnie trzeba podjąć długotrwałą terapię. I tutaj pewnie faktycznie mogłabyś pomóc. Żeby go na to namówić. Tylko tyle, albo aż tyle.
    --
    4761567
  • hashimotka88 04.11.14, 12:19
    Kilka razy na pewno byl smile
    No to pomagam. Nadal namawiam smile
    Ale... To nic nie da....
    Bo wczesniejszych wizytach uwaza ze to na darmo.
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • mayenna 04.11.14, 12:21
    Haszi - ma do takich postaw i wyborów prawo. MOże to ty powinnaś więc pójść na terapię?
  • hashimotka88 04.11.14, 12:29
    Kto powinien pojsc na terapie ? Kto to jest ta "Ty" big_grin
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • mayenna 04.11.14, 12:34
    Ty, Haszismile Poważniesmile
    I mówię to na swoim przykładzie. To że Ty się odnajdujesz i potrzebujesz takie relacji niesymetrycznej, że wchodzisz a nie coś znaczy. Popieram kamę, że to może być DDD. Pytasz"co to jest?" więc na to pytanie znajdziesz odpowiedż z terapeutą. Może to nic nie jest, a może coś ważnego.
    Jak czytam twoje posty to mi sie włącza orogmne czerwone światłosmile
  • hashimotka88 04.11.14, 12:41
    O matko. Ty o mnje suspicious
    tak myslalam. Moze kiedys byl mi potrzebny ale nje wiedzialam ze "choruje" ze mam jakis problem i nie potrafie byc z ludzmi. Wiele sie zmienilo. Teraz juz psycholog nic by nie dal. Bo byl mi potrzebny do rozruchu do tego zeby zauwazyc co jest nie tak. To juz wiedze i wiem co powinnam robic. Psychokog za mni nie zacznie dzialac.

    > I mówię to na swoim przykładzie. To że Ty się odnajdujesz i potrzebujesz takie 
    > relacji niesymetrycznej, że wchodzisz a nie coś znaczy.

    Nie zrozumialam uncertain

    I co masz dokdnie na mysli mowiac o czerwonym swiatelku ^^
    To co dzisiaj opisalam to sa doslwnie dwa, 3 przypadku gdzie sie angazowalam w tak trudniejsza znajomosc z niemocami.

    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • mayenna 04.11.14, 12:19
    Niech szuka kolejnego - aż znajdzie takiego, który mu pomoże. Ty możesz bardziej zaszkodzić, on może ci zaszkodzić.
    Jak nie chce to jest to jego wybór.I ma do niego prawo. Możesz być, ale nie wchodż w rolę wybawcy i terapeuty bo to dla ciebie tez jest rollercoaster.
  • hashimotka88 04.11.14, 12:35
    Jesli chodzi o mni to juz pisalam ze mnie nie mozna skrzywdzic ale jesli chodzi o Niego.... Zbyt skomplikowany przypadek sad
    Ok. Dzieki za te slowa. Rezygnuje z naklaniania go do spotkania. Rozmowa pisana pozostanie. Tutaj nic mu nie grozi. Nie skrzywdze go. W naturze nie mam pojecia co by sie dzialo. Nawet jesli byloby dobrze. Wiem ze w trackie pmspotaknia byloby ok. Wiem to. Ale po... Moglby niec znowu mysli o sobie ze nie jest zdokny do normnego bycia z czlowiekiem.
    Pomoge mu namawiajac na terapeute. Jakby zaczal z nim rozmawiac jak ze mna to by mu pomogl sad tak mysle.
    Ok. Dzieki. Juz wiem co to jest. Mniej wiecej. I z czego to wynika. Ta moja nadmierna chec.
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • facet699 04.11.14, 12:47
    oj nie wiem Hashi czy tak na pewno nie można Cię skrzywdzić. Nie masz doświadczenia by komuś kto ma problemy pomagać, nie wiesz jak zareaguje na Twoje słowa. Możesz nieświadomie pogorszyć jego stan, możesz nieświadomie przejmować jego teorie, oddalać się jeszcze bardziej od ludzi. Pomaganie jest chwalebne ale trzeba to umieć robić. Co innego pocieszyć od czasu do czasu a co innego angażować się za bardzo.
    Martwi Cię to, a martwi bo o tym piszesz, więc odpuść. Rozmawiaj z nim jeśli masz ochotę ale nie staraj zrozumieć czy "wyprostować"
    --
    ---------------
    sens jest ulotny
  • hashimotka88 04.11.14, 13:05
    Ale to bede nie ja... Gdy nie bede sie starala...
    Nie macie pojecia jak mi zalezalo na tym spotkaniu. Po tym gdy dostrzeglam ze i On mialby checi ze mi zaufal (mimo ze tego z innymi nie robi. Zobaczyl jaka pojrecona jestem big_grin) czyli checi mialby gdyby.... Byl inny. Gdyby nie mial pewnego problemu. Tego problu sie nie pozbedzie. Niestety sad musi go zaakceptowac i z tym jest najwiekszy problem.
    Tak. Tak. Juz odpuszczam. Nke chce Jego skrzywdzic. Cholernie potrzebny mu terapetua. Ale Jemu tak ciezko sie przed kims otworzyc sad ostatnio jak byl to wszystkiego psychologowi nie powjedzial.osttnio? Kilka lat temu.
    Nie Facet. Mnie skrzywdzic jest bardzo ciezko. Nawet mozna pi mnie jechac slowem. Chyba za bardzo przywyklam.do zlego slowa... To tez ni jest dobre.
    To w domu zaczelam zmieniac. Nie daje sie tak wykorzystywac. Mi nie sprawia przyjemnosci sprawianie innym przykrosci. Odwet slowny to nie ja.Ale tutaj zaczelam sie bronic. Dla innych to nawet szok. Mowia ze jest ze mna cos nie tak. Ze moze mam.zbyt mocna dawke leku big_grin a ja staram sie znormalniec i nie dac wejsc sobie na glowe. I tak juz dalam sad teraz to odkrecam.. M.in. Toskyczna siistre mam w domu. Zeby tylko ona...
    Tak wiec w zyciu juz mnje raniono wiec przywyklam do tego. Moze nie odbijalo si to na mnie od razu ale tez nie splynelo jak po kaczce. Stad m.in moja niska samoocena. Stad moje straszki przed dzialaniem. Strach by nie zrobic czegos zle.

    Odpuszczam. Nie prostuje. Jak bedzie chcial to sam sie ze mna spotka. Bardzo by chcial.... Ech ale blokada. Jesli siebie nie zaakceptuje to zawzze bedzie mial problem.
    Nie pristuje go zanadto zeby.... Nie zlamac sad czasem taki pokrecony pret przy prostowaniu moze sie zlamac. Trzeb tutaj specjalisty ktory bedzie wiedzial.... Ja odpuszczam. Juz nie daze do spotkania. Nie chce wyrzadzic mu krzywdy.

    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • facet699 04.11.14, 13:32
    Przywykłaś do swoich, do których masz już i tak dystans a swoi to jednak swoi, wiesz na co ich stać. Co innego obcy człowiek, a jeszcze bardziej taki któremu zaufałaś i z całego serca chciałaś pomóc. To może skrajności ale wiesz, że są ludzie, którzy lubią ranić.
    --
    ---------------
    sens jest ulotny
  • hashimotka88 04.11.14, 13:58
    Śmieszne... ale jeśli ktoś może mnie najbarzdiej zranic to... moi. Bo Oni wiedzą jak słąba jestem, bo przy nich najsłabsza się czuje. To oni słabośc moją wywołali. Przy nich mi najtrudniej. Przy nich mam największe blokady.
    Dlatego obcy tak mnie nie zrani. Przy obcym czuje sie silniejsza. Bo nie zdąrzyłam utrwalić swojej słabości. Przy obcym o wiel bardziej bede chociażby asertywna asertywna, bez blokad. Bede z nim na rónym poziomie. Ze swoimi ciezko mi wyjść ze swojej słabosci. Zawaliłam sprawę. Dałam sobie wejsc na głowe. Głwonie przez to że nie miałąm swojego zdania. Ze nie potrafiłam odwdzieczyc sie słowem. Nie sprawiał mi przyjemnsoci oidwet słowny. Z rsezta zawsze z dala byłam od jakich kolwiek kłotni czy nieporozumień.
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • kama265 04.11.14, 13:07
    facet ma rację.
    poza tym Hashi, nie chcę Ci zrobić przykrości, ale Ty to robisz głównie dla siebie, nie dla niego. Zastanów się, co z tego masz, jakie swoje niedostatki wyrównujesz, jakie potrzeby pokrywasz.

    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • hashimotka88 04.11.14, 13:18
    Nie robisz żadnej przykropści.
    wiem ze robie to dla siebie. Przede wszystkim dla siebie? to ze chce poczuć się potzrebna, że komuś pomogę? chce usprawiedliwic siebei? na pewno po trochu tak.
    ale nie mogę przepatrzeć jak ktoś się meczy za życia sad w tym wszytskim na pewno jest większa chęć pomocy komuś suspicious ale pomagajac komuś wychpodzi ze pomagam troche sobie. Czerpie radosc ze szcescia innych, z pozbywania sie ich blokad. Przynajmneij kilka razy tak miałam. To nie są czeste przypadki suspicious dosłownie na paru mi zależało. to nie jest cos co zajmuje mi głowe. ale oczywiste ze wole sie kimś zaintersowac niz sobą ^^
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • kama265 04.11.14, 13:10
    jeśli już był u psychologa i nic to nie zmieniło, to tym bardziej Ty mu nie pomożesz. Możesz go wysłuchać, wspierać, radzić pójście do psychologa, ale to on podejmuje decyzje o swoim życiu, nie nakręcaj się, że masz taką moc, że mu pomożesz i go uzdrowisz. To nie jest zdrowa relacja. Zajmij się swoim zdrowiem najpierw, tu możesz dużo zdziałać i tu masz siłę sprawczą.


    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • hashimotka88 04.11.14, 13:32
    Jak już wspomniałam... odpuszczam pod pewnym wzgledem, bo włąsnie tego sie obawiałam, żeby z racji skomplikowanego przypadku (niejeden powie beznadziejny ^^) nie pokomplikowac zycia. Nie mam kontroli nad druga osoba. Nie odpowiadam ze Jego skrety.

    Moim zdrowiem? też uwazasz ze powinnam iśc do psychola?suspicious w sumie top mogłabym sobie z kimś pogadac big_grin prawda jest taka ze nie wiem jakby miałby mi teraz pomóc. Tam gdzie mógł, pokazac mi co jest nie tak, to już mam za sobą. Nie zacznie za mnie działać. Nie znajdzie mi faceta. Nie rozrusza mnie suspicious ok, to mam już za sobą ^^ to też była moja niemoc ale nie zależało mi na tym by sie jej pozbywać. Przyzwyczajona byłam.. z rodziną blisko nigdyu nie bede... bo się nie da. Próbowałam. Nie da sie sad lepiej wychodzę na odcince. Na spróbowaniu zycia o własnych siłach.
    co mi psycholog teraz pomoże? Nic. przez 3 lata miałam paru. W pisaniu mi pomagali. Forum też było taka kozetka. Kutrde mam słabość do Staruchów. bo taki realny zaczął mnie naprawiać. Głwonie przez pisanie suspicious
    Słabość do Staruchów moze wynikac róneiż z tego ze w moim życiu nie było faceta,. Ojciec nie okzaywał uczucia. Jest antypaziem sad ech..
    Kto wie czy jakas tam ciagutka do starszych (znajomosc kolezenska jak do tej pory) nie jest tym spowodowana. Moze szukam w starszym zarówno ojca - opiekuna jak i potencjalnego partmera? Kto mnie tam wie tongue_out Paziek jest ode mnie starszy. ale tutaj to nie ma znaczenia. Tylko 6 lat starszy tongue_out
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • maruda2 04.11.14, 13:38
    Kama raczej zdrowie fizyczne miała na myśli. Twoje.
    --
    4761567
  • hashimotka88 04.11.14, 13:51
    hmmm, żeby to było takie proste. w jesieni mam gorsze fazy, słabości. tak od dwóch lat.
    badanka poczynione. jedne wyszły do dupy. lekki szok. bo nie podejrzewałam ze tam moge świrować suspicious nastepne wyniki zrobione z mojej inicjatywy suspicious ok smile czasem musze wiecej ogarniać niż lekarz sad niestety...
    hormonki sama przebadowuje. Jak na mnie jest ok smile choć lekarz jeszcze z pól roklu temu powiedział ze bdziemy podwyższac dawke. W końcu poszłąm do prywatnego! tak wiec tutaj jest ok.
    a że gdzie indziej mi organizm świruje... coż czasem nie sposób tego ogarnąć. Taka moja uroda. to że beda problemu na róznych polach to mam świadomosć. O matko ile mi w tym roku układów świrowało big_grin dobra, w tym roku nowy problemik doszedł. siec naczyn polączonych. Jedno od drugiego zależy. Na szczescie wróciłam w pewnym układzie do normy. Do swojej normy wink

    ale zajebiaszcze chmury. zeberka przede mna na niebie. chyba bedzie ochłodzenie smile

    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • kama265 04.11.14, 15:49
    nie, chodziło mi o psychologa, możesz sobie zrobić test - pokaże mniej więcej czy jesteś DDD, jeśli to Ci utrudnia życie i widzisz, że masz problem - to warto działać
    w terapii nie chodzi ani o to, żeby się odciąć od rodziny, ani o to, żeby z nią być blisko. ważne jest pogłębienie zrozumienia, w jaki sposób konkretne doświadczenia z przeszłości wpłynęły na nasze przekonania, zachowania i sposoby radzenia sobie z życiem i ludźmi. Terapia ma pozwolić na znalezienie nowych rozwiązań dla tych sytuacji i relacji, z którymi sobie nie radziliśmy (lub radziliśmy sobie w sposób, który nam samym się nie podobał), adekwatnych do naszego wieku, poziomu naszego rozwoju i możliwości. Chodzi o zmianę obrazu siebie zmierzającą w kierunku bardziej realnego i pozytywnego postrzegania własnej osoby ? jako bardziej dorosłej, niezależnej, posiadającej znacznie więcej zasobów niż w okresie dzieciństwa. W terapii zmianie ulegają schematy myślenia i przeżywania.
    Nie chcę Cię namawiać, ale się zastanów


    --
    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
  • hashimotka88 04.11.14, 16:05
    Dzieki. Zastanowie sie. Ma to sens.
    A ten test? Znajde gdziekolwiek. Choc juz domyslam sie jaki bedzie wynik...
    To ze mam dysfunkcyjna rodzine to ja juz wiem... Wiem ze mialo to na mnie jakis tam wplyw (jakis?) i nadal ma. A jak ja bardzo jestem przez to zeswirowana? Nie wiem. Troszku tongue_out

    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • maruda2 04.11.14, 16:50
    To źle Cię Kama zrozumiałam. Ale tak, czy siak Haszka powinna się przede wszystkim zająć sobą.
    --
    4761567
  • hashimotka88 04.11.14, 16:59
    Ano... Powinna, powinna.
    Tez jej tak ciagle mowie big_grin
    Ale ona mnie nie slucha suspicious
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną
  • maruda2 04.11.14, 17:07
    uparciuch straszny się trafił suspicious
    --
    4761567
  • bard-grzechu-wart 04.11.14, 16:35
    no no, Hashi odkryła swoje powołanie i prowadzi działalność misyjną wink
    Bozia Ci tę dobroć w dzieciach wynagrodzi wink
  • hashimotka88 04.11.14, 16:49
    Tylko nie dzieci o_O
    Mam na te slowa alergie
    Po Biesach jak wracalismy i zawitalismy jeszcze do miesciny. Malo chodzenia nam bylo tongue_out tzn.chcielismy na rownine sie przesatwc ^^ to w pewnym momencie dziewczyny siexAce przy Wisloku poprosily mnie bym zrobila im fotke. Ok. Biore aparta i cykam. Na koncu jedna piatke mi przybila i powiedziala. "niech Wam Bog w dzieciach wynagrodzi". Podeszlam do swojego i wydalam stosowny komentarz big_grin
    nie wiem czy to jest misjonarska natura... Matka Teresa bym tego nie nazwala. Bo jednak takie moje zachowanie rowniez mi ma pomoc. Ja osiagam z tego korzusci. Dlatego pytalam czy to zdrowe sad Kama pieknie odpowiedziala. Nie zdawalam sobie sprawy ze cos takiego moze miec dalsze etapy i konsekwencje. Mysle ze mnie to nie czeka. Nie zloszcze sie az tak tongue_out ale.... Zastanowilam sie. I juz przestalo mi tak zalezec. W tym przypadku to nie ja powinnam pomagac. Na terapeute zaczne go namawiac smile jak ktos wspomnial - tak moge Mu pomoc.
    --
    Słowa tutaj są, zawsze kiedy chcą, kiedy chcą bawić się mną. Największą są zagadką, zbiorową wyobraźnią - nieprzemijalną

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka