musze sie wyzalic, moze ostrzec a moze przyznac, ze inaczej nie umiem, ze jestem sentymentalna:) i przywiazuje uwage do staromody...
.....wynajmujemy dom i podczas ostatniej ulewy zatopily sie m.innymi albumy ze zdjeciami.
wielkie, opasle, piekne w srodku. byly w kartonie, woda je podmyla, a pozniej jako pierwsze wyplynely z garazu /spad/
no wiec, nie wiele mysla,c wlazlam powyzej kolan w to rozlewisko i je wyjelam. byly namokniete baaardzo, wylowilam wszystkie, powyjmowalam strony a znich wszystkie zdjecia, kazde ukladajc na podlogach, gdzie sie dalo... to stare, piekne fotografie... pomyslalam, ze to bedzie wielka strata dla wlascicieli. narobilam sie przy nich, baardzo i ... okazuje sie, ze "psu na bude". nikt sie nie ucieszyl, nie podziekowal, jeszcze sama musialam je skladac, wlozyc do pudelka i zniesc ...do piwnicy, no bo gdzie? ech, naprawde, mnie samej bylo ich szkoda. a sa tam tez stare, znane miejsca i kilka starych widokowek, piekne. ale, udalo sie, prawie wszystkie sa do ogladania i tylko ze 20szt, robionych polaroidem, rozciagnely sie:)
ocho znowu grzmi.... i to jak ale burza!!!