> Denerwuje mnie pogląd Japończyków na temat przewożenia niemowlaków i
> małych dzieci w samochodzie . Fotelik samochodowy to baaaardzo
> rzadki widok , na ogół dzieci trzymane są na rękach lub na
> kolanach .
Zgadzam się w pełni. Jak mnie Japończycy pytają co mnie najbardziej w nich
szokuje, to odpowiadam, że "ich chęć do zabijania swoich dzieci" (o Polakach
mówię to samo, ale zamiast "swoich" daję "czyichś" i opowiadam o piractwie
drogowym). Z tego co widzę u siebie w przedszkolu (Sapporo, miasto trzy razy
większe od Nagoi, ale mniej ludzi, więc łatwiej rozwinąć prędkość na pustawych i
szerokich ulicach), to wszyscy foteliki mają, ale najczęściej dzieci w nich
siedzą nieprzypięte albo stoją lub łażą. Znajomy miał wypadek, bo mu synuś po
desce rozdzielczej pełzał. Szczęście w nieszczęściu, że mimo najwyższej w kraju
przeciętnej prędkości - stłuczki kończą się przeważnie guzami. Tego właśnie
argumentu najczęściej używają ci, których o to pytam - bo co się może stać? W
zeszłym roku w Hakodate niemowlę przebiło przednią szybę i przeleciało kilka
metrów, więc ta argumentacja do mnie nie przemawia.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.