Dodaj do ulubionych

Do rodziców

11.05.19, 15:13
Czy czujecie, że wasze dzieci są seksualizowane?
Czy czujecie się zagrożeni przez LGBT?
Czy czujecie, że samotny pan z kotem może być dla was autorytetem w wychowaniu waszych dzieci? Że jest wiarygodny w tym, kiedy mówi nam o tym, jak ma wyglądać poprawna politycznie rodzina? Że kobieta i mężczyzna to jedyny słuszny model?
Bo ja czuję coraz większy rozdźwięk pomiędzy tym, co mówi, a tym, jak żyje.
Bo zastanawia mnie, jakim cudem ma takie duże poparcie wśród ludzi.
I zastanawia mnie, czy to ja jestem normalna, czy jednak od normy odbiegam uncertain
Edytor zaawansowany
  • witrood 11.05.19, 15:18
    To nie do mnie. Ale jak dla mnie to LGBT nie jest podstawowym problemem Polski, ani na + ani na -. Ja bym chciał, żeby przeprowadzono jakieś poważne sondaże wśród tego środowiska np. na temat tego, jaka jego część chce legalizacji związków jednopłciowych czy adopcji (która i tak jest bardzo trudno osiągalna nawet wśród par hetero, a praktycznie niemożliwa dla singli). Znam kilku przestawicieli/ek i żadne tego nie chce. A trochę się to forsuje na siłę. wink

    --
    People are stranger, people in danger...
  • dolores2222 11.05.19, 15:25
    A ja znam parę dziewczyn, które wychowują wspólnie córkę. Adoptowała ją jedna z nich. Na zewnątrz są tylko przyjaciółkami, nie obnoszą się z tym, że razem śpią. Pewnie się boją. I ja to rozumiem. Ale dziecko rośnie i za chwilę pójdzie do szkoły. I jak to dziecko zacznie opowiadać, jak się sprawy mają w rodzinie. I tego boją się najbardziej. A są razem od wielu lat. Tworzą naprawdę świetną rodzinę, gdzie dużo się rozmawia i widzę, jaka mała jest szczęśliwa. A wiem, z jakiego środowiska ją wyrwały. Powiem ci szczerze, że dopóki nie poznałam osobiście tej właśnie rodziny, byłam przeciwna adopcjom przez pary jednopłciowe. Ale patrząc na nie, nie umiem powiedzieć, że znajduję choć jeden negatyw.
  • witrood 11.05.19, 15:32
    Znam osobiście jedną osobę transseksualną (wtedy koleżanka z podstawówki) i drugi taki sam przypadek z widzenia z bliskiej okolicy (też K -> M) i żyją w związkach z kobietami (Ta druga po zmianie płci nawet legalnie się z nią ożeniła i wychowuję razem dzieci tej drugiej) i chyba większych incydentów nie ma. W liceum w starszej o rok klasie była jawna para lesbijska.
    Jestem przeciw wszelkim prześladowaniom, ale z tym forsowaniem postulatów na siłę, podpisywaniem deklaracji, itp. to mam odczucia ambiwalentne.


    --
    People are stranger, people in danger...
  • dolores2222 11.05.19, 15:38
    Na siłę to nic nie jest dobre. Myślę, że nasze społeczeństwo jest jeszcze niedojrzałe pod wieloma względami. Kiedy porównamy choćby z Anglią, gdzie mój znajomy gej uciekł przed poniżeniami ze strony nawet najbliższej rodziny. Teraz od ponad 10 lat żyje w związku z facetem, razem prowadzą knajpę (nie gejowską) i zastanawiają się nad powiększeniem rodziny. Ciekawa jestem, czy to on tak dobrze trafił, czy moje wrażenia o zderzeniu mentalu Polaków i Anglików są słuszne. Kevin, może podpowiesz, tak z pierwszej ręki, jak to naprawdę wygląda.
  • obrotowy 11.05.19, 15:58
    dolores2222 napisała:
    > Na siłę to nic nie jest dobre.
    Myślę, że nasze społeczeństwo jest jeszcze niedojrzałe pod wieloma względami


    Moze jednak lepiej byloby napisac "mniej tolerancyjne obyczajowo"?
    Bo tolerancja nie jest sama w sobie wartoscia - jest jedynie CECHA.


    I to, ze ktos jest mniej tolerancyjny nie oznacza, ze jest niedojrzaly (
    czyli jakby "gorszy", bo mogly przeciez "dojrzec")


    ERGO: tolerancja nie jest miara "dojrzalosci"- bo spoleczenstwo bardziej tolerancyjne ,
    nie musi byc przez samo to lepsze...

    Polacy sa np. bardzo tolerancyjni jezeli chodzi np. o kombinacje na podatkach i znajomi wzajemnie udzielaja sobie porad - jak tu zakombinowac...
    (co w moim kraiku jest niemozliwe - bo jeden drugiego by "zakapowal")
  • dolores2222 11.05.19, 16:02
    Dziękuję za pouczający wykład.
  • kevinjohnmalcolm 11.05.19, 19:31
    dolores2222 napisała:

    > Ciekawa jestem, czy to on tak dobrze trafił, czy moje wrażenia o zderzeniu mentalu Polaków
    > i Anglików są słuszne. Kevin, może podpowiesz, tak z pierwszej ręki, jak to naprawdę wygląda.

    Twoje wrażenia są słuszne. W Anglii gej to generalnie taki sam facet jak inni, większość ludzi nie ma kompletnie nic do nich. Wiadomo, że ludzie różnie reagują, ale ogólną normą jest kompletne nieprzywiązywanie jakiejkolwiek uwagi do orientacji seksualnej, to prywatna sprawa. Gejów Anglików (i lesbijek w sumie też) jest bardzo wielu i trudno tu żyć nie spotykając ich w codziennym życiu, nie pracując z nimi, itd.

    Inną sprawą jest jednak przegięcie ze strony ruchów LGBT (czyli ludzi którym jak najbardziej należy się normalne traktowanie) jeżeli chodzi o promocję. Momentami to idzie za daleko, bycie gejem, lesbijką lub trans stało się w pewnym sensie modne. Mimo wszystko wolę jednak tę "modę" niż polskie szczere chamstwo i tępienie ludzi tylko ze względu na to że mają inne upodobania seksualne. Skoro ja przeżywam niezłe jazdy z Polakami, bo śmiem mieć nieco inny gust niż większość jeżeli chodzi o urodę dziewczyn, to nie wyobrażam sobie co w Polsce muszą przeżywać geje i lesbijki.
  • dolores2222 11.05.19, 19:35
    Dzięki, Kev smile
    Co przeżywają geje?
    Jeden przykład. Kiedy zmarła mu mama, dowiedział się przez przypadek. A kiedy zdążył na pogrzeb, ojciec nie pozwolił mu podejść do grobu. Stał tam, nad grobem swojej żony i złorzeczył mu.
  • witrood 11.05.19, 21:19
    U nas też trudno nie spotkać. Chociaż w moich dotychczasowych miejscach pracy spotkałem tylko jednego, który otwarcie o tym mówił i było to z 15 lat temu. W obecnej jest jeden, ale się o jego orientacji nie mówi, chociaż każdy wie. Na studiach miałem jedną wykładowczynię, jawną lesbijkę (chodziła na tematyczne manifestacje), dziś już emerytkę.

    --
    People are stranger, people in danger...
  • 6688katarzyna 11.05.19, 22:29
    Dolores, jak to możliwe by w Polsce singielka adoptowała dziecko? Jak ona tego dokonała? - moja koleżanka stara się od dobrych 15 lat i jest poza kolejką. Uruchomiła nawet drogę via kościół i też bez efektu. To bardziej mnie zaskoczyło niż sytuacja prywatna obu pań.
  • szarlotka_ja 11.05.19, 23:22
    Też jestem ciekawa. Ja kiedyś chciałam się zaopiekować córką kuzyna, który zbłądził na złą drogę, a dziecku groził dom dziecka i niestety mój stan cywilny stanął na przeszkodzie. Na szczęście w tamtym wypadku wszystko się dobrze skończyło, ale nie wiem jakbym to zniosła gdyby dziewczynka rzeczywiście trafiła do domu dziecka...
  • stasi1 12.05.19, 09:24
    Znajoma internetowa pochwaliła się że 2 lata temu adoptowała 7 letniego chłopca. Pytam się czy z mężem a ona że nie, sama
  • kevinjohnmalcolm 12.05.19, 10:50
    Współczuję temu chłopcu. Z dziewczynką jeszcze nie byłoby problemu, ale wychowanie chłopca przez samotną matkę tak, żeby nie miał potem problemów w życiu, jest ekstremalnie trudne. Wiadomo że lepsza samotna matka niż pełna rodzina z ojcem tyranem, ale to nie jest dobre rozwiązanie. Chłopcy wychowani przez samotne matki regularnie zmagają się z różnymi problemami (między innymi mają ogromne problemy w późniejszych kontaktach z płcią przeciwną).
  • dolores2222 12.05.19, 11:01
    Kevin, a skąd o tym wiesz?
  • kevinjohnmalcolm 12.05.19, 11:29
    Zapytaj dowolnego psychologa lub socjologa, to są sprawy powszechnie znane.
    Zresztą sam nawet oficjalnej wiedzy nie potrzebuję - wśród moich czterech kumpli z dzieciństwa, którzy byli od małego wychowani przez samotne matki, żaden do tej pory się nie ożenił.
  • dolores2222 12.05.19, 11:35
    Ty też się nie ożeniłeś. A rozumiem, że masz pełną rodzinę... Nie wypytuję cię, ale wydaje mi się, że sam czynnik samotnego rodzicielstwa nie jest aż tak znaczący.
    To tak jak z dziećmi rozwiedzionych rodziców. Patrz: Młoda. Można nimi żonglować, uczyć nienawiści do tego drugiego rodzica, robić mu tym krzywdę. Ale można też normalnie. Każdy rozwód jest sam w sobie traumą dla dziecka. Ale zarówno mnie, jak i mojemu byłemu, przyświecała jedna zasada: żeby Młoda jak najmniej na tym ucierpiała. Dzisiaj wiem, patrząc na nią, że daliśmy radę. I cieszy mnie to jak nic innego.
  • kevinjohnmalcolm 12.05.19, 12:17
    dolores2222 napisała:

    > A rozumiem, że masz pełną rodzinę...

    Nie, nie mam. Znam więc sprawę z pierwszej ręki. Nie chciałem już o tym pisać.


    > wydaje mi się, że sam czynnik samotnego rodzicielstwa nie jest aż tak znaczący.

    Wiadomo że największe znaczenie ma zachowanie danego rodzica, warunki panujące w danym domu, ale czynnik samotnego rodzicielstwa jest niestety bardzo istotny w przypadku chłopców (szczególnie jedynaków) wychowanych przez samotne matki, nie posiadających żadnych kontaktów z ojcem. Dokładnie o takim przypadku pisałem, bo wychowanie dziewczynki przez samotną matkę to kompletnie inna bajka, tam w ogóle nie występują pewne problemy, które są bardzo znaczące dla chłopców.
  • dolores2222 12.05.19, 12:23
    Przepraszam, jeśli byłam niedelikatna. smile
    Nie chodziło mi o wypytywanie ciebie...
    Po tym co napisałeś, widzę, że moje zdanie na ten temat jest czysto teoretyczne, więc jak to z teorią bywa, jedne się sprawdzają a inne nie.
  • apersona 12.05.19, 12:40
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > Współczuję temu chłopcu. Z dziewczynką jeszcze nie byłoby problemu, ale wychow
    > anie chłopca przez samotną matkę tak, żeby nie miał potem problemów w życiu, je
    > st ekstremalnie trudne. Wiadomo że lepsza samotna matka niż pełna rodzina z oj
    > cem tyranem, ale to nie jest dobre rozwiązanie. Chłopcy wychowani przez samotn
    > e matki regularnie zmagają się z różnymi problemami (między innymi mają ogromne
    > problemy w późniejszych kontaktach z płcią przeciwną).

    Tu jest wybór między domem dziecka a samotną matką i to nie z przypadku.

  • kevinjohnmalcolm 12.05.19, 12:50
    apersona napisała:

    > Tu jest wybór między domem dziecka a samotną matką

    Niezupełnie, wybór jest także między domem dziecka a małżeństwem które chciałoby takie dziecko adoptować, niestety jest to utrudniane na wszelkie sposoby. Moi dobrzy znajomi adoptowali wiele lat temu 7-latka, nawet nie chcesz wiedzieć przez ile lat piekła i walenia głową o ścianę przeszli żeby w końcu pozwolono im na adopcję. Są wspaniałymi rodzicami, chłopak jest już prawie dorosły.
  • dolores2222 12.05.19, 13:01
    Aż z ciekawości zapytam moje znajome mamusie, jak to u nich było, tzn. u niej...
    Bo nie sądziłam, że w Polsce problem adopcji jest aż tak duży.
  • kevinjohnmalcolm 12.05.19, 14:29
    Nawet nie masz pojęcia jak koszmarny jest to problem. Przeczytaj sobie poniższy artykuł. Już pierwsze zdanie mówi całą prawdę - łatwiej w Polsce dziecko kupić, niż adoptować.

    weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23790491,adopcja-po-polsku-najnowszy-raport-nik-poruszyl-i-kandydatow.html
  • apersona 12.05.19, 14:31
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > Niezupełnie, wybór jest także między domem dziecka a małżeństwem które chciałob
    > y takie dziecko adoptować, niestety jest to utrudniane na wszelkie sposoby. Mo
    > i dobrzy znajomi adoptowali wiele lat temu 7-latka, nawet nie chcesz wiedzieć p
    > rzez ile lat piekła i walenia głową o ścianę przeszli żeby w końcu pozwolono im
    > na adopcję.

    Ale te utrudnienia są skutkiem długiej procedury adopcyjnej i nieuregulowanej sytuacji prawnej dzieci, a nie preferencji dla singielek.
  • kevinjohnmalcolm 12.05.19, 14:37
    Napisałaś tak, jakby w tamtym przypadku był jedynie wybór między domem dziecka a singielką.
    Istnieje przede wszystkim wybór między domem dziecka, a bezdzietnymi małżeństwami.
  • apersona 12.05.19, 14:59
    Bezdzietne małżeństwa zwykle marzą o niemowlęciu. Przy starszych dzieciach z różnymi poważnymi obciążeniami rzadko trafia się jakiś chętny(a).
  • kevinjohnmalcolm 12.05.19, 15:47
    Ale się trafiają, moi znajomi są tego przykładem.
    Oczywiście jeżeli kompletnie nie ma żadnych par zainteresowanych, to lepszy rydz niż dom dziecka...
  • marcepanka313 12.05.19, 19:04
    apersona napisała:

    > Bezdzietne małżeństwa zwykle marzą o niemowlęciu. Przy starszych dzieciach z ró
    > żnymi poważnymi obciążeniami rzadko trafia się jakiś chętny(a).

    To prawda. Znam takie trzy pary z dziećmi adopcyjnymi i tak szczerze, to chyba? tylko jedna jest tak naprawdę zadowolona z decyzji.Chociaż przy dzieciach biologicznych też nie ma pewności jakim to dziecko się okaże, jakie zachowania odziedziczy, na ile pozwoli na wychowanie.... to obserwując pary znajome mam wrażenie, że nie były chyba to decyzje do końca szczęśliwe.
    Najmłodsza z par adoptowała maluszka. Szczęście trwało, dopóki nie okazało się, że dziecko ma problem z chodzeniem, a potem jak się okazało jest w niewielkim stopniu upośledzone umysłowo. Po kilku latach widziałam ich razem.... może to niepoprawne co powiem ale matka dziewczynkę traktowała jakby to dziecko było takim balastem, jakby się wstydziła
    Drugie małżeństwo adoptowało dziewczynkę może dwuletnią, z tym że to było pewnie że trzydzieści lat temu i nie było świadomości, żeby z dzieckiem pracować psychologiczne. Dziewczyna jest agresywna, ma problemy ze swoją seksualnością i podejrzewam że to jeszcze bardziej pogłębia jej agresję, także w stosunku do rodziców. Jest wyobcowana w środowisku.
    Ostatnia z par, o której kiedyś pisałam adoptowała dziecko w wieku okołokomunijnym i mimo, że dziecko było naprawdę problematyczne to praca z psychologiem przyniosła efekty. Dziewczyna wyszła za mąż, ma własne dziecko.
    Ale oczywiście jest wiele pozytywnych przykładów i ogromny szacun dla kogoś kto się decyduje świadomie na adopcję dziecka chorego.....
  • dolores2222 12.05.19, 20:37
    Dziecko chore znalazło dom. Ma dwie mamusie i jest cholernie szczęśliwym dzieckiem. Nikt mnie nie przekona, że lepszy byłby dla niej dom dziecka. Zweryfikowało to moje poglądy na tę sprawę. Bo najważniejsze jest dobro dziecka a nie uprzedzenia moje czy innych.
  • kevinjohnmalcolm 12.05.19, 21:03
    Dom dziecka to patologia, którą należałoby jak najszybciej zlikwidować.
  • stasi1 12.05.19, 14:01
    Akurat mam coś podobnego u siebie. Mojego syna też wychowuje taka mama. Jak to mówię na dziewczynkę. Ja bywam u nich raz na miesiąc i kiedyś na placu zabaw takie trochę starsze dziewczyny pytają się mnie: Tatę Franek ma a co z mamą? Ona uważała ŻE PLAC ZABAW NIE DLA DZIECKA. Ale inna mama Alana praktycznie codzień przychodziła z synem z piłką. Nawet nie wiem czy mieszkają z ojcem
  • dolores2222 12.05.19, 11:00
    Nie wiem i nie pytałam o to. Wiem jedynie, że Mała urodziła się z dość poważną wadą wzroku. Może to było problemem dla tzw. normalnych rodzin? Nie wiem.
  • apersona 12.05.19, 12:38
    6688katarzyna napisała:

    > Dolores, jak to możliwe by w Polsce singielka adoptowała dziecko? Jak ona tego
    > dokonała? - moja koleżanka stara się od dobrych 15 lat i jest poza kolejką. Uru
    > chomiła nawet drogę via kościół i też bez efektu. To bardziej mnie zaskoczyło n
    > iż sytuacja prywatna obu pań.

    Zdarza się jak dziecko jest starsze i jakoś wybrakowane. Matka koleżanki koleżanki wdowa z usamodzielnionymi dziećmi adoptowała chłopca 10+ z lekkim opóźnieniem umysłowym.

  • gyubal_wahazar 11.05.19, 19:10
    Jesienią przerabiałem z córkami ten temat, bo ponieważ obie na uniwerku, to dla nich szczególnie aktualne. Nie miały bladego pojęcia o temacie, więc posłuchały trochę i zręcznie zmieniły temat, ale tyle ile mogłem to zrobiłem i ziarnko zostało zasiane.

    Pan z kotem nie ma na nie żadnego przełożenie bo żadna nie ogląda TV, ale żeby nie dały sie równieśnikom czy wykładowcom-marksjanon w kozi róg zapędzić, dostały na gwiazdkę po egzemplarzu 'Historii antykultury' Karonia.

    Ja tam nie mam absolutnie nic przeciw homoseksualistom, ale na adopcję dzieci bym sie nie zgodził. Choć gdyby to były 2 panie, to bym się wahał

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • dolores2222 11.05.19, 19:18
    A znasz taką rodzinę?
    Bo widzisz, miałam dokładnie takie samo zdanie nim poznałam przytoczony tu przykład.
    Dla mnie najważniejsze jest dobro dziecka. A dziecko w tej rodzinie jest szczęśliwe, kochane, radosne... Jak mogłoby wyglądać jej życie bez mamuś? Nie wiem. Ale widzę jak wygląda teraz i nie wyobrażam sobie lepszego.
  • gyubal_wahazar 11.05.19, 19:26
    Nie znam, ale nawet wiedząc jaką traumą dla dziecka jest dom dziecka, bałbym się je oddać dwóm homoseksualistom.
    Babeczkom, gdybym je trochę poznał może bym zaufał. Fajnie, że znasz tak pozytywny przykład, ale potrzeba by ich o wiele więcej by mieć graniczące z pewnością przekonanie, że ilość patologii w takich rodzinach nie przekracza jej wskaźnika w rodzinach tradycyjnych.

    Facetom za to bym nie dał za żadną cholerę

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • dolores2222 11.05.19, 19:32
    A ilość patologii w tzw normalnych rodzinach?
  • gyubal_wahazar 11.05.19, 19:35
    No ale o co konkretnie pytasz ? Przecież o tym, że taka występuje dopiero co przyznałem. Warto by skorzystać z jakichś badań w Holandii gdzie takie adopcje są od lat i sprawdzić jak wyglądają statystyki.

    Gdyby były ok, b ostrożnie zacząłbym ale tylko od lesbijek, a jakby było bdb, to może kiedyś (ale i tak pod b dużym znakiem zapytania) zaryzykowałbym z facetami, choć na razie przez myśl mi to nawet nie przechodzi

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • turma.mortis 12.05.19, 17:28
    rozwodnik heh
    przykład niepatola wink
    a córom wciska swój chłam
    gdzie różnicę widzisz?

    zasada jedna niech myśli same i przykładu nie bierze
    znam takie dwa związki (dziwne)
    i widzę że im wychodzi lepiej heh
    bo choć starałem się tłumaczyć x lat by z ojca przykładu nie brać heh
    to córy są tak podobne charakterami do mnie że...
    lepiej ich nie spotkać na swej drodze wink

    co do badań w hola za dużo zioła heh


    --
    mam wyjebane heh
  • letniaburza77 11.05.19, 19:45
    gyubal_wahazar napisał:

    >
    >
    > Ja tam nie mam absolutnie nic przeciw homoseksualistom, ale na adopcję dzieci b
    > ym sie nie zgodził. Choć gdyby to były 2 panie, to bym się wahał
    >

    Gubiszon ,Ty w sensie ,żeby Ciebie dwie panie adoptowały ? A jakie typy ?
    Dwie biuściaste blondyny , czy bardziej takie orientalne klimaty ?
  • gyubal_wahazar 11.05.19, 19:56
    Oj Burzka, przecież to tak romantyczny temat, a Ty tak od razu z grubej rury. No ale jak już mnie przyparłaś, to takie 2 Japoneczki ale smukłe takie, jakby mnie chciały wte i nazad sponiewierać, to chyba bym się nie oparł wink

    Widziałem taka jedną kiedyś że mmmmmmmmm no mówię Ci, że w hiraganie bym jej haika pisał i na lutni pod hacjendą okinawskie serenady grał. A Ty jakie masz fantazje erotyczne ? Tylko jak z hebanowymi zuchami, to niekoniecznie wink



    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • dolores2222 11.05.19, 20:23
    Heba nowe to nawet by było niezłe tongue_out
  • letniaburza77 11.05.19, 21:34
    gyubal_wahazar napisał:
    . A Ty jakie masz fantazje erotyczne ? Tylko jak z hebanowymi zuchami, to niekoniecznie wink
    >
    Nie ,to zbyt oklepane .tongue_out
    >
    >
    >
  • letniaburza77 11.05.19, 21:36
    A jak ktoś nie toleruje homoseksualistów to polecam sztukę "Upiór w moherze " w teatrze kwadrat . Ja po jej obejrzeniu zapałałam niewypowiedzianą wręcz sympatią do nich.
  • kevinjohnmalcolm 11.05.19, 21:39
    letniaburza77 napisała:

    > polecam sztukę "Upiór w moherze "


    Poszedłbym ze względu na sam tytuł smile
  • letniaburza77 11.05.19, 21:43
    kevinjohnmalcolm napisał:

    > letniaburza77 napisała:
    >
    > > polecam sztukę "Upiór w moherze "
    >
    >
    > Poszedłbym ze względu na sam tytuł smile

    Jest świetna tylko warto założyć nieprzemakalne majty ,bo można się zlać ze śmiechu . Albo i gorzej...
  • kevinjohnmalcolm 11.05.19, 21:48
    Dzięki smile
    Muszę przypilnować, bo Teatr Kwadrat często jeździ na gościnne występy do Londynu, byłem kilka razy.
  • witrood 11.05.19, 21:54
    Ja polecam "Być jak Beata" w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Co prawda tylko mały fragment można zakwalifikować do tematu, ale spektakl jest super.

    --
    People are stranger, people in danger...
  • gyubal_wahazar 11.05.19, 21:55
    Najbystrzejszy gość którego spotkałem był homo, a poza tym miał tyle jakiegoś takiego hmmm no wdzięku, że nie sposób go było nie lubić. I nerwy ze stali. Ja waliłem w gacie już tydzień wcześniej, a on te moje slajdy brał w drodze do konferencyjniaka i przegladał na chwile przed zreferowaniem. W pokera wygrałby chyba więcej forsy niż zdążyliby wydrukować wink

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • koszmarna.baba 11.05.19, 22:48
    >ale na adopcję dzieci bym sie nie zgodził.

    Też tak kiedyś myślałam a potem koleżanka (hetero) zadała mi pytanie: "Ale właściwie dlaczego? Przecież tych dzieci i tak nikt nie kocha, nikomu na nich nie zależy a to są tylko homoseksualiści a nie pedofile! Jeżeli potrafią dać im miłość i poczucie bezpieczeństwa to to jest dużo lepsza opcja niż samotność w bidulu".

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • gyubal_wahazar 11.05.19, 23:05
    O to 'jeżeli' właśnie chodzi. Wiesz że odsetek pedofili wśród homoseksualistów jest 2-3 razy większy niż wśród heteryków ?
    Dlatego mówię, że facetom homo za skarby, a babkom - po b dokładnym przyjrzeniu się im

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • dolores2222 12.05.19, 13:56
    Gubiś, czasem mam wrażenie, że nie żyjesz życiem tylko statystykami...
  • gyubal_wahazar 12.05.19, 17:53
    Ale to dobrze, czy źle ? wink

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • marcepanka313 11.05.19, 22:18
    dolores2222 napisała:

    > Bo zastanawia mnie, jakim cudem ma takie duże poparcie wśród ludzi.

    To nie cud. To rozdawanie kasy i PR.

    > I zastanawia mnie, czy to ja jestem normalna, czy jednak od normy odbiegam uncertain

    Na dwoje babka wróżyła. wink
  • gyubal_wahazar 11.05.19, 22:30
    Marcyś, Twój legendarny talent dyplomatyczny połączony z umiłowaniem prawdy, budzi mój najgłębszy podziw wink

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • marcepanka313 11.05.19, 22:36
    No cóż poradzę, że w cuda nie wierzę. wink
  • gyubal_wahazar 11.05.19, 23:06
    A księdzu się do tego przyznałaś ? wink

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • marcepanka313 11.05.19, 23:18
    Mam pamięć wybiórczą. wink
  • marcepanka313 11.05.19, 23:19
    Eeeeee..... Oni bardziej wierzą w kasę niż ja. wink
  • dolores2222 12.05.19, 10:58
    Oj prawda, Maryciu, prawda big_grin
  • marcepanka313 12.05.19, 18:38
    A konkretnie...... wink Bo ja zawsze prawdę, świętą prawdę względnie g..... o prawdę.... wink
  • dolores2222 12.05.19, 20:25
    Że norma to pojęcie względne.
    A ja za normalną to średnio uchodzę wink
  • samysliciel 12.05.19, 01:00
    Tak sobie czytam te wszystkie wątki światopoglądowe, na forum czy internecie w ogóle i pomyślałem, że jak człowiek ma zajętą głowę w pozytywnym sensie, to go te wszystkie rozkminki g... uzik obchodzą.
    Im mniejsza satysfakcja z życia codziennego, tym więcej poszukiwania, nie wiadomo czego, "poszerzają się horyzonty", byle mieć punkt zaczepienia, do rozmyślań, rozmowy, z kimkolwiek, o czymkolwiek.
    Nie piję do autorki wątku, taka refleksja mi się nasunęła, odnośnie własnej, niedalekiej przeszłości.
  • marcepanka313 12.05.19, 05:22
    To oczywiste, że sytuacja osobista zmienia perspektywę i sposób myślenia.
    Na tym forum czy na sąsiednich nieśmiałych może trochę więcej rozmowy na tematy związane z tytułem forum ale przecież to nie znaczy,że ludzie zamykają się na rozmowę tylko dlatego, że w życiu jest super....raczej inna tematyka jest bardziej zajmująca czy forma przekazu bardziej zawężona, bo bardziej bezpośrednia i dotycząca tego co tu i teraz.
    Oznaczałoby to, że wszyscy piszący i korzystający z różnych możliwości wymiany swoich myśli mają problemy osobiste....
    A gdyby nawet..... to takie pisanie może podziałać na kogoś terapeutyczne....
    Czego najlepszym przykładem byłeś Ty sam. wink
  • samysliciel 12.05.19, 10:43
    marcepanka313 napisała:

    > A gdyby nawet..... to takie pisanie może podziałać na kogoś terapeutyczne....
    > Czego najlepszym przykładem byłeś Ty sam. wink

    to nie terapia, lecz zabicie czasu było, a że się w życiu odmieniło? Fart, przypadek.
  • marcepanka313 12.05.19, 18:36
    samysliciel napisał:

    >
    > to nie terapia, lecz zabicie czasu było,

    To bardzo głęboko grzebałeś w duszy dla zabicia czasu wink

    a że się w życiu odmieniło? Fart, przy
    > padek.

    Na szczęście wink
  • dolores2222 12.05.19, 11:23
    Oczywiście, że masz rację. Kiedy byłam w małżeństwie, to o takich sprawach rozmawiałam po prostu z mężem. A kiedy Młoda była mała to już w ogóle człowiek nie wiedział w co ręce włożyć...
    A teraz to forum jest takim trochę "mężem" do pogaduszek. Cieszycie się? big_grin (wiem, że sama się podkładam tongue_out)))
    Ale nie zgodzę się, że jak człowiek jest w związku, to nic innego go nie obchodzi. Chyba że jesteś na etapie motylków, to wiadomo, że człowiek żyje powietrzem i seksem big_grin
  • samysliciel 12.05.19, 11:39
    dolores2222 napisała:

    > Ale nie zgodzę się, że jak człowiek jest w związku, to nic innego go nie obchod
    > zi. Chyba że jesteś na etapie motylków, to wiadomo, że człowiek żyje powietrzem
    > i seksem big_grin

    Nie chodzi mi nawet o związek co zadowolenie z życia w ogóle, coraz więcej ludzi dobrze odnajduje się w stanie wolnym, praca, znajomi, hobby czy zwierzaki wystarczają. Stan umysłu, najbliższego otoczenia sprawiają że albo jesteśmy w strefie komfortu albo go szukamy.
  • dolores2222 12.05.19, 12:01
    Ale dla mnie to forum jest właśnie strefą komfortu. Naprawdę smile
    Lubię ludzi i lubię z nimi rozmawiać. Więc to, że gadam sobie o sprawach, które mnie dotykają, jest dla ciebie jednoznaczne z tym, że nie czuję się komfortowo? Nie rozumiem, skąd ten wniosek. Serio.
  • turma.mortis 12.05.19, 18:12
    samysliciel napisał:


    > Nie chodzi mi nawet o związek co zadowolenie z życia w ogóle, coraz więcej ludz
    > i dobrze odnajduje się w stanie wolnym, praca, znajomi, hobby czy zwierzaki wys
    > tarczają. Stan umysłu, najbliższego otoczenia sprawiają że albo jesteśmy w stre
    > fie komfortu albo go szukamy.

    a wiesz że to od dnia zależy wink
    i to nie odnajdowanie co wykorzystanie czasu nadmiernego heh
    stan umysłu zostawiasz Morfeuszowi a Lobo zaczyna sił po 45+ smile




    --
    mam wyjebane heh
  • searam 12.05.19, 01:25
    Dzieki seksualizacji moje dzieci staly sie porzadnymi ludzmi.
    Dzieki zagrozeniom LGBT zrozumialem brak zagrozen LGBT.
    Samotny pan z kotasem jest slusznym modelem.
  • koszmarna.baba 12.05.19, 13:34
    Z moich obserwacji wynika, że "seksualizacji" najbardziej boją się ci którzy "chodzą" na bardzo krótkiej smyczy kościoła i tzw. opinii publicznej. Oni najczęściej też by chcieli takżyć ale się boją, bo "co ludzie powiedzą", bo przecież ja jestem "porządnym" człowiekiem, bo to, bo tamto, bo... A potem mamy gromady frustratów, którzy najchętniej zakazaliby wszystkiego co w jakikolwiek sposób kojarzy się ze szczęściem człowieka i radością życia.

    --
    Nigdy nie zalewaj smutków, cholery umieją pływać!!!
  • dolores2222 12.05.19, 13:55
    O to to...
    Seks to normalna życiowa sprawa, jak jedzenie. I tego uczę moją Młodą. Gadamy na intymne tematy równie swobodnie jak o tym, co zrobimy na obiad. Młoda nie ma problemu, żeby mi się zwierzyć czy poprosić o opinię. Inna sprawa, czy się do tych rad stosuje. Ale czego oczekiwać? Rogata dusza, po mamusi tongue_out big_grin
  • turma.mortis 12.05.19, 18:15
    żeby opiniować trzeba doświadczać heh
    takie małe wink

    --
    mam wyjebane heh
  • dolores2222 12.05.19, 20:27
    Zapewne moje doświadczenia seksualne mają się nijak do twoich.
    Ale zawsze możesz mnie podszkolić.
    Uczę się od najlepszych całe życie, więc proszę bardzo:
    Ale uprzedzam, oporna na wiedzę bywam big_grin
  • turma.mortis 12.05.19, 20:37
    jak chcesz heh nie widzę proba wink
    tylko streszczenie o "moich" poproszę żeby tematy odpowiednio uściślić tongue_out
    bo po co klepać o tym co wszyscy wiedzą big_grin

    --
    mam wyjebane heh
  • marcepanka313 15.05.19, 11:05
    dolores2222 napisała:

    > Zapewne moje doświadczenia seksualne mają się nijak do twoich.
    > Ale zawsze możesz mnie podszkolić.
    > Uczę się od najlepszych całe życie, więc proszę bardzo:
    > Ale uprzedzam, oporna na wiedzę bywam big_grin

    O ile mnie pamięć nie myli, a nie myli to na moje sugestie dotyczące Ciebie i Mortisa jakoś inaczej reagowałaśwink

    Aż się siebie boję. wink
  • turma.mortis 15.05.19, 17:47
    marcepanka313 napisała:


    > Aż się siebie boję. wink

    lęk to słabość heh wink




    --
    mam wyjebane heh
  • marcepanka313 15.05.19, 19:25
    Jak przekuć słabość w siłę?
  • gyubal_wahazar 12.05.19, 15:43
    A kto by chciał zakazać seksu ?

    --
    Śpieszmy się czytać oponentów, nim polecimy ich zakapować
  • adiiinka 17.05.19, 15:08
    Seksualizacja dzieci to jest problem, ale dotyczy raczej mediów i koncernów, które lubią posługiwać się wizerunkami dziewczynek wykreowanych na dorosłe i dojrzałe kobiety. Bardzo smutne.
    Zagrożenie LGBT trudno mi sobie wyobrazić, jak miałoby wyglądać w praktyce, brzmi zabawnie big_grin

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.