Dodaj do ulubionych

Omijanie patosu

17.08.10, 17:42
Wyjaśniam jeszcze, że chodziło mi o uwiąd tematów, o których można dyskutować,
bo jak widać umawianie się na wspólną podróż miedzy Polską i CR kwitnie (i
dobrze).
Dziś w Wyborczej zamieściłem taką małą recenzję książki czeskiego autora Adama
Georgieva, który mówi: Przecież u nas jest oczywiste, że patos się omija i
uczy dzieci od małego, żeby go omijały. Tak jak omija się trujące grzyby.

Więcej...
wyborcza.pl/1,75475,8259088,Bog_w_darkroomie.html?as=2&startsz=x#ixzz0wsW5LR00
Czy zauważyliście jakieś przykłady że tam, gdzie byśmy my, Polacy zastosowali
patos, Czesi go nie użyli?
Albo odwrotnie, może macie przykłady patosu czeskiego (co jest jeszcze ciekawsze).
Pzdr. Szcz.
Edytor zaawansowany
  • 18.08.10, 01:37
    dla mnie takim wykwitem współczesnego czeskiego patosu jest twórczość Daniela Landy.

    brr.

    facet ma jakichś swoich wiernych fanów, czyli kogoś w CZ to jednak rajcuje.

    zresztą, nazbierałoby się też parę innych przykładów jakoś tam patetyzującej twórczości made in Czech Rep., ale tobie chodzi chyba o takie spontaniczne bardziej uwznioślenia występujące u zwykłych czeskich ludzi, no nie?
    no, więc ja, nie licząc ostatnich MŚ w hokeju, takich nie zarejestrowałem.
  • 18.08.10, 10:18
    Podobnie jak przedmówca powyżej - też niczego spektakularnego nie zauważyłem a
    trochę (4 lata) w Czechach mieszkałem i nadal jeżdżę. Oni chyba (taka cecha
    narodowa?) przesady i patosu - Jarek Nohavica w swoich tekstach umiejętnie
    "gasił" wspomniany patos. Czego nie można powiedzieć np. o wywołanym tu Danielu
    Landzie wink

    Muszę pomyśleć - ale nic takiego w pamięć mi nie zapadło.

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá
    jak dalmatin, je černobílá...
  • 18.08.10, 10:20
    PS: tam miało być oni chyba (taka cecha narodowa?) unikają przesady i
    patosu
    wink


    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá
    jak dalmatin, je černobílá...
  • 18.08.10, 12:16
    Z brakiem patosun, za to z konkretna pomoca w trudnej sytuacji
    spotkalam sie niedawno pprzy okazji naszej naglej przeprowadzki do
    Francji.
    Gdy pod koniec czerwca pojechalismy na wakacje do Francji, po trzech
    dniach okazalo sie, ze moj maz jest powaznie chory. Na tyle
    powaznie, ze bariera jezykowa okazala sie zbyt doza do pokonania. Ze
    slownikiem w reku mozna dyskutowac z lekarzem o katarze lub
    zwichnietej nodze - o raku juz jest trudniej.
    Dlatego podjelam decyzje o powrocie do Francji. Napisalam jak
    umialam mail do wlasciciela mieszkania i przyjaciolki ktora miala do
    niego klucze, ze z powyzszych powodow zwalniam mieszkanie od konca
    lipca, a bedzie wolne juz od 15 lipca.
    Wynajelam we Francji duza bagazowke, wsiadlam za kierownice i
    pojechalam do Czech.
    Na miejscu czekala zebrana masa kartonow, niektore - te z ksiazkami -
    byly juz spakowane, byla takze ekipa, ktora tyrala poltora dnia nad
    spakowaniem zupelnie nieprzygotowanego do przeprowadzki dobytku i
    zaladowania go do bagazowki.
    Sama moglabym tylko usiasc i plakac albo wynajac za ciezkie
    pieniadze specjalna ekipe.
    Z kazdej strony spotkalo mnie duzo zrozumienia i pomocy. Wlasciciel
    mieszkania osobiscie przyniosl mi pieniadze za kaucje, zaplacony z
    gory sierpien i... za polowe lipca - czego wcale nie musial robic.
    W wieczor przed moim wyjazdem zebrala sie cala ekipa z Nordic
    Walking Klub oraz inni znajomi i urzadzili mi pozegnanie w
    restauracji Na Warcie.
    Zbednej gadaniny bylo niewiele, za to duzo wspolnych wspomnien. W
    koncu razem w ciagu dwoch lat przemierzylismy 5 tys. km po calych
    Czechach i Morawach.
    Oprocz tego do spedzenia wakacji w przyszlym roku mam do wyboru
    szesc domkow letniskowych.

    Wiele podrozowalam po swiecie nie jako turystka tylko mieszkajac i
    zyjac w kazdym z odwiedzanych krajow jak jego mieszkancy. Tak dobrze
    jak w Czechach nie bylo nam nigdzie. Wszystko bylo takie jasne,
    proste, spokojne i wywazone. Skala wartosci bardzo rozna od
    halasliwej Tahiti, hipokryzyjnie rozmodlonej Polski, szarpanych
    skutkam kryzysu Argentynie i Urugwaju, w ktorych pomomo tego
    spotkalam sie z rzadko juz spotykanym zjawiskiem zwanym kurtuazja.

    To byly jedne z dwoch najlepszych lat mojego juz dosc dlugiego
    zycia.

    --
    Et voici...
    La fin du bal
  • 18.08.10, 14:29
    Najlepsze życzenia pomyślności dla Ciebie i Twoich bliskich
  • 18.08.10, 13:46
    Patosu unikają również Anglicy czy w ogóle anglosasi i dla mnie
    Czesi to są trochę tacy Anglicy słowiańszczyzny...
  • 18.08.10, 21:13
    ps. zauważmy że bodaj tylko Anglicy i Czesi dorobili się markowego
    poczucia humoru i w obu wypadkach jest ono oparte w jakmiś stopniu
    na zdystansowaniu do spraw życia
  • 19.08.10, 18:50
    Proszę nas sobie nie idealizować...
  • 21.08.10, 13:08
    Trudno nie wierzyć w nic - jak spiewał poeta. Anglików lubię
    najbardziej, Czechów zaraz na drugim miejscu.
  • 05.09.10, 10:06
    no właśnie Czesi nikogo nie idealizują - myślę o sąsiadach - i w tym zauważam to
    omijanie patosu
    --
    pragaprzewodnik.wordpress.com/
  • 18.08.10, 22:26
    Czy zauważyliście jakieś przykłady że tam, gdzie byśmy my, Polacy
    zastosowali patos, Czesi go nie użyli?
    - dla mnie bezprecedensowym przykładem jest wybudowanie centrum
    handlowego dokładnie w miejscu, w którym został napisany hymn
    narodowy. Na megakiczowatym, różowym pseudozameczku z imitacjami
    wieżyczek, zawisła przy wejściu głównym skromna tablica pamiątkowa
    informująca, że w miejscu tym napisany został tekst dzisiejszego
    hymnu. I tyle. Żadnych krzyży, pomników, muzeów, tylko czysta
    kalkulacja.
  • 19.08.10, 11:44
    Prezydent Brna, Roman Onderka zapowiedział jakiś czas temu, że niestety ale w
    centrum miasta nie zgodzi się na powstanie wysokich biurowców. Żaden nie może
    być wyższy od katedry Petrov. W końcu to katedra jest jednym z symboli miasta i
    nic nie może być wyższe od niej big_grin

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá
    jak dalmatin, je černobílá...
  • 19.08.10, 23:41
    Kiedy budowano tzw. Ścianę Wschodnią przy Marszalkowskiej w Warszawie, Gomułka
    nie pozwolił, by te trzy wieżowce (jedyne chyba w takim stylu wtedy w Warszawie)
    były wyższe od Pałacu Kultury.
  • 22.08.10, 00:16
    Za komuny, do 1989, bardziej patetyczni byli czescy komuniści.
    Ich patos był na kilometr oportunizmem, na Vaclavaku był neon: ze Związkiem Radzieckim na wieczne czasy. A hotele miały nazwy Moskva, Leningrad, były pomniki sowieckich gierojów.

    Przy tej maskaradzie patos Wałęsy i jego kumpli z Solidarności nie był sztuczny.

    Po 1989 króluje pragmatyzm, ludzie w Czechach i w Polsce mają w d.. patos, bo trzeba zarobić na chleb.
    Oczywiście w obu krajach są oszołomy gotowe wywołać wojnę, aby było patetycznie, w Polsce bardziej liczne, fani ojczulka z Torunia i Jarusia K. Ale i w Czechach takich nie brakuje


    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 22.08.10, 06:18
    wislok1 napisał:
    > Za komuny, do 1989, bardziej patetyczni byli czescy komuniści.
    > Ich patos był na kilometr oportunizmem, na Vaclavaku był neon: ze Związkiem Rad
    > zieckim na wieczne czasy. A hotele miały nazwy Moskva, Leningrad, były pomniki
    > sowieckich gierojów.

    To, co opisujesz, bym nie opisał słowem "patos", tylko "propaganda". To był
    polityczny marketing. Słowo patos rozumiem inaczej.
  • 22.08.10, 13:38
    to była patetyczna propaganda, choć wiadomo, że nie czeskiej prowiniencji. nie mówiłbym o marketingu w jednoparyjnym reżimie.

    ostatnio obejrzałem husycką trylogię rewolucyjną i tam to bije w oczy bardziej niż tysiąc neonów wink

  • 22.08.10, 22:48
    No właśnie, każdy rozumie, jak czuje.
    Dla mnie była to patetyczna propaganda
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 22.08.10, 09:12
    Mnie sie wydaje, ze Czesi nie maja zapotrzebowania na patos. Oni sa zadowoleni z
    siebie i z zycia i nie potrzebuja sobie ciagle czegos udowadniac, jak my. Co tez
    sie przeklada na to, ze nie walcza tam, gdzie powinni. Ja to widze czasem w
    takim zyciu codziennym- np. polski konduktor pociagu mi mowi, ze sie nie moge
    przesiasc do sasiedniego przedzialu, ktory jest pusty, a w naszym 6 osob sie
    cisnie, bo mam miejscowke na ten nasz.A pociag przejechal przez Slask i przez 2
    godz nikt do niego nie wsiadzie. Moj kolega Czech przyznaje mu racje, a ja
    wstaje i demonstracyjnie wychodze na korytarz, siadam na podlodze i utrudniam
    ludziom przejscie, dopoki sie nie okazuje, ze jednak moge sie przesiasc. Wcale
    nie uwazam, ze moj sposob jest lepszy, bo kolega sie mniej nadenerwuje w zyciu i
    nie bedzie mial wrzodow.
    Ale to tylko taka luzna dygresja poza tematemsmile)

    A propos patosu -porownajcie sobie wreczanie statuetek w polskiej i czeskiej TV.
    Wszystko jedno, czy lwow czy slowikow. W Polsce to jest smiertelnie powazne z
    naciskiem, jaki to genialny Wajda jest. A W Czechach- Gott sie wyglupia, Mares
    opowiada dowcipy, wszyscy sie smieja.
    Natomiast urzekl mnie znajomy Czech, kiedy w Sylwestra na rynku zaczal grac
    hymn. On zdjal czapke, w taki naturalny, nieostentacyjny sposob, z szacunkiem.
    Tak po prostu.



    --
    Małgosia 25.03.2005
  • 22.08.10, 22:55
    Sorki ale Wajda i Gott tu zupełnie inne bajki i tego nie da się zrównać.
    Czesi z Pragi potrafią być bardzo patetyczni. Nigdzie indziej nie spotkałem się z takim chwaleniem rodzinnego miasta, np. ostatnio wiszą wielkie billboardy. Jakby było się czymś tak chwalić ?! Poza zabytkowym centrum Praga to blokowiska i korki. A patos aż bije z tych billboardów.
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 22.08.10, 23:22
    Nie mówiąc o tym totalnym debilu Maresu, ktorego wstyd i hańba w
    ogóle wziąć na wizję!

    Przykład Pragi bardzo mi się podoba, można by na ten temat duuuuuużo
    pisać, to prawie takie państwo w państwie,ale jednak jest w Czechach
    bezkonkurencyjna. Z całym szacunkiem dla przecudownych miasteczek
    od północy po południe Czech. Weźmy Brno..poza teatrem, zamkiem i
    willą Tugendhat to prowincja niestety wink
  • 23.08.10, 23:13
    Oczywiście, że Praga jest bezkonkurencyjna turystycznie.
    Tyle że życie codzienne w takim Brnie nie jest gorsze niż w Pradze, a w zasadzie lepsze.
    Przez Brno jedzie się autostradą 10 minut, Praga nie ma autostradowej obwodnicy miasta, ani jednej autostrady przez miasto, tak samo jak Warszawa.
    Jak ktoś mieszka w Pruhonicach,a pracuje na lotnisku Ruzyne, to widzi powodu do patetycznej dumy z Pragi
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 23.08.10, 23:17
    Pisząc o autostradzie przez miasto miałem na myśli autostradę, która wjeżdża do miasta i z niego wyjeżdża.
    Nawet przy największej ilości tolerancji trudno nazwać autostradowym przejazd tranzytem przez matickę Prahę.
    To już Brno i Ostrawa wypadają lepiej
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 23.08.10, 23:37
    libustka napisała:

    Z całym szacunkiem dla przecudownych miasteczek
    > od północy po południe Czech. Weźmy Brno..poza teatrem, zamkiem i
    > willą Tugendhat to prowincja niestety wink

    A ja uwielbiam Czechy, a zwłaszcza Śląsk i Morawy właśnie za te cudowne,
    prowincjonalne miasteczka z piękną historią, gdzie życie toczy się swoim rytmem
    wokół średniowiecznych kościołów, odnowionych kamieniczek, majestatycznych
    parków. Gdzie mogę sobie spokojnie usiąść w niedrogiej knajpce na namesti, napić
    się miejscowego piwa, zjeść, obserwować ludzi. Bez zbędnego przepychu, ale
    porządnie. Wszystko stoi na swoim miejscu od kilkuset lat... W Polsce takich
    miejsc z różnych powodów, także tragicznej historii brakuje. Skądinąd przepiękna
    Praga jest nieszczęściem dla reszty kraju, bo przeciętny turysta tylko ją
    zwiedza i na niej wyrabia sobie zdanie o Czechach (ludziach) i Republice
    Czeskiej. Niestety!
  • 24.08.10, 22:24
    Miasteczka mają swój urok, fakt.
    W Polsce jest coraz lepiej z knajpami, pubami,
    ale nieprzerwanej tradycji
    gospód z czopowanym piwem nie ma. Za PRL zniknęły tradycyjne gospody, w Czechach się uchowały
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 02.09.10, 00:00
    Ok, ale pomijając uczucia mówimy tylko o fakcie tego, ze:
    1. mit Pragi w świadomości Czechów istnieje - przez praskich Czechów
    w różnych formach od literatury po hasła wyborcze upatetyczniany
    2. mit prowincjonalnych miasteczek w świadomości ogólnej czeskiej
    nie istnieje (a szkoda), dla Prażan wszysto poza nimi to "burani", a
    prowincja sama się obronić/wypromować nie potrafi. Jest
    owszem "sielska,anielska", ale nikt się z tym nie obnosi, przyczyn
    można znaleźć wiele.
  • 23.08.10, 15:19
    Chodzilo mi o porownanie sytuacji.
    a Czesi z Pragi nie sa patetyczni ale zarozumiali, jak Warszawiacy- problem
    mieszkancow stolic, niestetysmile)
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • 23.08.10, 21:45
    Jadę w piątek przez Pragę.
    Widzę billboard za billboardem: jesteśmy dumni z naszego miasta.
    A co widzę?
    Rozje.ne budowy. Przy południowej obwodnicy
    obok billboardu o dumie z Pragi
    o 15.00 widać było w jednym miejscu 20 koparek i 2 robotników.
    Kurzyli papierosy.
    Dalej jeszcze gorzej. Wielka tablic informuje, że skończą budować
    obwodnicę we wrześniu 2010,a oni nawet asfaltu nie położyli.
    Bur.el jak w Polsce, nai troch lepiej. Gorzej tez nie, fakt.

    Jak to nie jest sztuczny patos z tymi billboardami, to co to jest ???

    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo
    Cieszyńskie< /a>
  • 24.08.10, 15:38
    Tvůj impozantní průjezd okrajem Prahy a z něj plynoucí zásadní
    poznání reálií města a lidí v něm žíjících je opravdu
    vypovídající... o tobě samém. Nejen že nevíš, co je to patos, ale
    také nevíš k čemu jsou reklamní plakáty... k oblbování. wink

    Pro M.S.: Myslím, že jestli bylo někdy něco pateticky vnímáno
    (skoro) celým národem, tak to byla smrt T.G.M. v roce 1937, nebo
    smrt Jana Palacha v roce 1969...

    Jaroslav Seifert, Kalné ráno (Sbírka Osm dní)
    newyorskelisty.com/misc/kalne-rano.html
  • 24.08.10, 22:20
    Nie rozumiem krytyki.

    Patetyczne billboardy pokazujące tak naprawdę zarozumialstwo Prażaków
    i korki koło tych billboardów, opóźnienia w budowie dróg
    - wniosek jest jeden - sztuczny patos, nie wiadomo z czego tu się chwalić.
    Patos jest tak samo w reklamie

    Zgadzam się co do pierwszego, to było bardzo patetyczne : Myslím, že jestli bylo někdy něco pateticky vnímáno
    > (skoro) celým národem, tak to byla smrt T.G.M. v roce 1937


    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 26.08.10, 18:21
    Nerozumím, čemu nerozumíš. Téma této diskuze jsem pochopil jako rozpravu nad
    příklady (celo)národního (českého) patosu, nikoli jako rozpravu nad pravdivostí
    reklamních plakátů. Sdělení na nich přece nejsou vyjádřením pocitů a názorů
    obyvatel v daném místě (natož pak většiny národa), ale pouhým tu více tu méně
    lživým lákadlem na konkrétní produkt, vzešlím z hlavy jednoho, nebo více
    konkrétních autorů reklam (oblbování). V každěm případě to k (celo)národnímu
    patosu má opravdu hodně daleko.
  • 26.08.10, 18:57
    no moment. patos to całkiem powszechne narzędzie reklamy. chyba znamy wszyscy takie spoty z różnymi sportowcami, którzy niczym herosi prężą mięśnie i walczą na śmierć i życie...
    jeśli reklama jest czeska, to wtedy jest to czeski patos. co z tego, że nieszczery? autor wątku nie robił takiego rozróżnienia.

    nie znam tych bilbordów, ale hasło 'jesteśmy dumni z Pragi' jest patetyczne. duma to wzniosłe uczucie, a Praga to 'produkt' czeski. słowem, czeski patos reklamowy.

  • 26.08.10, 22:06
    Dokładnie.
    Nic dodać, nic ująć
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 27.08.10, 06:35
    Autor wątku M. Szczygiel: "Czy zauważyliście jakieś przykłady że
    tam, gdzie byśmy my, Polacy zastosowali patos, Czesi go nie użyli?
    Albo odwrotnie, może macie przykłady patosu czeskiego (co jest
    jeszcze ciekawsze)...

    ...mám to tedy chápat tak, že v Polsku "patos" v reklamě nemáte. wink
  • 27.08.10, 22:54
    Nie zauważyłem patosu w polskiej reklamie.
    Polska reklama jest adresowana do większości, a ta ma w prdeli patos.
    Za to Prażacy są zarozumiali i dla nich patetyczna reklama trafia
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 28.08.10, 13:57
    Nie zauważyłem patosu w polskiej reklamie...hmm, asi stejně jako, co má většina
    "w prdeli". wink

    www.youtube.com/watch?v=R3fjAhfwj34
    P.S.: Plakáty jako "dolacz do najlepszych", "zawod zolnierz od zawsze
    atrakcyjny" a "tradycja zobowiazuje" si už určitě dokážež vygůglovat sám...
  • 28.08.10, 17:59
    myslisz, ze na warszawiakow by podobna reklama partii politycznej nie
    podzialala? smile
    --
    Nehas, co tě nepálí.
  • 28.08.10, 22:23
    Pisząc o reklamach miałem na myśli reklamy prywatne, nie ogłoszenia państwowe. Patos jest w tej reklamie wojska widoczny, ale płaci ministerstwo.

    Może się zdarzyć patos także w polskiej reklamie komercyjnej.
    Ale nie jest go więcej niż w Czechach.


    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 29.08.10, 21:18
    przepraszam, a jaki wniosek syntetyczny co do tematu
  • 30.08.10, 00:09
    Wniosek jest oczywisty:
    patetyczni Polacy i antypatetyczni Czesi to stereotyp.

    W jednej i drugiej nacji są romantycy gotowi wywołać patetyczną wojnę z byle powodu,
    ale przeważają pragmatycy.

    Najbardziej zmieniło się polskie społeczeństwo. Polacy z narwanych romantyków z pogardą do handlu, co było typowe przed II wojną światową,
    zmienili się w bardzo przedsiębiorczych ludzi, mających w d... romantyzm

    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 30.08.10, 07:52
    wg mnie to nie stereotyp. znam wielu polakow i wielu czechow. znam
    wielu patetycznych polakow i zadnego czecha smile uogolniam i robie daleko
    idace uproszczenia, ale potrafie wyciagac wnioski, dlatego co do tego
    tematu nie mam najmniejszych watpliwosci. Nawet jak porownam Slowakow
    do Czechow, to rowniez widac inne podejscie - w polityce, w rozmowach
    prostych ludzi o "codziennych" sprawach, o kosciele.
    --
    Nehas, co tě nepálí.
  • 30.08.10, 17:43
    Ja mam inne odczucia.

    Nie rozumiem, co znaczy "patetyczny Polak", jak to się je.
    Znam patetycznych polityków, ale trudno mi w Polsce spotkać patetycznego zwykłego obywatela
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 24.08.10, 11:59
    Patos, Pathos (gr.) – jedna z kategorii estetycznych, stosowana w
    każdej dziedzinie sztuki, zwłaszcza w literaturze, muzyce i teatrze
    (i filmie).

    Polega na ukazywaniu zjawisk o charakterze monumentalnym i
    wzniosłym, o wysokich walorach uczuciowych powodujących stany
    napięcia emocjonalnego u odbiorców. Zastosowanie środków
    artystycznych głównie z zakresu retoryki.


    No właśnie! Dlaczego tyle patosu w sztuce, a tak mało w życiu?smile
    Czyżby coś było nie tak ze sztuką?
  • 24.08.10, 22:31
    Artyści zawsze lubili się popisywać.
    Wielu z nich uważa, że im więcej patosu, tym będą mocniej trafiać do odbiorców.
    Patos w reklamie służy większym zarobkom.
    Oczywiście trudno bez patosu mówić o wojnie, Katyniu, Lidicach, itd.
    Ale poza sytuacjami tragicznymi
    patos drażni.
    A przy tragediach nadmiar patosu doprowadza do farsy
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 29.08.10, 21:19
    > Oczywiście trudno bez patosu mówić o wojnie, Katyniu, Lidicach,
    itd.
    sytuacjami tragicznymi


    Czyli patos mile widziany gdy ludzie mówią o sytuacjach jak wyżej.
    Dziekuje.
  • 30.08.10, 17:50
    Trudno traktować brutalne zamordowanie kogoś jako rzecz zwykła, codzienną,
    normalną.

    Oczywiście patos może być sztuczny, fałszywy,
    ale to szybko widać
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 31.08.10, 08:52
    moze to nie patos, ale napuszenie. dobre, bo polskie, piekna nasza
    polska cala. po prostu raj na ziemi. bez dyskusji.
    --
    Nehas, co tě nepálí.
  • 31.08.10, 22:05
    Trudno nazywać to patosem, raczej chodzi o dowartościowanie się.
    Tak samo dowartościowują się Czesi.

    A ha.
    Jeśli chodzi o Czechy, to dziś w Tesco zauważyłem reklamy (?)
    produktów z Republiki Czeskiej a informacją, że Tesco jest dumne, że sprzedaje produkty z Czech.
    Ponieważ może co dwudziesty produkt miał taką adnotację,
    wszystko to wyglądało dość groteskowo.
    Angielska sieć handlowa sprzedająca w większości towary imporotwane chwali się tym, że przy okazji sprzeda coś czeskiego, hehe
    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 26.08.10, 13:43
    O wlasnie, w sztuce - Epopeja Slowianska Muchy.
    No i nie zapominajmy o 21.08.1968 (na czasie zreszta).
    Akurat te wydarzenia traktowane sa przez Czechow ze smiertelna
    powaga.
  • 30.08.10, 11:53
    Ta młoda para która po ślubie przybyła na "wesele" do knajpy w
    której siedziałem. W towarzystwie drużbów tylko... Nie mieli nawet
    zarezerwowanego stołu, a muzę puścili sobie z szafy grającej...
  • 01.09.10, 22:49
    och, trzeba zobaczyc Daniela Landu w Brnie w ZLotym Draku! to jest cos nieprawdopodobnego, oczy mi wyszly na wierzch, ludzie wstaja i entuzjastycznie klaszcza po "sztuce", ktora kapie sie w patosie! na dodatek patosie okrutnie zenujacym, prymitywnym, na poziomie gimnazjum.
    zreszta caly Landa - te jego piosneki o czeskich pilotach...

    mysle tez, ze czasami Czesi patetycznie bronia swojego ateizmu jako "religii" ludzi oswieconych
    i Jiri X DOlezal jest patetyczny w obronie marihuany
  • 04.09.10, 13:50
    a ja lubie patos
    i go nie omijam

    oczywiście bez przesady, bo co za dużo to nie zdrowo

    ale czeski a polski patos - dwie różne rzeczy


    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 04.09.10, 18:48
    czesi dosc czesto mowia to co sluchacz chce slyszec, omijaja ciezkie tematy i slusznie, po co sie w tym
    babrac
    mrtvy brouk- to jest ich ulubione
    wyjda poza patos jak wypija.
  • 04.09.10, 20:04
    no właśnie, całkiem jak anglosasi - Czesi to Anglicy słowiańszczyzny powiadam
  • 04.09.10, 21:31
    Czesi są Czechami,
    ani Anglikami, ani Niemcami, ani Polakami, ani Słowakami.
    Trudno nazwać ich w większości entuzjastami patosu, ale tak samo jest teraz z Polakami.
    Wielu ludzi ciągle ocenia Polaków przez pryzmat romantyzmu, a to już historia.
    Współcześni Polacy,a Polacy 20 lat temu to ogromna różnica.

    --
    <a href="http://forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15232">Księstwo Cieszyńskie< /a>
  • 05.09.10, 10:15
    Czesi nie znają patosu?? wystarczy iść do hospody na hokej. A knajpy w stylu
    Nagano 98? oczywiście zaraz mi tu ktoś powie, że nie wiem co to patos, ale
    osobiście myślę, że można go zastosować także do sportu i emocji wywoływanych
    przez sukcesy

    Panie Mariuszu - bardzo fajny wątek - szkoda tylko, że to zwyczajowo zabrnęło w
    dziwne rejony,, w remonty, obwodnice i reklamy
    --
    pragaprzewodnik.wordpress.com/

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.