> Związki frazeologiczne można wykuć, zapomnieć niepotrzebne
Problem w tym, że nie chce mi się wkuwać rzeczy, które mi nie będą
nigdy potrzebne. Przez związki frazeologiczne zawsze miałem jedne z
najgorszych ocen na kursie "cestiny pro cizince" w Brnie.
> Do życia człowiekowi nie jest potrzebne docenienie przez kadrę
> lektorską danej uczelni.
Może być jednak potrzebne do stypendium. Poza tym niektórzy chcą
kontynuować karierę naukową. A kogo z lektorów obchodzą indywidualne
zainteresowania?
> Co do Bielska - spotkałam studentów stamtąd. Mam czelność
twierdzić,
> że po kilkunastu tygodniach samodzielnej nauki, dorównywałam im
> komunikatywnością.
Kiedy byłem na Erasmusie w Brnie byłem w grupie ze studentkami z
Wrocławia z piątego roku (ja wtedy byłem na trzecim). Później byłem
w jeszcze wyższej grupie, ale nie pasowała mi tam atmosfera (dużo
bufonów). O czym to świadczy? O niczym.
Weź pod uwagę jeszcze coś takiego jak pewność siebie. Niektórzy, jak
na przykład ja, nie potrafią się ładnie wyrażać i przed jakimkolwiek
publicznym wystąpieniem ściska im gardło. Ze względu na osobiste
doświadczenia, tj. wyśmiewanie przez inteligentów przy najmniejszym
błędzie, po prostu boję się mówić w jakimkolwiek obcym języku i
popełniam proste błędy. Na niektórych zajęciach mogłem przez to
również wyglądać jako mało komunikatywny (teraz to w ogóle
porozmawiam z kimś raz na tydzień).
Inni znowu są przesadnie pewni siebie i wyglądają jakby wszystko
umieli.