Dodaj do ulubionych

nie lubie Czechow

11.11.06, 20:33
i Polakow w Czechach tez nie..., mam wrazenie, ze aby nawiazac znajomosci
trzeba mniec prachy na wieczne przesiadywanie w knajpach i nadskakiwac w
staraniu o wzgledy, fuj, odechciewa mi sie takiego zycia
Edytor zaawansowany
  • indywidual 11.11.06, 20:44
    precyzujac: chodzi mi np o to, ze wszelkie rozmowy ktore zdaza mi sie toczyc
    wyplywaja z mojej inicjatywy, ludzie, ktorych znam z zajec nie poznaja mnie na
    ulicy, chyba ze wykrzykne ahoj donosnie, jesli mnie ktos zagaduje to na 90%
    jest to pijany juz czlowiek w knajpiek, kiedy to, wiadomo, rozwiazuje sie jezyk
    i latwiej sie zblizyc do drugiego czlowieka. zaczynam sie tu meczyc, bo
    usilowanie nawiazania znajomosci za wszelka cene, raczej nie jest dobrym
    pomyslem, staram sie, ale juz coaz mniej... zaraz stwierdze, ze kosmita jestem,
    dziwakiem w czeskich oczach. Paskudnie ciezko
  • wislok1 11.11.06, 21:03
    W dużych miastach ludzie nie mają czasu na nowe znajomości, w tłumie jest
    najwięcej samotnych
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • kropkacom 11.11.06, 21:36
    A może problem leży po Twojej stronie? Mój Ślubny pracuje z Czechami i nie ma
    tego problemu mimo że rzadko daje sie wyciągnąć do knajpki. Nawiasem mówiąc
    wyjście tutaj do gospody to nie jest duży wydatek a upijać się też nikt Ci nie
    każe. Najwazniejsze to żeby się zbytnio nie zacietrzewiać i nie pobadać w
    generalizacje.
  • indywidual 11.11.06, 22:17
    w generalizacje mozna nie popadac, jesli mialo sie do czynienia z kilkoma
    osobami...
    wiem, ze wyjscie wydatkiem nie jest, o upijaniu nawet nie mysle, problem w
    innej kwestii niestety...
    po mojej stronie... hm... pewnie jestem ufonem...
  • kropkacom 11.11.06, 22:59
    indywidual napisał:
    > po mojej stronie... hm... pewnie jestem ufonem...

    Może jak się przestaniesz starać to wszystko się ułoży. W ufo nie wierze smile
  • smarkows 13.11.06, 15:16
    Witaj przyjacielu indywidual,
    Twoje obawy i przezycia podzielam zupełnie mieszkam i pracuje w Pradze 2 lata.
    Wiesz ja po prostu po kilku spotkaniach z nimi i rozmowach na poziomie piesek
    mi sie zesrał,papużka zagdakała kotek zamiałczał itd. dałem sobie spokój smile
    naturalnie (żeby kropka sie nie czepiała) to nie wszyscy są tacy ale różni nas
    kultura bardzo.Zgodzę się ze oni się lubią pokazywać a zwłaszcza Ci co nie mają
    kasy... widziałem parę razy w sklepie takie ich chamskie zachowanie względem
    siebie. No ale to zwykle młodzi tak. Starsi ludzie są bardziej przyjacielscy
    choć do Polaków podchodzą z rezerwą no bo nikt nas nie lubi w Europie smile)

    Także nie jesteś osamotniony mam tu dwuch kumpli Polaków i twierdzą to samo co
    Ty no i jak ja(wiek 25-30lat) przyjechałem to mi o tym opowiedzieli. Jak masz
    chęć to spotkajmy sie na pifko i pogadajmy po naszemu czyli o interesach smile))
    Bo jak zauważyłeś Czesi nie są zbyt przedsiębiorczy, tylko pifko gitarka i
    divadlo smile

    S pozdravem,
    Sebik
  • indywidual 20.11.06, 12:29
    niestety nie jestem z Pragi, ale przygnebiajaco-pocieszajace jest to, co
    piszesz, tzn., ze jednak jest cos dziwnego w mentalnosci...
  • vinivega 14.11.06, 17:11
    tak tylko że Czesi są mentalnie, społecznie 20 lat przed nami, chyba byłes
    tylko raz w Czechach na wycieczce szkolnej.
  • sieczu5 14.11.06, 20:52
    > tak tylko że Czesi są mentalnie, społecznie 20 lat przed nami,

    Jasne. Ciekawe w czym - jedynie chyba w tolerancji dla dewiantów i imigrantów
    oraz w innym, zdemoralizowanym spojrzeniu na życie seksualne (np. ostatnio
    w "Bravo" 13-latka chwaliła się jak przeżywa orgazmy.)
  • wislok1 17.11.06, 11:53
    Mieszkam pół kilometra od Czech, mam rodzinę na Zaolziu
    i Czesi SĄ PRAWIE TACY SAMI jak Polacy,
    jedyna różnica to to, że nie chodzą w większości do kościoła.
    Ale poza tym nie są ani lepsi, ani gorsi od Polaków
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • pampeliszka 20.11.06, 14:07
    wiesz, Wisłok, Zaolziacy sa troche inni niz typowi Czesi czy Morawiacy
    mam dobra kolezanke z Zaolzia i to jest inny swiat, inne podejscie do tradycji,
    kultury, do zycia
    ale masz racje,Czesi nie sa ani lepsi ani gorsi niz Polacy, inni są
    ja mam wrazenie, ze trudniej nawiazuja kontakty niz my, ostrożniej
    mieszkamy w Olomoucu juz 4 rok, a mamy raptem garstke znajomych i to w
    wiekszosci sa osoby mowiace po polsku
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • wislok1 21.11.06, 20:55
    Gdyby Czesi mieli taką samą mentalność jak Polacy, byliby Polakami
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • pampeliszka 22.11.06, 19:24
    A to zalezy, gdzie mieszkaja. kolezanka jest z Trzyńca, w dowodzie jest Czeszką,
    ale czuje się Polką.
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • wislok1 22.11.06, 21:39
    No właśnie, kwestia wyboru, tak samo moja rodzina z Trzyńca, też czują się Polakami
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • sieczu5 14.11.06, 20:58
    > i Polakow w Czechach tez nie..., mam wrazenie, ze aby nawiazac znajomosci
    > trzeba mniec prachy na wieczne przesiadywanie w knajpach i nadskakiwac w
    > staraniu o wzgledy, fuj, odechciewa mi sie takiego zycia

    A mi się podoba styl życia Czechów (jeśli chodzi o życie towarzyskie). Mam same
    luźne znajomości i spokój. Do chodzenia na imprezy ani przesiadywanie po
    knajpach nikt mnie nie zmusza, chociaż nie chodzę, to nikt mnie nie traktuje z
    tego powodu pogardliwie. Normalnie fajnie się z nimi rozmawia, ogólnie nie mam
    zastrzeżeń.
  • oj.lala 15.11.06, 10:53
    Musimy sie rożnić. Wystarczy przeczytać ten tekst:

    www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3718098.html
    Ja Czechów uwielbiam, także za to, o czym autor pisze.
  • indywidual 20.11.06, 12:27
    no wiesz, wszystko zalezy od potrzeb, luzne kontakty towarzyskie, chyba kazdy
    zawsze jakies ma
  • asica7 20.11.06, 16:19
    Ja rowniez zaczynam myslec tak jak autor topiku. Coraz bardziej daja mi
    "popalic" Czesi.
  • x-man66 28.11.06, 13:31
    indywidual napisała:

    > i Polakow w Czechach tez nie..., mam wrazenie, ze aby nawiazac znajomosci
    > trzeba mniec prachy na wieczne przesiadywanie w knajpach i nadskakiwac w
    > staraniu o wzgledy, fuj, odechciewa mi sie takiego zycia
    Nie lubisz czechów w Czechach i polaków w Czechach.
    Jeśli jesteś Polakiem w Czechach tzn. nie lubisz samego siebie.

    Generalnie znajomy to ktoś kogo znasz, jak chodzisz do jednego baru to już znasz
    barmana smile.
  • marchewa69 30.11.06, 00:57
    Mieszkam w Pradze ponad pół roku. Nie spotkałam się z jawną niechęcią (np. nikt mi Zaolzia nie wypomniał) ale także zauważyłam, że jeśli już ktoś jest skłonny do cieplejszych kontaktów to są to ludzie starsi. Tak jakby tylko oni mieli czas na zwykłe sąsiedzkie "zagajenie". Na pewno Czesi są mniej otwarci niż Polacy, ale to dotyczy też innych nacji - Anglików, Holendrów, Francuzów, itp. Może tylko Włosi i Hiszpanie są bardziej luźni, ale wiem od znajomych, że Ci ostani są świetni w zabawie, ale duchowej/intelektualnej dyskusji nie uświadczysz. (Oczywiście bez generalizowania). Czesi są też inni. My nie mamy oporów by zapoznanego gościa zaprosić na kawę do domu - u nich najpierw trwa długi okres "skamaradzenia". Do domu zaproszą przy szczególnych okazjach, wolą neutralny teren hospody. Zresztą, angole też wybiorą pub.
    A my co? Jesteśmy w nowym mieście, gdzie na 100% nie spotkamy kumpla z liceum czy podstawówki, do tego nasz czeski nie zawsze jest idealny. No i wydaje mi się, że ciekawość Czechów względem innych narodów ogranicza się do chęci szlifowania angielskiego z tut. amerykanami. Zresztą Czesi nie czują chyba potrzeby burzenia swego "klidu". Nie pchają się za granicę za przygodą, za pracą, itd.(jak my od lat). Cenią sobie ten swój komfort miejscowy i niskie bezrobocie. Ponadto, stolica robi swoje. Ja nigdy nie mieszkałam w Warszawie, ale czy tam (będąc z Lublina czy Opola) nie można się czuć podobnie? Manżel pracuje w czeskiej firmie i mówi, że wyraźnie poznać kto z Olomouca, czy Frydka Mistka a kto z Pragi.
    Niektórzy Czesi sami przyznają, że prażacy to buraki, że na vesnicy uplne jinak, itd. A czy jest na to sposób? Można się trzymać w swojej językowej skupine, tzn. wejść na stronkę www.polkiwpradze czy polacywpradze i pójść na jedną z zapowiadanych imprez. W końcu wspólna nasza dola - a Czechów na dystans. Można spróbować inaczej - kolega co sobotę gra w piłkę (z Czechami i nie tylko) i to jest jakiś punkt zaczepienia. Ja znalazłam sobie grupę podobnych mi Czeszek-maminek. Spotykamy się co 14 dni - wspólne spektrum problemów i zainteresowań i już się okazuje, że nie jest tak źle. Nie żebyśmy się od razu przyjaźniły (w Polsce już dawno bym się umawiała na wspólne wypady) ale w każdym razie nie vykamy i rozpoznajemy się na ulicy. Acha! I dziś, jedynie po kilku przelotnych rozmowach pod przedszkolem zostałam zaproszona przez prawdziwą Czeszkę na herbatę!!!!
    Nie wiem, co robi autor wątku, ale wydaje się, że musi znaleźć znajomych w innym niż grupa uczelniana/pracownicza miejscu. Tyle tu tych Sokolu, telecvicni, domów mladeżi i krouzku, są ichniejsze dkf-y, cykliczne spotkania wielbicieli koleji, turystów, itp. Głowa do góry! Na początek radzę skamaradzić się z jakimś innym cizincem. On ma ten sam problem, a do tego relatywnie mniej kuma ćeścinę. To przecież ładny kraj (zamki, hrady nie złupione podczas wojny, itp). Połączenia kolejowe świetne, bilety nie droższe niż w Polsce, dystanse krótkie.... Szkoda ten czas, który tu jesteśmy "przesmucić" z powodu czeskiego chłodku. No i jest internet - potencjalne źródło na znaleźienie bratniej duszy. Trzymam kciukismile
  • wislok1 30.11.06, 14:53
    Są jeszcze kluby Zaolziaków, np. ludzi z Trzyńca w Pradze
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • ninananu 05.05.19, 20:00
    odgrzewany kotlet, ale zaczęłam szperać, z próbą odnalezienia odpowiedzi, czemu Czesi nie lubią Polaków- bez wyjątków i tak trafiłam na ten wątek. Otóż byłam w Czechach jakiś tydzień temu. Nie była to pierwsza wizyta w tym kraju, ale któras z kolei. Pierwszy raz byłam z 20 lat temu i byli wobec mnie i innych mocno nieprzyjemni. I tak było niemal za kązdym razem. Trudno mi było zrozumieć dlaczego, nie zachowywaliśmy się jak "bydło". Sama nasza obecność np. w sklepie wzbudzał poirytowanie i próba do*ieprzania się do czegokolwiek. Przez te wiele lat olewałam sprawę, ale szlag mnie trafił po ostatniej wizycie- nie to, że coś szczególnie masakrycznego się stało, ale straciłam cierpliwość już do tego narodu. Nawet serdeczność z naszej strony i załatwianie spraw po ludzku sprawiało, że szanowni Czesi pokazywali swoje niezadowolenie - a to, że się za długo zastanawiam nad czymś, a to, że raz zwróciłam uwagę (zwyczajnie, grzecznie), że czegoś nie dostalismy, lub rachunek był żle nabity, a to, że mój uśmiech był nie taki. Nie ważne, byle co było pretekstem, aby pokazać swoje niezadowolenie, zwracania uwagi, westchnień i mruczenia pod nosem. Wyjechałam z tego kraju (w zesżłorocznym było podobnie) jako intruz. Nie istotne, ze zostawiam im pieniądze (nie małe), nie istotne, że parę razy mnie chcieli oszukać w hotelach, czy pensjonatach. Dosłownie na palcach jednej ręki mogę wyliczyć sytuacje, czy ludzi od których biła serdeczność i szczera serdeczność. No cóż, kraj piekny, ale ludzie NIESYMPATYCZNI. Wiem, że nie można uogólniać, ale nie ukrywam, że straciłam już nadzieję. Nie są ani lepsi, ani gorsi, a noszą się. Szkoda gadać.
  • ninananu 05.05.19, 20:00
    Najzwyczajniej jest mi przykro i tak.. czuję frustrację.
  • wislok1 10.05.19, 23:58
    Brednie chorego umyslu...

    W 9 przypdkach na 10,jak ty jestes w porzadku wobec innych, to inni TAK SAMO reaguja wobec ciebie

    Bylem kiedys wPradze na wycieczce autokarowej

    TYLKO jedna Pani narzekala na Czechow,jacy to sa niesympatyczni PRZED przybyciem do Pragi

    I TYLKO JEDNA osoba PO opuszczeniu Pragi glosno narzekala, ze Czesi sa bardzo niesympatyczni i tylko jednej osobie sie nie spodobalo

    TEJ pani

  • ninananu 14.05.19, 22:19
    Czekałam na taką wypowiedz. wink Tak byłam w porządku, ale oczywiście najłatwiej zrzucić na to, ze ja byłam nie ok. Każdy turysta może sie pogubić, może być skołowany i prosić o pomoc (zwłaszcza jak podróżuje samodzielnie, a nie z zorganizowaną wycieczką, kiedy to wszystko jest podstawione pod nos). Czechy to jedyny kraj, gdzie spotyka mnie "dziwna" reakcja z drugiej strony wink
  • wislok1 18.05.19, 17:13
    No, bo tak jest....

    Szuaksz dziury w calym, to ja znajdziesz
  • ninananu 27.05.19, 00:11
    Masz rację, oszukanie na pieniądze i brak dostosowania pokoju do osób niepełnosprawnych poruszających się na wózku inwalidzkich- pomimo potwierdzenia mailowego - to faktycznie dziura w całym + niechęć personelu w pomocy - przy czym pracownik powiedział, ze polscy klienci powinni pomóc mojemu tacie. Tak to normalka wink No co zrobisz?
  • biologiczny_zegar 05.06.19, 17:24
    indywidual: "Nie lubie Czechow i Polakow w Czechach".

    Na to wychodzi, że ludzie ciebie po prostu unikają.

    Ze wsi ?




Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka