Dodaj do ulubionych

Zony Japonki a Polska

05.01.05, 15:13
Co wasze Japonskie zony lub Japonscy mezowie mysla o Polsce?

Moja zona, tak jak gdzies indziej napisalem, nie lubi Polski ze wzgledow
pewnych przejsc w Polsce. Podobne przejscia tez miala zona kumpla, Indyjka.
Obserwuj wątek
      • graz.ka Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 18:54
        Takie przeczytałam kilka dni temu na wp, zapomniałam wkleić (tekst jest z
        Dziennika Zachodniego). Nie dotyczy co prawda żony Japonki, ale refleksji
        Japonki z pobytu w Polsce:

        Nauczycielka japońskiego

        60-letnia Yukari Ota od trzech miesięcy mieszka w Tarnowskich Górach. Polska
        bardzo jej się podoba, opowiada "Dziennikowi Zachodniemu". Niedawno, wracając z
        Częstochowy, obserwowała zachód słońca. - Takie kolory pierwszy raz widziałam.
        Słońce zachodziło, a wokół były zamarznięte pola - Japonka szuka słów dla
        wyrażenia zachwytu.

        Ale dostrzega też minusy. Ludzie plują na chodniki, a skwery są pełne psich
        odchodów. W Japonii to się nie zdarza. Tam wszyscy mieszkańcy domu muszą się
        zgodzić, by sąsiad miał psa. No i herbata w Polsce jest zbyt gorąca! - Ale
        ludzie są tacy mili, ciepli - mówi.

        Przyjechała na Śląsk, żeby uczyć japońskiego. Za darmo, jako wolontariuszka.
        Trafiła do nas dzięki pośrednictwu Mirosława Błaszczaka, byłego attache
        kulturalnego przy polskiej ambasadzie w Tokio, a teraz dyrektora Tarnogórskiego
        Centrum Kultury. - Dla niej to wielka przygoda. Na razie doskonale daje sobie
        radę.

        Yukari uczy japońskiego dwie grupy. Z jedną spotyka się w piątki, z drugą w
        soboty. Podczas pierwszych lekcji każda z grup liczyła prawie dwie setki
        uczniów. W dużej szkolnej auli liceum nie było jej widać z ostatnich rzędów.
        Jest niziutka i ginie w tłumie. Teraz w piątki przychodzi 30 najwytrwalszych, a
        sobotnia grupa liczy około 60 osób.

        Japonka chwali wszystkich, bo pilnie się uczą. Po każdej lekcji robi
        sprawdziany. Na wielu kartkach nie ma ani jednego błędu. Wielu uczniów
        opanowało już katakanę, jeden z japońskich systemów pisma, w którym znaki
        odpowiadają dźwiękom.

        Yukari studiowała biologię, ale po wyjściu za mąż poświęciła się pracy w domu.
        Czwórka dzieci dorosła i wtedy postanowiła zrobić coś dla siebie. Trafiła do
        stowarzyszenia promującego japońską kulturę i język. Zaczęła uczyć
        obcokrajowców. Tak dotarła do Polski.


        --
        zapraszam na forum grażki o origami

        serce jest bogactwem,
        którego się nie sprzedaje ani nie kupuje, ale które się ofiarowuje
    • kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 20:02
      Sytuacje nie byly przyjemne wiec na wesolo raczej nie...wlasnie chce zobaczyc
      czy to my mielismy pecha czy tak odbieraja Polske wiekszosc obcorkrajowcow (nie
      bialych)...Dodam ze jestem z Warszawy i to wszystko dzialo sie w Warszawie.
      Bylismy u znajomego w Gdansku i nie bylo zadnych problemow...ale to bylo
      wlasnie w pierwszych 3 dniach pobytu.

      Zaczne od najgorszych:

      1. Wskoczylismy do tramwaju i nie zobaczylem numeru bo wlasciwie wszystkie
      jechaly w dobrym kieronku. Tylko ze akurat nasz tramwaj skrecil i pojechal pod
      Stadion Dziesieciolecia(zgroza!). Wysiedlismy i czekamy na tramwaj w przeciwnym
      kieronku w calym gronie ludzi. A tu podchodzi 3 facetow (wlasciwie to mieli
      pewnie po 20 lat) i zaczyna sie historyjka (opisze kiedy indziej) Sek w tym ze
      celem byla kradziez. Strzelaja roznymi tekstami chcac nas odciagnac od tlumu.
      Bylo nie za fajnie. Uratowalo nas to ze w koncu przyjechal tramwaj, zlapalem
      zone (wlasciwie zone za +3 dni) i skoczylismy do srodka. Tamci jednak nie
      gonili. Zona sie poplakala i mozna sobie od razu wyobrazic jakie zdanie sobie
      wyrobila o Polsce.

      2. Na tym sie nie skonczylo. Dzien chyba pozniej jestesmy przyDomach Centrum a
      tu jakas babcia z morda na zone ze czrne wlosy jak u diabla, itd., itd.
      Pchnalem babcie i mialem zamiar jej dolozyc glanami w zeby (wlasciwie to
      staruch nie miala...przynajmniej bym jej zdemolowal szczeke i by umarla). No
      ale po co sie znecac nad wariatka i tak juz zrobila swoje. Nastepny minus dla
      Polski.

      3. Podobna sytuacja sie powtorzyla z jakims zapitym dziadkiem choc nic nie
      mowil ale z oczu i wyrazu twarzy bylo wiadomo co mysli. Takich momentow bylo
      pare. Rasizm na calego. Zonie przestalem mowic zeby jej jeszcze dalei nie
      zrazac, choc juz wiecej nie mozna. Z ta zona kolegi byly wlasnie takie same
      problemy.....ze czarna, ze taka, itd. Dlatego kolega sie wyprowadzil z Polski
      bo nie bylo by jak zyc.

      4. U fryzjera byly negatywne komentarze o wlosach, miny, wyrazy nieszczescia ze
      trzeba sie dotykac wlosow kogos nie-bialego. Zacofanie kompletne.

      5. Takie przejscia zaostrzyly jej poglad na Polske i zaczelo w koncu razic
      bieda i brudem na ulicach...a tego bylo duzo....dodajmy jeszcze pijanych (w
      Japoni tez sa pijani ale jakos tak bardziej na poziomie)

      I co z tego ze zabytki i widoki byly piekne....szybko sie o tym zpomni jak sa
      gorsze wspomnienia.

      6. W kosciele musielismy miec spotkanie z ksiedzem i wywiad gdzie bylo trzeba
      potwierdzic ze jako nie chrzescijanka to ona nie klamie, itd. na roznych
      oficjalych papierach. Szczyt glupoty! Mialem zamiar sie spytac ksiedza czy wyda
      mi oficjalne potwierdzenie czy on nie klamie i cala jego religia (pisze jego bo
      niestety od slubu raczej sie oddalilem od katolicyzmu...przezylem szok)...w
      jakich my czasach zyjemy!?!? Inkwizycja czy co?

      7. Ciagle wolanie na nia Chinka przez Polakow z raczej negatywnm wizerunkiem
      (to raczej tutaj w Kanadzie).

      No i na tyle, nie wesolo. Chce poczytac o bardziej weselszych wspomnieniach.
      Ta pani co miala wywiad to pamietajmy ze rozmawia z gazeta i nie powie do konca
      prawdy...choc moze i ta prawda jest bardzo pozytywna.
      • chiara76 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 20:07
        hmmm, rzeczywiście nieciekawie. To trochę tak, jak ja zraziłam się do Włochów
        po naszym pobycie w październiku w Rzymie. Jedyni sympatyczni ludzie tam dla
        nas to była obsługa chińskiej knajpki, nie muszę wyjaśniać, że sami Chińczycy.

        Czy zraziło mnie to do Włoch? Uczciwie powiem, że trochę tak. Owszem, mają
        ładne zabytki, ale może pechow trafiliśmy na samych niemiłych, więc nie mam
        chęci szybko tam wrócić. Wrócę sobie do Grecji, czy Portugalii.
        Ale fakt, nie było rasistowskich wstawek, czy czegoś takiego, to nie. Oni po
        prostu zlewają turystów i ja im osobiście życzę, żeby im się raz przyśnił taki
        sen, że rok nie ma żadnego turysty w Rzymie. Od razu zrobili by się milsi.

        Aczkowliek moja znajoma ma znajome , które tu mieszkają i studiują na Akademii
        MUzycznej, i są zadowolone i chwalą sobie Polskę. Pewnie zaleźy też od
        przypadku.
        --
        Kabaty-Moczydlo
        Portugalia i portugalski
        Japonia
        • onnanohito Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 20:36
          ogólnie te opowieści to faktycznie "do d...", mam jednak kilka uwag:

          1/ kradzież / napad na przystanku - to niezależne przecież od rasy???

          2/ w ogólniaku miałam pomarańczowe włosy i takie, hmm, a'la The Cure - nie raz
          i nie dwa babcie różne się na mój widok żegnały, pluły, od szatanów wyzywały -
          a ja rasy białej, jak w mordę strzelił smile

          3/ studiowałm na japonistyce no i mieliśmy wielu wykładowców Japończyków,
          zresztą wydział to była orientalistyka, więc i Chińczycy i Koreańczycy itd.
          Przez calusieńkie 5 lat studiów (a nawet z hakiem smile nie spotkałam się nigdy z
          żadną tego typu reakcją (łaziliśmy na piwo, na wystawy, do kina, no w różne
          miejsca z Japończykami), byłam na jednym ślubie japońsko-polskim, na weselu w
          knajpie ... mój wykładowca z żoną i 2 dzieci odwiedzili mnie w Gdańsku, byliśmy
          na Starówce, w knajpach kilku, w Malborku - no nigdzie, nigdzie nie było
          niczego takiego ....
          Potem w mojej pracy - przyjeżdżali do nas ciągle Japończycy i z nimi się w
          różne miejsca chodziło. I to na przykład ja jedna bidna i 4 Japończyków - nigdy
          słówka nie usłyszałam złego.
          Mieliście chyba pecha? Nie wiem, wydaje mi się, że największą agresją nasi
          niektórzy współrodacy darzą Murzynów i Arabów, to sama widziałam, a przez tyle
          lat z Japończykami - nic a nic?

          Trzymajcie się w każdym razie - wydaje mi się że z głupota można się spotkać w
          każdym zakątku ziemi!!!

          Pozdrawiam
          • kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 20:57
            1. Nie no napad nie mial nic wspolnego z rasa....bylismy za dobrze ubrani i z
            teczka no i byl pech...ale wspomnien sie nie odwroci.

            2. Wiesz, ja bylem kiedys Goth(em?) z glanami 20-dziurkowymi, czarno
            farbowanymi wlosami, i wisniowymi paskami we wlosach (muzyki to nadal czesto
            slucham). W Kanadzie sie nikt nie przyczepial. Wiem ze to nie musialo byc
            bazowane na rasie, ale jednak tak moja zona to odebrala i tego sie nie zmieni.

            No wiesz, pech byl, ale tego pecha sie nie odwroci....probuje ja przekonac
            przez brzuch bo lubi Polskie kielbasy i szynki, ale do Polski jechac nie chce.

            Ale godze sie z tym ze jej nigdy nie przekonam...Japonczycy to jednak narod
            ktory tylko moze przekonac wlasna telewizja lub znany Japonczyk smile...innym nie
            wieza....troche to boli bo jednak jestem Polakiem...
        • pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:34
          A propos znajomych z Chopin Academy, Chiara - moja zona ma teorie, ze mlode
          Japonki tylko po to tu przyjezdzaja zeby znalezc sobie bialego bojfrienda i
          poszpanowac przed kolezankami w kraju. To o czym pisalismy tu juz w innym
          watku - Japonki marza o mężu z Europy lub Ameryki.

          Zapytajcie ludzi na japonistyce - ilu chlopakow ma dziewczyny-japonki z
          Akademii Muzycznej...
      • kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 21:39
        Z tym napadem to bylo tak...

        Stalismy na tym przystanku, a ja mialem teczke w lewj rece. Nagle z przodu
        stanelo dwoch nie ciekawie wygladajacych gosciow. Katem oka zobaczylem ze za
        mna stanal jeszcze jeden. No i zaczelo sie...taki tekst...

        Za rogiem w jakiejs uliczce wlamano sie do samochodu jakiejs pani i ukradziono
        teczke z Nokia (widac ze jesli sie ma teczke to tez i musi byc Nokia). Podobno
        bylo dwoch zlodziei, jeden w dresie a drugi zupelnie wygladajacy jak ja, no i
        oczywiscie ja mam teczke (z prawdopodobnie Nokia w srodku). Jesli nie jestem
        winny to oczywiscie nie ma sie czym obawiac, pojdziemy do tej uliczki i pani
        powie czy to ty, no i bedzie trzeba sprawdzic czy jest Nokia. Ja slucham i
        nigdzie nie ide. Ci nalegaja i zaczynaja grozic pobiciem i pokrojeniem mnie i
        dziewczyny...w ich slowach, az tak ze z nas strzepy beda fruwaly po ulicy...nie
        wiem jak dlugo to wszystko trwalo bo wedlug mnie to wiecznasc. Przyjechal w
        koncu tramwaj w sam krytyczny czas i wsiedlismy. Nic sie nam nie stalo oprocz
        bicia serca i nic nie udalo sie im ukrasc.

        Notabene, w teczce mielismy akurat niezla sume pieniedzy, co prawda nie
        pamietam dlaczego.
        • pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:06
          Zanim sprowadzilismy sie do Warszawy, przez rok mieszkalismy we Wroclawiu.
          Zona - wtedy jeszcze narzeczona przyjechala do Polski 20 stycznia - na Okeciu
          byla okropna mgla, wiec samolot wyladowal w Katowicach. Nikt jej niczego nie
          wyjasnil, wsadzili ja do autobusu (myslala ze jedzie do terminau) i przez szesc
          godzin jechala do warszawy. Tu ja ja odebralem i zaraz wsadzilem na nastepne 5
          godzin do syfiastego pociagu. Wysiedlismy o polnocy na zasikanym dworcu Wroclaw
          Nadodrze w nienajlepszej dzielnicy, wsrod odrapanych kamienic, powybijanych
          okien i popsutych lamp. Mroz minus 15 stopni, ciemno, okropnie. Wyobrazacie
          sobei jak sie czula?

          Przez rok nie miala co ze soba zrobic - zero znajomych, mieszkanie z bratem i
          jego kolega w dwupokojowym mieszkaniu, zero pracy zadnego zajecia (no po 6
          miesiacach znalazlem jej lekcje japonskiego raz w tygodniu w szkole jezykowej).
          Wpadla w okropna depresje. Mowila ze czuje klaustrofobie i nie moze oddychac.
          Zostala tylko dlatego ze mnie kocha.

          • pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:10
            Do dzisiaj kiedy ktos sie jej pyta czy lubi Polske odpowiada, ze nie - to
            okropny kraj do zycia. Najbardziej przeszkadza jej brak slonca zima i
            nieuprzejmosc obcych ludzi (bo jak znajomi to mili).

            Teraz ma juz dobra prace (zarabia trzy razy wiecej ode mnie), swoich
            przyjaciol, mamy wlasne mieszkanie, ustabilizowane zycie, w warszawie widac juz
            oznaki japonizacji (mozna isc na sushi, czasem rpzyjezdza ktos z koncertem),
            jest juz internet wiec moze sluchac radia, ogladac wiadomosci, mailowac z
            rodzina etc. Ale i tak zapewnia, ze kiedy ja umre (a umre na pewno wczesniej
            niz ona - wiadomo Polacy zawsze zyja krocej od Japonczykow), to ona natychmiast
            wyjezdza z tego kraju.

            • onnanohito ... 05.01.05, 23:52
              nie będę się na ten temat rowodzić, bo przecież miłe ma byc to forum, nieprwdaż?
              ale jakoś tak ... zawsze mnie to strasznie wkurza, jak ktoś tak mówi o naszym
              kraju, no - o naszej Ojczyźnie .... no proszę Cię ...

              no to jeszcze anegdotka mini

              wróciłam zachwycona z pierwszego pobytu w Japonii, wiadomo, jak tam jest - w
              każdym sklepie ukłony w pas i witanie gościa z tym zaśpiewem itd. itp., ukłony,
              grzeczność, karność .... oj, dużo by opowiadać - taka tam była atmosfera cały
              czas

              jestem w Polsce, na drugi dzień jechałam na studia podyplomowe do Wrocławia, no
              na zajęcia, stoję w kolejce do kasy na dworcu PKP, pan przede mną daje 100 PLN,
              a baba z okienka do niego: DROBNE, on że nie ma, ona: ALBO DROBNE, ALBO BILETU
              NIE BĘDZIE, on, że nie ma i co teraz:NIECH IDZIE, ROZMIENIA, JA DROBNYCH NIE
              MAM I NIE URODZĘ, inny facet z kolejki już aferę kręci i wiecie co ....
              poczułam się, jakbym ........................odetchnęła świeżym górskim
              powietrzem!

              NARESZCIE W DOMU!

              ja tak właśnie myślę o Polsce ... - w końcu przyzwyczajenie jest drugą naturą
              człowieka ...
              • kapitankloss1 Re: ... 06.01.05, 15:33
                Prawda jest prawda, ja sie przyzwyczailem do czegos innego wiec ojczyzna
                ojczyzna....rzeczywiscie zostawmy ten temat.

                Ale niestety tego co niektorzy Japonczycy sadza oPolsce nie da sie latwo
                zmienic.
              • pprzybyl Polska, ech 06.01.05, 18:36
                Przepraszam, nie chcialem nikogo urazic moją opinią nt Polski. Teraz widzę, że
                sie źle wyrazilem. Poczulem sie wlasnie tak, jak onnanohito. Po prostu u
                siebie. Mimo wszystko da sie tu jakos zyc i , jak widac, japonczykom moze sie
                nawet podobac.

                Moim tesciom tez sie zawsze bardzo podoba. Zwlaszcza Zelazowa Wola im sie
                podobala (jedli tam pierwszy raz w zyciu sledzie po japonsku).
      • pprzybyl Re: Zony Japonki a Polska 05.01.05, 23:38
        Acha, jeszcze a propos przezyc Kapitana ze slubem - my tez bralismy koscielny i
        to w najbardziej skomplikowanej wersji ze wszystkich - koscielny-konkordatowy,
        z niekatoliczka, cudzoziemka, w dodatku poza miejscem stalego zameldowania i w
        nie swojej parafii. Papierkow bylo troche do zalatwiania, ale nikt sie jakos
        nie dziwil i nie robil problemow. Slub bralismy w Wilanowie i dopiero pozniej
        dowiedzialem sie ze tamtejszy ksiadz (ten co to kiedys byl na liscie bogaczy
        Wprost), potrafi byc bardzo nieprzyjemny, jesli da mu sie za cienka koperte. My
        dalismy 300 zl i obylo bardzo OK.

        Mysle, ze mieliscie po porostu pecha, albo bylo to na tyle dawno, ze od tego
        czasu zdazylo sie tu juz troszke pozmieniac.
        • kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 15:29
          Ze slubem nie bylo problemow. Mnie sie po prostu nie podobaly te wszystkie
          pytania, szczegolnie potwierdzajace prawomownosc, i formularze. Nasz slub byl
          identyczny do twojego, tez mielismy sporo papierow, tlumaczen przez ambasade,
          itd. Wszystko poszlo dobrze. Slub byl w Niedziele wiec byla i cala msza wiec
          byl dlugi i jeszcze w dodatku bylo sporo nieznanych ludzi....doliczyc jeszcze
          mozna Japonskich turystow co robili zdjecia przed kosciolem. Bralismy slub w
          Sw. Annie przy starowce wiec bylo durzo turystow.
      • nekos Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 16:11
        tak, tez mam zone japonke. dodam ze bylismy razem w polsce na wakacjach 4-5
        razy (nawet dokladnie nie pamietam) i baaardzo sie jej tam podobalo. nigdy nic
        przykrego jej sie w polsce nie przydazylo a wrecz przeciwnie zawsze bylo
        wspaniale. nawet namawiala mnie wiele razy zebysmy sie tam przeprowadzili.
        --
        ネコス
    • kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 18:34
      A wiec statystycznie, bazowane na bardzo wielu osobach(3) wychodzi ze...

      33% zon lubi Polske
      67% zon nie lubi

      To jest ulamek z badan CBOS o nastawieniu Polakow:

      Kolejną grupę narodów stanowią w sondażu takie, w stosunku do których
      sympatia również przeważa nad niechęcią, jednak proporcje pozytywnych i
      negatywnych uczuć są bardziej wyrównane.

      Zaliczają się do niej: Irlandczycy (39% sympatii - 15% niechęci), Litwini
      (38% - 21% ), Duńczycy (35% - 14%), Finowie (32% - 16%), Japończycy (32% -
      22%), Austriacy (31% - 21%), Słoweńcy (30% - 21%), Łotysze (29% - 23%) i
      Estończycy (26% - 21%).
        • kapitankloss1 Re: Zony Japonki a Polska 06.01.05, 22:30
          W tym wycinku z ankiety o Kanadzie nie bylo. Pewnie bym powiedzial ze jest
          wiecej pozytywnych niz negatywnych z powodu malego zapoznania z Kanada...a wiec
          i mniejszej szansy znalezienia tych negatywnych stron. Do tego sie jeszcze
          doda ze Kanada, nie tak jak USA, nie wlazi innym narodom w zupe wiec i mniej
          extremalne sa o niej opinie.

          Co do zony, to w Toronto mozne byc (Japonia oczywiscie nadal jest gora) i tu
          zyc. Jest pelno roznych ludzi z calego swiata wiec jest widac razniej. Im
          mniejsze miasto tym gorzej no i mniej ciekawie.
      • menelkir Re: Zony Japonki a Polska 07.01.05, 02:11
        No coz, ja forumowej statystyki w zadna ze stron nie podbije,
        jako ze zony Japonki nie posiadam (choc w przyszlosci, kto wie wink.
        Ale zeby sprobowac choc troche ja zrownowazyc - wsrod moich
        znajomych jest rowniez malzenstwo Polak/Japonka, mieszkaja
        od kilku lat w Polsce. I co mnie mocno swego czasu dziwilo,
        to wlasnie jego o wiele bardziej ciagnie do Japonii, podczas
        gdy ona nie ma zupelnie nic przeciwko mieszkaniu w Polsce
        i bardzo jej sie tu podoba. Sa wiec rowniez i takie przyklady.

        Kapitanowi i pprzybylowi bardzo wspolczuje, ze spotkaly ich
        tak przykre sytuacje sad, ale podobnie jak onnanohito uwazam,
        ze rzeczywiscie mieliscie troche pecha. Polska generalnie
        jest krajem niezbyt bezpiecznym i niestety takie "przygody"
        moga sie przytrafic kazdemu, bez wzgledu na narodowosc.
        Podobnie jak onnanohito wielokrotnie spedzalem czas w roznych
        miejscach w towarzystwie Japonczykow (znajomego zabralem nawet
        na mecz, choc wybranie sie na stadion pilkarski w naszym kraju
        wiele osob utozsamia z proba samobojcza) i praktycznie
        nie zdarzaly nam sie zadne zaczepki czy okazywanie niecheci
        ze wzgledu na ich inny wyglad. Podobnie gdy podrozowalem
        w ubieglym roku we dwojke z japonska przyjaciolka, ani razu
        nie zetknelismy sie z czyjas niechecia, nie mowiac o agresji.

        Pamietam za to raz, jak znajomego Japonczyka zaczepiala jakas
        pijana grupka w autobusie nocnym, czym sie zreszta w ogole
        nie przejal; opowiadal mi na drugi dzien z usmiechem (polski
        zna dosc slabo), ze zwracali sie do niego na caly autobus
        "ty, Bruce Lee!" i chyba cos od niego chcieli, ale nie wie co.
        Na szczescie na zaczepkach sie skonczylo, i to na szczescie
        raczej dla nich, bo jak na ironie owze znajomy jest bylym
        kickbokserem i karateka, a obecnie pracuje jako trener judo. smile))
    • grey-pippin Re: w Krakowie 11.01.05, 06:11
      Trzy lata temu zaprosialm do Krakowa na Sylwestra i Nowy Rok 2 Japonczykow
      pracujacych naukowo w Niemczech. Spedzili w Krakowie okolo 10 dni (a jechali 18
      godzin autobusem z pijanymi "gastarbaiterami") i mieszkali z cala moja rodzina
      w domu w podkrakowskiej wsi. Byla akurat ladna sniezna i mrozna zima. Obydwoje
      polubili Polske, a kiedy Niemcy po 2 latach na dowidzenia zapytali Japonczyka
      gdzie mu sie najbardziej podobalo (zwiedzil rozne kraje w tym Irlandie,
      Holandie, Francje i Anglie) on powiedzial najfajniej bylo w Krakowie, kiedy Ci
      Niemcy mi to powtorzyli serce mi uroslo smile
      • kapitankloss1 Re: w Krakowie 11.01.05, 14:39
        Fajnie! Im wiecej bedzie takich co lubia, tym wiecej bedzie w telewizji
        Japonskiej pozytywnych odcinkow o Polsce, no i dodajmy ten puch, i powoli
        zbudujemy sobie dobra opinie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka