Dodaj do ulubionych

Czy można się zakochać przez internet?

16.07.03, 04:34
Według mnie można zawrzeć prawdziwą miłość przez internet...a wy co o tym
myslicie...?

browneyegirl

Edytor zaawansowany
  • 16.07.03, 15:58
    Nie.
    Ale nadal próbuję.
  • 23.07.03, 22:27
    można ulec fascynacji.
    Przerobiłam to zresztš kilka razy. Kończyło się róznie - �miesznie, smutno, przykro. Nigdy dobrze.
  • 25.07.03, 18:42
    mozna..smile)
    doswiadczam tego i...jestem szzcęśliwa......
  • 27.07.03, 11:35
    Katja - opowiedz swoja historię. Ja kilka razy próbowalam, ale nic z tego nie
    wychodziło;-(
  • 29.01.05, 00:08
    Dobry wieczor! bylem zawsze zagorzalym internauta,kazda minute przesiedzialem
    przed monitorem,teraz mam malo czasu na to bo mam moja ukochana!
    Ale zaczne od poczatku....Miszkalem od mojej ukochanej 1300km, wystarczysmile
    Bylem zawsze osoba niesmiala,fakt latwo nawiazywalem kontakt do kobiet ale nigdy
    nie moglem zrobic nastepnego kroku. Zawsze sie balem ze dostane tego kosza.
    Zwierzalem sie znajomym pytalem jak mam osiagnac sukces...
    Wrszcie po cichu sam od siebie postanowilem to zrobic.....dalem male ogloszenie
    na randkach onetu.Dostalem pare odpowiedzi przewaznie byly to propozycje"wejdz
    na strone nie pozalujesz hahaha!
    Napisalem pare listow do kobiet,dostalem odpowiedzi i byla tez korespondencja.po
    paru tygodniach dostalem list krotki.Kobieta sie przedstawila krotko o sobie i
    te sprawy....Na koncu byl dopisek tylko pisz prawde i nie owijaj w bawelne.
    Jaka prosba taka odpowiedz, napisalem o sobie cala prawde jaki jestem.
    Dostalem odpowiedz, napisala o sobie bardzo dokladnie.......
    Zaczely sie listy (maile) pisalismy do siebie jak tylko byl czas przewaznie dwa
    trzy razy w tygodniu.Jej listy byly jak piekne opowiadania.Poprostu pisalem tez
    wszystko co poprostu myslalem i wszystko o sobie jaki jestem co mysle o zyciu,
    po prostu nie owijalem w bawelne.Pisalismy do siebie czesto co zesmy robli
    dzisiaj wczoraj itd...Nasze listy staly sie rozmowa...Pewnego dnia dostalem
    numer telefonu i znowu czeste rozmowy usmiechy przez telefon itp.Moglbym pisac
    bez konca tak bylo pieknie...Wreszcie pierwsze spotkanie, troche smieszne troche
    glupawe bo spotkalismy sie w wielki piatek po poludniu gdzie prawie kazda
    knajpka jest zamknieta.Od pierwszego wejzenia byla miedzy nami rozmowa malo
    powiedziane rozumielismy sie prawie bez slow.....
    Po pierwszysm spotkaniu byla trzydniowa przerwa, spokalismy sie drugi raz.Piekny
    wieczor,wiedziala ze mialem dzien wczesniej urodziny, dostalem prezent,ksiazke,
    wiersze ksiedza twardowskiego....
    wielu facetow mysli ze kobieta dgy uslyszy slodkie slowa mieknie, ja tez
    zmieknalem, zaochalem sie....
    Znajomi na to hehe chlopie zauroczenie, acha sobie pomyslalem ja wiem swoje.
    Umowilem sie z nia tym razem na urlop, spedzilismy piekny tydzien nad morzem,
    nastepne spotkanie tez tydzien na urlopie.Potem Boze narodzenie znowu w polsce.....
    W sylwestra 2003/2004 postanowilismy ze zamieszkamy przez jakis czas razem, w
    lutym przyjechala do mnie. Jeszcze cos powiem, jeden dzien po tym pamietnym
    sylwestrze zrobilem glupote, byly male poprawiny sylwka przy kominku i wtedy
    urwal mi sie film przy alkoholu.
    Teraz wiekszosc kobiet powie sobie" wiadomo facet pijak itd..." ja mam swoje
    zdanie i nie jestem pijakiem...
    Poklucilismy sie troche, obiecalem ze bede sie staral juz takiego czegos nie
    zrobic(jak do tej pory mi sie udaje i sie naprawde startaram)
    Dobrze dalej.... Moja ukochana przyjechala do mnie i od tej pory zyjemy raze i
    jestesmy szczesliwi...
    Fakt ze teskni do polski ale jest zdecydowana zostac zemna, w miedzyczasie nawet
    mama mojej ukochanej zaakceptowala to ze zostanie u mnie i nie jestem intruzem w
    rodzinie....
    Szfagrow mam zarabistych, zaakceptowali mnie od poczatu.
    Tylko byl jeden warunek hehe jak zrobie mojej ukochanej krzywde to mnie zabija....
    W tej chwili jestesmy malzenstwem cywilnym od pazdziernika, w lipcu bierzemy
    slub koscielny.Moja zoneczka wlasnie dzisiaj zalatwila orkiestre w polsce i
    chorek na slub.
    W poniedzialek wraca do mnie i juz sie tez nie moze doczekac.
    Wielu z was napewno sobie mysli hehe chlopie a z kad ty wiesz co ona robi w
    polsce czy nie jest z innym...
    Nie, mamy zaufanie do siebie ja tez wyjezdzalem i ona tez myslala ale nigdy nic
    innego niz moja ukochana nie bylo....
    Na koniec moich bazgrolow powiem wam ze warto, warto sie pokaza ale naprawde
    takim jakim sie jest,byc poprostu czlowiekiem....
    Udalo mi i nie zaluje bo to co przezylem to najpiekniejsze chwile mojego
    zycia... CDN

    Pozdrawiam was serdecznie
    DAREK

    PS Sorry ze sie wtracilem w watek ale to jest moj dowod na to ze przez internet
    jest to mozliwe tylko trzeba byc szczerym.
    Wiadomo ze sa tez czarne owce ale tego nie mozemy uniknac................
  • 11.05.05, 11:09
    Mozna zakochac sie wszedzie,niewazne czy na ulicy,czy przez internet.Zakochanie
    to początek,ewentualna milosc rozwija sie przeciez w rzeczywistosci,internet
    jest do niej tylko dodatkiem Jesli się kocha-mozna wszystko.Ponad 3letni zwiazek
    rozpoczety przez internet jest naprawde ...super,czego i kazdemu zycze.
  • 28.01.07, 02:25
    Kochani, czy jest jakis sposob na to, zeby poznac, czy osoba po drugiej stronie
    jest szczera? Tak sobie mysle, ze przeciez facet nie pisywalby codziennie
    ogromnie dlugich listow milosnych i nie spedzalby godzin na rozmowach, jesli
    chcialby tylko sie zabawic... no, ale listy mozna rownie dobrze skopiowac.
    Kilka lat temu zwiazalam sie z kims poznanym w necie i potem bylismy razem
    przez rok , ale mieszkalismy w tym samym kraju i w ogole bylam mlodsza i
    bardziej odwazna. Nowy znajomy mieszka na drugiej polkuli i boje sie, ze
    zaczynam sie zbyt bardzo angazowac, a przeciez on moze ze mna tylko grac lub
    wrecz byc lowca samotnych kobiet kto wie do jakich celow...
  • 15.05.08, 10:42
    Mozna,wiem to ze swojego doswiadczeniasmilepozdrówka.....
  • 29.07.03, 00:09
    Na pewno mozna,czego sam jestem najlepszym przyklademsmilefeler w tym ze ma
    wybranka mieszka 500 km ode mniesadale kochamy sie i to chyba jest
    najwazniejsze i wierzymy ze to pozwoli przezwyciezyc nam wszelkie trudnoscismile
    pozdrawiamsmile))
  • 29.07.03, 13:07
    Mozna mozna, ja mam meza z internetusmile)) i jest nam wspanialesmile))
  • 29.07.03, 13:32
    hej!

    zakochać się można i fascynować....
    cieżej jest jesli chodzi o rzeczywistość bo jest inaczej niź w sieci
    ale ogólnie można się zakochać...ja podtrzymywalem znajomość..ktora nie
    przetrwała niestety.

    pozdrawiam
  • 30.07.03, 10:40
    Możnasmile Ja się zakochałem. Jesteśmy razem, spotykamy się i jest wspanialesmile
  • 02.08.03, 15:38
    Oj.. można się zakochać... mój facet mieszkał 300km ode
    mnie, ale było fajnie...byliśmy ze sobą ponad rok...
    szkoda, że się rozsypało... sad(((
    --
    Politycy są jak muchy. Można ich zabić gazetą.
  • 05.08.03, 16:07
    my jesteśmy ze sobą dużo krócej, ale będziemy dużo dłużejsmile mam nadzieję, że
    już na zawszesmile podbudował mnie kolega kilka postów niżejsmile
  • 05.08.03, 08:17
    --
    al-ki

    Kropiwnicki musi odejść!
  • 05.08.03, 15:38
    A ja mam zone z internetu smile Tak wiec pytanie retoryczne.

    pzdrw

    soso
  • 09.08.03, 22:43
    Można i to nawet mocniej, niż w realnej rzeczywistości. Ale żeby być razem, to
    oprócz klawiatury, potrzeba jeszcze chemiismile
  • 11.08.03, 11:20
    Mozna, ja tez jestem szczesliwie zakochana w misiu z internetu!
    Mnie dzieli jakies 1200 km no ale cozsurprised) zwyczajnie sie przeprowadzilam.
    Jesli decydujemy sie na poszukiwania wlasnie w necie trzeba sie z tym liczyc,
    ze ktos bedzie musial sie przeprowadzic, moze do innego miasta ale i moze do
    innego kraju!
  • 11.08.03, 12:21
    kurczak1976 napisała:

    > Mozna, ja tez jestem szczesliwie zakochana w misiu z internetu!
    > Mnie dzieli jakies 1200 km no ale cozsurprised) zwyczajnie sie przeprowadzilam.
    > Jesli decydujemy sie na poszukiwania wlasnie w necie trzeba sie z tym liczyc,
    > ze ktos bedzie musial sie przeprowadzic, moze do innego miasta ale i moze do
    > innego kraju!

    kurczak, soso...i wielu, wielu innych, są przykładami, że możnaby zamknąć ten
    wątek. Ja mogę tylko jeszcze dodać, że muszę usilnie bronić się, by nie
    popełniać bigamiismile Można poprzez ten 'szatański'smile wynalazek poznać tyle
    wspaniałych kobiet, z którymi chciałoby się być...chyba przejdę na inną wiarę,
    która pozwalałaby na tosmile, bo kobiety są tak urocze...na szczęście nie
    wszystkiesmile))
  • 13.08.03, 12:48
    Wiele razy próbowałam i jakoś nic z tego nie było, myślałam już nawet że coś
    jest nie tak. Ale w maju ubiegłego roku to się odmieniłosmile))) Jesteśmy ze sobą
    już prawie rok i jest cudownie, a byłoby jeszcze bardziej gdyby nie 300 km
    ktore nas dzielisad Ale uczucie które nas łączy spawia, że wierze w zmiejszenie
    tej odległości do minimumsmile
    Jedno jest pewne można się zakochać przez Internet i to z wzajemnościąsmile

    Pozdrawiam
    tiutiusmile
  • 15.08.03, 01:16
    browneyegirl hmmmmm.......

    Brzmi mi dziwnie znajomo.
    Czy pani nie ma przypadkiem na imię Magda?
    smile
  • 16.08.03, 21:27
    pluzz napisał:

    > browneyegirl hmmmmm.......
    >
    > Brzmi mi dziwnie znajomo.
    > Czy pani nie ma przypadkiem na imię Magda?
    > smile

    Nie Mam na imie Ania

    browneyegirl
  • 19.08.03, 14:47
    Wszyscy piszecie chyba o dosyć krótkich znajomościach. Ale czy taka miłość
    wirtualna może przetrwać lata? Sama mieszkam z kimś kogo poznałam w sieci. I
    szczerze mówiąc nie pozbyłam sie do końca takiej obawy... że Internet pozwala
    ludzion zbyt łatwo zamieniać jeden związek na drugi. Tak właśnie zrobiłam i
    gdzieś w środku czuję, że to niebezpieczne... że w naszym i tak już
    egoistycznym pokoleniu zbyt łatwo będzie nam przychodziło kliknięcie po nowego
    męża, nowego kochanka... a tymczasem powinniśmy jednak coś próbować tworzyć,
    scalać, kształtować. Nie chcę przez to powiedzieć, że jestem nieszczęśliwa. To
    cudowny facet... ale czuję się jakbym cały czas miała zapięte pasy
    bezpieczeństwa... żeby nie wypaść na zakręcie
  • 25.08.03, 17:56
    A ja uważam, że oprócz tych wszystkich możliwości i okazji, ktore przed nami otwiera Internet, każdy z nas posiada jeszcze wolną wolę. I to od Ciebie zależy, czy zechcesz klikając wymieniać sobie mężów, czy kochanków na nowych. Czy będzie to Tobie potrzebne, czy Twój partner zdecyduje sie skorzystać z takiej okazji...
    Dla mnie to piękna sprawa, że tyle osób jest w zasięgu ręki, że można szybko wymienić myśli, opinie czy uczucia. I nie widzę w tym żadnego niebezpieczeństwa, bo znam siebie dobrze i wiem czego potrzebuję.
    A to czego szukałam znalazłam właśnie w sieci smile
  • 27.06.04, 12:00
    Zgadzam się z Tobą Niezapominajko54. I np. dziwię się, że taka piękna
    trzydziestka ogłasza się na wszystkich możliwych stronach randkowych, pisząc,
    że jestz kimś, "ale nigdy nic nie wiadomo". Moim zdaniem ona szuka kogoś
    jeszcze lepszego i lepszego i sama nie wie czym się to skończy. O.K. może jest
    w tym coś podniecającego, ale współczuję jej związkowi....pozdrawiam,
    jkluk@wp.pl
    --
    janek
  • 28.08.04, 23:45
    Ja poznalam przez internet i jestesmy malzenstwej juz ponad 3 lata.
  • 30.08.04, 22:21
    Poznałam męża przez internet, minęło juz ponad 5 lat naszej znajomości, a w
    lutym spotkamy naszego drugiego dzidziusia smile
    Internet posłużył nam właściwie tylko do zapoznania sie, dość szybko
    spotkalismy się w realu i przypadliśmy sobnie do gustu. Na szczęście
    mieszkaliśmy w jednym mieście, to duże ułatwienie.
    Natomiast ze znajomości z facetami, z którymi pisałam długo i namiętnie,
    zwykle nic nie wycghodziło sad

    pozd. Ania
  • 04.09.03, 21:23
    Oczywiście, że można. Jestem bardzo szczęśliwie zakochana. Obecnie nawet w
    dwóch panach. Męża poznałam przez internet, a nasz syn ma prawie 15 miesięcy.
    Tylko trzeba trafić na odpowiednią osobę.Nam się udało!
  • 27.09.03, 23:45
    Można i można być szczęśliwym. Jestem z nim dwa lata(!) i jest nam dobrze ze
    sobą. A zaczęło się banalnie i zostalibysmy pewnie znajomymi z netu, gdyby nie
    jego upór. Ja byłam strasznym niedowiarkiem, zawsze gdzieś podświadomie
    pamietałam, że to tylko internet, że po drugiej stronie może siedzieć ktoś, kto
    manipuluje, kłamie, podszywa się pod kogoś innego. A tu facet postawił mnie
    przed faktem, przyjeżdżam ( po 4 miesiącach rozmów przez internet, po 1
    miesiącu rozmów przez telefon kom.) i stało się. spotkałam sie z nim i jesteśmy
    razemsmile
    Wszystko zależy od ludzi których uda nam się spotkać, są Ci, którzy nadają na
    tych samych falach i Ci którzy od pierwszego kliknięcia są nie do
    przetrawienia. Ja trafiłam na tych pierwszych. Ale nadal uważam, że przez
    internet można manipulowac ludźmi, ich uczuciami i odrobina ostrożności nigdy
    nie zaszkodzi.
    pozdrawiam
    nata
  • 16.11.03, 19:52
    i ja mam przyszłego męza z internetu,klikalismy sobie dośc długo,nie bardzo
    mieliśmy ochote na spotkanie , po wczesniejszych doswiadczeniach ze
    znajomosciami netkowymi, az kiedys tak z ciekawosci postanowilismy sie zobaczyc
    ( poniewaz mieszkamy 100 m od siebie ) i co......slub za rok smile jestem bardzo
    szczesliwa
  • 05.02.04, 23:25
    To moje pierwsze pisanie na forum. gazeta.pl i chcialabym Ci zadac pytanie...
  • 03.12.03, 11:01
    oj, ludzie to że jest tu tyle wspaniałych świadectw nie oznacza, że zakochali
    się w sobie przez internet a potem w realu to już tylko formalność była.
    Czyli tak: można się zakochać przez internet ale nie naprawde, bo bardziej się
    sami buzujemy niż ten ktoś nas kręci. Dlatego spotkania w realu są potem takim
    ogromnym rozczarowaniem a te szcześliwe odpowiedzi to naprawde niewielki
    margines wszystkich internetowych "miłości". Po prostu jest tak, ze nie da się
    po kabelkach przenieść wszystkiego a już na pewno tgo najważniejszego. Ja po
    kilku niepowodzeniach mam już zdrową zasadę: nie wkręcam się w nic póki nie
    przechodzi to do reala.
    --
    Salsa rulez!
  • 09.12.03, 23:10
    A ja się zakochałam dzięki temu cudownemu wynalazkowi jakim jest internet...
    szkoda tylko, że mój wybranek mieszka daleko... i po kazdym spotkaniu i
    rozstaniu zostaje ta straszna pustka... i ta tęsknota... a nie znam
    odpowiedniej broni, którą można te dwa stany powalic.... sad Czasem późniejsze
    rozmowy na necie nic nie dają... czy taka rozmowa telefoniczna... bo i tak do
    monitora czy telefonu się nie przytulisz... sad
    Ale i tak jestem szczęśliwa... Fakt, ze już raz sie nadziałam na takiej formie
    poznawania facetów, ale tym razem się udało i był to strzał w dziesiatkę smile
    --
    Politycy są jak muchy. Można ich zabić gazetą.
  • 15.02.04, 21:47
    Zakochać się bezpośrednio przez Internet – nie. Znaleźć kogoś, w kim można się
    zakochać tak.
    Krótko mówiąc, nie wyobrażam sobie abym mogła (tak „w ciemno” – przecież nie
    mam nigdy pewności czy czarujący, samotny, 27 letni przystojniak nie jest w
    rzeczywistości np. 55-letnim facetem, żonatym i dzieciatym) zakochać się w kimś
    kogo nigdy nie widziałam, nie mogłam dotknąć, jedynie mogłam z nim porozmawiać
    ( i to najczęściej nie słysząc jego głosu-listownie, lub na czacie). Miłość
    jest dla mnie całym „procesem chemicznym” – muszę widzieć, czuć zapach tej
    drugiej osoby itp., te wszystkie elementy sprawiają, że moje serduszko zaczyna
    bić mocniej…
    Mam za sobą kilka spotkań internetowych. Ostatnie skończyło się dla mnie
    szczęśliwie – poznałam Jego. Jesteśmy razem i coraz lepiej się poznajemy. Mam
    pewne zasady odnośnie poznawania ludzi z netu – przede wszystkim jeśli po kilku
    rozmowach ktoś wydaje mi się bardzo interesującym człowiekiem, kogo chciałabym
    bliżej poznać – nalegam wręcz na spotkanie w realu. A to dlatego, że nie
    szukam „internetowego faceta do pogawędek”, tylko takiego, z którym mogłabym
    realnie spędzić czas.
    Jednym słowem – szukaj a znajdziesz….
    Powodzenia,
    Karen
  • 30.08.04, 11:55
    Nareszcie jakaś dorzeczna wypowiedź na ten temat.
  • 16.01.05, 14:54
    Napisz mi lepiej gdzie tak naprawdę można szukać kogoś z kim można by spędzić
    reszte życia. Tymbardziej jeśli jest się nieśmiałym i mieszka na wsi. Może
    kturegoś dnia porozmawiamy ze sobą pisząc.
  • 11.03.05, 15:22
    zgadzam sie w 100%mojego obecnego chlopaka poznalam przez net. Przegadalismy 2
    wieczory, trzecigo dnia sie spotkalismy i tak juz zostalosmile jestesmy razem 3
    miesiace..
    wczesniej przez net poznalam 2 osoby, spotykalam sie od razu, wyobrazna to
    potega a rzeczywistosc moze nas b. zaskoczyc, szczegolnie jesli za bardzo sie
    wkrecimy.papa
  • 07.01.04, 18:19
    Poszukuje dziewczyny, najlepiej z Wawy lub okolic, w wieku 23-35 lat, która
    zgodziłaby sie sfotografować i opowiedziec w babskiej gazecie o poznawaniu
    facetów przez internet.
    Dobrze jesli będzie miała takie doświadczeniasmile
    Chetnym podaje maila:dropss@gazeta.pl
  • 07.01.04, 18:19
    Poszukuje dziewczyny, najlepiej z Wawy lub okolic, w wieku 23-35 lat, która
    zgodziłaby sie sfotografować i opowiedziec w babskiej gazecie o poznawaniu
    facetów przez internet.
    Dobrze jesli będzie miała takie doświadczeniasmile
    Chetnym podaje maila:drops6@gazeta.pl
  • 28.02.04, 20:21
    he he smile a co to jest "pradziwa miłość" ?

    --
    [] KLIK []
  • 24.03.04, 21:58
    Oczywiscie ze mozna...tak było ze mna i moim obecnym chłopakiem...rozmawialismy
    przez internet ok 2-3 miesiecy..potem sie spotkalismy...widywalismy sie ok 2
    nastepnych miesiecy i nagle bum...stało sie...jestesmy zgrana para do dzis
    czyli to juz 576 dnismile)) Buziaczki dla Wszystkich Kalia
    --
    Kochać to nie znaczy zawsze to SAMO!
  • 03.04.04, 17:27
    witam wszystkich
    tak mozna tylko kiedy to sptyka ludzi ktorzy maja juz mezow i zony i z jakis
    powodow szukaja spelnienia ktorego nie zaznali w swym obecny zwiazku to wtedy
    staje sie to strasznie ciezkie i tylko boglebia frustracje no ale to sie zdarza
    i nie tylko przez internet fajnie kiedy poznja sie ludzie wolni bez zobowiazan
    to wtedy jest super

    pozdrawiam
  • 25.08.04, 16:20
    Witajcie !
    Jestem żywym przykładem na to, że można jak najbardziej zakochać się przez
    internet. Poznaliśmy się dość "klasycznie" - na czacie. Wielogodzinne stukanie
    w klawiaturę, później pierwsza rozmowa (przez telefon), sms'y , e-mail'e,
    później dzwoniliśmy do siebie codziennie. Nawet kiedy rachunki sięgnęły
    kilkuset złotych, nie mogliśmy się powstrzymać. Dzieliło nas przeszło 500 km.
    Nadszedł dzień pierwszego spotkania. Wybraliśmy Poznań, bo leżał akurat w
    połowie odległości między nami. Nigdy nie byłem tak zdenerwowany, tym bardziej,
    że oboje pomimo kilkumiesięcznej znajomości nie wymieniliśmy się zdjęciami smile
    Spotkanie udało się wyśmienicie. Byłem wprost onieśmielony Jej urodą. Mieliśmy
    dla siebie tylko kilkanaście godzin... Czas tak szybko uciekał... Po
    odwiedzeniu kilku kawiarni, pubów udaliśmy się na spacer. To chyba był
    najdłuższy i najpiekniejszy spacer w moim życiu. Zwiedzaliśmy piękne miasto po
    raz pierwszy trzymając się za rękę... Uwierzcie, że naprawdę trudno opisać mi
    wszystkie emocje jakie towarzyszyły temu spotkaniu. Chciałem po prostu, żeby te
    chwile trwały wiecznie. Kiedy zmeczeni nad ranem wracaliśmy w stronę dworca,
    przechodziliśmy przez jakiś most, wiadukt? -w pobliżu w jakiejś knajpce słychać
    było głośno "judas" depeche mode. Tam po raz pierwszy się pocałowaliśmy.
    Pamiętam to rozkoszne mrowienie na karku do dzisiaj...

    Mógłbym o tym pisać godzinami, na zakończenie dodam tylko, że w lipcu minęła
    pierwsza rocznica Naszego Ślubu smile
    Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie i życzę wiele szczęścia w poszukiwaniu tej
    jedynej Osoby...
  • 25.08.04, 16:33
    Trzy lata temu rozpadał mi się związek, a ponieważ jestem dość nieśmiały, po
    pewnym czasie znudziło mi się ciągłe chodzenie na imprezy i walka z samym
    sobą, żeby zacząć podrywać jakąś dziewczynę. Zresztą nie znajdywałem takiej,
    która zachwyciłaby mnie na całego...
    Dlatego zacząłem grzebać w necie w poszukiwaniu Tej Jedynej, przede wszystkim
    na nieistniejącym już portalu Ahoj. No i znalazłem smile))
    Żeby było śmieszniej korespondowaliśmy ze sobą kilka miesiący, nie wiedząc,
    jak wyglądamy. Rozmowy były bardzo ciekawe, na wszystkie możliwe tematy, i
    choć nie było tak, że zgadzaliśmy się we wszystkim, było widać, że oboje
    pasujemy do siebie poczuciem humoru, zainteresowaniami, poglądami,
    inteligencją... Po kilku miesiącach dostałem od Niej zdjęcie i wręcz piorun
    we mnie strzelił: drobna, długowłosa, ciemnowłosa, z dużym biustem - ŚLICZNA,
    po prostu spełnienie moich snów! Umówiłem się z nią tego samego dnia smile))
    Zaczęliśmy się spotykać, "docierać się", aż wreszcie staliśmy się parą. Po
    roku zamieszkaliśmy ze sobą, planujemy ślub i dzieci (oboje mamy 31 lat) i
    jesteśmy ze sobą bardzo szczęśliwi. Nie przeczę, że w necie można znaleźć
    całą masę oszołomów, tak mężczyzn, jak i kobiet (zresztą sparzyłem się na
    kilku kontaktach). Ale pomijając to mój przykład dowodzi, że można spotkać
    miłość życia w internecie!
    --
    posłuchaj koloru swoich snów (The Beatles "Tomorrow Never Knows")
    Naumachia , Forum brwinowskie ,
    Pasażer , SSO , FEN
  • 25.08.04, 20:10
    ......za tydzień, po 2,5 letniej znajomości pobieramy się.......
    Trzymajcie kciuki....smile
  • 25.08.04, 21:50
    Mozna. Ozenilem sie z przemila Osoba, ktora poznalem w necie, na czacie.

    Mam wiele sympatii dla mojej Bylej Zony.
    --
    gale
    ----
    Wirtualni Turysci Wszystkich Krajow
  • 25.08.04, 22:52
    Można się "zakochać" w stworzonym w naszej wyobraźni tworze, jakim jest wizja
    tewj drugiej osoby, niestety nie zawsze zgodna z rzeczywistością.
    W tę pułapkę wpadają często młodzi naiwni ludzie, sądzący, że internet
    umożliwia poznanie drugiego człowieka "na skróty".

    Zdarzają się ludzie mówiący o sobie nawzajem "chodzimy ze sobą", "jesteśmy ze
    sobą", "znamy się" a nigdy nie widzieli jedno drugiego. I to jest
    nadinterpretacją, wyidealizowaniem. Lądowanie często jest bardzo twarde i
    frustrujące.

    Oczywiście nie wykluczam pogłębienia znajomości zawartej za posrednictwem
    internetu i późniejszego zakochania się dwojga już znających się ludzi.
  • 25.08.04, 23:39
    travel_wawa napisał:

    > Można się "zakochać" w stworzonym w naszej wyobraźni tworze, jakim jest wizja
    > tewj drugiej osoby, niestety nie zawsze zgodna z rzeczywistością.
    > W tę pułapkę wpadają często młodzi naiwni ludzie, sądzący, że internet
    > umożliwia poznanie drugiego człowieka "na skróty".
    >
    tak to właśnie wygląda - najpierw śmiesznie, potem świetnie, potem cudownie, a
    potem nie wiadomo co ztym zrobić...i niepotrzebna gorycz zostaje...
    -----------------------
    Jeżeli nie wolno, ale bardzo się chce - to można
  • 26.08.04, 01:44
    Siec to wspaniale miejsce by spotkac swoja druga polowke.Szukalam wytrwale i znalazlam swojego.Jest nam dobrze ze soba.
    --
    Chcieć oznacza to samo co: móc.
  • 26.08.04, 09:24
    mozna,sami wiemy to najlepiejsmile)


    irenka&matteo
  • 26.08.04, 12:17
    mozna
    mieszkamy ze soba 2,5 roku
  • 26.08.04, 12:34
    uwazam, ze to jest calkiem realne, nawet mi sie to nie raz udalo i wierzcie, ze
    sa one nadal utrzymywane, moze i to troszke leniwy sposob na poznanie kogos,
    ale zawsze sposob...
  • 13.09.04, 01:35
    "nieraz mi się to udało" he he, to brzmi dokładnie jak "rzucanie palenia to
    prosta rzecz - nieraz już to robiłem"
    pozdrawiam

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.