Dodaj do ulubionych

Odmowa obiadu służbowego

05.06.14, 23:53
To co piszę jest dla mnie trudne, gdyż mam coś w rodzaju fobii, nie lubię i nie potrafię jeść w towarzystwie obcych mi osób, trzęsą mi się ręce, gardło i żołądek mam ściśnięte, nie mogę nic przełknąć. Niestety pracę mam taką, że często jestem zapraszana na posiłki, np. podczas szkoleń czy spotkań służbowych, których zawsze odmawiam. Wiem, że to nie forum "psychologia", dlatego proszę tylko o ocenę sytuacji z punktu widzenia sv. Podczas ostatniego wyjazdu służbowego, wraz z moim szefem zostaliśmy zaproszeni na lunch. Odmówiłam, tłumacząc się, że muszę jeszcze przygotować materiały na drugą część spotkania. Po lunchu przełożony wkurzył się na mnie, że obraziłam gospodarzy, odmawiając zaproszenia na posiłek. Czy miał rację? Czy powinnam była mimo wszystko zmusić się i iść, siedzieć nad pustym (albo i pełnym) talerzem, nic nie jedząc? Czy to nie byłoby jeszcze gorsze od niepójścia w ogóle?
Edytor zaawansowany
  • 45rtg 06.06.14, 00:01
    szaman-ta napisał(a):

    > ocenę sytuacji z punktu widzenia sv. Podczas ostatniego wyjazdu służbowego, wra
    > z z moim szefem zostaliśmy zaproszeni na lunch. Odmówiłam, tłumacząc się, że mu
    > szę jeszcze przygotować materiały na drugą część spotkania. Po lunchu przełożon
    > y wkurzył się na mnie, że obraziłam gospodarzy, odmawiając zaproszenia na posił
    > ek. Czy miał rację? Czy powinnam była mimo wszystko zmusić się i iść, siedzieć
    > nad pustym (albo i pełnym) talerzem, nic nie jedząc? Czy to nie byłoby jeszcze
    > gorsze od niepójścia w ogóle?

    Cóż. Przełożony miał rację, chyba że Twoja wymówka była na 200% wiarygodna. Oczywiście siedzenie i niejedzenie jest równie niewłaściwe. Po prostu takie dziwactwo trzeba wyleczyć.
  • engine8 06.06.14, 00:45
    Luch zwykle jest czescia pracy - tam sie zwykle dyskutuje sprawy sluzbowe a jesli nawet nie to ludzie sie poznaja i obecnosc jest praktycznie obowiazkowa.
    Siedzenie i niejedzenie rowniez stworzy problem - gospodarz pomysli ze wybrano zle miejsce czy zle jedzenie.

  • claratrueba 06.06.14, 05:26
    Tak, miał rację.

    Czy powinnam była mimo wszystko zmusić się i iść, siedzieć
    > nad pustym (albo i pełnym) talerzem, nic nie jedząc? Czy to nie byłoby jeszcze
    > gorsze od niepójścia w ogóle?

    Nie powinnaś, rzeczywiście byłoby to równie złe lub gorsze.

    Jeśli nie potrafisz powiedzieć swojemu szefowi jaka jest prawdziwa przyczyna odmowy, kłam, że masz poważną alergię pokarmową w tym na gluten- a więc prawie wszystkie rodzaje mąki, mleko i jaja i i możesz jeść tylko w domu, starannie wybrane produkty. I często miałaś poważne problemy po zjedzeniu posiłku przygotowanego gdzieś w lokalu i stąd Twoja odmowa.

  • nchyb 06.06.14, 06:22
    > nie potrafię jeść w towarzystwie obcych mi osób, trzęsą mi się ręce, gardło i żołą
    > dek mam ściśnięte, nie mogę nic przełknąć. Niestety pracę mam taką, że często j
    > estem zapraszana na posiłki, np. podczas szkoleń czy spotkań służbowych, któryc
    > h zawsze odmawiam.

    Jak to napisano Ci już wyżej, lancze i obiady są często integralną częścią pracy, z opisu wynika, że Twojej również.
    Nie chcesz lub nie możesz w nich uczestniczyć.
    Szef ma rację.
    Będzie to smutne, ale jeżeli nie będziesz leczyć swojej fobii to jednak powinnaś pomyśleć o zmianie pracy. Osoba z klaustrofobią nie nadaje się do pracy montera w ciasnych studzienkach, chociażby była w tym najlepsza i to lubiła, daltonista raczej nie zajmie się doborem kolorystycznym w salonie odzieżowym. Podobnie Ty przypuszczalnie nie nadajesz się do pracy, która wymaga od Ciebie jedzenia posiłków w towarzystwie innych, a Ty nie możesz tego warunku spełnić.

    Więc albo praca nad sobą z psychoterapeutą (fobie da się leczyć, może nie wyleczyć, ale zmniejszyć natężenie i stres z nią związany), albo jednak pomyśleć o innym stanowisku. Bo w przeciwnym razie to szef może pomyśleć o zmianie Ciebie na osobę, która będzie odpowiadać wymogom pracy.
    Bo cokolwiek nie mówią związki zawodowe i politycy przed wyborami, Ciebie zatrudniają nie po to byś miała pracę, ale by Twoja praca przynosiła korzyści firmie.
    A Twoje odmowy brania udziału w służbowych spotkaniach połączonych z posiłkiem są de facto odmową wykonywania części obowiązków służbowych, skoro takie właśnie wymagania są na Twoim stanowisku...
  • claratrueba 06.06.14, 08:15
    Nchyb, nie przesadzasz trochę z tym "nienadawaniem się do takiej pracy"?
    Jakim ułamkiem tej pracy jest jedzenie lunchu? Czy to "niejedzenie" ma istotny pływ na kondycję firmy?
    Autorka może być doskonałym fachowcem w swojej dziedzinie i ma ją dyskwalifikować ... jedzenie?
    Podałam jej receptę na kłamstwo. W przypadku mojego znajomego jednego z najlepszych specjalistów od operacji okulistycznych w Polsce, zapraszanego przez poważne instytucje międzynarodowe na wykłady i konferencje to nie jest kłamstwo. Nie nadaje się do swojej pracy?
  • nchyb 06.06.14, 08:56
    nie przesadzam
    sama mam taką pracę,
    no chyba że autor/autorka wątku wyolbrzymiła ilość.
    Raz w roku czy dwa razy - ok, można wytłumaczyć się niedyspozycją żołądkową, alergią itp.

    Jeżeli jednak to kilka razy w miesiącu (ja tak miewam takie spotkania poza biurem), to stała nieobecność jednak stanie się zauważalna i negatywnie może być komentowana przez kontrahentów, a to na interesy firmy zatrudniającej autorkę wątku dobrze nie będzie wpływać.
    kontrahentów nie interesuje fakt, ze pani ma alergię, mogą wręcz zaproponować catering bezglutenowy i jeżeli znó jej nie będzie to co?

    To tak jak z nauczycielem wykładowcą, który ma zapalenie krtani. Owszem, tydzień dwa można dać zastępstwo. Jeżeli jednak nauczyciel nie będzie leczył gardła i głos straci - to straci możliwość prawidłowego wykonywania swojego zawodu.

    Nie, jeżeli jej obowiązkiem są spotkania biznesowe przy posiłku, to jednak albo leczenie fobii, albo zmiana stanowiska na takie, gdzie nie będzie to wymagane.
    Bo szefa w końcu szlag trafi i ją po prostu zwolni.

    A ten Twój znajomy co tydzień na te konferencje jest zapraszany?
  • claratrueba 06.06.14, 11:23
    > To tak jak z nauczycielem wykładowcą, który ma zapalenie krtani. Owszem, tydzie
    > ń dwa można dać zastępstwo. Jeżeli jednak nauczyciel nie będzie leczył gardła i
    > głos straci - to straci możliwość prawidłowego wykonywania swojego zawodu.

    No, raczej zupełnie nie tak. Wykładanie, a więc mówienie jest głównym obowiązkiem wykładowcy. Więc niemożność jego wykonywania oznacza nieprzydatność do pracy.

    > A ten Twój znajomy co tydzień na te konferencje jest zapraszany?
    Nie wiem, kilkanaście razy w roku to na pewno, czasem na kilkudniowe konferencje. Nigdy problemu niejedzenia nie było, jakoś wszyscy rozumieli, że to w niczym nie zmniejsza jego atrakcyjności zawodowej. Może dlatego, że też lekarze.
    Tu jest raczej problem ukrywania problemu co powoduje, że autorka sprawia wrażenie osoby źle wychowanej.
    To może szefa wkurzyć i doprowadzić do zwolnienia.
    natomiast jeśli jej kompetencje sa wysokie, to szef wyjaśnienie zdrowotne przyjmie i byc może sam ja usprawiedliwi z nieobecności. O ile nie będzie udawał, że się zna na dietach dla ciężkich alergików, których żadna knajpa nie zaoferuje.
  • nchyb 06.06.14, 12:45
    > natomiast jeśli jej kompetencje sa wysokie, to szef wyjaśnienie zdrowotne przyj
    > mie i byc może sam ja usprawiedliwi z nieobecności.

    świetny mechanik samochodowy, który nie jest dobrym kierowcą - nie może być kierowcą rajdowym, przesuwa się go do warsztatu czy pitstopu

    osoba, która ma w zakresie obowiązków np. zawieranie umów z klientami i rozliczenia finansowe - jak będzie super z księgowości to sie ją przesunie do działu FK, ale odsunie od spotkań, jeżeli jej zachowanie będzie negatywnie na te umowy wpływać.

    I tak, lekarz dolegliwości zrozumie i pewnie wybaczy, marketingowiec jednak nie musi
    nie każdy po prostu nadaje się na każde stanowisko...
    nie wiemy czy to tylko kontakty w kraju, czy również z zagranicznymi kontrahentami.
    Bo jeżeli te szersze, to jej nieobecność może być wręcz obraźliwa dla drugiej strony co może powodować w skrajnych przypadkach zerwanie współpracy. Naprawdę.

    Ja na miejscu szefa wylałabym osobę, która spełnia większość wymagań, a nie tylko część, a tak tu mi wynika z opisu...
    Wbrew pozorom, nie ma wielu specjalistów którzy są całkiem niezastąpieni i pewnie łatwiej będzie szefowi znaleźć świetnego specjalistę, który w dodatku na lancze chodzi, niż ciągle się tłumaczyć z neiobecności pracownika...
  • nchyb 06.06.14, 12:48
    > Ja na miejscu szefa wylałabym osobę,

    gdyby nie chciała zmienić się/leczyć itp
    ewentualnie przesunęła na inne stanowisko, zapewne inaczej płatne, ale tam, gdzie jej umiejętności będą przydatne, a te którymi pochwalić się nie może nie będą wadzić swoim brakiem...
    bo ja nie uważam, zę zakład pracy to fundacja charytatywna, która ma się dostosowywać do wymagań pracowników za wszelką cenę, tylko że obie strony muszą chcieć...
  • nchyb 06.06.14, 12:50
    >>Ja na miejscu szefa wylałabym osobę, która spełnia większość wymagań, a nie tylko część, a >>tak tu mi wynika z opisu.
    tomiało brzmieć - wybrałabym, a nie wylałabym smile
    co jednak w efekcie daje ten sam skutek - odsunięcie osoby nie spełniającej wymagań od danego zajęcia

  • annthonka 06.06.14, 13:00
    nchyb napisała:


    > Wbrew pozorom, nie ma wielu specjalistów którzy są całkiem niezastąpieni i pewn
    > ie łatwiej będzie szefowi znaleźć świetnego specjalistę, który w dodatku na lan
    > cze chodzi, niż ciągle się tłumaczyć z neiobecności pracownika...

    Do tego jednemu z najlepszych chirurgów-okulistów w kraju wybacza się zdecydowanie więcej niż bardzo dobremu nawet pracownikowi biurowemu średniego szczebla.
  • nchyb 06.06.14, 13:12
    oczywiście jak najbardziej masz rację, przy okazji w zakresie obowiązków światowej sławy chirurg-okulista nie ma raczej obiadów z potencjalnymi klientami/pacjentami smile
  • annthonka 06.06.14, 15:07
    Nie no, wiadomo, że światowej sławy chirurg-okulista będzie raczej uświetniał swoją obecnością obiad podczas jakiegoś sympozjum naukowego, itp. smile

    Tym gorzej dla naszej założycielki wątku, która nie tylko nie jest - jak mniemam - specjalistą tego formatu co wyżej wspomniany chirurg, ale może niechcący wpłynąć na pogorszenie relacji z kontrahentem.
  • szaman-ta 06.06.14, 15:37
    > Nie wiem, kilkanaście razy w roku to na pewno, czasem na kilkudniowe konferencj
    > e. Nigdy problemu niejedzenia nie było, jakoś wszyscy rozumieli, że to w niczym
    > nie zmniejsza jego atrakcyjności zawodowej. Może dlatego, że też lekarze.

    Claratrueba, skąd wiesz, a ten twój znajomy chirurg też cierpi na to samo co ja? Kurcze, a ja myślałam, że jestem jakimś totalnym dziwadłem...
  • bene_gesserit 06.06.14, 17:24
    Nie jestes żadnym dziwadłem. To jedna z fobii społecznych (podobnych do lęku przed wystąpieniami publicznymi np).

    en.wikipedia.org/wiki/Specific_social_phobia
    Z fobiami bardzo dobrze sobie daje radę terapia behawioralno-poznawcza. Tu krótki wstęp do samodzielnej pracy - jeśli potrzebujesz tłumaczenia, daj znać, machnę wieczorem: www.wikihow.com/Stop-Feeling-Nervous-About-Eating-Around-Other-People

    A uparte odmawiania uczestniczenia w służbowych posiłkach będzie z pewnością odbierane jako afront.

    --
    Wiara w kompleks braku członka to oczywisty przejaw kompleksu braku macicy.
  • szaman-ta 06.06.14, 18:36
    Bardzo Ci dziękuję za wsparcie i linka. Wspaniała jesteś, że zaproponowałaś tłumaczenie, szok! że są jeszcze tacy ludzie jak ty... angielski znam bardzo dobrze, ale dziękuję za dobre serce.. właśnie czytam tę stronę. Nie wiedziałam, że to taki problem, i szczerze mówiąc udawało mi się jakimś cudem unikać do tej pory sytuacji jedzenia w towarzystwie, po prostu mówiłam że nie mam ochoty i nikt nie zwracał jakoś na to uwagi. Aż do teraz, kiedy szef wyraźnie dał mi do zrozumienia, że mu się to nie podoba. Tłumaczyłam się złym samopoczuciem, ale boję się, że sytuacja kiedyś się powtórzy (tzn. zaproszenie na lunch).
  • mamcia2014 06.06.14, 08:26
    miał racje a ty powinnaś iśc na terapię.
  • kol.3 06.06.14, 09:07
    Alergią i innymi przypadłościami nie da się nic wytłumaczyć, bo dziś przeważnie zapraszający robi wcześniej rozeznanie co do ograniczeń dietetycznych swoich gości. Nie doradzałabym wymyślania przypadłości z sufitu, bo kiedyś wyjdzie na jaw, że zmyślasz.
    Zamiast strzelania z armaty do wróbla i chodzenia na terapię, proponowałabym zakupienie prostych piguł ziołowych na uspokojenie - np. neopersen forte (3 pigułki od razu). Doskonale odpręża i zobojętnia.
    Trening czyni mistrza. Za pierwszym razem będziesz czuła się nieco skrępowana, za drugim razem zapomnisz o stresie, za trzecim oczarujesz gości przy stole i piguły przestaną być potrzebne. Powodzenia.
  • nchyb 06.06.14, 09:20
    fobia fobii nie jest równa, nie każdą "wyleczysz" pigułkami uspokajającymi...
    a zresztą coś co teoretycznie uspokaja, może dodatkowo zamulać i raczej nici z elokwencji i roztaczania wizji sukcesu wobec kontrahentów przez otumanioną proszkami rozmówczynię...
  • kol.3 06.06.14, 09:47
    Właśnie chodzi o to, że nie zamula. To nie są żadne ciężkie prochy. Człowiek pozostaje w doskonałej kondycji psychicznej. Problem Autorki jest w gruncie rzeczy drobny, jeśli się z nim nie zmierzy i nie spróbuje go rozwiązać prostymi środkami, a zacznie brnąc w fikcyjne wyjaśnienia, to dopiero się skomplikuje. Poza tym trening towarzyski spowoduje, że Autorka nabierze pewności siebie, służbowe obiady, które obecnie traktuje jako nadzwyczajne wydarzenie spowszednieją.
  • nchyb 06.06.14, 10:01
    nie, my nie wiemy czy problem jest drobny
    jeżeli jest drobniuteńki to i placebo może pomóc jeżeli uwierzy że to leczy

    ale jak pisałam, fobia fobii nie równa
    jeden boi się pająka i po prostu powie błe i wzrygnie na jego widok, a inny zemdleje, bądź z paniki będzie się dusić i nie będzie sposobu, by to zatrzymać
    Kto nie miewa problemów z ciężkimi postaciami fobii ten je lekceważy i sądzi, ze herbatka ziołowa czy pigułka wystarczy
    Nie wiemy czy wystarczy, czy autorka już takie łagodne środki wypróbowała

    Jeżeli nie, to pewnie, niech spróbuje i z jakąś znajomą skoczy na obiad, zobaczy jak zadziałają
    ALe jeżeli to cięższa postać fobii (trzęsące się ręce, zaciśnięte gardło przy zwykłym posiłku nie sprawiają wrażenia tej najłagodniejszej formy) to delikatne środki nie pomogą, a brak efektu może spotęgować odczucia niepokoju/lęku itp...

    J
  • kol.3 06.06.14, 20:17
    Pigułkami się nic nie wyleczy. Problemem jest obawa przed posiłkami w towarzystwie i z tym problemem trzeba się zmierzyć, Po prostu przełamać się i iść na taki proszony obiad, wspomagając się pigułkami, które pomogą opanować nerwy.
  • ach_dama_byc_z_kanady 06.06.14, 11:23
    kol.3 napisała:
    Zamiast strzelania z armaty do wróbla i chodzenia na terapię, proponowałabym zakupienie prostych piguł ziołowych na uspokojenie - np. (3 pigułki od razu). Doskonale odpręża i zobojętnia.

    neopersen forte
    ekstrakt z liści melisy
    tlenek magnezu
    ekstrakt z korzenia różeńca górskiego
    ekstrakt z koszyczka rumianku
    witamina B6 (pirydoksyna)


    a co tu moze zamulac? i na takie objawy jakie opisala autorka, wiekszego wrazenia
    ten produkt rowniez nie zrobi.
    to tak jakby na napad migreny wymagajacej co najmniej narkotycznego 'painkillera'
    zalecac napar z miety..

    Szaman-ta - a od kiedy tak masz? czy byl jakis szczegolny moment od ktorego to sie zaczelo? ktos np zwrocil ci uwage ze 'dziwnie jesz', albo cos ci sie wydarzylo kompromitujacego podczas jedzenia, lub jak bylas mala zmuszali cie do jedzenia, lub cos w tym stylu?
    popieram rady abys udala sie z tym do lekarza ktory skieruje cie na jakas terapie - nie warto sie tak meczyc.
    a meczysz sie, bo ma to wplyw na twoja prace, i podejrzewam, moze i na zycie towarzyskie.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • nchyb 06.06.14, 11:56
    > a co tu moze zamulac?
    o zamulaniu pisałam w przypadku stosowania środków uspokajających, nie ziołowych tableteczek czy herbatek smile
    skuteczność meliski i rumianku w przypadku sporej fobii też mnie nie przekonuje, co pisałam wyżej. Woda jako placebo miałaby przypuszczalnie ten sam efekt smile
  • ach_dama_byc_z_kanady 06.06.14, 12:50
    nchyb napisała:
    o zamulaniu pisałam w przypadku stosowania środków uspokajających, nie ziołowych tableteczek czy herbatek

    no wlasnie o tym pisalam - podalam sklad tego neoprene, tam pare lekkich ziolek i vit b i magnez- i sie pytam - a co tu moze zamulac???
    a sensie takim - no jasne ze nie, bo tu nawet kompletnie nie ma co zamulac.
    skutecznie pomoc za bardzo tez nie ma co.

    Minnie
    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • kol.3 06.06.14, 20:04
    A skąd wiesz? Ja stosowałam ten środek w sytuacjach skrajnego stresu w pracy i pomagał rewelacyjnie. To tylko propozycja rozwiązania problemu, łatwa do sprawdzenia, kosztuje parę groszy.
  • szaman-ta 06.06.14, 15:33
    > Szaman-ta - a od kiedy tak masz? czy byl jakis szczegolny moment od ktorego to
    > sie zaczelo? ktos np zwrocil ci uwage ze 'dziwnie jesz', albo cos ci sie wydarz
    > ylo kompromitujacego podczas jedzenia, lub jak bylas mala zmuszali cie do jedze
    > nia, lub cos w tym stylu?
    > popieram rady abys udala sie z tym do lekarza ktory skieruje cie na jakas terap
    > ie - nie warto sie tak meczyc.
    > a meczysz sie, bo ma to wplyw na twoja prace, i podejrzewam, moze i na zycie to
    > warzyskie.

    Bardzo dziękuję za rady, a jeśli chodzi o moją fobię, nie chcę sie za bardzo rozpisywać bo to forum sv. Krótko więc wyjaśnie. To się chyba zaczęło mniej więcej w połowie szkoły podstawowej, gdzie byłam typową "wzorową", ale nielubianą przez większość, wyśmiewaną z byle powodu uczennicą. Wtedy zamknęłam się w sobie i przestałam jeść śniadania w szkole, bo się wstydziłam, że się wszyscy będą ze mnie śmiali. To się jednak nasiliło na studiach, a potem w pracy. Teraz już nawet nie mogę siedzieć przy stole z innymi, nawet gdy sama nic nie jem, bo samo patrzenie na innych (jedzących) sprawia, że oblewa mnie zimny pot, nie mogę przełknąć nawet wody, i to jest niezależne ode mnie. Dlatego jak ognia unikam służbowych posiłków.

    Ktoś wspomniał, że nie nadaję się przez to do tej pracy... na szczęście moja praca nie polega na zdobywaniu kontrahentów podczas biznesowych kolacji. Jestem konsultantem i szkoleniowcem, więc obecność na lunchu jest tylko kwestią grzecznościową (co nie wyklucza tego, że ktoś się może obrazić, ale raczej firma nie straci przez to klienta). Co do tego, że jestem alergikiem, oczywiście to by była najlepsza wymówka, ale mamy już w pracy kolegę z ciężką alergią na wiele rzeczy, dla którego organizatorzy zawsze przygotowują specjalne posiłki. Jakbym wyskoczyła z alergią, mogliby zamówić specjalny obiad i jeszcze trudniej byłoby się wykręcić.
  • annthonka 06.06.14, 16:26
    szaman-ta napisał(a):

    > To się jednak nasiliło na studiach, a potem w pracy. Teraz już na
    > wet nie mogę siedzieć przy stole z innymi,

    Tak jak Ci napisałam wyżej, pielęgnowana fobia już będzie się tylko nasilać. Najpierw nie jadłaś przy innych, teraz już nawet nie możesz patrzeć na jedzące osoby, a za chwilę dorobisz się jadłowstrętu. Nie próbuj szukać sposobów na unikanie newralgicznych sytuacji - nie tędy droga. Z całą życzliwością radzę Ci wizytę u dobrego specjalisty, bo fobie się bardzo ładnie poddają leczeniu.

    Twoja fobia jest dość nietypowa. Ludzie rozumieją lęk wysokości czy strach przed pająkami, ale jeżeli powiesz, że boisz się przebywać wśród jedzących ludzi to możesz też zostać uznana za wariatkę do zwolnienia przy pierwszej nadarzającej się okazji. Dlatego w każdej innej sytuacji radziłabym szczerą rozmowę z szefem, ale tutaj nie jestem taka pewna.



  • agulha 06.06.14, 20:20
    Migrena. Atak migreny powoduje, że człowiek absolutnie nie nadaje się do kontaktów towarzyskich i niczego nie może jeść ani pić. Z tym, że to raczej trudno udawać (wyraźna zmiana nastroju i kolorytu cery na bladozielony), poza tym stałoby się podejrzane, gdyby ktoś akurat zawsze miał atak migreny, jak planowany jest posiłek.
    Wiele osób nie wie, na czym polega atak migreny, i myli ze zwykłym bólem głowy ("jak mnie boli głowa, to staram się o tym nie myśleć!"), jednak częstość w populacji jest tak duża, że naprawdę sporo osób reaguje poprawnie ("rozumiem Cię, moja mama miała migreny, leżała wtedy w zaciemnionym pokoju, a my musieliśmy zachowywać się cicho").
    To taka podpowiedź do wykorzystania jednorazowego w awaryjnych sytuacjach. Uprzednio można sobie ew. stworzyć legendę (w nowym środowisku kilka razy wspomnieć o migrenie).
    To mówię ja, Jarząbek, osobnik z migreną, którego już i kolega odwoził z pracy do domu, i kładli w pracy i w delegacji na leżance, i zaczęła mu się ciężka migrena na lunchu z nowo poznanym kuzynem, tak że nie mogłam zjeść jednego liścia sałaty (kuzyna żona miewa migreny, więc zapłacił, kazał jedzenie zapakować i odwiózł mnie ledwo ciepłą do ich domu, gdzie zaoferowano mi łóżko i pokój).
  • ach_dama_byc_z_kanady 06.06.14, 23:25
    szaman-ta napisał(a):
    . To się chyba zaczęło mniej więcej w połowie szkoły podstawowej, gdzie byłam typową "wzorową", ale nielubianą przez większość, wyśmiewaną z byle powodu uczennicą. Wtedy zamknęłam się w sobie i przestałam jeść śniadania w szkole, bo się wstydziłam, że się wszyscy będą ze mnie śmiali.

    To jest bardzo pocieszajace. to znaczy ze mozna dojsc do zrodla jak to sie stalo,
    co nawet jak sie okazuje nie jest wcale zwiazane z samym procesem jedzenia a ukladem
    jaki mialas w szkole ze swoimi rowniesnikami.
    podejrzewam, iz moglas byc terroryzowana w szkole (bullied) - to bardzo powazna sprawa.
    jedyna rzecz, ktora moglas kontrolowac i to zrobilas, bylo jedzenie.
    nawet o tym nie wiedzialas. nie moglas wiedziec. kontrola polegala na tym - aby uniknac dalszych tortur, odmowilas jedzenia w towarzystwie.
    to byl twoj jedyny atut w walce z przesladowcami. nie jedzac przy wspolnym stole uniemozliwialas im wysmiewanie sie ciebie, dokuczanie ci. to byla twoja bron, twoja 'wladza'.
    ale z czasem to sie obrocilo przeciwko tobie, poniewaz to niestety nie tedy droga do walki z przeciwnikami. no ale nie mozesz siebie za to winic bo nie moglas takich rzeczy wiedziec,
    i ktos oczywiscie powinien byl ci pomoc poradzic tobie z ta sytuacja
    a jak znam zycie nie bylo nikogo takiego.
    byc moze juz wtedy potrzebna byla ci porada terapeuty, a nawet nieduza stala terapia.
    jestem pewna, gdy zaczniesz mowic o tamtych sprawach, to i problem z jedzeniem zaczniesz pomalu rozwiazywac.
    Poza tym, juz teraz moze byc pomocne napisanie listu do osob ktore najbardziej ci w zyciu dokuczyly. napisz co chcialbys im powiedziec, list schowaj i za jakis czas, np za miesiac, przeczytaj. obiecuje ci, ze juz jeden kamien spadnie ci z serca smile
    I goraco, goraco namawiam na terapie.
    no, pomysl tylko - jak sie pozbedziesz tej fobii, jak to ci ulatwi zycie! smile

    Minnie

    --
    Paranoicy są niezmiernie logiczni, tylko chorzy umysłowo. Logika to jeszcze nie mądrość.

    Sławomir Mrożek
  • annthonka 06.06.14, 11:12
    Niestety, w tej sytuacji nie było dobrego wyjścia. A szef miał prawo się zdenerwować.

    Z punktu widzenia osoby postronnej, która nie wie o Twoim problemie, wygląda to tak: pracownik ma muchy w nosie i bez żadnego konkretnego powodu wykręca się od lunchu biznesowego, który jest przecież częścią jego pracy. Zapraszający mogli poczuć się urażeni a i szef pewnie czuł się niezręcznie, musząc jakoś Cię wytłumaczyć. Sprawa wygląda tym gorzej, że pracownik regularnie odmawia chodzenia na służbowe posiłki.

    Z drugiej strony pójście na lunch i ostentacyjne siedzenie nad pustym (albo pełnym) talerzem byłoby również niegrzeczne, bo wygląda na jakąś dziecinną demonstrację albo odstawianie cyrków. Wymawianie się ciężką alergią ma krótkie nogi, bo nie ma na świecie osoby, która nie może jeść absolutnie niczego.

    Ja również radzę Ci wizytę u specjalisty, aż się dziwię, że do tej pory tego nie zrobiłaś, bo przecież taki rodzaj fobii bardzo przeszkadza w codziennym funkcjonowaniu.
    Pamiętaj też, że pielęgnowana fobia może się rozwijać i przybierać coraz cięższą postać.
  • pelissa81 06.06.14, 12:15
    Idziesz na lunch, zamawiasz wode, zamawiasz salate z pomidorem i ja oddajesz
    albo zjadasz - probujesz
    jak ktos pyta, mowisz, ze jestes na diecie, wiadomo-kobieta

  • kornel-1 06.06.14, 13:23
    Trochę mało tu odpowiedzi z punktu widzenia SV.

    Jeśli nie masz ochoty na posiłek, po prostu dziękujesz. Nie można nikogo zmuszać do jedzenia.
    Pracownik może nie być głodny, może mieć dowolną dietę lub nie mieć ochoty na posiłek.
    Jeśli ktoś nie ma ochoty na obiad podczas konferencji lub szkolenia, po prostu dziękuje zapraszającemu. Zapraszający wykazuje zrozumienie i nie ponawia zaproszenia.
    Podczas spotkania służbowego, zapytani, czy mamy ochotę na kawę lub "coś zimnego", odpowiadamy pozytywnie lub negatywnie w zależności od chęci. Podobnie z dowolnym posiłkiem. Jeśli przy stole toczą się rozmowy biznesowe, można z powodzeniem poprosić o szklankę wody i prowadzić normalne rozmowy służbowe. Nie sądzę, by w Twoje obowiązki służbowe było wpisane spożywanie posiłków w czasie wyznaczonym przez pracodawcę.

    Kornel
    --
    "Ach_dama_byc_z_kanady - moderatorka forum Savoir vivre"

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka