Dodaj do ulubionych

niby fajny a mój instynkt mówi "RUN!"

10.10.18, 19:42
Odpowiedziałam na jedną wątpliwość pod innym postem ale pomyślałam że to ciekawe i zrobię osobny watek:
Spotykam się z kimś od 1,5 miesiąca. Miły facet ... nie ma żadnych problemów...
Ale to takie dziwne że mój instynkt cały czas mówi: "RUN!". Z gościem jest tak: ma na koncie tyle kasy (manager był wyższego szczebla, zarobił kupę a teraz rzucil robotę i se za to żyje). Oficjalna wersja dlaczego rzucił robotę: "uniemożliwiała mu rozwój duchowy"... on naprawdę nie ma problemów. mówi że mu zawsze słońce świeci... medytuje, chodzi na spacery, jada w knajpach tylko, chodzi do klubów na siłkę i saunę... tak spędza czas... zawsze uśmiechnięty czeka z herbatą... ja urzędas baaardzo zasuwam mam ciężko, po pracy zmęczona jak pies, a on mnie wita u siebie z tą herbatką i chce gadać tylko o guru duchowych... jak schodzę na inne bardziej przyziemne tematy a że mój pies ma sraczkę, to wysłucha z uśmieszkiem wyższości/łagodności (bo już mnie chyba intuicja myli) i mówi: naprawdę chcesz o tym rozmawiać...? porozmawiajmy o czymś ważnym... (znaczy o tych guru ;P)… no niby wszystko super a ja siedzę i cały czas coś mi jest tak straaasznie nie halo... jest miłym, czułym facetem to czemu instynkt każe mi uciekać? No ale KOLEŚ NAPRAWDE ma cudowne życie. Czyli można... tylko trzeba zacząć słuchać guru na YT wink
No i moje pytanie: co sądzicie na temat moich obiekcji... wiem, wiem - obserwuję, jestem uważna... ale może to ze mną jest coś nie tak? Jak na razie mam teorię że gościu wszystko "wypiera"... ewentualne problemy, choć wygląda jakby naprawdę dla niego nie istniały...czy to ja po prostu jestem już świrnięta i jak spotykam spokojnego zadowolonego z życia człowieka to wietrzę podstęp? No i jest jeszcze taki aspekt, że przez to że on nie pracuje to ja mam trochę problem żeby go szanować... Ale może to też zboczenie wychowania w prlu, że każdy powinien w pocie czoła zapieprzać na swój chlebek?
Edytor zaawansowany
  • uny 10.10.18, 19:57
    Ja bym spierdzielał.

    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 10.10.18, 21:02
    no ale rozwiń, why?. bo wiesz, łatwo uciekać od każdego, a ja trochę tak podchodzę że długo żyję nadzieją że się "ułoży"...
  • letniaburza77 10.10.18, 21:17
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > no ale rozwiń, why?. bo wiesz, łatwo uciekać od każdego, a ja trochę tak podcho
    > dzę że długo żyję nadzieją że się "ułoży"...

    Nie licz na to . Uny niczego nie rozwija . Rzuca krótką sugestią jak granatem i spiernicza. I pewnie jeszcze się chichroli pod wąsem.tongue_out
  • dolores2222 10.10.18, 21:22
    Ma wąsa?
    łoł wink
  • uny 10.10.18, 21:32
    nie ma. w sobotę zgolił brodę, taką prawie roczną. ehhhh

    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • undead.mortis 11.10.18, 10:12
    Uniak bez brody heh niemożebne
    toż to profan wink
    czyli wikingowie wyginęli big_grin

    --
    morituri te salutant
  • green.amber 11.10.18, 22:21
    Uny z brodą??? Już mię się twarze zacierają w pamięci, co ta starosc z człowiekiem robi...

    --
    Zważaj na swoje myśli, ponieważ one stają się twoimi słowami. Zważaj na swoje słowa, ponieważ one stają się twoimi uczynkami. Zważaj na swoje uczynki, gdyż one stają się twoimi nawykami. Zważaj na swoje nawyki, gdyż one stają się twoim charakterem. A twój charakter staje się twoim przeznaczeniem.
  • undead.mortis 11.10.18, 23:42
    wiesz jak jest heh
    czas nadgonić wink
    okrąglaktak jak za pierwszym razem?

    --
    morituri te salutant
  • green.amber 12.10.18, 22:32
    undead.mortis napisał:

    > wiesz jak jest heh
    > czas nadgonić wink
    > okrąglaktak jak za pierwszym razem?
    >

    To do mla??? Żem jest znów na delegacji wink


    --
    jako rzecze tedeusz z ósemkami swemi czema:
    > znam życie...
    > z forów tongue_out
  • adria231 13.10.18, 16:39
    Facet nie pracuje, a ma pieniądze nie wiadomo skąd. Może jest bandytą albo oszustem . Wynajmij detektywa , niech go prześwietli. Zachowanie tego kolesia jest takie, że nawet na pojedynczą randkę nie nadaje się. Trzymaj się od niego z daleka, bo nic dobrego z tej znajomości nie wyniknie.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 13.10.18, 17:36
    Nieee, to zupełnie inny typ człowieka. Ten to taki trochę oderwany od realności mózgowiec. Zarabiał dużo bo ma taką branżę że tam dużo płacili (wiem jaka ale nie chce mi się rozpisywać - krótko projekty związane z IT) i se uciułał dużo kasy na koncie bo żyje jak minimalista. Tylko je, ćwiczy, medytuje i spaceruje... czasem do kina pójdzie wink
    Detektyw mi nie potrzebny, tylko zdrowy rozsądek! :smile big_grin

    --
    - Wiesz przecież bardzo dobrze, że nie jesteś prawdziwa.
    - Jestem prawdziwa! - powiedziała Alicja i wybuchła płaczem.
    - Nie staniesz się ani trochę prawdziwsza przez to, że płaczesz.
  • uny 12.10.18, 10:12
    Tak była broda. Zapuściłem się niczym dziad borowy. Myślałem nawet o dorywczym zajęciu w okresie świątecznym -wiesz czerwony kubrak i czapa.


    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • green.amber 12.10.18, 22:30
    uny napisał:

    > Tak była broda. Zapuściłem się niczym dziad borowy. Myślałem nawet o dorywczym
    > zajęciu w okresie świątecznym -wiesz czerwony kubrak i czapa.

    No iiiii ??? Było tak blisko, jeszcze miesiąc dwa, mógłbyś zrobić furorę wink

    --
    Nie można mieć w życiu wszystkiego, ale można mieć wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Rzecz w tym, by wiedzieć, co jest nam do tego szczęścia potrzebne.
  • uny 13.10.18, 21:13
    już po ptokach

    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • green.amber 13.10.18, 23:06
    Zasadniczo chyba jeśli nie została wydepilowana na ten przykład laserowo to zawsze jest jakaś szansa, że odnośnie wink

    --
    Zważaj na swoje myśli, ponieważ one stają się twoimi słowami. Zważaj na swoje słowa, ponieważ one stają się twoimi uczynkami. Zważaj na swoje uczynki, gdyż one stają się twoimi nawykami. Zważaj na swoje nawyki, gdyż one stają się twoim charakterem. A twój charakter staje się twoim przeznaczeniem.
  • adria231 14.10.18, 09:18
    Zauroczenie facetem czasem zabija zdrowy rozsądek. Ktoś postronny skuteczniej rozeznałby sytuacje.
  • kevinjohnmalcolm 14.10.18, 13:34

    > Zauroczenie facetem czasem zabija zdrowy rozsądek.

    Zauroczenie zawsze zabija zdrowy rozsądek. I nie ma znaczenia czy to mężczyzna czy kobieta smile


    > Ktoś postronny skuteczniej rozeznałby sytuacje.

    Dlatego od lat piszę, że najlepszym sposobem dowiedzenia się prawdy o facecie jest zapytanie o opinię o nim innych facetów, którzy go znają. Bardzo często buce grają przed kobietami idealnych mężczyzn, ale w męskim gronie nie krępują się mówić co tak naprawdę myślą o kobietach.
    Jest tylko jeden problem: żadna zauroczona kobieta nie posłucha takiej rady...
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 14.10.18, 14:26
    kevinjohnmalcolm napisał:
    > Dlatego od lat piszę, że najlepszym sposobem dowiedzenia się prawdy o facecie j
    > est zapytanie o opinię o nim innych facetów, którzy go znają. Bardzo często bu
    > ce grają przed kobietami idealnych mężczyzn, ale w męskim gronie nie krępują si
    > ę mówić co tak naprawdę myślą o kobietach.
    > Jest tylko jeden problem: żadna zauroczona kobieta nie posłucha takiej rady...

    O ja bardzo chętnie słucham takich rad. Tylko wiesz, u mnie jest tak że buddysta ma tylko JEDNEGO kolegę... z którym w dodatku bardzo wzbrania się mnie poznać (kilka razy nagabywałam o wspólne piwko czy cuś, to mówi cyt. "nie ma takiej potrzeby..." tongue_out). Pytałam dlaczego i zażartowałam że kolega samotny to może boi się że mu mnie zabierze, to odparł całkiem poważnym tonem, że tak tongue_out.
    Czyli nie mam jak "zobaczyć go oczami jego znajomych".
    A poza tym istnieje jeszcze coś takiego jak męska "lojalność"... na ile prawdę powie jakiejś nowej lasce jeden kumpel o drugim?
    --
    - Wiesz przecież bardzo dobrze, że nie jesteś prawdziwa.
    - Jestem prawdziwa! - powiedziała Alicja i wybuchła płaczem.
    - Nie staniesz się ani trochę prawdziwsza przez to, że płaczesz.
  • kevinjohnmalcolm 16.10.18, 01:16
    > A poza tym istnieje jeszcze coś takiego jak męska "lojalność"... na ile prawdę
    > powie jakiejś nowej lasce jeden kumpel o drugim?

    Ale nie pytać jego dobrych kumpli! Tylko zaufanych gości, którzy go po prostu znają.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 16.10.18, 09:27
    No w tym przypadku nie mam możliwości. Nawet to jest zastanawiające - nikogo obok niego...
    Jak zażartowałam, że chyba swoją arogancją wszystkich znajomych przepłoszył, to stwierdził, że widać nie zasługiwali żeby być jego znajomymi ;P
    Na to ja pociągnęłam temat (nie byłabym sobą) mówiąc że to aroganckie myśleć ze ludzie muszą ZASŁUŻYĆ aby być jego znajomymi (czyli znowu mania wielkości się kłania), to się trochę zmieszał, ale szybko odzyskał rezon i stwierdził, że to było w przenośni! Ale powiem wam że to, że w przenośni, to powiedział takim niepewnym głosem, widziałam że albo nie mówi prawdy, albo sam nie jest przekonany do tego co mówi...

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • uny 14.10.18, 10:00
    Spoko, już odrabiam straty. Droga przede mną długa i kręta.


    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • uny 10.10.18, 21:34
    dałbym drapaka. Po tylu latach już wiem, że jak mi coś w środku mówi wiej to spierdzielam i się nie oglądam.

    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • margott_2 10.10.18, 20:29
    Muszę przyznać,że mam duży problem z jego brakiem problemówsmile. Ja znam różne indywidua:byłego księdza, filozofującego, bezrobotnego anarchistę, a takiego jeszcze niesmile. Ja bym się nie dogadała, nie ma siły. Muszę czasem pogadać o sraczce kota, to nie jest błaha sprawasmile. Niech nikt mi wtedy nie waży się przerywać.smile. W temacie pracy też bym miała problem. Kiedyś gdzieś przeczytałam,że prawdziwie odpoczywa się tylko po ciężkiej pracy. No i tak mi pasuje.smile
  • dolores2222 10.10.18, 20:31
    Matko, miałam napisać tak samo, ale mi się nie chciało długo big_grin
    I tak mi nie uwierzysz, ale prawie słowo w słowo mi się zgadza big_grin
  • margott_2 10.10.18, 20:32
    Jestem Twoim alter-egosmile
  • dolores2222 10.10.18, 20:33
    E tam, nie ważyłabym się nawet tak pomyśleć big_grin
  • autoteliczna 10.10.18, 20:32
    No, ja już trochę popisałam w tamtym wątku, ale tu jeszcze dopiszę:

    Wejrzyj w to, co Ci każe uciekać? Czy to instynkt samozachowawczy czy strach przed zaangażowaniem?
    Bo to dwie różne rzeczy są.
    No i odczucia, jakie masz, gdy myślisz o sobie i o nim w tym związku...
    Czy go w ogóle lubisz? Czy przyjaźnisz się? Czy widzisz w nim pokrewną duszę?
    Albo może za wcześnie to stwierdzić..? Chcesz poczekać na to, co się okaże, co wam wyjdzie - czy nie chcesz?
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 10.10.18, 20:55
    Nieee ja się nie boję zaangażowania, jak mam być szczera to wręcz przeciwnie jestem rok po rozwodzie i o niczym innym nie marzę tylko pokochać wielką miłością na wieki smile
    To jest raczej instynkt samozachowawczy...
    A odczucia to mam takie że nie mogę być po prostu sobą tylko cały czas się cenzuruje teraz podświadomie, żeby go nie "rozczarować" tym że mam "przyziemne sprawy"...
    Raczej nie jest pokrewną duszą... ale liczyłam że wszystko pomału wypracujemy... lubię z nim spędzać czas, choć cały czas mam w tyle głowy że mną manipuluje i jestem nastawiona na "wychwytywanie manipulacji"... czyli do końca nie mogę się wyluzować...
    manipuluje delikatnie, np. pyta z przymilnym uśmiechem: "pójdziesz sama z psem, bo ja bym już tak chętnie wszedł do wanny", - to to mówię ok spoko pójdę... no i łapię się na tym, że po 10 godzinach w robocie, stoję wieczorem, po ciemku, sama, w obcym miejscu wawy (któreś z pierwszych "nocowań") z tym psem, jakieś stare kamienice, jakieś pijaczki przechodzą, gaja się denerwuje… a on sobie po całym dniu leniuchowania wyleguje się w tym czasie w wannie...
  • autoteliczna 10.10.18, 21:48
    Hmmm.... A gdzie Ty w tym wszystkim?
    Dużo oddajesz, poświęcasz, ustępujesz...?
    Wyczerpujesz się, jedziesz na rezerwie?
    Masz skąd wziąć, żeby dać?
    Dwa zbiorniki - z jednego wlewasz do drugiego, i tak ustawicznie.
    On Tobie jakieś paliwo leje? wink
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 10.10.18, 22:10
    No prawda jest taka że w okolicach rozwodu rok, dwa temu to byłam całkowicie wyczerpana. Teraz odżyłam bo mam spokój od toksycznego męża, ale niestety mam taka naturę że dużo daję a nie bardzo potrafię brać... choć się cały czas uczę... zawsze chciałam "mózgowca" i cieszyłam się że kogos takiego spotkałam, tylko nie wzięłam pod uwagę że z wyyysokim IQ często nie idzie w parze wysoka empatia i inteligencja emocjonalna... czasem czuję się po prostu zmieszana jego "wykorzystywaniem sytuacji" i na pewno widać to po mojej minie, ale chyba nie jestem wystarczająco asertywna... co dziwne wśród ludzi uchodzę za pewną siebie i dynamiczną kobietę... tylko z nim czuję się jak bezwolny osioł... i w tym świetle czuję że to nie jest dla mnie dobre.
    jego paliwo to jego zainteresowanie... no i dość udany seks. Także leje niby to paliwo, ale cały czas podskórnie czuję że coś jest nie tak.
  • autoteliczna 11.10.18, 02:10
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    czasem czuję się po prostu zmieszana jego "wykorzy
    > stywaniem sytuacji" i na pewno widać to po mojej minie, ale chyba nie jestem wy
    > starczająco asertywna... co dziwne wśród ludzi uchodzę za pewną siebie i dynami
    > czną kobietę... tylko z nim czuję się jak bezwolny osioł... i w tym świetle czu
    > ję że to nie jest dla mnie dobre.
    > jego paliwo to jego zainteresowanie... no i dość udany seks. Także leje niby to
    > paliwo, ale cały czas podskórnie czuję że coś jest nie tak.

    Buntowniczko - a która Ty jesteś prawdziwa: ta dynamiczna czy ta bezwolna? Czy może jeszcze inna?
    Lepiej wybrać opcję, która pozwala na bycie sobą - w związku nie można się czuć ciągle zmieszaną, niedorastającą, nie dość mądrą, pouczaną, kierowaną.

    Paliwo - zainteresowanie i seks... Nie wiem, jak to zainteresowanie się przejawia... Dla mnie zainteresowanie to jest troska o to, jak Ty się czujesz - w sensie i fizycznym i emocjonalnym. Ale nie na zasadzie: "Zrób to czy tamto, bo ja wiem, że to dla ciebie najlepsze" - tylko raczej wejrzenie w Twoje potrzeby - ta po prostu, z serdeczności, nie z musu i nie z poczucia bycia "tym mądrzejszym".
    Oceniaj sama smile

    Tam w drugim wątku Ci wrzuciłam cytat o intuicji - tak apropos czucia, że coś jest nie tak smile
  • margott_2 11.10.18, 21:37
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > Nieee ja się nie boję zaangażowania, jak mam być szczera to wręcz przeciwnie je
    > stem rok po rozwodzie i o niczym innym nie marzę tylko pokochać wielką miłością
    > na wieki smile
    > To jest raczej instynkt samozachowawczy...
    > A odczucia to mam takie że nie mogę być po prostu sobą tylko cały czas się cenz
    > uruje teraz podświadomie, żeby go nie "rozczarować" tym że mam "przyziemne spra
    > wy"...
    Mnie ten fragment uderzył. Tak jakbyś musiała zasłużyć na miłość...
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.10.18, 21:48
    tak. coś w tym jest. kiepsko znoszę ludzkie rozczarowanie. z natury jest perfekcjonistką, choć już baaardzo wypracowałam lżejsze podejście... ale czuje duży dyskomfort na myśl ze mogłabym być dla kogoś "niewystarczająca" i próbuję go podświadomie zniwelować... ale to totalna bzdura jeśli chodzi o związek... wiem.
  • margott_2 11.10.18, 21:55
    To schemat jest. Reagujesz tak, bo ktoś ci go wdrukował, ktoś wymusił na Tobie,że masz być "wystarczająca", a raczej,żebyś myślała,że musisz być.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 14.10.18, 14:14
    margott_2 napisała:

    > To schemat jest. Reagujesz tak, bo ktoś ci go wdrukował, ktoś wymusił na Tobie,
    > że masz być "wystarczająca", a raczej,żebyś myślała,że musisz być.

    No dobra. Ale zastanówmy się nad taką sytuacją. Można być z kimś kto jest "wystarczający" (i tu w ogóle nie chodzi o kwestie materialne - tylko o warunki emocjonalne, intelektualne, a nawet etyczne). No ale sa osobniki, które wywołują efekt "łał" (jak mój luby byt forumowy pod względem intelektualnym, emocjonalnym, etycznym) lub buddysta (intelektualnie). No i chyba każdy człowiek wolałby budzić się do końca życia przy kimś, kto wywołał w nim na początku ten efekt "łał", niż przy kimś kto jest po prostu "spoko gościu". Czyli w kwestii "bycia wystarczającym" nie chodzi o to, że ktoś komuś wdrukował że musi zasłużyć na miłość, tylko że chce się być też "łał" dla tego, kogo się wybrało. Oczywiście insza inszość, na ile jest to możliwe, nie zatracając własnego ja.

    --
    - Wiesz przecież bardzo dobrze, że nie jesteś prawdziwa.
    - Jestem prawdziwa! - powiedziała Alicja i wybuchła płaczem.
    - Nie staniesz się ani trochę prawdziwsza przez to, że płaczesz.
  • autoteliczna 10.10.18, 20:44
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:


    innym razem: "mam nadzieję że okażesz się na tyle mądra b
    > yśmy mogli być razem".

    Serio Ci tak powiedział???
    Nie no, dla mnie to nie halo.
    Jestem z kimś, bo chcę, bo tak wybrałam.... a nie dlatego, że ktoś mi pozwala albo mnie przekonuje, że mogę czy powinnam.
    W tym podejściu, które opisałaś, nie ma świadomości i wolności.
    Nie wiem, jakich guru słucha Twój facet, ale ze świadomością i "oświeceniem" jego postawa nie ma chyba wiele wspólnego...
  • dolores2222 10.10.18, 20:47
    big_grin big_grin big_grin
    Sorry, to nie powód do śmiechu.
    I sorry, ale jak dla mnie to wkrętka.
    I to na maksa. suspicious
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 10.10.18, 20:59
    Ale że co z tą wkrętką? Może gupia jestem po prostusmile
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 10.10.18, 21:11
    Nie potrafie go jeszcze rozgryźć, czy takie "gadanie wielkościowe" wynika z tego że ma o sobie takie wielkie mniemanie, czy też uważa że złapał pana boga za nogi (że z nim jestem) i próbuje mnie przekonać jaka to szczęściara jestem że się z nim zadaję...
  • searam 11.10.18, 20:44
    Klatka zlota, czy pozlacana to nadal klatka...wink
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.10.18, 20:50
    O tak, tak… to bardzo dobre porównanie... człowiek bardzo chce być spokojny i szczęśliwy, bo jest dobrze, ciepło i bezpiecznie... ale to nadal ... klatka tongue_out
  • searam 11.10.18, 21:19
    Hmm... Spokoj,szczescie,dobro,cieplo i bezpieczenstwo...Niemal hasla wyborcze..wink
    A moze lepiej troche niepokoju ? Niepewnosci? Obawy? Nerwowki...? smile Zycie nabierze sensu..
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.10.18, 21:50
    Dzięki! Ta sprawność już odhaczona! tongue_out Teraz moja wersja sensu: TYLKO spokój i szczęście, albo - pomocny kop w dupę dla lepszego lotu!
  • searam 11.10.18, 21:59
    Madame sobie zyczy "pomocnego kopa" w to cos za czym my sie ogladamy...?! wink
    A jak potem since usprawiedliwic..?! wink
    I coz to za widok w lustrze..?
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.10.18, 22:16
    Sińce to niewielka cena za trochę frajdy... no może z tym kopem bez przesady... można zacząć od klapsa wink
  • green.amber 11.10.18, 22:25
    Być blisko drzwi i niekoniecznie po to, zeby psa wyprowadzać, jakby to byla książka albo film, to bym byla ciekawa ciągu dalszego

    --
    jako rzecze tedeusz z ósemkami swemi czema:
    > znam życie...
    > z forów tongue_out
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.10.18, 22:31
    Tak... koleś może okazać się psychopatycznym mordercą... na razie czai się, uśmiech kota spod zmrużonych powiek, oczekiwania artykułowane namiętnym szeptem, przy próbach oponowania widoczna przez chwilę w oczach błyskawica szaleństwa, groźby… całymi dniami chodzi po ulicach i obmyśla co mi wreszcie zrobi, gdy... nadejdzie czas... !!! smile smile tongue_out)
    łale fajnie! kto mnie uratuje? Czy jest jakaś Starling na sali??? tongue_out
  • facet699 12.10.18, 21:22
    a teraz przenieś się w czasie rok do przodu i zbierz to co już wiesz i odczuwasz. Jesteś szczęśliwa?

    --
    ---------------
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 13.10.18, 19:21
    facet699 napisał:

    > a teraz przenieś się w czasie rok do przodu i zbierz to co już wiesz i odczuwas
    > z. Jesteś szczęśliwa?
    >
    Nie, bardzo nie tongue_out … chyba jestem już trochę podduszona, bo nie dowierzam własnym odczuciom...
    Chyba muszę wziąć się w garść i podjąć męską decyzję, widzę to coraz wyraźniej sad



    --
    - Wiesz przecież bardzo dobrze, że nie jesteś prawdziwa.
    - Jestem prawdziwa! - powiedziała Alicja i wybuchła płaczem.
    - Nie staniesz się ani trochę prawdziwsza przez to, że płaczesz.
  • dolores2222 14.10.18, 11:06
    Uważaj, bo zaraz przyjdzie Gwen i się dowiesz, że stawiasz się w roli ofiary i manipulujesz ludźmi tongue_out big_grin
  • gwen75 14.10.18, 11:11
    Bunt akurat wygląda na osobę wiarygodną i sympatyczną, w przeciwieństwie do ciebie.
  • dolores2222 14.10.18, 11:14
    Też cię kocham, Ropuszku mój kiss
  • strike1965 21.10.18, 13:11
    Ciekawe czy masz moje doświadczenie? Ja z autopsji popieram Twoje zdanie.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 14.04.19, 23:33
    Kochani, chyba jestem Wam winna dalszy ciąg opowieści! ;P
    Przynajmniej Silu się domaga między wierszami (Silu wystawiam się na Twoje szpileczki, doceń wink)...
    Sorki że Was zdradziłam forumowo, ale chciałam obiektywnych opinii tych kobiet-harpi z ematki…
    Tylko nie kopcie leżącej, ja teraz troszzki słabuję na duszy i umyśle! wink

    forum.gazeta.pl/forum/w,567,167927698,167927698,oplata_za_mieszkanie_.html

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • kevinjohnmalcolm 15.04.19, 07:17
    Nie czytałem całego wątku na ematce, bo trochę długi, ale skomentuję kilka wypowiedzi:


    > Tak - naprawdę sądziłam że moje uczucie choć trochę go zmieni..

    Przyjmij Buntosiu do wiadomości jedno: żaden facet się nie zmieni. Jeżeli już, to na gorsze. I piszę to jako facet, znam sprawę na wylot.


    > Bo powyżej 40 w "drugim rozdaniu" to już tylko takich "dziwacznych" spotykam...

    To zacznij obracać się w innych kręgach. Poważnie. Znam kilku autentycznie fenomenalnych wolnych gości powyżej 40, którzy bez żadnych kombinacji i wad ukrytych są porządnymi uczciwymi facetami. Są sami, nie mogą znaleźć partnerki, lub znalezienie jej zajmuje im długie lata, bo panie zapatrzone są jedynie w tych "dziwacznych".


    > Mam wrażenie, że jak koleś jest normalny, to laska go jednak trzyma w chałupie...
    > a "na rynku" to zostają tacy, do których trzeba się już nieźle wyginać emocjonalnie...

    W wielu przypadkach tak jest, ale w Anglii spotkałem się ze zjawiskiem, które jest przerażająco powszechne. Scenariusz jest zawsze taki sam: para z wieloletnim stażem (i często dziećmi) emigruje do Anglii, a następnie po 2-3 latach porządny uczciwy chłopina dostaje kopniaka i zostaje wymieniony na 20 lat starszego Anglika bufona (ale to tak strasznego, że ja z nim w ogóle paru słów nie potrafię zamienić). Faceci zostają na lodzie na długie lata sami. I są to bardzo porządni faceci, znam ich bardzo dobrze.


    Tak więc Buntosiu - do roboty! Zmień środowisko, zacznij szukać w innych kręgach. Normalni wolni faceci po 40 się zdarzają.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 09:54
    O, to mamy podobny problem, zauważyłeś, Kev?... oboje potrzebujemy zmiany otoczenia wink
    To może taka zabawa, jak w tej sztuce, nie pamiętam tytułu, zresztą był też taki film...:
    Zróbmy zamiankę: ja na miesiąc do Twojego lokum, Ty do mojego.
    Ja sobie przygrucham fajnego chłopa w anglii, a Ty przemiłą dziewczynę w wawie?
    Deal?? big_grin big_grin big_grin

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • kevinjohnmalcolm 15.04.19, 19:42
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > Zróbmy zamiankę: ja na miesiąc do Twojego lokum, Ty do mojego.

    A wiesz że to niegłupi pomysł.
  • uny 15.04.19, 10:23
    a taki był ładny -amerykański...

    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 11:43
    hehewink...
    A Ty uny rozumiem nie popełniasz błędów, bo profilaktycznie nie wychodzisz sprzed TV?
    big_grin

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • gyubal_wahazar 15.04.19, 12:29
    Buntoś, luz. Dobrze, że się w miarę szybko połapałaś. A buddyście zostaw kartkę, że przeflancowałaś się na hinduizm, bo od niuchania tych kadzideł czajnik Cię rozbolał, więc asta la vista, hasta maniana, arrivederci i szerokości
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 12:58
    big_grin big_grin big_grin
    Gubiś liczyłam na Ciebie i się nie przeliczyłam wink ... wycieram ekran bo prychnęłam zupką... moim kapuśniaczkiem pysznym btw

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • uny 15.04.19, 12:38
    popełniam ich całe mnóstwo.
    przeczytałem wątek z linka, który podałaś i refleksja mnie naszła -pierdolnięci są wszyscy tylko 95% jest niezdiagnozowanych.


    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 13:00
    Mam podobne przemyśleniatongue_out... tylko ja, w swej optymistycznej naturze, bujałam się tak w okolicach 85% wink ... siebie oczywiście wliczam ;P

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • uny 15.04.19, 13:59
    ja się do lekarza od czubków nie wybieram. Ale czytając opisy przypadłości, z powyższego linku, myślę -o! to o mnie.

    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 14:53
    no cóż... chu...watości psychiatrzy raczej nie leczą... ale odpowiednio dobrana terapia mogłaby zdziałać cudawink ... tylko trzeba najpierw stanąć w prawdzie, a to najtrudniejsze tongue_out

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • uny 15.04.19, 15:21
    można stanąć w prawdzie i... mieć to w dupie, nie leczyć.


    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 15:48
    A pewnie, jak najbardziej... Wybór jak każdy innysmile

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 16:08
    A skoro uważasz że masz podobnie, uny, to proszę odpowiedz na pytanie:
    gdyby kobieta z którą jesteś, na której ci zależy, wykazała ci te wszystkie "słabości" - to czy chciałbyś się zmienić dla niej, czy raczej zamydlić jej oczy na jakiś czas, bo tak ci po prostu dobrze?

    A może byś z nią zerwał, bo zobaczyłbyś, że to już dłużej tak nie pojedzie bez zmian, na które nie masz ochoty?

    Przyznałbyś przed nią (nie przed sobą) że widzisz to o czym ona mówi, czy próbowałbyś ją przekonać że z tobą jest wszystko ok, tylko całe forum to debile? wink

    Jeśli nie na swoim przykładzie, to ogólnie - jak myślisz że "taki" facet by zrobił?

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • uny 15.04.19, 16:23
    nie wiem jak "taki" facet by zrobił.
    ja źle znoszę krytykę, odwracam się i idę w cholerę. nie znam się na tych damsko-męskich historiach, kobiety na których mi zależy też idą w cholerę.
    raczej nie pomogę w poszukiwaniach odpowiedzi na zadane pytania.


    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • margott_2 15.04.19, 16:45
    Ja nie bardzo rozumiem po cholerę się do niego wprowadzałaś. Z daleka było widać, że facet pilnuje własnego interesu, do filantropii mu daleko a weszłaś w zależność. Chcieliście mieszkać razem to trzeba było coś wynająć albo niech on mieszka u ciebie a tak to uzależniłaś się od jego widzimisię. No chyba, że tylko Tobie zależało, zeby razem zamieszkac.I jeszcze matkę powiadomilas ( jak u Ciebie mieszka to rozumiem wie dlaczego) a z matką masz układy trudne. Ja też mam trudno to absolutnie nic swojej nie mówię. A jeżeli chodzi o zmianę człowieka to polecę tak alkoholowo: nie przez ciebie piję nie dla ciebie przestanie pić. Twoja miłość go nie naprawi.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 21:27
    Bo dojrzeliśmy do tego, że zaczęło nam przeszkadzać, że nie zasypiamy razem i nie budzimy się razem. Ze tak jeździmy w te i wewte…
    Poza tym tydzień przebywania z kimś w jednym domu dzień i noc pozwoli Ci poznać lepiej danego człowieka, niż pół roku spotykania się na dwie godziny trzy razy w tygodniu.
    Ponadto ja mam psa i kota i dość wąskie łóżko tongue_out. Gdy jechałam do niego, musiałam zabierać psa (co było nieco męczące dla starego psa) a kot zostawał w domu (co było dla mnie stresujące bo nie lubię jej zostawiać samej bo tęskni). On nie mógł za często u mnie nocować bo się nie wysypialiśmy na wąskim łóżku, więc pozostawało moje jeżdżenie do niego, a ja codziennie jednak długo pracuję, więc to jeżdżenie mnie męczyło. Milion powodów, żaden wzięty z sufitu, wszystkie wypracowała praktyka. Wspólne zamieszkanie to była jedyna rozsądna opcja. A czemu nie u mnie? Bo mam nie wykończone mieszkanie, mąż zostawił je w połowie remontu a ja byłam tak rozwalona rozwodem, że tak mieszkałam. nie kończyłam swojego mieszkania, bo kupiłam i remontowałam w międzyczasie synowi - remontu dwóch jednocześnie nikt normalny by nie przeżyłwink. A więc u mnie trzeba byłoby jeszcze włożyć kasę i pracę w dostosowanie mieszkania. Plus u niego lepsza komunikacja. Wybór dla obojga był raczej oczywisty.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • obrotowy 15.04.19, 16:36
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
    chodzi do klubów na siłkę i saunę.


    odpowiedzialbym... ale nie odpoviem...
    nie mam zwyczaju zadawac sie z osobami chodzacymi na "siłkę"

    na "siłkę" - a nie na siłownię

    podobnie jak nigdy w zyciu nie mialem i nie bede mial nigdy "kumpeli"
  • uny 15.04.19, 16:42
    Ty poważnie tak?


    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 21:13
    Obrotowy. To poniżej mojej godności, ale odpowiem spokojnie:
    Nie pochodzę z nizin społecznych, ale w trzecim pokoleniu z inteligencji warszawskiej. To, w jaki sposób formułuję słowo pisane, w dużej mierze zależy od tego, jak bardzo się śpieszę, w jakim stanie emocjonalnym jestem oraz do kogo adresuję wiadomości. Tu akurat bardzo się śpieszyłam, pisałam często pod wpływem emocji, pilnując się, aby używać języka prostego, zrozumiałego dla "ludu". Nigdy się nie wywyższam oraz całym swoim jestestwem nie daję do zrozumienia, że czuję się lepsza od innych, gdyż takie postępowanie mnie mierzi i od tego właśnie całe życie uciekam (negując jaśniepańskie zapędy mojej rodziny). Także miło by było, gdybyś jako mężczyzna postarał się pomóc internetowej koleżance i np. naświetlił trochę jak działa męska psychika. Byłbyś w tym świetny, ponieważ mój ukochany ma pokrętny umysł, lubi naginać fakty i przedstawiać je w takim świetle, aby potwierdzać swoje tezy - a Ty - biorąc pod uwagę Twoją historię "zdradzacza" - mógłbyś bardzo pomóc w zrozumieniu. Ale nie - Ty wolisz pokazać swoją wyższość punktując niektóre użyte przeze mnie zwroty. Miałkie to, ale myślę że to tylko gorszy moment i coś jednak konstruktywnego wniesiesz do tematuwink
    Proszę! wink

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • gyubal_wahazar 15.04.19, 21:21
    Nie troskaj się bzdetami, Buntoś. Na moje, to facet po 40 jeśli chce, może zmienić jakieś nawyki, ale nie cechy charakteru.
    Jeśli typ jest egoistą, to nie wiem jaki kataklizm mógłby to zmienić, ale na pewno nie niewiasta. No chyba że na krótką metę, by jej coś udowodnić, ale w dystansie wada wróci. Jeśli nie czujesz że jesteś dla niego naprawdę bardzo ważna, niemal tak ważna jak dzieci (bo daruj, ale na moje dzieci winny stać odrobinę wyżej), to szkoda sensu

    A na razie spróbuj jakoś odreagować. Może jakaś siłka, wieczór z kumpelą, charatanie w gałę, szarpnięcie w bękle albo chapankę. Joł ! wink
  • gyubal_wahazar 15.04.19, 21:25
    Albo ta no .. solarka. Siemka. I strzałeczka wink
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 21:37
    gyubal_wahazar napisał:

    > Albo ta no .. solarka. Siemka. I strzałeczka wink

    Na razie idę se pierdolnąć tipsy i firany (sztuczne rzęsy)… to mi na trochę powinno zluzować cycki, tj. osiągnąć satysfakcjonujący poziom wdupiemania, szczególnie w obszarach narażonych na kontakt z mentalnymi wydzielinami pseudointeligencjiwink


    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • gyubal_wahazar 15.04.19, 21:47
    No i chędogo, tylko nie daj się tam oskubać z mamony. Narka wink
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 15.04.19, 21:29
    gyubal_wahazar napisał:

    >>A na razie spróbuj jakoś odreagować. Może jakaś siłka, wieczór z kumpelą, chara
    > tanie w gałę, szarpnięcie w bękle albo chapankę. Joł ! wink

    big_grin big_grin big_grin



    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • obserwator-rzeczy-ulotnych 16.04.19, 09:47
    Serwus Koleżanko Obowiązkowa wink smile
    Jako, że ladies na emamie objechały Cię nadzwyczaj zdrowo (aczkolwiek też z humorem i pewną dozą zrozumienia) to ja tylko dodam, że masz sytuację trochę jak filmie
    www.youtube.com/watch?v=3ZpQHi12Dk0
    Po prostu plusy przesłoniły Ci minusy.
    Jedne i drugie są na pewno jak najbardziej namacalne - plusy jak sądzę bardziej fizyczne, minusy zaś mentalne.
    Nie będę się specjalnie rozwodzić, mam nadzieję, że decyzję podjęłaś i wprowadzisz w czyn - akurat na wiosnę będzie Ci łatwiej mimo wszystko rozstać się i powrócić do własnych 4 ścian - i będzie dobrze.

    Jeszcze tak tytułem zmieniania tej drugiej połowy oraz pracy nad sobą - z jednej strony to na pewno większość dostępnych związkowo facetów po 40-tce nie przejawia jakiejś specjalnej chęci do Wielkich Życiowych Zmian, ale :
    po 1 - większość to na szczęście nie wszyscy
    po 2 - ci skłonni do zmian i pracy nad sobą i związkiem nie od razu będą się rzucać na głęboką wodę

    Czas pokaże na kogo nowego trafisz - a jestem przekonany, że trafisz, i to lepiej niż finansista/buddysta/sknera.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 16.04.19, 09:59
    obserwator-rzeczy-ulotnych napisał:

    > Po prostu plusy przesłoniły Ci minusy. Jedne i drugie są na pewno jak najbardziej namacalne - plusy jak sądzę bardziej fizyczne, minusy zaś mentalne.

    Cześć Ulotny. Fajnie że żyjesz... i widzę, że humor jak zwykle dopisuje, a dziś w dodatku niezwykle przenikliwywink
    Dzięki za Twoje "słowo" w temaciesmile Do zobaczenia na jakimś koncercie smile

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • obrotowy 16.04.19, 15:53
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
    > Obrotowy. To poniżej mojej godności, ale odpowiem spokojnie:
    > Nie pochodzę z nizin społecznych, ale w trzecim pokoleniu z inteligencji warsza
    > wskiej.


    no to witamy w klubie smile
    a na powaznie:
    - tym bardziej nie powinnas uzywac plebejskich okreslen (ta "silka")
    (choc to takie w niektorych kregach modne i takie "fajnowate"
    - i to nie byla krytyka - tylko grzeczne zwrocenie uwagi.

    A co do Twoich pytan: - te Twoje to zwykle ludzkie, kobiece watpliwosci
    i nie mam Ci tu nic madrego do powiedzenia, wiec milcze...
    jestem wszakze tylko specjalista od ZDRAD smile
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 17.04.19, 08:28
    obrotowy napisał:

    > - tym bardziej nie powinnas uzywac plebejskich okreslen (
    > - i to nie byla krytyka - tylko grzeczne zwrocenie uwagi.

    Ojej, no widzisz! Naprawdę dawno nikt mi nie mówił, CO POWINNAM (!) i nie zwracał mi uwagi za "język"!uncertain
    Taaak mi tego brakowało! uncertain

    Dobrze, że idą święta, z pewnością kochana rodzinka stanie na wysokości zadania, hehe!
    A nie - wróć! Przecież ich pożegnałam ozięble, bo ciągle mi, dojrzałej kobiecie, tłukli do głowy co mam robić! wink

    O ja nieszczęsna! ... dobrze, że jest to forum i tacy mądrzy, krystaliczni etycznieuncertain przedstawiciele mojej klasy społecznej, trzymający rękę na pulsie! wink uncertain

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • obserwator-rzeczy-ulotnych 17.04.19, 10:27
    Piosenka dla Obrotowego ( i w sumie nie tylko dla niego tak szerzej patrząc tongue_out )

    Moje wczoraj było bez następstw, ale szukało ich długo
    Więc moje dziś budzi się po jedenastej grubo
    Niewiele zmienia ta pora, bo po raz setny
    Dziś ma to samo co wczoraj, co miał dzień przed tym
    Od najwcześniejszych godzin po zmrok
    Wszystkie dni mają problem jeśli chodzi o wzrok
    Machnąłbym ręką na wadę nieistotną
    Zniósłbym astygmatyzm, przeżyłbym krótkowzroczność
    Ale one łapią ostrość nawet kiedy w dal patrzą
    I mają bogatą wiedzę o kolorach, a nawet bogatszą
    Nie słabnie im wzrok, choć patrzą non-stop
    Moje dni widzą nieźle, problem w tym że wąsko
    Niewielka wada, która sprawia że te dni widzą tylko to na co patrzą
    Akurat i gryzą ten mały horyzont z nawet dobrą skalą,
    Lecz bez szans żeby objąć całość.

    Z dnia na dzień, żeby wzrok im przywykł
    uczę moje dni zmiany perspektywy
    bo wciąż wąsko widzą mimo tylu przynęt,
    a tak trudno zwiększyć im horyzont choćby o centymetr.
    Z dnia na dzień żeby wzrok im przywykł
    uczę moje dni zmiany perspektywy
    i każdemu z nich co tak pilnie oka strzeże
    mówię: patrz trochę szerzej, patrz trochę szerzej.

    Wcześniej dni nie były często gotowe
    ale dziś biorę moje dziś na męską rozmowę
    i mówię mu "Wiem że masz wadę, ale chuj z wadą
    przestań tak wypatrywać jutra i spójrz w prawo
    spójrz w lewo gdyby pójść na bok
    żeby puls tego wyczuć co dotychczas było pół-zjawą
    e ej, nie bądź chłopcem schowaj tę pogardę
    wiem że kryjesz pod nią strach przed tym co jest obce.
    To prosty chwyt nie próbuj go ze mną
    mam dość tych dni uwikłanych w codzienność
    tolerujesz innych - brawo,
    teraz gardź tolerancją, idź dalej, znajdź w sobie ciekawość
    Może to po ciemnym wczoraj taki kac ci przypadł
    ale przestań wszystko wiedzieć, zacznij pytać
    i nawet bez ambicji że cokolwiek dostrzeżesz:
    patrz trochę szerzej, patrz trochę szerzej".

    www.youtube.com/watch?v=X-Sdue3NdFM

    A dla Koleżanki wersja koncertowa, znacznie lepsza chyba smile
    www.youtube.com/watch?v=dLoj53mqxXg
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 17.04.19, 11:29
    Łale fajne! smile W punkt, na dzisiejszych "mądralińskich" wink

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • gyubal_wahazar 17.04.19, 11:57
    To i ja mam dla Buntosi i to z wczesnej jury. Z powodów oczywistych nie może jej pamiętać, ale jej mama pewnie będzie wink No i nie odmówię sobie refrenu ramola: ehh, kiedyś to były kawałki

    www.youtube.com/watch?v=z83X7X93lrU
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 17.04.19, 12:57
    Dzięęęki Gubiś... szczerze, jak ktoś wie co mówi, to ja chętnie przyjmuję... ale ludzie najczęściej mówią, tłumaczą, naciskają, przekonują... z zabawną wręcz pewnością siebie wciskają ci do głowy swoje wizje rzeczywistości, a sami przeżywają całe swoje życie nawet nie dotknąwszy prawdy.

    Kawałek pamiętam, pamiętamsmile... pojadę podobną klasykąsmile:
    youtu.be/2Ke9wJUOQGs


    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • marcepanka313 17.04.19, 14:06
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > Dzięęęki Gubiś... szczerze, jak ktoś wie co mówi, to ja chętnie przyjmuję... al
    > e ludzie najczęściej mówią, tłumaczą, naciskają, przekonują... z zabawną wręcz
    > pewnością siebie wciskają ci do głowy swoje wizje rzeczywistości, a sami przeży
    > wają całe swoje życie nawet nie dotknąwszy prawdy.

    A ja chyba słowa w tym wątku nie napisałam. wink
    Może dlatego, że trochę trudno mi było uwierzyć.
    Może dlatego, że trudno zrozumieć że te sygnały mimo że tak czytelne i dla Ciebie po części też, nie spowodowały jakieś zdecydowanej reakcji. Ale jednocześnie rozumiem, że człowiek tak pragnący uczucia nie widzi tego co dla kogoś z boku jest czytelne.
    Pewnie kwestia perspektywy wink potrzeby,nadziei.....
    Albo nie chce się widzieć tego co niefajnie rekompensując to tym co jest w tym momencie istotne.

    A tak swoją drogą to ciągle robię głupoty (może nie takie jak Twoje ) ale za nic bym się nie przyznała big_grin
    Ale to chyba lepiej niż nie robić nic. smile
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 17.04.19, 14:44
    Hmmm... z tym pragnieniem, potrzebą, nadzieją to nie przesadzałabymwink ... najbliżej był Ulotny - plusy przesłoniły minusytongue_out

    Nie mam w sobie tego mechanizmu, żeby ciągle siedzieć za maską, ukrywać przed sobą i innymi że popełniam głupoty. Oczywiście w granicach wirtuala, w realu nie latam po ulicy i nie opowiadam o swoich błędach... ja w realu ogólnie niebyt dużo mówię, choć staram się okazywać życzliwość.

    Dla mnie błędy to ważna część życia. Moje własne decyzje, choćby nietrafione... są MOJE. Jestem z nich dumna, bo doskonalą mnie jako człowieka... Nie uciekam przed konsekwencjami, nie kryję się po kątach przed życiem, nie asekuruję się, nie unikam ewentualnych bolesnych doświadczeń, nic nie udaję...

    Hołduję zasadzie, że warto zdejmować maski, żeby pokazać innym, że każdy z nas ma ludzką twarz i słabości.
    W moim świecie wstydem jest udawanie kogoś kim się nie jest, pokazywanie się w najlepszym świetle, ściemnianie, manipulowanie, pozerstwo, pycha, brak wrażliwości i serca.


    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • marcepanka313 17.04.19, 15:38
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
    >
    > Nie mam w sobie tego mechanizmu, żeby ciągle siedzieć za maską, ukrywać przed s
    > obą i innymi że popełniam głupoty.

    Ale nie chodzi, żeby ukrywać. Tylko niekoniecznie o nich opowiadać, żeby nie było potem, że ktoś komuś jak Witkowi, czy Dolores zwraca uwagę, że jest monotematyczny. Każdy ma inne problemy i inne sposoby radzenia sobie z nimi. Jeden ciągle opowiada, drugi nie.
    Zresztą sama na słs jakoś inaczej rozłożyłaś akcent Twojej sytuacji niż na ematce. Więc różnie można to interpretować. wink

    Oczywiście w granicach wirtuala, w realu nie
    > latam po ulicy i nie opowiadam o swoich błędach... ja w realu ogólnie niebyt d
    > użo mówię.

    Ja o sobie nigdzie dużo nie mówię.
    Ale to w końcu zdejmujesz maski?Czy niewiele mówisz? wink

    > Dla mnie błędy to ważna część życia. Moje własne decyzje, choćby nietrafione...
    > są MOJE.
    Jak u każdego. Mój błąd i jego konsekwencje są moje a nie Kowalskiego.

    Jestem z nich dumna, bo doskonalą mnie jako człowieka...

    To akurat dla mnie słaby powód do dumy, nie czuję się przez nie doskonała tylko bardziej świadoma konsekwencji. wink

    nic nie udaję...

    OK. Ale sugerujesz, że ktoś udaje? Bo inaczej reaguje? Bo inaczaczej się zachowuje? Bo mało o sobie pisze? Bo jest mniej wylewny? Bo nie szuka tutaj potwierdzenia albo pomocy?

    > Hołduję zasadzie, że warto zdejmować maski, żeby pokazać innym, że każdy z nas
    > ma ludzką twarz i słabości.

    Warto. Oznacza to, że Ty też masz maski?
    Jak każdy?
    Ale bycie sobą dla jednego oznacza opowiadanie o swoich problemach wielu osobom bez względu czy to kogoś interesuje czy nie. A dla kogoś innego bycie sobą jest rozmowa z kimś z czyim zdaniem się liczy.
    Nie wartościowałabym, która postawa jest lepsza.
    Jest tak samo autentyczna..... tylko inna. wink


    > W moim świecie wstydem jest udawanie kogoś kim się nie jest, pokazywanie się w
    > najlepszym świetle, ściemnianie, manipulowanie, pozerstwo, pycha, brak wrażliwo
    > ści i serca.

    Każdy ma swój świat. I w tym świecie żyje sam. Niekoniecznie opowiadając o tym.wink


  • dolores2222 17.04.19, 16:10
    Ponieważ zostałam niejako wywołana do tablicy jako przykład gaduły/pierdoły forumowej, to coś napiszę tongue_out
    1. Mnie się łatwiej otworzyć tutaj, bo nikt mnie nie zna i dlatego wierzę, że będzie się wypowiadać szczerze, krytykować otwarcie. A ja się z tych wypowiedzi czegoś nauczę. Albo znowu jestem naiwną pierdołą. Tym razem do kwadratu...
    2. Myślę, że trochę inaczej rozumiecie słowo: maska.
    Ja np. często posługuję się określeniem, że nienawidzę przenoszenia swoich prywatnych spraw na grunt zawodowy i epatowania tym wszystkich wokół. Dlatego mówię, że wychodząc do fabryki przywdziewam maskę profesjonalnego chłodu. To nie znaczy, że w robocie nie jestem sobą, że udaję. Jestem sobą "pracową". I ludzie w robocie znają taką moją stronę: osoba zorganizowana, rzetelna, na której można polegać. Ale nie dusza towarzystwa, rozbrajająca wszystkich swoim żartem czy uśmiechem, czy uściskami na dzień dobry. A bywałam taka np. na spotkaniach towarzyskich, na których bywałam z mężem. Ale to nie znaczy, że w pracy nie jestem sobą, czy na tych imprezach nie byłam. Są po prostu różne okoliczności i różne zachowania do nich przystające.
    3. Decyzje. Nie jestem dumna z tych, w wyniku których kogoś skrzywdziłam, choć nieświadomie, ale jednak. Nie jestem dumna ze swoich błędów. Ale nie widzę sensu w samobiczowaniu. Jeśli mogę naprawić jakiś błąd, robię to. Jeśli nie, staram się więcej nie popełniać podobnych. Co też nie zawsze mi wychodzi. Jestem ułomnym człowiekiem z mnóstwem wad. Jak na razie staram się jakoś ze sobą wytrzymywać. Ale nie jest to łatwe wink
    4. Jeśli zaś chodzi o moją reakcję na to, że ktoś zarzuca mi monotematyczność, to powiem:
    Matka Boleściwa Dolores doskonale wie, że.... to prawda big_grin

    Kochani: więcej dystansu do siebie!
    Koniecznie big_grin
    O, i z tego jestem dumna tongue_out
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 17.04.19, 16:44
    dolores2222 napisała:

    > 2. Myślę, że trochę inaczej rozumiecie słowo: maska.
    > Ja np. często posługuję się określeniem, że nienawidzę przenoszenia swoich pryw
    > atnych spraw na grunt zawodowy i epatowania tym wszystkich wokół. Dlatego mówię
    > , że wychodząc do fabryki przywdziewam maskę profesjonalnego chłodu. To nie zna
    > czy, że w robocie nie jestem sobą, że udaję. Jestem sobą "pracową".

    Dokładnie to samo mam na myśli mówiąc o swoich maskach. Nie dwulicowość, ale kompetencje. Mam maskę pracownika, maskę mamy, maskę córki, maskę partnerki, maskę opiekunki psa i kota wink
    Nie znaczy to, że nie jestem SOBĄ w tych rolach.
    Jednak gdy czuję, że ktoś w robocie chce szczerze pogadać, ma problem, zdejmuję na chwilę maskę profesjonalnej pracowej żylety i pokazuję swoją twarz normalnego człowieka.
    Gdy rozmawiam z synem, który potrzebuje mnie jako "opoki" i "autorytetu" - zakładam maskę matki, tj. wyciągam na wierzch te swoje "cechy osobowości" - których on w danym momencie potrzebuje.
    Będąc z partnerem zdejmuję maskę pracowej żylety a staję się czułą kochanką i przyjacielem.
    Nie widzę w maskach nic złego, jeśli polegają na "wyciąganiu" ze swojej osobowości danych cech, a nie na kłamstwie.


    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • marcepanka313 17.04.19, 17:51
    dolores2222 napisała:

    > Ponieważ zostałam niejako wywołana do tablicy

    Przez kogo. big_grin

    . A ja się z tych wypowiedzi
    > czegoś nauczę. Albo znowu jestem naiwną pierdołą. Tym razem do kwadratu...

    Wybieraj co wolisz. smile

    > 2. Myślę, że trochę inaczej rozumiecie słowo: maska.
    . Są po prostu różne okoliczności i różne za
    > chowania do nich przystające.

    Oczywista oczywistość.

    Nie jestem dumna ze swoich błędów. Ale nie widzę sens
    > u w samobiczowaniu.

    Było, minęło, nie wróci.

    > 4. Jeśli zaś chodzi o moją reakcję na to, że ktoś zarzuca mi monotematyczność,
    > to powiem:
    > Matka Boleściwa Dolores doskonale wie, że.... to prawda big_grin

    Przewidywalna jesteś big_grin

    > Kochani: więcej dystansu do siebie!

    Że hę? Że mnie? big_grin

    > O, i z tego jestem dumna tongue_out

    Pierwsze słyszę. Dolores i dystans. big_grin
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 17.04.19, 16:33
    marcepanka313 napisała:

    > Ale nie chodzi, żeby ukrywać. Tylko niekoniecznie o nich opowiadać, żeby nie by
    > ło potem, że ktoś komuś jak Witkowi, czy Dolores zwraca uwagę, że jest monotema
    > tyczny.

    Każdy realizuje tu jakieś swoje potrzeby. A "nawet jak będzie potem, ze ktoś komuś jak Witkowi, czy Dolores zwraca uwagę, że jest monotematyczny" - to i tak chyba nic w tym złego... a niech sobie będą monotematyczni, a inni niech sobie zwracają uwagę, jak czują taką potrzebę.


    > Ale to w końcu zdejmujesz maski?Czy niewiele mówisz? wink

    A to się wyklucza? smile


    > To akurat dla mnie słaby powód do dumy, nie czuję się przez nie doskonała tylko
    > bardziej świadoma konsekwencji. wink

    Tak, bardziej świadoma konsekwencji, a więc w moim języku błędy uczą Cię / doskonalą jako człowieka. Myślę że mamy podobne wrażenia na myśli.


    > OK. Ale sugerujesz, że ktoś udaje? Bo inaczej reaguje? Bo inaczaczej się zachow
    > uje? Bo mało o sobie pisze? Bo jest mniej wylewny? Bo nie szuka tutaj potwierdz
    > enia albo pomocy?

    W ogóle nie mam problemu z tym co inni piszą, czy że piszą "w swoim stylu", a ja "w swoim". Przecież jesteśmy różni i tak jest dobrze.
    Natomiast co do udawania, to sporo osób tworzy na forum jakąś kreację, często zupełnie nieprzystającą do rzeczywistości. Ale to ich zabawa i nic mi do tego. Ja używam forum do innych celów po prostu. Staram się odsiewać "zabawowe postawy forumowe" od bytów chcących szczerze anonimowo porozmawiać na różne, czasem trudne tematy.


    > Oznacza to, że Ty też masz maski?

    Jasne, każdy ma. Używam ich rozsądnie i zdejmuję, jeśli widzę, że trzeba, że warto. Do pisania tutaj ich nie zakładam, bo zazwyczaj używam forum do konsultacji w ramach moich prawdziwych przeżyć, a nie konsultacji w ramach moich masek.


    > Ale bycie sobą dla jednego oznacza opowiadanie o swoich problemach wielu osobom
    > bez względu czy to kogoś interesuje czy nie. A dla kogoś innego bycie sobą jest rozmowa z kimś z czyim zdaniem się liczy.

    Oczywiście. Forumowe opowieści czyta ten, kto chce i odpowiada na nie ten, kto chce. W żadnym razie nie uważam, żeby inny sposób zasięgania zewnętrznej opinii był gorszy. Tu znowu chodziło mi o tworzenie fałszywych kreacji, a nie o to, że irytuje mnie że ktoś nie zwierza się w tym miejscu ze swoich zmartwień.


    > Każdy ma swój świat. I w tym świecie żyje sam. Niekoniecznie opowiadając o tymwink

    Wymieniamy tu tylko myśli, opinie, wrażenia. Na różne sposoby, w zależności od aktualnych potrzeb, osobowości, momentu w życiu... jedni są bardziej wylewni, inni mniej.
    Myślę, że lepiej nie wartościować stylów "istnienia w ramach forum", tylko podejść z życzliwością. A jak coś irytuje, to zawsze można wygasić delikwentasmile. Ja tak czasem robię. Polecam ten sposób, marcepankosmile

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • marcepanka313 17.04.19, 17:23
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    >
    > A to się wyklucza? smile

    Myślę, że może to być różnie interpretowane
    >
    > Tak, bardziej świadoma konsekwencji, a więc w moim języku błędy uczą Cię / dosk
    > onalą jako człowieka. Myślę że mamy podobne wrażenia na myśli.

    Pewnie jak zwykle ułomność interpretacji ale jakoś bardziej prozaicznie do tego podchodzę, bo konsekwencje niektórych błędów są do nienaprawienia.


    >
    > W ogóle nie mam problemu z tym co inni piszą, czy że piszą "w swoim stylu", a j
    > a "w swoim". Przecież jesteśmy różni i tak jest dobrze.

    A to wiem i dlatego nie zarzucam nikomu niczego

    > Natomiast co do udawania, to sporo osób tworzy na forum jakąś kreację, często z
    > upełnie nieprzystającą do rzeczywistości.

    A tego nie wiem kto i na ile?

    Ale to ich zabawa i nic mi do tego. J
    > a używam forum do innych celów po prostu. Staram się odsiewać "zabawowe postawy
    > forumowe" od bytów chcących szczerze anonimowo porozmawiać na różne, czasem tr
    > udne tematy.

    Myślę że w tych zabawowych postawach chyba większość w mniejszym i większym stopniu brała udział. winkna szczęście

    Ja akurat się nie ograniczam tematycznie wink
    >
    > Jasne, każdy ma. Używam ich rozsądnie i zdejmuję, jeśli widzę, że trzeba, że wa
    > rto.
    Otóż to.

    Do pisania tutaj ich nie zakładam, bo zazwyczaj używam forum do konsultacj
    > i w ramach moich prawdziwych przeżyć, a nie konsultacji w ramach moich masek.

    Nikomu tego nie zarzuciłam


    > Oczywiście. Forumowe opowieści czyta ten, kto chce i odpowiada na nie ten, kto
    > chce. W żadnym razie nie uważam, żeby inny sposób zasięgania zewnętrznej opinii
    > był gorszy. Tu znowu chodziło mi o tworzenie fałszywych kreacji, a nie o to, ż
    > e irytuje mnie że ktoś nie zwierza się w tym miejscu ze swoich zmartwień.

    Jakoś nie szukam tych kreacji forumowych tylko przyjmuję raczej to jaki ktoś tu jest. Bo mnie, nie znając nikogo, trudno to zweryfikować.

    > Myślę, że lepiej nie wartościować stylów "istnienia w ramach forum", tylko pode
    > jść z życzliwością. A jak coś irytuje, to zawsze można wygasić delikwentasmile. Ja
    > tak czasem robię. Polecam ten sposób, marcepankosmile

    A ja nigdy tak nie robię, najwyżej nie komentuję. Nie wchodzę w dyskusję gdzie dzieli się włos na czworo,czy powtarza się po wielokroć to samo.
    Ale czytam, bo dzięki temu poznaję lepiej osoby.
    Zresztą mnie bardzo mało rzeczy irytuje. wink co najwyżej mało interesuje. wink
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 17.04.19, 17:59
    marcepanka313 napisała:


    > Myślę że w tych zabawowych postawach chyba większość w mniejszym i większym sto
    > pniu brała udział. winkna szczęście
    > Ja akurat się nie ograniczam tematycznie wink

    Ok, przyznaję Ci racjęsmile... pamiętam nieraz brałam udział wraz z dziewczynami np. w słownych zabawach "w harem" z Gubisiem… nieraz się chichraliśmy z różnych rzeczy.
    A jak ostatnio dziewczyny sobie robiły jaja z mych zachwytów nad "sztywnymi nóżkami" ukochanego, to też się śmiałam do laptopa, choć przecież tak mi smutno było ogólnie... Tak, te zabawowe postawy forumowe też właściwie witam z radością... pomagają złapać dystans do "wieeelkich problemów"smile

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • gyubal_wahazar 17.04.19, 18:34
    Nie wiem jak inni koledzy, ale ja to tam lubię, jak się kobieta rostfiera. Nawet maski nie musi ściągać. Tak że pragnę z tego miejsca zaapelować dziewczyny, byście sobie i nam go nie skąpiły
  • gyubal_wahazar 17.04.19, 18:38
    Tego rostfierania
  • margott_2 17.04.19, 18:43
    Coś Gubiś plącze się w zeznaniach. Najpierw apeluje, żeby kobieta trochę lepiej od mężczyzny się prowadziła ( słynna dyskusja o przebiegu) a potem apeluje o rostfieranie. Gubisiu, trochę konsekwencji!
  • gyubal_wahazar 17.04.19, 19:07
    Ależ Margoś, nie ma żadnej sprzeczności. Rozchodzi się o to, żeby dama jedynie przede mną się rostfierała, a wobec innych niemiłosiernie cnotliwą była. Rzuciłem trochę światła na tajemną czeluść męskiej duszy ?
  • marcepanka313 17.04.19, 18:43
    gyubal_wahazar napisał:

    > Nie wiem jak inni koledzy, ale ja to tam lubię, jak się kobieta rostfiera. Nawe
    > t maski nie musi ściągać. Tak że pragnę z tego miejsca zaapelować dziewczyny, b
    > yście sobie i nam go nie skąpiły

    Daj przykład. tongue_out
    Rostfósz Swe serce, uchyla rąbka Swej duszy,ukaż nam głębię męskiego jestestwa.... wink
  • gyubal_wahazar 17.04.19, 19:12
    No przecież 5-ty miesiąc idzie jak się tu obnażam, hehehe wink Bardziej już nie mogę, bo byście wszystkie pomdlały i nie nastarczyłbym na kwiatki, czekoladki i pomarańczki targane na oiom.

    Ale jakby mnie Marcyś jakimiś pikantnymi historyjkami ze swego życia poczęstowała, to mógłbym się nie oprzeć i pokonfabulować jeszcze trochę wink
  • marcepanka313 18.04.19, 07:06
    gyubal_wahazar napisał:


    > Ale jakby mnie Marcyś jakimiś pikantnymi historyjkami ze swego życia poczęstowa
    > ła,
    Taaaa..... wtedy ja na oiom z tymi czekoladkami, pomarańcz i i kwiatkami będę pomykaćwink

    i pokonfabulować jeszcze trochę wink

    Czyli Buntoś miała rację. wink Maska forumowa. tongue_out
    A ja tu cały czas o prawdzie
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 17.04.19, 18:42
    marcepanka313 napisała:

    > Zresztą sama na słs jakoś inaczej rozłożyłaś akcent Twojej sytuacji niż na emat
    > ce. Więc różnie można to interpretować. wink

    A to akurat bardzo proste. Tam zadałam pytanie i odpowiedzi mnie trochę złamały, przycisnęły do ziemi, pokazały w pełnym świetle jak mało dostaję tak naprawdę w tym związku...
    Ale jestem też dość silna psychicznie, pisząc na SłS wypełzłam już z "czarnej dziury", ogarnęłam się trochę, poprawiłam koronęwink, wyciągnęłam wnioski, a że jestem specem od systemów zarządzania - niezwłocznie przystąpiłam do wdrażania działań korygującychwink

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • obserwator-rzeczy-ulotnych 17.04.19, 12:09
    eeee ja bym tak wąsko nie klasyfikował przesłania tongue_out
    spójrz szerzej wink
  • stasi1 21.04.19, 10:36
    Znaczy że jednak mordercą ani kimś podobnym się nie okazał. Wbrew swojej duchowej naturze wyszedł jednak na egoistę. Może jednak nie za dużym skoro przez te 5 miesięcy razem mieszkacie
  • gwen75 21.04.19, 11:44
    Dziwnie bym się czuł, gdyby moja kobieta rozpisywała się tak na mój temat w internecie.
    To by chyba oznaczało, że najwyższy czas ten związek zakończyć.
    To chyba jedyna moja uwaga, bo do całej reszty nie mam żadnych uwag.
    Nie znam tego człowieka, nie znam dokładnie sytuacji, więc nie będę się wypowiadał na temat czyjegoś życia.
  • stasi1 21.04.19, 13:32
    Mógłyś nie wiedzieć że ona piszę na twój temat
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 21.04.19, 22:24
    gwen75 napisał:

    > Dziwnie bym się czuł, gdyby moja kobieta rozpisywała się tak na mój temat w int
    > ernecie.

    To prawda. Gryzło mnie coś bardzo, a nie miałam obok siebie nikogo mądrego, komu bym ufała i mogła z nim pogadać. Chciałam zasięgnąć rady, bo przestałam już ufać swoim odczuciom (zły objaw w związku). Oczywiście opinie kobiet-harpi z ematki pokazały pewien kierunek do przemyśleń, ale nie stanowiły podstawy podjętych decyzji.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • witamina_b12 21.04.19, 19:00
    To ten uduchowiony jogin to jednak przyziemny liczykrupa?
    Myślałam że to się wyklucza
  • uny 21.04.19, 19:02
    nie pracuje to musi dutki liczyć -nie?


    --
    http://emoty.blox.pl/resource/4_1_107v.gif
    Post ten wyraża opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie może on być wykorzystany przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym następującym po nim dniu. Autor zastrzega sobie prawo do zmiany poglądów, bez podawania przyczyny.
  • witamina_b12 21.04.19, 19:21
    Niby racja...
    Ale jakoś nie składa mi się to w spójny obraz wink
  • silencjariusz 21.04.19, 19:33
    To weź jeszcze wyjaśnij mi czemu moje subtelne uwagi odbierałaś jak jakiś zamach na Ciebie, a brutalne wdeptywanie w ziemię przez ematki nie zrobiło na Tobie większego wrażenia.
    A że nie czytałem wszystkiego to dalej nie wiem czy z podróżnikiem nadal jesteś.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 21.04.19, 22:31
    silencjariusz napisał:

    > To weź jeszcze wyjaśnij mi czemu moje subtelne uwagi odbierałaś jak jakiś zamac
    > h na Ciebie,
    bo Was (nasze forum) już traktuję jako "netowych znajomych" i ciężej przyjmuję kopniaki, niż od jakich "obcych" e-harpiwink.

    >a brutalne wdeptywanie w ziemię przez ematki nie zrobiło na Tobie
    > większego wrażenia.
    Zrobiło, zrobiło… bardzo to przeżyłam...

    > A że nie czytałem wszystkiego to dalej nie wiem czy z podróżnikiem nadal jesteś
    Rozstaliśmy się.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • kevinjohnmalcolm 21.04.19, 23:46
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:
    > Rozstaliśmy się.

    Brawo za decyzję.
    Była ona oczywista, ale sama musiałaś do niej dojrzeć.
    Teraz odpocznij, dojdź do siebie i przestaw się na szukanie normalnych, a nie "dziwnych" facetów. suspicious
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 22.04.19, 00:04
    Dzięki za dobre słowo, Kev sad

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • stasi1 22.04.19, 08:53
    Rozstaliście się z powodu tego mieszkania?
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 22.04.19, 10:33
    Ani nie mieszkamy razem 5 mies, ani nie rozstaliśmy się z powodu mieszkania. Sorry, ale nic nie zrozumiałeś, a ja nie mam siły po raz kolejny się nad tym rozwodzić. pozdrawiam.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • searam 22.04.19, 00:55
    Sick as can be...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.