Dodaj do ulubionych

Praca IBM Brno i w Czechach ogolnie

13.04.11, 12:27
witam serdecznie,

w zwiazku z nie dosc aktualnymi i czesto ubogimi informacjami na temat pracy w Czechach i IBM w Brnie chcialem sie podzielic moimi doswiadczeniami z pracy tutaj.

Znajac ludzi z innych firm wychodzi na to ze IBM oferuje najgorsze warunki jesli chodzi o zagraniczne firmy zatrudniajace w Brnie obcokrajowcow (jest ich jakies 10 w zaokragleniu). I mowa tu o wszystkim - placa, atmosfera, kontrakty, warunki, dodatki itd.

Panuje spora rotacja pracownikow. Srednio na jednym stanowisku pracuje sie tutaj okolo roku + - w tym jest sie prznoszonym z miejsca na miejsce srednio raz na 6 miesiecy. Manager tez zmienia sie srednio raz na 6 miesiecy. Podczas pracy w IBMie przez 3 lata mialem 6 managerow.

Placa to srednio 20 - 25 tys. koron brutto (-ok 5 tys podatku). Nalezy uwazac bardzo na kontrakt i informacje w nim zawarte rowniez przy zmianie stanowiska. Dostajac sie na jedno stanowisko niekoniecznie bedzie sie na nim pracowac.

Panuje ogromna niekompetencja. Firma ma umowe z miastem zeby zatrudnic 3000 pracownikow. W zwiazku z tym biora kogo popadnie zeby mu malo placic. Jak sie znajdzie ktos lepszy to manager wykorzystuje go do granic.

Firma bazuje na outsourcing'u. Poto sie outsource'uje zeby za to samo placic mniej. Zaczynajac prace w 2008 a konczac w 2011 mialem lepsze warunki finansowe na poczatku niz na koncu o jakies 2000 koron. Plac sie nie podwyzsza a ceny rosna, VAT rosnie itd. Brno to drogie miejsce. Jakos pod koniec 2009 IBM zaprzestal wydawania bardzo popularnego tutaj dodatku dla pracownikow, ktory tutaj praktycznie kazda firma daje - sa to "stravenki". Sa to bony za ktore mozna kupic jedzenie w restauracjach i sklepach. Za kazdy przepracowany dzien pracy pracownik dostaje bon na 70-80 koron. Dziala to tak ze z tych np. 70 koron pracownik pokrywa np. 20 a pracodawca 50. Efektywnie jest to ok 1000 koron wiecej wyplaty. W tym samym momencie firma gdzie pracuje zona podwyzszyla stravenki z 70 do 80 koron.

Mieszkanie w Brnie jest bardzo przyjemne. Jest to piekne miasto, jest co robic i w ogole Czechy to wspanialy kraj. Niestety drogie i jest problem ze znalezieniem mieszkania. Nie zeby ich nie bylo ale ceny sa wygorowane. Na mieszkanie samemu trzeba przeznaczyc ok 10 tys. koron za mieszkanie o pow. ok 25m2. Znalezienie mieszkania nie jest latwe, szczegolnie jak sie nie zna jezyka, ktory wcale taki latwy nie jest, o czym sie przekona ten co pojedzie. Generalnie czesi twierdza ze nie rozumieja polskiego i trzeba sie starac mowic po czesku. O angielskim raczej mozna zapomniec.

Bron boze decydowac sie na tymczasowe mieszkania oferowane przez agencje. Warunki sa tragiczne i koszty wysokie za lozko w ilus-osobowym pokoju, bez poscieli, lazienki, ogolnie niczego!!

Zatrudnienie do IBM jest prowadzone przez Manpower, Natek i HR IBMa. Kazdy robi to na wlasna reke. Moze byc tak ze HR IBMa cie odrzuci mowiac ze jestes nieodpowiedni a Manpower cie zatrudni smile Jest balagan. Ja bylem zatrudniony przez Manpower. Ponoc jako HR sa lepsi nie ten IBMowski. Tak mowili mi ludzie zatrunieni przez IBM bezposrednio. Jako Manpower ma sie kontrakt na 2 lata, IBM umowa na czas nieokreslony. IBMowcy sa uprzywilejowani, kontraktorzy maja ograniczenia. Trzeba sie odpowiednio "postarac" zeby zostac IBM. Nie ma roznicy w kwalifikacjach, chociaz Natek rekrutuje specjalistow bardziej. Proces rekrutacji przez IBM / Manpower jest dosc przypadkowy. Bierze sie kogo popadnie bo rotacja ogromna.

Rzecz ktora dosc mocno was uderzy to chorobowe. Czeskie prawo mowi ze za pierwsze 3 dni choroby nie placi sie. Czyli jesli zarabiace 1 tys koron dziennie to wyplata bedzie mniejsza o 3 tysiace za 3 dni choroby. Dalszse dni pokrywa pracodawca. IBM placi 60% wynagrodzenia. Sytuacja zmienia sie troche po 21 dniach kiedy wlacza sie w czeski NFZ, ale tu nie jestem pewien jak to wyglada, bo tyle nie chorowalem. W praktyce w okresach wyzszej zachorowalnosci w pracy jest masa ludzi chorych ktorzy przychodza chorzy bo jak nie to wyplata moze byc o polowe mniejsza. Efekt - wszystcy zarazaja sie nawzajem. Obecnie za kazda wizyte u lekarza placi sie 30 koron i maja podnosic.

Ludziom z zagranicy oferuje sie tak zwany pakiet relokacyjny. w 2008 Manpower oferowal 30 tys koron. Naprawde to pomaga, bo zeby wynajac mieszkanie trzeba na starcie miec wlasnie z taka kwota - pierwszy czynsz 10 tys, oplata za agencje posrednictwa 10tys + podatek, kaucja dla wynajmujacego min. 1 czynsz czyli kolejne 10 tys. Korona jest za ok 0,16 czyli 4800zl. Jesli nie przepracujesz 2 lat kontraktu pieniadze trzeba zwrocic. I uwaga, pieniadze so zwracane na podstawie rachunku. Najpierw trzeba je miec lub pozyczyc. Ta metoda jest skuteczna na zatrzymanie pracownika.

Niestety twoi przelozeni moga wybadac czy "musisz" pracowac czy nie i zastosuja to w twojej pracy. Przed 2008 trzeba bylo przepracowac 1 rok. Teraz z tego co slyszalem pakiet relokacyjny to 25 tys koron.

Zmiana pracy nie jest latwa. Okres wypowiedzenia w Czechach to 2 miesiace zaczynajac od nastepnego. Skladajac wypowiedzenie w polowie kwietnia jest sie wolnym od 1 lipca. Firmy bardzo zadko czekaja, glownie jak praca do kitu w jakims call centre i boja sie ze nie znajda ludzi. W tych warunkach znalezienie pracy bedac zatrudnionym jest bardzo malo prawdopodobne. Ja mialem 2 rozmowy na ktorych zaczeto od okresu wypowiedzenia i na starcie powiedziano ze nie moga czekac. Potem juz nie szukalem.

W czechach jest 20 dni wolnego. IBM dodaje 5. To dobra oferta jak sie nie pracuje na zmiany i w ukladzie wysokiej dostepnosci. Generalnie pracuje sie w swieta, stad ta kompensacja. 5 dni, swiat moze byc wiecej. Placa duzo wiecej za swieta. Mozna tez wyladowac w systemie zmianowym ktory bedzie totalnie skomplikowany. Powszechna jest praca w zmianach i te zmiany moga byc bardzo rozne. Plus wieksze pieniadze, minus to ciezkie zycie. Na szczescie jest duzo stanowisk gdzie zmian nie ma. Odradzam system zmianowy dlatego ze moze byc bardzo niespojny.

Bardzo zalecam uzywanie czeskiego kodeksu pracy i dobre sie z nim zapoznanie. Jest wersja po angielsku do sciagniecia.

Jesli ktos mysli o przyjezdzie tutaj to jest to swietne miejsce. Natomias odradzam prace w IBMie chyba ze wynegocjuje ktos naprawde dobre warunki. Uwazal bym na osoby piszace na forach zachwalajace i proponujace prace w IBM. Robia to czesto dlatego, ze kazdy HR oferuje wysokie nagrody za poleconych zatrudnionych pracownikow.

Negocjujac pensje trzeba duzo wiedziec o realiach w Czechach oraz o kondycji finansowej firmy. 30 tys to moim zdaniem absolutne minimum jesli ma sie wyzsze wyksztalcenie i zna jezyk obcy. Im trudniejsze warunki czy kwalifikacje powinno sie isc w gore. Wtedy to sie oplaci, inaczej nie ma sensu tu przyjezdzac.

Mam nadzieje ze te informacje pomoga osobom rozwazajacych prace w Czechach lub Brnie!
Edytor zaawansowany
  • daghda.irish.pub 13.04.11, 12:41
    Chyba pracowałeś na service desku, moja wypłata tudzież praca na 2nd levely była inna... Myślisz, że Twoja sytuacja byłaby inna gdybyś pracował na tym samym stanowisku w IDC Wrocław?

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 13.04.11, 17:32
    Jak bardzo wielu ludzi w IBMie zaczynalem na service desku. Mialem rozne funkcje w obrebie EUSu a potem SMu przez 3 lata. Czy we Wroclawiu bylaby inna? Mysle ze to mozliwe ze wzgledu na inne uwarunkowania, przynajmniej na poczatku. Ale kto to moze wiedziec. Trzeba poczytac opinie jak tam jest. Na pewno zrekrutowali bardzo wielu ludzi z Brna i slyszalem ze na duzo korzystniejszych warunkach. Ile w tym jest prawdy ciezko powiedziec.
  • daghda.irish.pub 14.04.11, 08:23
    intrid napisał:

    > Jak bardzo wielu ludzi w IBMie zaczynalem na service desku. Mialem rozne funkcj
    > e w obrebie EUSu a potem SMu przez 3 lata. Czy we Wroclawiu bylaby inna? Mysle
    > ze to mozliwe ze wzgledu na inne uwarunkowania, przynajmniej na poczatku. Ale k
    > to to moze wiedziec. Trzeba poczytac opinie jak tam jest. Na pewno zrekrutowali
    > bardzo wielu ludzi z Brna i slyszalem ze na duzo korzystniejszych warunkach. I
    > le w tym jest prawdy ciezko powiedziec.

    No to powiem Ci, że nie będzie inaczej - IBM Wrocław jest nastawiony tak samo, jak wszelkie inne centra outsourcingowe - byle taniej. Na 2nd line proponują tam ~3500 na rękę. Bajki o rozwoju... no własnie, podobne do tych, które zapewne miałeś w Brnie.

    Ja miałem szczęście i od razu trafiłem na 2nd level, od razu jako IBM'ers. Wteyd to było ŁAŁ - ale po 2.5 roku spędzonych tam, stwierdzam że to dobra praktyka. Żeby do czegoś dojść, trzeba ciężko zapierd... a i tak nie ma się pewności, że na to stanowisko nie wsadzą kogoś innego (czytaj - najczęściej Czecha). Inna sprawa - nie mogą przecież wszystkich awansować. Z moim menagerem nie miałem problemów, facet był konkretny i doskonale wiedział, że jak ktoś ma aspiracje, to będzie się chciał rozwijać. Ale prawda też jest taka, że jak ma w ekipie 50 osób, z czego 15 to wybitni specjaliści, to oni zawsze są w pierwszej kolejności... ja na certyfikacje czekałem 2 lata. Potem dano mi wprost do zrozumienia, że jak chcę zostać "focal point", to muszę popracować minimum 4 lata i wykazać się.

    Jest w tym trochę prawdy, że IBM'owi opłaca się zatrudnić kogoś nowego jak dać komuś podwyżkę. Z tego powodu, wiele osób (głównie Bułgarzy) nawiało do HP w Sofii (sam dostałem propozycję wyjazdu: pomoc w relokacji i płaca netto 1500 € - bułgarski podatek dochodowy jest najniższy w całej EU - 10%), sporo spośród rodaków zdecydowało się na IDC we Wrocławiu. Nam ktoś kiedyś powiedział, że na service desku pracują ludzie, którzy mówią w wielu językach a ich głównym zadaniem jest rozmawiać z klientem, zapisać ticketa, posłać go do odpowiedniego teamu a po otrzymaniu odpowiedzi - oddzwonić do klienta. Do mojej byłej ekipy trafiali ludzie z SD - ale były to osoby, które albo szybko się uczyły albo miały jakąś wiedzę i zwyczajnie aplikowały w ramach GOM'u.

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 14.04.11, 10:11
    aplikowanie na 2nd level i bezposrednio do IBMa ma sens mysle, za odpowiednie pieniadze. Szczegolnie z wynagrodzeniem trzeba uwazac bo na dzien dzisiejszy staraja sie placic znacznie mniej i mozna skonczyc z ludzmi ktorzy robia to samo ale za np. 5k wiecej.
    Techniczna czesc jest zdecydowanie bardziej kompetentna bo tam trzeba cos umiec i juz. Niestety w obrebie calego DC ten obszar SSO jest kropla w morzu, wiec trzeba uwazac.
  • daghda.irish.pub 14.04.11, 10:17
    intrid napisał:

    > aplikowanie na 2nd level i bezposrednio do IBMa ma sens mysle, za odpowiednie p
    > ieniadze. Szczegolnie z wynagrodzeniem trzeba uwazac bo na dzien dzisiejszy sta
    > raja sie placic znacznie mniej i mozna skonczyc z ludzmi ktorzy robia to samo a
    > le za np. 5k wiecej.
    > Techniczna czesc jest zdecydowanie bardziej kompetentna bo tam trzeba cos umiec
    > i juz. Niestety w obrebie calego DC ten obszar SSO jest kropla w morzu, wiec t
    > rzeba uwazac.

    Ale tylko niewielu dostanie więcej, jak 40.000 Kč brutto - parę osób tak ma, ale to są kolesie, którzy mają okresloną wiedzę w małym palcu, bo np. są architektami systemowymi. Oni mogą negocjować - reszcie proponowane są takie stawki, jakie firma ma w swoich widełkach. Wtedy targowanie się ma sens, bo jak jest powiedzmy 10 tak samo doświadczonych speców, to firma weźmie tych tańszych.

    Poza tym, każdy kto choć trochę obeznał się na rynku pracy w IT powie Tobie, że w outsourcingu dużej kasy nie zarobisz. Programiści wszelkiej maści, architekci, SANiści czy uniksiarze mają lepiej. Na Wintel bym też się za bardzo nie pchał, ale lepsze to niż helpdesk.

    A to ATT nie spróbujesz? Tam podobno jest lepiej, niż w IBM (a "bezpieczniki" były kiedyś częścią IBM - tylko zostali sprzedani AT&T).

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • gira79 15.04.11, 11:31
    IT Architekt ma 40 brutto?
    O jezu to co to za architekt, ktory za takie pieniadze pracuje.
    Chyba, ze to tylko o nazwe stanowiska chodzi.smile
  • daghda.irish.pub 15.04.11, 11:53
    gira79 napisał:

    > IT Architekt ma 40 brutto?
    > O jezu to co to za architekt, ktory za takie pieniadze pracuje.
    > Chyba, ze to tylko o nazwe stanowiska chodzi.smile

    To był tylko przykład, bardzo ogólny. Na GroupWare, kolesie majcy w małym palcu Domino, mieli od 40 do 60 k CZK.

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 18.04.11, 09:26
    slyszalem ze 40k to kwota ktora ciezko w IBMie przeskoczyc, nawet bardzo dobremu specjaliscie. Jedynie jak sie jest managerem oczywiscie to nie ma problemu (choc to sie zaczelo wlasnie mocno zmieniac, ale to inna historia), ale ci co pracuja to nie. Mysle ze teraz stawki sa duzo nizsze niz kiedys wiec 40k moze byc raczej malo realne.
  • intrid 18.04.11, 09:21
    Cena akcji IBMa poszybowala mocno w gore w ciagu ostatnich 2 lat po spadku w 2008. Wykresy to ladnie pokazuja. Srednia za ostatnie 5 lat byla jakies +-100 dolarow. Wtedy kiedy zaczeto mowic o cieciach i kryzysie (polowa 2009) cena wzrosla do ok. 120 i wzrost sie kontynuowal do jakichs ok. 170 teraz. Warunki placowe sie adekwatnie pogorszyly. Caly czas sie mowio o tym ze jest sukces na spotkaniach itp. ale jak chcesz rozmawiac o pieniadzach to mowa jest o kryzysie, malych budzetach i ze jest cienko. Jesli juz manager zacznie rozmowe o kasie, bo czesto mowia jak jestes kontraktorem, ze oni nie wiedza jak to jest z kontraktorami i ze trzeba rozmawiac z kim innym. Oszczednosci sa mocno kosztem pracownikow (bynajmniej nie managerow czy tych uprzywilejowanych) ktorym caly czas oferuje sie gorsze wynagrodzenie, ciecia na wszystkim - edukacji, sprzecie, wodzie, czajnikach, recznikach papierowych - wszystko. Mowi sie o kryzycie i ludzie zgadzaja sie na coraz to gorsze warunki. Uwazam ze zbyt pochopnie. Stad takie a nie inne place.
    Sporo osob ktore cos umieja poszla do AT&T. Maja dobra opinie i przyzwiocie placa z tego co slyszalem.
  • daghda.irish.pub 18.04.11, 09:45
    intrid napisał:

    > Cena akcji IBMa poszybowala mocno w gore w ciagu ostatnich 2 lat po spadku w 20
    > 08. Wykresy to ladnie pokazuja. Srednia za ostatnie 5 lat byla jakies +-100 dol
    > arow. Wtedy kiedy zaczeto mowic o cieciach i kryzysie (polowa 2009) cena wzrosl
    > a do ok. 120 i wzrost sie kontynuowal do jakichs ok. 170 teraz. Warunki placowe
    > sie adekwatnie pogorszyly. Caly czas sie mowio o tym ze jest sukces na spotkan
    > iach itp. ale jak chcesz rozmawiac o pieniadzach to mowa jest o kryzysie, malyc
    > h budzetach i ze jest cienko.

    Bo to niestety wynika z charakterystyki takiego centrum - ono na siebie nie zarabia, tu nie ma sprzedaży ani czegokolwiek, co przyniesie więcej kasy. Wszystko opisane jest w kontrakcie z klientem. Jeżeli klient daje mniej kasy, to najczęściej w pierwszej kolejności zmniejsza się FTE, potem szkolenia, etc.

    > Jesli juz manager zacznie rozmowe o kasie, bo cze
    > sto mowia jak jestes kontraktorem, ze oni nie wiedza jak to jest z kontraktoram
    > i i ze trzeba rozmawiac z kim innym.

    Bzdura... oni doskonale wiedzą, co i jak. Ale tak robią managerowie "z koziej żici rajzentasza" - ściema i już. Poza tym, mają tak przykazane - nie poślą przecież wszystkich na szkolenia, bo na to zwyczajniej kasy może nie być (patrz tekst o specyfice centrum outsourcingowego).

    > Oszczednosci sa mocno kosztem pracownikow
    > (bynajmniej nie managerow czy tych uprzywilejowanych) ktorym caly czas oferuje
    > sie gorsze wynagrodzenie,

    To nie do końca tak - jak w kontrakcie z klientem masz powiedzmy 1 mln euro, to z tego masz na wypłaty dla pracowników, utrzymanie infrastruktury, serwis (poza tym "wypłata dla pracowników" - sprzęt też się czasem sypie)., etc. Klienta nie interesują już szkolenia - za to ma sobie zapłacić IBM. Jak to zrobi, to już brocha tego, kto podpisał taką umowę. Na dodatkowe szkolenia za kasę wyciągniętą od klienta nie zawsze jest łatwo.

    > ciecia na wszystkim - edukacji, sprzecie, wodzie, cza
    > jnikach, recznikach papierowych - wszystko. Mowi sie o kryzycie i ludzie zgadza
    > ja sie na coraz to gorsze warunki. Uwazam ze zbyt pochopnie. Stad takie a nie i
    > nne place.

    Czasem słuchając wypowiedzi ludzi, zastanawiam się co jest gorsze - przyjść o pracę czy stracić herbatę i czajnik? Nie wiem, o co chodzi z tą wodą (zamiast butli z wodą stoją/stały przecież automaty filtrujące wodę)? Papierowe ręczniki, mleko...? Powiedz, że żartujesz smile
    Chcesz mieć szkolenia - OK. A postaw się w sytuacji firmy, która 2800 osobom chce zapewnić po pudełku herbaty, kartoniku mleka do kawy na głowę. Wiesz jakie to pieniądze? Owszem, oszczędzają na wszystkim a potem i tak powiedzą, że nie ma kasy na szkolenia... mnie (i nie tylko) czasem szlag jasny trafiał, bo takich pierdół słuchac się nie dało. Ale jak manager nie jest w ciemię bity, to zorganizuje coś dla większej grupy - np. jedno szkolenie zewnętrzne plus wewnętrzne.

    > Sporo osob ktore cos umieja poszla do AT&T. Maja dobra opinie i przyzwiocie pla
    > ca z tego co slyszalem.

    Tja, firma stawia obiad, np. pizzę smile))

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • neni_zac 18.04.11, 16:20
    > > Sporo osob ktore cos umieja poszla do AT&T. Maja dobra opinie i przyzwioc
    > ie pla
    > > ca z tego co slyszalem.
    >
    > Tja, firma stawia obiad, np. pizzę smile))
    >

    Nie mogę dużo powiedzieć o IBM ale co nieco słyszę że jest gorzej niż wcześniej.
    Teraz usłyszałem, że Motorola się rozrasta i otrzymała mnóstwo cv z IBM-a.
  • m4rc00 18.04.11, 17:00
    Mialem przyjemnosc pracowac i w IBMie i w AT&T. AT&T wcale tak duzo nie odstaje od IBMa. Tak stravenky sa jeszcze, jakies dodatkowe eventy tez. Nikt juz nie wspomina ze powoli hindusi zaczynaja zabierac prace z Brna. Managerowi, w wiekszosci pracowali w IBMie, tez duzo obiecuja, niektorzy staraja sie cos zrobic, inni nie. Samo zycie, ludzie sa rozni. Obie firmy sa bardzo dobre aby zaczac swoja przygode w IT (szczegolnie w korporacjach), aby pozniej sie rozwijac chyba trzeba zmienic firme (nie jest to oczywiscie pewnikiem). Ja milo wspominam obie firmy. I nie jest prawda ze w Brnie nie znajdzie sie pracy oprocz korporacji, dla chcacego nic trudnego
  • intrid 19.04.11, 12:18
    Motorola mocno reklamuje sie ze zatrudnia ludzi. Znam kilka osob ktore tam przeszly. Na pewno duzo lepiej placa a i warunki pracy lepsze, chociaz z tym to moze byc roznie. Zalezy co robisz i na kogo trafisz. Slyszalem opinie dosc skrajne, ale wiecej dobrych. Znam jedna osobe ktora sie meczy mocno,ale to niestety wina projektu i charakterystyki z nim zwiazanej. Przynajmniej dobrze jej placa. Pozostali ktorych znam sobie chwala.
  • kropkacom 19.04.11, 14:12
    To czysta psychologia. wink Jak wchodzisz w nowe to zawsze chwalisz. Po kilku latach kiedy opadną różowe okulary przychodzi z kolei frustracja. Standard.

    Praca w korpo rządzi się swoimi prawami. Reszta zależy już od konkretnych ludzi. Jedna rada: dobre warunki płacowe trzeba wywalczyć na początku. Na jakieś większe podwyżki bym nie liczyła.
    --
    "– U nas jest podział: Aniela czyta, bo ma oczy, Hela gotuje, bo ma smak, a ja porządkuję, bom najmłodsza. Ale czy mamy jakieś marzenia? Anielka, ty masz?" www.mariuszszczygiel.com.pl/638,blog/ktora-niedziela?
  • intrid 26.04.11, 22:38
    > . Jedna rada: dobre warunki płacowe trzeba wywalczyć na początku. Na jakieś wię
    > ksze podwyżki bym nie liczyła.

    swiete slowa. Nalezy dobrze sie zorientowac jak w firmie wyglada oraz przejrzec cany akcji z ostatnich jakichs 5 lat zeby poznac kondycje firmy. Istnieje tendencja wsrod korporacji odnosnie oszuiwania na ten temat jak rowniez na uzasadnianiu ciec "zla sytuacja finansowa na swiecie" z ktorych generuje sie krocie. Idac do bogatej firmy nalezy zadac adekwatnego wynagrodznia. Na podwyzki pozniej nie bedzie co liczyc, natomiast na wiecej pracy na pewno. IBM potrafi dobrze zaplacic. Zalezy od managera i momentu. Oczywiscie jest to kompletnie przypadkowe. Wchodzac na projekt mozna byc pewnym ze bedzie sie mialo ludzi z gorszymi kompetencjami robiacymi to samo ktorzy dostaja o 5 tysiecy koron wiecej niz ty. Najbardziej ekstremalnym przypadkiem u mnie bylo zatrudnienie kolesia na francuski helpdesk i zaproponowanie mu 30 000 koron gdzie srednia na helpdesku jest 21 000. Takie sytuacje wychodza po paru miesiacach, szczegolnie teraz kiedy place sie bradzo obnizyly. Wiem tez ze bardzo malo sie placi anglikom od jakichs 2 lat ze wzgledu na zwolnienia w Anglii. Wciskaja im kit o zlej sytuacji ekonomicznej a taka osoba ktora zostala zwolniona w wyniku redukcji etatow oczywiscie to lyka.
  • obok_hotelu_grand 13.04.11, 13:04
    Pracowałem w IBM przez 15 miesięcy (w tym 3 miesiące szkoleń), zostałem zatrudniony przez Manpower i nie zgadzam sie z pewnymi stwierdzeniami:

    >Znajac ludzi z innych firm wychodzi na to ze IBM oferuje najgorsze warunki jesl
    > i chodzi o zagraniczne firmy zatrudniajace w Brnie obcokrajowcow (jest ich jaki
    > es 10 w zaokragleniu).
    - nie jest to prawda, słyszałes np o warunkach pracy i atmosferze w Acerze?

    > Placa to srednio 20 - 25 tys. koron brutto
    - bardzo subiektywne - ja będąc w pl mogłem pomarzyc o takiej pensji; dla głowy rodziny może byc mało, ale dla kogos kto zaczyna pracę jest OK;

    >Na mieszkanie samemu trzeba przeznaczyc ok 10 tys. koron za mieszkanie o pow. ok 25m2.
    - myślę że miałes pecha albo niezbyt Ci się chciało poszukac; mieszkam w naprawdę super mieszkaniu na Zabinach w mieszkaniu o powierzchni ok 30m2, osobna kuchnia i pokoj, do tego WC i łazienka osobno za 7500/mc ze wszystkim

    > Jesli nie przepracujesz 2 lat kontraktu pieniadze trzeba zwrocic.
    - teoretycznie smile ja nie musiałem nic zwracac a miałem standardowy kontrakt z MP na dwa lata a wykorzystałem cały pakiet;

    I na koniec najwazniejsze:
    - IBM to zbyt szerokie pojęcie, wszystko zależy od projektu! Ja mam bardzo dobre doświadczenie ze swoim teamem i managerami.
    - IBM (dokładnie MP) bierze do pracy ludzi bez doświadczenia (np. świeżo po studiach) i ich szkoli. Jeżeli jesteś w miarę ambitny i lubisz się uczyc, po dwóch latach masz szansę znaleźc o wiele lepszą pracę, bo masz szkolenia i IBM w CV (tak jak było w moim przypadku, ale odszedłem po 15 miesiącach)

    pzdr,
    były IBM-er



  • daghda.irish.pub 13.04.11, 13:06
    obok_hotelu_grand napisał:

    > I na koniec najwazniejsze:
    > - IBM to zbyt szerokie pojęcie, wszystko zależy od projektu! Ja mam bardzo dobr
    > e doświadczenie ze swoim teamem i managerami.
    > - IBM (dokładnie MP) bierze do pracy ludzi bez doświadczenia (np. świeżo po stu
    > diach) i ich szkoli. Jeżeli jesteś w miarę ambitny i lubisz się uczyc, po dwóch
    > latach masz szansę znaleźc o wiele lepszą pracę, bo masz szkolenia i IBM w CV
    > (tak jak było w moim przypadku, ale odszedłem po 15 miesiącach)
    >
    > pzdr,
    > były IBM-er
    >

    Dobrze gada - polać mu wink

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 13.04.11, 17:26
    Tak,slyszalem. I nie sa to zle opinie. Znam osoby ktore pracuja w Acerze i nie slysze zeby narzekali za bardzo. W przeciwienstwie do bardzo wielu zatrudnionych w IBMie. Co do pieniedzy, to jasne, jak ci odpowiadaja takie a nie inne warunki to przeciez twoj wybor. Ja pisze o realiach i o tym ze bynajmniej rekrutujaca cie agencja nie da ci dobrych informacji o kosztach zycia tutaj. Wybor nalezy do ciebie jak i za ile chcesz zyc.
    Jak chodzi o pakiet to praktycznie tez. Masz wiazaca umowe. Jasne ze gro ludzi po prostu go nie oddaje i jada sobie, ale to nie jest uczciwe.
    Doswiadczenia sa rozne, oczywiscie. Ja pisze o tym co ja mialem dookola wykonujac rozne funkcje w 3 projektach podczas mojej pracy.
  • daghda.irish.pub 14.04.11, 08:33
    intrid napisał:

    > Tak,slyszalem. I nie sa to zle opinie. Znam osoby ktore pracuja w Acerze i nie
    > slysze zeby narzekali za bardzo.

    Hahahaha, ja z Acera uciekłem - podobnie jako kolega spod Hotelu Grand (pozdrawiam) smile))

    > W przeciwienstwie do bardzo wielu zatrudnionyc
    > h w IBMie.

    W IBM wiecznie ktoś narzekał. Jak obcięli stravenky (tuż przed moim odejściem), to chcieli strajkować. Nie trafiało do ludzi tłumaczenie, że zmieniło się prawo i IBM przestało się to opłacać (odprowadzany podatek za stravne) - IBM wolał zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na inne cele, np. na szkolenia. Jak jest w rzeczywistości - wszystko zależy od projektu.

    > Co do pieniedzy, to jasne, jak ci odpowiadaja takie a nie inne warun
    > ki to przeciez twoj wybor. Ja pisze o realiach i o tym ze bynajmniej rekrutujac
    > a cie agencja nie da ci dobrych informacji o kosztach zycia tutaj.

    Fakt - każdy widzi i umie przeliczać. Może jak się mieszka samemu i nie jest się nastawionym na zbieranie kasy i powrót do Polski, to 28.000 Kč brutto wystarczy, by se spokojnie żyć. Owszem, bez szaleństw - ale da się. W Pradze, na podobnym stanowisku (CSC) płacą 35.000 Kč brutto... a stolica jest znacznie droższa (mieszkanie na Pradze 1 pożerało połowę mojego budżetu, ale to akurat była moja fanaberia smile)) ): ceny mieszkań potrafią być obłędne, ale jak wyjedziesz z centrum, to np. na Stodůlkách czy Libni (Libeň) ceny są podobne.

    O kosztach życia powinna informować agencja. Jeżeli tego nie robi - to dopytać. Jak w 2006 przesądził się mój wyjazd do Brna, to agencja i jednocześnie HR Acera podało przykładowe ceny.

    > Wybor nalezy
    > do ciebie jak i za ile chcesz zyc.
    > Jak chodzi o pakiet to praktycznie tez. Masz wiazaca umowe. Jasne ze gro ludzi
    > po prostu go nie oddaje i jada sobie, ale to nie jest uczciwe.
    > Doswiadczenia sa rozne, oczywiscie. Ja pisze o tym co ja mialem dookola wykonuj
    > ac rozne funkcje w 3 projektach podczas mojej pracy.

    Przykro mi, ale taki jest IBM - jeden złego słowa nie powie a inny z kolei będzie wieszać psy. W moim przypadku też nie było różowo, ale jak masz spoko menadżera - to wyście się jakieś znajdzie. Choć znam przypadki, że inni mówili wprost - "skoro jestem taki wazny dla projektu, to chcę podwyżkę". I niektórzy dostawali...

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • obok_hotelu_grand 14.04.11, 08:43
    Ja też pracowałem w Acerze, i z tego co słyszę od znajomych, to nowy "meneżer" to jakiś prostak. Być może są takie projekty w IBM, że Acer jest lepszy, ale szczerze w to wątpię - kierunek zmiany pracy jest Acer--> IBM, nigdy nie słyszałem o odwrotnej tendencji.
    pzdr
  • intrid 14.04.11, 09:42
    nie jest to na pewno idealne miejsce ale w moim odczuciu i z rozmow maja lepsza atmosfere pracy i mniejsza rotacje. Tez jest inaczej bo przeciez tam zatrudnionych jest tylko pare osob na telefonie, administracji i troche technikow do napraw. Jakis tam procent pracuje z polski z domu. Ale nie zauwazylem zeby ktos jakos strasznie narzekal. Wrecz przeciwnie.
    IBM ma bardzo zla opinie w Brnie. Znam osoby ktore odmowily pracy kiedy IBM sam do nich dzwonil i proponowal zatrudnienie. To jest sytuacja na dzien dzisiejszy, byc moze kiedys bylo inaczej.
  • daghda.irish.pub 14.04.11, 09:50
    intrid napisał:

    > nie jest to na pewno idealne miejsce ale w moim odczuciu i z rozmow maja lepsza
    > atmosfere pracy i mniejsza rotacje. Tez jest inaczej bo przeciez tam zatrudnio
    > nych jest tylko pare osob na telefonie, administracji i troche technikow do nap
    > raw. Jakis tam procent pracuje z polski z domu. Ale nie zauwazylem zeby ktos ja
    > kos strasznie narzekal. Wrecz przeciwnie.
    > IBM ma bardzo zla opinie w Brnie. Znam osoby ktore odmowily pracy kiedy IBM sam
    > do nich dzwonil i proponowal zatrudnienie. To jest sytuacja na dzien dzisiejsz
    > y, byc moze kiedys bylo inaczej.

    Bez obrazy, ale jak ktoś lubi pracować na słuchawkach i klepać tickety ze zgłoszeniami seriwowymi - to proszę bardzo. Atmosferę tworzy ekipa i jak nie ma zgranej albo "każdy sobie", to nawet w super fajnej firmie nic takiego nie będzie mieć miejsca. Gdybym np. wybrał ściezkę Acer -> IBM -> Lenovo (o podobnym profilu jak w Acerze), to potem w przyszłości ciężko by się było z takiego ktroku wytłumaczyć. Bo co wtedy powiedziec na rozmowie - zmieniłeś pracę dla atmosfery i mniejszej rotacji (choć to ostatnie, inteligentnie zinterpretowane przez obie strony może być argumentem in plus)? Może się w Acerze pozmieniało, ale średnio w to wątpię.

    Jak na ironię, wywalony na zbity pysk - Bogu ducha winny Radek H., manager z Acera, jest 1st line managerem w IBM. I tam se to chwali, jego chwalą za dobrze robioną pracę. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 15.04.11, 08:32
    Lepiej nie cytowac imion, ktos moze sobie tego nie zyczyc.

    To ze kogos zwolnili w jednym miejscu i przyjeli w IBMie mowi samo za siebie. Bez powodu sie ludzi nie zwalnia. Co do pracy na sluchawkach to na pewno jest to ciezka praca i pelna stresu. Ciagle linia ACERA jest nieporownywalnie lzejszym o przyjemniejszym kawalkiem chleba niz helpdesk IBMa, mozesz mi wierzyc wink Mysle ze malo kto to lubi. Ale mozna miec pomimo tego lepsze warunki dookola i to jest to na co ja zwracam uwage. Praca jak praca. IBM oferuje dodatkowo absurdalna atmosfere i pomysly ktore wplywaja dodatkowo niekorzystnie na klimat twojej pracy, ktora moze pryzbierac najrozmaitsze formy. ACER tego nie robi.
    Punkt widzenia oczywiscie zalezy od punktu siedzenia dlatego im wiecej opini tym lepsze wnioski mozna wyciagnac.
  • daghda.irish.pub 15.04.11, 08:47
    intrid napisał:

    > Lepiej nie cytowac imion, ktos moze sobie tego nie zyczyc.
    >

    Bez wpadania w paranoję...

    > To ze kogos zwolnili w jednym miejscu i przyjeli w IBMie mowi samo za siebie. B
    > ez powodu sie ludzi nie zwalnia.

    Bo podobno sobie nie radził. Podobno, bo to technicy się na niego skarżyli - z byle pierdoły. facet się starał, jak mógł. Ale miał pecha... a wtedy mnie to jakoś przestało dziwić: wywalili kogoś, kto nie potrafił zapanować nad niesforną ekipą. Bo raczej trudno obwiniać managera, że logistyka pomyliła Gdańsk z Goteborgiem albo "zakupy" nie wiedzą, gdzie zamówić części badź technik tupiący nogą przy fochu, że on wie gdzie są części ale chce podwyżkę...

    > Co do pracy na sluchawkach to na pewno jest to
    > ciezka praca i pelna stresu. Ciagle linia ACERA jest nieporownywalnie lzejszym
    > o przyjemniejszym kawalkiem chleba niz helpdesk IBMa, mozesz mi wierzyc wink

    Mogę uwierzyć, ale dla mnie helldesk to helldesk - niezależnie, czy w Acerze czy IBM. Choć po opowieściach kolegów z SD skłaniam się do tego, by się z Tobą zgodzić.

    > Mys
    > le ze malo kto to lubi. Ale mozna miec pomimo tego lepsze warunki dookola i to
    > jest to na co ja zwracam uwage.

    Każdy lubi co innego - warunki pracy są istotne. Ale nie porównywałbym Acera do IBM. Tam jest po prostu mniej ludzi. A atmosfera? Zależy od ekipy - ja tam miałem całkiem spoko i narzekać nie mogłem.

    > Praca jak praca. IBM oferuje dodatkowo absurdal
    > na atmosfere i pomysly ktore wplywaja dodatkowo niekorzystnie na klimat twojej
    > pracy, ktora moze pryzbierac najrozmaitsze formy.

    Podaj jakiś przykład.

    > ACER tego nie robi.

    Może teraz nie robi. Mnie się odechciało tam pracować, bo każdy miał na wszystko wyjeb... a my łazilismy za zgubionym sprzętem, czasem szukalismy części albo wiele innych rzeczy, które zwyczajnie nie należały do naszych obowiązków. No i ten zastój w rozwoju...

    > Punkt widzenia oczywiscie zalezy od punktu siedzenia dlatego im wiecej opini ty
    > m lepsze wnioski mozna wyciagnac.

    No ja do Acera w życiu bym nie wrócił, nawet gdyby mi oferowali misję na Marsa. Zastanawiałem się jakiś czas temu nad Lenovo w Bratysławie, ale w każdej korporacji jest mniej więcej tak samo. Jak myślisz, że jest inaczej - to musisz jeszcze trochę popracować smile

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 18.04.11, 09:49
    Jak chodzi o przyklady absurdow o ktorych mowie to sa w glownym poscie no i w reszcie odpowiedzi. Nie chcialbym sie powtarzac. Przesledz inne posty.
    Korporacje rzadza sie podobnymi prawami, jasne, ale tak samo nie jest. Na szczescie. W lenovo moze byc roznie, to w koncu tez IBM, ale jaki slad tam tego jest to juz ciezko powiedziec. Trzeba poznac opinie.
  • daghda.irish.pub 18.04.11, 09:53
    intrid napisał:

    > Jak chodzi o przyklady absurdow o ktorych mowie to sa w glownym poscie no i w r
    > eszcie odpowiedzi. Nie chcialbym sie powtarzac. Przesledz inne posty.
    > Korporacje rzadza sie podobnymi prawami, jasne, ale tak samo nie jest. Na szcze
    > scie. W lenovo moze byc roznie, to w koncu tez IBM, ale jaki slad tam tego jest
    > to juz ciezko powiedziec. Trzeba poznac opinie.

    Lenovo to nie jest IBM i nigdy nie był. Lenovo odkupiło od IBM "działkę" produkującą laptopy i PC.

    Co zaś się tyczy absurdów - pracowałem tu i ówdzie i powiem Ci tylko jedno: one są wszędzie, niezależnie od tego, czy to Capgemini, IBM, HP czy Tieto. Im większa firma, tym więcej wtop.

    Nawiasem mówiąc, HP we Wrocku robi sporą rekrutację wink

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 19.04.11, 12:30
    faktycznie, na ten moment Lenovo nie ma z IBMem za duzo wspolnego. Natomiast niewiedziec czemu jak zaczalem tam pracowac to moji zwierzchnicy mowili nam o joint venture z lenovo. Patrzac na ich historie faktycznie nie powinno sie o tym nawet myslec skoro najwiecej akcji w rekach IBMa bylo na poziomie ok 19% i to w 2005 roku zeby potem sukcesywnie spasc ponizej 5%. No ale czego sie moglem spodzieac po moim uwczesnym managerze, w koncu 3 lata wczesniej byl barmanem w niemczech smile
  • daghda.irish.pub 19.04.11, 14:16
    intrid napisał:

    > ale czego sie moglem spod
    > zieac po moim uwczesnym managerze, w koncu 3 lata wczesniej byl barmanem w niem
    > czech smile

    Żartujesz? wink Ale jakoś mnie to nie dziwi - już parę razy od kogoś słyszałem, że jakiś menager jest z bożej łaski i na niczym się nie zna.

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 26.04.11, 22:21
    niestety nie zartuje...Brzmi to komicznie ale rzeczywistosc pracy pod takim managerem jest koszmarem. Zaczeli brac po prostu wszystkich. Kryterium jest znajomosc jakiegos jezyka i to wszystko. Spotkalem po prostu zatrwazajaca mase ludzi pracujacych jako sprzatacze, kelnerzy, barmani czy na budowach za granica. W roznych krajach, zalezy jaki jezyk. Francja, Anglia, Irlandia, Niemcy, Wlochy. Pracowali na najrozniejszych stanowiskach. Wlos sie jezy... Nie umieli nic. Tak samo jak ludzie z Afryki. To jest najgorsze. Oni ledwo czytaja. Pracowalem z kolesiem z Togo ktory ledwo pisal. Poszlismy w inne kierunki po eksporcie projektu i zostal projekt managerem po paru miesiacach...Gadalem potem z innym kolega z australii wlasnie o tym i generalnie skomentowal to tak: tutaj wszystko jest do gory nogami smile
  • shadow123 15.04.11, 12:14
    > To ze kogos zwolnili w jednym miejscu i przyjeli w IBMie mowi samo za siebie. B
    > ez powodu sie ludzi nie zwalnia.

    Ja w IBMie nigdy nie pracowalem, ale wypowiem sie ogolnie co do powyzszej wypowiedzi. Chlopie jeszcze zycia nie znasz. Jesli uwazasz, ze jedynym powodem zwolnien jest iz ktos sie nie nadaje lub nie stara, to... Coz, zycze Ci zebys nigdy sie nie dowiedzial o innych powodachsmile
  • intrid 18.04.11, 09:41
    No z tym sie nie zgodze zupelnie. Jest prawo ktore reguluje takie rzeczy, nazywa sie prawo pracy. Jesli ktos cie zwalnia, w swiadectwie pracy podaje taki a nie inny paragraf opisujacy zerwanie realcji pracowniczej. Mozna sie z tym zgodzic lub nie i od tego jest sad pracy gdzie sie to rozstrzyga. To od ciebie zalezy czy bedziesz swoich praw pilnowal. Jesli nie to jasne, powodow moze byc masa. Czy zasadnych to juz inna historia.
    Moje doswiadczenie mi mowi, ze jesli ktos jest zwolniny i nie egzekwuje swoich praw to jest albo mocno przestraszony albo wie ze podstawa takiego zwolnienia jest mocna, czyt. zasluzyl na to. W innych wypadkach sad pracy.
  • piotrog 13.04.11, 14:16
    Cytat : Panuje spora rotacja pracownikow. Srednio na jednym stanowisku pracuje sie tutaj okolo roku + - w tym jest sie prznoszonym z miejsca na miejsce srednio raz na 6 miesiecy. Manager tez zmienia sie srednio raz na 6 miesiecy. Podczas pracy w IBMie przez 3 lata mialem 6 managerow.

    W kombinacie zatrudniającym 3 tys. pracowników wrzucanie wszystkich do jednego wora nie bardzo ma sens. Nie wiem, w jakim teamie jest się przenoszonym bez własnej woli. Ja spotkałem się tylko z takimi scenariuszami:
    - pracownik chce zmienić specjalność, więc sam się przenosi (wewnątrz IBM lub poza)
    - pracownik dokształcił się i nabrał doświadczenia, więc przenosi się na wyższy poziom w tym samym teamie lub spokrewnionym
    - pracownik dokształcił się i ma ambicje być menedżerem, więc przechodzi na takie stanowisko (z całą drabinka awansów po drodze)
    - pracownik ma wszystko w d..., nic nie umie i nic mu się nie chce, więc management sugeruje mu inne stanowisko lub rezygnację z pracy - przez ponad 5 lat pracy tylko 2 takie przypadki poznałem.
    A że menedżerowie się zmieniają - też się z tym spotkałem, ale to jest naturalna konsekwencja ich własnego rozwoju, nikt ich na siłę nie przenosi.

    Cytat : biora kogo popadnie zeby mu malo placic. Jak sie znajdzie ktos lepszy to manager wykorzystuje go do granic.
    Nie prawda. Mój team poszukuje ludzi od kilku miesięcy, ale ciągle brak odpowiednio wykształconych kandydatów. Za to sławny jest helpdesk, gdzie główną zdolnością ma być komunikacja z klientem w jego języku, więc tam zatrudnia się przysłowiowych filologów, którzy często nie mają szerokiej wiedzy w zakresie IT. Jeśli znajdzie się wśród nich rodzynek, który ma pojęcie o systemach klienta, to nie dziwię się że to jemu manager przyznaje najbardziej skomplikowane zadania.

    Ze stravenek rezygnuje większość firm. Well, business is business. W przeszłości firmy miały ulgi podatkowe na stravenki, więc korzystały z tego jak mogły. Teraz firmom się to nie opłaca. I to nie tylko IBM Brno jest taki niedobry, to tendencja ogólnokrajowa.
    Poza tym pamiętajmy, że IBM dlatego otwiera swoje centra na "dzikim Wschodzie", żeby było taniej. Smutne, ale prawdziwe, kokosów na hepldesku się nie dorobisz nawet w tak światowej firmie, jak IBM. Mimo to np ja mam pensję dużo wyższą, niż byłem w stanie dostać w Polsce. Wszystko zależy od doświadczenia, wykształcenia i negocjacji kontraktu.

  • intrid 13.04.11, 17:49
    To ze taka rotacja wystepuje jest faktem niezaprzeczalnym. Wazne jest tez to jakie konsekwencje sie z tym wiaza. Czy managerowie sie rozwijaja to jest inna kwestia, natomiast czy umowy ktore z nimi masz ida w niepamiec jak odchodza to druga. Tak samo jak taki manager nie ma w ogole pojecia o niczym, o tym czym sie zajmojesz itd. Podczas mojego wypowiedzenia zmienil sie manager. Myslisz ze kiedy sie dowiedzial ze ma pracownika na wypowiedzeniu? smile Na bardziej techniczne stanowiska bierze sie oczywiscie bardziej wyksztalconych ludzi. Ale to tylko czesc i w dodatku jednej kompetencji. A reszta?
    "Dziwia sie" - piszesz jakby to bylo zupelnie ok. A nie jest. I helpdesk w IBMie to pieklo na ziemi. I to nie sa bynajmniej bardziej skomplikowane zadania a wyzysk w pelni tego slowa znaczeniu.
    Ze ze strawenek rezygnuje wiekszosc firm to dla mnie cocs nowego. Wszystkie osoby ktore znam tutaj strawenki dostaja.
    Kokosow na helpdesku nie zarobisz, pewnie, w Service Managemencie tez, Project Managemencie tez itd. Generalnie IBM kiepsko placi. Z powodu tego jak piszesz, oni sa oszczednoscia ktora ma przynosic kokosy komu innemu.
    Co do pensji to jak najbardziej sie zgadzam. Wszystko zalezy od wielu czynnikow, negocjacji itd. Natomiast beda starali ci sie zaplacic jak najmniej i to jest fakt wiec raczej trzeba dobrze negocjowac.
  • intrid 13.04.11, 23:17
    Jesli chodzi o przenoszenie to chcialbym bardziej klarownie to wyjasnic, bo faktycznie mozna inaczej to zrozumiec.

    Otoz chodzilo mi oto, ze generalnie zmienia sie stanowisko po +- 1 roku z musu lub wyboru. W moich realiach przenoszenie bylo norma i nikt sie nie pyta czy ci sie podoba czy nie. Stad IBM daje ogolne nazwy w kontraktach, przewaznie "IT Specialist" lub "Service Coordinator". Zgodnie z czeskim prawem to wlasnie definiuje zakres twoich obowiazkow. Taki tytul pozwala na dowolne przenoszenie cie w obrebie danej opcji.

    Co do innego rodzaju przenoszenia to mialem na mysli przenoszenie stanowiska pracy lub dolaczanie do innego teamu. Czyli z pietra 1 na 2 a potem z rogu za kuchnie itd. Albo polaczymy tych z tamtymi. Bardzo denerwujace...

    Zmiany managera sa dosc powaznym problmem gdyz z nimi ma sie umowy. A tych umow moze troche byc. Co do twojego rozwoju, awansu, przejscia na inne stanowisko itd. Kazda z nich idzie w niepamiec przy zmianie managera, ktory musi od nowa "cie poznac". Nie ma ciaglosci wladzy. Do tego zmiany formalne profili w intranecie itp. W razie domagania sie czegos taki manager odesle cie do poprzedniego a poprzedni spowrotem do obecnego.

    Piszesz o zmianach stanowisk czy rozwoju jakby to bylo takie latwe, a przeciez nie jest. Byc moze w SSO gdzie znajduje ta jedyna grupa ludzi ktorzy maja pojecie o IT traktuje sie ich inaczej,czesc na pewno, ale czesc tak samo jak wszedzie indziej, czyli tak latwo z danego teamu sie nie odejdzie, bo sie manager nie zgodzi.
  • gira79 13.04.11, 15:20
    Wygląda mi to na żale dalszego frustrata?

    Masz dużo racji w tym co napisałeś, ale te miejsce odrazał bym tylko bardzo dobremu specjaliście. Reszta ludzi, którzy nie mają dużo doświadczenia, nigdy nie pracowali w korporacji może tam śmiało próbować.
    Ja już bym tam nidgy nie wrócił, ale faktem jest, że te papiery co mam dzięki IBM pozwoliły mi na dobry start. Tak więc nie żałuje.

    Jestem tylko ciekaw w ilu firmach w PL wcześniej pracowałeś, jakie miałeś warunki tam i jakie szkolenia itd. Czy pracowałeś w PL w korporacji?
    Sam byłem zdołowany, gdy tam pracowałem po studiach z jakimiś tam certyfikatami, a obok mnie siedział koleś po średniej szkole bez wiedzy o IT z tą samą pensją.
    Ale czas pokazał, że cierpliwość się opłaciła. Ale fakt, że już w innej firmie.

  • intrid 13.04.11, 22:58
    Wiekszosc osob z wiadomych ktore sie tu zatrudnia to z wiadomych wzgledow osoby bez zadnego doswiadczenia i czesto jakichkolwiek kwalifikacji oprocz w miare plynnego mowiania jednego z 4 jezykow ktore sa na wage zlota: Francuzki, Wloski, Niemiecki, Angielski.
    Ja mialem i wyksztalcenie i doswiadczenie, na tamten moment (2008) ta oferta, niestety opisana inaczej niz rzeczywistosc pokazala, byla w miare atrakcyjna. To o czym pisze tyczy sie dzis, czyli 3 lata pozniej. W tym momencie oferta IBMa jest duzo duzo gorsza i bardziej sie bedzie oplacalo jechac do Warszawy lub do Wroclawia zeby szukac pracy niz akceptowac ich oferte. I jest dokladnie jak mowisz - siedzisz po studiach z wiedza i certyfikatami, a koles ktory pracowal w Anglii na budowie jest twoim team liderem lub managerem. Kolega obok ledwo mowi po angielsku a twoj manager nawet nie wie jak sie nazywa twoje stanowisko. Mozna by wymieniac w nieskonczonosc efekty zatrudniania tu ludzi.
  • sks_baltyk_1930 13.04.11, 23:56
    Tak z ciekawosci sie zapytam, w tym IBM w pracy mowi sie po angielsku czy po czesku? Jest tam duzo obcokrajowcow? I czy ktos bez zadnej znajomosci czeskiego ale za to biegle mowiacy w jednym z tych 4 jezykow co napisales (angielski, francuski, niemiecki, wloski) ma szanse na prace tam?


    --
    "Blbec nikdy nepochopí, že je blbcem skutečně – pravdu o tom, že je blbcem, blbci říkáš zbytečně"
  • daghda.irish.pub 14.04.11, 08:36
    sks_baltyk_1930 napisał:

    > Tak z ciekawosci sie zapytam, w tym IBM w pracy mowi sie po angielsku czy po cz
    > esku? Jest tam duzo obcokrajowcow? I czy ktos bez zadnej znajomosci czeskiego a
    > le za to biegle mowiacy w jednym z tych 4 jezykow co napisales (angielski, fran
    > cuski, niemiecki, wloski) ma szanse na prace tam?
    >
    >

    Najwięcej jest Czechów i Słowaków. Reszta to obcokrajowcy. Także czeski nie jest wymogiem.

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 14.04.11, 09:17
    mowi sie glownie po angielsku. Pracuje bardzo duzo obcokrajowcow zeby pokryc wlasnie te jezyki. Obecnie najwiecej importuje sie ludzi z Rumunii. Jest bardzo duzo Ukraincow, Tunezyjczykow lub osob z innych czesci Afryki. Troche Wlochow, Anglikow. Natomiast jak trafisz do teamu gdzie bedzie duzo Czechow to beda mowic po czesku jedynie. Moze nie na spotkaniach ale to prawdopodobne. Dla nas to nie jest problem wielki, ale dla kogos kto jest z innej rodziny jezykowej bedzie spory.
  • daghda.irish.pub 14.04.11, 08:39
    intrid napisał:

    > Wiekszosc osob z wiadomych ktore sie tu zatrudnia to z wiadomych wzgledow osoby
    > bez zadnego doswiadczenia i czesto jakichkolwiek kwalifikacji oprocz w miare p
    > lynnego mowiania jednego z 4 jezykow ktore sa na wage zlota: Francuzki, Wloski,
    > Niemiecki, Angielski.
    > Ja mialem i wyksztalcenie i doswiadczenie, na tamten moment (2008) ta oferta, n
    > iestety opisana inaczej niz rzeczywistosc pokazala, byla w miare atrakcyjna. To
    > o czym pisze tyczy sie dzis, czyli 3 lata pozniej. W tym momencie oferta IBMa
    > jest duzo duzo gorsza i bardziej sie bedzie oplacalo jechac do Warszawy lub do
    > Wroclawia zeby szukac pracy niz akceptowac ich oferte. I jest dokladnie jak mow
    > isz - siedzisz po studiach z wiedza i certyfikatami, a koles ktory pracowal w A
    > nglii na budowie jest twoim team liderem lub managerem. Kolega obok ledwo mowi
    > po angielsku a twoj manager nawet nie wie jak sie nazywa twoje stanowisko. Mozn
    > a by wymieniac w nieskonczonosc efekty zatrudniania tu ludzi.

    Jak jesteś w czymś naprawdę dobry, to w końcu znajdziesz swoje miejsce. Na resztę i tak nie masz wpływu - parę razy słyszałem, że wsadzają kogoś niekompetentnego na dane stanowisko... i co zrobisz? Tylko się możesz po cichu wściekać, bo jak się poskarżysz to dadzą Ci po głowie.

    Chodź do Tieto big_grin

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • klaus_biberficker1 25.04.11, 07:39
    witam

    Jak wygląda sprawa ze zwolnieniem za porozumieniem stron ?
  • daghda.irish.pub 25.04.11, 09:38
    klaus_biberficker1 napisał:

    > witam
    >
    > Jak wygląda sprawa ze zwolnieniem za porozumieniem stron ?

    Wszystko zależy od managera i Twojej determinacji. Firma sama z siebie bardzo rzadko idzie na takie ustępstwo. Niektóry jak mieli dość, brali wolne i nie wracali do pracy wink

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • klaus_biberficker1 26.04.11, 00:24
    daghda.irish.pub napisał:

    > Wszystko zależy od managera i Twojej determinacji. Firma sama z siebie bardzo r
    > zadko idzie na takie ustępstwo. Niektóry jak mieli dość, brali wolne i nie wrac
    > ali do pracy wink

    hej

    Akurat ta "metoda" chodzi mi tez po głowie,ale chciałbym dostać normalne świadectwo pracy.
    Moj poziom determinacji osiągnął moment szczytowy.
    Co do samej pracy,beznadziejna murzyniarnia jak to ktoś adekwatnie określił...
  • daghda.irish.pub 26.04.11, 00:55
    klaus_biberficker1 napisał:

    >
    > hej
    >
    > Akurat ta "metoda" chodzi mi tez po głowie,ale chciałbym dostać normalne świade
    > ctwo pracy.
    > Moj poziom determinacji osiągnął moment szczytowy.
    > Co do samej pracy,beznadziejna murzyniarnia jak to ktoś adekwatnie określił...

    Pogadaj z managerem - powiedz, że masz już dość, wymyśl jakąś teorię o złym traktowaniu, kiepskich warunkach i ofercie pracy "na już". Jeżeli nie zamierzasz pracować w Czechach, to takie rozwiązanie jest całkiem spoko (w PL nikt i tak nie sprawdzi, co jest na tym świadectwie) - zresztą, za porozumieniem stron da się łatwo wyjaśnić, zwłaszcza, że o pracy w IBM słyszano w niejednej agencji pracy jak i działach HR niektórych firm (CSC, McKenzie, SAP).

    --
    Jak je to s pravdou? S pravdou se šetří, možná proto, aby zbyla. Je flekatá jak dalmatin, je černobílá...
  • intrid 26.04.11, 22:07
    ze zwolnieniem za porozumieniem stron to w IBMie jest raczej nielatwo. Staraja sie trzymac jak najdluzej. Slyszalem opowiesci o ludziach ktorzy wlasnie robili rozne rzeczy zeby zostac natychmiastowo zwolnionym. Najciekawsza to o koledze ktory na odpowiedz ze porozumienie stron nie wchodzi w gre przyszedl do pracy po piwie i sam wezwal policje na alkotest smile Ile w tym prawdy niewiadomo. Ale bardzo duzo osob po prostu juz nie przychodzi...I to jest najczestsze wyjscie.
    Za wymuszenie porozumienia stron jest sie wciagnietym na czarna liste. To sie da zrobic - przeciwskazania medyczne itp. Mozliwe jest pojscie do lekarza medycyny pracy i dostanie orzeczenia o niezdolnosci do wykonywania konkretnej roli, jak praca na zmiany, czy bardzo stresujace jakies zajecie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka