Dodaj do ulubionych

Ach, zwierzaki... ;-)

04.12.18, 19:05
Taka tam luźna gadka o zwierzakach.
Macie jakieś w domu? Opowiecie coś o nich? smile

Ja teraz ze względu na tryb życia i niechęć do kolejnych obowiązków nie mam żadnego. smile
Ale wspominam sobie dzieciństwo i czasy nastoletnie...
I trochę tych zwierzaków się tam przewinęło.
Miałam 2 papużki faliste - Dziobeldę i Cacyldę (jedna dziobała, a druga była cacy wink ) Mój ojciec z początku oponował, abym nazwała samczyki tymi imionami - ale ostatecznie jakoś ustąpił wink
Miałam rybki w akwarium wstawionym do obudowy po ruskim telewizorze - różne efekty świetlno-dźwiękowe tam były - hicior wśród odwiedzających dzieciaków wink
Miałam psa, który umiał się sam wyprowadzać (a mieszkam od zawsze w mieście przy ruchliwej ulicy).
I miałam też myszkę, którą mi pies zagryzł (ale i tak była chora...)

Macie jakieś fajne wspomnienia związane z Waszymi zwierzakami? smile
Edytor zaawansowany
  • apersona 04.12.18, 19:35
    Nie zaszkodziła psu?
  • autoteliczna 04.12.18, 19:55
    Nie smile
    To smutna historia była. Trzymałam myszkę w takim dużym akwarium - nie było na nie dobrego miejsca w pokoju, więc stało na podłodze. Pies był zawsze w pokojach w innej części mieszkania, a drzwi mojego pokoju zamykane.
    Myszka miała domek wypchany watą. Przez ostatni dzień cały czas w nim siedziała, nie wychodziła jeść, a wieczorem zaczęła drapać się koło ucha. Widziałam, że coś jej jest i po szkole miałam zabrać ją do weterynarza...
    Ale... po powrocie ze szkoły zastałam straszny widok wink Na środku dywanu leżał domek mojej myszki, wokół wszędzie strzępki waty... Myszki nie było. A po chwili wszedł tata z jakimś gazetowym zawiniątkiem w ręku i powiedział, że zapomniał zamknąć drzwi...
    Chwilę później przybiegł mój pies i zaczął na mnie skakać z radości wink
    I to była sytuacja bardzo adekwatna do powiedzenia: "Mam mieszane uczucia..." wink
  • kevinjohnmalcolm 04.12.18, 19:36
    Tylko i wyłącznie koty smile

    Niestety w tej chwili nie mam żadnego i dopóki nie będę miał stabilnej sytuacji mieszkaniowo-rodzinnej, to chyba nie będę miał żadnego.

    Fascynuje mnie inteligencja kotów. Wiadomo, są różne, ale jak ma się kotka od maleństwa, to można go dużo nauczyć i wychować na sensownego inteligentnego człowieka wink Poważnie, koty można tyle mądrych rzeczy nauczyć, że to aż przerażające! Trzeba tylko traktować kota jako przyjaciela na czterech łapach, myślącą inteligentną istotę, a nie "głupiego futrzaka" czy zabawkę.
  • autoteliczna 04.12.18, 19:45
    kevinjohnmalcolm napisał:

    dopóki nie będę miał stabilnej sytuacji
    > mieszkaniowo-rodzinnej, to chyba nie będę miał żadnego.

    Czy chodzi o to, że koty bardzo przywiązują się do miejsca?
    >
    Poważnie, koty można tyle mądrych rzeczy nauczyć, że to aż przerażaj
    > ące!

    A co na przykład?
    Ja w temacie kotów nie jestem dobra, bo należę do tych, którzy wolą psy wink
  • kevinjohnmalcolm 05.12.18, 19:23
    autoteliczna napisała:

    > Czy chodzi o to, że koty bardzo przywiązują się do miejsca?

    Nie. Po prostu nie wiem gdzie i z kim będę dzielił dom, a ktoś musi być dostępny żeby zajął się kotem podczas moich częstych wyjazdów. Kot to inwestycja na kilkanaście, a może nawet 20 lat (w UK koty żyją dłużej niż w Polsce).


    > A co na przykład?

    Przede wszystkim można koty nauczyć wszystkiego co psy. Mogą się nauczyć grubo ponad stu różnych słów lub zwrotów. I do tego mają poczucie humoru! Same potrafią wymyślać różne zabawy. Czasami ludzie mnie się pytali jakim cudem nauczyłem kota w coś się bawić, a prawda była taka, że to kot sam tę zabawę wymyślił i mnie na nią namówił. smile
    Kilka moich eksperymentów wykazało, że niektóre koty potrafią przerażająco dużo zrozumieć z tego co człowiek mówi i to nie tylko do nich, ale np. do innej osoby. Rezultaty były takie, że sam w nie nie mogę jeszcze do końca uwierzyć i cały czas się zastanawiam czy nie popełniłem jakiegoś błędu...
  • autoteliczna 05.12.18, 19:32
    kevinjohnmalcolm napisał:

    w UK koty żyją dłużej niż w Polsce

    ???
    Jeszcze powiedz, że są na to wyniki badań... wink

    Z kotami to tak jak niżej pisałam - po prostu w ogóle nie znam tych zwierząt. Zawsze mi się wydawało, że koty nie lubią się bawić z ludźmi i nie słuchają, co się do nich mówi. I są nieprzystępne. Jadę stereotypem? wink


    > Kilka moich eksperymentów wykazało, że niektóre koty potrafią przerażająco dużo
    > zrozumieć z tego co człowiek mówi i to nie tylko do nich, ale np. do innej oso
    > by. Rezultaty były takie, że sam w nie nie mogę jeszcze do końca uwierzyć i ca
    > ły czas się zastanawiam czy nie popełniłem jakiegoś błędu...

    A to ciekawe. Dasz jakiś przykład?
  • kevinjohnmalcolm 05.12.18, 19:55
    autoteliczna napisała:

    > Jeszcze powiedz, że są na to wyniki badań... wink

    Podejrzewam że są, ale to fakt tak oczywisty, że nie ma co nawet szukać oficjalnych źródeł. Piszę poważnie - w Anglii 20-letni kot to nie jest żadna rewelacja, dość często się takie spotyka, a bywają nawet starsze.


    > I są nieprzystępne. Jadę stereotypem? wink

    Jedziesz bardzo mocnym stereotypem.
    To tak jakby twierdzić że introwertycy nie lubią rozmawiać z ludźmi i nie słuchają co do nich się mówi. Nie ma to jak ekstrawertycy! tongue_out
    Kot który został wychowany od maleństwa w domu pełnym miłości, mający codzienny wielogodzinny kontakt z człowiekiem, który z nim ROZMAWIA, jest wręcz nieprawdopodobnie przywiązany do człowieka. To że kot (introwertyk) nie okazuje tego jak pies (ekstrawertyk) nie oznacza że on nic nie czuje. Jak się pozna koci język, to widzi się wszystko jak na dłoni. Zresztą czasem bywa to widoczne - mój pierwszy kot w ogóle nie jadł jak wyjeżdżałem, tylko siedział na środku mojego pokoju i żałośnie miauczał, czekał na mój powrót, nie chciał nic innego robić, rodzice byli bezradni. Musiałem maksymalnie skracać wyjazdy, bo dłuższego by nie przeżył.


    > A to ciekawe. Dasz jakiś przykład?

    NIE tongue_out
    Może kiedys, jak się gdzieś w realu spotkamy, ale nie na łamach forum.
  • autoteliczna 05.12.18, 20:08
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > Jedziesz bardzo mocnym stereotypem.
    > To tak jakby twierdzić że introwertycy nie lubią rozmawiać z ludźmi i nie słuch
    > ają co do nich się mówi. Nie ma to jak ekstrawertycy! tongue_out

    tongue_out
    No już dobra, dobra, wierzę Ci smile

    >
    > NIE tongue_out
    > Może kiedys, jak się gdzieś w realu spotkamy, ale nie na łamach forum.

    A czemu? To jakieś tajne przez poufne? smile
  • marcepanka313 06.12.18, 09:16
    kevinjohnmalcolm napisał:

    >
    > Przede wszystkim można koty nauczyć wszystkiego co psy. Mogą się nauczyć grubo
    > ponad stu różnych słów lub zwrotów. I do tego mają poczucie humoru! Same pot
    > rafią wymyślać różne zabawy.

    Nie wiem czy tyle samo, ale zapewne dużo. Ja mówię z perspektywy zwolennika psów,który miał też koty.
    Owszem zwierzaki potrafią wiele rzeczy zapamiętać, nauczyć się, przystosować. (oczywiście wyższość psów nad kotami)smile Ale mam nieodparte wrażenie, że mimo opinii, że człowiek wychowuje zwierzę mam czasami wrażenie, że to zwierzak wychowuje sobie człowieka. wink
  • witrood 04.12.18, 19:53
    A jakiż to masz tryb życia? Nomadyczny? Hedonistyczny?surprised

    --
    People are stranger, people in danger...
  • autoteliczna 04.12.18, 20:03
    Hmmm... Tryb zmianowy. smile
    Praca wprawdzie w stałych godzinach, ale po pracy z obowiązkami i przyjemnościami bywa nieregularnie czasowo i miejscowo wink
    Więc mieć zwierzaka po to, żeby długo siedział beze mnie, i np w przypadku psa - żeby się ciągle zastanawiać, czy ja go będę w stanie wyprowadzić czy nie - to jest bez sensu. Tylko krzywda dla zwierzaczka. To wolę nie mieć.
    Ty masz?
  • witrood 04.12.18, 20:06
    Mam, ale jestem stałozmianowy.

    --
    People are stranger, people in danger...
  • autoteliczna 04.12.18, 20:08
    A co masz? wink
  • silencjariusz 04.12.18, 20:16
    Witek ma psa. I bażanta zagrzebanego w ziemi. Zaduszonego przez psa.wink
  • autoteliczna 04.12.18, 20:24
    Kolejny międzygatunkowy mord? wink

    A tego bażanta nie można było upiec? wink
  • szarlotka_ja 04.12.18, 20:28
    Mam dwa koty, psa i kury.
  • autoteliczna 04.12.18, 20:31
    Niezły zwierzyniec smile
    A to się ze sobą nie gryzie przypadkiem? wink
  • szarlotka_ja 04.12.18, 20:37
    Nic, a nic.
  • szarlotka_ja 04.12.18, 20:43
    A, i jeszcze rybki w oczku wink.
  • autoteliczna 04.12.18, 20:49
    To nieźle smile
    A u mnie w domu z psem i myszą rady nie dali... wink
  • szarlotka_ja 04.12.18, 20:49
    A kiedyś miałam kota, który nigdy nie urósł. Był już dorosły, a wyglądał jak trzymiesięczny kotek. Otrzymał zacne imię, na cześć Norka z "Miodowych lat". Ogólnie była z niego niezła trąba, cały czas trzeba go było mieć na oku, bo ciągle gdzieś wpadł i nie potrafił potem wyjść. Niestety marnie skończył... zeżarł go pies od sąsiadów sad.
  • autoteliczna 04.12.18, 20:51
    Ale zeżarł czy tylko zagryzł? sad
  • autoteliczna 04.12.18, 20:51
    tzn. przepraszam - nie "tylko" sad
  • szarlotka_ja 04.12.18, 20:53
    Tylko zagryzł, spoko wink.

    Aktualny mój kot z kolei o mało co nie pogryzł yorka big_grin.
  • autoteliczna 04.12.18, 20:56
    szarlotka_ja napisała:

    > Tylko zagryzł, spoko wink.

    Ufff wink

    >
    > Aktualny mój kot z kolei o mało co nie pogryzł yorka big_grin.

    Ale nie Twojego yorka? wink
  • szarlotka_ja 04.12.18, 21:02
    Nie, ja nienawidzę yorków. W życiu bym się na takiego psa nie zdecydowała.
    Chodzi taka damulka i luzem taką mendę puszcza, a ten przełazi przez płot. Mój pies jak rasowa dupa wołowa, od razu go chce lizać i bawić się z nim, co z kolei wkurza kota. Ostatnio się wkurzył na tyle, że się rzucił na yorka big_grin.
  • samysliciel 05.12.18, 00:02
    Nie przystoi nienawiść sympatycznej Szarlotce. Każdy człowiek i zwierz mną swą naturę, jednemu przypadnie do gustu drugiemu nie, tolerancja w tym minimalnym stopniu być powinna...


    --
    żyć się da, dopóki w sercu muzyka gra
  • silencjariusz 04.12.18, 20:53
    Psy to same zło.
  • szarlotka_ja 04.12.18, 20:55
    Nie wszystkie tongue_out.
  • silencjariusz 04.12.18, 20:58
    Tak, wiem, jest jeden długouchy wyjątek.tongue_out
  • szarlotka_ja 04.12.18, 21:03
    tongue_out
  • gwen75 04.12.18, 21:19
    Mieliśmy wiele zwierząt. W dzieciństwie mieliśmy kota, dwie papużki faliste, dwie świnki morskie, rybki. Oczywiście nie wszystko naraz. Potem kundelka o imieniu Murzyn, potem pekińczycę, dwa inne koty, które kochałem wink
    Ogólnie kocham koty smile Lubię się z nimi bawić, powoli zdobywać ich zaufanie i sympatię. Koty wymagają od człowieka myślenia i wyrozumiałości. Ich zachowanie nie jest tak oczywiste jak u psów. Często zachowują się śmiesznie lub dziwnie, fajne są wink
  • silencjariusz 04.12.18, 21:37
    Koty lubię i ja.
  • autoteliczna 04.12.18, 22:11
    A ja nie bardzo.
    Nigdy nie miałam i nie chciałam. W domu nie było kociarskiej tradycji wink
    Więc praktycznie to zwierzę jest mi obce, chyba jakoś nie mam podejścia.
    Nie nadaję się na kociarę. smile
  • silencjariusz 04.12.18, 22:14
    A ja lubię na nie patrzeć. Piękne są.
  • gwen75 04.12.18, 22:17
    Ładnie się łaszą, cudnie mruczą wink
  • silencjariusz 04.12.18, 22:24
    Jak mogłem o mruczeniu zapomnieć...suspicious
  • autoteliczna 04.12.18, 22:20
    Oooo, patrzeć to ja też lubię. Koty mają niesamowitą grację.
    Ale żeby z nimi żyć, to... jakoś ich... nie czuję. Może się po prostu nie nauczyłam, nie oswoiłam.
  • silencjariusz 04.12.18, 22:24
    Gdybym miał warunki to bym z dwa w obejściu trzymał.
  • witamina_b12 05.12.18, 23:52
    silencjariusz napisał:

    > Gdybym miał warunki to bym z dwa w obejściu trzymał

    A cóż to za warunki trzeba mieć by trzymać kota?
  • silencjariusz 06.12.18, 16:48
    Kawałek podwórka.
  • witamina_b12 06.12.18, 19:28
    Dla kota?
    A jakbyś tego kota utrzymał na podwórku? Przecież przelewie przez płot i pójdzie dalej tym samym równie dobrze możesz z nim wyjść jak z psem by się przewietrzył.
  • silencjariusz 06.12.18, 20:56
    Szarlotta ma koty, które łażą gdzie chcą i jakoś wracają.
  • szarlotka_ja 06.12.18, 21:01
    Z myszami, albo innymi zwłokami wink.
  • kevinjohnmalcolm 06.12.18, 21:08
    Przynoszą Ci prezenty smile
  • szarlotka_ja 06.12.18, 21:13
    Wiem, tylko muszę pilnować żeby jako pierwszy nie rozpakował pies wink.
  • apersona 06.12.18, 21:36
    Ciężko masz wink
  • szarlotka_ja 06.12.18, 21:45
    Zaprawdę powiadam Ci, lepsze zwłoki niż żywe, które potem trzeba z domu wypędzać wink.
  • witamina_b12 06.12.18, 22:29
    No to możesz je wypuszczać i na osiedlu jak łażą gdzie chcą i wracają wink.
    Chociaz ja nie jestem za puszczaniem kotow bez nadzoru (w sensie bez opiekuna) jest ryzyko, że skończy pod kołami, zwłaszcza w mieście albo będzie się padł na smietniku.
    Zresztą jak trzeba sprzątać po psie to i po kocie by wypadalo.
  • silencjariusz 06.12.18, 22:46
    Zapominasz o psach bez nadzoru.tongue_out Zagryzłyby nieboraka.
  • szarlotka_ja 04.12.18, 22:14
    Nie chce Sil kota wypożyczyć na zimę? Nie lubi yorków, dogadalibyście się wink.
  • silencjariusz 04.12.18, 22:17
    Akurat yorki mi nie przeszkadzają.tongue_out
    A kot bez Szarlotty źle by się czuł na chutorskiej ziemi.
  • szarlotka_ja 04.12.18, 22:23
    On się świetnie beze mnie czuje, byleby miskę pełną mu utrzymywać wink.
  • silencjariusz 04.12.18, 22:25
    Za psem by tęsknił. Zazdrosny przecież o kłapouchę jest.
  • szarlotka_ja 04.12.18, 22:27
    Psa bym razem z nim spakowała wink.
  • silencjariusz 04.12.18, 22:33
    Obawiam się, że gdyby pies miał u mnie zamieszkać, to ja zamieszkałbym na ten czas u Szarlotty.tongue_out
  • szarlotka_ja 04.12.18, 22:41
    Ależ nie ma najmniejszego problemu, już szykuję kołdrę tongue_out.
  • silencjariusz 04.12.18, 22:47
    Raczej powinna Szarlotta zacząć od wysłania psa do chutoru.tongue_out
  • szarlotka_ja 04.12.18, 22:50
    Już idzie wink.
  • silencjariusz 04.12.18, 22:56
    Ładnie tak kłamać?tongue_out
  • szarlotka_ja 04.12.18, 23:02
    A po czym Sil poznał, że kłamię? tongue_out
  • silencjariusz 04.12.18, 23:07
    Pies Szarlottę zdradził.tongue_out
  • szarlotka_ja 04.12.18, 23:09
    Pies mnie zawsze zdradzi tongue_out. I sprzedałby mnie za kawałek jedzenia, taki pazerny jest tongue_out.

    Słodkich snów kiss.
  • silencjariusz 04.12.18, 23:15
    Dobranoc.kiss
  • samysliciel 04.12.18, 22:05
    11 świnek morskich, 5 myszoskoczków, 3 chomiki, 1 husky, 7 papużek falistych, to w sumie, kiedyś, obecnie nic. Tak wygodniej, nawet roślinnek, nie mam, a nie, jest jeden kaktus.

    --
    myślę wiec jestem
  • szarlotka_ja 04.12.18, 22:15
    Wszystkie świnki pamiętasz? smile
  • samysliciel 04.12.18, 22:40
    Wszystkie chyba, choć imiona... oj nie wiem, gryzonie są super. Kiedyś jakiegoś jeszcze będę miał.

    --
    Jedna prawda niech mi świeci jak gwiazda,
    że moja miłość, to właśnie Ty.
  • szarlotka_ja 04.12.18, 22:49
    Ja nie lubię gryzoni. Nigdy nie pragnęłam ani świnek morskich, ani chomików. Papug też nie znoszę. Mój brat kiedyś się uparł na papugi i ojciec mu kupił. To był koszmar, jak one się darły, jak rozrzucały wszystko wokół klatki... Zupełnie nie umiem sobie przypomnieć co się z nimi stało. Pamiętam tylko, że już po tygodniu bratu się papug odechciało, właśnie ze względu na ten syf, który robiły i na ten wrzask. Oczywiście opiekował się nimi, sprzątał klatkę, karmił, wypuszczał żeby po domu polatały, ale jakoś nikt ich nie pokochał. Po prostu były smile.
  • autoteliczna 04.12.18, 23:00
    Ja w sumie też nie pałam jakąś specjalną sympatią do małych zwierząt. Na tę moją myszkę fajnie było popatrzeć, ale nic poza tym. Z takimi małym zwierzętami to się chyba żadnej relacji nie da nawiązać (ale i też nie każdy oczekuje tego, wystarczy mu obserwacja tych zwierząt).
  • szarlotka_ja 04.12.18, 23:03
    Ja tam wolę popatrzeć na kury wink.
  • samysliciel 05.12.18, 00:27
    Wypatrywać aż jajko zniosą? wink
    Takie kury z prawdziwego wolnego chowu zupełnie inne mięso mają, smakują niemal jak dziczyzna, mięso dłużej trzeba przyrządzać by twarde nie było.
    Pamiętam jak u dziadków na wsi kura zapolowała na takiego pająka wielkości małej tarantulii, jedno szybkie dziobnięcie dla ogłuszania, drugie do zjedzenia i pajora nie ma, na takiej karmie kurki masy nabierają tongue_out

    --
    Jedna prawda niech mi świeci jak gwiazda,
    że moja miłość, to właśnie Ty.
  • samysliciel 04.12.18, 23:04
    Na miejscu pewnie gryzonie jak szkodniki, podobnie jak ptaki, stąd miłości do takich stworzonek brak wink

    --
    Jedna prawda niech mi świeci jak gwiazda,
    że moja miłość, to właśnie Ty.
  • szarlotka_ja 04.12.18, 23:07
    Koty mi znoszą żywe myszy do domu wink.
  • autoteliczna 04.12.18, 22:17
    shock
    A ile max w jednym czasie? wink

    Świnki morskie dość fajne są - spędziłam tydzień z trzema. smile Wprawdzie z konieczności, nie z wyboru, ale nie narzekałam. Niestety pamiętam też dość przykrą scenę ze świnką morską koleżanki - zagryzł ją jamnik tuż pod moimi nogami sad
  • samysliciel 04.12.18, 22:36
    Najwięcej na raz 5 myszoskoczków i 7 świnek morskich. Ze świnkami jest ten problem, że na odgłos krojenia zawsze piszczą, o każdej porze dnia i nocy, kojarzy im się że po krojeniu dostają jeść, podobnie reagują na odgłos szelest folii z której wyjmuje się warzywa...Także jak się chciało zjeść samemu kanapkę w nocy to przy zamkniętych drzwiach od kuchni a i tak głodomory często najmniejszy odgłos słyszały... i pisk na pół bloku w środku nocy. Także bezpieczniej było wpierw dać po liściu sałaty każdej i dopiero robić jeść dla siebie... Były świnki krótko i długo włose, teraz przypomniałem sobie że w sumie było 14 świnek.

    --
    Jedna prawda niech mi świeci jak gwiazda,
    że moja miłość, to właśnie Ty.
  • autoteliczna 04.12.18, 22:54
    samysliciel napisał:

    i pisk na pół bloku w środku nocy. Także bezpieczniej było wpi
    > erw dać po liściu sałaty każdej i dopiero robić jeść dla siebie...

    zupełnie jak z dziećmi wink

    Cwaniary big_grin




  • samysliciel 04.12.18, 23:08
    Później dodam jakieś fotki

    --
    Noc, a nocą gdy nie śpię, wychodzę choć nie chcę, spojrzeć na chemiczny świat,
    pachnący szarością, z papieru miłością, gdzie Ty i ja...
  • autoteliczna 04.12.18, 23:12
    Koniecznie smile
  • samysliciel 04.12.18, 22:05
    11 świnek morskich, 5 myszoskoczków, 3 chomiki, 1 husky, 7 papużek falistych, to w sumie, kiedyś, obecnie nic. Tak wygodniej, nawet roślinnek, nie mam, a nie, jest jeden kaktus.

    --
    Noc, a nocą gdy nie śpię, wychodzę choć nie chcę, spojrzeć na chemiczny świat,
    pachnący szarością, z papieru miłością, gdzie Ty i ja...
  • sowa.zagrodowa 04.12.18, 23:44
    Kotów nie jestem w stanie policzyć, bo od dziecka przynosiłam do domu osierocone, albo chore "bidy". Podobnie było z ptakami. Ale zwykle nie zostawały długo i po odzyskaniu kondycji trafiały w dobre ręce. Kotów, które zostały ze mną do końca swoich dni było w sumie sześć. Jeden żył ponad 23 lata. Były też dwa kanarki, trzy pary papużek, cztery chomiki, dwa ogromne akwaria i jedno małe. Pierwszy pies był ze mną od szczenięcia 18 lat. Później były jeszcze dwa, ale wzięte w podeszłym wieku, więc dość krótko się nimi opiekowałam. A teraz mam trzy psy, choć nie planowałam aż tylu, w niezbyt dużym mieszkaniu, ale...los zadecydował smile
  • autoteliczna 04.12.18, 23:48
    sowa.zagrodowa napisała:

    A teraz mam trzy psy,
    > choć nie planowałam aż tylu, w niezbyt dużym mieszkaniu, ale...los zadecydował
    > smile

    Ojej, wesoło smile
    Opowiedz coś o nich - jakie to pieski?
    Ja miałam kiedyś dwa jednocześnie - rottweilera i malutką sunię, kundelkę. Lubiły się. smile
  • sowa.zagrodowa 05.12.18, 00:09
    Oj, bywa bardzo wesoło smile
    Pierwszy adopciak trafił do mnie z drugiego krańca Polski. Miał sparaliżowane tylne łapki, bo (prawdopodobnie) hodowca wyrzucił go w zimie z samochodu na mróz. Nie spełniał oczekiwań, bo ma dwa jasne pazury, a przy maści czarnej podpalanej szczyci się pięknym białym krawatemsmile Wyzdrowiał i jest ze mną już 10 lat. Drugi to buldożek francuski, którego syn zameldował w domu bez wcześniejszego porozumienia, ale jak zobaczyłam tego cudaka z wadą zgryzu, to przepadłamsmile Ostatni to Shih tzu. Trafił do nas niedawno, niejako w spadku, po śmierci mojego taty. Szaleją niesamowicie, czasem są małe demonstracje siły, ale w formie zabawy, bo kochają się jak trojaczki z jednego miotu smile
  • sowa.zagrodowa 05.12.18, 00:11
    A...nie napisałam, że ten najstarszy to owczarek niemiecki.
  • autoteliczna 05.12.18, 00:37
    Oj, ten pierwszy to bidulek był sad
    Nie mogę nawet myśleć o takich rzeczach...
    Nie wszyscy ludzie są ludzcy...
    Ale na szczęście są też tacy, którzy naprawiają te krzywdy. Jak Ty kiss

    A jak się Twoi ulubieńcy wabią?

  • sowa.zagrodowa 05.12.18, 00:52
    Ech...Takie tematy budzą we mnie demona.
    Niewiele mogę zrobić i to powoduje moją frustrację, ale chociaż te psiaki, które miałam możliwość przygarnąć, mają się dobrze.
    kiss

    Owczarek to Pako- bo odkąd u nas się pojawił, to miał niesamowity apetyt, jakby się "pakował" w daleka drogę smile Buldożek (poważny czasami i majestatyczny) dostał ksywkę Homer wink A najmniejszy już z imieniem Tofik przyszedł, więc tak już zostało smile
  • autoteliczna 05.12.18, 18:00
    sowa.zagrodowa napisała:

    dostał ksywkę Homer wink

    Wielki Aojda się w urnie przewraca... wink
  • obrotowy 05.12.18, 00:13
    gdy mieszkalem w wiezowcu...

    a konkretnie byly to myszy - biegajace po kanalach smieciowych.

    ale ze sie stamtad wyprowadzilem - to nie mam juz zadnych.

    PS. jak ktos mi zafundzi dom z ogrodem - to kupie sobie kota i psa.
  • sowa.zagrodowa 05.12.18, 00:26
    obrotowy napisał:

    > gdy mieszkalem w wiezowcu...
    >
    > a konkretnie byly to myszy - biegajace po kanalach smieciowych.
    >

    Zaprzyjaźniłeś się z nimi? wink
    Ja kiedyś w pracy miałam sporą piwnicę i jak bywałam sama na zapleczu, to przychodził do mnie piękny duży szczur smile Na początku cierpliwie się nawzajem oswajaliśmy, ale potem normą było wspólne jadanie posiłków. Oczywiście, każde z nas ze swojej zastawy. Stefan, bo tak go ochrzciłam, innym starał się nie rzucać w oczy, ale i tak zginął. Administracja budynku przeprowadziła deratyzację. Miałam mieszane uczucia, bo rozumiem konieczność takich działań, ale Stefka było mi żal.
  • autoteliczna 05.12.18, 00:49
    Niezła jesteś wink
    Ja się szczurów boję.
    Choć niestety przełamywanie tego strachu stało się dla mnie koniecznością w minione wakacje. Szczurów się sporo namnożyło w jednej z piwnic. Zanim administracja zaczęła działać (a były z tym problemy), to tyle się ich zrobiło, że zaczęły biegać po podwórku między kamienicami. Poryły sobie korytarze podziemne, przebiegały też po prostu przez połowę podwórka do śmietników, harcowały tam między workami. Wieczorem były tam istne szczurze imprezki - worki były porozgryzane, powywalane pod śmietnikami, a na wierzchu biegały szczury. Śmietniki aż dudniły w nocy. Dzwoniłam do wspólnoty codziennie (zresztą nie tylko ja) - w końcu zrobiono z tym porządek. Ale ile ja przy każdym wyrzucaniu śmieci się nastrachałam, to moje... wink
  • sowa.zagrodowa 05.12.18, 00:56
    smile) Szczury nie są moimi ulubionymi stworzonkami, ale Stefan miał w sobie coś wyjątkowego. Nie tylko inteligencję, bo szczury są z niej znane, ale także jakiś taki szlachetny rys, który mnie zafascynował wink
  • obrotowy 05.12.18, 16:46
    sowa.zagrodowa napisała:
    Zaprzyjaźniłeś się z nimi? wink


    to raczej nie - ale w sumie zylismy w pokojowej koegzystencji...

    i jestem im troche wdzieczny...
    - bo one spowodowaly, ze zdwoilem wysilki w poszukiwaniu lepszego lokum...

    dopiero po paru latach, gdy to mieszkanie (i nowych lokatorow) odwiedzilem, okazalo sie ze te kuchenne zsypy prowadzace rurami do smietnika na dole, okazaly sie technicznym i higienicznym niewypalem i zaspawali je wszystkie...
  • witamina_b12 05.12.18, 23:51
    >PS. jak ktos mi zafundzi dom z ogrodem - to kupie
    >sobie kota i psa.
    Nie kupuj, adoptuj.
  • marcepanka313 05.12.18, 06:19
    Zawsze w domu były, są i będą....
    Zawsze psy, zawsze wielorasowce, zawsze naj.... wink
    Koty bywały.
  • autoteliczna 05.12.18, 17:00
    A teraz nic?
  • autoteliczna 05.12.18, 17:01
    Ojej - doczytałam, że "są" wink
    Czyli co jest? wink
  • marcepanka313 05.12.18, 17:05
    Pies. big_grin
  • autoteliczna 05.12.18, 17:15
    A jaki? wink
  • marcepanka313 05.12.18, 17:32
    Biały z kilkoma łatami. wink
    Oczywiście naj.... mądrzejszy, ładniejszy, zabawniejszy........ smile
  • autoteliczna 05.12.18, 17:44
    A jak się wabi?
  • marcepanka313 05.12.18, 18:08
    Imię mało oryginalne, ale wygląd zobowiązuje,a że wygląda jak bohater (pies) z dobranocki to też tak się nazywa. wink
  • autoteliczna 05.12.18, 18:22
    A też tak piecżątki na taśmie nawala? wink

    (jak ja kochałam ten moment w czołówce wink )
  • marcepanka313 05.12.18, 18:29
    No właśnie dlatego go wzięłam. wink
  • autoteliczna 05.12.18, 18:36
    big_grin
  • szarlotka_ja 05.12.18, 18:54
    I w domu Marcepanki wszystko opieczętowane wink.
  • autoteliczna 05.12.18, 19:33
    Dobrze, że nie za-pieczętowane, bo bez zgody Reksia nie mogłaby się dostać do żadnej szafki wink
  • gwen75 05.12.18, 20:59
    Może ktoś chce poznać rozmownego Lolusia? big_grin
  • autoteliczna 05.12.18, 22:25
    Ahaha smile Ale słodziak smile
    Żeby on jeszcze to rozumiał, to by w ogóle był wypas big_grin
  • gwen75 06.12.18, 16:23
    Odpowiedzi odnośnie kotka i pieska to raczej zgaduje, ale skrzydełka ładnie rozkłada smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.