Dodaj do ulubionych

niedziela w Chicago

28.08.05, 13:53
Czy niedziela jest dla Was szczegolnym dniem, innym od reszty tygodnia? Chyba
mamy to zakodowane, ze jest to dzien swiateczny? Czy staracie sie zeby byl on
inny od pozostalych dni.. Ja jem ladniejsze sniadanko, lepsze i ladniejsze,
staram sie tez miec ladniej wokol:), czesto ide na obiad do restauracji i
prawie w kazda niedziele gdzies wybywam relaksowo, najczesciej nad jezioro..
Niedziela jest takim "ladniejszym" dniem, taki "dzien dobroci dla
siebie" :))) ja to jest z Waszymi niedzielami??
--
jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
Edytor zaawansowany
  • 28.08.05, 14:22
    Z pewnoscia niedziela jest dniem innym od reszty tygodnia.Chociaz wole piatek
    wieczorem ;) ,przynajmniej w sezonie wyjazdowym -wiosenno -letnio-
    wczesnojesiennym.Niedziela jako siodmy dzien tygodnia jest dniem swiatecznym.Z
    dziecinstwa pamietam , zupelnie nie wiem dlaczego ? --tylko niedziele od wiosny
    do lata. Leniwie plynacy czas ,zapach rosolu i pieczonego kurczaka.Potem
    schodzila sie blizsza i dalsza rodzina. Jakies ciasto z truskawkami,pozniej w
    sierpniu ze sliwkami,na poczatku wrzesnia pachnaca na caly dom szarlotka z
    antonowki... zmruz oczy ;))).Grano w karty przy kawie.Czasem bylo to
    makao,czasami grano w tysiaca.Mieszkalem blisko sportowego lotniska i w
    niedziele slychac bylo lecace wysoko samoloty --Antki wynoszace w gore
    spadochroniarzy. Szybowaly nieopodal szybowce.Od niedalekiego stawu slychac
    bylo zawsze w niedziele (moze wtedy tylko da sie ttego posluchac?) rechot
    zab ,rozwrzeszczane dzieciaki bawiace sie nad jego brzegiem.Zakladano mi na ten
    czas odswietne ubranie. ;)))) krotkie spodnie na szelkach i biala koszule non
    iron z krotkim rekawem.Sandalki na nogach.To byly niedziele w miescie. Dzis
    niedziela wyglada podobnie. Tylko nie schodzi sie rodzina ,aby pograc w
    karty,nie slysze samolotow nad lotniskiem,coraz rzadziej dobiega won rosolu i
    pieczonego kurczaka(ptasia grypa,pizza,gotowe jedzenie i takie tam :((
    Relaksowo musi byc ;) To w koncu niedziela. lw
  • 28.08.05, 15:02
    cudne... rzeczywiscie zmruzylam oczy, przenioslam sie kilkadzieisat lat
    wstecz.. odglos rozbijanych schabowych, czesto jezdzilismy do rodziny na wies,
    wielka radosc z naszego przyjazdu, pamietam uganianie po podworku za
    najtlustsza kura, ta szla pod siekiere dla rodzinki z miasta, siedzenie w
    sadzie, pod jablonkami, bzeczenie pszczol, odglos kolowrotu ze studni, ZAPACH
    SIANA, tak to uwielbialam, drzemka w stodole... lato spedzalam tam u rodziny,
    wiec obowiazkowo kosciol, furmanka, na bosaka, buty zakladalo sie przed
    koasciolem, Boze.. ja pamietam lampy naftowe, ten specyficzny zapach,
    czyszczenie szkiel gazeta, bodajze zielonym sztandarem.. niedziela, to byly tez
    rodzinne spacery, po miescie, do parku, czasami do kina, w bialych
    podkoloanowkach i za ciasnych butach, nie wiem czemu, ale tak pamietam.. Oj,
    Little obudziles moje wspomnienia, chyba bede dzisiaj uciekac myslami w tamte
    lata, myslec o tym, co tak naprawde pamietam... Chyba to, ze niedziela to
    rodzina! caly tydzien mijanie, ja bylam miejskim dzieckiem z klasy tzw.
    inteligencji pracujacej, dzieckiem z kluczem na sznurku na szyi, zywionym na
    stolowkach szko9lnych i fabrycznych.. wolny czas w swietlicy szkolnej... ale
    niedziela to byla RODZINA..
    Co jeszcze pamietasz? piszesz tak ladnie :))
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 28.08.05, 17:58
    no i niedziela kojarzy mi sie, wszedzie gdzie jestem, z wysypianiem sie i z
    blogim rannym lenistwem w lozku, z herbatka, z przeciaganiem sie...--
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 29.08.05, 05:01
    ojjjj ale wam dobrze... ja juz pracuje 4 niedziele z rzedu i to po 12 h :((((
    tak mi sie marzy niedzielne lenistwo .. ehh.. moze mi sie uda za tydzien :)
  • 29.08.05, 16:35
    moje niedziele byly kiedys wspaniale...
    a od kilku tygodni sa jednym wielkim koszmarem i koncza sie tak jak wczoraj
    przeplakanymi nocami... nienawidze niedziel!!!
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 29.08.05, 19:55
    Widzisz evek, tak to juz jest w zyciu,że czasem i poplakac trzeba. Ale wszystko
    mija, wierz mi. Czas jest dobrym lekarstwem, a jeszcze lepszym praca, nowe
    znajomosci lub te stare, sprawdzone.Trzeba sie wygadac, wypłakać i do przodu.
    Jeszcze wiele pieknych niedziel przed Tobą. Troche Cie czytam i tu i na blogu,
    domyslam sie powodu tych łez. Bedzie dobrze..glowa do góry:)))
    --
    "Zycie to nie tasma magnetofonowa. Nie mozna go cofnac, ani nagrac od nowa”.
  • 29.08.05, 23:16
    ech, marxx, ja wiem, ze to nie takie proste przestac myslec:( Ale musisz sie
    wziąc w garśc evek:)) Popatrz ilu tu masz fajnych ludzi, sa tuz obok Ciebie, na
    wyciagniecie reki. Z nimi Ci się uda, tylko nie zamykaj się w domu.
    --
    "Zycie to nie tasma magnetofonowa. Nie mozna go cofnac, ani nagrac od nowa”.
  • 30.08.05, 16:10
    przestalam. albo przynajmniej sie staralam...
    a po drodze wyszlo mi jeszcze gorzej...

    dobra MARXX - powiedz mi jak to zrobic? mysli nie da sie wylaczyc. nie da sie
    wymazac wspomnien. nie da sie nie zauwazyc czlowieka, kiedy siedzi obok...

    bez sensu to wszystko
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 16:21
    jak by bylo latwo to nie byloby tego tematu...a jak to zrobic, sama musisz
    wybrac sposob, nikt niestety za Ciebie nie wylaczy mysli/wspomnien w Twojej
    glowie, ale musisz to zrobic bo zwyczajnie nie warto abys zwariowala.

    Moze sie zle wyrazilem.....niech wspomnienia zostana, sa czescia naszego zycia
    i naszej nauki......chodzi abys nie laczyla z nimi jakichkolwiek nadziei na
    przyszlosc.

    Jak??? Rozejrzyj sie dookola...nie zamykaj sie i nie szukaj ku temu powodow...


    --
    Jedyne, Prawdziwe, Doskonałe, Ciekawe, FORUM CHICAGO!!!!! Wejdź, zobacz, napisz...poznaj nowych przyjaciół! Zapraszamy!
  • 30.08.05, 16:27
    szczerze marxx? nie wiem czy moge na forum, ale w zasadzie juz mi wszystko
    jedno.
    dwa razy sie "rozejrzalam" i teraz zaluje. ale czasu sie cofnac nie da i bylo
    co bylo....
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 16:32
    ja z tym rozejrzeniem to w przenosni........chodzi mi o to aby moze
    zorganizowac sobie czas inaczej a nie szukac zastepstwa tak doslownie.....jesli
    dobrze zrozumialem ...jesli

    Nic na sile....moze czas poczytac...posluchac ukochanej muzy...isc na koncert
    do Double Door z przyjaciolmi....moze czasa nabzdryngolic sie piwem, moze czas
    na grila w obcym towarzystwie...moze, ale na pewno nie jest to dobry czas aby
    szukac zastepstw....

    gadam jak stary :(
    --
    Jedyne, Prawdziwe, Doskonałe, Ciekawe, FORUM CHICAGO!!!!! Wejdź, zobacz, napisz...poznaj nowych przyjaciół! Zapraszamy!
  • 30.08.05, 16:59
    no i moze nie do konca to mialo byc zastepstwo... przynajmniej ja tak tego nie
    traktowalam. ale to tez inna bajka...
    chyba czas nad jezioro. dzis bedzie dobry moment, bo jade do szkoly -
    inauguracja nowego semestru :O) potem skocze sobie nad jezioro. kurcze -
    pojechalabym juz nawet teraz! ale musze siedziec w tej pracy :O(
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 17:20
    evek, marxx Ci dobrze radzi.
    >gadam jak stary :( No to bylo niezłe:), ale rzeczywiście masz w sobie duzo
    zyciowej madrości marxx.

    --
    "Zycie to nie tasma magnetofonowa. Nie mozna go cofnac, ani nagrac od nowa”.
  • 30.08.05, 18:11
    ale ja nie neguje tego, ze marxx dobrze radzi. problem - w tym, ze nie umiem
    wprowadzac w zycie tych rad!
    koniec jednak tematu bo nudze!

    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 21:11
    dopoki E. nie powie sobie wyraznie i konzekwentnie KONIEC, nic nie wyjdzie z
    tego. A wierzcie mi, ze nawet wspomnienia mozna skasowac, no moze nie
    doslownie, ale zamknac je na klucz.Mozna. Bo dobre wspomnienia tez moga bolec.
    Dopoki bola powinny byc pod kluczem, wrocic mozna do nich, gdy bol minie. Bo
    minie.
    Mnie sie wydaje, ze Evek ciagle nie moze podjac ostatecznej decyzji. Moze
    trzeba psychicznie siegnac dna, zeby moc sie odbic.. Ja to przerabialam,
    inaczej, bo kazdy jest inny, ale schematy pozostaja te same. Bardzo cierpialam.
    bardziej chyba niz Evcia.. ale przyszedl dzien gdy powiedzialam KONIEC, DOSYC.
    I juz bylo tylko lepiej, z kazdym dniem, nie bylo prosto ale swiat nabieral
    barw. A teraz.. teraz moge smiac sie radosnie.. rany sie zagoily, blizny sa,
    ale one nie bola.. A swiat taki piekny wokol :)))
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 21:35
    Kochana IrenkoP! ty nawet nie wiesz jak ja bym chciala sobie powiedziec twardo
    koniec i przebolec ten koniec, ale zeby sie skonczylo. wiec ja mowie sobie
    KONIEC i potem sie "zwijam" z bolu. i kiedy juz jest prawie prawie wszystko za
    mna.... to pojawia sie ON. i wszystko bierze w leb! zeby jeszcze sie do mnie
    nie odzywal, albo zachowywal jakos tak... ale jest wrecz odwrotnie.
    nie wiem co robic. to mnie juz psychicznie tak umeczylo, ze robie glupstwa...
    ale to temat na inna rozmowe.

    ja to juz chyba podjelam ostateczna decyzje. bo widze, ze przyszlosci nie ma.
    problem tylko jak tu go "wyrzucic" z zycia na dobre. rzadko, bardzo rzadko go
    widuje, ale jest zawsze taka szansa - bo mamy wspolnych znajomych. musialabym
    sie ich pozbyc a tego nie chce robic. bo sa jacy sa ale sa. zreszta czemu oni
    sa winni?!
    generalnie to ja mam taka wizje ze mnie to wszystko wykonczy. i tak sie skonczy
    cala historia. ale bedzie taki plus ze wreszcie bedziecie miec pozytywne watki
    na tym forum! i dosc mojego medzenia!
    pozdroofka!
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 21:54
    To nie pozwalaj mu sie pojawiac! Nie odbieraj telefonow od niego, nie idz tam
    gdzie moze on byc itd. Nie pozwalaj sie zniszczyc!! Przeciez to jest zwykly
    ciul, sorry wszystkim. taki facet dla mnie to egoistyczny gnojjjjjj! Moglabym
    tu cala wiache ale nie krol zabanuje.
    Evcia wierz mi cierpialam okrutnie a dzisiaj zaluje tego czasu ktory
    poswiecilam dla tego kogos a potem na umartwianie sie. Nikt mi tych dni,
    miesiecy i lat nie odda. Tez mialam rozne mysli. Bo bylam sama. Ale przyszedl
    dzien, taki zwykly, gdy juz bylo mi tak zle ze musialam cos zrobic, zeby nie
    zwariowac. I powiedzialam wtedy D O S Y C !!!! a bylam starsza od Ciebie, i nie
    zapuscilam sie, wrecz odwrotnie! Dzisiaj nie czuje zadnego bolu, gdy spotykam
    sie z tym facetem mojego zycia, nawet mi go zal.. Ten Twoj tez jest glupi!!
    jestes cudowna kobieta, wez sie w garsc!! walcz o siebie .. z sama soba!!! I
    moze nie idz dzisiaj nad jezioro, prosze, bede bardzo sie martwila w pracy..
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 21:43
    k** m** szlag mnie trafia! dzieci kochane nie dajcie sie uzalezniac od
    kogokolwiek, jeden czlowiek nie moze Wam przeslaniac calego swiata!! Nie
    pozwolcie soba manipulowac!! wykorzystywac sie!! Nikt nie jest tego wart! Kazdy
    zasluguje na milosc i szacunek. zwiazek, ktory tego nie daje jest zly,
    toksyczny,
    i nie ludzcie sie, ze ktos sie zmieni. Nie zmieni sie!! Jesli to na gorsze!! I
    nie pograzajcie sie w uzalaniu nad soba, to tez jest zle! trzeba sobie
    powiedziec - Nie chce tak! i trzeba byc konsekwentnym!! Zawsze po mroku jest
    swiatlo, jak te nasze wschody slonca po nocy, jasna cholerka, nie moge sluchac
    jak sie Ewus meczy! Dosyc znaczy dosyc!!!
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 21:33
    Ewus, kazde przezycia, i te zle, sa potrzebne, kazde nas czegos ucza, przede
    wszystkim o nas samych, o naszych reakcjach, potrzebach. To tzw. doswiadczenie
    zyciowe pomaga nam znalezc wlasciwa droge, wlasciwe miejsce, wlasciwego
    czlowieka. Juz wiesz, ze to nie ten. To duzo. Gdzies jest ten ktory napewno
    potrafi Cie kochac tak, bys kochala i czula sie kochana. Wiec nie marnuj czasu,
    przestan do jasnej cholery uzalac sie nad soba!! bo mozesz minac swoje
    szczescie. Nie zamykaj sie a wrecz odwrotnie otworz oczy!! I ciesz sie z tego
    co masz i z tego, ze ten toksyczny uklad masz za soba. Masz go za soba!! idz w
    koncu do przodu, do slonca a nie grzeb sie w tym, czego juz nie ma,
    rozgrzebujesz swoje rany.. Nigdy w zyciu nie pozwalaj sie krzywdzic!! Rusz
    dupsko, usmiech na twarz i reszta jak radzil Marek, do ludzi dziewczyno!!!
    KONIEC UZALANIA!! Zycie jest krotkie, szkoda czasu, czas plynie szybko, nie
    marnuj go na kogos kto nie jest tego wart. Buzka!!!!
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 21:42
    madre slowa.... ale wiesz co - szczerze- ja juz nie wierze, ze trafi sie ktos
    kto mnie pokocha tak bezinteresownie. za stara juz jestem i kilku facetow sie
    przewinelo... w zasadzie to dochodze do wniosku, ze oni chca tylko jednego...
    wiadomo.
    wiec zamiast do ludzi, to ja postanowilam, ze sie roztyje i kompletnie
    zapuszcze i moze wreszcie bede miec spokoj! skoncza sie faceci. zaczne
    spokojnie sobie zyc. a jeszcze bede miec zajecie, bo bede sie notorycznie
    odchudzac! niezle wymyslilam co?
    no chyba ze sie dzis utopie w jeziorze... a istnieje taka mozliwosc.

    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 22:02
    wiesz, wiekszosc facetow to ... nie moge napisac tego brzydkiego bardzo slowa.
    To prawda. Ale znam kilku wspanialych. wiec jest szansa :))) Pewnie, ze kazdy
    mysli o tym.. ale niektorzy tez mysla wiecej, nie tylko o tym, i tez potrzebuja
    bliskosci, i nie myla jej z seksem. Ty tez nie myl, odpusc sobie na razie
    facetow, bo bedziesz miala potwornego kaca psychicznego. To nie da Ci poczucia
    bliskosci. wiem co przezywasz.. rozumiem Cie, ale juz pora odbic sie!!


    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:08
    my sobie tu tak gadamy, a reszta prosze nie podsluchiwac!! to nasze babskie
    sprawy!
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:10
    hi, czulam ze tu gdzies czuwasz nad nami. Ty mozesz. krol to krol, musi
    wiedziec co sie dzieje z jego poddanymi:))
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:22
    mam bardziej niz potwornego kaca psychicznego!!!! o normalnym nie wspominajac -
    jako dodatek...
    eh, chcialabym z Toba pogadac, bo cos czuje ze TWOJ glos DROGA IRENKOP moze
    leczyc. po prostu madre rzeczy gadasz. ktore ja znam of kosz, ale nie dociero
    to do mnie czy co?!??!!
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 22:43
    kaca? a nie bylo cie wczoraj w OK-ju... ;O)
    ja zaluje ze nie wyszlam stamtad wczesniej... ale jak to zwykle - bylo minelo i
    czasu sie nie cofnie...
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 22:29
    Ewciu, dozyj prosze do czwartku! W czwartek mozemy sie spotkac. Za 2 godziny
    ide do pracy i tak naprwde to skoncza ja w czwartek.
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:42
    spoko.dozyje! perspektywa spotkania z IRENKAP! co mialabym nie dozyc?! ale ja w
    czwartek jestem w szkole do 9 wieczorem :O( a dzis zaczynaja sie zajecia i nie
    moge nie pojsc bo znow bedzie afera ze nie chodze...
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 22:50
    no to spotkamy sie na wschodzie slonca, jeszcze piekniej, wrecz cacy, jak mawia
    nasz Krol. Do soboty maja Ci wyschnac lzy. Marek obiecal mi, ze zbudujemy na
    plazy zamek z piasku, to moje marzenie z dziecinstwa i pozwolimy Ci go zburzyc!
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:52
    mozemy tez napisac listy, do.. no nie wiem.. i w butelce puscic w jezioro,
    szkoda ze to nie ocean.. Ojejku, wszystko mozemy!!
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:58
    to mu wytlumaczymy, ze to nie sa zwykle butelki, ze tam jest przeslanie do
    luidzkosci, napewno zrozumie, mozemy tam wsadzic flage usa i wtedy bedzie ok..
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:53
    ja!! rowerem!!
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:56
    cos wam wyznam, ale sie nie smiejcie, mam sciagawke - wycielam sobie z jakiejs
    gazety zdjecie takiego ladnego zameczka, piaskowego.
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 22:59
    ale jestes, chcesz nas zniechecic, nie ma mowy, skrocimy mur, ale most zwodzony
    byc musi, i pomysl o narzedziach, wiaderka mam, brak mi lopatek :)))
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 30.08.05, 23:08
    ja zabiore lopate :O) nie moge sie doczekac tego wschodu
    slonca!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    a teraz spadam do skzoly.
    ps. IRENKO P! a malego pieska przed zamkiem bedzie mozna dokleic?!bardzo by mi
    zalezalo na psie! ;O)
    --
    :::ewa:
    ::z TG do Chicago::
    ::Forum CHICAGO::
  • 30.08.05, 23:12
    bedziesz chciala go kopnac?? zakopac?? czy utopic?? ale ok jak zamek to moze
    byc i zbrodnia.
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 31.08.05, 11:34
    hmmm.... zazdroszcze wam :-) szkoda, ze nie moge sie dolaczyc.
    Ewa, glowa do gory. Byc moze zabrzmi to glupio w tej sytuacji, ale wszytsko sie
    kiedys konczy - cierpienie tez. Ja tez Cie rozumiem, wierz mi (czy my, baby,
    wszytskie przezywamy podobne historie? ;-), ale naprawde swiat sie na NIM nie
    konczy. I - moim zdaniem - najgorsze co bys zrobila, to zaniedbala sie,
    roztyla, i takie tam... Kochana, nie znasz dnia i godziny kiedy moze sie
    okazac, ze wlasnie spotkalas tego "jedynego", nie mozesz mu sie pokazac w
    postaci "pasztetu" ;-))))
    A wracajac do pracy w niedziele - kiedy bylam w Chicago pracowalam w kazda
    niedziele przez kilka miesiecy. To byla bardzo fajna praca - wypozyczalnia
    kaset video - bo mialam ciagle kontakt z ludzmi, a ja to lubie. A kiedy juz
    ludzie przyzwyczaja sie do osoby, ktora im te filmy wypozycza, to przychodzi
    sie jak do dobrego znajomego... Opowiada sie o klopotach, problemach,
    radosciach, takie rozne ciekawe mniej lub bardziej historie, ale tak wiele
    mowiace o ludziach. A ludzie rozni - od prostego czlowieka (nie chce nikogo
    urazic, ale wiadomo o co chodzi) do inteligenta... Ludzie kulturalni i chamy.
    Mozna poczynic naprawde ciekawe obserwacje :-)
    Mimo wszytsko bylo mi czasem zle z ta praca. Chcialam sie wyrwac wlasnie np.
    nad jezioro lub gdziekolwiek indziej, a tu nie ma jak... Trzeba tyrac... A
    dzisiaj jestem w Polsce i rowniez pracuje co niedziela. Malo tego, musze co
    niedziela pokonac 200 km tam i z powrotem. Dobrze, ze przynajmniej lubie to, co
    robie.
    No i sie rozpisalam...
    Pozdrawiam stalych bywalcow tego forum cieplo. Moze bede tu wpadac czesciej -
    czytajac wasze wpisy (i blog Evek) czuje sie jakbym znowu troszke byla w
    Chicago, i nadziei nie trace...
  • 03.09.05, 05:28
    przeciez to miala byc dyskusja o spedzaniu niedzili a nie rozterkach
    milosnych. !!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.