Niezapuszczalem sie specjalnie w dziwne zakatki Gary. Ale i tak to
co zobaczylem sprawia naprawd eprzygnebiajace wrazenie. Cos pomiedzy
miasteczkiem po naglej ewakuacji a miasteczkiem z dzikiego zachodu o
ktorym wszyscy zapomnieli.
I sadze ze wlasnie dlatego trzeba to zobaczyc.
A kiedys kiedys bylo to miasto tetniace zyciem, gdzie imigranci (min
sporo Polakow) przybywali tabunami za praca. W latach 20 XXw
wydawano tam nawet gazetki w jezyku polskim.
m
--
"Nawiększym Polakiem jest Pudzian, a nie Lolek Kremówka "