Dodaj do ulubionych

Całe życie walka

18.11.19, 09:28
ze sobą
Żeby nie zapalić żeby zapalić
Żeby nie pić żeby wypić
Żeby zjeść jeszcze kawałek żeby nie zjeść
Żeby poćwiczyć żeby nie ćwiczyć
Żeby poczytać żeby pooglądać
Żeby kupić żeby nie kupić
Ciągłe boksowanie ze samą sobą
Obserwuj wątek
    • turma.mortis Re: Całe życie walka 18.11.19, 09:35
      żeby być z,,, żeby rozwód z...
      żeby z kimś żeby samemu
      żeby poznać żeby niby po co jak tak jak wyżej heh

      dylematy ludzkie
      www.youtube.com/watch?v=2n6x4y39eB8
      można więcej wink


      --
      mam jak mam heh
    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 18.11.19, 11:03
      No ale po co się szarpać... po co walczyć... czy nie czas odpuścić?smile
      Niech życie samo się toczy...
      Nasze frustracje wynikają właśnie z tego, że się szarpiemy...
      A gdyby tak pogodzić się z tym co jest... i na spokojnie przyjmować sytuacje, relacje, zwroty akcji... smakować życie wiedząc, że musi zawierać i radości i smutki.
      Zmień nastawienie, a wtedy naprawdę wszystko wyda Ci się inne... Nie stosuj dla swojego życia analogii wojny. To nie walka, boksowanie - tylko smakowanie życia.
      Jak odpuścisz szarpaninę - natychmiast przychodzi spokój i pogoda ducha. Polecam.

      --
      Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 18.11.19, 11:52
          pierzasta_beztroska napisał(a):

          > Aktualnie walczę żeby nie zapalić papierocha i raczej odpuszczenie nie byloby dobrą poradą Walka trwa

          Ok, nigdy mnie żaden nałóg nie dopadł to i nie miałam potrzeb prowadzić takich walk...
          Z najcięższych ostatnio walk to pamiętam taką, żeby zakończyć niedobry związek... rozum swoje, serce swoje... poległam tongue_out
          Potem tłumaczyłam sobie, że może jeszcze nie czas był...wink

          --
          Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
        • gwen75 Re: Całe życie walka 18.11.19, 20:48
          pierzasta_beztroska napisał(a):

          > Aktualnie walczę żeby nie zapalić papierocha i raczej odpuszczenie nie byloby d
          > obrą poradą Walka trwa

          Trzymam kciuki za powodzenie smile
      • kulka42 Re: Całe życie walka 18.11.19, 11:30
        Gorzej jak Twoje życie to głównie smutki a radości nie wiele, wówczas ciężko tak lekko na klatę to wszystko przyjąć i bez żadnych buntów i szarpaniny wewnętrznej z pokorą to przyjmować... to raczej następuje wtedy jak już dopada Cię totalne załamanie i depresja i brak chęci walki..
        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 18.11.19, 11:54
          kulka42 napisała:

          > Gorzej jak Twoje życie to głównie smutki a radości nie wiele, wówczas ciężko ta
          > k lekko na klatę to wszystko przyjąć i bez żadnych buntów i szarpaniny wewnętrz
          > nej z pokorą to przyjmować... to raczej następuje wtedy jak już dopada Cię tota
          > lne załamanie i depresja i brak chęci walki..

          wręcz przeciwnie... u mnie spokój i pogodzenie (jak to nazywam "nie-wierzganiem") przynosi ulgę i więcej sił, żeby się podnosić. Praktykuję stoicyzm w życiu... i przez to mniej cierpię.


          --
          Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 18.11.19, 12:35
              pierzasta_beztroska napisał(a):

              > Słuszna idea może spróbuję Stoicyzm hmm Czyli po polsku "wdupiemanie"


              całe życie byłam zbyt emocjonalna, szarpałam się, spalałam... teraz mi jest lepiej.

              nie nazwałabym stoicyzmu wdupiemaniem... ja raczej przestałam po prostu wierzgać i histeryzować, że nie wszystko w życiu idzie po mojej myśli smile

              dziendobry.tvn.pl/a/stoicyzm-jak-osiagnac-szczescie

              --
              Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 18.11.19, 12:43
              kulka42 napisała:

              > Jak widać każdego co innego napędza do życia. Dla mnie złożenie broni jest jedn
              > oznaczne z samobójstwem.

              "Boże, daj mi siłę do zmieniania rzeczy, które mogę zmienić i akceptację dla rzeczy, których zmienić nie mogę. I umiejętność odróżnienia jednego od drugiego"
              ... czy jakoś tak... moja mantrawink


              --
              Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
                • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 18.11.19, 13:42
                  kulka42 napisała:

                  > To dobre może dla ludzi wierzących.

                  Oj tam, oj tam. Przecież to taka przenośnia. Nie że się o to (naprawdę) modlęwink. Chodzi o zwykły rozsądek, żeby się nie szarpać z rzeczami, na które nie mamy wpływu.

                  --
                  Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
                  • pierzasta_beztroska Re: Całe życie walka 18.11.19, 14:54
                    Ale ja się szarpię z tymi na które mam wpływpomijam te na które wpływu nie mam Jak w pierwszym wpisie więc ta porada nic nie zmienia Jeśli nie mamy na coś wpływu to możemy tylko się martwić prawdziwy nerw jest jak decydujemy bo mamy wpływ
                    • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 18.11.19, 15:16
                      pierzasta_beztroska napisał(a):

                      > Ale ja się szarpię z tymi na które mam wpływpomijam te na które wpływu nie mam
                      > Jak w pierwszym wpisie więc ta porada nic nie zmienia Jeśli nie mamy na coś w
                      > pływu to możemy tylko się martwić prawdziwy nerw jest jak decydujemy bo mamy wp
                      > ływ

                      Dobra, to przykłady.

                      Masz przyjaciółkę która weszła w toksyczny związek. Spalasz się, tłumaczysz, walczysz... ona niby rozumie, przytakuje... ale i tak w tym tkwi...
                      Kiedyś bym sobie wypruła flaki, żeby ją wyciągnąć, pokazywałabym co to za typ, walczyła... dziś sobie tłumaczę, że widać ona musi przez to przejść, że to jej życiowa droga.
                      Cały czas jestem, gdy potrzebuje się wygadać, na koniec rozmowy zawsze spokojnie mówię, że ona tym związkiem robi sobie krzywdę... ale nie spalam się tak emocjonalnie "w czyjejś wojnie".

                      Syn chce zrezygnować z fajnych studiów... Kiedyś rwałabym włosy z głowy, przekonywałabym do upadłego, żeby tego nie robił. Dziś spokojnie rozmawiam, przedstawiam swoje racje ale podkreślam, że ostateczną decyzję zostawiam jemu.

                      U mamy zdiagnozowali raka. Kiedyś odchodziłabym od zmysłów, szalała, przeklinała los/życie. Dziś sobie popłaczę, a potem spokojnie się zastanowię, co JA mogę zrobić, żeby jej jak najefektywniej pomóc.

                      Mój facet ma przyjaciółkę... jak na mój gust - zbyt bliską. Kiedyś stawiałabym na ostrzu noża, denerwowałabym się, może nawet awantura, kategoryczne żądania aby uciął relację. Dziś spokojna rozmowa, okazanie pełni miłości i zaufania oraz szczere przyznanie się że nie radzę sobie emocjonalnie z tym "ogonem" - powoduje, że on sam ogranicza tamtą relację, aby nie narażać nas na huśtawki emocjonalne.

                      Może to nie pełny stoicyzm, a zwykła dojrzałość. Ale działasmile

                      --
                      Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
                        • obrotowy Całe życie walka - pytanie z kim, z czym i po co ? 18.11.19, 15:53
                          kulka42 napisała:
                          > Ale Ty piszesz o szarpaninie z cudzym życiem, a ja się szarpię ze swoim.


                          no i to jest (niestety) bardziej wyczerpujace , niz szarpanie sie z otoczeniem i z okolicznosciami zewnetrznymi.

                          pozostaje tylko zyczyc - dojsc sama ze soba do rownowagi i dopiero potem szarpac sie ze Swiatem zewnetrznym.
                        • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 19.11.19, 12:16
                          kulka42 napisała:

                          > Ale Ty piszesz o szarpaninie z cudzym życiem, a ja się szarpię ze swoim.

                          Nie wiem kulko czy to do mnie. Jakby co powiem jak to u mnie wygląda.
                          No ja sobie jakoś tak ułożyłam życie, ze sama sobie nie dostarczam powodów do szarpaniny... jedynie świat zewnętrzny.
                          Jak zrobię coś niemądrego - to jestem dla siebie wyrozumiała, nie rozkminiam, nie rwę włosów z głowy. Nie jest to nic, co jakoś mogłoby mi długofalowo zaszkodzić, prowadzę proste i skromne życie.
                          Nie walczę ze sobą, staram się słuchać moich potrzeb, wymagam od siebie jedynie samodzielności finansowo-życiowej (pilnuję swojej dobrej roboty).
                          Czasem pozwalam sobie na słabości typu chipsy, a czasem podciągam zdrowotnie mojego avatara, żeby mi jeszcze trochę w zdrowiu posłużył (joga, medytacja, dużo spacerów, zdrowe żarcie).
                          Całkiem uprościłam swoje życie: minimum rzeczy w domu (łatwe sprzątanie), sentymentalne rzeczy zdigitalizowałam na kompie w formie zdjęć, bardzo rzadko coś nowego kupuję, nie gonię za nowinkami, nie mam problemów typu kupić-nie kupić albo olaboga kupiłam kieckę i nie mam na żarcie (nie łażę po sklepach, idę jak coś potrzebuję), książki na czytniku (choć lubię zapach i szelest papieru - ale coś za coś), telewizora nie używam (po co się wkurzać), filmy netflix lub z chomika.
                          No może czuję że za mało teraz wyjeżdżam, bo nie mam za bardzo z kim (a zawsze kochałam zwiedzać, oglądać nowe miejsca, a sama nie bardzo się odważam). Ale nie narzekam - raz, dwa razy w roku wyjazd gdzieś dalej, teraz zaraz jakiś egipt pewnie żeby pogrzać stare kości.
                          No trochę szarpię się sama ze sobą w kwestii dobierania w swoim otoczeniu osób typu partner, tak, żeby mnie nie dołowały (ciągnęły w dół). - na tym polu najczęściej przegrywam bo się łatwo przywiązuję.
                          Naprawdę jestem zwolenniczką teorii, że wiele problemów sami sobie tworzymy, żeby potem się nad sobą użalać, i wzdychać, jakie to życie ciężkie. Ja walczę z problemami zewnętrznymi, ale sama sobie nie dokładam.

                          --
                          Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
                          • kulka42 Re: Całe życie walka 19.11.19, 12:45
                            Nie będę na forum roztrząsać wszystkiego co ma wpływ na moje życie i moją szarpaninę - powiedzmy że na moje życie wpłynęły czynniki zewnętrzne zupełnie ode mnie nie zależne ale ze skutkami tych złych wpływów muszę się użerać ja sama osobiście oraz mój mąż - bo jakby nie było razem się z tym naszym życiem szarpiemy.
                            Nie każdy ma tak prostą sytuację życiową i nie każdy ma ją skomplikowaną na własne życzenie - i na tym zakończę.
                            W pewnym sensie Ci zazdroszczę.
                            • bunt_jest_moim_obowiazkiem Re: Całe życie walka 19.11.19, 12:58
                              kulka42 napisała:

                              > W pewnym sensie Ci zazdroszczę.

                              Zapewniam, że nie ma czego... też miałam bardzo ciężkie życiowe sytuacje, niekiedy nawet dramatyczne - dopiero od dwóch lat oddycham.
                              Wszystkiego dobregosmile


                              --
                              Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
    • obrotowy Całe życie walka - zgoda, ale rzuc palenie :) 18.11.19, 14:51
      pierzasta_beztroska napisał(a):

      > ze sobą
      > Żeby nie zapalić żeby zapalić
      > Żeby nie pić żeby wypić
      > Żeby zjeść jeszcze kawałek żeby nie zjeść
      > Żeby poćwiczyć żeby nie ćwiczyć
      > Żeby poczytać żeby pooglądać
      > Żeby kupić żeby nie kupić
      > Ciągłe boksowanie ze samą sobą


      - zgoda ale rzuc palenie - to jeden trudny dylemat Ci ubedzie.

      i zamiast tego dodaj: - poderwac kogos, czy dzis nie ?

      i zycie od razu jest kolorowe.
    • samysliciel Re: Całe życie walka 18.11.19, 19:34
      kiedy odczuwasz ulgę mając za sobą tych co krzywdzą,
      żeby po czasie za nimi zatęsknić
      kiedy masz szczęście, zawieszasz się
      żeby wypatrywać innego
      kiedy chcesz spełniać marzenia,
      żeby chwilami było ci wszystko jedno
      paradoxe

      Vive la Pologne!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka