Dodaj do ulubionych

"Bezsenność w Tokio"

25.08.04, 09:37
Zaczęłam ją czytać i wiecie , co? Podoba mi sięsmile Już drugą noc zarwałam
nieco, bo w nocy najlepiej lubię czytać. Facet ma poczucie humoru i jak
przeczytam książkę, to chyba się do niego odezwę, z tyłu książki podany jest
nawet jakiś adres do opinii, czy dyskusji.
--
Kabaty-Moczydlo
Portugaliai portugalski
Edytor zaawansowany
  • namban 25.08.04, 10:22
    Czekamy na opinie po zakończeniu lektury, ja się za nią zabieram wkrótce smile
    --
    Nihongo-o hanasu koto ga dekimasuga, amari jouzu dewa arimasen wink

    한국
  • chiara76 25.08.04, 14:51
    namban napisał:

    > Czekamy na opinie po zakończeniu lektury, ja się za nią zabieram wkrótce smile

    Jestem ciekawa Twojej opinii.
    Ja na razie chyba najbardziej zszokowałam się istnieniem w Japonii domów bez
    łazienek, a także jakością ogrzewania. Ale może to się zmieniło, bo autor był
    tam 10 lat, więc może poszło ku lepszemu...
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugaliai portugalski
  • nekos 25.08.04, 15:11
    chiara76 napisała:

    > Ja na razie chyba najbardziej zszokowałam się istnieniem w Japonii domów bez
    > łazienek, a także jakością ogrzewania. Ale może to się zmieniło, bo autor był
    > tam 10 lat, więc może poszło ku lepszemu...

    chyba malo sie zmienilo. moze na gorsze. nie wiem co wyczytalas w tej ksiazce
    ale prawda jest ze sa mieszkania bez lazienek. z ogrzewaniem tez nie jest
    najlepiej. wiekszosc ludzi uzywa w zimie piecyki na parafine ktore wylacza sie
    na noc ze wzgledu na zapach i bezpieczenstwo. zaraz po ich wylaczeniu w
    mieszkaniu robi sie cholernie zimno. w kuchniach przewaznie jest tylko kran z
    zimna woda i jak chce sie miec ciepla to trzeba zamatowac piecyk gazowy z
    kranem. ciekawy jestem co autor jeszcze w tej ksiazce opisuje.
  • chiara76 25.08.04, 15:20
    nekos napisał:

    > chiara76 napisała:
    >
    > > Ja na razie chyba najbardziej zszokowałam się istnieniem w Japonii domów
    > bez
    > > łazienek, a także jakością ogrzewania. Ale może to się zmieniło, bo autor
    > był
    > > tam 10 lat, więc może poszło ku lepszemu...
    >
    > chyba malo sie zmienilo. moze na gorsze. nie wiem co wyczytalas w tej ksiazce
    > ale prawda jest ze sa mieszkania bez lazienek. z ogrzewaniem tez nie jest
    > najlepiej. wiekszosc ludzi uzywa w zimie piecyki na parafine ktore wylacza
    sie
    > na noc ze wzgledu na zapach i bezpieczenstwo. zaraz po ich wylaczeniu w
    > mieszkaniu robi sie cholernie zimno. w kuchniach przewaznie jest tylko kran z
    > zimna woda i jak chce sie miec ciepla to trzeba zamatowac piecyk gazowy z
    > kranem. ciekawy jestem co autor jeszcze w tej ksiazce opisuje.
    Na razie zgadza się z tym, co napisałeś o ogrzewaniu.
    Ja normalnie się zszokowałam, coraz bardziej chcę tam pojechać!!!!
    Wiem, że naszych znajomych podczas ich podróży zaszokowało istnienie ludzi
    bezdomnych w Japonii gdzie każdy wydaje się mieć swoje z góry określone miejsce.
    Ja o bezdomności w Japonii wiedziałam akurat, ale widzę, że wiele mnie jeszcze
    może zaskoczyć.

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugaliai portugalski
  • nekos 25.08.04, 15:27
    bezdomnych jest sporo w duzych miastach ale w malych miejscowosciach jakos ich
    sie nie widzi. slyszalem tez ze np. w tokio jest sporo bezdomnych cudzoziemcow
    ktorym skonczyla sie kasa i nie maja na powrot do ojczyzny.
  • krzyhu2005 05.11.05, 22:20
    Słyszałem kilka lat temu o bezdomnym Polaku, którego wygnała japońska żona.
  • nekos 06.11.05, 04:27
    krzyhu2005 napisał:

    > Słyszałem kilka lat temu o bezdomnym Polaku, którego wygnała japońska żona.


    nigdy o nim nie slyszalem ale wcale sie nie dziwie. wbrew wszystkim pozorom
    japonki nie sa takie slodkie na jakie wygladajasmile) pewnie nie jeden sie
    pomylil. no ale to chyba na osobny watek. a moze juz cos na ten temat kiedys
    bylo?? nie kojarze.
    --
    ネコス
  • chiara76 26.08.04, 10:17
    dziś w nocy, oczywiście znowu jestem niewyspana.
    Powiem tak, nie traktowałam tej książki jako przewodnik po Tokio, czy życiu w
    Japonii. A moim skromnym zdaniem książka napisana została z wielkim poczuciem
    humoru i sądzę, że jednak sporą dozą prawdy. Bo wiele z tego słyszałam , czy
    czytałam od innych osób mieszkających w Japonii.
    Autor miał ciekawą sytuację, bo on spędził tam aż 10 lat, to nie parotygodniowe
    saksy, czy nawet paruletni kontrakt. Spędził tam właściwie lata młodości.
    Myślę, że nie było mu lekko.
    Książka kończy się w momencie, kiedy opuścił Japonię po ataku na japońskie
    metro. Myślę, że to wydarzenie stało się dla niego przysłowiową kroplą , która
    coś tam już w nim przepełniła.
    Mnie się podobała, teraz czekam na Wasze zdanie.
    Acha, ale uprzedzam, więcej tam w sumie na temat jego życia towarzysko-
    uczuciowegosmile, niż wnikliwych studiów nad Japonią. I chyba dobrze.

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugaliai portugalski
  • martolka 26.08.04, 15:20
    przepraszam, że głupio pytam, ale pierwsze słyszę o tej książce - czy to coś
    nowego, można kupić z łatwością, cena?
  • chiara76 26.08.04, 15:38
    Bez problemu ją nabędziesz, jest w Empiku, tam ja ją kupiłam w zeszłym
    tygodniu, widziałam także ją w merlinie, gdzie jak teraz zerknęłam kosztuje 30
    złotych.

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugaliai portugalski
  • peter2715626 26.08.04, 22:40
    Nie przesadzajcie jednak z ta bieda i bezdomnoscia w Japonii. W kazdym kraju,
    nawet najbogatszym, znaczna czesc ludnosci osiaga dochody ponizej przecietnych,
    a wsrod nich sa tacy, co zyja w biedzie.

    Jestem przekonany, ze ci co nie maja cieplej wody i ogrzewania to znikoma
    mniejszosc. Przeciez Japonia pomimo trwajacego juz wiele lat kryzysu stale jest
    potega gospodarcza a dochod narodowy na glowe jest kilka razy wyzszy niz w
    Polsce.

    --
    mordor.mds.pl/peter
  • nekos 27.08.04, 07:33
    peter2715626 napisał:

    > Nie przesadzajcie jednak z ta bieda i bezdomnoscia w Japonii. W kazdym kraju,
    > nawet najbogatszym, znaczna czesc ludnosci osiaga dochody ponizej
    przecietnych,
    >
    > a wsrod nich sa tacy, co zyja w biedzie.
    >
    > Jestem przekonany, ze ci co nie maja cieplej wody i ogrzewania to znikoma
    > mniejszosc. Przeciez Japonia pomimo trwajacego juz wiele lat kryzysu stale
    jest
    >
    > potega gospodarcza a dochod narodowy na glowe jest kilka razy wyzszy niz w
    > Polsce.
    >
    masz racje peter. jest to chyba najwiekszym paradoksem ze w takim kraju jak
    japonia ktory jest potega gospodarcza ludzie zyja tak przecietnie. wlasnie
    wrocilem z ponad miesiecznego pobytu w usa i widzialem jak ludzie ktorzy
    wykonuja podobna prace do tych w japonii zyja tam. japonczycy usta otwieraja ze
    zdziwienia jak slysza ze ludzie za granica maja duze domy z ogrodami,
    centralnym ogrzewaniem i chlodzeniem, 2-4 lazienki, garaz na 2 samochody i
    wcale nie sa jakimis milionerami. a jak jeszcze dodasz do tego ze ci ludzie sa
    imigrantami i osiagneli to wszystko w 10 lat to szczeki im opadaja.
  • akashic 07.02.05, 02:13
    A jak zyja bezdomni. Bajka. Prawie w kazdym parku (zaobserwowane w Nagoya) stoja
    domki/namioty z niebieskiej folii. Przed domkiem rower, elektronika, etc. Na
    przystanku obok toaleta .. czysta (u nas obrociliby w ruine w ciagu paru dni -
    albo patrz np. toaleta na dwrocu glownym we Wroclawiu).
    Ale tak przy okazji jakos tam pasuja te male mieszkanka (jak masz stycznosc
    codziennie z tak malym ... wszystkim, to i do mieszkanka sie mozna przyzwyczaic,
    teoretycznie).
  • namban 27.08.04, 08:44
    chiara76 napisała:

    > gdzie jak teraz zerknęłam kosztuje 30
    > złotych.
    >
    No proszę, a ze mnie w księgarni zdarli 33 PLN... wink

    --
    Nihongo-o hanasu koto ga dekimasuga, amari jouzu dewa arimasen wink

    한국
  • gajdzin 08.09.04, 08:18
    Właśnie odkryłem ten wątek i bardzo dziękuję za liczne a przesympatyczne uwagi
    pod adresem mojej książki... smile

    Jak ktoś tutaj słusznie zauważył, w posłowiu (str. 372) jest adres strony
    internetowej książki (www.riw.pl/bezsennoscwtokio), można tam wpisać do
    mnie parę słów, zawsze odpowiadam.

    Co do domów bez łazienek: wczoraj zadzwoniłem do pewnego Irlandczyka, który w
    przeciwieństwie do mnie nie ewakuował się z Japonii, i zapytałem jak bardzo tam
    się zmieniło od czasu mojego wyjazdu (będzie z 7 lat). Pisze, że faktycznie w
    Nagasaki zamknęli 1 łaźnię publiczną, bo więcej ludzi ma w domach łazienki, ale
    z drugiej strony sporo starych domów jeszcze stoi i pozostałe 2 łaźnie
    prosperują świetnie.

    Pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów,

    Marcin Bruczkowski
  • namban 08.09.04, 08:57
    Super, że nas tu odwiedziłeś smile
    Książki jeszcze nie przeczytałem, ale gdy już to zrobię, na pewno będę miał
    jakieś refleksje, którymi się podzielę.
    Pozdrawiam i powodzenia!
    Marcin
    --
    Nihongo-o hanasu koto ga dekimasuga, amari jouzu dewa arimasen wink

    한국 KOREA
  • chiara76 08.09.04, 09:55
    gajdzin napisał:

    > Właśnie odkryłem ten wątek i bardzo dziękuję za liczne a przesympatyczne
    uwagi
    > pod adresem mojej książki... smile
    >
    > Jak ktoś tutaj słusznie zauważył, w posłowiu (str. 372) jest adres strony
    > internetowej książki (www.riw.pl/bezsennoscwtokio), można tam wpisać do
    > mnie parę słów, zawsze odpowiadam.
    >
    > Co do domów bez łazienek: wczoraj zadzwoniłem do pewnego Irlandczyka, który w
    > przeciwieństwie do mnie nie ewakuował się z Japonii, i zapytałem jak bardzo
    tam
    >
    > się zmieniło od czasu mojego wyjazdu (będzie z 7 lat). Pisze, że faktycznie w
    > Nagasaki zamknęli 1 łaźnię publiczną, bo więcej ludzi ma w domach łazienki,
    ale
    >
    > z drugiej strony sporo starych domów jeszcze stoi i pozostałe 2 łaźnie
    > prosperują świetnie.
    >
    > Pozdrawiam serdecznie wszystkich forumowiczów,
    >
    > Marcin Bruczkowski


    Witaj, cieszę się , że znalazłeś dla nas czassmile
    Ja wiem, że kiedyś po prostu muszę się tam wybrać i zobaczyć to wszystko na
    własne oczy.
    Dużo listów przychodzi od czytelników? Zastanawiam się, ilu jest w Polsce
    maniaków Japonii.

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 08.09.04, 15:15
    Dostaję teraz średnio 2 maile dziennie, więc jak na razie odpisywanie na nie
    jest problemem, chociaż liczba ta cały czas powoli wzrasta... Ale to mnie tylko
    cieszy, rzecz oczywista.

    Najwięcej osób pyta w mailach o ciąg dalszy, czyli co zdarzyło się w
    Singapurze. Odpowiadam zawsze (zgodnie z prawdą), że książka o Singapurze
    będzie, jak najbardziej, ma to być historia pewnej singapurskiej kapeli
    rockowej... Ale to dopiero w przyszłym roku, bo teraz jestem bardzo zajęty
    tłumaczeniem, a właściwie pisaniem Bezsenności od nowa - po angielsku, do
    wydania na zachodzie.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • damiantj 28.01.06, 12:10
    gajdzin napisał:

    > Ale to dopiero w przyszłym roku, bo teraz jestem bardzo zajęty
    > tłumaczeniem, a właściwie pisaniem Bezsenności od nowa - po angielsku, do
    > wydania na zachodzie.
    >
    > Pozdrawiam serdecznie,
    >
    > Marcin Bruczkowski

    Czy ta książka w języku angielskim została juz wydana?
    Mam sporo przyjaciół, którym chętnie bym ją sprezentował wink

    Pozdrawiam

    Damian

    P.S.

    napisałem do Ciebie za pośrednictwem strony wydawnictwa (potem odkryłem to
    forum), dziś o 5.28 nad ranem wink zaraz po skończeniu książki
  • gowi1 02.12.05, 23:43
    Książkę czytałem podczas wakacji. Gratuluję podejscia do tematu. Całkiem
    inaczej wyobrażałem sobie Japonię i Japończyków. Jak wnioskuję z wypowiedzi na
    forum nie był Pan Tam od wyjazdu opisanego w książce. Dlaczego?
  • nekos 08.09.04, 15:55
    chiara76 napisała:

    > Zaczęłam ją czytać i wiecie , co? Podoba mi sięsmile Już drugą noc zarwałam
    > nieco, bo w nocy najlepiej lubię czytać. Facet ma poczucie humoru i jak
    > przeczytam książkę, to chyba się do niego odezwę, z tyłu książki podany jest
    > nawet jakiś adres do opinii, czy dyskusji.

    hmmm chociaz mam tu na codzien japonska rzeczywistosc to jednak nabralem checi
    na przeczytanie tej ksiazki.
  • chiara76 08.09.04, 16:04
    nekos napisał:

    > chiara76 napisała:
    >
    > > Zaczęłam ją czytać i wiecie , co? Podoba mi sięsmile Już drugą noc zarwałam
    > > nieco, bo w nocy najlepiej lubię czytać. Facet ma poczucie humoru i jak
    > > przeczytam książkę, to chyba się do niego odezwę, z tyłu książki podany j
    > est
    > > nawet jakiś adres do opinii, czy dyskusji.
    >
    > hmmm chociaz mam tu na codzien japonska rzeczywistosc to jednak nabralem
    checi
    > na przeczytanie tej ksiazki.

    przeczytaj, jeśli możesz, bo to nawet będzie przyjemnie skonfrontować opiniesmile
    Jakby co, to wiem, że na Merlinie jest.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • nekos 08.09.04, 16:30
    chiara76 napisała:
    > przeczytaj, jeśli możesz, bo to nawet będzie przyjemnie skonfrontować opiniesmile
    > Jakby co, to wiem, że na Merlinie jest.

    dzieki. nigdy tam jeszcze nie bylem. zaraz wpadne.
  • nekos 08.09.04, 16:34
    30 zl. ciekawa strona. przypomnialem sobie ze jednak juz tam kiedys bylem tylko
    tej nazwy nie pamietalem. skleroza.
  • chiara76 08.09.04, 16:36
    nekos napisał:

    > 30 zl. ciekawa strona. przypomnialem sobie ze jednak juz tam kiedys bylem
    tylko
    >
    > tej nazwy nie pamietalem. skleroza.


    zastanawiam się, czy oni wysyłają za granicę?? Bo w sumie nie wiemsad

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 09.09.04, 08:51
    Tak, Merlin wysyła za granicę, wiem bo mój znajomy Polak mieszkający w USA
    kupuje sporo książek i polskiej muzyki z Merlina.

    Pozdrawiam,

    Marcin Bruczkowski
  • nekos 09.09.04, 09:06
    gajdzin napisał:

    > Tak, Merlin wysyła za granicę, wiem bo mój znajomy Polak mieszkający w USA
    > kupuje sporo książek i polskiej muzyki z Merlina.
    >
    > Pozdrawiam,
    >
    > Marcin Bruczkowski

    moze i ja przy okazji kupie cos z polskiej muzyki no i jeszcze jakis dobry
    filmik by sie przydal. brakuje mi tego tutaj chociaz od kilku dni slucham 93.5
    kiss fm radia nadawanego z poznania. bardzo fajna stacja. duzo dobrej muzyki. w
    tym tez polskiej. polecam wszystkim.
    dziekuje i pozdrawiam.
  • zarigani 17.09.04, 19:01
    Zamówiłem. Doszła dziś w tempie ekspresowym. Teraz siedzę i zrywam boki. Niezłe
    poczucie humoru i tyle rzeczy, które wciąż się nie zmieniły. Wracam do lektury.
  • chiara76 17.09.04, 22:07
    zarigani napisał:

    > Zamówiłem. Doszła dziś w tempie ekspresowym. Teraz siedzę i zrywam boki.
    Niezłe
    >
    > poczucie humoru i tyle rzeczy, które wciąż się nie zmieniły. Wracam do
    lektury.
    hihi, mówiłam, że będzie z czego się pośmiaćsmile MIłej lekturkismile

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • nekos 18.09.04, 11:35
    zarigani napisał:

    > Zamówiłem. Doszła dziś w tempie ekspresowym.

    mam pytanko bo ja jeszcze nic od nich nie kupowalem. jak placiles? czy to sie
    robi karta od razu jak sie cos zamawia? tak jest normalnie w innych firmach, a
    u nich?
  • zarigani 19.09.04, 04:02
    Tak, placilem karta, ale najpierw jak zlozylem zamowienie napisali mi, ze nie
    moga zrealizowac zamowienia ze wzgledu na karte, nie wiem dokladnie dlaczego,
    moze chodzilo o to, ze japonska. Ale po dwoch dniach napisali, ze przesylka
    wyslana. Bardzo szybko doszlo, az sie zdziwilem.
  • nekos 19.09.04, 15:28
    zarigani napisał:

    > Tak, placilem karta, ale najpierw jak zlozylem zamowienie napisali mi, ze nie
    > moga zrealizowac zamowienia ze wzgledu na karte, nie wiem dokladnie dlaczego,
    > moze chodzilo o to, ze japonska. Ale po dwoch dniach napisali, ze przesylka
    > wyslana. Bardzo szybko doszlo, az sie zdziwilem.

    dzieki. wlasnie przed chwilka zlozylem zamowienie. tez mam japonska karte visa
    ale problemu nie bylo. pozdrawiam.
  • zarigani 19.09.04, 10:24
    Przeczytałem w jedną noc. Bardzo prawdziwa ksiązka. Podziwiam autora, że
    wytrzymał tyle lat bez łazienki korzystając tylko z sento. Utwierdziłem się
    tylko w przekonaniu, że dziękuję Bogu,że nie muszę mieszkac w Tokio. Jakoś
    nigdy nie byłem fanem tego miasta. Zachodnia i południowa Japonia jest inna,
    ludzie chyba przede wszystkim inni. Może mniej znieczulicy. Czasem nawet ktoś
    sam z siebie zaoferuje się pomóc wnieśc wózek po schodach. Nie zdarza sie to
    często, ale w Tokio nie zdarza sie chyba nigdy. Poza tym mieszkania są tu o
    wiele większe i te bez łazienek są wyjątkiem.
  • chiara76 19.09.04, 10:28
    zarigani napisał:

    > Przeczytałem w jedną noc. Bardzo prawdziwa ksiązka. Podziwiam autora, że
    > wytrzymał tyle lat bez łazienki korzystając tylko z sento. Utwierdziłem się
    > tylko w przekonaniu, że dziękuję Bogu,że nie muszę mieszkac w Tokio. Jakoś
    > nigdy nie byłem fanem tego miasta. Zachodnia i południowa Japonia jest inna,
    > ludzie chyba przede wszystkim inni. Może mniej znieczulicy. Czasem nawet ktoś
    > sam z siebie zaoferuje się pomóc wnieśc wózek po schodach. Nie zdarza sie to
    > często, ale w Tokio nie zdarza sie chyba nigdy. Poza tym mieszkania są tu o
    > wiele większe i te bez łazienek są wyjątkiem.
    prawda, że się świetnie czyta? Ja przeczytałam też miguniem i bywało, że
    zaśmiewałam się do łez.
    Myślę, że to największy komplement dla autorasmile
    A może teraz czas na Was, tych, którzy są tam?? Piszcie rodzaj wspomnień, może
    też kiedyś uda Wam się je wydaćsmile

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 14.11.04, 22:07
    Cześć Zarigani,

    biegać do Sento codziennie przez parę lat to faktycznie bym nie wytrzymał, ale
    na szczęście miałem dosłownie o 50 metrów od domu te kabiny natryskowe, bardzo
    fajna rzecz. Są tam zresztą do dzisiaj, kolega był w Higashi Nagasaki parę
    tygodni temu, zrobił nawet zdjęcia naszego domu (mieszkał kiedyś u mnie przez
    rok, był pierwowzorem Mike'a z książki) i tych natrysków.

    Prawda jest taka, że miałem opcję wynająć małe mieszkanie z łazienką, albo ciut
    większe bez, i ta druga opcja zwyciężyła, bo ja w 6-jo dostaję klaustrofobii,
    nawet jeśli jest to mansion z łazienką...
  • nekos 01.10.04, 09:12
    wlasnie dostalem dzisiaj ta ksiazke. przyszla w rekordowym tepie.
    ile teraz nocy nie przespie?
  • chiara76 01.10.04, 09:47
    nekos napisał:

    > wlasnie dostalem dzisiaj ta ksiazke. przyszla w rekordowym tepie.
    > ile teraz nocy nie przespie?
    Stawiam na weekend pod znakiem książki.
    Swoją drogą, dla mnie najciekawsze są właśnie opinie osób tam mieszkających,
    jak bardzo pokrywa się ona z Waszymi doświadczeniami i opiniami.

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • nekos 03.10.04, 14:48
    przeczytalem dzisiaj pol ksiazki w pociagu w drodze do tokio i z powrotem.
    ksiazka jest fajna i czyta sie ja bardzo lekko. trudno jest sie o niej oderwac.
    autor pisal cos o zakupach w akihabara i ja tez tam wlasnie dzisiaj bylem. ja
    tutaj znajduje sie w podobnych sytuacjach na codzien wiec mnie akurat ta
    ksiazka wcale tak nie smieszy. no, ide czytac dalej.
  • nekos 03.10.04, 15:10
    nabralem checi zeby pojechac na kiusiu. czy tam naprawdejest tak inaczej?
  • chiara76 03.10.04, 15:37
    nekos napisał:

    > przeczytalem dzisiaj pol ksiazki w pociagu w drodze do tokio i z powrotem.
    > ksiazka jest fajna i czyta sie ja bardzo lekko. trudno jest sie o niej
    oderwac.
    >
    > autor pisal cos o zakupach w akihabara i ja tez tam wlasnie dzisiaj bylem. ja
    > tutaj znajduje sie w podobnych sytuacjach na codzien wiec mnie akurat ta
    > ksiazka wcale tak nie smieszy. no, ide czytac dalej.

    hmm , szkoda, a myślałam, że ci się spodoba...może dalej się rozkręcismile


    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • nekos 03.10.04, 18:33
    chiara76 napisała:
    > hmm , szkoda, a myślałam, że ci się spodoba...może dalej się rozkręcismile

    zle nnie zrozumialas chiara. ksiazka podoba mi sie bardzo i wszystkim ja
    polecam. poprostu ja ja moze w inny sposob odbieram. czytania jeszcze troche
    mam ale ide spac.
  • chiara76 04.10.04, 10:25
    nekos napisał:

    > chiara76 napisała:
    > > hmm , szkoda, a myślałam, że ci się spodoba...może dalej się rozkręcismile
    >
    > zle nnie zrozumialas chiara. ksiazka podoba mi sie bardzo i wszystkim ja
    > polecam. poprostu ja ja moze w inny sposob odbieram. czytania jeszcze troche
    > mam ale ide spac.


    Myślę, że rozumiem, co miałeś na myśli.
    Na pewno inaczej się o czymś czyta z dystansu, a inaczej będąc w takiej, czy
    podobnej sytuacji.
    Może kiedyś Ty coś takiego napiszesz??

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • nekos 05.10.04, 16:34
    samoobslugowe stacje benzynowe sa juz w japonii od kilku lat. cena benzyny na
    nich jest o 1 yena albo 2 yeny nizsza na litrze od tych o ktorych pisze autor.
  • nekos 05.10.04, 16:42
    tv satelitarna (skyperfect) tez juz jest tylko oczywiscie nie ma az tylu
    kanalow do wyboru co w europie czy ameryce. o polskim kanale mozna sobie tylko
    pomarzyc. no i ceny... za cene tych 10-ciu czy 12-stu kanalow ktore ja tutaj
    mam w usa mialbym ponad 100.
  • gajdzin 14.11.04, 21:58
    nekos napisał:
    > samoobslugowe stacje benzynowe sa juz w japonii od kilku lat. cena benzyny na
    > nich jest o 1 yena albo 2 yeny nizsza na litrze od tych o ktorych pisze
    autor.

    Tak, Japonia się zmienia, jak mawial Tarei-san... Ale tylko o 1 yena niższa?
    Skandal. Założę się, że na pensjach tych wszystkich obsługiwaczy to oni daleko
    więcej oszczędzają niż yena na litrze. A w ogóle ile teraz kosztuje 1 litr
    reguraa?
  • nekos 15.11.04, 15:45
    u mnie na self litr kosztuje 118 yenow (cena z taxem). 116 yenow jak ma sie
    karte stalego klienta.
  • gajdzin 15.11.04, 18:33
    Hej, to taniej niż w Polsce! A po poprawce na zarobki kilka razy taniej...
    Koszmar. Dlatego mój następny samochód to będzie diesel.
  • nekos 16.11.04, 16:27
    taniej niz w polsce a japonczycy narzekaja ze tak drogo. wszystko zawsze
    porownuja z usa.
    a co do diesla to nie wiem czy wiesz ze w wielu regionach japonii m. innymi w
    tokio samochodu z silnikiem diesla juz nie zarejestrujesz chociaz na stacjach
    diesel jest jeszcze sprzedawany. nawet wszystkie ciezarowki jezdza teraz w
    tokio na benzynie. bylem nie tak dawno w salonie nissana i przy okazji spytalem
    o silnik diesla w nissanie x-trail. odpowiedz dostalem ze ten samochod z takim
    silnikiem jest niedostepny w tym kraju. europa jest tak daleko w tyle za
    japonia ze tylko tam jeszcze jezdzi sie na dieslach i na benzynie z dodatkiem
    olowiu, odpowiedzial sprzedawca. nic nie wiedzial o nowej generacji silnikow
    diesla, he!.
  • kapitankloss1 05.10.04, 18:38
    No i wlasnie ja zamowilem....
  • nekos 06.10.04, 09:14
    kapitankloss1 napisał:

    > No i wlasnie ja zamowilem....

    przyjemnego czytania. ksiazka naprawde jest fajna.
  • namban 11.10.04, 11:58
    chiara76 napisała:

    > ciekawe, jak Ci się spodoba. Były momenty, że zaśmiewałam się niemal do łezsmile
    > Fajna jest.

    Super. Podziwiam talent Autora! No i oczywiście zazdroszczę tak wspaniałego
    doświadczenia życiowego.....

    --
    sic itur ad astra.......

    한국 KOREA
  • chiara76 11.10.04, 12:34
    dopiero co wydawało mi się, że ją przeczytałam, a tu patrzę na datę wpisu, a to
    było w sierpniu...ale ten czas leci.
    Chyba większości naszych forumowiczów się ta książka podoba, to na pewno
    najlepszy komplement dla autora.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • martolka 20.10.04, 23:06
    Przyłączę się do chóru pochwalnego smile

    Bardzo bardzo sympatyczna książka, czyta się znakomicie, i kiedy się kończy to
    jej brakuje - doprawdy, mogłaby być dłuższa wink

    Czekam na Singapur.
    I ciekawa jestem, czy dowiemy się kiedykolwiek dlaczego pewna załoga nie
    pozwalała płynąć prawym halsem smile)
  • gajdzin 14.11.04, 22:00
    > Czekam na Singapur.
    > I ciekawa jestem, czy dowiemy się kiedykolwiek dlaczego pewna załoga nie
    > pozwalała płynąć prawym halsem smile)

    Za Singapur wezmę się w lutym i mam nadzieję skończyć do wakacji, tak, żeby
    wyszedł na jesieni. O załodze bojkotującej prawy hals będzie niestety dopiero
    za 4 książki, ale kto cierpliwy, ten się w końcu dowie... smile

    Marcin Bruczkowski
  • nekos 15.11.04, 15:47
    tez czekam na singapur i dalsze przygody.
  • gajdzin 15.11.04, 18:30
    Też tak uważam. Pytanie, czy wydawnictwo tak uważa... Na razie wydawnictwo nie
    umie nawet nakłonić gospodarza tego forum, czyli Gazety, żeby wydrukowali
    recenzję mojej książki... sad

    Marcin Bruczkowski
  • chiara76 15.11.04, 19:14
    hm, a uzasadniają jakoś, że nie chcą? A może od razu chciałeś się znaleźć w tej
    serii Gazety? smile Mam nadzieję, że Wiesz, że żartuję.
    Hm, może napisać do nich i podać im link do forum, będą mieli dowód, że książka
    jest warta przeczytania.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • nekos 25.10.04, 17:33
    bedac wczoraj caly dzien w tokio i jezdzac metrem zastanawialaem sie jak autor
    dal sobie rade z dojazdem do pracy ze zlamana pieta gdy musial chodzic o
    kulach. makabra. nic dziwnego ze odechcialo mu sie japonii.
  • gajdzin 14.11.04, 21:54
    Autor nie miał wyjścia, bo do samochodu praktycznie z tą piętą nie mógł
    wsiąść... Na początku było mi głupio prosić ludzi na "silvaa siito" o
    ustąpienie mi miejsca. Fakt, od czasu do czasu mi ustępowali, ale rzadko. Może
    dlatego, że poza tym wyglądałem dość genki, czyli dziarsko i zdrowo, więc dziś
    zastanawiam się czy w ogóle nie byłem podejrzewany o jeżdżenie do pracy o
    kulach, po to, żeby mieć miejsce siedzące! Może były jakieś precedensy i
    nagłośniła to jakaś japońska gazeta? Kto wie.
  • miltonia 04.11.04, 21:03
    Przegladalam te ksiazke w ksiegarni i zrezygnowalam z zakupu z powodu fatalnych
    reprodukcji zdjec. Ale skoro twierdzicie, ze warto, to chyba sie skusze smile
  • chiara76 04.11.04, 21:18
    napisałam do autora i też zwróciłam uwagę na jakość zdjęć, ale, jak się
    słusznie domyślałam, o tym, że są takie, a nie inne, zadcydowały względy
    finansowe. Tak, czy siak, treść wynagradza jakość fotografiismile)
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • miltonia 04.11.04, 21:38
    Na pewno zdecydowaly wzgledy finansowe ale chyba byloby lepiej juz tych zdjec
    nie zamieszczac. Nic na nich nie widac a czytelnik ma wrazenie, ze cala ksiazke
    wydano niechlujnie. Mnie to strasznie przeszkadza, tym bardziej, ze na
    zdjeciach lubie przygladac sie szczegolom.
  • aree 04.11.04, 23:54
    Nie byloby lepiej. Ksiazka jest tanio wydana, to prawda. Autor pewnie nie
    posiada krewnych w dziale "Komercja= kredowy papier". Ale to nic, dobre zdjecia
    nie wystarcza, zeby pomoc slabemu tekstowi a slabe zdjecia na pewno nie
    zaszkodza czemus co czyta sie tak lekko. Jestem w polowie, ale wcale nie chce
    przeczytac szybko wiec studiuje nawet slabej jakosci zdjecia smile)) i duuuzo na
    nich widze!!!
  • gajdzin 14.11.04, 21:56
    A wyobraź sobie jak JA się czułem, kiedy dostałem do ręki pierwszy egzemplarz
    mojej własnej książki, i zobaczyłem, co drukarnia zrobiła z moimi zdjęciami...
    Byłem gotów popełnić na miejscu rytualne samobójstwo poprzez wyskoczenie z
    okna. Niestety mieszkam zaledwie na 1 piętrze.
    Ale trudno, zdjęcia są najmniej ważnym aspektem książki, to nie jest album ani
    przewodnik turystyczny... smile

    > Przegladalam te ksiazke w ksiegarni i zrezygnowalam z zakupu z powodu
    fatalnych
    > reprodukcji zdjec. Ale skoro twierdzicie, ze warto, to chyba sie skusze smile
  • ishadesu 20.11.04, 22:32
    Dziwne, ale wcale nie uważam, żeby jakość zdjęć była kiepska....Moim zdaniem
    widać wszystko doskonale, przynajmniej na tyle, aby odpowiednio był
    zilustrowany tekst książki wink

    pozdro - Marcin
    --
    日本語お 話す ことができますが、あまり上手 出羽ありません。
  • kapitankloss1 08.11.04, 15:37
    No....juz miesiac i nadal ksiazka nie doszla....jakis ciec na poczcie pewnie
    zwinal sad
  • nekos 09.11.04, 04:06
    moja przyszla do japonii chyba w tydzien. marnie u was z ta poczta. do usa tez
    wszystko idzie dluzej niz do europy.
  • yawokim 09.11.04, 08:31
    najgorsze jest to, ze na potege kradna ....
  • gajdzin 14.11.04, 22:02
    kapitankloss1 napisał:
    > No....juz miesiac i nadal ksiazka nie doszla....jakis ciec na poczcie pewnie
    > zwinal sad

    Napisz mi proszę skąd zamówiłeś, jeśli z Merlina to powinni wysłać ponownie,
    jeśli z samego wydawnictwa RiW to oni chyba zawsze wysyłają kurierem a nie
    pocztą, więc nie może zginąć? Spróbuję pomóc, jeśli będzie taka możliwość.

    Marcin Bruczkowski

  • chiara76 14.11.04, 22:11
    teraz książkę czyta moja Mama. Jak mi dziś powiedziała, nie może się od niej
    oderwaćsmile)
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 15.11.04, 18:35
    W takim razie pozdrawiam serdecznie szanowną Mamę...

    Marcin Bruczkowski
  • gajdzin 15.11.04, 18:53
    Chcę się pochwalić forumowiczom, że Bezsenność została wybrana książką tygodnia
    w programie "Książki z górnej półki" i była prezentowana w TVP3 i Polonia. W
    czasie wywiadu pokazali nawet 2 zdjęcia i traf chciał, że na 1 z nich była moja
    żona, chociaż w książce to ona akurat nie występuje... smile

    Marcin Bruczkowski
  • aree 16.11.04, 00:12
    to cieszy, może więcej ludzi po nią sięgnie. Moja książka obecnie jest w
    drugich rękach (nieojczystopolskojęzycznychsmile), ale trzecie już czekają z
    niecierpliwością. Książkę na pewno warto przeczytać, a już na pewno w czasie
    jesienny smutnych nastrojów. wężyk i szczoteczka do zębów rozbawiła mnie do
    łez. Są momenty trochę przeciągnięte i lekko nudne (jakaś krytyka musi się w
    końcu pojawić!smile), ale w ogólnej ocenie te momenty nie mają zbyt wiele do
    powiedzenia. Gratuluję pomysłu i ochoty pisania i też czekam na Singapur. Ale,
    żeby nowa książka nie była słabsza (co się przecież często zdarza) trzeba
    obecną trochę pokrytykować, bo Autor popadnie w samouwielbienie smile a to nie
    byłoby korzystne dla nas czytających...
  • widmowolnosci 16.11.04, 01:55
    Wczoraj obejrzalem Lost in Translation, dzisiaj po raz drugi czy
    trzeci, przeczytalem ten watek.Zamawiam jutro te ksiazke, jak
    rzeczywiscie jest taka super to...Pozdrawiam.Widmo
    --
    Forum Polska-Holandia
    Album Forum Polska-Holandia
    Straznicy Strachu
  • aree 17.11.04, 00:32
    drugie ręce już skończyły i utknęły dokładnie w tym samym miejscu (bez
    wcześniejszej konsultacji) także moja opinia się sprawdziła. Jest jeden moment
    w książce, który jest oderwany od reszty i trochę przydługi i niekoniecznie to
    co bawi Autora musi zabawiać czytelników. Ale i tak książka jest niezła. Nie
    tak na 100%, ciut mniej. Ciekawi mnie tylko na ile to jest faktycznie
    autobiografia (poza zmianą imion oczywiście...).
  • gajdzin 18.11.04, 19:18
    No, nareszcie jakaś konstruktywna krytyka! Czy dobrze zgaduję, że chodzi o
    zagadnienia motoryzacyjne? Faktycznie, mam fijoła na punkcie samochodów i jeśli
    to znudziło niektórych czytelników, to kajam się na maksa, kopię pod sobą
    dołek, posypuję piaskiem i poklepuję głowę łopatką.

    Natomiat co do pytania "na ile to jest faktycznie autobiografia": trudno mi
    odpowiedzieć - nie wiem jak to "policzyć". 100% opisywanych przeze mnie
    historii KOMUŚ się przytrafiła, albo mnie, albo jednemu z moich krewnych i
    znajomych królika - japońskich i gajdzińskich. Natomiat w wielu wypadkach
    przypisuję pewne wydarzenia nie tej osobie, której naprawdę one dotyczyły.
    Podobnie niektórzy bohaterzy są tak naprawdę zlepkiem paru postaci
    rzeczywistych.

    Nie jest to więc chyba jednak autobiografia, chociaż wiele wydarzeń które
    przypisuję narratorowi w istocie było częścią mojej historii, a poza tym każda
    powieść jest w jakimś stopniu autobiograficzna...

    Pozdrawiam i bardzo dziękuję Aree za ten ciekawy post.

    Marcin Bruczkowski
  • aree 19.11.04, 01:14
    No to się cieszę, że Autor sam wie co "skopał" w swoim dziele...smile i
    mam cichą nadzieję, że w Singapurze nie wydał swoich ostatnich pieniędzy na
    najnowszy model czegoś tam smile Mnie jeszcze zastanawia jedna kwestia. Jak za
    ciężkiej komuny można było sobie wyjechać do Japonii?? Mnie do DDR nie chcieli
    puszczać a co dopiero na "Zachód". Ale cieszę się, że niektórym się udało i po
    latach dobrobytu wracają do tego co nam serwują ostatnio "Wiadomości" z kraju,
    niekoniecznie ze świata.

    Co do stanu naszej ojczyzny polecam wszystkim nowego Kazika (rewelacja) i
    Świetlickiego (też rewelacja) i jakby mógł ktoś przetłumaczyć co one tam do
    siebie mamroczą tymi swoimi głosikami niech się odezwie (chodzi o drugą z
    płyt).
  • gajdzin 21.11.04, 09:29
    Jak za ciężkiej komuny można było sobie wyjechać do Japonii? Za pomocą
    WYTRWAŁOŚCI! Byłem wówczas studentem anglistyki i zacząłem wydeptywać ścieżki w
    Ministerstwie Kultury, prosząc o stypendium na studia kulturoznawcze w Tokio.
    To jest technika "drzwi w twarz": wiedziałem, że stypendium nie dostanę,
    chciałem tylko paszportu, liczyłem więc na stare prawo psychologiczne, mówiące:
    jeśli komuś czegoś odmówimy, to czujemy się źle i jesteśmy bardziej otwarci na
    spełnienie mniejszej prośby. No więc zawracałem im głowę przez 3 miesiące tak
    skutecznie, aż wreszcie na odczepnego dali mi ten paszport, wystawiony przez
    PAGART, jak dla artystów... (mam go zresztą do dzisiaj).

    Potem była jeszcze zabawa z ambasadą Japonii, czyli załatwianie wizy, tu poszło
    łatwiej jak udało mi się korespondencyjnie zdać na studia w Japonii (tak, to
    możliwe!), no i końcu na parę tygodni przed początkiem roku akademickiego
    uznali, że trudno studentowi nie pozwalać wjechać do kraju, gdzie jest jego
    uczelnia...

    Marcin Bruczkowski
  • nekos 19.11.04, 16:02
    eee, to nie byla autobiografia??!! no to jestem teraz troche zawiedziony.
  • chiara76 19.11.04, 16:04
    Nekos, a w którym momencie jesteś zawiedziony? smile Hihi, przecież autor
    wiedział, że książkę przeczyta przede wszystkim rodzina, a ta wiadomo, potrafi
    człowiekowi nieźle dogryźćsmile Ja bym tam też wolała się nie przyznawać.
    smile)
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 20.11.04, 21:51
    Chiara jak zwykle trafiła w samo sedno... smile Podstawowym problemem jest to, że
    jestem żonaty, a pewien do dziś mieszkający w Tokio Irlandczyk też, i nie chcę
    nawet pomyśleć co by nasze żony nam zrobiły gdybym paru wydarzeń nie po
    przypisywał całkiem innym postaciom...
  • ishadesu 20.11.04, 22:47
    Hmmmm, nawet jeśli jest to książka tylko w części autobiograficzna, to
    podziwiam Marcinie Twoją literacką inwencję oraz - nie bójmy się tego słowa -
    talent smile Może nawet tym bardziej należy te wartości w takim wypadku podziwać,
    ponieważ książka sprawia wrażenie pisanej na gorąco i "natchnionej"
    reporterskiej relacji, a nie pisanych z zamysłem i planem fabularyzowanych
    wspomnień.
    Dzięki, Marcinie i czekamy na ciąg dalszy, chociaż nie wiem na ile Singapur
    jest tak charakterystycznym i wdzięcznym z punktu widzenia "satyry
    socjologicznej" wink)))))) miejscem do opisywania......Tym bardziej jestem
    ciekaw czym nas Autor uraczy smile

    pozdro - Marcin
    --
    日本語お 話す ことができますが、あまり上手 出羽ありません。
  • gajdzin 21.11.04, 09:22
    I tutaj ishadesu dotknął wrażliwego punktu, bo Singapur to nie Japonia, i od
    roku zastanawiam się, jak napisać książkę o Singapurze tak, żeby nie mieć potem
    kłopotów z wjazdem do kraju! Niestety rząd tej pięknej wyspy nie wyróżnia się
    poczuciem humoru i bardzo się lubi obrażać, jeśli ktoś napisze coś nawet
    odrobinę w ich pojęciu negatywnego. Był już taki przypadek, kiedy pewien
    Singapurczyk napisał parę oczywistych dla wszystkich prawd o swoim kraju i
    został skazany na banicję...

    Marcin Bruczkowski
  • hyakuman 21.11.04, 17:08
    A czy w Singapurze wiele miałeś takich humorystycznych socjologicznie
    sytuacji? wink
    Nie chcę oczywiscie przedwczesnie wyciągać od Ciebie książkowych rewelecji....

    pzdr.
    --
    Yuki ga futte imasu ! smile
  • gajdzin 21.11.04, 18:42
    Masę. Tylko że mam tam rodzinę i kupę znajomych i muszę przemyśleć JAK to
    napisać, żeby nikt się na mnie za bardzo nie poobrażał... No cóż, tak naprawdę
    te same wątpliwości miałem przed rozpoczęciem Bezsenności, ale jakoś udało się
    zrobić tak, żeby nikt mnie nie ciągał po sądach, to może i Singapurem się uda?

    Marcin Bruczkowski
  • nekos 22.11.04, 15:27
    napewno sie uda. czekamy na dalsze przygody z singapuru. kiedy ksiazka sie
    ukaze w sklepach??
    --
    ネコス
  • gajdzin 24.11.04, 21:48
    Ukaże się dopiero jesienią 2005, bo do stycznia będę pisał Bezsenność w Tokio
    po angielsku, dopiero w lutym wezmę się za Singapur a nie wiem czy uda mi się
    narzucić tak szalone tempo jak przy Japonii, w pół roku od pierwszego zdania do
    księgarni prawie mnie zabiło, ja to dosłownie odchorowałem...

    M.B.
  • gajdzin 20.11.04, 21:48
    Nekos, zapewniam Cię, że gdyby to była klasyczna autobiografia, to po stronie
    piątej zacząłbyś ziewać, a po piętnastej odłożył na bok i już więcej nie
    otworzył...

    To jest książka oparta o prawdziwe, rzeczywiste doświadczenia, przeżycia i
    obserwacje, ale sfabularyzowana żeby dało się czytać, czyli tak blisko
    autobiografii jak to jest do zrobienia bez zanudzenia czytelników na śmierć smile

    Marcin Bruczkowski
  • chiara76 18.11.04, 16:04
    dziękuję, pozdrowiłam. Mama już skończyła ksiązkę i cały czas o tej książce
    rozprawiasmile) Oczywiście największy szok dla niej był związany z brakiem
    łazienek i ogrzewań...ale naprawdę bardzo jej się podobała.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 18.11.04, 19:09
    Warto pamiętać, że wiele japońskich mieszkań ma jednak łazienki, tylko nie te
    najtańsze, w których mieszkają studenci, salarymani zaczynający dopiero swoją
    karierę, no i biedni gajdzini. Natomiast co do ogrzewania mieszkań, to ostatnio
    gościłem u siebie pewną koleżankę z Tokio (również ze szkoły średniej,
    pracowała w swoim czasie w Seibu Loft...) i opowiadała mi że od 2 lat czekają
    żeby w nowoczesnym, eleganckim mansionie podłączyli im gaz do piecyków, ale na
    razie nie ma... Sytuacja z ogrzewaniem więc niespecjalnie się chyba poprawiła w
    ostatnich latach. Pewnie inaczej jest na Hokkaido, gdzie jednak może być
    porządnie zimno, bo w Tokio rzadko spada poniżej 0.
  • kapitankloss1 25.11.04, 01:51
    Gaijin...tyle tu juz postow ze nie zauwazylem ze mi odpowiedziales smile

    Zamowilem z Merlina. Wyslalem im list i oferuja wyslac jeszcze raz. Jeszcze
    im nie odpowiedzialem bo wlasnie dostalem kartke z poczty ze cos dla mnie
    maja...a wydaje mi sie ze w 90% to twoja ksiazka. Narazie nie mam czasu po
    pracy sie wyrwac i ja odebrac....sad siedze ostatnio od 8 do 8-ej.
  • kapitankloss1 29.11.04, 17:31
    A wiec ksiazka doszla!

    Jestem po pierwszych rozdzialach....i sie usmialem do lez bo ksiazka naprawde
    jest dobra i pokazuje Japonie z punktu widzenia cudzoziemca w 100%...

    Opis mieszkan i Fudosan...mam te same wspomnienia...brakuje jeszcze opisu
    ogrzewania wody w mieszkaniach...szczegolnie tych starszych. Wielkosc...nio coz
    ja mieszkalem w Nagoi wiec byly troche wieksze.

    Policja na rowerach zatrzymujaca gaijinow po nocy...sam mam takie
    doswiadczenie...zaczeli dokladnie od tego samego...ja mialem rozbita lampe smile

    Dziewczyny jako piecyki....hahaha....to jest prawie prawda, bo wiekszosc
    dziewczyn mieszka z rodzicami wiec trudno je miec przez noc na ogrzewanie....no
    ale w Tokyo jest sporo studentek na swoim, bo sa z za miasta smile

    Gaijini i bary i piwo....jest to jedno i to samo...w setno ksiazka trafia
    opisujac zycie gaijina...

    Jedzenie w supermarkecie...hahaha, robilem, ale nie z braku pieniedzy.

    Rozmowa o ogrzewaniu...w setno trafila...

    Poglad Japonczykow na gaijinow....dokladnie tak jest.

    ...co moge dodac, to to ze przez prawie 10 lat sie nic za bardzo nie zmienilo...
  • nekos 29.11.04, 17:35
    to fajnie ze wreszcie ja dostales. cos dluuugo szla. przyjemnego czytania!!
    --
    ネコス
  • kapitankloss1 29.11.04, 17:40
    Wyslali ja podobno 6-ego Pazdziernika...widac bylo ze byla tez otwierana.
  • nekos 30.11.04, 04:42
    kapitan chyba mieszka w kanadzie. tak?? czy mnie juz sie poplatalo??
    --
    ネコス
  • gajdzin 30.11.04, 17:57
    Hej kapitanloss1,

    dzięki za feedback! Sam się martwiłem, na ile taki obraz Japonii jest aktualny.
    Wiem z rozmów z przyjaciółmi, którzy tam zostali, że jednak pewne rzeczy mocno
    się zmieniły, np. poziom bezpieczeństwa na ulicach. Nie wiem, czy teraz mógłbym
    sobie spokojnie krążyć po Tokio o 2:00 rano na rowerze, albo bez przykrych
    konsekwencji zostawiać kluczyki w stacyjce niezamkniętego na noc samochodu (a
    na tylnim siedzeniu laptop oraz góra dyskietek i płyt CD...)

    Na pewno przed kolejną książką o Japonii nie byłoby źle się tam wybrać i zbadać
    stan rzeczy, ale na to mam jeszcze czas, bo na razie planuję parę książek na
    inne tematy, Japonia wróci na warsztat dopiero za 3 książki.

    Pozdrawiam,

    Marcin Bruczkowski
  • kapitankloss1 01.12.04, 22:14
    Wiesz, co do poziomu bezpieczenstwa to jednak ja nie mam poruwnania. Mi sie
    wydawalo ze jest bardzo bezpiecznie i o roznych godzinach bylem na ulicach. Co
    prawda byla to Nagoya a nie Tokyo. Wydaje mi sie ze jak na cudzoziemca to jest
    bardzo bezpiecznie.

    Co do zostawiania samochodu i laptopa to moze bym jednak tego nie zrobil.

    No...czytam dalej...
  • nekos 02.12.04, 14:47
    napewno nie jest juz tak bezpiecznie jak bylo kiedys ale nie jest az tak zle
    jak np. w polsce. ostatnio zauwazylem ze dealerzy samochodow zakladaja
    ogrodzenia albo lancuchy zeby nikt nie wchodzil na ich teren po zamknieciu.
    coraz czesciej gina samochody. kiedys staly cala noc prawie na chodniku i mozna
    bylo je ogladac kiedy sie tylko chcialo.
    --
    ネコス
  • gajdzin 05.12.04, 19:42
    No proszę, Nekos potwierdza moje obserwacje. Pierwszy raz zorientowałem się, że
    coś się w Japonii zmienia, kiedy w internetowym katalogu opcji Hondy zobaczyłem
    autoalarm. Takie urządzenie NIE ISTNIAŁO na japońskim rynku 8 lat temu! Wiem,
    bo szukałem wszędzie - znajomi z Polski chcieli, żebym im przywiózł jakiś alarm
    robiony w Japonii, w nadziei, że polski złodziej nie będzie umiał tego
    rozbroić. Przewróciłem niebo i ziemię, bez skutku. W większości sklepów, nawet
    ogromnym Autobacs na Shin Oume Kaido, w ogóle nie wiedzieli co to jest.

    Podobnie w Singapurze, w Sim Lim Square, wyśmiano mnie kiedy tłumaczyłem w
    sklepie z radiami samochodowymi, że Polscy złodzieje nie przejmują się brakiem
    panela, bo umieją skądś wytrzasnąć panel i tak go przekodować, żeby pracował z
    danym odbiornikiem...

    Marcin Bruczkowski
    PS. Gdzie Ty mieszkałeś, Nekos, że był chodnik... smile
  • nekos 06.12.04, 14:46
    ha! ha! chodnikow jest troche przy glownej ulicy. mieszkam blisko mishima-shi w
    shizuoka-ken. musiales przejezdzac w drodze na izu.
    z tymi alarmami to prawda. ja 8 lat temu tez nie widzialem ich w sklepach a
    teraz w autobacs jest caly kacik z alarmami, blokadami na kierownice,itp.
    mam do ciebie pytanko. czy ty wyjechales stad rowne 8 lat temu?? bo tak sie
    zastanawialem czy my sie przypadkiem nie spotkalismy w kwietniu'96.
    --
    ネコス
  • gajdzin 06.12.04, 18:40
    Wiesz, to całkiem możliwe, z tym, że właśnie chyba w kwietniu '96 się pakowałem
    i opuszczałem Japonię. A od jak dawna tam mieszkasz? Ja w latach 1986 - 1996
    zawsze byłem na balandze noworocznej w Ambasadzie, może tam się spotkaliśmy?

    Mishima ładne miejsce. Pracujesz tam, czy dojeżdżasz do Tokio do roboty? Jeśli
    to pierwsze, zazdroszczę, a jeśli drugie - wprost przeciwnie... smile

    Marcin Bruczkowski
  • nekos 07.12.04, 15:49
    nie, na balandze noworocznej przy ambasadzie jeszcze nie bylem chociaz juz od
    kilku lat namawiaja mnie na to znajomi. mialem na mysli spotkanie polakow z
    okazji swiat wielkanocnych przy johchi uniwersytecie. to bylo tydzien po moim
    przyjezdzie do japonii w '96. wypytywalem tam wszystkich o prace i jeden z
    gosci mowil ze ma swoja firme komputerowa. czy to nie byles ty?? wiesz to bylo
    tak dawno temu ale jedna scena utrwalila mi sie bardzo w pamieci. stalem zeby
    zaplacic za cos (chyba cos do picia) trzymajac monete 500 yenow w dloni. z
    odleglosci kilku metrow podskoczyl do mnie jakis facet w okularach i blaga
    zebym mu ta monete wymienil bo on jest kolekcjonerem monet i szuka takiej bez
    skutku juz od kilku lat. zrobilo sie zamieszanie bo cieszyl sie jak glupi. a ja
    sie tylko zawsze zastanawialem jak on ja zauwazyl z takiej odleglosci.
    co do pracy to jestem codziennie w okolicach mishima.
    --
    ネコス
  • gajdzin 11.12.04, 10:33
    Nie, w 1996 ja byłem pracownikiem banku CS First Boston i nie prowadziłem już
    własnego biznesu, więc to chyba nie ja. Nie wiedziałem nawet, że są polskie
    spotkania w mojej alma mater. Nota bene byłem pierwszym polskim studentem w
    historii tego uniwersytetu!

    Ciekawa historia z tą monetą... może zamiast niej dostałeś fałszywą? W swoim
    czasie w Tokio wyciągano z automatów do sprzedaży napojów i papierosów duże
    ilości fałszywych monet, po prostu krążków o wadze i rozmiarze odpowiadającej
    monecie Y500. Ktoś po prostu zauważył, że kiedy wrzucimy monetę Y500 do
    automatu, a potem się rozmyślimy i naciśniemy przycisk zwrotu, to wypada NIE TA
    SAMA moneta, którą wrzuciliśmy. Wystarczy więc stanąć sobie w nocy z workiem
    fałszywych monet i z pomocą przycisku zwrotu pieniędzy "wymienić" je na monety
    prawdziwe. Prasa sugerowała wtedy, że to okropne zjawisko związane jest z
    pojawieniem się w Tokio dużej liczby Irańczyków...

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • nekos 13.12.04, 16:26
    facet cieszyl sie z tej mojej monety jak dzieciak wiec chyba naprawde brakowalo
    mu takiej do jego kolekcji. a o tych falszywych tez slyszalem. nie wiem czy
    wiesz ze kilka lat temu ludzie zaczeli przywozic workami monety z korei ktore
    byly dokladnie takie jak 500 yenow i tez 'wymieniali' je w automatach. teraz sa
    nowe 500. co do iranczykow to powiem ci ze jest ich teraz bardzo malo. jescze
    kilka lat temu bylo ich widac wszedzie. chyba powyjezdzali. teraz najwiecej
    jest brazylijczykow. w miescie hamamatsu jest cala brazylijska dzielnica. w
    tokio na roppongi jest zawsze duzo murzynow.
    --
    ネコス
  • gajdzin 13.12.04, 19:24
    A co na Boga robią Brazylijczycy w Hamamatsu? Budują fortepiany...? Ja kiedyś
    pracowałem w Hamamatsu, Yamaha była tam moim klientem, musiałem dojeżdżać z
    Tokyo shinkansenem. Nie codziennie, na szczęście. Ale jakoś zupełnie nie mogę
    sobie wyobrazić Małej Brazylii w tej przemysłowej mieścinie...

    Marcin Bruczkowski
  • yawokim 13.12.04, 21:10
    moj kolega mieszka w Toyocie /Aichi/, tam jest duzo brazylijczykow- mowil mi,
    ze nie integruja sie z miejscowymi, mlodzi caly dzien siedza na basenie i pala
    trawe, ich dzielnica jest niebezpieczna /cokolwiek to w japonskich warunkach
    oznacza/- karnawalu nie urzadzaja ;] ... murzyni w roppongi to pewnie
    nigeryjczycy, tak samo jak persowie maja ulatwiony wjazd dzieki kontraktom
    paliwowym ...
  • nekos 14.12.04, 16:37
    masz racje. ci z ktorymi rozmawialem byli po wiekszej czesci z nigerii. ale
    japonka mowia ze sa z usa, he, he!!
    --
    ネコス
  • kapitankloss1 14.12.04, 20:12
    Dodam od siebie ze gdzies przeczytalem ze Pakistanczycy monopoluja handel
    uzywanymi samochodomi do wysylki za granice.

    W Nagoi, chyba Iranczycy sprzedaja narkotyki. System jest niezly. Jest duzy
    park i przy kazdym wejsciu szweda sie jeden z komorka (lapia policjantowsmile Jak
    maja klienta to jeden taki leci gdzies w krzaki i wyjmuje trawke, czy cos
    podobnego, i leci sprzedac.

    Murzyni "z USA" to sa wszyscy...innych przeciez nie ma smile

    W Shibui to chyba nadal jest pelno Iranczykow sprzedajacych karty telefoniczne.

    Raz slyszalem ze z kolei bizuteria na ulicach zajmuja sie Izraelczycy...nie
    wiem czy to prawda...
  • nekos 15.12.04, 15:36
    prawda. srebro i zegarki na ulicach (nawet w malych miastach) sprzedaja
    izraelczycy. a co robia polacy? rosjanie? slyszalem raz o klubie dla pan w
    ktorym pracowali polacy.
    --
    ネコス
  • gajdzin 17.12.04, 18:41
    Czyli, jak wynika z powyższych postów, niezłomne przekonanie społeczeństwa
    japońskiego, iż wszystko co złe, to gajdzini, jest w pełni uzasadnione... smile

    Marcin Bruczkowski
  • kicune 23.02.05, 06:32
    kapitan,
    od twojego wyjazdu z Nagoii Policja wymiotla zagranicznych dealerow z Central
    Park, na rowni z bezdomnymi z innych okolicznych parkow. Zbliza sie Expo
    wiec "sprzataja" miasto.
  • nekos 15.12.04, 15:38
    wlasnie podobno pracuja w tych fabrykach pianin. w ogole brazylijczykow widac
    na kazdej wsi w ktorej jest przynajmniej jedna fabryka.
    --
    ネコス
  • gajdzin 05.12.04, 21:06
    Cześć Rubeus,

    czy mógłbyś poradzić mi w kwestii rynku science-fiction (mój adres mailowy
    poniżej)? Widzę w Twoim podpisie, że temat nie jest Ci obcy, a ja popełniłem 4
    opowiadania sci-fi i nie bardzo wiem, co z nimi zrobić...

    Pozdrawiam,

    Marcin Bruczkowski
    marcin@bruczkowski.com
  • chiara76 08.12.04, 18:25
    Nie wiem, czy znacie taką stronę (bardzo ją polecam, ciekawe miejsce w
    wirtualnej rzeczywistości)
    www.biblionetka.pl
    "Bezsenność w Tokio" oczywiście tam została dodana (nie przeze mniesmile)
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 17.12.04, 18:38
    "Tokijskie ABC" to jedna z 2 książek traktujących o Japonii jakie znalazłem w
    księgarniach przed wyjazdem do Tokio. Przeczytałem ją w ramach przygotowań do
    kontaktu z obcą kulturą... Co ciekawsze nieraz się potem zastanawiałem "czy ten
    facet na prawdę był w Tokio, czy też może Japonia aż tak się zmieniła od lat 70-
    tych?"
  • rubeus 17.12.04, 19:14
    Ja swojš wiedzę o dzisiejszej japonii czerpię za po?rednictwem różnych tekstów
    prasowych i filmów dokumentalnych, ale i tak byłem zaskoczony opisami życia
    codziennego w Japonii 20-30 lat temu ( wcze?niej przed 'ABC' czytałem życie po
    Japońsku ).


    --
    Fotokabaty

    Forum Kabackie
    Serwis dyskusyjny o SF ->www.sci-fi.pl
  • rubeus 28.12.04, 18:40
    Przeczytałem dwa razy pod rząd...
    Świetnie się czyta smile

    No i mam pytanka (nie tylko do autora smile))) ) :

    - czy naprawdę tak łatwo jest 'poderwać' japońkę na gajdzina ?
    - czy nadal można sobie skompletować niezbędny sprzęt RTV z wystawek Dużych
    Śmieci ?
    - o co chodzi z tą blokadą automatów z piwem po 23-ciej ????
    - jak wygląda gajdzin-karta ? i co w niej jest zawarte ? no i kiedy ją należy
    (należało ) okazywać ????

    --
    Fotokabaty
    Forum Kabackie
    Serwis dyskusyjny o SF ->www.sci-fi.pl
    bookcrosing polska -> www.bookcrossing.pl/
  • onnanohito 31.12.04, 01:15
    Jestem tu nowa - to pierwszy wątek, jaki przeczytałam na tym forum. A jak
    widać po moim nicku (który jest moim pierwszy i jedynym na GW, od 3 lat smile) -
    powinnam tu trafić już dawno smile

    Ale na jedno pytanie znam odpowiedź - czy Japonki można tak łatwo złapać na
    gaijina? Znam 1 historię ale niezłą smile Studiowałam japonistykę na UW, był u
    nas taki chłopak - pozwolicie, że nazwisko pominęsmile
    No cóż - nikogo tu nie chcę oceniać, ale w sytuację Was wprowdzić muszę -
    chodzi o to że chłopak ten był super, ale nie był zbyt atrakcyjny, delikatnie
    mówiąc. Wyjechał na stypendium do Japonii i już w samolocie do Tokio przeżył
    wstrząs ... Otóż gdy tak sobie siedział z zamkniętymi oczami to jakaś
    JAponka ... pocałowała go!!!!!!!! Bo nie mogła się oprzeć.
    W Japonii przez rok triumfował na polu męsko-damskim, a skończyło się to
    ślubem, ale już w Polsce - z JAponką. I powiem Wam, bo ją widziałam, znaczy się
    żonę - była śliczna i baaardzo zakochana smile)))

    W JAponii byłam niestety tylko 2 razy i to tak którto, że aż wstyd - 5 i 10
    dni, chyba już z pięć lat minęło ..... Ale wszystko pamiętam tak wyraźnie jak
    nic innego ....

    Rozmarzyłam się tylko przez to forum i tyle sad((
    Co ja tu robię? Gdy tam - JAponia czeka ....

    Pozdrawiam serdecznie i na pewno zagoszczę u Was na stałe smile
  • chiara76 31.12.04, 10:19
    Witaj, miło Cię widzieć na forumsmile
    Pisuj jak najczęściej, im nas więcej, tym więcej ciekawostek o Japonii się
    dowiemy.
    Pozdrawiam.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 31.12.04, 18:06
    Witam serdecznie,

    - czy naprawdę tak łatwo jest 'poderwać' japońkę na gajdzina ?

    Tak. Na Japończyka też, jak się jest odpowiednio przystojnym Japończykiem, znam
    takiego, za którym się wlecze caly fan-klub... smile


    - czy nadal można sobie skompletować niezbędny sprzęt RTV z wystawek Dużych
    Śmieci ?

    Znajomi z Tokio donoszą, że nie. Ponad 10 lat kryzysu ekonomicznego zrobiło
    swoje - Ooki Gomi nadal są, ale są to własnie przeważnie gomi, a nie świetnie
    działające zestawy hi-fi w wieku 2 lat... Chyba ludzie zaczęli mniej rozrzutnie
    gospodarować sprzętem domowym.


    - o co chodzi z tą blokadą automatów z piwem po 23-ciej ????

    To jest po prostu przepis prawny, mający na celu ograniczenie sprzedaży
    alkoholu nieletnim. Po 23:00 i tak można kupić piwo czy inne trunki w Family
    Mart czy 7/11, ale tam teoretycznie sprzedawca powinien sprawdzić czy jest sie
    pełnoletnim, natomiast automaty stoją w różnych ciemnych zaułkach i każdy może
    kupić.


    - jak wygląda gajdzin-karta ? i co w niej jest zawarte ? no i kiedy ją należy
    (należało ) okazywać ????

    Jak wygląda gajdzin-karta można zobaczyć w japońskim internecie, jak tam trochę
    pogooglować, a zasady jej używania są takie same jak polskiej gajdzin-karty:
    moja żona jest tutaj gajdzinką i dokładnie tak samo musi nosić swoją gajdzin-
    kartę 24 godz. na dobę (no, może nie w łóżku), okazywać Policji w przypadku
    zatrzymania samochodu, itd.

    Żeby było ciekawiej, miałem w Japonii znajomych, którzy się tam urodzili,
    mieszkali całe życie, w żadnym języku poza japońskim nie mówili, a i tak
    musieli nosić na codzien gajdzin kartę - Koreańczycy. Jak widać, once a gaijin,
    always a gaijin.

    Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku!

    Marcin Bruczkowski
  • rubeus 31.12.04, 21:19
    gajdzin napisał:

    > Żeby było ciekawiej, miałem w Japonii znajomych, którzy się tam urodzili,
    > mieszkali całe życie, w żadnym języku poza japońskim nie mówili, a i tak
    > musieli nosić na codzien gajdzin kartę - Koreańczycy. Jak widać, once a
    > gaijin, always a gaijin.

    Może przesadzam, ale wydaje mi się, że Koreańczycy żyjący na wyspach są chyba
    traktowani nie najlepiej, a i stosunki Japońsko-Koreańskie (tu południowo-
    koreańskie) do najcieplejszych nie należą...

    > Pozdrawiam i życzę Szczęśliwego Nowego Roku!
    >
    > Marcin Bruczkowski

    --
    Kabaty-Foto
    Forum Kabackie
    Serwis dyskusyjny o SF ->www.sci-fi.pl
    bookcrosing polska -> www.bookcrossing.pl/
  • pprzybyl 01.01.05, 09:17
    witam wszystkich
    pisze z chiby (80 km od tokio), spedzam tu nowy rok z zona i tesciami.
    Napisalem juz do autora, wiec moge chyba podzielic sie tez refleksjami z reszta
    czytelnikow Bezsennosci.

    Faktycznie przez ostatnie 10 lat trcohe sie tu pozmienialo. Przede wszystkim
    telewizja -na satelicie jest teraz juz prawie 100 kanalow, ale w miescie
    wiekszosc ludzi oglada kablowke (rodzice mojej zony maja 40 programow, zadnego
    w obcym jezyku, za cnn placi sie extra). Napisy na drogowskazach wszedzie sa
    juz dwujezyczne - nie tylko w duzych miastach, ale takze na prowincji. W
    zeszlym roku bylem w malym miasteczku w prefekturze Iwate i tez tam sie
    poruszalem bez problemu, mimo ze nie czytam po japonsku.

    Co do stosunkow z gajdzinami, ja mam same mile przezycia - bylem np. na targu
    rybnym, gdzie podobno jeszcze bialego nie widzieli, a ludzie sami do mnie
    zagadywali i dawali sie namawiac na wspolne zdjecia. Tylko na lotnisku w
    Naricie dziadek urzednik na mnie nakrzyczal, bo nie wpisalem adresu pobytu w
    Japonii na karcie imigracyjnej (powiedzialem mu ze jak krzyczy to niech sie
    wypcha i spada na drzewo, adresu na pewno mu nie wpisze. zadowolil sie
    nazwiskiem zony).

    Na koniec cchialem sie jeszcze uprzejmie nie zgodzic z teoria autora co do
    pisania pionowo. Marcin-san chetnie wytargalby za uszy swoja nauczycielke, ale
    ja sadze ze sobie na to nie zasluzyla. Owszem moja zona pisze swoj dziennik tak
    jak po polsku, z lewej na prawa, ale japonskie gazety sa pisane przeciez od
    prawej do lewej i z gory na dol, wiec teoria, ze reklamy na sklepach pisane sa
    w ten sposob tylko ze wzgledu na brak miejsca, jest chyba tylko czesciowo
    prawdziwa. W bardzo ciekawej ksiazce "Japonia utracona", ktora bardzo polecam
    wszystkim milosnikom Bezsennosci, autor - Alex Kerr pisze tak: "Kiedy czytamy
    slowo zlozone z liter, musimy w mozgu polaczyc je w calosc, aby zrozumiec co
    jest napisane. Natomiast kiedy spogladamy na ideogram kanji, jego znaczenie
    natychmiast przenika mozg. Z tego powodu sposob ich ulozenia wlasciwie nie ma
    znaczenia, bo wystarczy jedno spojrzenie, by zrozumiec sens".

    Pozdrawiam serdecznie
    pprzybyl
  • gajdzin 03.01.05, 20:40
    > Na koniec cchialem sie jeszcze uprzejmie nie zgodzic z teoria autora co do
    pisania pionowo.

    Ależ ja wcale nie mam takiej teorii, ma ją tylko mój protagonista, ale on to na
    Boga nie ja! Może nawet zaczął swoje życie jako ja, ale już w drugim rozdziale
    zaczął żyć własnym życiem i nawet robić mi od czasu do czasu niezłe
    wybryki... smile


    > "Kiedy czytamy slowo zlozone z liter, musimy w mozgu polaczyc je w calosc,
    aby zrozumiec co jest napisane. Natomiast kiedy spogladamy na ideogram kanji,
    jego znaczenie natychmiast przenika mozg.

    To wierutna bzdura. Kiedy patrzymy na ZNANE słowo, (czyli np. wszystkie słowa
    tego postu), to jego znaczenie natychmiast przenika nasz mózg - dokładnie jak w
    przypadku kanji. Gdyby tak nie było, to czytalibyśmy z prędkością
    pierwszoklasisty - on właśnie musi składać każde słowo z literek, bo jego móżg
    nie zapamiętał jeszcze większości słów. Żeby tego dowieść, wystarczy przeczytać
    szybko tekst, zawierający parę słów OBCYCH - czytamy szybko, a potem nagle
    zatrzymujemy się, LITERUJEMY, i znowu pędzimy dalej pełną parą.

    Tak więc nauka płynnego czytania to nauka rozpoznawania kształtu CAŁYCH SŁÓW, a
    nawet fraz czyli grup wyrazów często występujących razem - identyczny mechanizm
    jak nauka czytania po japońsku.

    Książki Kerra nie czytałem i być może jest świetna, ale ta teoria o czytaniu to
    czysty idiotyzm.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • dosanko 25.01.05, 06:46
    Witam z północnych rubieży.
    Trochę późno zauważony wątek, ale kilka słów o tym, co chyba miał na myśli Kerr - chodzi pewnie o wyniki badań mózgu reagującego na uczenie się / odczytywanie znaków chińskich i liter łacińskich. Już jakiś czas temu udowodniono, że reagują inne miejsca i że proces nie odbywa się w taki sam sposób, pamięć też nie pracuje tak samo, co ćwiczy odpowiednio "głowę" i daje dobre wyniki np. w liczeniu algorytmem sorobanu. Szczegóły są do wygooglowania.

    Pozdrawiam z takiego miejsca w Japonii, gdzie nie sprawdza się wiele przyczyn bezsenności - mamy centralne ogrzewanie, chodniki, duże mieszkania z łazienkami i chodzimy po nocy bez obaw a sąsiad z Kiusiu nie może uwierzyć, że nie zamykamy okien jak nas nie ma, albo samochód pod domem stoi czasem otwarty wink
  • dosanko 25.01.05, 13:59
    Północne rubieże Japonii to Hokkaido smile
  • chiara76 25.01.05, 14:03
    pozostaniesz na dłużej na forum? Zapraszam do dyskusji i wpisania się na listę
    obecności forumowiczówsmile
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • menelkir 25.01.05, 14:34
    A czy moglabys nam zdradzic, czy chodzi o najbardziej
    polnocne z polnocnych rubiezy? Wakkanai, Asahikawa? smile
  • dosanko 26.01.05, 01:25
    "Mikropolonia" hokkaidowska skupia się w Sapporo (www.polonia.sapporo.prv.pl/) i do niej właśnie należe wink Czasami zaglądam, ale obowiązków sporo, z pisaniem jest różnie.
  • komagane 18.09.05, 22:11
    Mała uwaga odnośnie automatów z alkoholem czynnych do 23:00.
    Otóż konstytycja japońska zabrania sprzedaży i picia alkoholu przez nieletnich.
    W domu również. Nieletni to ktoś przed ukończeniem 20 roku życia. Japończycy są
    narodem naprawde bardzo skrupulatnie przestrzegającym przepisów, więc doprawdy
    nieliczne jednostki próbują zakzay łamać (no, może poza przekraczaniem
    ograniczen prędkości na autostradach). Totez w miejscowościach, w których
    mieszkałam czas dłuższy (Sapporo - spore miasto, Komagane - małe miasteczko)
    automaty z piwem działały spokojnie całą noc. Rozumiem, że zakładano, iż
    młodzież zakazu nie złamie, bo nie wolno. Ograniczenia w Tokio wynkają byc
    może z tego, że tokijska młodziez jest juz tak rozpuszczona, że bez kija i
    klucza, samym zakazem nie da rady.
  • chiara76 02.01.05, 13:16
    moja Mama dziś do mnie zadzwoniła, że podobno w TV3 był jakiś wywiad z autorem,
    niestety, trafiła już na końcówkę.

    Może na przyszłość daj nam znać, jak Będziesz wiedzieć o tym, że w TV będzie
    jakiś program, nie wiem, jak inni, ale ja chętnie bym obejrzałasmile Pozdrawiam.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • onnanohito 02.01.05, 17:59
    .... narobiłam sobie apetytu na "Bezsenność.." a w Merlinie już jej nie ma, że
    nie wspomnę o lokalnych księgarniach sad

    Czy ktoś mnie może poratować?
    Może autor?
    Bardzo chciałabym kupić tę książkę, ale nie mam gdzie ....

    pomocy, forumowicze smile
  • onnanohito 02.01.05, 19:20
    Dzięki!!!!!
    Jestem pod wrażeniem błyskawicznej reakcji!

    Dzięki raz jeszcze, zaraz zamawiam, czytam i dopisuję moją opinię smile

    Na forumowiczach zawsze można polegać - "serce roście" smile
  • gajdzin 03.01.05, 20:28
    W Merlinie nie tyle się książka skończyła, co oni się przenoszą w nowe miejsce
    i chwilowo działają na jakiś przejściowych serwerach, więc cała masa książek w
    ogóle zniknęła im z bazy, obiecują, że to szybko naprawią.

    Póki co najlepiej pytać w Empikach albo faktycznie ze sklepu Internetowego
    wydawcy: www.riw.pl.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • gajdzin 03.01.05, 20:30
    Ja (ani wydawca) niestety też nie jestem informowany, kiedy TVP puści powtórkę
    jakiegoś programu... Natomiast 24 stycznia będę w porannym programie "kawa czy
    herbata" na TVP1 i będę mógł więcej opowiedzieć o książce, ten wywiad z Górnym
    (książki z górnej półki) był zaledwie kilkuminutowy.

    Pozdrawiam,

    Marcin Bruczkowski
  • kapitankloss1 04.01.05, 22:15
    Dalej czytam i dalej widze ze nic sie nie zmienilo. Bardzo fajnie czytac, tak
    jakby wlasne wspomnienia, napisane przez kogos innego.

    Dodam ze firma McKinsey&Co. gdzie pan Okuda jest partnerem, jest nie tylko
    prestizowa w Japoni. Jest to firm NUMER 1 na calym swiecie jesli chodzi o
    consulting. Numer 2 jest Boston Consulting Group.

  • gajdzin 05.01.05, 23:12
    No zaraz, zaraz, a Gartner? Accenture? PWC? CGEY? Deloitte?

    Marcin Bruczkowski
  • kapitankloss1 21.01.05, 22:19
    Gartner, Accenture, PWC, CGEY (o tej nawet nie slyszalem), i Deloitte sa jak by
    to nazwac "mainstream", sa to fabryki konsultingowe. W analogi samochodowej:

    McKinsey to Rolls-Royce,
    te u gory to Toyoty i inne samochody,
    a inne mniej znane to tak jak jakies Moskvicze.

    Na serio Gaijin, McKinsey jest najbardziej prestizowa firma konsultingowa. Jak
    wychodzisz z Harvardu czy innej bardzo znanej szkoly MBA, to to jest pierwsza
    firma konsultingowa na liscie, jedyna ktora konkuruje z bankami inwestycyjnymi
    o najlepsze mozgi.

    Ja mialem rozmove z McKinsey Polska przez telefon. Przeszlem i zaprosili mnie
    na rozmowe w Polsce, ale nie chcieli zaplacic za przelot wiec nie
    polecialem...ale myslalem nad tym dlugo bo po 3 latach jako piechor w McKinsey
    otwiera sie ci caly swiat przed toba....jak chcesz poswiecic zycie, bo godziny
    beda makabryczne....i zycia nie bedzie. Jak byl bym mlodszy to bym walil do
    nich od razu.
  • miszka44 19.01.05, 11:42
    Dwa wieczory i książki nie ma. Połknięta smile Trzeba się było przygotować na
    dzisiejsze spotkanie...
    Po przeczytaniu całej powyższej dyskusji widzę, że kilka rzeczy się w Japonii
    zmieniło. BwT nie może więc chyba służyć początkującym gajdzinom za biblię i
    przewodnik na nowej drodze życia. Mylę się? To oczywiście nie zarzut, parę lat
    minęło od wyjazdu Autora.
    Jedno zastrzeżenie do naprawdę dobrej książki - miejscami zbyt luźna, swobodna,
    powierzchowna. Ale jak na debiut, to do pozazdroszczenia.
    Do zobaczenia na Chłodnej smile

    Pzdr
    M44
  • annika_vik 19.01.05, 15:18
    Jakoś późno się zorientowałam, że ta książka istnieje. Kupiłam przypadkiem.
    Przeczytałam i znalazłam to forum.

    W "Notabene" w Gdyni złupili mnie strasznie - zapłaciłam 45 zł. Z racji cen
    kupuję tylko grube książki, ponad 300-stronicowe, ale niestety, niestety, czuję
    się zrobiona w bambuko, bo książka starczyła mi tylko na 3 godziny. To nawet
    nie jest jeden wieczór!
    Więc jak widać czyta się znakomicie, za wyjątkiem - wg mnie miejscami
    niesmacznych - wtrętów alkoholowo-erotycznych.

    Nie podoba mi się też nadmiernie brawurowy, przesadzony styl. Humor, moim
    zdaniem, polega na niedopowiedzeniu, a nie na odpowiedniku walenia kijem w
    głowę. Głupio się czuję jako czytelnik kiedy autor mnie tak traktuje!
    Poza tym te nadmierne ozdobniki, meandry i inne rokokowe wygibasy są
    zniechęcające. Wolę prostotę.

    Natomiast w warstwie treściowej - rewelacja. Wybór tematów do rozdziałów -
    super. Bardzo to wszystko interesujące nawet dla kogoś, kto z Japonią nie ma
    nic wspólnego - jak ja.

    Mimo to, parę rzeczy było bardzo odkrywczych i pozwoliło mi na nowo spojrzeć na
    podobne przygody jakie miałam z innym krajem - Norwegią.
    To podejście do obcokrajowców i uparte mówienie po angielsku do cudzoziemca
    mówiącego świetnie po ichniemu nie jest typowe dla Japonii. Notorycznie mnie to
    trafia w Norwegii, w momencie, w którym ktoś dowiaduje się, że jestem
    obcokrajowcem. Odzywam się po tamtejszemu i trwa rozmowa. Jeżeli ujawnię, że
    jestem Polką, rozmówca przechodzi na angielski, mimo ze wcześniej rozmawialiśmy
    np. 2 godziny po norwesku.
    Ba! Trafiło mnie to w Polsce. Dziwne, ale prawdziwe. Z koleżanką, Norweżką,
    zamieniłyśmy się pokojami w hotelu w Poznaniu. Przy meldowaniu się poproszno
    nas o paszporty, które za jakiś czas miałyśmy odebrać. Kiedy ten jakiś czas
    minął, zeszłam do recepcji, pogadałam o różnych rzeczach z sympatycznym panem,
    oddałam klucz i poprosiłam o paszport. Kiedy ten recepcjonista wyciągnął ze
    skrytki czerwony norweski paszport (koleżanki, mój leżał w innej dziupli, przy
    zamianie pokojów nie "przepisano" nas) kontynuował zaczętą rozmowę po
    angielsku! Na moje protesty nie reagował. Wychodząc z hotelu ze swoim -
    polskim - paszportem byłam zmuszona powiedzieć mu "do widzenia" po angielsku.

    Wydaje mi się, że to akurat nie jest związane z jakąś japońską niechęcią do
    obcokrajowców, ale z głębokim wewnętrznym przekonaniem narodu posiadającego
    trudny i rzadki język, że ten jest dla cudzoziemca nie do opanowania. Co prawda
    przed chwilą mówił po japońsku, polsku, norwesku, ale to MUSIAŁO być
    przywidzenie.

    Jak się sprawdza ta teoria, co sądzicie?
    Annika




  • yawokim 19.01.05, 15:39
    annika- to bardzo ciekawe co napisalas ... to, co spotyka obcokrajowcow w
    japonii /odpowiadanie po angielsku/ jest powszechnie uznawane za przejaw
    rasizmu i znajdziesz to na kazdej liscie wymieniajacej przejawy 'dyskryminacji'-
    twoje doswiadczenia wskazywaly by na uniwersalnosc tego zjawiska ... a w ogole
    to przypomnialo mi sie, ze ja robie tak samo- ma kolege z mexyku, ktory mieszka
    u juz od dluzszego czasu i tez jak rozmawiamy to mimo , ze on mowi do mnie po
    polsku ja automatycznie przechodze na angielski big_grin ... to sie nadaje do
    discovery channel!
  • gajdzin 21.01.05, 18:50
    Cześć Annika,

    już doniosłem redakcji, że gdzieś sprzedają książkę z zawyżoną ceną - to
    skandal. Powinna kosztować max. 33zł bo taka cena jest w środku (popatrz na
    stronie redakcyjnej). Poprosiłem ich, żeby to zbadali, i żeby Ci zafundowali
    jakąś rekompensatę.

    Przy okazji pytanko: gdzie w książce znalazłaś NIESMACZNE wtręty alkoholowo-
    erotyczne? Wg. mnie w książce jest dużo alkoholu, bo w życiu gajdzina było dużo
    alkoholu, ale to był akohol niezwykle SMACZNY - np. Asahi Super Dry albo Kirin
    Ichiban Shibori! Trzeba spróbować, żeby docenić.

    Natomiast co do wątków erotycznych, to przepraszam bardzo, ale majteczki
    zostały. Na właścicielce. Niestety.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • kapitankloss1 21.01.05, 22:24
    ...od siebie dodam ze jesli sie opisuje zycie gaijina w Japoni to niestety, ten
    element erotyczny jest niezbedny. Zrozumie sie to dopiero jak sie tam jest.
    Bez tego nie ma opisu prawdziwej Japoni kropka.
  • kapitankloss1 21.01.05, 22:29
    ...a co chcesz jakies bardziej kolorowe opisy? smile

    ...wstydze sie przeciez...smile
  • kapitankloss1 21.01.05, 22:32
    ...hehehe...nie u mnie...dopiro 160:30 i zwijam sie do domu zeby wypuscic psa smile
  • chiara76 21.01.05, 22:33
    tam u Was w Kanadzie, to wszystko większe i dłuższesmile mam na myśli
    czasoprzetrzeń, oczywiście, skoro macie godzinę 160tąsmile))
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • kapitankloss1 21.01.05, 22:42
    Bo my liczymy dzien dopiero po dziesieciu okrazeniach ksiezyca. To tak po
    indiansku....bo przeciez stac i liczyc takie okrazenia w takim mrozie nie
    wypada. Wszyscy siedza i pija piwo i ogladaja hokej....ale w tym roku hokeja
    nie ma!
  • gajdzin 22.01.05, 15:16
    Jak się wstydzisz, to wymyśl sobie jakiegoś bohatera (np. Irlandczyka) i
    opowiedz nam jego ustami... smile

    Marcin Bruczkowski
  • martolka 22.01.05, 00:19
    kapitankloss1 napisał:

    > ...od siebie dodam ze jesli sie opisuje zycie gaijina w Japoni to niestety,
    ten
    > element erotyczny jest niezbedny. Zrozumie sie to dopiero jak sie tam jest.
    > Bez tego nie ma opisu prawdziwej Japoni kropka.

    a ja bym chciala poznac zagadnienie od strony kobiet-gajdzinek smile
  • kapitankloss1 22.01.05, 05:04
    Ale przecierz one kiedys byly nigrzecznymi nie-mezatkami tongue_out

    Z mojego, nie kobiecego punktu widzenia, i wielo godzinnych studiow tematu to
    jednak w Japoni faceci-gajdzini maja o billion razy fajniejszy pobyt bo Japonki
    sie mniej boja gajdzinow niz Japonczycy Gaijinek smile

    Wyobrazcie sobie mala wysepke z jedna palma na srodku, a na niej pelno owieczek
    w ladnych welnianych sweterkach. Po prostu tlok. Az tu pewnego dnia,
    wilczurek z za oceanu postanawia nawiedzic wysepke i sobie tam pomieszkac, no i
    cos tam przekasic ale bez zadnego ganiania tropienia itd. po prostu chcial by
    zeby owieczki same sie prosily o zjedzenie...dlaczego?...bo zeby sie wyroznic
    od innych owieczek byc zjedzonym przez wilczurka jest szpanem....a wilczurkowi
    nie wypada odmowic przyjemnosci. No wiec wilczurek laduje na wysepce. Na
    poczatku to moze i zjada pare owieczek z brzegu zeby zrobic miejsce. Po pewnym
    czasie jedzenia zaczyna byc wybredny...bo i po co sie wysilac...i tak przyjda
    smile...wiec zjada te co maja ladniejsze futerka...wyobrazcie sobie wilczurka w
    czarnych slonecznych okularach na lezaku z margarita w reku i pare owieczek
    falujace liscie palmy zeby mu bylo chlodno...tak ala Egipt...po pewnym czasie,
    kiedy juz wilczurek jest na tyle nasycony wpada pod pyszczek szczegolnie ladna
    sztuczka owiecza...polyskujaca welna, miekkie futerko, jaka przemila mordka, no
    i te kopytka, nie mowiac juz o tej "me meeee" i wpada na pomysl ze mozna zaczac
    robis sweterki z tej welny smile
  • martolka 22.01.05, 18:14
    tak tez myslalam wink

    a my biedne damy-wilczki nie mamy czego szukac wsród baranków japonskich ;-(
  • gajdzin 22.01.05, 15:19
    Redakcja podjęła akcję: księgarnia Notabene w Gdyni bardzo się kaja, wdarł im
    się błąd do systemu (tak mówią - nie ma jak zwalić na komputer) i proszą
    wszystkich czytelników, którzy kupili Bezsenność za 45zł o zgłoszenie się z
    paragonem w celu zwrotu nadpłaty. Jakby były z tym jakiekolwiek problemy,
    proszę o kontakt, mam podkładkę w postaci maila od szefa wydawnictwa.

    Pozdrawiam,

    Marcin Bruczkowski

  • annika_vik 26.01.05, 15:02
    Ha! niewiarygodne, a jednak prawdziwe! Księgarnia Notabene zwróciła mi
    nadpłaconą kwotę - pierwotnie zapłaciłam 45 zł, oddano mi 12.10, czyli o 10
    groszy więcej niż wskazuje cena na okładce.

    Dziękuję za wyjaśnienie tej sprawy, bardzo byłam zdziwiona.

    Dodam, że Notabene wystawiło Twoją książkę na głównym regale na wprost wejścia,
    więc się o nią tłum zakupowiczów obecnie potyka. Wcześniej leżała przywalona
    czymś na tyłach sklepu, w największym chaosie i bałaganie.
  • kapitankloss1 21.01.05, 22:28
    Ciekawo bo ja sobie tak myslalem ze wlasnie nic sie nie
    zmienilo....przynajmniej 2 lata temu....wiec 6 lat po zakonczeniu ksiazki.
  • macdro 26.01.05, 08:25
    A mi jeszcze do konca ksiazki zostaly 4 strony hihi
    Zostawilem sobie tak "dla smaku"
    Czytam z wielkim zainteresowaniem bo wybieram sie do Japonii pod koniec marca
    (mam nadzieje ze trafie na kwitnące wisnie).
    Szkoda ze pod koniec wiele watkow potraktowanych zostalo skrotowo. Ale pewnie
    jakby nie bylo w taki sposob napisane to by z tysiac stron miala.
    Mi by to nie przeszkadzalo smile))
  • chiara76 26.01.05, 09:40
    będzie następna część, może tam się coś niecoś znajdzie, choć akcja będzie się
    dziać w Singapurze.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 02.02.05, 08:19
    Tak, następna część będzie się działa w Singapurze, ale nie zaadresuje ona
    dziur chronologicznych ziejących w wątkach Bezsenności w Tokio. Te dziury
    planuję zatkać zupełnie inną książką, planowaną na 2007. Cierpliwości... smile

    Sorry, że tak rzadko zaglądam na to forum. Znalezienie paru minut czasu na
    zasiąście przed komputerem graniczy ostatnio z cudem, ale magnetyczna osobowość
    Chiary magicznie mnie tutaj sprowadza, nawet, kiedy już padam na nos. Poza
    pracą dzienną i kończeniem w biegu Bezsenności po angielsku (już jestem w
    ostatnim rozdziale!) zacząłem znowu grać w zespole, mamy regularne próby a więc
    i w domu trzeba poćwiczyć.

    PS. Postanowiłem zmienić zakończenie Bezsenności w wersji anglojęzycznej, tak,
    żeby było bardziej strawne dla narodu wychowanego na Hollywood (czyli: "and
    they lived happily ever after")
  • chiara76 02.02.05, 08:23
    gajdzin napisał:

    > Tak, następna część będzie się działa w Singapurze, ale nie zaadresuje ona
    > dziur chronologicznych ziejących w wątkach Bezsenności w Tokio. Te dziury
    > planuję zatkać zupełnie inną książką, planowaną na 2007. Cierpliwości... smile

    Ja już się nie mogę doczekać!!
    >
    > Sorry, że tak rzadko zaglądam na to forum. Znalezienie paru minut czasu na
    > zasiąście przed komputerem graniczy ostatnio z cudem, ale magnetyczna
    osobowość
    >
    > Chiary magicznie mnie tutaj sprowadza, nawet, kiedy już padam na nos. Poza
    > pracą dzienną i kończeniem w biegu Bezsenności po angielsku (już jestem w
    > ostatnim rozdziale!) zacząłem znowu grać w zespole, mamy regularne próby a
    więc
    >
    > i w domu trzeba poćwiczyć.

    Oj, jak mi się miło zrobiło, hehe, pewnie nie każdy z tego forum by się z Tobą
    zgodził, ale co tam, choć jedna osoba mi tak miło powiedziałasmile)

    Może byś zaprosił forum, jak jakiś koncert się będzie odbywałsmile
    >
    > PS. Postanowiłem zmienić zakończenie Bezsenności w wersji anglojęzycznej,
    tak,
    > żeby było bardziej strawne dla narodu wychowanego na Hollywood (czyli: "and
    > they lived happily ever after")

    hehe, nie, proszę Cię, niech oni też zobaczą, że "life is brutal and full of
    zasadzkas"smile)

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • martolka 02.02.05, 11:32
    gajdzin napisał:

    > PS. Postanowiłem zmienić zakończenie Bezsenności w wersji anglojęzycznej,
    tak,
    > żeby było bardziej strawne dla narodu wychowanego na Hollywood (czyli: "and
    > they lived happily ever after")

    a czy wersja ang. będzie dostępna w Polsce, tzn. chciałabym przeczytać tę inną
    koncówkę smile
  • menelkir 02.02.05, 12:52
    A wlasnie, tez jestem ciekaw jak bedzie z jej dostepnoscia
    w Polsce, bo jedna Japonka, ktora zabralismy na spotkanie
    w Warszawie, bardzo sie juz ucieszyla na wiesc, ze bedzie
    niedlugo wydana wersja angielska; a mysle, ze jeszcze kilka
    innych osob tez byloby bardzo zainteresowanych. suspicious
  • chiara76 02.02.05, 13:02
    ja ją będę polecać moim penpalom , już i tak wszystkim opisałam nasze spotkanie
    z autorem, więc teraz są ciekawismile
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • on.na 14.02.05, 22:52
    hmmmmmmm, a mozna wiedzieć gdzie ona będzie wydana??? a nie będzie wydana po
    japońsku czasem aby???smile Znam pewnego Japończyka, któremu chętnie bym
    książeczkę podesłała... Tyle,że on spokojnie mógłby przeczytać ją po polsku
    pewnie. no i napisać wersję odwrotną smile
    A tego zakończenia może trochę szkoda . Ja właśnie skończyłam książkę i tak
    sobie wspominam jak ją czytałam... Mam jakies takie wrażenie,że jest tam trochę
    zapisane dojrzewanie autora... pod koniec zmienia się nieco klimat książki, i
    szkoda by mi tego było, ale... z drugiej strony to zakończenie spada tak dość
    nagle i nie ma czegoś o zatęsknieniu za Japonią. Jedynie ta sayonara... jesli
    dobrze rozumiem to słowo z opisu...
  • chiara76 15.02.05, 00:01
    on.na napisała:

    > hmmmmmmm, a mozna wiedzieć gdzie ona będzie wydana??? a nie będzie wydana po
    > japońsku czasem aby???smile Znam pewnego Japończyka, któremu chętnie bym
    > książeczkę podesłała... Tyle,że on spokojnie mógłby przeczytać ją po polsku
    > pewnie. no i napisać wersję odwrotną smile
    > A tego zakończenia może trochę szkoda . Ja właśnie skończyłam książkę i tak
    > sobie wspominam jak ją czytałam... Mam jakies takie wrażenie,że jest tam
    trochę
    >
    > zapisane dojrzewanie autora... pod koniec zmienia się nieco klimat książki, i
    > szkoda by mi tego było, ale... z drugiej strony to zakończenie spada tak dość
    > nagle i nie ma czegoś o zatęsknieniu za Japonią. Jedynie ta sayonara... jesli
    > dobrze rozumiem to słowo z opisu...


    Na spotkaniu autorskim Marcin mówił, że chce, aby amerykańska wersja skończyła
    się happy endem....hmmm, mnie się ta wersja średnio podoba, ale , jak to się
    mówi, wola autora!

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • chiara76 16.02.05, 12:56
    i Napisz potem, jak Ci się podobała. Od razu uprzedzam, podejrzewam, że nie
    będziesz się mogła oderwać, więc...nocka z głowysmile
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • izabelai 17.02.05, 11:49
    no juz mam 1/3 za soba, co przy dwojce dzieci uwazam za sukces niesamowity.
    Faktycznie wciaga niesamowicie. O wrazeniach napisze po przeczytaniu calosci smile
    --
    Iza
    Maja i Geniu na Zobaczcie

    Maya & Gentaro
  • nekos 17.02.05, 15:01
    czytaj, czytaj. czekamy na wrazenia. no ale w porownaniu z tokio to zycie na
    okinawa wyglada pewnie troszke inaczej.
    --
    ネコス
  • gajdzin 19.02.05, 20:23
    Wg. mnie Bezsenność w wersji krajowej wcale nie kończy się aż takim unhappy
    endem, w końcu bohaterowi nic mi się nie stało i jedzie w nowe, ciekawe strony,
    szukać nowych przygód. W wersji anglojęzycznej będzie tylko trochę inne
    zakończenie. Fakt, trochę bardziej pod gusta Hollywood, no ale trudno mi nie
    brać pod uwagę wymogów intelektualnych i kultrowych moich przyszłych
    czytelników za oceanem. Żadna sztuka napisać najlepszą książkę świata, której
    nikt nie będzie chciał czytać...

    Jeśli Chiara mogłaby pomóc jakoś to zorganizować, to jestem w stanie podzielić
    się z czytelnikami ostatnimi paroma stronami Bezsenności po angielsku, tylko
    najpierw muszę je napisać - w tej chwili zostało mi właśnie ostatnie 5 stron i
    jak dobrze pójdzie, to skończę jutro.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • martolka 19.02.05, 22:43
    > Jeśli Chiara mogłaby pomóc jakoś to zorganizować, to jestem w stanie
    podzielić
    > się z czytelnikami ostatnimi paroma stronami Bezsenności po angielsku

    O, to by bylo super! Dzieki!! smile
  • chiara76 19.02.05, 23:01
    gajdzin napisał:


    >
    > Jeśli Chiara mogłaby pomóc jakoś to zorganizować, to jestem w stanie
    podzielić
    > się z czytelnikami ostatnimi paroma stronami Bezsenności po angielsku, tylko
    > najpierw muszę je napisać - w tej chwili zostało mi właśnie ostatnie 5 stron
    i
    > jak dobrze pójdzie, to skończę jutro.
    >
    > Pozdrawiam serdecznie,
    >
    > Marcin Bruczkowski


    Na czym miałaby polegać pomoc Chiary?
    Jeśli tylko będę w stanie , to oczywiście chętnie.


    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 19.02.05, 23:27
    Pomoc Chiary miałaby polegać na wymyśleniu jakiejś metody udostępnienia
    forumowiczom większej ilości tekstu, np. 3 strony po 1800 znaków, bo trudno coś
    takiego wkleić w post. Wystawić tego na mojej własnej stronie ani wydawnictwa
    nie mogę, bo to jest tekst jeszcze nie kupiony przez wydawcę zachodniego i w
    momencie podpisywania umowy będę musiał zadeklarować m.in.: "tekst jest
    oryginalny i nigdzie przedtem nie publikowany". Ale udostępnienie paru
    czytelnikom zamkniętego forum, w ramach KONSULTACJI, to przecież nie
    publikacja... smile

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • chiara76 20.02.05, 00:15
    gajdzin napisał:

    > Pomoc Chiary miałaby polegać na wymyśleniu jakiejś metody udostępnienia
    > forumowiczom większej ilości tekstu, np. 3 strony po 1800 znaków, bo trudno
    coś
    >
    > takiego wkleić w post. Wystawić tego na mojej własnej stronie ani wydawnictwa
    > nie mogę, bo to jest tekst jeszcze nie kupiony przez wydawcę zachodniego i w
    > momencie podpisywania umowy będę musiał zadeklarować m.in.: "tekst jest
    > oryginalny i nigdzie przedtem nie publikowany". Ale udostępnienie paru
    > czytelnikom zamkniętego forum, w ramach KONSULTACJI, to przecież nie
    > publikacja... smile
    >
    > Pozdrawiam serdecznie,
    >
    > Marcin Bruczkowski



    Marcinie,
    skonsultowałam się z moją Drugą Połową i wynik owych konsultacji jest
    następujący:
    proponujemy ograniczenie się wyłącznie do emaili,
    jak Wiesz, forum nie jest zamknięte, a więc każdy ma do niego dostęp, co zarazm
    czyni wszelkie informacje jawnymi.

    Email naszym zdaniem jest najlepszą drogą.


    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 21.02.05, 22:25
    OK, w takim razie zbieram zamówienia i zainteresowanym wyślę za tydzień mailem
    ostatnie kilka stron - ale uwaga, to jest wersja robocza, zupełnie surowa,
    przed jakąkolwiek korektą!

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • martolka 22.02.05, 00:03
    ja, of course, tez
  • chiara76 22.02.05, 11:55
    Nekos, nie pogniewasz się? Ale wiem, że leżysz chory, a pewnie być też chciał
    poczytać, to wpisałam Cię samoczynnie na listę. W razie co kieruj gromy
    bezpośrednio do mniesmile)
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • nekos 22.02.05, 15:08
    dzieki chiara. baaardzo chetnie poczytam.

    --
    ネコス
  • on.na 22.02.05, 14:52
    ja też, of course... az jestem ciekawa tego "dłuższego" przygotowania do
    zakończenia smile
  • gajdzin 23.02.05, 21:08
    OK, tylko pchnijcie mi jeszcze swoje adresy mailowe na mojego private czyli
    marcin@bruczkowski.com

    Adresy Chiary i Rubeusa mam, reszty potrzebuję, żeby wysłać tekst. Wysyłkę
    zrobię w weekend, bo dziś i jutro jestem okrutnie zawalony robotą...

    Dzięki!

    Marcin Bruczkowski
  • gajdzin 26.02.05, 19:30
    Już wysłałem. Będę wdzięczny za wrażenia. Cały czas wacham się np. czy nie
    skończyć książki na końcu strony 9 w wysłanym pliku, tzn. po słowach "Here’s to
    new adventures in Singapore."

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • gajdzin 06.03.05, 12:15
    Dzięki za namiar! Muszę jednak przyznać bez bicia, że ten wywiad nie był
    najlepszy, mimo że nie na żywo, co z reguły pomaga. Po prostu zabrakło
    jakiejś "chemii" między wywiadodawcą a wywiadobiorcą... smile

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • gajdzin 06.03.05, 12:13
    Iza,

    a napisałaś do mnie na priva (marcin@bruczkowski.com)? Potrzebuję Twojego
    adresu mailowego, żeby Ci wysłać tekst. Do tej pory zgłosiło się 6 osób,
    wszystkie dostały tekst mailem, a ja mam już 3 opinie, które mi BARDZO pomogły -
    wszystkim serdecznie dziękuję!

    Pozdrawiam,

    Marcin Bruczkowski
    PS. Szkoda, że nie byliście w Łodzi - spotkanie autorskie było po prostu super,
    dzięki znakomitej organizacji i świetnej atmosferze. Niech żyją Łodzianie!


  • gajdzin 19.02.05, 23:35
    Jeszcze nie wiem, gdzie będzie wydana, na razie trwają rozmowy mojego polskiego
    wydawcy z trzema zagranicznymi.

    Co do wydania japońskiego to też mam w planach, ale dopiero po tym, jak wyjdzie
    w USA. Po prostu zupełnie inaczej będzie się rozmawiało z wydawcą japońskim,
    kiedy książka jest na rynku amerykańskim, może też brytyjskim, a nie tylko
    polskim (który to rynek jest dla nich białą plamą na mapie).

    To bardzo wnikliwa i ciekawa obserwacja, że w książce jest zapisane dojrzewanie
    autora - taki był zamysł, cieszę, się, że w jakimś stopniu się udało. Natomiast
    gwałtowność zakończenia chyba nie była do końca zamierzona, po prostu życie tak
    to wyreżyserowało. Gdybym to teraz pisał, to troszkę bardziej bym czytelnika
    przygotował do zakończenia i tak właśnie robię w wersji anglojęzycznej.
    Dorzuciłem parę scen i rozmów, żeby nie było zbytniego szoku przy tym
    ostatnim "Sayonara".

    A że brak zatęsknienia za Japonią? Tęsknienie pojawiło się później, w
    Singapurze, natomiast w momencie wyjazdu to ja miałem SERDECZNIE DOŚĆ i jeśli
    na coś mi się zbierało, to na wymioty, a nie tęsknoty... smile Które to uczucia
    zresztą znacznie zgłagodziłem w książce, bo mój bohater jest ciut mniej
    krytycznie usposobiony do otaczającego go świata niż jego twórca, czyli niżej
    podpisany.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • gajdzin 21.01.05, 18:53
    Pięknie dziękuję forumowiczom, którzy przybyli na moje spotkanie autorskie w
    środę. Ja bawiłem się przednio, mam nadzieję, że Wy też!

    Pozdrawiam serdecznie z łoża boleści (grypa),

    Marcin Bruczkowski
  • chiara76 21.01.05, 22:06
    cieszymy się, że ludzie tak tłumnie przybyli. Było naprawdę ciekawie i
    przyjemnie jest znać autora osobiście.
    Zdrowiej i daj znać, kiedy będziesz w TV .
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • rubeus 22.01.05, 10:52
    Gajdzin w Tv będzie w najbliższy poniedziałek w programie kawa czy herbata
    czyli gdzieś między 6 a 8.25 smile
    Mam zamiar nastavić magnetowid i nagrać audycję...
    --
    Kabaty-Foto
    Forum Kabackie
    Serwis dyskusyjny o SF ->www.sci-fi.pl
    bookcrosing polska -> www.bookcrossing.pl/
  • gajdzin 22.01.05, 15:12
    Kto rano wstaje... smile

    Marcin Bruczkowski
  • gajdzin 22.02.05, 09:39
    Wszystkich forumowiczów z Łodzi i okolic zapraszam serdecznie na spotkanie
    autorskie i wystawę zdjęć z Higashi Nagasaki:
    4 marca 2005 (piątek), godz. 18:00,
    Towarzystwo Polsko-Japońskie, ul. Wigury 12a (pałacyk PTTK), Łódź.
    free.ngo.pl/tpj.lodz

    Przed spotkaniem, o godz. 16:30 będę też podpisywał książki w Empiku na ul.
    Piotrkowskiej. Przyprowadźcie znajomych, bo smutno by mi było siedzieć samotnie
    przy stoliku w Empiku... smile

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
    www.riw.pl/bezsennoscwtokio
  • unefille 04.03.05, 16:34
    dzien dobry! dzis siostra w Polsce kupila ksiazke! jak przeczyta to mi przesle!
    jako ze jestem nowa w Japonii mysle, ze lektura bedzie interesujaca...
    tak sie zapowiada z tego co czytam na forum
  • gajdzin 08.03.05, 18:22
    Ostatnio ktoś zrobił mojemu zespołowi na próbie fajne zdjęcia:

    www.studios.pl/mastband
    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • speer 08.03.05, 23:07
    Ja oczywiscie bezsennosc pochlonalem jeszcze listopadzie w pare dni... Bardzo mi sie podobala... Dzieki! Pare dni temu kupilem Japonski Wachlarz Joanny Bator, tez fajne.

    No i musze powiedziec, ze probowalem zrobic japonska pizze, czyli smazone co kto lubi, ale troche mi sie skaldniki pomieszaly. W kazdym razie zjadlem smile i nie bylem po niej chory!

    --
    ▐ ██▐██
    █▐▌███▌█ █▐f r i e n d s are electric
    ██▌██ ▌██▌██ ▌█
  • chiara76 08.03.05, 23:37
    czytałam, ale nie porwało mnie aż tak. Inne podejście.
    W książce MArcina podobało mi się poczucie humoru.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 12.03.05, 21:30
    W razie czego służę konsultacją... pisz na bezsennoscwtokio@riw.pl

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski
  • speer 13.03.05, 11:27
    Natomiast jednej rzeczy nie rozumiem (tylko jednej, dobre nie smile z Japonii.
    Ich podejscia do zimnych mieszkan. Jak w tak bogatym spoleczenstwie morze utrzymac sie tradycha budowania domow bez centralnego ogrzewania, jak moga miec w zimie 17 stopni w mieszkaniu i nienarzekac?

    --
    ▐ ██▐██
    █▐▌███▌█ █▐f r i e n d s are electric
    ██▌██ ▌██▌██ ▌█
  • nekos 13.03.05, 12:24
    speer napisał:

    > Natomiast jednej rzeczy nie rozumiem (tylko jednej, dobre nie smile z Japonii.
    > Ich podejscia do zimnych mieszkan. Jak w tak bogatym spoleczenstwie morze
    utrzy
    > mac sie tradycha budowania domow bez centralnego ogrzewania, jak moga miec w
    zi
    > mie 17 stopni w mieszkaniu i nienarzekac?

    17 stopni, he, he. u mnie jest 10 jak wstaje ranosmile)

    --
    ネコス
  • pasik 13.03.05, 14:15
    Czyli spokojnie możesz zrobic wypad na Syberię lub w rejony biegunasmile

    W zeszłym roku miałam "przyjemność" przebywania w górskiej chacie.
    Panowała tam średnia tem. 16 stopni.Nie powiem żeby dawało mi to wiele radości.
    Musiałam znajdować rozgrzewające zajęcia typu rąbanie drewna, odgarnianie
    śniegu czy wnoszenie węgla.
    W wolnych chwilach gra w Scrabble pod dwoma warstwami śpiworów.

    --
    pozdrawiam.Pasik
  • seruppin 24.03.05, 23:44
    No wreszcie przeczytałem ... lepiej poźno niż wcale wink)). No i podobała mi
    się... choć nie do końca. Przeczytałem ją jednym tchem raz, drugi, trzeci (no
    przyznaje się, akurat byłem za w miarę bliską zagranicą i nie spodziewając się,
    że tak szybko ją przeczytam, musiałem , co ja mówię, chciałem, jeszcze raz ją
    przeczytać). Posty na forum przeczytałem dopiero po przeczytaniu książki, tak
    aby nie psuć sobie radości z lektury. Bardzo fajnie się tą książke czyta,
    aczkolwiek nie dowiedziałem się z niej wiele nowych rzeczy o Japonii, ale
    troche się Japonią interesuje. Jako, że większość zdarzeń wyglądała
    prawdopodobnie (tzn. mogło się to zdarzyć jednej osobie), ze zdziwieniem
    dowiedziałem się, że jest to w małej części autobiografia... Co do tego co
    napisałem wcześniej, że podobała mi się nie do końca. To mam dwa zastrzeżenia,
    pierwszy to jakość zdjęć, czy nie można by było gdzieś umieścić na internecie
    lepszej jakości zdjęć? A drugie ... IMHO książka kończy się za szybko i jest
    mało zbalansowana (może dlatego, że sie za szybko kończy? wink ). Bardzo długo
    jest super-hiper, potem trochę kłopotów, wyjście na prostą, a później nagle...
    wyjazd z Japonii. Ale to takie IMHO...

    PS. He, he, skończyliśmy z Autorem te same liceum (no chyba, że to też było nie-
    autobiograficzne), ale ja 5 lat później. Ciekawe czy to liceum ma jakieś fluidy
    powodujące zainteresowanie się Japonią? Teraz to nawet uczą tam japońskiego.

    --
    Z poważaniem
    Ser
  • widmowolnosci 31.03.05, 21:52
    Kilka dni temu podczas swiatecznej wizyty w Polsce kupilem sobie
    wreszcie Bezsennosc i jestem pod wrazeniem ... delektuje sie , jestem
    dopiero na 150 stronie , ale juz od pierwszej strony zachwycila mnie
    olbrzymia ilosc informacji o Japoni. Wielu rzeczy nie wiedzialem.
    Serdecznie Pozdrawiam. Napisze wiecej po przeczytaniu calosci.WWsmile)))
    --
    Polska-Holandia
    Album Polska-Holandia
    Straznicy Strachu
  • chiara76 02.04.05, 11:25
    odkryłam, że Merlin z okazji swoich 6 urodzin ma promocje od 1 do 3 kwietnia i
    niektóre książki, czy filmy są tańsze. Między innymi właśnie "Bezsenność...".
    Według merlina kosztuje w tych dniach 18 złotych. Może ktoś się skusi.
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • gajdzin 19.04.05, 20:45
    Dawno się nie udzielałem na forum, za co wszystkich przepraszam, powodem jest
    rozpoczęcie pracy na dobre nad następną książką - wreszcie nabrałem rozpędu i
    produkuję 1 rozdział tygodniowo (a rozdziałów będzie 21, chociaż krótszych niż
    w Bezsenności).

    Mam natomiast ważne pytanie-prośbę do szanownych forumowiczów. Otóż 28 kwietnia
    będę prezentował Bezsenność w Tokio w porannej audycji TVP1 "Kawa czy Herbata"
    i pani producent prosiła mnie o pomoc w znalezieniu kogoś, kto praktykuje
    ikebanę. Chodzi o opowiedzenie podczas w/w audycji paru słów na temat ikebany i
    pokazanie swoich prac. Jeśli ktoś zna taką osobę, uprzejmie proszę o namiar,
    najlepiej na mój adres prywatny: marcin@bruczkowski.com

    Z góry wielkie dzięki!

    Marcin Bruczkowski
    www.riw.pl/bezsennoscwtokio
  • graz.ka 19.04.05, 20:59
    Łódzki Oddział TPJ miał jesienią kurs ikebany - może kogoś znają. Ja tylko
    papierowe kwiaty - dziś z dziećmi z koła origami składaliśmy sakurę. smile
    --
    zapraszam na forum grażki o origami

    serce jest bogactwem,
    którego się nie sprzedaje ani nie kupuje, ale które się ofiarowuje
  • menelkir 06.05.05, 13:12
    graz.ka napisała:
    > Łódzki Oddział TPJ miał jesienią kurs ikebany - może kogoś znają. Ja tylko
    > papierowe kwiaty - dziś z dziećmi z koła origami składaliśmy sakurę. smile

    Hm, no tak, ja tez nie mialem kiedy zajrzec ostatnio na forum
    i dopiero teraz przeczytalem te posty... Akurat tamten jesienny
    kurs prowadzila pani profesor Satoko Fujita z instytutu Ikenobo,
    ktora przyjechala do Lodzi tylko na kilka dni. Natomiast osoba
    znajaca sie na ikebanie znalazlaby sie, i owszem, ale i tak
    potrzebna bylaby na miejscu w Warszawie... A z tym juz gorzej.
  • gajdzin 07.05.05, 12:02
    Nie ma sprawy, i tak bardzo dziękuję za dobre chęci! W końcu temat ikebany i
    tak został przez producentów wywalony z tej audycji, może zresztą i dobrze, bo
    oni są ludźmi nie najmłodszymi i Japonia kojarzy im się właśnie z ikebaną,
    podczas kiedy przeciętny młody Japończyk w ogóle pewnie nie wie, co to jest...

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marcin Bruczkowski

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka