Dodaj do ulubionych

jakby nie patrzeć

07.01.19, 07:28
samotność mnie zżera i coś kiepsko mi się śpi.
Edytor zaawansowany
  • marcepanka313 07.01.19, 07:55
    No właśnie, jakbyś nie wiem jak bardzo starał się sobie wmawiać, że już nigdy więcej, że to nie dla Ciebie, że odpuszczasz, to siebie nie oszukasz.
    To co głęboko ukryte i tak daje o sobie znać.
  • gwen75 07.01.19, 10:42
    A ci w związkach czasami narzekają, że nie wysypiają się partnerem i wolą spać osobno wink
  • green.amber 07.01.19, 11:51
    mnie by mogła zeżreć ze dwa kilogramy, które wczoraj znienacka odkryłam, albo nawet i trzy wink
    ale jesteś pewien, że to sprawka samotności? i nie możesz zasnąć czy się często budzisz? może bym miała pewną koncepcję, ale trochę nie wiem czy bardziej życie miłe mi nie jest... wink
    a zasadniczo to trzymam kciuki, żeby to był jednorazowy przypadek, bo ze złym spaniem nie ma żartów wink

    --
    Nie można mieć w życiu wszystkiego, ale można mieć wszystko, co jest potrzebne do szczęścia. Rzecz w tym, by wiedzieć, co jest nam do tego szczęścia potrzebne.
  • samysliciel 07.01.19, 13:28
    nie wiem co masz na myśli, ale na pewno masz rację
  • green.amber 07.01.19, 14:10
    manie racji jest nudne, ale ok idę się zamknąć w sobie i zamilknąć na wieki chlip chlip

    --
    Zważaj na swoje myśli, ponieważ one stają się twoimi słowami. Zważaj na swoje słowa, ponieważ one stają się twoimi uczynkami. Zważaj na swoje uczynki, gdyż one stają się twoimi nawykami. Zważaj na swoje nawyki, gdyż one stają się twoim charakterem. A twój charakter staje się twoim przeznaczeniem.
  • samysliciel 07.01.19, 14:16
    byś wyjaśniła koncepcję a nie tak
  • samysliciel 08.01.19, 18:04
    i się Zielona na mnie nie gniewa czasem
  • green.amber 08.01.19, 20:44
    zamknęłam się w sobie i drzwi się trochę zatrzasnęły wink (rzuci okiem na pocztę i nie bije wink) a kwestię gniewania zostawię sobie do rozpatrzenia na jakiś marzec może

    --
    One budzą się z myślą, że nic nie jest na zawsze, ale czują, że to właśnie jest piękne
    Zasypiają z nadzieją, że choć świata tak wiele, to im serce z radości nie pęknie
  • samysliciel 08.01.19, 21:32
    rzuciłem, a czemu na marzec
  • witrood 07.01.19, 16:35
    Czasem wali w dekiel wskutek porównywania z wyidealizowaną w dużej mierze niesamotnością. Mija. Jest później faza pozytywna, że lepiej jest, jak jest. Też mija. I tak w kółko. Trzeba się przyzwyczaić. wink

    --
    People are stranger, people in danger...
  • silencjariusz 07.01.19, 16:38
    Raczej trudno przywyknąć.
  • witrood 07.01.19, 16:44
    Trudno, ale co robić? Ja się szarpię bezskutecznie. I mam więcej frustracji niż satysfakcji. wink

    --
    People are stranger, people in danger...
  • witrood 07.01.19, 16:58
    Posypią się pewnie na mnie gromy ze strony płci przeciwnej, ale... Wczoraj w autobusie spotkałem znajomą. Tak potwornie zbrzydła że nie do opisania. A młodsza ode mnie 6 lat. Nie wiem, co się dzieje z niektórymi ludźmi. Chyba o siebie nie dbają. Panienka, ale z taką w życiu nie mógłbym być. Osobowością szału też nie robi, chociaż robi w szołbiznesie (nie występuje). wink


    --
    People are stranger, people in danger...
  • cambria1.2 07.01.19, 17:11
    Może próbna charakteryzacja? W sensie, że jednak chce spróbować.

    --
    Take care, Ninoczka!
  • witrood 07.01.19, 17:15
    Co spróbować?

    --
    People are stranger, people in danger...
  • cambria1.2 07.01.19, 17:36
    Smaku szołbiznesu wink

    --
    Take care, Ninoczka!
  • cambria1.2 07.01.19, 17:37
    Scena, światła rampy, te rzeczy. Tyle że gra brzydszą siostrę Kopciuszka...

    --
    Take care, Ninoczka!
  • silencjariusz 07.01.19, 17:40
    I pewnie znajdzie kawalera bez problemu. Kobiety mają łatwiej.wink
  • witrood 07.01.19, 17:45
    No nie wiem, czy znajdzie tak łatwo. Ale kto tam wie.

    --
    People are stranger, people in danger...
  • silencjariusz 07.01.19, 17:46
    Każda potwora... wink
  • cambria1.2 07.01.19, 17:50
    Silu, każdy typ urody... suspicious

    --
    Take care, Ninoczka!
  • silencjariusz 07.01.19, 17:55
    No właśnie nie do końca. Bo co w sytuacji, gdy urody całkowicie brak?wink
  • autoteliczna 07.01.19, 18:01
    Nie ma tak, że brak. To jest kwestia gustu - komuś może się spodobać przecież wink
    Tym bardziej, że i inne cechy się liczą - charakter, intelekt smile
  • cambria1.2 07.01.19, 18:03
    Silu, to tak jak pogoda. Jest zawsze smile

    --
    Take care, Ninoczka!
  • silencjariusz 07.01.19, 18:17
    No właśnie nie do końca. W moim przypadku na ten przykład urody nawet w śladowych ilościach się nie da doszukać. Matki dzieci mną straszą...
  • cambria1.2 07.01.19, 18:22
    Czyli sława. Zła sława...

    --
    Take care, Ninoczka!
  • autoteliczna 07.01.19, 18:23
    Mężczyzna nie musi być ładny.
  • silencjariusz 07.01.19, 18:36
    Pod warunkiem, że jest zasobnym, wysokim brunetem z zarośniętą mordą,.wink
  • autoteliczna 07.01.19, 18:46
    Oj tam, wcale nie.
    Nie same materialistki na świecie żyją. wink
    A zarośnięta morda jest przereklamowana wink
  • silencjariusz 07.01.19, 18:54
    Kobiety kochają brunetów. Nawet jakieś badania na ten temat były robione...
  • autoteliczna 07.01.19, 19:00
    Być może.
    Pewnie tak samo jak mężczyźni kochają blondynki wink
    A w praktyce większość na to nie patrzy wink
  • silencjariusz 07.01.19, 19:29
    No właśnie... Mężczyźni prawie na nic nie patrzą. Kobiety patrzą prawie na wszystko.wink
  • autoteliczna 07.01.19, 19:38
    No i powinnam Ci przyznać rację wink
    Tak to jakoś jest, że kobiety mają większe wymagania wink

    A Ty też na nic nie patrzysz? wink
    Bo jakoś mi się nie wydaje wink
  • silencjariusz 07.01.19, 20:05
    Ja na nic nie patrzę. Biorę jak leci.wink
  • samysliciel 08.01.19, 17:51
    autoteliczna napisała:

    > A zarośnięta morda jest przereklamowana wink

    przepraszam bardzo, ja sobie taki 2-3 dniowy cenię bardzo
  • autoteliczna 08.01.19, 17:55
    Pewnie to dlatego, że Cię nic nie drapie i nie drażni Ci skóry wink
  • samysliciel 08.01.19, 18:00
    też, wizualnie poza tym nie przeszkadza, ale to tylko moje zdanie
  • autoteliczna 08.01.19, 18:03
    Wizualnie może być, nie doczepiam się wink
  • nerw_rdzeniowy 11.01.19, 22:47
    >Nie same materialistki na świecie żyją. wink
    Są jeszcze manipulantki
  • cambria1.2 07.01.19, 18:23
    Eeeetam, nie wierzę wink

    --
    Take care, Ninoczka!
  • silencjariusz 07.01.19, 18:37
    A jednak.
  • autoteliczna 07.01.19, 17:57
    Jak jej ktoś nie widział 6 lat temu, to nie ma porównania. wink
    Dla takiego będzie ładna wink
  • samysliciel 08.01.19, 21:48
    witrood napisał:

    > Czasem wali w dekiel wskutek porównywania z wyidealizowaną w dużej mierze niesa
    > motnością.

    Nie ma żadnego wyidealizowania, wręcz przeciwnie znam tylko złe schematy i chciałbym w końcu odmiany, bardzo, ale do desperacji mi daleko. Niech to po prostu kiedyś zatrybi. Poukładałem sobie tę (nie)samotność na pewnych płaszczyznach, mam gdzie wrócić, odciąć się, jest wspaniale choć przez krótką chwilę. Nie muszę o tym myśleć, przychodzi automatycznie, kiedy jest potrzeba, to jak część mnie, zmodyfikowane DNA.
    Poza tym szukam jakiegoś pomysłu na siebie i nie tylko, takie kompleksowe "wow", wpadłem na taki pomysł tylko potrzeba w nim dużo samozaparcie a ja jak w letargu, ale warto, bo na samą myśl gęba mi się uśmiecha od ucha do ucha, tak jak podczas innego szaleństwa kiedyś.
  • szarlotka_ja 07.01.19, 19:45
    Ja też kiepsko sypiam tongue_out.
  • autoteliczna 07.01.19, 19:54
    A i u mnie różnie z tym.
    Ale postanowienie noworoczne mam, że chodzę wcześniej spać.
    Jakoś na razie wychodzi. Warłyżę do 23, a nie do 2 wink
  • szarlotka_ja 07.01.19, 20:19
    Ja przeważnie o 23:00 gaszę światło, ale różnie z zasypianiem bywa tongue_out.
    Potem przychodzi taki dzień jak wczoraj, że niewyspanie się kumuluje i czuję się źle co wiąże się z przekimaniem dnia tongue_out.
  • witrood 08.01.19, 13:22
    Nie wiem, czy to wina niżu, ale czuję się, jakbym miał paść na twarz. A nastrój też gdzieś po dnie pełza. wink

    --
    People are stranger, people in danger...
  • green.amber 08.01.19, 14:43
    Łyżka cocoa dark zalać ciepłą wodą wymieszać i wypić, ewentualnie przed wypiciem dodać miodu, może pomoże

    --
    Mądrość polega na tym, by wiedzieć, co zrobić dalej. Cnotą jest zrobić to.
    Jakie życie taki siew, jaki siew taki plon,
    jaki plon taka śmierć, jaka śmierć takie życie.
  • witrood 08.01.19, 15:05
    U nas w zakładzie tego nie ma. Ale fajrant zaraz, to może w chałupie zaaplikuję.


    --
    People are stranger, people in danger...
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 09.01.19, 09:15
    Mam podobnie ostatnio. Brak światełka w tunelu... a próbuję na różne sposoby odgonić doła.
    Ale czuję taki straszny brak komunikacji z bliskimi, że aż boli... jakbym gadała w innym języku... potrzebuję bliskości, ale jak już z kimś bliskim rozmawiam, to te rozmowy są takie beznadziejne, że tylko rośnie moja frustracja/irytacja...
    Najśmieszniejsze jest to, że całkowicie rozumiem, że pomóc mogę sobie tylko JA SAMA, ale "dla zasady" spotykam się jeszcze z drugim "człowiekiem", mam nadzieję na prawdziwą rozmowę, a to tylko takie powierzchowne pitu-pitu, z którego wychodzę jeszcze bardziej zirytowana... artykułuję czego mi trzeba, a dostaję zupełnie coś innego i jeszcze zdziwienie że nie doceniam... chyba przespać to trzeba albo do odstrzału sanitarnego i tyle.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • autoteliczna 09.01.19, 17:53
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > mam nadziej
    > ę na prawdziwą rozmowę, a to tylko takie powierzchowne pitu-pitu, z którego wyc
    > hodzę jeszcze bardziej zirytowana... artykułuję czego mi trzeba, a dostaję zupe
    > łnie coś innego

    A może... zrezygnuj z oczekiwań? Przyjmuj do wiadomości to, co jest; obserwuj to sobie i nie oceniaj. Nie spodziewaj się specjalnie niczego, a może wtedy uda się dostrzec wartość w tym, co jest tu i teraz? smile
    kiss
  • kevinjohnmalcolm 09.01.19, 21:35
    autoteliczna napisała:
    > A może... zrezygnuj z oczekiwań?

    Nie wiem jak jest w przypadku Buntosi, ale... jak długo można to stosować?
    Po wyjeździe do UK tak właśnie zrobiłem - zrezygnowałem z oczekiwań. Tylko ile lat można tak ciągnąć? Po ponad 10 latach mam już dość takiego życia...
  • autoteliczna 09.01.19, 22:42
    Skoro zrezygnowałeś z oczekiwań, to w czym jest problem?
  • samysliciel 10.01.19, 00:13
    co to znaczy zrezygnuj z oczekiwań? Każdy ma jakieś oczekiwania względem ludzi, w różnych rodzajach znajomości, względem świata, względem wszystkiego, oczekiwania wyrażają nasze potrzeby, które wynikają z naszej osobowości. Cieszyć się ze wszystkiego bo zawsze może być gorzej? Nie ma opcji, jeśli wszystko zawodzi, pozostaje wyobraźnia, nigdy żadne półśrodki, owszem doceniać pozytywy ale nie rezygnować z priorytetów i marzeń, właściwie gdy była mowa o sensie życie to właśnie priorytety i marzenia są sensem życia
  • autoteliczna 10.01.19, 18:53
    samysliciel napisał:

    > co to znaczy zrezygnuj z oczekiwań? Każdy ma jakieś oczekiwania względem ludzi,
    > w różnych rodzajach znajomości, względem świata, względem wszystkiego, oczekiw
    > ania wyrażają nasze potrzeby, które wynikają z naszej osobowości.

    Pytanie: na ile te oczekiwania są realne? Przykładowo: jeżeli oczekuję od partnera, że będzie mnie we wszystkim popierał, to znaczy, że mam potrzebę wsparcia i akceptacji. Ale czy muszę oczekiwać, że będzie się zgadzał z każdym moim poglądem? Jeżeli będę tego oczekiwała, to jest prawdpodobne, że się sfrustruję w wypadku, gdy partner odważy się mieć inne zdanie. Kto w tym przypadku ponosi odpowiedzialność za moją niespełnioną potrzebę: ja (bo oczekuję, by ktoś zrezygnował dla mnie z własnego zdania) czy partner (bo nie chce tego dla mnie zrobić)?
    To jest zagadnienie złożone i ciekawe smile
    Myślę, że kluczową sprawą jest dostrzegać, czy nasze oczekiwania nie plasują się czasem w obszarze czyichś (nie naszych) kompetencji - w końcu to nie naszą sprawą jest, co ktoś sobie myśli i jaki jest. smile Owszem, możemy mieć preferencje (chcę, by ktoś był taki a taki), ale nie warto walczyć, by one za wszelką cenę się urealniły w danej osobie smile
  • samysliciel 11.01.19, 00:57
    W gruncie rzeczy oczekiwania sprowadzają się do tego by była chemia z obu stron na podobnym poziomie. Szło to jakoś naturalnie na każdym etapie znajomości, związku, tup-tup, kroczek z lewa, kroczek z prawa, szybciej, wolniej, RAZEM. Inaczej to się wypieprzy choćby dobre chęci były, jestem facetem który nie rzuci już od razu wszystkiego na szalę dla kandydatki, tak jak kobieta potrzebuję pewności (choćby we wstępnym zainteresowaniu) a co za tym idzie idącego w pewnym sensie bezpieczeństwa. Niech się facet stara bo inaczej kobiety nie doceni (w drugą stronę to już nie działa?), a jak się postara i zostanie opacznie zrozumiany to dostanie opieprz, wiec niech się stara dalej albo spada bo za wysokie progi.
    Jak byłem młody i głupi jechałem do pobliskiego miasta w jedną z najgorszych zim ostatnich lat, na ulicach koksowniki, miasto jak wymarłe, miała być niespodzianka, wróciłem od razu z niczym bo niewieście się wyjść na naście minut nie chciało. Z innym się niedługo zaobrączkowała.
    W innym przypadku też niby się rozumiało, było fajnie, wspólne plany i w ogóle. Ostatecznie dowiedziałem się że moje pomysły są minimalistyczne i nie pasują do niej, ściema, a rozeszło się o to że były nie był były, tylko sobie przerwę zrobili a ja byłem tymczasowym zamiennikiem, na nudę chyba.
    Takich dziwnych sytuacji było jeszcze kilka, każda mnie sporo nauczyła. Jeśli mi na kimś zależało nie kalkulowałem, z jeżyka stawałem się kotkiem który pokazywał brzuszek bo ufał bezgranicznie, dostało się kotkowi w brzuszek ciosów kilka i teraz jest tylko jeżyk. Boli to tym bardziej, że w ogóle całe życie wygląda tak, że tam gdzie powinny być jakieś uczucia bezwarunkowe, jest tylko to pieprzone udowadnianie i spełnianie oczekiwań a raczej widzimisię, wszędzie, na każdej płaszczyźnie gdzie powinno być to elementarne zaufanie i uczucia jest tylko spalona ziemia i ogromny zawód, to rzutuje, na wszystko, golenie dość poobijane, starczy.
    Przychodzi taki moment w życiu, kiedy jest jedno oczekiwanie, najwyraźniej za wielkie.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.01.19, 09:32
    samysliciel napisał:

    > Przychodzi taki moment w życiu, kiedy jest jedno oczekiwanie, najwyraźniej za wielkie.

    Ja to nawet nie mogę mieć takiego oczekiwania. To słowo nie mieści się w słowniku "mojej walentynki", cały czas mam mu to zdefiniować, ale jakoś nie potrafię ... tongue_out. No bo to jak rozmowa ze ślepym o kolorach. Jak osobie która myśli tylko o sobie powiedzieć, że jak kochasz, to dobro tej drugiej osoby jest ważniejsze dla ciebie niż twoje własne? Dla kogoś kto tego nigdy nie czuł to jest abstrakcja.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • autoteliczna 11.01.19, 18:43
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    Jak osobie która myśli tylko
    > o sobie powiedzieć, że jak kochasz, to dobro tej drugiej osoby jest ważniejsze
    > dla ciebie niż twoje własne? Dla kogoś kto tego nigdy nie czuł to jest abstrak
    > cja.

    Wiem, o czym piszesz, bo przerabiałam to na własnej skórze. Żyłam z taką osobą kilkanaście lat.
    Niestety, ale jest tak, że jeżeli ktoś nie jest dojrzały psychicznie, to nie będzie myślał o tym, żeby zatroszczyć się o drugą osobę. Takie osoby nie potrafią kochać dojrzale. Kochają, dopóki są spełniane ich oczekiwania, dopóki odnoszą jakieś korzyści, dopóki są spełniane ich potrzeby. To tak jak z dziećmi - interesują się w pierwszej kolejności tym, by coś dostawać, i nie lubią swoich rodziców, gdy rodzice im czegoś nie dają wink

    Osobiście uważam, że jeżeli na początku związku partner nie interesuje się dobrem drugiej strony, nie jest ważne dla niego, co druga strona odczuwa, to należy sobie taki związek odpuścić. Warto ratować tylko wtedy, gdy jest to związek wieloletni, są nadal jakieś wartości łączące ludzi, są dzieci. Wtedy warto nad tym pracować, np. pójść na terapię dla par. Ale jeżeli to sam początek, to niewarta skórka wyprawki. Jeśli ktoś nie rozumie sensu dbałości o dobro drugiej strony, nie chce o to dbać, to niezbyt szybko mu się to zmieni - nad takimi rzeczami pracuje się miesiącami, to najczęściej wymaga zbadania mechanizmów, które rządzą nami od dzieciństwa.

    Masz prawo wyboru, jeśli widzisz, że związek nie rokuje. Można odpuścić oczekiwania i zobaczyć, jakie emocje odczuwasz w takim związku. Jeśli nadal jest źle, to jaki sens w tym związku dalej być?
    Jest prawdopodobne, że kończąc taką znajomość usłyszysz wyrzut: "nie jestem taki/a jak chcesz", "nie akceptujesz mnie". No ale trudno - mamy wybór. Nie musimy zgadzać się na wszystko. Można przyjąć do wiadomości, że ktoś jest jaki jest, i nie żyć z nim smile
  • autoteliczna 11.01.19, 19:12
    samysliciel napisał:

    całe życie wygląda
    > tak, że tam gdzie powinny być jakieś uczucia bezwarunkowe, jest tylko to pieprz
    > one udowadnianie i spełnianie oczekiwań a raczej widzimisię, wszędzie, na każde
    > j płaszczyźnie gdzie powinno być to elementarne zaufanie i uczucia jest tylko s
    > palona ziemia i ogromny zawód, to rzutuje, na wszystko, golenie dość poobijane,
    > starczy.

    Przykro mi, Sami, że tak trafiłeś. Nie zawsze trafia się na osoby dojrzałe. Jedyna rada to albo odpuścić i myśleć mimo wszystko pozytywnie, że kiedyś się trafi, albo nie ustawać w poszukiwaniach, próbować. Co dla Ciebie lepsze - nie wiem. Nic innego tu się nie wymyśli.
    http://emots.yetihehe.com/1/pocieszacz.gif
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.01.19, 09:23
    autoteliczna napisała:

    > samysliciel napisał:
    > > co to znaczy zrezygnuj z oczekiwań? Każdy ma jakieś oczekiwania względem
    > ludzi, w różnych rodzajach znajomości, względem świata, względem wszystkiego, o
    > czekiwania wyrażają nasze potrzeby, które wynikają z naszej osobowości.
    > Pytanie: na ile te oczekiwania są realne? Przykładowo: jeżeli oczekuję od partn
    > era, że będzie mnie we wszystkim popierał, to znaczy, że mam potrzebę wsparcia
    > i akceptacji. Ale czy muszę oczekiwać, że będzie się zgadzał z każdym moim poglądem?

    > Myślę, że kluczową sprawą jest dostrzegać, czy nasze oczekiwania nie plasują s
    > ię czasem w obszarze czyichś (nie naszych) kompetencji - w końcu to nie naszą s
    > prawą jest, co ktoś sobie myśli i jaki jest. smile Owszem, możemy mieć preferencj
    > e (chcę, by ktoś był taki a taki), ale nie warto walczyć, by one za wszelką cen
    > ę się urealniły w danej osobie smile

    Poglądy? To już nawet nie ten level moich oczekiwań... ja bym oczekiwała że jak zżera ostatnią mandarynkę to mu ręka zadrży i zapyta, czy nie chcę cząsteczki?tongue_out
    Taaak, myślenie o drugiej osobie nie jest w obszarze kompetencji tej osoby tongue_out a ja próbuję coś z tego sklecić i jeszcze powalczyć, żeby myślenie o drugiej osobie się urealniłowink
    Czy się nie da? Zawsze się zastanawiam, czy z (wrodzonym? nabytym?) cwaniactwem i egoizmem da się coś zrobić, czy to walka z wiatrakami. Dodam, że wszystkie osoby z otoczenia, o których wiem ... poddały się.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • gwen75 11.01.19, 10:16
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > ja próbuję coś z tego sklecić i jeszcze powalczyć, żeby myślenie o drugiej oso
    > bie się urealniłowink
    > Czy się nie da? Zawsze się zastanawiam, czy z (wrodzonym? nabytym?) cwaniactwem
    > i egoizmem da się coś zrobić, czy to walka z wiatrakami. Dodam, że wszystkie o
    > soby z otoczenia, o których wiem ... poddały się.

    To wygląda jakbyś próbowała kogoś na siłę zmienić i frustrował Cię brak rezultatów. Tak się raczej nie da. Trzeba przyjąć do wiadomości jaki on/ona jest i nie oczekiwać zmian.
    Jedyne co można to żartobliwie krytykować, aby ta druga osoba wiedziała co nam nie pasuje - ale bez oczekiwania jakichkolwiek rezultatów.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.01.19, 10:59
    gwen75 napisał:

    > To wygląda jakbyś próbowała kogoś na siłę zmienić i frustrował Cię brak rezulta
    > tów. Tak się raczej nie da. Trzeba przyjąć do wiadomości jaki on/ona jest i nie
    > oczekiwać zmian.
    > Jedyne co można to żartobliwie krytykować, aby ta druga osoba wiedziała co nam
    > nie pasuje - ale bez oczekiwania jakichkolwiek rezultatów.

    Tak robię (żarty i delikatne uzmysławianie zachowań rujnujących związek)...
    Czy OCZEKUJĘ rezultatów? Raczej mam na nie OGROMNĄ NADZIEJĘ (wiem, wiem, jak w tym dowcipie: "Kobieta ma nadzieję że facet się po ślubie ZMIENI - a facet, że kobieta się NIE ZMIENI" smile)
    To ciekawy aspekt.. myślicie że ludzie uzmysławiając sobie swoje niedociągnięcia nie chcą zmiany? Nie pracują nad swoim charakterem? ja na przykład chcę i pracuję...
    Ktoś ma jakąś konkretną wadę i traci po kolei każdy związek... i nie zadaje sobie pytania: co jest ze mną nie halo? Zbyt kocha siebie żeby stanąć w prawdzie?

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • autoteliczna 11.01.19, 18:21
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > Taaak, myślenie o drugiej osobie nie jest w obszarze kompetencji tej osoby tongue_out a
    > ja próbuję coś z tego sklecić i jeszcze powalczyć, żeby myślenie o drugiej oso
    > bie się urealniłowink

    Pewnie piszesz półserio, ale tak na wszelki wypadek chciałam wyjaśnić, że miałam na myśli to, że nikt nie jest w stanie zmienić człowieka, jeśli on sam tego nie zrobi. To, jaki ktoś jest, jakie ma priorytety jest jego sprawą i w jego kompetencjach leżą jakiekolwiek działania, również te prowadzące do zmiany. smile
    Ludziom się wydaje, że przy nich partner się zmieni tak, że będzie spełniał oczekiwania. Liczą na coś, co najczęściej okazuje się mrzonką.

  • kevinjohnmalcolm 10.01.19, 00:27
    autoteliczna napisała:
    > Skoro zrezygnowałeś z oczekiwań, to w czym jest problem?

    W tym że te oczekiwania nadal gdzieś są, nie da się ich skasować i tak po prostu z nich zrezygnować. To nie komputer.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 10.01.19, 09:02
    Czytałaś te same poradniki co ja, Autośkawink ... tak tak - ideał: zrezygnować z oczekiwań...
    często minimalizuję je aż do przesady...
    ale czasem czuję w sobie bunt... DLACZEGO mam nie oczekiwać?
    Dlaczego mam wszystko wszystkim ułatwiać?
    Dlaczego mam od nikogo nic nie wymagać, skoro każdy z mojego otoczenia ciągle coś chce ode mnie???
    I z tego powodu zaczęłam głośno mówić do "moich" ludzi: nic od ciebie nie oczekuję, ale nie chcę słyszeć też o twoich oczekiwaniach względem mnie...
    całe życie przeżyłam poświęcając się dla idei... idei idealnej żony, idei wspaniałej matki... ale teraz przyszedł czas na mnie... i dlatego jeśli ktoś ma jakieś oczekiwania w stosunku do mnie, zaczęłam mówić: TWOJE OCZEKIWANIA NIE SĄ MOIMI OBIETNICAMI.
    Straszne że byłam tak "zaprogramowana" (dziękuję mamusiu!tongue_out), że dopiero w tym wieku uczę się asertywności.
    A wracając do tematu: szczera rozmowa z bliską osobą nie jest moim oczekiwaniem, a dość podstawową POTRZEBĄ. Jeśli ktoś traktuje mnie płytko/miałko/powierzchownie, to po prostu pozwalam mu odpłynąć. Zostają ci, którzy chcą prawdziwej mnie, a nie swojego wyobrażenia na mój temat.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • autoteliczna 10.01.19, 18:32
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    > Czytałaś te same poradniki co ja, Autośkawink

    Tak? A jakie? Rzuć tytułem, może co ciekawego znajdę wink


    > ale czasem czuję w sobie bunt... DLACZEGO mam nie oczekiwać?
    > Dlaczego mam wszystko wszystkim ułatwiać?

    A kto powiedział, że "wszystkim ułatwiać"?
    Jeżeli już komuś w ten sposób coś ułatwiasz, to sobie.
    Pewnie nie da się zrezygnować ze wszystkich oczekiwań (choć niektórzy twierdzą, że tak... hmmm... ja do tego etapu nie doszłam i nie wiem, czy dojdę kiedykolwiek wink )
    Ale jeśli trochę ludziom i losowi odpuścisz, to możliwe, że unikniesz rozczarowań smile

    U mnie pod tym względem w ostatnich kilku latach zmieniło się sporo.
    Przede wszystkim w stosunkach z byłą teściową (która względem mnie miała duże oczekiwania - żebym żyła wg jej recept wink ) - kiedyś oczekiwałam od niej akceptacji, wsparcia, bycia miłą; potem - już tylko tolerancji. Byłam zirytowana lub smutna, gdyż nie dostawałam tego. W końcu zrozumiałam, że ona się nie zmieni, i ma prawo uważać cokolwiek na mój temat. Widocznie nie chce lub nie umie inaczej myśleć i to jest jej sprawa. Przestałam oczekiwać cokolwiek, więc i przestałam się rozczarowywać, frustrować, denerwować wink


    > Dlaczego mam od nikogo nic nie wymagać, skoro każdy z mojego otoczenia ciągle c
    > oś chce ode mnie???

    Ale czemu postrzegasz to w kategoriach wzajemności? Oko za oko, ząb za ząb?
    Takie myślenie to jest pozostawanie w zamkniętym kole - ty mnie, ja tobie....
    I tak się w kółko jedna strona z drugą nakręca, irytuje...
    Nie lepiej wyjść z tego - tak jak właśnie zamierzasz: asertywnie?
    To zdanie mi się podoba:
    TWOJE OCZEKIWANIA NIE SĄ MOIMI OBIETNICAMI. http://emots.yetihehe.com/1/okok.gif


    > Straszne że byłam tak "zaprogramowana" (dziękuję mamusiu!tongue_out), że dopiero w tym
    > wieku uczę się asertywności.

    Hehe, ja też wink

    > Jeśli ktoś traktuje mnie płytko/miałko/powierzcho
    > wnie, to po prostu pozwalam mu odpłynąć. Zostają ci, którzy chcą prawdziwej mni
    > e, a nie swojego wyobrażenia na mój temat.

    No i dobrze smile Grunt, żeby przy tym się nie irytować,spróbować wyluzować. To tak samo jak z wybaczeniem - najlepsze skutki ma to dla nas samych smile
    Ja osobiście ciągle jeszcze szlifuję tę umiejętność i nie zawsze bywa łatwo, zwłaszcza, gdy ktoś mocno przekracza moje granice.
    >
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.01.19, 09:03
    autoteliczna napisała:

    > > Jeśli ktoś traktuje mnie płytko/miałko/powierzchownie, to po prostu pozwalam mu odpłynąć. Zostają ci, którzy chcą prawdziwej mnie, a nie swojego wyobrażenia na mój temat.
    >
    > No i dobrze smile Grunt, żeby przy tym się nie irytować,spróbować wyluzować. To t
    > ak samo jak z wybaczeniem - najlepsze skutki ma to dla nas samych smile
    > Ja osobiście ciągle jeszcze szlifuję tę umiejętność i nie zawsze bywa łatwo, zwłaszcza, gdy ktoś mocno przekracza moje granice.

    No ja też pracuję nad sobą, żeby nie bolało... irytacja jest na zewnątrz, ale mnie niepokoi, bo jak zaglądam głębiej to widzę, że boli ... coś jak reagowanie na bezsilność złością...
    ale trenuję zawzięcie: "ommmmmmmm!" tongue_out



    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 11.01.19, 09:07
    autoteliczna napisała:

    > A kto powiedział, że "wszystkim ułatwiać"?
    > Ale jeśli trochę ludziom i losowi odpuścisz, to możliwe, że unikniesz rozczarow
    > ań smile
    >
    Oj Autośka, to nie początek mojej drogi, dużo już naodpuszczałamwink W odpuszczaniu sobie i innym jestem mistrzyniątongue_out . To, o co teraz "walczę", to takie ekstremalne minimum, z którego nie da się już zejść.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • undead.mortis 10.01.19, 18:52
    bunt_jest_moim_obowiazkiem napisała:

    Zostają ci, którzy chcą prawdziwej mni
    > e, a nie swojego wyobrażenia na mój temat.
    >

    czyli najczęściej nikt nie zostaje heh
    bo wyobraźnia zawsze jest zmienną suką wink




    --
    morituri te salutant
  • searam 10.01.19, 00:47
    samysliciel napisał:

    > samotność mnie zżera i coś kiepsko mi się śpi.
    Kulka w leb, trutka na szczury,petla na szyje... Sen zapewniony, a samotnosc bedzie zapomniana.
    Wchodzisz w to...?! wink
  • samysliciel 10.01.19, 01:01
    zapewne masz satysfakcję z tego wpisu, także na zdrowie
  • searam 11.01.19, 21:17
    samysliciel napisał:

    > zapewne masz satysfakcję z tego wpisu, także na zdrowie

    Az tak okrutny nie jestem...to taki otrzezwiajacy bodziec..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.