Dodaj do ulubionych

To jak już ustaliliśmy, że...

10.01.15, 22:19
...kobiety szukają ideału, a mężczyźni dla kilku chwil rozkoszy nie wezmą sobie na głowę masy problemów to jaki jest wasze zdanie o możliwości podjęcia przez singielkę decyzji o zostaniu matką przez skorzystanie z banku spermy?
Przyznam, że nie wiem do końca czy taka możliwość istnieje w naszym światopoglądowo wolnym kraju wink ale jak się zapatrujecie na taka możliwość, jakbyście zareagowali na taki pomysł osoby wam bliskiej (przyjaciółka, siostra itp). Była ostatnio dyskusja o realizacji marzeń... Może niektóre naprawdę warto zrealizować.
Obserwuj wątek
    • temperufka.zelona Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:26
      jak bylam mloda i moje zycie wygladalo zupelnie inaczej, myslalam o tym, ze kiedys (na starosc) jak mi odwali i zachce mi sie dziecka, po prostu wykorzystam faceta z dobrymi genami i tyle. tylko wtedy samotne macierzynstwo wydawalo mi sie niestraszne, a dzis jestem w zupelnie innej sytuacji i byloby to niemozliwe.
      --
      to ze pisze akurat pod toba wcale nie oznacza, ze zaczepiam, prowokuje, badz ganiam za toba po forum.
      mozesz nawet nie odpisywac, nie oslabi to mojego stanu psychicznego.
      i najwazniejsze: za facetami po prostu NIE GANIAM!!
    • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:28
      mój pogląd jest taki: dziecko powinno posiadać matkę i ojca, kobieta, która decyduje się z góry na samotne macierzyństwo postępuje egoistyczne realizując swoje "marzenia" bez myślenia o potrzebach dziecka. Ale to jej wybór...tylko dla mnie potrzeby dziecka zawsze będą ważniejsze..dlatego właśnie też nie mam dzieci, bo nie umiałabym im zapewnić w sensie psychicznym tego wszystkiego, czego potrzebują......
      --
      no to sru.....
      1041737
    • z-e-u-s Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:45
      Negatywnie się zapatruję. Jak wybredna musiałaby być taka singielka, żeby spośród tylu kandydatów na męża i ojca, którzy się w jej życiu przewinęli uznać, że brak męża i ojca będzie lepszy, niż którykolwiek z nich? Męskich ideałów wiadomo jest mało, ale żeby nie trafił się żaden, u którego zalety nie przeważałyby nad wadami?
      Dziecko powinno mieć pełną rodzinę. Wtedy prawidłowo przyswaja wzorce kobiety i mężczyzny i będzie predysponowane do tego, by w przyszłości samo mogło stworzyć zdrowy, pełny związek.
      Matka, która nawet tego związku nie próbowała stworzyć (nie, że się rozpadł w trakcie, bo to się zdarza) ma wg mnie problemy z emocjami albo priorytetami i nie powinna mieć dzieci.
      • temperufka.zelona Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:54
        a jezeli zaden z facetow, z ktorymi kobieta byla, nie chcial dzieci? przeciez nie zmusi nikogo do zostania ojcem.
        --
        to ze pisze akurat pod toba wcale nie oznacza, ze zaczepiam, prowokuje, badz ganiam za toba po forum.
        mozesz nawet nie odpisywac, nie oslabi to mojego stanu psychicznego.
        i najwazniejsze: za facetami po prostu NIE GANIAM!!
          • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:02
            banderolas napisał:

            > Jej, czasami zwykła znajomość może się przerodzić w coś więcej. Moim zdaniem dz
            > iewczyna nie trafiła do tej pory na odpowiedniego faceta, ale może też ma za du
            > że wymagania i dlatego. Niech Witamina opiszę bardziej sytuację.

            jak na moje oko to nie chodzi o konkretną sytuację tylko o problem, czy kwestię i jak się na nią zapatrujemy...smile
            --
            no to sru.....
            1041737
            • banderolas Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:21
              Sama? Nie myślisz, że warto poznać jakąś wartościową osobę? Ja Ci powiem, że tylko mama mnie wychowywała, ojciec wyjechał do niemiec jak miałem 3 lata, miał wrócić, ale cóż został. Praktycznie mama mnie wychowywała. Brakuje jednak ojca powiem Ci, dzieciaki mają różne historie o których mówią, ja musiałem kłamać, mówiąc, że byłem w kinie czy na mieście, bądź łyżwach i mam fajnego ojca, bo nie chciałem odstawać od innych.
        • z-e-u-s Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:02
          Faceci w większości chcą zostać ojcami, nie wszyscy w młodym wieku oczywiście, ale przed pięćdziesiątką prawie nie ma już takich, którzy tylko zabawa, alkohol i nowe, młode dziewczyny. Koło trzydziestki jeżeli tylko facet nie obraca się w kręgu imprezujących kolegów z dużych miast ma już ciągoty do stabilizacji. Że może by jakieś mieszkanie kupił, dom zaczął budować, pojawiają się pytania "co dalej", wietrzeją resztki głupotysmile
          • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:24
            Rilli? Znaczy nie z tym wietrzeniem resztek i zabawami, bo po pierwsze jakiegoś tam doświadczenia się nabiera, a po drugie zdrowie już nie to smile, ale z tym zostawaniem ojcami. To jakiś imperatyw kategoryczny jest czy coś? wink

            --
            Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
                • temperufka.zelona Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:49
                  i nigdy nie chciales miec dzieci?
                  a gdyby pojawila sie kobieta, ktora bardzo bys kochal, i ona chcialaby to dziecko, co wtedy? nadal bylbys na nie, zgodzilbys sie dla swietego spokoju, czy moze cos by mialo szanse sie zmienic i moglbys tez zapragnac miec z nia dziecko?

                  --
                  to ze pisze akurat pod toba wcale nie oznacza, ze zaczepiam, prowokuje, badz ganiam za toba po forum.
                  mozesz nawet nie odpisywac, nie oslabi to mojego stanu psychicznego.
                  i najwazniejsze: za facetami po prostu NIE GANIAM!!
                  • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 00:23
                    Nie, nie chciałem. Z prostego powodu - znając siebie, uważam że nie byłbym dobrym rodzicem. A w końcu chodzi o to żeby temu misiu... znaczy dziecku, zapewnić jak najlepsze warunki - czyli wychowanie, rodzinę i takie tam różne, a nie o to co ja czy ta wyobrażona partnerka by chciała. Wiesz, jeśli nie umiem grać na żadnym instrumencie to nie pcham się do Wielkiej Orkiestry Symfonicznej. wink
                    W przytoczonej hipotetycznej sytuacji to na dziś stwierdziłbym z wielkim bólem w dupie, że rozstajemy się z powodu nieprzekraczalnej różnicy zdań. A co by było w rzeczywistości to nie wiem, wiem tylko że absolutnie wykluczone jest żeby zaistniała sytuacja 'dla świętego spokoju zgodzę się na dziecko'

                    --
                    Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
                    • maruda2 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 00:36
                      Zgadzam się z Tobą. Zauważę tylko, że u większości ludzi posiadanie dziecka wynika z owej natury, czy instynktu, niż realnej oceny, iż będzie się dobrym rodzicem ( tak myślę ).
                      --
                      Nie jest źle, zawsze może być gorzej smile
                    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 00:37
                      Nie rozumiem tych rozważań jakim ojcem mógłbys byc. Tego tak naprawdę nie wiesz, a dziecko potrzebuje najbardziej miłości i akceptacji. Nikt z nas nie jest wstanie dac dziecku wszystkiego. Ja nigdy się nie zastanawiałam jaka matką będę, ale zawsze wiedziałam że chce mieć dzieci i rodzinę.To było dla mnie najważniejsze w życiu. I mam szczęśliwe, dobre dzieci, a regularnie wygrywam plebiscyt na najgorsza matke rokusmile .
                      Najważniejsze w tym jest by żyć zgodnie z sobasmile Czy mając dzieci, czy nie.
                      • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 01:08
                        No właśnie i tu jest ta różnica. Ty zawsze chciałaś, ja nie chciałem nigdy. Co implikuje że Ty się będziesz starać niezależnie od tego jak się oceniasz jako rodzic i czy regularnie zdobywasz puchary w konkursie Worst Mother Ever. wink
                        To nie chodzi o to jakim rodzicem mógłbym być, bo być może byłbym zajebistym, gdybać sobie można na zasadzie 'jak będziesz mieć własne to ci się zmieni', ale o to ze z powodu tego pierwotnego niechcenia może okazać się że jednak nie byłbym - medycyna zadziwiająco często notuje takie przypadki. A tego ryzyka nie chcę podejmować, bo jak wspomniałem nie chodzi tu o mnie tylko o tą trzecią osobę którą mógłbym swoim próbowaniem skrzywdzić i to bardzo.
                        Dlatego też w zgodzie z sobą odpuszczam posiadanie własnego potomstwa. wink

                        --
                        Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
                        • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:09
                          Nieco Cie rozumiem Jovian.
                          U mnie nigdy nie bylo ciagutki do tego by zalozyc rodzine.... By miec dzieci.... Nawet do tego by miec partnera. Bo po co? Po co czlowiek. Przeciez blisko by nie moze. Zobaczylam ze jednak mozna byc blizej ludzi, slowem, gestem, czynem, dotykiem. ale z rodzina mi sie raczej nke odmieni. Nie mam na nia checi... Zadnej.... Nawet n te chwile tak mysle. Balabym sie ze popelnie te same bledy ktore wkdzialam. Nie wiem. Moze dlatego? Balabym.sie ze nigdy milosci nie okaze. Nie wiem. Ciagutki we mnie nie ma. A slowo rodzina niezbyt rodzinnie wyglada.
                          O tyle dobrze ze ja nie odpuszczam (nie mowie katehorycznie nie). Ale zwyczjnie mi sie nie chce. Chyba moge miec delikatny problem. Ale moze tego czlowiek sie nauczy? Moze dowie sie na wlasnej skorze co znaczy rodzina crying na razie nie chce... I boje sie... Ech... Dla mnie slowo "rodzina" niesie w sobie ni to co powinno. Nie mam pojecia czh kiedykolwiek sie to zmieni.... Musialabym sama sie tego nauczyc. Czy takim ludziom nke jest trudniej? Czy w ogole jest dla nich szansa?. Zawsze jest. Ale czy bede normalnie wtedy funkcjonowac? Czy beda zdolni... Kochac? Okazac hczucie swoim genetycznym.
                          • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:25
                            crying

                            Ech. Normalni nie czuje, sie ilozuje od tego wszystkie, obojetna jestem na... Rodzine. Nie czuje, to tak jakbym miala odpiety kabelek. Nic nie przeplywa, nawet smutek, nie wspomne o czyms milym. Mam odciety kabelek od rodziny crying
                            Jak go wepne. Rzadko. Bardzo rzadko to robie. To czuje jaki mam brak, czyje bol? Nie wiem co. Wiem ze czuje smutek. I wiem ze chcialabym inaczej. Nkrmalnke w ckdzinnksci swej nie chce, nj zalezy mi. Jestem nieswiadoma. Cale zycie praktycznie taka bylam. Zylam w njeswiadomksci. Nke wiedzialam ze czegos mi potrzeba, ze mam brak. Teraz wiem. Duzo wiem.
                            Spoko.
                            Odlacze kabelek i bedzie "normalnie".
            • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:33
              Zajrzyj na pierwszy z brzegu porttal randkowy: panowie rzadko deklaruja że nie chca już być ojcami, nawet jak są w wieku, że rówieśniczka im tych dzieci nie urodzismile
              Jak pan jest kawalerem to tym bardziej chce jeszcze miec dzieci i trudno mu sie pogodzic z mysla że może ich już nie będzie miał, chociaz ta opcja i tak jest raczej w sferze nierealnej.
              • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 23:44
                Nie jestem zbyt oblatany w portalach randkowych, ale jak tak patrzę po otoczeniu to w sumie możesz mieć rację. Wyjątki pt. 'ni cholery nie chcę żadnych dzieci' wydają się potwierdzać regułę.

                --
                Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
    • green.amber Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:48
      gdyby tak zdecydowała, miałaby wsparcie tam, gdzie by go sobie życzyła wink
      --
      Zważaj na swoje myśli, ponieważ one stają się twoimi słowami. Zważaj na swoje słowa, ponieważ one stają się twoimi uczynkami. Zważaj na swoje uczynki, gdyż one stają się twoimi nawykami. Zważaj na swoje nawyki, gdyż one stają się twoim charakterem. A twój charakter staje się twoim przeznaczeniem.
    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 10.01.15, 22:48
      Dla mnie jest to bardzo realne zagadnienie, szczególnie w przyszłości. I nie wiem co ja o tym myślę. Ogólnie mnie to nie zachwyca bo jednak dziecko, jak napisała Torka, powinno mieć matkę i ojca bo to jest optymalne.
      A jakby miało dwie matki?
      ZAle stanowczo jestem przeciwna robieniu sobie dziecka z kimś tylko po to żeby je mieć. To trochę tak jak wrabianie w ciążę. Nie ma znaczenie, że nic się od ojca nie chce. Każdy ma prawo decydować o sobie, swoim rozrodzie także. Świadomie. I tu natura dała nam większe możliwości niż mężczyznom.
    • witrood Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 09:56
      Uważam to za skrajny egoizm (dziecko powinno mieć oboje rodziców i wychowywać się w atmosferze miłości). Niech lepiej sobie kupi psa albo kota. Możliwe to to na pewno jest, bo się zdarza.

      --
      People are stranger, people in danger...
      • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 10:53
        A nie sądzisz, że czasem egoizm w końcowym efekcie może przynieść coś dobrego?
        I takie dziecko singielki wychowywane w atmosferze miłości, akceptacji i zainteresowania może wyrosnąć na szczęśliwego pewnego swej wartości człowieka? W przeciwieństwie do dzieci z licznych rodzin patologicznych (alkohol, przemoc)
        Myślę, że takiemu dziecku byłoby łatwiej z emocjami wynikającymi z braku ojca niż dzieciom porzuconym, które dodatkowo muszą się borykać z uczuciem braku akceptacji przez jednego (dwóch) rodziców.

        • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:05
          witamina_b12 napisała:

          > A nie sądzisz, że czasem egoizm w końcowym efekcie może przynieść coś dobrego?
          > I takie dziecko singielki wychowywane w atmosferze miłości, akceptacji i zainte
          > resowania może wyrosnąć na szczęśliwego pewnego swej wartości człowieka? W prze
          > ciwieństwie do dzieci z licznych rodzin patologicznych (alkohol, przemoc)
          > Myślę, że takiemu dziecku byłoby łatwiej z emocjami wynikającymi z braku ojca n
          > iż dzieciom porzuconym, które dodatkowo muszą się borykać z uczuciem braku akce
          > ptacji przez jednego (dwóch) rodziców.
          >

          a mnie się wydaje, ale może tak nie jest, bo ludzie mają różne motywacje, ale za takim macierzyństwem może stać m. in. lęk przed samotnością na starość...wiesz słynne nikt mi nie poda szklanki wody, jakieś normy społeczne typu kobieta samotna i bez dziecka jest postrzegana jak zdziwaczał stara panna, a ta z dzieckiem już niekoniecznie, chęć, żeby ktoś ją kochał, żeby ona mogła być komuś potrzebna itd...czyli generalnie stoją bardzo egoistyczne pobudki i dziecko jest tylko przedmiotem zrealizowania swoich niezaspokojonych potrzeb i obawiam się, że to dziecko może też być traktowane instrumentalnie...
          --
          no to sru.....
          1041737
      • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 11:07
        witrood napisał:

        > Uważam to za skrajny egoizm (dziecko powinno mieć oboje rodziców i wychowywać s
        > ię w atmosferze miłości). Niech lepiej sobie kupi psa albo kota. Możliwe to to
        > na pewno jest, bo się zdarza.

        Nie żebym się Twoich słów czepiała, bo zupełnie nie taki jest mój zamiar (sama nie mam jeszcze skrystalizowanego zdania, którego byłabym w stanie bronić jak niepodległości i nie widziałabym na nim żadnej rysy), ale czytając takie stwierdzenia (a już wcześniej padały w tym wątku, choć i ogólnie w dyskusjach są częste) zastanawiam się, ilu z nas wychowywało się w atmosferze miłości tworzonej przez oboje rodziców, w pełnej rodzinie, gdzie akceptacja, uczucie i prawidłowe wzorce do przekazania potomstwu były codziennością?

        Mało znam osób, które podniosłyby rękę do góry sad (anyone?)
        A jednak w jakiejś części wyrośli na ludzi...


        --
        I słoik ma serce! smile
        Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP smile
        Ja i druga ja na Facebooku smile
        • temperufka.zelona Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 11:27
          wazniejsze jest to, by dziecko wychowywalo sie w milosci, niekoniecznie w pelnej rodzinie, i w jej tradycyjnej formie. czasami pojedynczy rodzic, moze do tego cudowni dziadkowie, beda potrafili dac dziecku wiecej ciepla i milosci niz ci rodzice (z zalozenia doskonali).

          --
          to ze pisze akurat pod toba wcale nie oznacza, ze zaczepiam, prowokuje, badz ganiam za toba po forum.
          mozesz nawet nie odpisywac, nie oslabi to mojego stanu psychicznego.
          i najwazniejsze: za facetami po prostu NIE GANIAM!!
          • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:14
            kama265 napisała:

            > otóż to, gdyby to był warunek konieczny (atmosfera miłości i oboje rodziców) -
            > nasz współczynnik przyrostu naturalnego zakopany by był poniżej rowu mariańskie
            > go
            >

            ale to jest macierzyńsko z góry założone jako samotne wychowywanie dziecka, ŚWIADOMIE jest to robione, z góry skazuje się dziecko na wychowywanie bez ojca i po co takie "uszczęśliwianie" dziecka na siłę. Inaczej jest jeśli pomiędzy rodzicami zaczyna się psuć, ojciec np. zaczyna stosować przemoc , to wtedy jasne, że lepsze dla dziecka jest wychowywanie bez ojca niż z nim.
            W życiu bywa różnie i wszystkiego nie przewidzisz. Na początku wielka miłość, upragnione dziecko a potem wszystko zaczyna się psuć i wtedy należy wybrać opcję najlepszą dla dziecka.
            --
            no to sru.....
            1041737
            • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:32
              "Na początku wielka miłość, upragnione dziecko a potem wszystko zaczyna się psuć i wtedy należy wybrać opcję najlepszą dla dziecka. "

              szczerze powiem, że u mnie jest opcja że wybieram opcję najlepszą dla siebie i dla dziecka ....

              --
              http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:31
          Ja rozumiem Witrooda i ten egoizm, który tu poruszył. Taka decyzja nie oznacza, że dziecko z automatu będzie kochane bo mama chciała je mieć. Jak mama nie umiała, nie chciała stworzyć relacji na tyle silnej i stabilnej, zeby pojawienie się dziecka było naturalną konsekwencją, to mozna przypuszczać, że cos jej to uniemożliwia i pobudki posiadania potomstwa moga być ( nie muszą) egoistyczne.
          Nie mówimy tu tez o wypadkach losowo nieprzewidywalnych jak rozwód.
          Natrua też to tak wymysliła, że do poczęcia potrzebne sa dwie osoby i moim zdaniem, podobnie jak Witrooda, nie dzieje się tak bez głebszych przyczyn: najlepszym miejscem do wychowywania dziecka jest rodzina( nie mówię tu o patologiach, bo wiadomo że wszystko inne jest od nich lepsze). Jak są dwie osoby zaangażowane w potomstwo to jest większa szansa, że dostanie ono to czego potrzebuje. Jest w nas potrzeba tożsamości, tych dwóch filarów mamy i taty - przynajmniej we mnie. Mnie bardzo brakowało ojca w życiu.Ten brak zdefiniował mnie już chyba na zawsze. Może też przekłada sie na to, że nie zafundowałabym dzieciom braku ojca.
          Dlatego też miałabym obawy przed samotnym macierzyństwem i nie namawiałabym na nie nikogo. Tym bardziej, że sa wypadki, jest smierć, choroba, a dziadkowie i rodzina to jednak nie zawsze gwarancja, że dziecko bedzie miało dobrze i będzie kochane.
          • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:24
            w ogóle nie ma gwarancji że dziecko będzie kochane i że będzie miało dobrze, nawet w małżeństwie, które sobie slubowało w kościele, przecież wiesz o tym, Mayenno
            Wypadki chodza po ludziach, mam kolegę, który stracił oboje rodziców w wypadku samochodowym
            tylko, że nie bardzo wiem, co chesz udowodnić
            szanuję i rozumiem Twój stosunek do samotnego macierzyństwa, natomiast pozwól, że zostanę przy swoim zdaniu, że lepsze jest zdecydowanie się na skorzystanie z banku spermy przez dojrzałą i podejmująca świadome decyzje singielkę niż wpadki gówniarzy nie znających życia (wiem wiem że to jest demagogia ale nie gorsza ani lepsza niż Twoje powoływanie się na prawo naturalne)
            generalnie mam zdanie, że niech sobie każdy decyduje o własnym życiu samodzielnie, bo to on a nie my będzie ponosił tego konsekwencje
            natomiast jakby moja przyjaciółka powzięła taka decyzję - dostałąby ode mnie wsparcie, jakiego by potrzebowała

            --
            http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
            • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:39
              Przyjaciołam daję wsparcie, nawet jak uważam ich decyzje za nietrafione.
              W życiu nie ma nic pewnego i wszystko jest dość przypadkowe, ale kierujemy się przy podejmowaniu decyzji jednak jaimś złotym środkiem. Cuda też się zdarzają, ale jednak statystycznie dośc rzadko więc jednak oceniając zachowania macierzyńskie to pełna rodzina, kochająca się jest tu 100% gwarancji, że będzie dobrze, Każda konfiguracja inna niesie jakiś procent ubytku statystycznie, że narażamy się na ryzyko niepowodzenia. Dlatego dla mnie to jest bardzo złożona decyzja i nie popirałabym jej bo obarczona jest większym ryzykiem dla dziecka niż sytuacja typowa. I ja wiem, że singielka może być wspaniała mamą, że to się może udać, ale jadnak większą gwarancją sukcesu jest tu droga 'typowa'.
              I tu dobrym przykładem jest moja sytuacja osobista: jest ona wielce nietypowa i mało kto ma ochotę ryzykować związek ze mną jak sobie to wszystko przekalkulujesmile A jestem świetna żona, kobietą i możliwe, że ze mna ten ktos byłby bardziej szczęśliwy niż z wieloma innymi kobietami. Tylko ryzyko jest za duże, żeby chciał spróbować. Podobnie z tym samotnym macierzyństwem: jest bardzo duże ryzyko, że to się nie sprawdzi.
          • margott70 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:08
            mayenna napisała:

            > Ja rozumiem Witrooda i ten egoizm, który tu poruszył. Taka decyzja nie oznacza,
            > że dziecko z automatu będzie kochane bo mama chciała je mieć. Jak mama nie umi
            > ała, nie chciała stworzyć relacji na tyle silnej i stabilnej, zeby pojawienie s
            > ię dziecka było naturalną konsekwencją, to mozna przypuszczać, że cos jej to un
            > iemożliwia i pobudki posiadania potomstwa moga być ( nie muszą) egoistyczne.
            Nie przesadzajmy. Nic nie daje gwarancji,że dziecko będzie z automatu kochane i szczęśliwe. Umiejętność stworzenia silnej relacji też. A jaka to silna relacja? W latach to mierzymy? Zmieniamy się, wszyscy. Nic nie jest raz na zawsze. Świetni rodzice małych dzieci mogą zupełnie się nie sprawdzić jako rodzice nastolatków i odwrotnie. A uzależnianie bycia dobrą matką od umiejętności stworzenia silnej relacji uważam za absurd.
              • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:20
                Witka, ja nie napisałam że stanowczo jestem rpzeciw. Nie jst tak. Po prostu nie umiałabym kogoś namawiać, czy zachęcać do takiej deczyji bo jak sama piszesz, żadnych gwarancji nie ma - ale nie ma ich po obu stronach. Tylko statystycznie przy jednym z tych zachowań ryzyko jest mniejsze niz przy innym. Tak ja to widze.
                Na pewno tez nie jestem za życzeniowością w tej kwestii. Lepiej jednak żeby takie decyzje były poprzedzone konsultacja psycholigiczną. Jak ktos kota wyrzuca czy psa, to kto wie jak zareaguje na posiadanie dziecka, a same wiecie, że obraz wychowania jaki się ma przed, nie pokrywa się w zupełności z tym po urodzeniu. Dziecko sporo zmienia i samotne macierzyństwo jest bardzo trudne. Ja bym się na to dobrowolnie nie pisała.
        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:37
          W Polsce nie ma przecwwskazań do adopcji lub pieczy zastępczej dla osób samotnych i sa takie przykłady, jednak uznaje się że osoba samotna jest słabszym środowiskiem do wychowywania dziecka niż rodzina a obojgiem rodziców i dziećmi.
          • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:40
            wiesz Mayenno, ja wiem, że oficjalnie nie ma przeciwskazań, ale w rzeczywistości jest to cud, jesli uda się taka adopcję zrealizować. W ogóle proces adopcyjny jest absurdalnie rozdęty i kładzie nacisk na mało istotne elementy

            --
            http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
            • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 12:46
              Nie umiem się wypowiedzieć bo mam mieszane uczucia, szczególnie jak np. sa takie hece jak ta rodzina, z Pucka bodajże, która zabiła dziecko powierzone ich pieczy zastępczej. Może te procedury jednak mają sens? Znajoma od 10 lat prowadzi pogotowie opiekuńcze, więc jak ktos chce to da radę przez formalności przejść.
              • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:11
                no a ja własnie uważam, że skoro w ostatnich latach wychodzą takie sytuacje jak w rodzinie z Pucka, to coś jest mocno nie tak z procedurami
                nie mówię, ze nie da rady przejść przez formalności - ale np wymaganie, zeby mieszkanie miało iles min metrów kw, albo zeby rodzice adopcyjni byli absolutnie zdrowi bez chorób przewlekłych...

                --
                http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
                • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:24
                  Kama, ale te wymagania mają chronic dziecko. Jak ono już swoje przeszło to chyba lepiej, żeby nie trafiło do rodziny, w której np. w związku z chorobą rodziców będzie miało obciązenia emocjonalne? Wiesz, jak choroba nowotworowa może wpływać na życie? Prawdopodobieństwo utraty jednego z rodziców też jest wtedy większe, a te dzieci mają za sobą często bardzo trudne doświadczenia, więc świadome narażanie je na kolejne trudne przejścia w niedalekiej przyszłości jest nie odpowiedzialne. Podobnie jest w wielu innych chorobach.
                  Nie wiem jak to jest z tymi procedurami, ale ten przypadek jest dość wyjątkowy, więc ja się pocieszam, ze to nie jest norma, ale niechlubny wyjątek, gdzie coś poszło nie tak i tacy ludzie dostali dzieci pod opiekę.
                  • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:49
                    choroby przewlekłe to także astma, cukrzyca, i wiele innych, które leczone nie przeszkadzają w wychowaniu dziecka
                    powiedz mi, wymóg, aby w rodzinie na osobę było (strzelam) 15m2 chroni dziecko przed czym konkretnie? lepiej mu w domu dziecka niż w kochającej rodzinie, w której musiałoby dzielic pokój z innym dzieckiem?
                    Moim zdaniem procedury powinny być totalnie zmienione, większy nacisk powinien być połozony na ocene zdolności psychologicznych ew. rozdziców do adopcji niż ich materialnych zdolności, które w dodatku moga się zmienić bardzo szybko, wystarczy, że ktoś straci pracę


                    --
                    http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
                    • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:25
                      Kama, poczytaj o wpływie warunków na zachowanie. Jedyne co pamiętam z psycholopgii rozwojowej to że zbytnie zagęszczenie ludzi na małej przestrzeni powoduje agresywne zachowania. Może chodzi o spokój, możliwośc izolacji od innych członków rodziny, czy zachowanie intymności. Nie wiem. Nie zajmowałam się tym.
                      A jeśli chodzi o cukrzycę: wiesz jak wzrasta możliwośc udaru przy tej chorobie? Skazywanie dziecka po przejściach na uczestnictwo w opiece nad osoba leżąca po takim udarze nie jest za mądre.Te decyzje podejmuje osoba postronna więc jasne jest, ze chce zagwarantować dziecku powierzonemu mu jak najlepsze warunki, zabezpiecyć od wszystkiego możliwie najlepiej.
                        • mayenna Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:03
                          kama265 napisała:

                          > spoko, więc co, zabierajmy dzieci rodzinom, które nie mogą im zapewnić właściwy
                          > ch warunków do rozwoju.
                          > Kama, ale tu nie chodzi o prawo do posiadania potomstwa - a tak jest w rodzinie, nawet tej niewydolnej. Tu chodzi i odpowiedzialność państwa za powierzenie dziecka po bardzo ciężkich przejściach. Z twojego podwórka: nawet umowy adopcyjnej psa nie podpisuje się z każdym. Jak słyszałam, sprawdza się warunki, w jakiie zwierzę trafia, więc dziecko tym bardziej. A że sa one dośc ostre? Bo i psychika dziecka jest w stanie wytrzymać określoną ilość traum i to ma je chronić przed tym. Nie wiem czy to dobre, bo jak mówię, nie zajmowałam się analizą, ale jakbym miała oddać swoje dziecko komuś to też bym to bardzo dokładnie sprawdziła.
                      • majenkir Re: 11.01.15, 18:03
                        mayenna napisała:
                        > A jeśli chodzi o cukrzycę: wiesz jak wzrasta możliwośc udaru przy tej chorobie?


                        Nie przy cukrzycy jako takiej, tylko przy zle prowadzonej cukrzycy.

                        --
                        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                        Coco i Bruno
                        • mayenna Re: 11.01.15, 19:49
                          majenkir napisała:

                          > mayenna napisała:
                          > > A jeśli chodzi o cukrzycę: wiesz jak wzrasta możliwośc udaru przy tej ch
                          > orobie?

                          >
                          > Nie przy cukrzycy jako takiej, tylko przy zle prowadzonej cukrzycy.
                          W Polsce dobrze prowadzona cukrzyca to chyba ewenement. Leki są przestarzałe - te refundowane. Brak refundacji na pompy insulinowe, lekarz rodzinny wypisuje po prostu recepty bo do diabetyka to tak raz na pól roku się można dostać.
                          A ta choroba ma jeszcze wiele innych skutków ubocznych i jest bardzo poważną chorobą, mająca duży wpływ na życie chorego i rodziny.
                          >
                          • czarny.onyks Re: 11.01.15, 20:36
                            no nie do końca się zgodze.....

                            bardzo dużo zależy od podejścia samego chorego, jego sumienności, postępowania wg zasad....
                            znam wielu młodych i starszych chorych na cukrzycę...i nie wygląda to tak źle..

                            ale oni dbają o siebie, o wagę, przestrzegają zaleceń.....
                            jak ktoś je co chce, ile chce...waga skacze....nie dba o poziom glikemii, zapomina o insulinie....nie dba o ciało, o zabezpieczanie ran...itd...to potem sa efekty....

                            leki...mogłoby być lepiej. ale i tak nie jest najgorzej...
                            a pompa insulinowa nie dla każdego się nadaje...


                            --
                            ...azaliż gdyż....
                          • majenkir Re: 12.01.15, 15:02
                            mayenna napisała:
                            > Leki są przestarzałe - te refundowane. Brak refundacji na pompy insulinowe, lekarz rodzinny wypisuje po prostu recepty bo do diabetyka to tak raz na pól roku się można dostać.


                            To trzeba to zmienic! Zreszta nie sadze, ze jest az tak zle, jak piszesz wink.

                            Ja z astma (choroba bylo nie bylo przewlekla) urodzilam I wychowalam dwoje dzieci.
                            Moja corka ma cukrzyce I tez, mam nadzieje, bedzie miala dzieci. Nie widze zadnego przeciwskazania do tego smile. A idac Twoim tokiem rozumowania, w ogole nikomu nie nalezaloby dawac dzieci, bo kazdy moze nagle zachorowac/miec wypadek/umrzec.
                            --
                            http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
                            Coco i Bruno
                            • mayenna Re: 12.01.15, 15:25
                              Ale to nie jest chyba mój tok myślenia, bo nie ja decyduję o wymaganiach adopcyjnych? Widzisz różnicę między prawem do posiadania potomstwa, a opieką nad cudzym? Powierzonym przez społeczeństwo?
                              Zapewniam cię, że opieka lekarska nad diabetykami poza większymi ośrodkami wygląda tak jak napisałam.Dodam, ze pacjent musi wiedzieć jakie oznaczenia sa dla poszczególnych leków refundowanych i jakie dawkowanie bo pomyłka na recepcie oznacza powrót do lekarza rodzinnego po poprawkę. Przerabiałam to przez kilka lat.
    • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 13:53
      Oki to z jednej strony mamy egoistyczną singielkę chcącą dziecko...
      a z drugiej... no właśnie? kogo? jakie jest zapatrywanie na pana (dawce do banku).
      bo przecież jakkolwiek by to nie wyglądało to nie jest to dzieworództwo wink
      I znowu jest, że dotyczy to dwóch osób dorosłych, które na taki krok się zdecydowały na pewne działania prowadzące do określonego celu (powołanie nowego życia) ale o panu jakoś nikt nie napisał jak do tej pory.
        • witamina_b12 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 14:58
          Według mnie żadna lubiąca seks kobieta nie zrezygnuje z niego (zwłaszcza z mężczyzną którego kocha) bez powodu.
          Jak dla mnie przyczyny moze być klika: albo pani tak naprawdę seksu nie lubi (nie osiąga satysfakcji?) i tak naprawde taktuje go tylko jako element rozrodu, ale to wydaje mi się, że widać też na początku relacji, czy odwala zbliżenia jak pańszczyznę, czy jednak w pełni w tym uczestniczy tongue_out
          Albo jest na tyle przeciążona opieką nad dzieckiem, chronicznie niewyspana, że w pozycji horyzontalnej od razu zasypia, ale to już rola partnera by dał jej trochę odpoczynku, wytchnienia i czasu na regeneracje.
          Albo uważa, że po ciąży i porodzie jej ciało na tyle się zmieniło, że wstydzi się go przed partnerem, no ale to też partner może odpowiednio ją podbudować itp.
          • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:54
            Owszem to wszystko prawda, ale istnieje również taka możliwość że w związku z macierzyństwem pani się zmienia punkt zapatrywania na wszystko. I dziecko staje się nie tyle centrum świata, co całym wszechświatem. I nie ma znaczenia że wcześniej lubiła, że warunki są całkiem znośne, tatuś pomagać by chciał (ale nie może bo mamusia wie lepiej) i nie wstydzi się że coś się zmieniło bo to nieistotne. Teraz jest matką przez duże M i ma dziecko przez duże D. Szkoda było patrzeć powiadam Ci.

            --
            Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
        • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:57
          a nie jest czasami tak, że panowie (niektórzy) nie mogą po prostu znieść faktu, że nie są już w centrum świata po przyjściu na świat dziecka i czują się jakby "zdetronizowani"? i potem skarżą się że się stali :niepotrzebni"

          oczywiście są kobiety, których jedynym celem samym w sobie, jedynym sensem życia są dzieci i faktycznie znam z opowieści takie kobiety, które współżyją jedynie w celu zajścia w ciążę. Cóż, zdarzają się przegięcia w jedną i w drugą stronę. Nie potrafię zaakceptować wrabiania w dziecko (och, zapomniałam wziąć pigułi, co za pech...) w żadnej sytuacji. Ani w sytuacji "łapania na dziecko" męża ani zatrzymywania w ten sposób męża przy sobie ani wrabiania mężczyzny, który od początku jasno komunikuje że on dzieci nie chce i nie zechce (na zasadzie ale ja chcę a on pokocha jak się urodzi - no bo kto nie pokocha krwi z krwi i kości z kości)

          --
          http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
      • witrood Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 15:39
        Pan ma nierówno pod sufitem, ale tak desperacko potrzebuje kasy, że do tak dziwnych działań się posuwa. W każdym razie normalny nie jest tak czy siak.
        Znam kobiety, które łapały faceta na dziecko i znam takie, które tylko wykorzystały ich do jego zrobienia. Jedno i drugie to nieporozumienie i przejaw desperacji. Ludziom się błędnie wydaje, że dziecko jest po to, żeby je posiadać jak inne dobra materialne.
        Lata lecą, ale nie mogę zaakceptować ani związku z rozsądku ani rozmnażania z rozsądku. Wiem, że dziwny jestem. wink

        --
        People are stranger, people in danger...
      • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:59
        Bo w przypadku banku, nie ma mowy o żadnym panu tylko o materiale genetycznym. I ile się nie mylę, to nawet zabronione jest ujawnianie danych zarówno dawcy jak i biorcy czy też dziecka powstałego w ten sposób. A sam dawca? No cóż pewnie po prostu zarabia w ten sposób parę złotych. wink

        --
        Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
          • jovian Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:14
            Nie wiem, ale chyba powinny być bo technicznie to nie ma chyba problemów żeby potomstwem jednego 'tatusia' zaludnić pół królestwa. wink
            Tylko potem mogłyby się pojawić problemy z kojarzeniem krewniaczym. ))

            --
            Miałem zły dzień. Tydzień. Miesiąc. Rok. Życie. Cholera jasna. /Charles Bukowski
              • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:42
                kama265 napisała:

                > boszesz.... na przykład jak hodujesz psy rasowe, to musisz sprawdzać do czterec
                > h pokoleń wstecz czy się nie pojawia wspólny przodek aby uniknąć chorób genetyc
                > znych będących skutkiem chowu wsobnego...
                >

                kama porównanie nietrafione i niesmaczne, ogromnym wyzwaniem jest wychowywać dziecko z chorobą genetyczną...
                --
                no to sru.....
                1041737
                • kama265 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:47
                  O co Ci chodzi? pisałam w kontekście postu o tym, że nie wiadomo czy sa limity użycia nasienia i w związku z tym byłoby hipotetycznie wysokie ryzyko trafienia siosty na brata itego co napisał Jovan, ze mogłyby być kłopoty z kojarzeniem krewniaczym.... nie dotyczył ani dzieci z chorobą genetyczna ani wyzwań jakimi wychowanie takiego dziecka jest niewątpliwie.

                  --
                  http://s19.rimg.info/8516a79a562e36b14f4ed9ba0c058c39.gif
                  • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:54
                    kama265 napisała:

                    > O co Ci chodzi? pisałam w kontekście postu o tym, że nie wiadomo czy sa limity
                    > użycia nasienia i w związku z tym byłoby hipotetycznie wysokie ryzyko trafieni
                    > a siosty na brata itego co napisał Jovan, ze mogłyby być kłopoty z kojarzeniem
                    > krewniaczym.... nie dotyczył ani dzieci z chorobą genetyczna ani wyzwań jakimi
                    > wychowanie takiego dziecka jest niewątpliwie.
                    >

                    ja rozumiem, że dyskusja nie dotyczy zwierząt tylko ludzi i w tym kontekście piszę...a odsetek dzieci z chorobami genetycznymi największy właśnie trafia się w kojarzeniu krewniaczym...
                    --
                    no to sru.....
                    1041737
    • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 16:49
      tak sobie poczytałam wątek i chyba jestem trochę zaskoczona...

      i tak na szybko kilka przemyśleń...

      wiem, jakie samotne macierzyństwo niesie problemy, a raczej domyślam się i widzę z obserwacji, i znam z rozmów z takimi osobami po przejściach...łatwo nie jest....
      ..... i jestem raczej za modelem pełnej rodziny, ale....

      nie sądzę by pragnienie posiadania dziecka przez osobę samotną było gorsze, bardziej egoistyczne niż kobiety w związku....
      nie bardzo rozumiem co to zmienia, że ma się u swego boku ,,spodnie''suspicious...zwłaszcza gdy one zupełnie dziecka nie chcąsuspicious

      ..w wielu związkach dzieci pojawiają się nagle, z wpadki, gdzie wielokrotnie marzy o dziecku tylko kobieta, a mężczyzna nie....
      ....tylko potem perswazja, bo tak wypada...tworzą związek formalny...i teoretycznie ten tatuś jest..ale jakoby go nie było..
      są też rodziny, gdy brak jest prawidłowych wzorców...dzieciaki z patologicznych rodzin, gdzie oboje lub jedno pije, spa, bije....
      albo jeszcze inna sytuacja, gdy ojciec zaraz po narodzeniu ...znika...na zawsze lub wyjeżdża za granicę w celu ,,poprawy'' jakości życia i ...po paru latach znajduje sobie tam nową partnerkę...
      lub rodziny, gdzie niby sa oboje, niby się kochają, podejmują decyzje o dziecku...ale potem rośnie ono sobie samo, bo rodzice albo w pogoni za karierą, albo ....zupełnie nie są zainteresowani dzieckiem...
      oczywiście dają mu wikt i opierunek, dbają o podstawowe potrzeby...ale to chyba nie o to chodzi ...

      jak się to ma do sytuacji singielki, która po przeanalizowaniu za i przeciw..mając u boku wsparcie, np, dziadków, rodzeństwo, przyjaciół.......wie, że może dać miłość, dom,uczucia i dobre wartości dzieciakowi....

      w podobnej jakby nie było sytuacji, są kobiety, które samotnie wychowują....czy one też nie powinny? a może posuńmy się dalej..odbierajmy im, bo pewnie nie kochają tak mocno, jak kobiety w związku....

      dlatego nie byłabym tak kategorycznie za....zwłaszcza obserwując niektóre ,,cudowne '' mamusie...suspicious


      dziwi mnie również podejście, że singielka, która podejmuje taką decyzję musi mieć problemy emocjonalne, że z żadnym facetem się jej nie udało...
      może tak wyszło? może nie potrafi godzić się na byle jakość?
      (a niestety wiele związków łączy się właśnie dlatego...żeby nie być samemu, bo co rodzina powie...i czas najwyższy....)
      ...albo spotykani panowie preferowali inny typ związku...bez dziecka....albo okazywali się panami z problemami...
      ..czasem tak bywa ....co nie znaczy, że my jesteśmy idealne, a panowie są be....
      jednak nie oceniajmy w czarno- białych kolorach....bo życie ma różne odcienie....


      --
      ...azaliż gdyż....
      • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:10
        czarny.onyks napisała:

        > tak sobie poczytałam wątek i chyba jestem trochę zaskoczona...
        >
        > i tak na szybko kilka przemyśleń...
        >
        > wiem, jakie samotne macierzyństwo niesie problemy, a raczej domyślam się i widz
        > ę z obserwacji, i znam z rozmów z takimi osobami po przejściach...łatwo nie jes
        > t....
        > ..... i jestem raczej za modelem pełnej rodziny, ale....
        >
        > nie sądzę by pragnienie posiadania dziecka przez osobę samotną było gorsze, bar
        > dziej egoistyczne niż kobiety w związku....
        > nie bardzo rozumiem co to zmienia, że ma się u swego boku ,,spodnie''suspicious...z
        > właszcza gdy one zupełnie dziecka nie chcąsuspicious
        >
        wiesz to nie chodzi o "spodnie"...tylko zastanów się dlaczego nie potrafiła taka pani stworzyć związku...skazała z góry dzieciaka na bycie wychowywanym tylko przez nią, bo taki miała kaprys, zapragnęła posiadać dziecko, tak jak chce się mieć biżuterię, coś fajnego do ubrania i udała się do banku spermy lub poprosiła zaprzyjaźnionego faceta o "przysługę". A egoistyczne jest to dlatego, że dla kobiet w związkach dziecko jest naturalnym "uzupełnieniem" związku i jak dla mnie, decyzja o dziecku w związku powinna być podjęta wtedy, kiedy związek "okrzepnie", obie strony się dotrą, bo wtedy istnieją optymalne warunki na to, by przyjąć do rodziny też dziecko...optymalne warunki dla tego dziecka, dla jego rozwoju, tzn. m.in. rodzice potrafią się ze sobą dogadać, rozwiązywać problemy itd...choć jak to w życiu.... bywa różnie i może taki związek zakończyć się również rozwodem, ale no sorry nie ma sytuacji idealnych, ale trzeba dążyć do tego, by była sytuacja optymalna dla rozwoju dziecka smile
        --
        no to sru.....
        1041737
        • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:27
          chyba trochę przeceniasz rodzinę.....i to uzupełnianie...
          ile razy słyszałam, że on nie chciał, a ona chciała dziecko...
          ....nie widzę tam różnicy między kaprysem singielki a kaprysem zony!....

          ja nie wiem, dlaczego nie potrafiła, bo sytuacja jest wymyślona...
          trochę sobie teoretyzujemy...i odpowiedzi może być mnóstwo....


          --
          ...azaliż gdyż....
          • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:31
            czarny.onyks napisała:

            > chyba trochę przeceniasz rodzinę.....i to uzupełnianie...
            > ile razy słyszałam, że on nie chciał, a ona chciała dziecko...
            > ....nie widzę tam różnicy między kaprysem singielki a kaprysem zony!....
            >
            > ja nie wiem, dlaczego nie potrafiła, bo sytuacja jest wymyślona...
            > trochę sobie teoretyzujemy...i odpowiedzi może być mnóstwo....
            >
            >

            Onyksia mnie jeno chodzi o jak najlepsze warunki dla dziecka i wsio...a rodzina z matką i ojcem, którzy się szanują, rozumieją, wspierają dają najlepsze warunki dla rozwoju dziecka...
            --
            no to sru.....
            1041737
            • czarny.onyks Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:35
              > Onyksia mnie jeno chodzi o jak najlepsze warunki dla dziecka i wsio...a rodzina
              > z matką i ojcem, którzy się szanują, rozumieją, wspierają dają najlepsze warun
              > ki dla rozwoju dziecka...


              i z tym się zgadzam w 100%..

              ale takich rodzina jest mało.....

              a patrząc na te nie do końca spełniające swe obowiażki..i na kochająca matkę singielkę ...zastanawiam się po prostu...czy naprawdę każda ,,pełna '' opcja jest lepsza od tej niepełnej...


              gdyby zapytać dzieciaki z rozbitych, albo pełnych, ale rodzin, gdzie królowała przemoc, alkohol i inne....czy wybrałyby taką...czy samotną mamę, która zrobiłaby dla nich wszytsko...

              to trudny temat....



              --
              ...azaliż gdyż....
              • torado Re: To jak już ustaliliśmy, że... 11.01.15, 17:39
                czarny.onyks napisała:

                > > Onyksia mnie jeno chodzi o jak najlepsze warunki dla dziecka i wsio...a r
                > odzina
                > > z matką i ojcem, którzy się szanują, rozumieją, wspierają dają najlepsze
                > warun
                > > ki dla rozwoju dziecka...
                >
                >
                > i z tym się zgadzam w 100%..
                >
                > ale takich rodzina jest mało.....
                >
                no właśnie, to dlaczego skazywać dziecko na nie optymalne warunki dla jego rozwoju...a tak się dzieje w przypadku tych samotnych kobiet.
                Też nie popieram kobiet, które są w związku, ale nie ma między partnerami porozumienia, nie szanują się, poniżają nawzajem i decydują na dziecko...
                --
                no to sru.....
                1041737
                  • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 19:03
                    E tam... smile
                    Nie chciałam Cię wprawić w zakłopotanie smile Po prostu pytałaś, a że się napatoczyłam, pochodząc akurat z grupy potencjalnych respondentów, to przytaknęłam Twojej hipotezie, że wychowywanie się z samą mamą traumą być nie musi i może być o wiele lepsze, niż pełna nibyrodzina smile


                    --
                    I słoik ma serce! smile
                    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP smile
                    Ja i druga ja na Facebooku smile
                  • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 19:20
                    Oj tam, odwagę... Nie mam poczucia, że zrobiłam coś złego i to moja wina, więc to po prostu taki fakt historyczny wink (niewesoły, ale ostatecznie inkwizycja i inne takie też szczególnie zabawne nie były), opowiadanie o którym szczególnej odwagi nie wymaga (jeśli zazwyczaj tego nie robię to dlatego, żeby słuchaczo-czytacze się nie czuli niekomfortowo smile)

                    Mam nadzieję, że nie będę teraz na każdym forumowym spotkaniu _tą_biedną_marisellą_ i trzymana na dystans, jak takie lokalne dziwadełko wink

                    --
                    I słoik ma serce! smile
                    Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP smile
                    Ja i druga ja na Facebooku smile
                      • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 12:53
                        Ja nie jestem przekonana, czy to dla mnie taka trauma smile Ot, raczej nauczka, historyjka z życia (z morałem), każdy ma jakąś. Może bym miała większa traumę, jakbym była wyjątkiem, ale w moim środowisku to nie było nic poza normą i nikt się z niczym przed nikim nie czaił (w sensie: nie było wstyd przed kolegami), bo większość miała tak samo (powiedziałabym nawet, że ja to wcale nie miałam tak najgorzej, po prawdzie).

                        Nikt mnie nie wyśmiewał, palcami nie wytykał, a jak mnie ktoś nie lubił, to raczej z innych powodów wink Jeśli ktoś z "normalnego domu" zwracał w ogóle uwagę na sytuację u mnie (choć raczej niewielu ją znało, bo takie dzieci z patologicznych rodzin to nie mają jednej nóżki bardziej, żeby je na pierwszy rzut oka rozpoznać wink) to rodzice moich kolegów, a nie dzieciaki (to jeszcze tak a propos tego, że taki odstający od społecznej normy dzieciak jest przez grupę rówieśniczą odrzucany smile)

                        --
                        I słoik ma serce! smile
                        Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP smile
                        Ja i druga ja na Facebooku smile
                • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 20:04
                  Oj, Marisello, nie wiem co napisac, a raczej jak... Dziwnie to teraz zabrzmi. Hmm zaskakujaco? Ale Ja Ci.... Zazdroszcze? Juz mowie o co chodzi. Kiedys, kiedys tam, w zamierzchlych czasach pare privow naskrobalysmy. O sobie cos wspomnialam o rodzinie i Ty Cos nadmienilas jak bylo i jak jest obecnie. To co sie dalo zauwazyc to to ze... Jestescie obok siebie, nawet bardzo blisko, jestescie razem. Pamietam ze jak wtedy czytalam to oczy mi w trakcie pecznialy. Niezwykle milo sie czytalo. A wiele nie bylo. Mi wiele niepotrzeba. Wystarczy kochajaca sie rodzina... . Napisalam ze Ci zazdroszcze? No nie wiem jak to nazwac. Wiem ze mimo wszystko szczescie ze slepia tez wylecialo. Bo uwielbiam takie obrazki. Takie rodzinnie. Jescie niepelni ale jakze szczesciem napelnieni. Moge powiedziec ze szczesliwsi niz niejedna pelna rodzina. Gdy mniej szczescia bylo mysle ze i tak potrafiliscie byc ze soba. "musieliscie" sie troszczyc o siebie, pomagac sobie wzajemnie. Nawet w tamtych gorszych czasach zblizyliscie sie do siebie smile
                  Za takie wspolne bycie, w szczesliwych i mniej szczesliwych chwilach - Gratuluje smile
                  • mavika_88 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 13.01.15, 20:13
                    Ale to dziwacznie moze wygladac, ze pisze o czyms przeciwnym, ze pisze o szczescie. (majac na mysli ze jest miedzy Wami cos glebszego, ze jest uczucie) nie poradze ze to sie tak przebijalo i az jarzylo mnie po slepiach... Mile to bylo, na prawde mile.
                    • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 11:42
                      tdf-888 napisał:

                      > oj, maviko maviko...
                      > a ty niezmiennie to samo... nie potrafisz się powstrzymać od wtajemniczania for
                      > um z kim, jak często i o czym na privie piszecie?

                      Mnie tam akurat to jakoś szczególnie nie przeszkadza smile Jak nie chcę, żeby się ktoś o czymś dowiedział, to po prostu nikomu tego nie mówię wink (a jak mi tylko trochę zależy, to wyraźnie zaznaczam, że to absolutnie nie do powtarzania dalej smile)
                      Trza mieć świadomość, że każda wieść, którą puścisz w świat, zwłaszcza netowo, zostanie w tym świecie na zawsze i może wypłynąć smile

                      Nie gadałyśmy z Maviką o niczym szczególnym (z mojej strony) - zdaje się, że wspominałam chyba tylko, że mam fajną rodzinę i dobre układy z większością jej członków, a z mamą i młodym się kumpluję smile Co nie jest jakąś szczególną tajemnicą, bo sam byś to stwierdził po paru minutach, gdybyś nas razem kiedykolwiek zobaczył wink


                      --
                      I słoik ma serce! smile
                      Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP smile
                      Ja i druga ja na Facebooku smile
                      • tdf-888 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 16:04
                        domyslam się, że ty nie masz nic przeciwko, bo nie jesteś aż tak zasadnicza jak inni, natomiast mi chodzilo o sam fakt. no chyba że się umówiłaś z maviką, że ma o tym napisać wink
                        --
                        wszystko, co tutaj napisałem, jest wytworem mojej bujnej wyobraźni i nie może być wykorzystywane przeciwko mnie.
                        • marisella Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 16:09
                          tdf-888 napisał:

                          > domyslam się, że ty nie masz nic przeciwko, bo nie jesteś aż tak zasadnicza jak
                          > inni, natomiast mi chodzilo o sam fakt. no chyba że się umówiłaś z maviką, że
                          > ma o tym napisać wink

                          Pewnie, przecież ja ze wszystkimi knuję i spiskuję wink

                          --
                          Felietonuje się smile
                          Mój biżu-sklep, blog oraz tegoroczna akcja dla WOŚP smile
                          Ja i druga ja na Facebooku smile
                          • tdf-888 Re: To jak już ustaliliśmy, że... 14.01.15, 17:12
                            a to jest akurat nieistotne, bo ja miałem na myśli, że żeby mavika mogła napisać, o tych rzeczach, to powinna mieć od ciebie pozwolenie, porozumienie, jak zwał tak zwał...
                            myślę, że nie miała i stąd moja uwaga, że znowu zachowała się jak papla, bo paple o rzeczach z priva. a czy to było istotne czy nie, czy się tego wstydzisz... to jest sprawa w tym momencie nieważna. mi chodziło tylko o paplarstwo maviki.
                            no ale jeśli się tak umówiliście, to ok, zwracam mavice honor i odszczekuję: mavika nie jest paplą, to interlokutorzy proszą ją o dystrybucję informacji i stopniu zażyłości, jaki panuje między nią a nimi na privach smile
                            --
                            kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana.