Dodaj do ulubionych

japonskie samochody

22.10.04, 18:24
lubicie? nie lubicie? wady? zalety? wszystko o nich.
Edytor zaawansowany
  • nekos 22.10.04, 18:30
    ja zawsze narzekalem ze mam malo miejsca na nogi w japonskich autach az do
    czasu jak usiadlem w nissan murano. teraz jest moim marzeniem. jest dostepny w
    japonii od poczatku pazdziernika chociaz w ameryce jest w sprzedazy od prawie 2
    lat. co o nim myslicie?
  • nekos 23.10.04, 13:18
    z wlasnego doswiadczenia widze ze do 100 tys. km sa fajne i bardzo niezawodne.
    ale jak przekroczy sie ta magiczna cyfre to wszystko po kolei zaczyna sie psuc.
    doslownie jedno po drugim.
  • kapitankloss1 25.10.04, 15:08
    Kiedys rzeczywiscie byly dosyc male ale ostanio juz wlasciwie sa wieksze. Ja
    za bardzo nie mam ujemnych opini o Japonskich samochodach. W Japoni maja
    przewaznie male silniki ale i tak jest ruch taki ze sie nie rozpedzisz a
    benzyna jest droga.

    Jedno co moge napisac to to ze niektore samochody na rynku Japonskim sa
    naprawde brzydkie, a szczegulnie vany....nazwy samochodow tez sa czasami
    smieszne. A do tego moge dodac slogany po angielsku na niektorych samochodach
    terenowych, na przykrywce do kola z tylu....sa to naprawde poematy...ale
    niezrozumiale smile
  • nekos 25.10.04, 15:53
    zgadzam sie ze wszystkim co piszesz. czasami tez czytam te slogany i smiac mi
    sie chce jak je czytam.
    japonczycy nie umieja projektowac. to swieta prawda. samochody zaprojektowane
    przez japonczykow sa brzydkie wiec coraz czesciej zatrudniaja do tej pracy
    zagranicznych projektantow. ogladalem nie tak dawno o tym caly program 'top
    gear' na bbc world.
  • kapitankloss1 26.10.04, 15:25
    Wiesz, nie wszystkie sa zle. Ten facet z Nissana, niepamietam jak on sie
    nazywa, Japonczyk, jest szefem projektowania, ma fajne pomysly.

    Mnie raza raczej te vany, takie jak El Grand (glupia nazwa) i inne. Mini
    samochody sa bardzo przyjemne, choc bardzo dziewczece. W maju widzialem jakies
    nowe Subary lub Mitsubishi K-Car i byl bardzo ladny.

    A ktore samochody sa projektowane przez cudzoziemcow a sprzedawane w Japoni?
    Wiem o Miata (Roadster).

    Dodam ze lubie plastiki w Japonskich samochodach. W porownaniu do niektorych
    Europejskich i prawie wszystkich Amerykanskich sa na wyzszym poziomie.
    Ostatnio jechalem najnowszym Pontiac PrandPrix GT i przerazilem sie plasikowym
    wnetrzem. Bardzo tanio wygladal ten plastik. Jak wsiadlem z powrotem do mojej
    Toyoty to jednak plastik byl na poziomie, mozna powiedziec na najwyzszym
    poziomie.
  • nekos 26.10.04, 16:40
    ja wiem ze np. toyota vitz ktora jest tutaj bardzo popularna juz od kilku lat,
    byla zaprojektowana w europie przez chyba greka. ale nazwiska nie znam.
    elgrand tez mi sie nie podoba bo jest za waski.
    mnie tez ostatnio przerazil okropny plastik w amerykanskich samochodach.
  • peter2715626 26.10.04, 22:07
    Moja ekonomiczna Toyota Cynos wyglada w srodku jak samochod wysokiej klasy.
    A Ford Focus mojego szefa to tandeta z plastiku.

    Ciekawe, czy zauwazyliscie, ze japonskie ciezarowki sa wszystkie identyczne.
    Nie ma pomiedzy nimi takich roznic jak pomiedzy ciezarowkami z Europy czy USA.
    Na calym swiecie dzialy marketingu analizuja samochody ciezarowe konkurencji,
    aby znalezc argumenty majace przekonac klienta do zakupu wlasnego produktu. W
    Japonii tak sie nie robi, bo samochody sa identyczne. Sukces w sprzedazy polega
    na utrzymywaniu dobrych relacji z klientem. Dla klienta wazniejszy jest
    sprzedawca niz sam produkt.
    Kiedys wyjasniono mi, ze wszyscy projektanci konczyli nauki na tym samym
    wydziale, maja te same pomysly lub kopiuja pomysly konkurencji.

    --
    mordor.mds.pl/peter
  • nekos 27.10.04, 16:14
    nic dziwnego wiec ze samochody tutaj sa tak do siebie podobne. firmy nawzajem
    kopiuja swoje modele.
  • peter2715626 28.10.04, 01:25
    Nic dziwnego rowniez, ze tylu kierowcow stara sie tak ozdobic swoja ciezarowke,
    aby odrozniala sie od tysiecy innych.


    --
    mordor.mds.pl/peter
  • kapitankloss1 28.10.04, 14:57
    ...i tak to robia ze sa tacy sami jek 50% innych ciezarowek smile

  • kapitankloss1 28.10.04, 15:03
    Ja lubie te VIP samochody (Celsior, Soarer, Cima, Cedric, itd.)....obnizone, z
    szerokimi oponami i ladnymi alufelgami.....czasami trzeba co prawda odlepic te
    Club SuperSex naklejki czy jak tam im z tylnej szyby.

    Mialem okazje przejechac sie czyms takim bo akurat studentka miala (jej chlopak
    mial podrasowanego Merca AMG...nie pytalem co robi smile i nigdy go nie widzialem
    oprocz zdjecia) i chciala mi pokazac....luksus na calego! Wysmienicie sie tym
    jechalo...pomruk byl ciekawy, stereo tez. Mowila ze ja czesto policja
    zatrzymuje, ze opony wystaja a to jest nie legalne. W takim razie musi zmienic
    opony i pojechac na policje i pokazac. Oczywiscie ma dwa zestawy w domu i jak
    wraca to od razu ida te szerokie smile
  • nekos 02.11.04, 16:44
    nissan ma wypuscic do wiosny 7 nowych modeli!!
  • peter2715626 02.11.04, 21:08
    Ale Nissan to przeciez teraz francuska firma i rzadzi tam libanczyk Ghosn - the
    cost killer.

    --
    mordor.mds.pl/peter
  • nekos 03.11.04, 03:56
    2 tyg. temu poznalem jego core. przyjechala z wizyta do gimnazjum w ktorym ja
    akurat tego dnia bylem. nikt nie potrafil wypowiedziec jej nazwiska ghosn. na
    imie ma maya.
  • kicune 03.02.05, 04:18
    nekos,
    pracujesz w gimnazjum? Czyzby dla Interacu?
  • nekos 04.02.05, 08:14
    sorry kicune!! przegapilem ten post.
    nie pracuje dla interacu i nawet nie wiem co to jest.
    --
    ネコス
  • siecioslaw 31.01.05, 21:38
    No właśnie fajna była dyskusja o nissanie, vanach i w ogóle markach.
    A co sądzicie o wyposażeniu podobnych typów pomiędzy Japonią/USA/Europą?

    W USA to przeważnie mają automatyczną skrzynię biegów, często automatycznie
    zapinane pasy bezpieczeństwa oraz bardzo dobre wyposażenie. Z reguły mają też w
    standardzie silniki o większej pojemności niż na innych rynkach.

    Z tego co czytałem tutaj w Japonii mają małe silniki oraz, a to z kolej z
    książki "Bezszenność w Tokio", mają bardzo dobre wyposażenie standardowe.

    Inne pomysły?

    Pozdrawiam,
    P.
  • kapitankloss1 31.01.05, 22:02
    Aha! Znowu o samochodach! smile Wracamy do prawdziwych tematow....no bo poza
    samochodami i dziewczynami to wlasciwie co jest?....Ikebana?....nie, roznice
    kulturowe?....Nie.....No moze od czasu do czasu cos do zoladka.

    Ale w 99%, to jednak samochody i dziwczyny wystarczaja zeby sobie umilic
    swiat....no, czasami zostaje tylko samochod, jesli z powodu niezbieznosci
    opini, nagle nam ucieto obiad, lub jest sciana ciszy, i sie nie gorliwie
    odpowiada na pytania smile....wtedy zawsze zostaje samochod smile

    Porownanie Kanadyjsko (i nawiasowo USA) Japonskie polega na wiekszych silnikach
    w Kanadzie. Automaty sa wiekszoscia w obu krajach. Dodam ze zdaje mi sie ze
    skorzane fotele chyba nie sa az takie popularne jak w Kanadzie...gdzie jest to
    oznaka luxusu. W Japoni jest wiecej elektroniki takiej jak nawigacja, itd.
    Tutaj nie jest to az takie popularne jeszcze.....moze z tego ze z mapa mozna
    dojechac wszedzie i malo kto sie gubi...nie tak jak po tyvh milionach nie
    nazwanych ulic w Japoni.
  • siecioslaw 31.01.05, 22:15
    No jak dla mnie to jeszcze od czasu do czasu komputery. Z nimi zupełnie jak z
    samochodami smile

    Z tą elektroniką to ciekawe - w Ameryce też niezła ta elektronika ...

    OK - a co z automatyką? Tj urządzeniami typu:
    1) wspomaganiem kierownicy (np. bardziej zaawansowane elektryczne ze zmienną
    siła wspamagania zależną od szybkości jazdy)
    2) ogrzewaną przednią szybą (coś jeszcze oprócz Forda?)
    3) automatycznie otwieranymi szybami (w Europie a już na pewno w Polsce to wcale
    nie jest standard)
    4) z takimi zabawkami jak turbosprężarka czy intercooler (w Europie się spotyka
    wcale nie tak rzadko a w Ameryce chyba raczej nie)?
    5) takimi bajerami jak wielotorowe audio samochodowe ze zmieniaczem CD i
    odtwarzaniem mp3? (W Europie rzadkość w standardzie a często i do kupienia tylko
    osobno bez montażu przed kupnem)
    6) automatycznym dopompowywaniem kół?
    7) elekryczną regulacją foteli, podgrzewaniem foteli, nadmuchem foteli
    8) etc

    Szczególnie jak to wygląda w Japonii smile

    P.
  • logik_obiezyswiat 01.02.05, 02:44
    siecioslaw napisał:

    > Z tą elektroniką to ciekawe - w Ameryce też niezła ta elektronika ...

    Ale na nawigacji się zawiodłem - GPS ma wyglądać tak: www.jp.sonystyle.com/Product/Car/Nv-xyz77/Store/index.html

    > OK - a co z automatyką? Tj urządzeniami typu:
    > 1) wspomaganiem kierownicy (np. bardziej zaawansowane elektryczne ze zmienną
    > siła wspamagania zależną od szybkości jazdy)

    Standard

    > 2) ogrzewaną przednią szybą (coś jeszcze oprócz Forda?)

    Opcja

    > 3) automatycznie otwieranymi szybami (w Europie a już na pewno w Polsce to wcal
    > e
    > nie jest standard)

    Standard

    > 4) z takimi zabawkami jak turbosprężarka czy intercooler (w Europie się spotyka
    > wcale nie tak rzadko a w Ameryce chyba raczej nie)?

    Opcja (standard w wersjach "Sport")

    > 5) takimi bajerami jak wielotorowe audio samochodowe ze zmieniaczem CD i
    > odtwarzaniem mp3? (W Europie rzadkość w standardzie a często i do kupienia tylk
    > o
    > osobno bez montażu przed kupnem)

    Opcja, w droższych standard.

    > 6) automatycznym dopompowywaniem kół?

    Tego nie widziałem.

    > 7) elekryczną regulacją foteli, podgrzewaniem foteli, nadmuchem foteli
    > 8) etc

    Standard, ostatnio nawet w małych.

    > Szczególnie jak to wygląda w Japonii smile

    Mniej więcej tak to wygląda dla samochodów z roku 17 ery Heisei, ale mogę się mylić, bo nie znam wszystkich samochodów smile Oczywiście nie wspomnieliśmy o elektronicznych bajerach - w GPSie masz DVD, TV, ostatnio internet, obsługa głosem, do tego kamery do parkowania, radar wykrywający zbyt szybkie zbliżanie się do samochodu przed tobą, stacyjka na pilota, otwieranie drzwi na odciski palców, ostatnio nawet wykrywanie ludzi na poboczu i automatyczne parkowanie "dla blondynek".

    A "głupie" nazwy i napisy na samochodach? Przecież napisy łacińskie dla wielu Azjatów czy Arabów to tylko ozdobniki, Japończycy to się jeszcze czasem postarają, żeby napis na zdanie wyglądał... Jak to mówił kiedyś pewien znajomy podróżnik - "pamiętaj białasie, twoje literki to dla nas tylko ornament". My śmiejemy się z Potu Pokariego, a oni z naszych kanji-tatuaży, kanji-ręczników, itd. Śmiech to zdrowie, nie obrażajmy się, że ktoś robi sobie jaja z naszych literek, szczególnie jak to działą w obie strony.
  • kapitankloss1 01.02.05, 14:21
    > > Z tą elektroniką to ciekawe - w Ameryce też niezła ta elektronika ...
    >
    > Ale na nawigacji się zawiodłem - GPS ma wyglądać tak:
    www.jp.sonystyle.com/Product/Ca r/Nv-xyz77/Store/index.html
    >
    W Kanadzie (i Ameryce) elektronika wcale nie jest taka niezla. Jak za nia
    zaplacisz to oczywiscie ze jest ale 90% samochodow jest pewnie sprzedawana bez
    niej. Po 4 latach nie ma wartosci a kosztuje z $4000, a czasami wiecaj jak
    nowe. Jeszcze dodam, tak jak napisalem, nawigacja nie przyjmuje sie az tak bo
    jest po prostu nie potrzebna. W Japoni bez jest dosyc trudno jechac jesli sie
    niezna miasta.

    > A "głupie" nazwy i napisy na samochodach? Przecież napisy łacińskie dla wielu
    A
    > zjatów czy Arabów to tylko ozdobniki, Japończycy to się jeszcze czasem
    postaraj
    > ą, żeby napis na zdanie wyglądał... Jak to mówił kiedyś pewien znajomy
    podróżni
    > k - "pamiętaj białasie, twoje literki to dla nas tylko ornament". My śmiejemy
    s
    > ię z Potu Pokariego, a oni z naszych kanji-tatuaży, kanji-ręczników, itd.
    Śmiec
    > h to zdrowie, nie obrażajmy się, że ktoś robi sobie jaja z naszych literek,
    szc
    > zególnie jak to działą w obie strony.

    Z tym sie nie zgadzam. Japonskie/Chinskie kanji uzywane poza Japonia jako
    tatuarze bawia Japonczykow z innego powodu. Po pierwsze, tatuarz jako sam w
    sobie jest za mile nie widziany, a po drugie nie moga zrozumiec dlaczego chcesz
    to miec na sobie "Milosc-Ai", "Wiatr-Kaze", "Sila-Chikara", itd. Tu nie chodzi
    o znaczenie tylko o aplikacje...choc czasami spotyka sie i zle napisane kanji
    (w to lato bylismy z zona na plazy i w sklepiku obok byly tatuarze; pare z nich
    bylo odwrotnie napisane, tak jak w lustrze.) Z ubraniami w wiekszosci jest ten
    sam ubaw. Jest smiech o aplikacje, bo naprzyklad dlaczego chcesz miec
    podkoszulke z napisam Tokyo w Kanji...zaden Japonczyk takiej nie chce.

    Z angielskimi napisami w Japoni jest inna sprawa. Tytaj nie chodzi o
    aplikacje. Nikt sie nie smieje ze takie napisy wszedzie wtykaja. Chodzi o to
    ze te napisy nie maja sensu, a jednak Japonczycy chca zeby sens byl. zauwarz
    ze wiekszosc takich paragrafow jest tlumaczona przez jakis komputer, prosto z
    Japonskiego, i przez to jest bez sensu (wlasciwie sens mozna polapac).
    wiekszosc Japonczykow po prostu nie zna na tyle angielskiego zeby dopatrzyc sie
    ze cos jest nie tak, a firmy i tak chca brzmiec miedzynarodowo.

    A ze posmiac sie mozna, no to w tym jest caly ubaw.
  • chiara76 01.02.05, 14:23
    kapitankloss1 napisał:


    > Z angielskimi napisami w Japoni jest inna sprawa. Tytaj nie chodzi o
    > aplikacje. Nikt sie nie smieje ze takie napisy wszedzie wtykaja. Chodzi o
    to
    > ze te napisy nie maja sensu, a jednak Japonczycy chca zeby sens byl. zauwarz
    > ze wiekszosc takich paragrafow jest tlumaczona przez jakis komputer, prosto z
    > Japonskiego, i przez to jest bez sensu (wlasciwie sens mozna polapac).
    > wiekszosc Japonczykow po prostu nie zna na tyle angielskiego zeby dopatrzyc
    sie
    >
    > ze cos jest nie tak, a firmy i tak chca brzmiec miedzynarodowo.
    >
    > A ze posmiac sie mozna, no to w tym jest caly ubaw.

    zgadzam się, nawet o tym Joanna Bator pisała w swojej książce "Japoński
    Wachlarz".
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • logik_obiezyswiat 01.02.05, 16:16
    Myślę, że to nie wyklucza jedno drugiego. Dla mnie te mechanizmy są podobne na całym świecie, w jednym miejscu napisy po angielsku to "bajer", który ma dodać splendoru, w drugim miejscu chiński znak na Miłość ma wywołać zachwyt płci przeciwnej. Informatywność po obu stronach się różni, ale formy ozdobnika te napisy nie tracą. Są też miejsca, jak Korea, gdzie wierzy się, że takie ozdabianie grozi kulturze i cudzoziemiec nie czytający hangulu może zamawiać tylko na węch wink
    A na panią Bator to ja bym patrzył z przymrużeniem oka, czasem wydaje się, że nie była nigdy w Japonii a opinie i tezy poprzepisywała ze starych książek i przeplotła "stresem gajdzina" godnego Japan Times.
  • chiara76 01.02.05, 17:22
    logik_obiezyswiat napisał:


    > )
    > A na panią Bator to ja bym patrzył z przymrużeniem oka, czasem wydaje się, że
    n
    > ie była nigdy w Japonii a opinie i tezy poprzepisywała ze starych książek i
    prz
    > eplotła "stresem gajdzina" godnego Japan Times.

    to patrz , nikt Ci nie broni. Ani nikt nie zmusza do czytania, prawda?
    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • logik_obiezyswiat 02.02.05, 09:49
    > to patrz , nikt Ci nie broni. Ani nikt nie zmusza do czytania, prawda?

    Ja tylko ostrzegam przed panią, której nie chce się nawet sprawdzić ile klas ma japońska podstawówka, a chce uchodzić za fachowca. Każda lektura poszerza horyzonty, można się na przykład nauczyć jak nie pisać książek wink
  • chiara76 02.02.05, 10:12
    Wiesz Logik, ja w ogóle zauważyłam, że wyjątkowo jakoś intensywnie podpisujesz
    się pod moimi postami, a to Bator się nie podoba, a to Amelie Nothomb, a to coś
    innego. Jakiś magnetyzm chyba Cię przyciąga do moich postów, nie wiem, czy mam
    się cieszyć? Może to oznacza, że wobec mojego zdania nie można pozostać
    obojętnym , nie wiem...


    Wiesz, co? Odnoszę wrażenie, że Jesteś bardzo fanatycznie nastawiony do
    Japonii. I powiem Ci, że ja generalnie nie przepadam za takimi postawami biało -
    czarne. Także w słowie i w formie wypowiedzi (wybacz, ale mam wrażenie, że
    usiłujesz jawić nam się tu jako Alfa i Omega na temat Japonii). We własnym
    kraju widzę jego dobre, ale i złe strony i to samo w innych , ale o innych nie
    będę tu pisać, bo to jest forum o Japonii. O Portugalii na przykład możemy
    sobie popisać na forum portugalskim.

    Czytam , co mnie interesuje i nie martw się o mnie, wszystkiego nie chłonę jak
    gąbka, umiem zachować obiektywizm, także zauważyć , że danu autor stawia jakąś
    tezę w swojej książce. Natomiast to jest właśnie moje prawo przeczytać , a
    potem się tym podzielić z innymi. I nie potzrebuję ostrzeżeń z Twojej strony
    przed panią Bator, bo nie mam 2 lat i umiem czytać i wyciągać własne wnioski.
    Krytykować Umiesz, ale żebyś nam polecił jakąś książkę? Jakoś nie zauważyłam.

    żeby już wszystko szczerze powiedzieć, nie bardzo pasuje mi ton Twoich
    niektórych wypowiedzi. Również mam prawo Cię o tym poinformować. Jednak również
    mam cichą nadzieję, że na forum będzie panowała dalej miła atmosfera. Nie
    musimy spijać tu sobie z dziubków, nie jest to z pewnością TWA, ale również
    wystarczy być nieco mniej , jakby to się wyrazić, napastliwym. To są oczywiście
    moje subiektywne odczucia, z którymi nie musisz się zgodzić.
    Pozdrawiam,
    Chiara.

    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • logik_obiezyswiat 03.02.05, 03:12
    Ojej, przykro mi jeśli z mojej postawy "a gdzie tak nie jest?" wyniosłaś, że "w Japonii najlepiej". Nie ma możliwości stwierdzenia, że gdzieś jest najlepiej, nikt nie ma szans na sprawdzenie wsystskich miejsc w kosmosie. Ja lubię dawać argumenty pokazujące drugą stronę medalu. Jeśli ktoś zachwala, pokazuję ciemną stronę, jeśli ktoś narzeka lub szydzi, pokazuję, że niekoniecznie musi mieć do tego podstawy. Jeśli gdzieś zabrzmiałem jako znawca uwielbiający Japonię to pewnie tylko dlatego, że natknąłem się na niesprawiedliwe/przesadzone narzekanie. Jeśli większość postów będzie na tak, pewnie zacznę uchodzić za antyjapońskiego nieuka - taką mam już naturę dążenia do równowagi. Za Alfy i Omegi podają się autorki, o których wspomniałaś (dziwisz się magnetyzmem, przecież to Ty dajesz te wspaniałe, prowokujące / interesujące tematy, inni się tylko ustosunkowywują), więc dusza mi się buntuje. Jestem urodzonym przekorą ale daleko mi od wynoszenia się nad innych, przynajmniej nigdy nie miałem takiego zamiaru. Czy krytyczna opinia spycha mnie na pozycję zadufanego w sobie zarozumialca? Daleko mi do Kapuścińskiego i innych obieżyświatów, ale nauczyli mnie jednego - robienie z jakiegoś kraju wyjątkowego miejsca na Ziemi szkodzi temu krajowi i jego ludziom. Zawsze chcę pokazać, że każdy kraj ma zwykłe problemy zwykłych ludzi z wadami i zaletami jak wszyscy inni, a Ty mi piszesz, że ja jestem fanatycznie nastawiony. Czyli zwykłe nastawienie to takie, żeby piać peany albo mieszać z błotem? To jest właśnie białe i czarne. Zdrowe podejście zabija egzotykę i mam jej nie zmniejszać? Wytłumacz mi na czym polega mój fanatyzm, chętnie się zmienię, bo jak wiadomo najtrudniej dostrzec własne wady.

    *Nie polecam żadnych książek, bo tyle razy się na nich przejechałem, że preferuję poznawanie kultur organoleptycznie. Źle znoszę efekty wymogu koloryzowania dla lepszej sprzedawalności.
    **Nigdzie nie zanegowałem Twojej zdolności do wyciągania wniosków. Jednak jeśli nie wiesz, że czytasz coś, co ma się nijak do rzeczywistości, wyciągasz błędne wnioski, choć byś tego nie chciała. Czy logika nie jest po mojej stronie?
    ***Nie wyrzucajcie mnie z forum tak od razu, obiecuję sprowokowanie większej poczytności i ruchu w dyskusjach wink Do tego nie mogę zaniedbywać roli obieżyświata - będę znikał na dłuuugie okresy...
  • chiara76 03.02.05, 10:23
    logik_obiezyswiat napisał:

    > Ojej, przykro mi jeśli z mojej postawy "a gdzie tak nie jest?" wyniosłaś,
    że "w
    > Japonii najlepiej". Nie ma możliwości stwierdzenia, że gdzieś jest
    najlepiej,
    > nikt nie ma szans na sprawdzenie wsystskich miejsc w kosmosie. Ja lubię dawać
    a
    > rgumenty pokazujące drugą stronę medalu. Jeśli ktoś zachwala, pokazuję ciemną
    s
    > tronę, jeśli ktoś narzeka lub szydzi, pokazuję, że niekoniecznie musi mieć do
    t
    > ego podstawy.

    No widzisz, jak to słowo pisane traci prawdziwe brzmienie. Ty z pewnością nie
    chciałeś być taki napastliwy w słowie, jak się wydawało (nie tylko mnie, ale
    nie będę ciągnąć tego tematu). JA z kolei daleka jestem od jakiegokolwiek
    szydzenia, jak to Nazywasz. Może gdybyś poczytał inne moje posty na tym forum
    (a zbliżamy się do 5000 więc jest co czytać). Ja natomiast jak na razie
    poczytałam Twoich parę zaledwie.

    Jeśli gdzieś zabrzmiałem jako znawca uwielbiający Japonię to pewn
    > ie tylko dlatego, że natknąłem się na niesprawiedliwe/przesadzone narzekanie.
    J
    > eśli większość postów będzie na tak, pewnie zacznę uchodzić za
    antyjapońskiego
    > nieuka - taką mam już naturę dążenia do równowagi. Za Alfy i Omegi podają się
    a
    > utorki, o których wspomniałaś (dziwisz się magnetyzmem, przecież to Ty dajesz
    t
    > e wspaniałe, prowokujące / interesujące tematy, inni się tylko
    ustosunkowywują)

    Cieszę się, że tak odpbierasz moje posty, tak właśnie podejrzewałam, że
    powinnam odbierać Twoje słowasmile)

    > , więc dusza mi się buntuje. Jestem urodzonym przekorą ale daleko mi od
    wynosze
    > nia się nad innych, przynajmniej nigdy nie miałem takiego zamiaru. Czy
    krytyczn
    > a opinia spycha mnie na pozycję zadufanego w sobie zarozumialca? Daleko mi do
    K
    > apuścińskiego i innych obieżyświatów, ale nauczyli mnie jednego - robienie z
    ja
    > kiegoś kraju wyjątkowego miejsca na Ziemi szkodzi temu krajowi i jego
    ludziom.
    > Zawsze chcę pokazać, że każdy kraj ma zwykłe problemy zwykłych ludzi z wadami
    i
    > zaletami jak wszyscy inni, a Ty mi piszesz, że ja jestem fanatycznie
    nastawion
    > y. Czyli zwykłe nastawienie to takie, żeby piać peany albo mieszać z błotem?
    To
    > jest właśnie białe i czarne. Zdrowe podejście zabija egzotykę i mam jej nie
    zm
    > niejszać? Wytłumacz mi na czym polega mój fanatyzm, chętnie się zmienię, bo
    jak
    > wiadomo najtrudniej dostrzec własne wady.

    To prawda. Nie wytłumaczę Ci na czym polega to, że wydajesz się fanatyczny,
    mnie przynajmniej, bo nie chcę ciągnąć tego tematu, mam natomiast wrażenie, że
    Jesteś daleki od tego, co napisałeś sam powyżej, że chcesz pokazywać kraj
    zwykłych ludzi z ich problemami i wadami. Niestety, ton wypowiedzi był daleki
    od tego, ale to przecież Twoje wypowiedzi.
    >
    > *Nie polecam żadnych książek, bo tyle razy się na nich przejechałem, że
    preferu
    > ję poznawanie kultur organoleptycznie. Źle znoszę efekty wymogu koloryzowania
    d
    > la lepszej sprzedawalności.

    No Widzisz, Ty sobie możesz na to pozwolić, a taki szaraczek, jak ja, który na
    razie do Japonii się nie wybiera i nie jest w stanie poznawać , jak to nazwałeś
    organoleptycznie, jest zdany na lektury i ...nie narzeka. Jedna mu się mniej
    podoba, (wcale nie mówię, że zachwycałam się książką pani Bator, ale coś tam
    dla siebie ciekawego też znalazłam), jedna bardziej ("Bezsenność w Tokio"
    Marcina Bruczkowskiego, jestem pewna, że Znasz), ale coś może o niej poczytać.
    Więc jeśli nie masz mi nic do polecenia, to stwierdzenie, że wolisz poznawać
    organoleptycznie mogłabym wziąć, oczywiście przy złej woli, jako chęć
    naigrywania się z tych, którzy nie mogą tego uczynić. Nie biorę, bo złej woli w
    sobie z natury nie posiadam.


    > **Nigdzie nie zanegowałem Twojej zdolności do wyciągania wniosków. Jednak
    jeśli
    > nie wiesz, że czytasz coś, co ma się nijak do rzeczywistości, wyciągasz
    błędne
    > wnioski, choć byś tego nie chciała. Czy logika nie jest po mojej stronie?

    O tym, jak jest w rzeczywistości dyskutujemy właśnie na naszym forum, jak
    zauważyłeś. A także piszę sobie z ludźmi już bardziej prywatnie i to tam
    żyjącymi od lat wielu, więc mam nadzieję, zorientowanymi.

    > ***Nie wyrzucajcie mnie z forum tak od razu, obiecuję sprowokowanie większej
    po
    > czytności i ruchu w dyskusjach wink Do tego nie mogę zaniedbywać roli
    obieżyświat
    > a - będę znikał na dłuuugie okresy...

    Nie mam zamiaru nikog wyrzucać, dopóki jawnie nie łamie praw netykiety. Ty tego
    nie robisz, więc nie rób ze mnie cerbera, proszę. Ani jakiejś innej hetery.
    Zgadzać, czy nie zgadzać się można po prostu w bardziej uprzejmy i tolerancyjny
    sposób i tylko to miałam na myśli.
    Cieszę się, że (takie odnoszę wrażenie) doszliśmy do porozumienia.
    Pozdrawiam.
    Chiara.


    --
    Kabaty-Moczydlo
    Portugalia i portugalski
    Japonia
  • logik_obiezyswiat 04.02.05, 06:42
    chiara76 napisała:

    > Cieszę się, że (takie odnoszę wrażenie) doszliśmy do porozumienia.

    Obiecuję poprawę i będę uważał na słowa, z mojego braku zaufania do książek wyszło zadufanie, a ton prześmiewczy wzięłaś na siebie. Nie tak miało być. Powoli przechodzi mi rozdrażnienie (które wystąpiło po jednonocnym czytaniu Waszego forum ukrytym w nieszczęsnym zapisie spacjami). Już emocje dostały baty od logiki, będzie lepiej z dnia na dzień smile
  • kapitankloss1 01.02.05, 18:50
    Nie wszystkie napisy jak to dajesz do zrozumienia sa ozdobne. Duza czesc jest
    informacja dla cudzoziemcow.

    A w Korei to zalerzy pewnie od restauracji. Ja mialem angielski, chyba ze byla
    to jakas restauracyjka na bezludziu. "Ciekawy" angielski w Korei tez byl.

    W Tajlandi tez sie z tym spotkalem.
  • logik_obiezyswiat 01.02.05, 16:36
    kapitankloss1 napisał:

    > W Kanadzie (i Ameryce) elektronika wcale nie jest taka niezla.
    > Jeszcze dodam, tak jak napisalem, nawigacja nie przyjmuje sie az tak bo
    > jest po prostu nie potrzebna. W Japoni bez jest dosyc trudno jechac jesli sie niezna miasta.

    "Where the streets have no name" to nie tylko Japonia, a trudności miałem raz, czy dwa i tylko w Tokio. Są miasta w Japonii gdzie łatwiej coś znaleźć niż w moim rodzinnm miasteczku. Z drugiej strony absolutnie nie ma problemu jeśli masz laptopa (wyśmienite mapy z dokładnością co do domu to teraz standard) czy tutejszego GPS-a, podajesz nowy kod pocztowy, potem dwa, trzy ostatnie numery z adresu i prowadzą cię za rączkę. Ale nie tego mi brakuje w Stanach, żeby gdzieś dotrzeć wystarczy wydruk z Mapquesta. Chodzi mi o GPS-a jako towarzysza podróży, który potrafi mi odpowiedzieć gdzie jest najbliższy bankomat i nauczy się moich preferencji informując mnie, że "jak wytrzymam jeszcze dziesięć km to będę mógł zjeść lunch w swoim ulubionym ramen-ya chain"... Japończycy mówią, że ich "komputery pokładowe" odmóżdżają i ograniczają, ale damn it, nie chcę stresu w czasie podróży, szczególnie kiedy czasu niewiele smile
  • kapitankloss1 01.02.05, 18:58
    > "Where the streets have no name" to nie tylko Japonia

    No to podaj gdzie bo jestem ciekawy.

    > Ale nie tego mi brakuje w Stanach, żeby gdzieś dotrzeć wystarczy wydruk
    > z Mapquesta. Chodzi mi o GPS-a jako towarzysza podróży, k
    > tóry potrafi mi odpowiedzieć gdzie jest najbliższy bankomat i nauczy
    > się moich preferencji informując mnie, że "jak wytrzymam jeszcze dziesięć
    > km to będę mógł zjeść lunch w swoim ulubionym ramen-ya chain"...
    > Japończycy mówią, że ich "komputery pokładowe" odmóżdżają i ograniczają,
    > ale damn it, nie chcę stresu w czasie podróży, szczególnie kiedy czasu
    > niewiele smile

    Hehehe....takie bajery sa fajne ale mysle ze wiekszosc ludzi po prostu tego az
    tak nie potrzebuje po tej stronie oceanu. Jest to po prostu droga zabawka.
    Lubie wlasnie przygode znalezienia czegos nowego. Do czego by sie przydalo to
    do lokacji stacji benzynowych.

    z elektroniki dla mnie najwazniejsze miec dobre stereo z minimum 6
    glosnikami...MP3 az tak to nie...ale zmieniarka do CD...6 jest potrzebna.

    Co do montowania TV to w Kanadzie jest to zdaje sie nielegalne gdzies przed
    kierowca. Musi byc z tylu.
  • logik_obiezyswiat 02.02.05, 10:37
    > > "Where the streets have no name" to nie tylko Japonia
    >
    > No to podaj gdzie bo jestem ciekawy.

    Hmm, w dużej części Islamabad, Stary Manheim, Arillas w Grecji, Brasilia w Brazylii, Iqualuit w Iraku, Managua w Nikaragui, Zermatt w Szwajcarii, wiele miejscowości w Chinach, Botswanie, Tajlandii, Etiopii, Nikaragui, Dubaju, Uzbekistanie, na Kostaryce, ba, nawet w Stanach to nie taka rzadkość wink (www.pbs.org/klru/forgottenamericans/focus.htm)
  • kapitankloss1 02.02.05, 15:16
    Hahahahahahah.....dobiles mnie, o czym my tutaj rozprawiamy?

    Tak samo nie ma nazw w niektorych miejscach w Mongoli, w Kongo, w Polsce,
    Wietnamie, i Chile...o Antarktyce juz nie wspominajac.

    Sek jest w tym ze w miejscach gdzie samochody so norma, a nie osly lub rowery
    lub narty i w tych miejscach wiekszosc obywateli (lub turystow) sie porusza
    samochodem....to ta lista miejsc spada do wlasciwie Japoni, gdzie w wielkich
    miastach nie ma nazw ulic (oprocz wiekszych).
  • logik_obiezyswiat 03.02.05, 03:49
    kapitankloss1 napisał:

    > Sek jest w tym ze w miejscach gdzie samochody so norma, a nie osly lub rowery
    > lub narty i w tych miejscach wiekszosc obywateli (lub turystow) sie porusza
    > samochodem....to ta lista miejsc spada do wlasciwie Japoni, gdzie w wielkich
    > miastach nie ma nazw ulic (oprocz wiekszych).

    Wiem, wiem, chciałeś przykłady na to, że ludzie radzą sobie bez nazw ulic, dostałeś i masz rację - w Polsce też sobie radzą wink Tak czy owak, logicznie rozumując, to, że ktoś nie był skolonizowany (zmuszony do nazywania ulic), albo nie naśladował obcych zwyczajów, nie musi oznaczać, że zrobił ogromny błąd, tylko dlatego, że obcy nie może się odnaleźć (choć przeważnie mowa jest o tych legendarnych częściach Tokio, gdzie nawet taksówkarze jeżdżą na GPS-y). Gdyby tubylcy uznali, że nazwy są lepsze, pewnie by je wprowadzili, racja? Japoński rząd jak uzna coś za lepsze to nie liczy się zbytnio z podatnikiem i wprowadza inowacje wydając ten stosunkowo duży przecież haracz. Może się nad tym zastanawiali, ale zadecydował rozwój elektroniki? (elektronika uratowała kiedyś zniesienie kanji). Algorytm rozszyfrowywania adresów nie jest trudny do pojęcia, szczególnie jak się załapie, że domy bywają numerowane wg czasu ich stawiania (adres może zasugerować czy penpal mieszka w nowym budownictwie, cha cha). Wsytarczą dobre chęci i zwykłe przyzwyczajenie.
  • kapitankloss1 03.02.05, 14:46
    Ja nie pisze ze popelnili blad nie nazywajac ulic, bo z tego co czytalem to
    amerykanie podobno to im wprowadzili po wojnie ale Japonczycy to odrzucili.
    Japonczycy latwo nie zmieniaja tego co im juz od dawna w kulturze siedzi. Ale
    to wlasnie Japonczycy czesto nie moga sie znalezc. Ile razy ja z nimi
    jezdzilem to tyle razy sie gubili...chyba ze jezdzili tymi drogami co zawsze.
    Nie trzeba zmieniac, ale z tego sie wynosi ze GPS i nawigacja jest tak
    popularna w Japoni, a poza sie na razie nie przyjela.

    Elektronika uratowala kanji ale zepsula wiedze pisemna kanji.

    Hahaha...az tak daleko to jeszcze sie nie posunalem zeby sprawdzic czy w nowym
    czy starym domku/mansionie ktos mieszka...Notabene, ja z mapa, nigdu nie mialem
    problemu poruszania sie w Japoni.

    Nie mysle ze mowa jest tylko o Tokyo, w Nagoya tez wlasciwie wszedzie
    jest "trudno" dojechac. Nawet na wsi w Niigata-ken jak bylem, gdzie az tyle
    tych drog to nie ma Japonczycy byli zdani na GPS. Moze ta nawigacja zaczyna
    kreowac nowa generacje ktora nie ma zmyslu geograficznego i sie uzalezniaja od
    elektroniki.
  • siecioslaw 02.02.05, 00:09
    logik_obiezyswiat napisał:

    > siecioslaw napisał:
    >
    > > Z tą elektroniką to ciekawe - w Ameryce też niezła ta elektronika ...
    >
    > Ale na nawigacji się zawiodłem - GPS ma wyglądać tak: <a
    href="www.jp.sonystyle.com/Product/Car/Nv-xyz77/Store/index.html"
    target="_blank">www.jp.sonystyl e.com/Product/Car/Nv-xyz77/Stor e/index.html</a>

    Ba - taki gps to marzenie nawet w Japonii. Szczególnie, że do sprzedaży wszedł w
    okolicach lipca zeszłego roku. Ciekawe jak Japończycy rozwiązują to, że GPSy nie
    działają w miejscach z wysoką zabudową - jak np. centra miast. Po co komu taki
    gadżet jak nie działa? Zakładając oczywiście, że jest to GPS a nie jakiś
    naziemny system nawigacyjny.

    > ronicznych bajerach - w GPSie masz DVD, TV, ostatnio internet, obsługa głosem,
    > do tego kamery do parkowania, radar wykrywający zbyt szybkie zbliżanie się do s
    > amochodu przed tobą, stacyjka na pilota, otwieranie drzwi na odciski palców, os

    o to strasznie nieprzyjemne zimą smile bo można nawet nie otworzyć samochodu ... a
    już na pewno nie w rękawiczkach - hehe - śmieszą mnie takie gadżety.

    > tatnio nawet wykrywanie ludzi na poboczu i automatyczne parkowanie "dla blondyn
    > ek".
    >
    > A "głupie" nazwy i napisy na samochodach? Przecież napisy łacińskie dla wielu A
    > zjatów czy Arabów to tylko ozdobniki, Japończycy to się jeszcze czasem postaraj
    > ą, żeby napis na zdanie wyglądał... Jak to mówił kiedyś pewien znajomy podróżni
    > k - "pamiętaj białasie, twoje literki to dla nas tylko ornament". My śmiejemy s
    > ię z Potu Pokariego, a oni z naszych kanji-tatuaży, kanji-ręczników, itd. Śmiec
    > h to zdrowie, nie obrażajmy się, że ktoś robi sobie jaja z naszych literek, szc
    > zególnie jak to działą w obie strony.


    Przecież, szczególnie my tutaj, się nie obrażamy. Jesteśmy, jak sądzę, raczej
    pozytywnie nastawienie, chcemy poznać obcą kulturę i nie ulegać stereotypom.

    Pozdrawiam,
    P.
  • logik_obiezyswiat 02.02.05, 08:41
    siecioslaw napisał:

    > Ba - taki gps to marzenie nawet w Japonii. Szczególnie, że do sprzedaży wszedł
    > w
    > okolicach lipca zeszłego roku.

    Oczywiście, tak jak wszędzie GPS to dodatek, na wyposażeniu jest tylko w drogich samochodach, ale że to jest marzenie, to nie przesadzałbym, 15 manów to pestka, dwa razy droższy/lepszy sprzęt wkłada się aktualnie np. do wanów rodzinnych Toyoty.

    > Ciekawe jak Japończycy rozwiązują to, że GPSy ni
    > e
    > działają w miejscach z wysoką zabudową - jak np. centra miast. Po co komu taki
    > gadżet jak nie działa? Zakładając oczywiście, że jest to GPS a nie jakiś
    > naziemny system nawigacyjny.

    Są i GPSy wspomagane systemami naziemnymi (wtedy samochód ma charakterystyczne sześć antenek na rogach), ale to zbędny bajer, bo mimo wszystko wysoka zabudowa jest tak rzadka, że nie sprawia to jakiegokolwiek problemu.

    >> otwieranie drzwi na odciski palców, os
    > o to strasznie nieprzyjemne zimą smile bo można nawet nie otworzyć samochodu ...
    > a
    > już na pewno nie w rękawiczkach - hehe - śmieszą mnie takie gadżety.

    Niewiele jest miejsc, gdzie tak mrozi, a żaden z tych amochodów nie jest otwierany TYLKO na odcisk palca, pilot w breloczku to podstawa, szczególnie jak jest się w mroźnych rewirach. Myślałeś, że tradycyjny kluczyk poszedł do kosza? Śmieszą mnie takie założenia wink

    > > h to zdrowie, nie obrażajmy się, że ktoś robi sobie jaja z naszych litere
    > k, szc
    > > zególnie jak to działą w obie strony.

    > Przecież, szczególnie my tutaj, się nie obrażamy. Jesteśmy, jak sądzę, raczej
    > pozytywnie nastawienie, chcemy poznać obcą kulturę i nie ulegać stereotypom.

    Ja rozumiem, ale często mimowolnie komentujemy sprawy dla nas nienaturalne bez spojrzenia na sprawę z różnych stron, a w ten sposób rodzą się stereotypy. To co nas śmieszy, dla tubylca może być śmiertelnie poważne i włożenie zagadnienia do szuflady "śmieszne" albo "bezsensowne" jest niesprawiedliwe, ba, nauczyłem się pewnej zasady - jeśli coś mnie rozśmiesza w jakimś kraju, to znaczy to tylko tyle, że nie rozumiem tego, co widzę. A "bez sensu" wyleciało z mojego słownika dawno, dawno temu... Nie ma wielu bezsensowności na świecie, są tylko za słabo zbadane tematy.
  • kapitankloss1 02.02.05, 15:49
    > Niewiele jest miejsc, gdzie tak mrozi, a żaden z tych amochodów nie jest
    otwier
    > any TYLKO na odcisk palca, pilot w breloczku to podstawa, szczególnie jak
    jest
    > się w mroźnych rewirach. Myślałeś, że tradycyjny kluczyk poszedł do kosza?
    Śmie
    > szą mnie takie założenia wink

    Nie mysle ze zalorzenie jest ze kluczyka juz nie ma. Rozmowa jest o otwieraniu
    na odciski, wiec mysle ze twoja interpretacje jest smieszna. Ja tez mysle ze
    otwieranie na odciski to smieszna rzecz. W Polnocnej Ameryce byl warian na
    kod, ale sie nie przyjelo. I mysle ze takie gadzety tez sie nie przyjma, choc
    ostatnio Lexus to zaczyna intalowac. Jest to jak zawsze postep technologi i
    mysli tworczej ktora bedzie ztepiona przez realia.

    >A "bez sensu" wyleciało z mojego słownik
    > a dawno, dawno temu... Nie ma wielu bezsensowności na świecie, są tylko za
    słab
    > o zbadane tematy.

    Pisac takie epitety? Wyciagnijmy to dalej. Sens jest absolutnie we wszystkim,
    bo zawsze mozna znalesc kogos kto w czyms widzi sens. Zgadzam sie ze sa tylko
    slabo niezbadane tematy, lecz takiej egalitarnej mysli nie narzucisz na
    wiekszosc ludzkosci.
  • logik_obiezyswiat 03.02.05, 03:32

    > Nie mysle ze zalorzenie jest ze kluczyka juz nie ma. Rozmowa jest o otwieraniu na odciski, wiec mysle ze twoja interpretacje jest smieszna. Ja tez mysle ze
    > otwieranie na odciski to smieszna rzecz.

    No właśnie wciąż nie rozumiem dlaczego jest to śmieszne. Wkurza mnie mój pęk kluczy, szczególnie kiedy mam torby zakupów pod pachami, a mógłbym otworzyć samochód palcem, odpalić też bez grzebania po wszystkich kieszeniach (obieżyświat ma wędkarski kubraczek z setką kieszeni, cha cha). Albo taka pani w obcisłej sukience bez kieszeni, może pojechać bez torebki. Albo jakiś okropny zapominalski - jego kłopot wracania do mieskzania po kluczyki zniknie. Wyobraźnia pewnie jeszcze coś Ci podpowie. Przyznaje się, gadżety japońskie śmieszyły mnie bardzo, ale teraz zaczynam kapować dlaczego technika jest lubiana i dobrze się sprzedaje - nikt się w Japonii nie będzie z Ciebie śmiał, kiedy kupisz taki bajer. Bajer się sprzedaje, zostaje rozbudowany do systemu, jest szansa na większy biznes i łączenie technologii. Kod w Japonii pewnie by nie wypalił, bo Japończycy to leniwy, wbrew pozorom, naród. Są w stanie zapłacić sporo, żeby tylko dało się skrócić czas ich codziennych czynności choćby o kilka/naście sekund. Odcisk palca jest znacznie szybszy, prawda?

    > Pisac takie epitety? Wyciagnijmy to dalej. Sens jest absolutnie we wszystkim,
    > bo zawsze mozna znalesc kogos kto w czyms widzi sens. Zgadzam sie ze sa tylko
    > slabo niezbadane tematy, lecz takiej egalitarnej mysli nie narzucisz na
    > wiekszosc ludzkosci.

    Niczego nikomu nie miałem zamiaru narzucać, choć przydał by się może taki rodzaj savoir-vivre'u, taki LC (Logical Corectness?) forów krajoznawczych, gdzie nie wypadałoby skazywać biednych tubylców na robienie rzeczy nielogicznych bez zaznaczania, że są one nielogiczne tylko z punktu widzenia mojej własnej kultury. Dzięki temu uzyskalibyśmy trzeźwiejsze podejście i odpowiedni dystans.
  • kicune 03.02.05, 04:16
    logik,
    pojawiasz sie na forum mniej wiecej w tym samym czasie co ja. Jestes teraz w
    Japonii? W jakim miescie?
  • logik_obiezyswiat 03.02.05, 06:53
    kicune napisał:

    > logik,
    > pojawiasz sie na forum mniej wiecej w tym samym czasie co ja. Jestes teraz w
    > Japonii? W jakim miescie?

    Aktualnie w mieście tak maleńkim, że CIA od razu by mnie namierzyło, wolę pozostać anonimowy smile
  • kapitankloss1 03.02.05, 14:52
    A co Kicune, myslisz ze Logik jest ta zagubina druga czescia ciebie co zostawia
    wlaczonego kompa...i jak rano wstajesz to sie nad tym zastanawiasz?

    A tak bez namierzania za bardzo, to co ty Logik robisz, i po co jestes w
    Japoni, w takim malym miejscu?
  • logik_obiezyswiat 04.02.05, 06:48
    Lubię gadulić, ale nie o sobie, szczególnie tutaj, gdzie rozpoznanie grozi umieszczeniem w książce smile)) Większości życia nie spędziłem w Japonii, ale chyba chciałbym, żeby tak było. No chyba, że znajdzie się lepszy kandydat, bo ja jestem wygodnicki ostatnio, starzeję się (zaczynam zdawać się na nowinki), no i, co najważniejsze w takich wyborach, stanowczo za stary na uczenie się następnego języka na takim poziomie, żeby kokietować urzędniczki w celach szybszego załatwiania pilnych spraw wink
  • kapitankloss1 03.02.05, 14:57
    Smieszna, moze i zly wybor slow. Dla mnie jest to gadzet o ktorym za bardzo
    nie mysle. Ani mi sie tego nie chce, ani za negatywnie o nim nie mysle. Tak
    jak ty w wiekszosci rozna technologia jest wlasnie rozwojem i warto nowe ciagle
    wymyslac, a Japonia jest tego wymyslania krolestwem.

    Hmmm...pani w obcislej sukience ma przeciez miejsca na klucze smile

    No my chyba na tym forum juz pare razy o to Logical Corectness juz
    zachaczylismy. W wiekszosci tu pisujacy o tym wiedza, ale sa czasy ze trzeba
    sie troche pobawic z innego punktu widzenia.
  • nekos 04.02.05, 02:56
    kilka dni temu siedzialem w najnowszej toyocie crown. wlasnie kupil taka
    znajomy i chcial sie troche pochwalic. ma wszystkie gadzety ktorch az zliczyc
    trudno. w tym tez otwieranie dzwi na odcisk palca. zamiast kluczyka w stacyjce
    jest tylko przycisk. wszystko fajnie ... ale w srodku jest strasznie ciasna.
    miesca naprawde jest malo i ledwo do niej wlazlem. kolanami zawadzalem o
    kierownice chociaz fotel mialem odsuniety do samego tylu. znajomy zaplacil
    okolo 50 tys. usd a ja bym jej nie chcial nawet za 1/3 tej ceny.
    --
    ?l?R?X
  • kicune 04.02.05, 05:00
    zgadzam sie, nowa crown z zewnatrz wyglada nawet fajnie ale w srodku kicha.
    Wiekszosc japonskich samochodow wydaje sie duza, kiedy jednak sie w nie
    wsiadzie to ma sie kolana pod broda. Odwrotnie z francuskimi.
    BTW, necos przeoczyles moje pytanie w watku NISSAN czy je zignorowales?
  • kapitankloss1 04.02.05, 16:32
    Piszesz o Crown Athlete?
  • nekos 04.02.05, 16:35
    moze to i athlete. nie jestem pewien. wiem tylko ze najnowsza crown. czy to
    nastepny lexus w usa i kanadzie??
    --
    ネコス
  • kapitankloss1 04.02.05, 16:39
    Nie...w Polnocnej Ameryce sa

    Lexusy...

    IS........Alteza
    ES........Windom
    GS........Aristo
    LS........Celcior
    SC........Soarer
    RX........Harrier
    GX........Land Cruiser Prado
    LX........Land Cruiser

    ...ale od chyba konca tego roku, wy w Japoni tez bedziecie mieli Lexusy. Te
    samochody straca chyba swoja nazwe Toyoty.
  • nekos 04.02.05, 16:50
    ja juz ostatnio coraz wiecej lexusow widze. ale to chyba jacys prywatni
    importerzy je sprowadzaja.
    --
    ネコス
  • kapitankloss1 04.02.05, 16:36
    W Polnocnej Ameryce teraz wchodza dwa nowe modele Toyoty/Lexux od Lutego.

    Jeden jest Avalon z 3.5L 280HP silnikiem. Siedzialem w tym w Grudniu i bylem
    mile zaskoczony.

    Drugi to GS (Aristo). Bardzo mi sie podoba sylwetka, ale myslalem ze silnik
    wsadza taki jak w Avalonie. Nie wsadzili. Jest 3L i 4.3L....a ja bym chcial
    wlasnie ten 3.5L.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka