Dodaj do ulubionych

O sporcie w Czechach m.in. w kontekscie dzieci

10.01.09, 10:47
Nie moge sie zdecydowac, czy mi sie to podoba, czy przeszkadza. Zanim moje
dziecko nie zaczelo chodzic do przedszkola, to wydawalo mi sie, ze to jest
strasznie fajne, ta czeska sportowa nadaktywnosc.Ale kiedy patrze, jak wyglada
nauka szeroko pojetego sportovania, to mam watpliwosci. W srode sie zaczela
nauka jazdy na nartach dla 3-4 latkow. Malgosia nie chciala, na szczescie,
jechac, ale kilkoro maluchow z jej grupy pojechalo. M.in. corka kolegi, wiec
wiem, jak to wygladalo. Przyjechali instruktorzy (studenci) i pozgarniali
dzieci z okolicznych przedszkoli. Zadna pani przedszkolanka nie
pojechala.Czyli sami obcy ludzie. Pojechali na stok, gdzie po kilku
cwiczeniach wyslali dzieci wyciagiem na gore i zaczeli jezdzic. Corka kolegi
sie kilka razy wywalila, ale wrocila zywa. I teraz tak- ja sobie mysle, ze z
jednej strony to genialne, bo jak bedzie miala 10 lat, to bedzie zapewne
swietnie jezdzic. Ale z drugiej, moje dziecko by sie strasznie balo i bylo
zestresowane, nie tylko obcymi ludzmi ale i sytuacja.
Za rok bedzie miala nauke plywania i zapewne to bedzie wygladalo podobnie. I
jak znam siebie, to bede miala opory, zeby ja wyslac na basen z obcymi ludzmi,
zeby ja uczyli plywac. Z nami na basen chodzi, ale plywac na razie nie umie.
A jak sie nie nauczy przed szkola, to bedzie juz na poczatku w tyle, bo
wszystkie dzieci w I klasie beda zapewne umiec.
Ode mnie z pracy kolezanki chodza regularnie na siatkowke, spinning, jakis
rodzaj boksu i joge. Nie maja czegos takiego jak wolne popoludnie. Wieczorem
ogladaja telewizje i ida spac.A w weekend jada na narty, oczywiscie. Latem
plywac.
Impreza firmowa poza piciem piwa, podsumowaniem wynikow i jedzeniem polegala
na rozgrywaniu turniejow we wszystkich rodzajach sportow (musze sie nauczyc
grac w tenisa).
W jednej ze spolek naszego "holdingu" w piatki do pracy wszyscy przychodza na
10, bo rano maja siatkowke.
Inna grupa w kazda srode po pracy chodzi na spinning a potem na piwo.
Fakt, ze jak kiedys cos wspomnialam przy okazji czegos o Narnii, to nikt nie
wiedzial co mam na mysli.
Jakie macie doswiadczenia ze sportovaniem w Czechach? Nie wydaje sie Wam
czasem, ze polski styl zycia sie troche rozni?

--
Małgosia 25.03.2005
Edytor zaawansowany
  • bsl 10.01.09, 11:22
    ja z perspektywy przedszkola , u nas spokojnie , zajęcia w-f ( te
    dzieci które chcą ) raz w tyg., od tego półrocza ma zacząć sie nauka
    pływania , na 5 dzieci 2 panie przedszkolanki i instruktor


    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • pampeliszka 10.01.09, 12:18
    Beata, a jak dziewczynki w szkole? Tez maja dzikie ilosci sportu?

    --
    Małgosia 25.03.2005
  • bsl 10.01.09, 16:44
    w szkole maja sporo biegania wink, biegają i biegają i biegają , spory
    nacisk kładzie sie na Tv
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • pampeliszka 10.01.09, 12:18
    A tak w ogole to juz sie przyzwyczailiscie do nowych warunkow? (Pomijajac grzaniesmile)
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • kropkacom 10.01.09, 11:35
    > Nie wydaje sie Wam
    > czasem, ze polski styl zycia sie troche rozni?

    Różni się. I to widać zwłaszcza w weekendy kiedy całe rodziny objeżdżają okolice
    na rowerach w ilościach przerażających smile W tygodniu dzieciaki biegnące na
    przeróżne treningi. W przedszkolu pogoda niepogoda idzie się na dwór wybiegać.

    > Za rok bedzie miala nauke plywania i zapewne to bedzie wygladalo podobnie. I
    > jak znam siebie, to bede miala opory, zeby ja wyslac na basen z obcymi ludzmi,

    U nas w przedszkolu też dzieci chodzą na basen (nie wszystkie). Moje ze względu
    na częste infekcje nie. Może za rok już ze szkołą? Zobaczymy. Co do Twoich obaw
    to zobacz co powie córka. Jak nie chce to bym na silę bym do basenu akurat nie
    zmuszała.

    --
    Pijany kierowca to wesoły morderca. Bobule (Młode wino).
  • pampeliszka 10.01.09, 12:13
    No pewnie, ze nie bede zmuszac, bo sie zniecheci na zawsze.
    Dzieci szkolne moich znajomych nie maja czegos takiego jak wolne popoludnie.
    Codziennie jest jakis trening. Troche to przerażające...
    Koledzy mowia ze to po to, zeby nie mialy czasu na wpadanie w nalogismile)
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • eliska41 10.01.09, 15:01
    Ahoj
    Mnie szczerze mówiąc to czeskie "nadtčení pro sport" sie podoba. O ile rodzice przyłożą "ruku k dílu" z dzieci nie muszą być péciválové albo PC maniacy.
    Jesli chodzi o sport w przedszkolu to niestety żadene kursy(narty, pływanie) dzieciom nie oferowali. Ja mam niebojacnych chłopców także bym pewnie chętnie zkorzystała. A nie musiała pózniej płacić strasznie drogo instruktora na miejscu w gorach, albo dodatkowo je prowadzac na nauke pływania. Ja myślę ze im dzieci są młodsze tym mniej się boją a głównie nie wstydzą kiedy się im coś nie powiedzie, a lepiej i szybciej się uczą.

    Przy nauce na nartach nie obejdzie się bez padu z wyciągu. Lepiej to absolwować w 4/ 5 latach niż w 16.
    Jesli to chcemy umiec.????
    Zauwazyłam że często ustraszeni rodzice mają ustraszone dzieci. Krótko mówiąć ten strach o nich dzieci w nas czują i boją się również. Ale to prawdopodobnie w duzej mierze dany nam charakter z którym sie zbyt wiele nie da zrobić. Łamać przez kolano (odpor czy strach dzieci) nie ma sensu.

    Jesli chodzi o szkołę to rzeczywiscie trwało mi to dosć długo aż nalazłam dla dzieci te własciwe sporty. Prżeskadzało mi że chcieli z nich robić profiky. Moj syn w 1. klasie zaczął chodzić na basket, ale po paru miesiącach przestał. Chcieli 3 x w tygodniu trening a o weekendu zawody. Zaczął z pływaniem a było to samo. O 6 rano na pływanie. Także ani nie zaczynaliśmy. Jakiś czas nie miał żaden sport. Teraz ma w szkole frolbal a jest zadowolony a chodzi jeszcze od 1 klasy do szkoły muzycynej. Jest juz w 6 klasie a wiec nie musimy go wozic. Niestety jest to prawda ze kdyby nie miał te dodatkowe zajęcia chciał by być u PC nebo TV. A tak przynajmniej wie ze najpierw ma obowiązki.

    Niestety te 2/3 lata lata kiedy się dzieci wozi na te różne zajęcia są straszne , ale opłaci się to. Dobra inwestycja do dziecka.
    Myślę że jeśli te dodatkowe zajęcia nie mają każdy dzien tak nie będą przemęczone. Pytanie jeśli to dadzą radę rodzice.

    Ja mam ale inny problem co z religją dla dzieci . Ciekawa jestem jak sobie z tym radzicie?

  • tlum.cz 10.01.09, 15:08
    eliska41 napisała:
    > Łamać p
    > rzez kolano (odpor czy strach dzieci) nie ma sensu.

    Ostatnio tutaj ktos pytal o idiomy. Wiec, "lámat něco přes koleno" to czeski
    idiom. Po polsku mozna powiedziec np. "robic cos na sile".

  • eliska41 10.01.09, 15:21
    Tlumaczu - Dziekuje
    a powiedz mi proszę Ty jesteś Polak czy Czech???

    A jakto ze Tobie się to nie miesza. wink
  • kanapony 10.01.09, 17:36
    to ja, to ja zawsze pytam big_grin

    a możesz nam Tlum.czu napisac od kiedy mówisz po czesku? i skąd to
    zakochanie się w polszczyźnie?

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • kanapony 10.01.09, 17:37
    po polsku miało byc ...
    sciana
    bo po czesku to podejrzewam, że od niemowlaka

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • kanapony 10.01.09, 17:45
    moim zdaniem - to jest świetne
    dzieci i młodzież mają wybór - od sportów ekstremalnych, przez
    zwykłą rakietkę po leżenie przed telewizorem
    bierzesz, co ci pasuje
    szkoda, że tego nie ma w Polsce - może mniej by było trzepakowców,
    blokersów i tych durnych panienek, których hobby jest robienie sobie
    tipsów i dyskusje nt. liftingu Brada Pitta - wg mnie tacy ludzie
    biorą się m.in. z nudów

    a może to jest nieświadome (albo świadome przez władze) działanie
    zdrowotne
    czytałam, że w RC jest jedna z najwyższych umieralności w Europie na
    zawały (jak się tyle mięcha - zwłaszcza z prosiaków - je a mało
    warzyw...)


    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • bsl 10.01.09, 18:03
    kanpano zapewniam Cie ze panienek wy,malowanych i wytipsowanych jzu
    w 5 klasie SP tutaj nie brakuje ;/, powiem więcej tu jest plaga
    malowania się dziewczynek
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • slavko2 10.01.09, 18:36
    kanapony ro świadome działanie władz, poprzez sport realizuje sie
    kilka celów. Oprócz tego dodam, ze CR ma duze doświadczenie
    organizowania sportu masowego. Juz zalozyciel koncernu Bata (tak tak
    ten od butów) bodajze Antonin Bat'a juz na początku XX wieku dla
    swoich pracowników we Zlinie nakazywał przed rozpoczęciem pracy
    wspólnej gimnastyki (wiadomo zdrowi bardziej wydahni, ale nie o to
    tylko chodziło w jego przypadku)
  • eliska41 10.01.09, 19:59
    "których hobby jest robienie sobie
    tipsów"
    Kanapone a co to sa tipsy. ????
  • bsl 10.01.09, 20:04

    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • eliska41 10.01.09, 20:15
    wooooow smile
  • kanapony 10.01.09, 20:40
    tak, ale to nie są takie zwykłe sztuczne paznokcie
    to są paznokcie przynajmniej z centymetr wystające poza koniec palca
    (błe... ciekawe, jak się czują faceci, jak ich taka tipsiara
    dotyka...)

    a swoją drogą nie wiedziałam, że w CR dziewczynki w SP się malują
    nie widziałam takich na ulicach
    (tutaj tłumaczyłam coś kiedyś dziewczynce z 4 klasy - wyglądała na
    20-latkę, tak była utapetowana)

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • bsl 10.01.09, 20:46
    nie obraź się smile
    mało widziałaś
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • kanapony 12.01.09, 04:05
    nie obrażam się - masz absolutnie rację
    zbyt krótko przecież byłam
    i zbyt zajęta innymi rzeczami
    big_grin

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • slavko2 12.01.09, 16:17
    a ta bsl wcale nie dłuzej moniko, a jak juz to w domu siedzi, takze
    głowa do góry
  • bsl 12.01.09, 17:13
    to czy siedzi czy nie to już nie twoja sprawa smile
    ale ma dzieci chodzące do szkoły więc widzi sporo
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • slavko2 12.01.09, 18:04
    troche kultury poprosze
  • kropkacom 12.01.09, 18:37
    slavko, ten apel to chyba sam do siebie kierujesz. Czasami milczenie jest
    złotem, pamiętasz?
    --
    Pijany kierowca to wesoły morderca. Bobule (Młode wino).
  • slavko2 12.01.09, 18:40
    no prosze i popleczniczka sie znalazła
  • bsl 12.01.09, 18:42
    cytat z kultowego filmu polskiego brzmi :

    "Jak sie ma przed sobą Taką sztukę to trudno zachować kulturę wink"
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • slavko2 12.01.09, 18:45
    Ty do Moniki byłas nieuprzejma, jesli chodzi o moja skormna postac
    to mi generalnie wisi jak mnie widzisz
  • kropkacom 12.01.09, 18:54
    Przepraszam że się jeszcze wtrącę ale bsl ma racje. Ma dzieci w czeskiej szkole
    i po prostu wie jak jest naprawdę.
    --
    Pijany kierowca to wesoły morderca. Bobule (Młode wino).
  • slavko2 12.01.09, 19:18
    ok rozumiem i przepraszam
  • kanapony 15.01.09, 01:03
    dziewczyny - widziałam wczoraj jednocześnie aż 3 nastolatki
    wypacykowane jak lale! tylko to było właściwie pod Prahą,
    chyba wracały ze szkoły (daję im 14-15 lat) i dosyc głośno się
    zachowywały (obok stało kilku chłopców)
    mój płaszcz wzbudził również głośne uczucia, nawet zaczęły robic mu
    zdjęcia surprised
    niestety nie wykapowałam czy to był zachwyt czy wyśmiewanie big_grin

    Slavko szokujesz mnie

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • bsl 15.01.09, 08:29
    bo naszym nastolatkom w dupach sie poprzewracało ;/
    w Polsce jeszcze o tyle kamuflowane ze do szkoły raczej skromnie
    trzeba a po szkole hulaj dusza !
    tu hulaj dusza od 7.30 smile
    moje zaczynaja tez fikac , ale niestety w kwestii malowania do
    szkoły ja nieugięta jestem , wredna matka , no smile
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • kanapony 15.01.09, 11:33
    oj nie, BSL
    już nie kamuflowane
    skromnie w szkole to już dawno wyglądają tylko nauczyciele (i to
    tylko niektórzy) - oczywiście żartuję

    kiedyś rozmawiałam z taką jedną "kilo pudru"
    (dosłownie - zawsze miała kołnierzyki od swoich bluzek w grochy
    upackane na żółtawo-beżowawo),
    o której wstaje - mieszkała ok.30 km od Krakowa i codziennie
    dojeżdżała na 7:30 o szkoły
    mówiła, że za dziesięc 5 !!!
    miała nawet ultimatum od dyra, że tak umalowanej portier ma do
    szkoły nie wpuszczac (jakby jej na tej szkole zależało...?)
    wytrwała tydzień
    po wezwaniu matki - dyro dał spokój i powiedział, że dziewczyna na
    to w genach

    ja też będę nieugięta! czytaj - wredna, hihihi
    na wszystko jest odpowiedni czas, pora, nastrój...

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • cobrra 14.01.09, 22:43
    faceci czują się wtedy jakby wraz z gwiazdą porno brali udział w nagraniu... wink
  • dddbb 10.01.09, 18:26
    > Mnie szczerze mówiąc to czeskie "nadtčení pro sport" sie podoba. O
    ile rodzice
    > przyłożą "ruku k dílu" z dzieci nie muszą być péciválové albo PC
    maniacy.

    Nie wiedziałem dotąd, że w Czechach właśnie tak to wygląda. I powiem
    szczerze, że mi się to podobasmile Nacisk na sport (jako taki, bez
    musu) może przynieść tylko same pozytywy. Jeżeli dziecię od
    najmłodszych lat przyzwyczajane jest do sportu, jest duża szansa, że
    w młodzieńczych latach też wolny czas będzie trawić właśnie w ten
    sposób a nie np na trybunach stadionów (czy obok) czy innych
    zadymach - jak to często ma miejsce u nas.
  • marguyu 10.01.09, 21:18
    Wstalam dzis o 4 rano, przejechalam sie 2 godziny autobusem,
    nastepne dwie wdrapywalam sie w sypkim sniegu po kolana na Brdo i
    bylo cudnie. Wrecz jak w bajce. My szlismy z kijami szlakiem dla
    piechurow wiec o dzieciach nie bylo mowy, ale ci ktorych spotkalismy
    na grzbiecie i ktorzy wybrali narty wdrapali sie na gore na nartach
    biegowkach calymi rodzinami.
    Dzieciaki wygladaly jak okazy zdrowia, bo pomimo, ze rano bylo -19
    wszystkich rozgrzal wysilek. Bylo fantastycznie! Ci ktorzy jedli
    pytali nowych czy chca cos zjesc lub lyk czegos cieplego albo
    sliwowicy. Nadmiar moich kanapek pochlonelo dwoch dragali w zamian
    za szeroki usmiech.

    Zrobilam kilka fotek w naprawde cudownej sniegowej scenerii. Sa tu:
    photomar.over-blog.com/
    --
    photomar.over-blog.com/
    marfish.pl/ (o rybach, rybkach i
    rybenkach)
  • dddbb 11.01.09, 16:57
    No właśnie. Ja też byłem dziś w polskich Beskidach. W schronisku
    tłok, ale przeważali ludzie starsi, parę rodzin z małymi dziećmi.
    Starsze dzieci czy młodzież to w góry chodzą raczej niechętnie
  • kanapony 12.01.09, 04:18
    marguyu napisała:

    > Zrobilam kilka fotek w naprawde cudownej sniegowej scenerii. Sa
    tu:
    > photomar.over-blog.com/


    taki fajny opis, spodziewałam się pięknych fotek - klikam na link

    i co?!

    robale!!!


    aż poczułam jak mnie to obłazi i bzyka mi do ucha, brrrrr
    big_grin


    na szczęście pod robalami - piękne te alejki z zaśnieżonymi
    drzewami...

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • sks_baltyk_1930 11.01.09, 00:18
    Jeżeli dziecię od
    > najmłodszych lat przyzwyczajane jest do sportu, jest duża szansa,
    że
    > w młodzieńczych latach też wolny czas będzie trawić właśnie w ten
    > sposób a nie np na trybunach stadionów (czy obok) czy innych
    > zadymach - jak to często ma miejsce u nas.


    To chyba za mocno nie jestes w temacie, bo "kibice" takiego np.
    Baniku Ostrava sa sto razy gorsi od wszystkich polskich kiboli razem
    wzietych, i zadymy u nich sa tak samo czeste jak i u nas...
  • pampeliszka 11.01.09, 09:15
    To akurat wszystko zalezy od rodzicow, czy skupia sie tylko na sporcie, czy
    pokaza dziecku cos jeszcze. Bo wystarczy, jesli bedzie mialo 2 popoludnia zajete
    treningami, a nie od razu pięć. Kolezanka od małego zmuszała syna do gry w
    tenisa. Woziła go na treningi, na nic nie miał czasu. Jak skończył podstawówkę
    to się zbuntował i powiedział, ze tego nienawidził i ze nigdy więcej w tenisa
    nie zagra. Dlatego uważam, że przymus nie jest najlepszy.
    Poza tym, jesli zajmie się dzieciom cały wolny czas, to kiedy mają sie spotykać
    ze znajomymi, czytać, ogladać filmy i rozwijać się, że tak powiem,
    intelektualnie? Potem, jak przychodzi do wyborow najwiekszego Czecha, to
    wygrywaja Nemcova z Langerovou, a Kundera konczy na 65 miejscu.
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • kropkacom 11.01.09, 10:08
    > Bo wystarczy, jesli bedzie mialo 2 popoludnia zajete
    > treningami, a nie od razu pięć.

    Tylko że jak będzie miało pięć zajętych to rodzic będzie miał spokojną głowę
    przez cały prawie tydzień smile A tak będzie się małolat po domu kręcił albo gorzej
    ze znajomymi spotykał a tu już o spokój czasami trudno. To sarkazm ale chyba
    trochę prawdy w tym jest.

    A ja też uważam że dwa popołudnia wystarczą. Wybieramy teraz podstawówkę dla
    małych i też patrzymy jakie mają zajęcia dodatkowe. Dla pierwszaków nie ma za
    bardzo wyboru ale coś się znajdzie. Nadal wahamy się czy posłać do tej blisko
    czy tej trochę dalej ale nam się bardziej podobającej szkoły (dzieci tam były i
    tez im się podobało). A w ogóle to trochę tu zamieszania przy zapisywaniu i tak
    naprawdę to nie wiadomo czy pójdą tam w tym roku.

    --
    Pijany kierowca to wesoły morderca. Bobule (Młode wino).
  • pampeliszka 11.01.09, 12:39
    Pewnie, ze prosciej wyslac na trening niz poczytac dziecku bajke, albo pomalowac
    z nim obrazki, albo puzzle ukladac. Wiekszosc patrzy na mnie ze zdumieniem,
    kiedy sie pytam, w co sie bawia z dziecmi w domu.
    Kropka, a przy wyborze szkoly jest okazja spotkac sie z pania nauczycielka tej
    klasy, do ktorej sie zapisujecie? Bo kiedy sie zapisywalismy do przedszkola, to
    pani dyrektor sprawila fantastyczne wrazenie, ale potem sie okazalo, niestety,
    ze panie nauczycielki sa glupie. I chetnie bym to przedszkole teraz zmienila,
    ale nie ma nigdzie miejsc, a Malgosia swoje kolezanki lubi. Za przedszkolem nie
    przepada, dlugo by opowiadac, jakie glupie pomysly te panie miewaja.
    A tak w ogole, to do I klasy sie idzie w jakim wieku?
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • kropkacom 11.01.09, 13:00
    > Kropka, a przy wyborze szkoly jest okazja spotkac sie z pania nauczycielka tej
    > klasy, do ktorej sie zapisujecie?

    Szkoły organizują tzw. drzwi otwarte (u nas przy końcu roku były) Idzie się tam
    razem z dzieckiem i na pewno jest możliwość spotkać nauczycieli którzy będą
    mieć pod opieką pierwszaki. W naszym przedszkolu dodatkowo maluchy z grupy
    przedszkolnej też były odwiedzać szkoły.
    Do podstawówki idzie się od sześciu lat ale i tak o gotowości decydują sami
    nauczyciele przy zapisach (u nas w połowie stycznia). Zabierasz wtedy dziecko
    które jest przepytywane i krótko obserwowane przez pedagogów. Możesz też
    wcześniej iść do poradni psychologicznej po opinie.

    www.vasedeti.cz/clanky.php?nazev=Stra%C5%A1%C3%A1k%20%20aneb%20Z%C3%A1pis%20do%20prvn%C3%AD%20t%C5%99%C3%ADdy&clanek=2029
    --
    Pijany kierowca to wesoły morderca. Bobule (Młode wino).
  • kropkacom 11.01.09, 13:14
    Rodič je povinen přihlásit dítě k zápisu k povinné školní docházce, a to v době
    od 15. 1. do 15. 2. kalendářního roku, v němž má dítě zahájit povinnou školní
    docházku. Místo a dobu zápisu stanovují a oznamují ředitelé jednotlivých škol
    způsobem v místě obvyklým. Povinná školní docházka začíná počátkem školního
    roku, který následuje po dni, kdy dítě dosáhne šestého roku věku, pokud není
    dítěti povolen odklad. Zákon také umožňuje předčasné zahájení školní docházky
    dětem, které dovrší šestého roku věku v době od počátku školního roku do konce
    roku kalendářního, a požádá-li o to jeho zákonný zástupce. Jedná se o děti,
    které jsou ve svém vývoji tzv. „dopředu“, jejich schopnosti jsou rozvinuty nad
    rámec jejich věku a nástup do školy by pro ně byl lepší variantou než další rok
    v MŠ. Začátek povinné školní docházky lze odložit nejdéle do zahájení školního
    roku, v němž dítě dovrší osmý rok věku.
    --
    "Pijany kierowca to wesoły morderca". Bobule (Młode wino).
  • pampeliszka 14.01.09, 19:47
    Dzieki, Kropka.
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • kanapony 12.01.09, 04:10
    pampeliszka napisała:

    > ale potem sie okazalo, niestety,
    > ze panie nauczycielki sa glupie.

    a tak z ciekawości - można o jakiś przykład prosic?

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • pampeliszka 14.01.09, 19:46
    Mozna. Np nie pozwalaja dzieciom chodzic sikac jak sie im chce podczas spania.
    Zanim sie moje dziecko wciagnelo w rezim, kilka razy sie posikalo w majtki.
    Nie ona jedna, zreszta.
    Z okazji Mikolaja urzadzily kacik znecania sie nad dziecmi i zamiast chwalic za
    to, co bylo dobre, kazde dziecko zostalo wypunktowane za wady- np za to, ze ma
    problemy z utrzymaniem moczu, ze brzydko sie odzywa, nie sprzata itp. A
    najwiekszy (podobno) rozrabiaka zostal sila wtloczony do worka diabla i mial byc
    wyniesiony, ale byl za ciezki.
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • kropkacom 14.01.09, 20:43
    > wyniesiony, ale byl za ciezki.

    Jejku, z tego ostatniego zdania się nawet uśmiałam po pachy smile Ale ogólna
    konkluzja jest taka że faktycznie okropna ta pani/panie.
    --
    "Pijany kierowca to wesoły morderca." Bobule (Młode wino).
  • kropkacom 14.01.09, 20:52
    Teraz myślę że nie powinnam się z tego śmiać bo pewnie niezła traumę ma dzieciak
    teraz. Potworne. Nie próbowałaś interweniować?
    --
    A Song For The Lovers
  • bsl 14.01.09, 21:08
    a moje się wygadało ,że panie w przedszkolu biją w dupsko , małe
    dzieci płacza starsze już nie
    i co ja mam zrobic ??
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • kropkacom 14.01.09, 21:11
    > i co ja mam zrobic ??

    Iść do dyrekcji? Chyba że to pani dyrektor leje.
    --
    A Song For The Lovers
  • kanapony 15.01.09, 01:07
    No to rzeczywiście
    to pewnie jakaś frustratka odreagowująca na dzieciach swoje
    kompleksy i problemy
    (bo chyba to nie są założenia wychowania przedszkolnego w RC)

    tam trzeba zrobic rozróbę (jeśli oczywiście rozmowa nie pomoże)

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • pampeliszka 15.01.09, 08:58
    Wiesz, pierwsza mysl po wyjsciu z tego Mikolaja bylo leciec do dyrekcji na
    skarge. Potem pogadalam z Malgosia i sie okazalo, ze byla taka przejeta, ze nic
    do niej nie dotarlo, ani nawet sie nie zorientowala, ze tego dzieciaka diabel
    pakowal do worka.
    Wiec traume mialam ja.
    W Olomoucu nie ma prywatnych przedszkoli, oprocz jednego Sloneczka i jakiegos
    angielskiego za 15 tys miesiecznie, wiec nie bardzo mamy wybor. Rodzice dzieci z
    tego naszego przedszkola sa zadowoleni, bo basen, bo narty, bo sie duzo ucza
    piosenek, maja gimnastyke itp. Nie mam jak zweryfikowac, ktore przedszkole jest
    inne. Tu ich nie leja po dupie i pozwalaja odnosic jedzenie. Powiem Ci, ze od
    tego Mikolaja sie zastanawiam nad przenosinami, ale nie wiem dokad. Najlepsze by
    byly przenosiny z Olomouca w ogole, ale przed Oski podstawowka to malo
    prawdopodobne raczej.
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • kanapony 12.01.09, 04:13
    pampeliszka napisała:


    > Poza tym, jesli zajmie się dzieciom cały wolny czas, to kiedy mają
    sie spotykać
    > ze znajomymi, czytać, ogladać filmy i rozwijać się, że tak powiem,
    > intelektualnie?

    ale przecież one nie sportują same, spotykają inne dzieci na
    zajęciach i treningach?

    moim zdaniem sport również rozwija intelektualnie, tylko trzeba
    dobrze wybrac, by lubic to, co się robi i miec dobrego
    trenera/opiekuna

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • pampeliszka 14.01.09, 19:48
    Pewnie. Rozwoj intelektualny widac najlepiej np u zawodowych piłkarzysmile)
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • kanapony 15.01.09, 01:08
    big_grin a polskich czy czeskich? big_grin

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • pampeliszka 15.01.09, 08:59
    Mozesz sobie wybracsmile)
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • dddbb 11.01.09, 17:00
    To fakt, zapisków o zadymach nie śledzę z wypiekami na twarzy. Po
    tym co słyszę o naszych wydaje mi się, że gorszych nie ma. O pójściu
    na mecz rodzinnie nawet bym nie myślał.
  • ondrys 12.01.09, 13:46
    Mam chyba naiwne pytanie, ale trafilem do Poslki dopiero jako dorosly, wiec nie
    zwracalem uwagi na te rzecz:
    Czy w Polsce jest inaczej? Chodzilem w dziecienstwie trzy razy w tydniu na
    koszykowke i dwa razy na lekkoatletyke. Siostra na taniec sceniczny i jakies tam
    malowanie i rysowanie. Biore sie to jako zwyczaj, standard. Bajki mama czytala
    nam, im poslismy spac. Na ksiazke jakis czas sie znalazl (kiedy sie chcialo, co
    nie zawsze)... Fakt, ze troche dziwilo mnie w Polsce otwarcie zwyklych sklepow
    do 19tej czy nawet 20tej i podziwialem, czy ludzie nie maja lepsze rzeczy na
    pracy niz sie borykac po sklepach smile, no nie wiem czy to jakos jest ze soba
    zwiadzane...
  • bsl 12.01.09, 13:50
    Ondrys ja patrzac na SPodstawową w Polsce i w Czechach , widzę jedną
    róznicę
    mniej przeładowany dzien lekcjami , dzieciaki tutaj maja więcej
    wolnego po szkole , w Polsce multum lekcji i jeszcze zajęcia
    dodatkowe ( czasami na siłę ) , moje w Polsce do 22 odrabialy
    lekcje , a uczą sie dobrze , tyle bylo nauki , tutaj spokojnie moga
    czas wygospodarować na swoje zainteresowania bez strachu ze nie
    zdążą sie czegos nauczyc
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • dddbb 12.01.09, 18:53
    Zgadzam się - w PL programy są źle poukładane i to zapewne jest
    powodem, że aby zdążyć z materiałem, dzieci mają więcej zadawane.
    Ale szykuje się jakaś reforma w podstawie programowej, może będzie
    lepiejsmile
  • bsl 12.01.09, 18:59
    miejmy nadzieję smile
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • kanapony 15.01.09, 01:17
    jeśli mowa o polskiej
    to nie reforma tylko kosmetyka
    śmiechu warte teoretyczne obcięcie programu i praktyczne godzin
    lekcji

    ręce opadają - polska szkoła jest na równi bardzo pochyłej


    i wysmarowanej dodatkowo czymś bardzo śliskim

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • kropkacom 12.01.09, 14:39
    > Czy w Polsce jest inaczej? Chodzilem w dziecienstwie trzy razy w tydniu na
    > koszykowke i dwa razy na lekkoatletyke.

    Trudno tu generalizować ale to nie jest w Polsce jakiś standard aby dziecko cały
    tydzień dzień w dzień miało zajęcia pozalekcyjne (zwłaszcza sportowe). Ale też
    jak pisze bsl w polskiej szkole jest dużo nauki w domu.

    > Fakt, ze troche dziwilo mnie w Polsce otwarcie zwyklych sklepow
    > do 19tej czy nawet 20tej i podziwialem, czy ludzie nie maja lepsze rzeczy na
    > pracy niz sie borykac po sklepach smile, no nie wiem czy to jakos jest ze soba
    > zwiadzane...

    Na moje to nie ma związku. Tu w Brnie też sklepy potrafią być długo otwarte (w
    pobliżu gdzie mieszkam są cztery markety otwarte od 7 do 20 i mały prywatny
    czynny też do 20). A w galeriach handlowych pełno ludzi. Fakt że punkty
    usługowe, banki są krócej otwarte. I sklepów jest jakby mniej ale za to więcej
    gospód.

    W Polsce najczęściej nie ma gdzie uprawiać sportu (zwłaszcza w mniejszych
    miastach, wsiach). No i chyba tradycji takiej nie ma niestety.
    --
    Pijany kierowca to wesoły morderca. Bobule (Młode wino).
  • bsl 12.01.09, 15:13
    moja Zoś chciała pojezdzic na łyzwach , pojechaliśmy do Olimpii bo
    tam jest otwarte lodowisko
    no i se dzieciak nie pojezdził bo kaucja za łyzwy wynosi 1000 koron
    to tak na marginesie jakby sie ktos wybierał wink
    --
    Masz problem z sąsiadami? Zadzwoń xxxxxx. Prosić Iwana.
  • uli 13.01.09, 14:26
    Z tymi późnymi zakupami to chyba po prostu dlatego, że ludzie kiedyś kończyli
    pracę o 15, nie o 18...
    I tak doba się skraca...i ludzie nie mają czasu na sport. Ja to jeździłam na
    rowerze do i z pracy - to był mój sport big_grin
  • uli 13.01.09, 14:20
    Ondrys, w Polsce kiedyś chyba było tak samo, jak byłam mała to chodziłam kolejno
    na: basen + obozy sportowe, harcerstwo, pianino, chór, kółko teatralne, później
    fotograficzne, później plastyczne, i tak do końca liceum - to było wtedy
    normalne, tak wszystkie dzieciaki spędzały czas - jedno ci się nudziło,
    wybierałeś następne - było tego mnóstwo. To był koniec komunizmu i lata 90 -
    więc juz nowy ustrój.

    W dużej mierze za organizowanie zajęć dzieciakom odpowiadało miasto, to było
    bezpłatne albo prawie bezpłatne rzeczy - prowadzili je ludzie z pasją.

    Teraz chyba każdy nastawia się bardziej na pieniądze, nie inwestuje się w dzieci
    jako część społeczeństwa tylko jak rodzic ma pieniądze, to wysyła dziecko na
    płatny basen, płatne pianino, płatne imprezy. Jak rodzic nie ma pieniędzy, to
    niestety ciężko coś znaleźć za darmo. Bo i nauczyciele nie mają ochoty pracować
    po godzinach za kiepskie pieniądze. Kiedyś też były kiepskie, ale ludziom jakoś
    łatwiej było z siebie dawać, nie było takiej presji na szmal, była jakaś wymiana
    między ludźmi.

    Zmieniło się widzenie społeczeństwa jako całości, jesteśmy mniej społecznym
    narodem, niestety.
  • kanapony 15.01.09, 01:42
    masz rację
    z tymi nauczycielami jedynie bym polemizowała
    bo - owszem, dostają nic albo mało, to wielu nie ma ochoty robic
    dodatkowych zajęc
    ale z drugiej strony - może chcą miec czas dla siebie
    i oderwac się od szkoły?
    to jest jednak nieco stresujący zawód (w pewnych aspektach i w
    polskich, obecnych realiach)

    ja jestem za dużą ilością zajęc dla dzieciaków - i ich zróżnicowaniem
    oczywiście - bez przymusu - chce chodzi, nie chce to nie (co nie
    oznacza, że się nie rozwija, bo przecież może lubic książki (ale nie
    zwykłe czytanie i zapominanie ale literatura jako pasja), albo
    programuje, albo pisze wiersze....)

    i jednak - gdybym miala wybierac - wolałabym zajęcia pozaszkolne
    (nawet, jeśli są identyczne w szkole)
    właśnie po to, by dzieciak poznał innych ludzi, inne miejsca, inne
    poglądy

    w Polsce dużo się mówi o miłości do dzieci (wszędzie są powieszone
    plakaty "Kocham - nie biję) - to nie kosztuje państwa zbyt wiele a
    nawet daje oszczędności (bo ludzie dodatkowo rozumieją, że dziecko
    trzeba jak króla traktowac - wychuchane w domowych pieleszach dzieci
    nie łamią rąk, nie mają porozbijanych kolan... - no, może więcej
    alergii jest)
    i zapomina się, o inwestowaniu w dzieciaka - trzeba czasem zakazac
    czegoś dla bezpieczeństwa czy nauki zachowań społecznych, czasem
    nakazac
    a przedewszystkim pokazac różnorodnośc świata - a tego rodzice nie
    są w stanie sami zrobic
    nie ma pieniędzy na zajęcia dla dzieci bo trzeba postawic nową
    siedzibę jakiejś spółki, bo trzeba kupic jakieś samochody dla rządu,
    bo...


    ech...


    i jak sobie tak o tym myślę, to podoba mi się ta
    czeska "nadaktywnośc sportowa"

    --
    Nejvĕtší lstí ďábla je, když sám o sobe prohlašuje, že není.
  • pampeliszka 15.01.09, 09:01
    Wiesz, w Polsce sie boje przechodzic kolo grupy rozszalalych nastolatkow, w
    Czechach nigdy nikt mnie nie zaczepil. Jesli to efekt nadaktywnosci sportowej,
    to faktycznie wartosmile)
    --
    Małgosia 25.03.2005
  • uli 15.01.09, 14:33
    Zgadzam się z Wami - ważne jest właśnie to, żeby mieć wybór.
    To strasznie krótkowzroczne nie inwestowac w dzieciaki.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka