> nie jestem fanem japonskiej kultury tak jak wiekszosc cudzoziemcow tutaj mieszkajacych
Nie wiem dokładnie co chcesz przez to powiedzieć, ale skąd te zaskakujące dane? Mam pod ręką wyniki ankiet jedynie z mojego miasta, ale "chcę lepiej znać kulturę i język" to drugie po "chcę lepszej pracy" życzenie przeciętnego cudzoziemca skierowane do władz miasta Sapporo. A może chcesz powiedzieć, że wyjeżdżający do Stanów czy Australii są w większości "miłośnikami" kultur tych krajów?
Tak sobie przejrzałem wyżej wspomniane wyniki (
www.city.sapporo.jp/kokusai/news/file/report_all.pdf) i stwierdziłem, że potwierdzają one bardzo proste reguły - źle jest przede wszystkim ludziom bez języka i pracy (choć to mniej niż 10% ogółu, mimo, iż bezrobocie u nas okrutne). Oczywiście nie jest to reguła, bo znam też grupki "wiecznych narzekaczy", przeważnie jednego zawodu, jednego kręgu językowego. Wyłapują oni "smaczki" pokazujące, że w tym kraju żyć się nie da, nie potrafiąc przy tym spojrzeć z szerszej perspektywy. A bo ludzie chamowaci, na miejscach dla inwalidów stają, a bo pralki wody nie podgrzewają, itd (że kobiety w ciąży też mogą tam samochody stawiać, że ciepłą wodę też do pralki można doprowadzić - to tylko nieważne szczegóły, liczy się "dowód" na brak obycia i ogólne niedorozwinięcie narodu).
Narzekacze, dziwnym trafem, jakoś wciąż tu tkwią, choć mam paru znajomych cudzoziemców, którzy uciekli z tego "syfu" (a tak naprawdę, to dostali propozycje lepszego zarobku poza granicami Japonii). Jedni dopytują się teraz, czy jest może jakaś robota, bo chcą wrócić, inni chcąc pokazać jak im teraz dobrze - przysyłają zdjęcia z pączkami i podpisem "a u was tego nie ma". Pozostaje mi tylko życzyć Tobie, Nekosie, byś nie trafił do żadnej z tych grup i było Ci naprawdę dobrze. I żebyś nie musiał namawiać rodziny, gdy przyjdzie Ci raz jeszcze podjąć podobną decyzję, bo przy takich zmianach rodzina powinna być jednomyślnie przekonana bez potrzeby jakiegokolwiek "namawiania". Przynajmiej mi się tak wydaje.