ja mam 12 miesiecznego malucha i w restauracji siedzi na krzeselku dla dzieci i
sie rozglada. jezeli nie ma krzeselka dla dzeici siedzi na zwyklym. Nie sciaga
niczego..fakt bawi sie sztuccami..ale nie nozem

))
Kwestia przyzwyczajenia. Moze i weselej byloby mu w towarzystwie innych dzieci w
kaciku zabaw....ale poniewaz przyzwyczajony jest do tego ze dorosli rozmawiaja i
czasem z nim si ebawia..jakos nie przejawia sklonnosci do biegania i zrzucania
ze stolu rzeczy.
W kazdym badz razie w centrum nie ma raczej takiej restauracji..jezeli juz to
predzej prenzlauer berg...