Dodaj do ulubionych

Rośnie liczba kremacji przy czeskiej granicy

09.03.08, 15:08
miasta.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,5002448.html
"W Czechach zasiłek pogrzebowy starcza tylko na urządzenie najtańszego
pogrzebu urnowego. Tam zaledwie co piąty pogrzeb to tradycyjny pochówek z trumną."

No to zupełnie inaczej niż u nas.
Edytor zaawansowany
  • 09.03.08, 20:30
    W sumie to chyba lepiej być spalonym niż zeżartym przez robaki
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • 10.03.08, 04:48
    a jaka to dla Ciebie różnica?? bo ja kompletnie nie widzę żadnej

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 10.03.08, 07:42
    Roznic tez nie widze, a przede wszystkim zasilek pogrzebowy zostal w
    tym roku zniesiony.
    Problem polega na czym innym. Coraz wiecej pogrzebow odbywa sie bez
    jakichkolwiek obrzedow, rodzina pozostawia zmarlego "na lasce"
    szpitala i wiecej sie nie interesuje.
  • 10.03.08, 13:01
    Wychodzi na to, że zmarły "nie mieści się" w czeskiej pohod'ie.
    Czyżby lepiej było pójść do piwiarni niż zadbać o godny pogrzeb krewnego lub innej osoby bliskiej?
    Teraz widać, ile jest warta "przyjaźń" z gospody. Jak pijesz, to cię lubią, a jak umierasz, to ... widzą innego, który jest jeszcze żywy.

    Dzikie obyczaje.
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 10.03.08, 09:53
    Nie widzisz różnicy między klasycznym pochówkiem a kremacją? Czy to żadna
    różnica być zjedzonym przez robaczki czy spalonym na popiół? Bo trochę nie wiem
    o co Ci chodzi smile
  • 10.03.08, 10:56
    nie widzę różnicy z punktu widzenia nieboszczyka, którego już nie
    ma - jego świadomości, uczuc, itp.

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 10.03.08, 11:11
    Po śmierci to człowiek niewiele ma do gadania i czucia to fakt smile Jednak teraz
    za życia wolałabym żeby później po śmierci została po mnie odrobina popiołu niż
    gnijące.......
  • 10.03.08, 16:49
    ja kiedyś też się zastanawiałam - kremacja, w ziemię czy co tam ze
    mną...
    ale teraz jest mi to kompletnie obojętne, nawet ktoś mógłby mnie
    zjeśc, hehe

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 10.03.08, 19:52
    Proszę Pani,

    Jeśli chodzi Pani po głowie dostarczenie swoim ciałem kalorii ludożercom, to zapewne znajdzie Pani sposób dotarcia na Nową Gwineę (etnografowie i biura podróży zapewne mogą służyć odpowiednią pomocą).
    Proszę jednak zwrócić uwagę na pewien szczegół. Naukowcy twierdzą, że ludożercy kierują się - w zakresie tej drastycznej praktyki - względami pseudoreligijnymi lub magicznymi. Wspominam o tym, bo może Pani sobie życzyć bycia zjedzoną przez kanibala - ateistę, a o takiego chyba trudno. W ramach czasunku dla cudzych przekonań, proszę zapytać typowych ludożerców, czy życzą sobie zjeść ateistkę.

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 10.03.08, 21:00
    Właśnie kombinuję jakby tu otworzyć własny biznes, bo obecna praca trochę mnie
    już nudzi i spośród kilku pomysłów na znalezienie jakiejś niszy rynkowej miałem
    też jeden dotyczący otwarcia knajpy dla kanibali, więc jakby co to pozwolę sobie
    zapodać info na grupę.
    Nie wiem jeszcze czy byłaby to ekskluzywna 5-gwiazdkowa restauracja, czy
    bardziej coś a'la fast-food, ale do tego potrzebny mi jeszcze jakiś drobny
    market research.
  • 11.03.08, 10:45
    Pana nadinterpretacja przestała mnie już dziwic, przestała mnie już
    wkurzac
    teraz mnie wyłącznie śmieszy
    tak jak Pana monotematycznośc (albo momentami ditematycznośc)
    jakie przesłanki pozwoliły Panu wydedukowac, że jestem ateistką?

    uważam, iż dla ludożerców na Nowej Gwinei, którym Pan łaskawie
    zaoferowałby moje ciało, ważniejszym nad moją religię jest chyba
    zaświadczenie o moim stanie zdrowia (czy przypadkiem w moim mózgu
    nie ma prionów)

    a pozatym chyba bym im nie smakowała - w innym wątku wyraża Pan
    przypuszczenie, jeśli dobrze zrozumiałam, iż jestem nieapetyczna

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 10.03.08, 20:43
    Dla nieboszczyka brak różnicy, ale dla żywego może być przykre wyobrażać sobie
    jak robal wcina np. moje oko.
    Brrrr
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • 11.03.08, 10:46
    zanim ten robal przegryzie się przez trumnę (zakładam, iż nie czeka
    biernie aż sama zbutwieje) rozłoży się Pan sam, własnymi enzymami
    proteolicznymi, które wyciekają z uszkodzonych po śmierci struktur
    komórkowych

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 12.03.08, 09:22
    ależ dlaczego? przecież to jest całkiem naturalne!

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 10.03.08, 11:50
    Dzień dobry,

    Proszę zwrócić uwagę na 2 kwestie z "tego" świata:
    1. Marne zasiłki pogrzebowe niejako służą do wymuszania kremacji i zawyżania liczby zwolenników kremacji. To tak, jakby powiedzieć, że każdy, na kim wykonano karę śmierci, jest je zwolennikiem.
    2. Promowanie tego obrzydliwego zwyczaju w Polsce może mieć na celu zmniejszenie, a może nawet zniesienie, zasiłków pogrzebowych.

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 10.03.08, 12:01
    Doprecyzowuję:

    - Czym innym jest świadoma decyzja odnośnie do rodzaju pogrzebu, a czym innym ludzka znieczulica i wyrachowanie.
    - Należy odróżniać świadomy i dobrowolny wybór od przymusu, także ekonomicznego.
    - Kremacja niszczy dowody w przypadku zamordowania osoby, której ciało skremowano.

    Czymś obrzydliwym właśnie są złe intencje i cele. Być może także pewne skutki.
    Wolna wola zasługuje na szacunek.
    Doprecyzowuję, by nikt złośliwie nie przypisał mi przewrotnie niewłaściwego znaczenia słów.

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 10.03.08, 13:24
    > Czymś obrzydliwym właśnie są złe intencje i cele.

    Jeżeli ktoś nie życzy sobie kremacji to faktycznie obrzydliwym jest jej
    przeprowadzenie. Zawsze można napisać w testamencie jakiego życzymy sobie
    pochówku i kogoś z rodziny uczynić za to odpowiedzialnym. Oczywiście logiczne
    jest wówczas dla mnie że osoba ta zawczasu pomyśli o kosztach (oczywiście nie
    tyczy się to nagłej śmierci, chociaż istnieje i taka możliwość).
    Samej kremacji nie uważam absolutnie za obrzydliwą (nawet Kościół jej nie
    potępia) i nawet myślę że powinno się właśnie promować ten sposób pochówku.
    Zwłaszcza patrząc na problemy z miejscami na cmentarzu (przecież nie mogą się
    rozrastać w nieskończoność).

  • 10.03.08, 19:47
    Dobry wieczór,

    1. Do kogo tak naprawdę należą Czechy i Morawy, do kogo naprawdę należy Polska, jeśli w każdym z odpowiednich państw jest za mało ziemi na to, by Czesi, Morawiacy i Polacy mogli liczyć na pogrzebanie w sej ojczyźnie?
    2. Żydzi stosowali kapitalny pomysł dotyczący powierzchni cmentarzy. Gdy cmentarz, a właściwie jego bardzo stara część, był już opuszczony, czyli grobów tam się znajdujących nie odwiedzali ludzie, (zapewne po położeniu macew na mogiłach) nasypywali przynajmniej pięć metrów ziemi. Po ustabilizowaniu nowej warstwy ziemi, kopano w niej groby. Dlaczego nie korzysta się z tego racjonalnego pomysłu?
    3. Jeśli w naszych państwach jest dość terenów na rezerwaty przyrody, to znajdzie się ziemia na cmentarze.
    4. W piśmie "Zawsze Wierni" opublikowano artykuł "Kościół a kremacja" - ZW nr 100 (9/2007), który (niestety) nie jest dostępny on-line. Tam przedstawiono katolickie stanowisko w przedmiocie kremacji.
    5. Dla mnie zaskoczniem było zaakcentowanie w końcowej partii w/w artykułu zagadnienia dogodności kremacji dla przestępców. Podczas kremacji noszczone są ślady nie tylko po truciznach, ale rówież po obrażeniach (złamania, zranienia, potrzelenia, pobicia), które powodują śmierć lub poważny rozstrój zdrowia. Znamienne jest podkreślenie w owym tekście, iż kremacja niszczy także dowody niewinności. Często podczas napadów ofiara (nie tylko kobieta) drapie napastnika. Pod paznokciami zostaje materiał genetyczny sprawcy. W przypadku oskażenia o napaść osoby niewinnej - jeśli jest zmowa fałszywie zeznających oszczerców - w procesie kremacji niszczy się dowód rzeczowy (dowód obiektywny), czyli materiał genetyczny.
    Nie wiemy, czy i jacy przestępcy (a może nawet zorganizowane grupy przestępcze) popierają i promują kremację, właśnie z uwagi na niszczenie w jej trakcie dowodów obiektywnych.

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 11.03.08, 10:50
    > 2. Żydzi stosowali kapitalny pomysł dotyczący powierzchni
    cmentarzy. Gdy cmenta
    > rz, a właściwie jego bardzo stara część, był już opuszczony, czyli
    grobów tam s
    > ię znajdujących nie odwiedzali ludzie, (zapewne po położeniu macew
    na mogiłach)
    > nasypywali przynajmniej pięć metrów ziemi. Po ustabilizowaniu
    nowej warstwy zi
    > emi, kopano w niej groby. Dlaczego nie korzysta się z tego
    racjonalnego pomysłu
    > ?

    ależ w Polsce się korzysta - przed kilkunastoma laty rozpisywały się
    o tym gazety
    pewien przedsiębiorczy ksiądz sprzedawał ponownie nieodwiedzane
    groby (zanim upłynął czas 20 lat)
    z tym, że on oszczędzał na ziemi
    na to co robił dziennikarze użyli określenia "walcowanie trupów"

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 10.03.08, 15:20
    Gdyby w Polsce obniżono drastycznie zasiłki pogrzebowe, ilość kremacji wzrosłaby
    o tysiąc procent.
    W temacie znieczulica, itp.
    jest u nas tak samo.
    --
    ...mało co bywa staranniej zorganizowane niż. tzw. spontaniczny bunt
    ( Karel Czapek )
  • 10.03.08, 18:39
    A tutaj wlasnie nie zgadzam sie. Zasilki pogrzebowe w Czechach zniesiono dopiero
    w tym roku, a ilosc pogrzebow bez obrzedu obniza sie drastycznie od kilku lat.
    Poza tym: chyba sie nie rozumiemy. Kremacja to tez rzecz kosztowna. Chodzi o
    pozostawienie zmarlego np. w szpitalu.
  • 10.03.08, 19:56
    To jest nawet logiczne:
    Nie lubią obrzędowości za życia i mają ją gdzieś po śmierci.

    Kiedyś popularne było powiedzenie: "Jakie życie - taka śmierć".
    O jakimże życiu - w skali społecznej - świadczy masowość pogrzebów bezobrzędowych?
    Czy ten lud naprawdę nie widzi różnicy między pogrzebaniem ciała ludzkiego a utylizacją zwierzęcej padliny?
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 10.03.08, 23:35
    ilosc pogrzebow bez obrzedu obniza sie drastycznie od kilku lat.

    Czyli zmniejsza się ?
    --
    ...mało co bywa staranniej zorganizowane niż. tzw. spontaniczny bunt
    ( Karel Czapek )
  • 12.03.08, 07:41
    Tak, zmniejsza się.
  • 12.03.08, 20:57
    Niedobrze.
    Jednakże w Polsce poziom znieczulicy jest moim zdaniem ten sam.
    Różni się jedynie sposób jej okazywania.
    W Czechach brak jest nawet pozorów, w Polsce jest wielkie udawanie.
    Rodziny udają, iż się kochają, za plecami są gotowe kłócić się o wszystko,
    a często wysyłają babcie i dziadków do domów opieki.
    Pogrzeb ma pokazać demonstracyjnie jaką wspaniałą rodzinę miał zmarły.
    W ramach szpanowanie trzeba zbudować jak najwiekszy pomnik na cmentarzu, itd.
    --
    ...mało co bywa staranniej zorganizowane niż. tzw. spontaniczny bunt
    ( Karel Czapek )
  • 12.03.08, 22:30
    > Pogrzeb ma pokazać demonstracyjnie jaką wspaniałą rodzinę miał zmarły.
    > W ramach szpanowanie trzeba zbudować jak najwiekszy pomnik na cmentarzu, itd.

    Mogę się pod tym tylko podpisać.
  • 10.03.08, 16:58
    swoją drogą - aż smutno się robi, jak człowiek pomyśli ileż wagi
    niektórzy ludzie przykładają do pogrzebu, grobu, itp...
    nic i nikt bliski się nie liczy - odkładają grosiki na nagrobki, a
    żyją tak, że gdyby nie "co ludzie powiedzą" to nikogo by na ich
    pogrzebie nie było...

    czy w Czechach też jest coraz powszechniejsze budowanie sobie
    grobowca za życia?

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 10.03.08, 20:47
    Kremacja zawsze była popularna w Czechach, jeszcze przed wojną.
    Nie ma to większego związku z zanikiem więzi rodzinnych.
    Zgadzam się, że w Czechach brak takich więzi jest zjawiskiem szerszym niż w Polsce.

    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • 11.03.08, 11:04
    Jak to przy kremacji nie ma obrzadku? Kazdy moze sobie zazyczyc taki
    jak mu sie poboba. Jak mnie beda palili do z glosnikow bedzieszedl
    Clapton. Zeby bylo wesolo.
    Mozd dlatego, ze nie uwazam sie tak jak niektorzy za niezwykle wazna
    osobistosc nawracajaca caly swiat.
    Troche naciagany ten problem. Naprawde. Kazdy niech robi co chce
    wedlug wlasnej woli i wyznania.
    --
    "La vie est une farce, apprends à rire..." Marie-Claire Blais
    (Zycie jest farsa, naucz sie smiac...)
    Dwa lata na koncu swiata: www.uyu.bloog.pl/
  • 11.03.08, 20:32
    Fakt, w mojej rodzinie na Zaolziu zawsze był ksiądz ewangelicki na nabożeństwie
    pogrzebowym. Potem była kremacja z udziałem rodziny
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • 11.03.08, 23:01
    Proszę nie wprowadzać zamieszania terminologiznego:
    Jeśli ksiądz, to nie protestancki, bo protestanci święceń (poza absolutnymi wyjątkami) nie mają. Protestancki może być pastor. Pastor może być bardzo zacnym człowiekiem, ale święceń nie ma.

    Od kilku dziesiątek lat panoszy się plaga nazywania pastorów księżmi, a superintendentów biskupami. To jest chore.

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 12.03.08, 00:44
    Ksiądz ewangelicki jest księdzem
    i basta. Tak było zawsze, tak samo od czasów reformacji są ewangeliccy biskupi,
    nawet prymasi, np. prymas Szwecji.
    To, że tobie się to nie podoba, to trudno
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • 12.03.08, 01:28
    Nie jest księdzem, kto nie ma ważnych święceń.

    Szwecja to, podobno, przypadek szczególny, gdyż tam mieli przez pewien czas zachowywać sukcesję apostolską. Są także dość liczne głosy, że część tradycyjnych anglikanów przyjęła sakryn biskupie (ale czy na bazie ważnego prezbiteriatu?) od starokatolików, a może też i pewnych chrześcijan wschodnich.

    Proszę się nie denerwować:
    Jakiś pastor może być bardziej moralny od jakiegoś księdza. Jedno to święcenia kapłańskie, drugie sposób życia.

    Sprawa ważności święceń jest bardzo ważna. Znam lepszy sposób spędzania czasu niż bycie obeznym podczas symulowania Sakramentó Świętych, nawet w najbardziej właściwym rycie. Człowiek bez ważnych święceń - nawet błędnie przekonany - może najwyżej symulować Mszę Świętą i inne Sakramenty Święte dla duchownych (danego stopnia) zastrzeżone.

    Z drugiej strony:
    Nazywanie - nawet po angielsku - "pastor" księży katolickich, co zdarza się także tradycjonalistom, uważam za nieporozumienie.

    Ksiądz to ksiądz. Pastor to pastor.

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 12.03.08, 17:01
    Ksiądz katolicki to katolicki, ewangelicki to ewangelicki.
    Przecież nie piszę, że to to samo.
    Każdy nazywa, jak mu pasuje.
    Nie masz prawa narzucać innym Kościołom jak tytułują swoich duchownych
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • 13.03.08, 16:17
    Dzień dobry,

    Na temat nowinkowatości w nazywaniu "księdzem" pastora można uzłyszeć w rozmowie z pastorem, którą prowadzi ksiądz, nazywający pastora "księdzem":
    www.onet.tv/30289,8960,22,3278816,1,1,0,0,wideo.html
    Nie narzucam. Po prostu: wolę zadawać się z uczciwymi, niż z oszustami.

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 13.03.08, 20:19
    A ja nie lubię fanatyków, którzy zabraniają innym nazywać tak, jak innym pasuje
    --
    Księstwo Cieszyńskie
  • 13.03.08, 21:38
    Szanowny Panie,

    Ależ ja Panu nie zabraniam.
    Proszę jednak nie liczyć na pochwałę z mojej strony. Prawda zasługuje na to, by ją odróżniać od oszukaństwa.

    Jeśli Pan nawet "aureolkę" przymocuje do pastora, nie uczyni Pan z niego księdza. Pastor, jak każdy świecki, zasługuje na szacunek jako świecki, a nie jako ksiądz. Ma swoistą funkcję. Jeśli ją należycie wykonuje, zasługuje na pochwałę. Ale to nie czyni go księdzem.

    To działa także w drugą stronę: Jeśli się jakiś ksiądz "znudzi" kapłaństwem, to nic nie poradzi - sakramentalny charakter kapłaństwa nie zniknie. Nawet Papież nie "odksięży" księdza. Władza duchowna może go przenieść do stanu świeckiego - w ramach określenia jego doczesnych funkcji. Może nawet taki człowiek uzyskać dyspenzę od celibatu i założyć katolicką rodzinę, poprzez sakramentalne małżeństwo. I dla mnóstwa ludzi to będzie świecki. Jeśli jednak znajdzie sie w sytuacji nadzwyczajnej, to będzie miał prawo i obowiązek działać jako ksiądz. Szczególnie chodzi tu o udzielenie rozgrzeszenia (czasami także wyspowiadanie) i udzielenie Sakramentu Ostatniego Namaszczenia.

    Wiem, jakie znaczenie mają słowa. Dlatego "inżynieria językowa", tak popularna w ustrojach totalitarnych, nie podoba mi się. Kiedyś zdarzyło mi się współpracować z pastorem. I to - na gruncie świeckim - była bardzo udana współpraca. Pan pastor był miłym człowiekiem, rzetelnym we współpracy.

    Jestem przekonany, że łatwiej mógłbym znaleźć wspólny język z pastorem, który nie jest oszustem, niż ze zwolennikiem "inżynierii językowej". Ze względu na Prawdę i szacunek wobec Niej.

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 11.03.08, 22:02
    Clapton jako obrzęd ...
    Jaka wiara, taki obrzęd.
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 11.03.08, 22:26
    A co komu do mojej muzyki. Tym bardziej komus, kto z pewnoscia nie
    bedzie zaproszony. To bedzie porzadna impreza dla normalnych ludzi i
    nie zycze sobie zadnych nawiedzonych hipokrytow, ktorzy w bialych
    rekawiczkach obrzucaja innych lajnem.
    Znalazl sie mistrz ceremoni!
    smile)))))
    --
    "La vie est une farce, apprends à rire..." Marie-Claire Blais
    (Zycie jest farsa, naucz sie smiac...)
    Dwa lata na koncu swiata: www.uyu.bloog.pl/
  • 11.03.08, 22:58
    Smutne to:
    Już teraz spostrzega Pani, że na ceremonię "paleniskową" trzeba będzie ludzi zapraszać, bo z serca to ... (sam Pani wie najlepiej).

    A wyzwiska to niech Pani zachowa dla siebie i osób sobie podobnych.
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 12.03.08, 07:43
    Tak, ale ktos za to musi zaplacic i to calkiem sporo, ktos musi to zalatwic, a
    nie chce mu sie. Problem jest zupelnie inny. Czy ktos w ogole chce sie pozegnac
    ze zmarlym? W Czechach - coraz mniej osob. I o to mi chodzilo. A nie o rodzaj
    obrzedu.
  • 12.03.08, 09:35
    > Czy ktos w ogole chce sie pozegnac
    > ze zmarlym? W Czechach - coraz mniej osob.

    jak się nad tym zastanawiam, to dochodzę do wnioski, że samo
    przyjście na mój (ewentualny) pogrzeb mnóstwa ludzi chcących
    się "pożegnac" wcale mi się nie podoba
    niestety mam w rodzinie i w moim środowisku niemiłe mi osoby - źle
    mi życzą lub uważam, że są obłudne, itp. - mogłyby się nie pojawic
    a osoby, które kocham i lubię - wolę, by wspominały mnie miło,
    często o mnie myślały... a to można robic wszędzie, np. jadąc do
    pracy w zatłoczonym autobusie...

    a zastanawiając się jeszcze - przecież mnie już nie ma, nie istnieję
    czyli to pożegnanie, obrzędy, itp. potrzebne są raczej żyjącym
    a jeśli ktoś za życia był podły - wcale się nie dziwię, że ludzie
    nie czyją potrzeby żegnania się z nim
    a Czesi chyba nie robią czegoś "na pokaz"?

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 12.03.08, 09:54
    Oj, tu nie chodzi o coś "na pokaz". Chodzi o pewien ludzki odruch. Jezeli juz
    zrezygnujemy i z tego, no to moze faktycznie - zostawmy zmarlych w szpitalach,
    domach, po prostu miejscach, w ktorych "udalo" im sie odejsc, a my pomyslmy o
    nich w autobusie, kinie itd. To akurat sa "dobre" miejsca do myslenia o zmarlych.
    Jezeli osoby maja o Pani myslec, to tez beda chcialy sie z Pania pozegnac, w
    ciszy, zadumie i spokoju. I moze z muzyka Claptona.
    Mysle, ze zafascynowanie Czechami przejawia sie czesto brakiem jakiegokolwiek
    krytycyzmu.
  • 12.03.08, 12:20
    Nie ukrywam, ja chciałabym mieć skromny i krótki pogrzeb. I jeśli się uda to
    chce być skremowana smile Już dawno straciłam złudzenia co do klasycznych pogrzebów
    że to chęć pożegnania ze zmarłym ściąga tam tych wszystkich ludzi. Część idzie
    bo wypada, część bo chce zobaczyć rodzinę a część idzie bo będzie stypa. Może to
    okrutne ale prawdziwe. Ja wolałabym pożegnać się ze zmarłym w ciszy i wśród
    ludzi którzy chcą tylko tego samego.
  • 12.03.08, 14:42
    Fajny wątek się rozwinął.
    Dla mnie pogrzeby to najbardziej udane imprezy rodzinne. Na ślubie zwykle
    spotyka się gości, których widzi się pierwszy i być może ostatni raz w życiu,
    jest wielka pompa i zwykle drętwa atmosfera. Może moja opinia jest przebarwiona,
    bo nie jestem częstym gościem na weselach, ale w moim odczuciu w porównaniu z
    pogrzebami wypadają one miernie. Za to na stypie zawsze można sobie wypić w
    spokoju bez patałacha DJa, pogadać w kącie ze starymi znajomymi i ogólnie jest
    wesoło. Zwykle pogrzeb jest jakiś czas po zejściu bohatera tej imprezy, więc nie
    towarzyszy temu zbyt grobowa atmosfera. No chyba, że chodzi o młodą osobę -
    takie pogrzeby nie są zbyt fajne.
    Osobiście chyba nie podarowałbym rodzince jakby mojego kopa w kalendarz nie
    wykorzystano do zorganizowania dobrej imprezy.
    Nie mam szczególnych preferencji co do tego w jakiej postaci trafię do piachu,
    ale miałbym życzenie żeby na mojej imprezie pogrzebowej ktoś strzelił jakąś
    fajną mowę. Dobre przemówienie to dla mnie gwóźdź programu pod warunkiem, że
    osoba przemawiająca ma talent, bo jak nie ma to goście muszą słychać
    wzruszających bzdetów od których wywracają się flaki.
    I tym optymistycznym akcentem życzę wszystkich udanych pogrzebów, wspaniałych
    orchidei na nagrobkach, wysokich spadków od cioci z Ameryki i dobrej pogody.
  • 12.03.08, 17:41
    ursulad,
    Nie bardzo rozumiem co maja Czechy do pochowku przy muzyce Claptona?
    Moje zwloki moja sprawa! Jeszcze mi sie Czechy nie snily gdy Clapton
    juz byl w programie.
    I na jakiej podstawie osmiela sie Pani wydawac opinie odnosnie
    czyjegokolwiek nadmiaru badz braku krytycyzmu czy innych cech
    osobowosci i charakteru?

    Sugerujac sie podpisem mniemam, ze odpowiadam Pani, a nie zenskiemu
    wcieleniu znanego na tym forum hipokryty-moralisty.

    --
    "La vie est une farce, apprends à rire..." Marie-Claire Blais
    (Zycie jest farsa, naucz sie smiac...)
    Dwa lata na koncu swiata: www.uyu.bloog.pl/
  • 12.03.08, 18:35
    Chyba ktos tutaj nie przeczytal wszystkiego...Zarzuty pod niewlasciwym adresem.
    Nie ja moralizowalam, nie ja odrzucalam rozne "formy" pozegnania, wrecz
    przeciwnie - zalezalo mi tylko na tym, by pozegnanie bylo.(obojetnie jakie)
    Znam bardzo dobrze (niestety) stosunek Czechow do pozegnan, stad chcialam tylko
    i wylacznie sprostowac jedna rzecz:
    to nie ich negatywne nastawienie do obrzedowosci, ale zanikajace poczucie
    zwyklej ludzkiej odpowiedzialnosci.
    Jestem kobieta i moze warto zastanowic sie nad glebszym czytaniem ze
    zrozumieniem, zanim zacznie sie kogos atakowac. (jeszcze w dodatku tego, kto
    bronil).
  • 12.03.08, 18:37
    Aha. Osmielam sie wydawac ma opinie na podstawie dlugoletnich negatywnych
    doswiadczen.
    I szkoda, ze ta dyskusja, ktora byla calkiem ciekawa, zamienila sie, jak czesto
    tutaj bywa, w zlosliwosci.
  • 12.03.08, 21:45
    ależ nie myślałam o Czechach pisząc to, co napisałam - raczej
    zastanawiałam się nad sobą
    owszem, jestem zafascynowana Czechami i Czechami wink ale mimo to
    patrzę trzeźwo i krytycznie na świat i na nich

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 13.03.08, 06:24
    Kanapony, ale napisala Pani:
    a Czesi chyba nie robią czegoś "na pokaz",
    stad moja reakcja i "lekkie" zbulwersowanie.
    Chcialabym jednak jeszcze raz powiedziec, nie zarzucam nikomu "rodzaju"
    pozegnan, nie moge tylko sobie wyobrazic pozostawienie najblizszej osoby bez
    jakiegokolwiek pozegnania.
    A w Czechach jest to przypadek coraz czestszy.
  • 13.03.08, 10:28
    napisałam tak, owszem
    ale, że nie znam wielu Czechów, dodałam właśnie "chyba"

    rany... jak mi brak intomacji w tekście pisanym - mam wrażenie, iż
    przekręcam czasem intencje piszącego

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 13.03.08, 18:34
    Mam ten sam problem. Czytalam gdzies, ze "dzieki" np. poczcie internetowej
    zakonczylo sie wiele przyjazni. Jednak taka skrotowa wymiana informacji nie jest
    najlepsza. A poza tym brakuje intonacji, gestykulacji, piszemy skrotami.
  • 13.03.08, 19:55
    zgadzam się w 100%
    ludzie zaczynają się pienic a w gruncie rzeczy myślą podobnie lub
    tak samo

    ale najgorzej było, jak raz przyznałam rację pewnemu panu na tym
    forum!
    gdyby powiedział to, co napisał - i ja bym tego wysłuchała a nie
    przeczytała...


    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 13.03.08, 21:40
    Zapewne przebaczyłaby Pani i puściła w zapomnienie, gdyby ogłosił, że ma duży dach nad głową. Może nawet jakaś aluzja matrymonialna by się pojawiła.
    A może się mylę?
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 13.03.08, 21:45
    możeby się i pojawiła
    ale musiałby przedstawic zaświadczenie o niekaralności, akty zgonu
    pradziadków, akt ślubu (koniecznie kościelnego) dziadków ze strony
    ciotki kuzynki matki - w 4 kopiach, świadectwo odbycia służby
    wojskowej w Rzykach Dolnych, zaświadczenie o przeszkoleniu
    sanitarnym, akt nadania stopnia profesora zwyczajnego...
    a co najważniejsze - papier podpisany własnoręcznie przez
    prezydenta, że ten dach nie jest dziurawy!]

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 13.03.08, 21:49
    Ja to nawet rozumiem.
    Tylko ten dach - z dachem proszę się udać do innego wątku. I ważene jest również, żeby:
    - "równo pod sufitem było",
    - "wszyscy w domu zdrowi byli".

    Ale się pan Sieczu papierków nazbiera.
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 13.03.08, 22:01
    dziękuję za zwrócenie uwagi
    cenna rada
    to będę wymagac również świadectwa mistrzowskiego z zakresu
    murarstwa
    i zaliczonych przynajmniej jedenastu i pół semstru medycyny z
    początkiem pracy magisterskiej z dziedziny homeopatii
    a czy przeprwadziłby Pan egzamin ze znajomości katechizmu?
    nie wyobrażam sobie bowiem związku z kimś, kto go nie zna na wyrywki!
    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • 13.03.08, 22:19
    Zdrowiej będzie, jeśli kandydata na męża będzie Pani egzaminowała sama.

    Odnośnie do Pani oświadczenia na temat Pani wyobraźni:
    - Czy księża mogą się w tej sytuacji czuć bezpieczni?
    - A biskupi?
    - Co na to Watykan?

    Z poważaniem,
    --
    Japolan
    - - - - -
    msza.net
  • 13.03.08, 22:27
    ale ja nie znam tej książki!
    i jeszcze mi się jakiś oszust religiomatrymonialny trafi

    a co do mojej wyobraźni
    cokolwiek napisałam - cofam
    bo za Chiny nie kapuję, o jakiej sytuacji Pan pisze
    bezpieczni? przed czym /kim? robalami, kremacją czy mną?

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.