Dodaj do ulubionych

Doktorat, a nawet habilitacja...

26.10.19, 10:25
A wydawało się, że sparowani nie są incelami (czy też agroincelami), a tu proszę:

"Brak czasu i przemęczenie są wśród powodów powstawania białych związków. Niektóre pary nawet chcą uprawiać seks, ale większa jest motywacja, by utrzymać sprawy życiowe i zawodowe na pewnym poziomie. Żyją w takim napięciu i pośpiechu, że coś, co powinno być dla nich przyjemnością, zaczynają traktować jako obowiązek - kino z przyjaciółmi czy seks z mężem/żoną to punkty do odhaczenia. Seks zaczyna być wyczynem na miarę doktoratu. A dla niektórych nawet habilitacji. Jest utrapieniem i momentem próby, a nie przyjemnością."

I najciekawsze:

"Znam taką parę - ona jest młodą, bardzo otyłą kobietą, on starszym facetem, bardzo szczupłym. Nie podobają się sobie fizycznie. Nie pożądają się. Ale świetnie się dogadują, mają porozumienie intelektualne, dobrze się czują w swoim towarzystwie i są po ślubie. Niby wszystko jest OK, funkcjonują i są zadowoleni. Do czasu, gdy kobieta idzie na tzw. waginalia, czyli spotkanie z koleżankami, i rozmawiają o seksie. Nagle się okazuje, że jednak to jest ważne i trzeba ten seks mieć w związku, bo koleżanki mają. Gorszy, lepszy, ale jednak mają. Kobiety są wrażliwe na społeczny dowód słuszności, czyli na to, że inne kobiety mają jakąś wspólną wersję. Potem ona wraca do domu i zmusza siebie i partnera do seksu, który nie sprawia im radości. Zaczyna mieć pretensje, że mąż jej nie pożąda, że nie zabiega o nią.
Nagle wszystko skupia się na mężu i wychodzi na to, że to jego wina, że nie ma seksu. Ona też wcale nie ma ochoty na seks, ale czuje się usprawiedliwiona, bo to przecież jego wina. To taki mechanizm broniący jej samooceny."
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka