Dodaj do ulubionych

Niemoralna quinoa

11.04.13, 14:28
Uprawiana w Andach quinoa (po polsku: komosa), od paru dobrych lat modna, nazywana - ze względu na swoje wartości odżywcze - superfood czy supergrain. Ma bardzo duże ilości wartościowego białka, wit B, ryboflawinę, potas, niacynę, cynk, magnez, żelazo - lista jest długa. Nie ma glutenu i jest lekkostrawna. Chwali ją FAO, ma nawet swój fanpage na fejsie. Ponieważ komosowe poletka nie należą do wąskiego kręgu finansowej elity (jak np większość sadów kakaowców), na uprawie komosy bogacą się cierpiący do tej pory nędzę drobni andyjscy rolnicy.

Problem w tym, że jej uprawa szkodzi. Po pierwsze, gigantyczny popyt na komosę spowodował, że rolnicy wolą ją sprzedać zamiast jeść, w związku z tym ich dieta dramatycznie się pogorszyła. Poza tym rolnikom 'zachodnie' jedzenie, takie jak makaron albo ryż kojarzy się też z wyższym statusem i wybierają je z chęcią, skoro ich na nie stać. Spadek jakości diety dla potwornie ciężko pracujących ludzi oznacza, że ich stan zdrowia również dramatycznie się pogorszy.

Po drugie - chęć zysku powoduje, ze rolnicy szukają nowych miejsc na uprawę, niszcząc bardzo delikatny ekosystem i eksploatując ziemię ponad jej możliwości. Trudno przewidzieć, jak wielkie szkody to przyniesie w przyszłości.

Źródło tych wiadomości (czyli artykuł, który streściłam powyżej) tu.

Włączając więc do swojej diety egzotyczne nowinki jak quinoa warto więc pomyśleć, czy lepiej jednak nie pozostać przy kaszy gryczanej, pokombinować nad kaszą z orkiszu, płaskurki czy samopszy.

--
Ostatnie dzieło Bystronia?
Edytor zaawansowany
  • bucefal_macedonski 11.04.13, 15:19
    Niby racja, tylko...

    Gryka to roslina natywna dla terenow dzisiejszej Turcji. Znalazla sie w diecie mieszkancow Europy polnocno-wschodniej i zachodniej takze pewnie w podobny sposob, jak teraz komosa zdobywa popularnosc. Dzialanosc rolna czlowieka przeobraza naturalne ekosystemy od momentu uklepania z blota pierwszego ryzowego poletka.

    Oczywiscie nie mamy o co siebie obwiniac, choc to takie szlachetne. Kazda forma zycia dazy do przeobrazenia natury pod wlasne potrzeby, albo po prostu bezmyslnie ja przeobraza w wyniku zaspokajania owych potrzeb. Tylko nam sie wydaje, ze odgrywamy w tym procederze jakas szczegolna role. A zycie, w dowolnej postaci jest, z punktu widzenia ogolnego porzadku termodynamicznego panujacego we Wrzechswiecie, swoistym wybrykiem natury, dla ktorego ukuto nawet okreslenie.

    Negentropia.

    --
    IHAHAHA!!!
  • bene_gesserit 11.04.13, 16:00
    Noale w neolicie, kiedy zaczęto tatarkę uprawiać, ludzi była garstka, dzikiej natury wbród i generalnie wszystko było ok. Nie mówiąc o tym, ze naruszenie kruchej równowagi ekologicznej na terenach, których mieszkańcy klepią biedę z nędzą odbije się nie tylko na środowisku, ale i na ich mieszkańcach. A świat do tego czasu wymyśli quinoę, którą da się uprawiac gdzie indziej i będzie miał ich problemy w de.
    --
    cute but psycho. things even out
  • bucefal_macedonski 11.04.13, 16:46
    > Noale w neolicie, kiedy zaczęto tatarkę uprawiać, ludzi była garstka, dzikiej n
    > atury wbród i generalnie wszystko było ok.

    OK dlatego, ze ludzi byla garstka, czy OK dlatego, ze pozostalych stworzen zywych bylo w brod i generalnie ludzkie problemy mialy w de?

    Tak filozoficznie pytam i nadaje w ogole.

    --
    IHAHAHA!!!
  • bene_gesserit 11.04.13, 16:52
    Generalnie ludzie nie mogli nic rozpirzyć, tym bardziej bezpowrotnie. A teraz mogą, niestety dodatkowo ucinając gałąź, na której siedzą. A my jedzmy polskie kasze i śpiewajmy polskie piosenki, dziękuję z góry.
    --
    feminists aren’t humorless just because your jokes suck
  • coralin 11.04.13, 19:15
    Myślę, że tak jak zawsze warto zachować umiar. Owszem kupiłam troche quinoa, ale właśnie w A. Południowej. Z Turcji przywiozłam bulgur. Te produkty nie są jednak podstawą pożywienia, bo 3/4 tego co jem to produkty, które wyrosły lub wyhodowano w pobliżu.
    Polski chłop przed laty też nie jadł produktów, które mógł spieniężyć (jajka).
  • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 11.04.13, 19:37
    nic to nie zmieni, ale ja się cieszę.
  • coralin 11.04.13, 20:03
    Z większością produktów jest łatwo, bo właśnie polskie mi smakują. Bananów nie jadłam z 2 lata, zresztą za owocami nie przepadam, więc to głupi przykład. Za to warzyw jem ogromne ilości.
    W ogóle nie dorabiam do tego żadnej ideologii, ale tak się składa, że bardziej smakuje mi kasza niż ryż. Z każdym rokiem widzę jak coraz bardziej smakują mi produkty związane z naszą kulturą kulinarną (oględne pojęcie i taki skrót myślowy). Zużywam więcej masła, mniej oliwy. Latem poszukam agrestu.
  • solaris_1971 12.04.13, 19:05
    " Poza tym rolnikom 'zachodnie' jedzenie, takie jak makaron albo ryż kojarzy się też z wyższym statusem i wybierają je z chęcią, skoro ich na nie stać. "

    A na to juz nic nie poradze ................. W Azji tez tak jest, ze "zachodnie " jedzenie to wyznacznik statusu spolecznego i np Koreanczycy wpieprzaja pizze na grubym spodzie, hamburgery czy spagetti i to wlasnie jest najdrozsze. Podobnie jest w Tajlandii.
    Nic nie poradze na to, ze nie mam ochoty jesc ciagle tego samego i lubie wyprobowywac nowe rzeczy. A jesli mi odpowiadaja to wchodza na stale do ojego jadlospisu.
  • bene_gesserit 12.04.13, 20:47
    Wychodzi na to, ze w Azji jest podobnie jak w Polsce - po zachłyśnięciu się nowinkami (lata 90-00), wracamy do prehistorii. Wydaje się mnóstwo książek o polskiej historii kulinarnej i wraca zainteresowanie jedzeniem (produktami, potrawami) endemicznym albo importowanym przed wiekami. Azjaci są o tyle mądrzejsi, ze nawet jeśli będą sie zażerać pizzą, to nie wyrzekną się swojego dziedzictwa i nie będą na nie pluli tak ochoczo, jak plują często Polacy (polska kuchnia jest beznadziejna, bo jest beznadziejna, nudna, bez przypraw i tłusta, a wszsytko zabił PRL).
    --
    śpiewali kiepsko, ale bronili swego prawa do fałszowania
  • coralin 12.04.13, 22:29
    To, o czym piszesz dotyczy niewielkiej grupy ludzi zainteresowanych kulturą kulinarną. Inni zaczynają się odrobinę interesować (choć to za mocne słowo, raczej bezkrytycznie wierzą ekspertom) kiedy mają problemy zdrowotne lub chcą schudnąć. Obce potrawy przyjęły się w mocno zniekształconej formie. Im więcej podróżuję tym bardziej staję się swojska. Najadam się w obcych krajach obcych potraw i to mi starcza. Polska żywność jest pyszna, ale wymaga to poszukiwań. Bardzo lubię kozie sery i sery dojrzewające, ale kupuje polskie okazjonalnie, bo łatwiejszy dostęp do portugalskich, francuskich. Otworzyłam ras-el hanout i nie umywa się do przyprawy staropolskiej Darów Natury. To najgenialniejsza kompozycja wschodnich aromatów, jaką znam.
  • jackk3 16.04.14, 18:04
    A co jest zlego w hamburgerach, spaghetti czy pizzy 'na grubym spodzie'?
  • jeepwdyzlu 16.04.14, 18:43
    jest żadne
    ten smutny produkt jest dramatycznie niesmaczny, bez sensu drogi
    i kupują go wyłącznie hipsterzy z Warszawy...
    zdrowy? cebula też jest zdrowa...

    bene widzi problem tam gdzie na pewno go nie ma....
    jeep
    --
    YCDSOYA
  • Gość: anne-czka IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 16.04.14, 17:16
    To prawda komosa jest bardzo zdrowa, ja gotuje białą bardziej mi smakuje niż czarna czy czerwona. Komosę zamawiam w internecie bo taniej www.sklep-vitality.pl/produkty-sypkie/289-quinoa-komosa-ryzowa-biala-1-kg.html
    Komosa na stałe zagościła w mojej kuchnismile
  • Gość: mim.maior IP: *.warmia.mazury.pl 17.04.14, 09:13
    Bardzo to szlachetne, ale raczej biedni andyjscy rolnicy nie będą wdzięczni za ograniczenie zakupów, ponieważ na komosie mogą zarobić już dziś, kupić sobie i dzieciom to i owo, wysłać je do szkoły i takie tam rzeczy, których nie docenia syty człowiek Zachodu. Biedny człowiek martwi się o dziś, bo co mu po jutrze, jeśli go nie dożyje?
  • budzik11 17.04.14, 10:17
    Ale to dotyczy wszystkich produktów uprawianych na masową skalę w krajach "trzeciego świata". Choćby fasolki szparagowej uprawianej w Afryce - nie dość, że Afrykanie rezygnują z uprawy warzyw czy zbóż na własny użytek na rzecz rzeczonej fasolki (a potem muszą kupować jedzenie dla siebie, które normalnie wyrosłoby u nich w ogródku), to jeszcze uprawy warzyw dla "zachodu" pochłaniają wodę, która nawadniałaby poletka ludzi w dolnym biegu - poletka wysychają, zwierzęta padają z głodu i pragnienia, ludzie muszą migrować. Kakao, kawa, "nowalijki" i w ogóle wszystko, co u nas normalnie nie rośnie albo nie rośnie w danym sezonie - to wszystko jest "niemoralne" i wiąże się z wyzyskiem ziemi i ludzi.
  • Gość: x IP: *.unitymediagroup.de 17.04.14, 10:34
  • znana.jako.ggigus 20.04.14, 17:38
    Moralne jest za to jedzenie mięsa, a zwierzęta są karmione całe życie i roślinami i antybiotykami.
    Miałam tego postu nie wysyłać, bo pewnie się rozpęta burza, ale skoro padło pytanie o moralności...
    Poza tym komosa jest popularna w bardzo wąskim gronie osób zainteresowanych żywieniem,w końcu nikt nigdzie nie pisał o tej jakiejś wyjątkowo zdrowej japońskiej (??) wołowinie (??), że niemoralna.
    Komosę jadłam raz i przyznam, że nie wiedziałam o kosztach jej pozyskania. Nie będę już jej kupować, bo mi aż tak bardzo nie smakowała, no i wolę produkty lokalne. Po latach odkrywam kaszę, jako m. in. kaszotto (ukłony dla bene za przepis), polecam namaczanie kaszy. Kasza jest genialna i chyba bardziej moralna.
    --
    ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
  • aka10 20.04.14, 17:55
    www.kamut.com/
    A to jest niemoralne, czy mozna jesc? wink Kupilam dzis i uzylam zamiast ryzu...
    --
    Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
  • Gość: mim.maior IP: *.warmia.mazury.pl 22.04.14, 07:48
    To straszne, że zwierzęta są karmione całe życie roślinami. Nie wiem, jak możecie spać spokojnie z taką świadomością.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka