Dodaj do ulubionych

Co Was najbardziej zaskoczyło w USA

  • 04.01.06, 00:43
    Tak, woda w muszli tez mnie zaskoczyla. Ale najbardziej ogrom, wielkosc, rozmiar
    wszystkiego i ta przestrzen bez konca...
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 04.01.06, 01:18
    A tak, masz racje, zapomnialam o tych cudacznych polskich sklepach -- to bylo
    dopiero dziwo!... Cholera, to zly znak! moze juz przywyklam? :)
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 04.01.06, 01:55
    Powinni zmienic nazwe z Polish Village na Skansen epoki poznego Gierka, na
    polamerze nadal jest tablica - Bilety na Batory.
    --
    "Gdyby świat nie był tak fyzykalny i oparty na fynansach, nie byłby taki grówniany."
  • 04.01.06, 01:58
    Ha ha ha! To prawda! A obsluga w Polamerze (i nie tylko) tez taka "gierkowa"
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 04.01.06, 02:06
    Macie cos do Polameru? Idzcie do tego Domy na Harlem i Addison (cos kolo tego)
    tam zastaniecie taka fajna pania, co to standardow obslugi klienta uczyla sie u
    najprawdziwszych profesjonalistek z epoki poznego Spolem.
    Wpadlem tam na 30 min. przez zamknieciem, a ona .......No i co tak pozno! Juz
    konczyc mialam , bo chcialam odsniezyc samochod!"
    Zapodala tez wiele innych tekstow az myslalem ze przenioslem sie w czasie o
    jakies 20 lat do tylu (na teren Polski oczywiscie)
    --
    Jedyne, Prawdziwe, Doskonałe, Ciekawe, FORUM CHICAGO!!!!! Wejdź, zobacz, napisz...poznaj nowych przyjaciół! Zapraszamy!
  • 04.01.06, 02:13
    "Z epoki poznego Spolem" :))) A moze taka jest specyfika obslugi klienta w
    polskich firmach wysylkowych?
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 04.01.06, 02:29
    ..raczej petenta a nie klienta
    --
    Serce jest jak telefon: albo nieczynne, albo zajęte, albo źle łączy.
  • 04.01.06, 02:36
    typu barak :)
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 04.01.06, 02:47
    czyzbyz zatesknil za widokiem babci klozetowej wydzielajacej papier w publicznym
    szalecie?
    --
    "Gdyby świat nie był tak fyzykalny i oparty na fynansach, nie byłby taki grówniany."
  • 04.01.06, 02:54
    no za tym to nie :) Pamietam jeszcze zagladanie babc jak wchodzilo sie do
    meskiej czesci...pewnie zagladaly sprawdzajac czy czasami petent :) nie chce
    pisuaru wyniesc pod pacha......a ten reglamentowany papier toaletowy , co to
    byla za ilosc! :)
    A tu w USA szal na spuszczanie wody dzieki fotokomorce! Ile to ja razy musialem
    tanczyc w kabinie aby spuscic wode kilka razy, zaslanialem te detektory,
    odslanialem, stawalem bokiem ......sam sie z siebie smialem......mam nadzieje
    ze wtedy nikt tego nie slyszal
    :)
    --
    Jedyne, Prawdziwe, Doskonałe, Ciekawe, FORUM CHICAGO!!!!! Wejdź, zobacz, napisz...poznaj nowych przyjaciół! Zapraszamy!
  • 04.01.06, 03:25
    Ale przy tych fotokomorkach zawsze taki guziczek jest... Do nacisniecia w razie
    czego :)))
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 04.01.06, 05:57
    Zaszokowalo mnie,ze mimo najwiekszych opadow na drugi dzien glowne ulice sa
    przejezdne;wspomniane kibelki(za darmo);zapach ludzi w kosciolach (pot
    zmieszany z perfumami);przestrzen;
  • 04.01.06, 05:53
    jaki klient taka obsluga!
  • 04.01.06, 06:05
    Chlopaki, nie bijcie sie, nieladnie. Juz lepiej idzcie razem na piwo... :)
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 04.01.06, 06:30
    hmmmh beer!
  • 08.03.06, 16:58
    To ile za bilet na Batorego?
  • 04.01.06, 13:07
    sorbet5 napisała:

    > Tak, woda w muszli tez mnie zaskoczyla.


    o co chodzi z ta woda? ja nic nie zauwazylem.
    --
    ネコス
  • 04.01.06, 06:41
    zaskoczylo mnie kiedys bardzo ze tyle gratow jezdzi po ulicach chicago. lepsze
    auta widzialem tutaj na zlomowisku.
    --
    ネコス
  • 04.01.06, 06:54
    Tak od razu to nic....chyba nic.....
    -------------------------------------------
    Chwil kilka potem ;-) :
    - "nasi zule" na Belmoncie
    - ilosc osob jezdzaca na "rauszu" i wiecej....
    - ktos juz wspomnial "junki" na ulicach
    - to jak sie polacy "kochaja" (wczesniej znalem historie)...Ale sa i dobre przyklady ;-)
    - beztroska przy "pompie" , byl ostatnio maly szok , ale sie uspokoilo - puki co....
    - naprawde tutaj "zadna praca nie chanbi"......
    - wiele innych............................................
    Na chwile obecna, pozdrowka 4 @ll ;-)
    Macko.
  • 04.01.06, 07:29
    uprzejmosc zwyklych amerykanow. wszedzie slychac z usmiechem na twarzy (moze
    czasami sztucznym ale jest) dziekuje, prosze, przepraszam, itd.
    czesto widzialem tez jak amerykanie zwracaja uwage za zle zachowanie obcym
    dzieciom a nawet mlodziezy. w japonii jest to nie do pomyslenia. ludzie
    odkrecaja glowe i udaja ze nie widza.
    --
    ネコス
  • 04.01.06, 12:58
    Ha, Marxx fajnie napisał o tych toaletach... Mało rzeczy mnie zaskoczyło,
    raczej byłam nastawiona na permamentne zaskoczenie.
    Ale drzwi w toaletach powieszone tak, że z każdej strony są szpary - to było
    TO!

    --
    I ♥ NY

    STOP
  • 04.01.06, 23:22
    O wlasnie. Mi tego tu brakuje.. Usmiechu ( czasami i sztucznego). Jak sie
    sama usmiecham i mowie w sklepie na przyklad " Milego dnia", to zazwyczaj
    ludzie patrza na mnie, jak na ufoludka. Cos tam odbakna, ale to nie to samo co
    w Stanach:(
  • 04.01.06, 13:31
    niskie ceny w porownaniu z anglia czy japonia ale strasznie duzo tandety.
    --
    ネコス
  • 04.01.06, 17:39
    a co powiecie na dzwi otwierajace sie do srodka i male klatki schodowe???
    Tak naprawde zaskoczyla mnie ilsoc samochodw poruszajacych sie 24 gdziny na
    dobe po ulicach i autostradach. W Warszawie nadal zycie zamiera po
    24tej.......miasto duchow wszczegolnosci w zimie. Coz jeszcze usmiech an
    twarzach amerykanow i to ze mowia "Hello" "Hi" wszyscy sobie nawzajem bez
    wzgledu czy sie znaja czy nie.
    Anya
  • 05.01.06, 01:57
    marxx napisał:

    > Po przylocie ?

    mnie szerokie ulice.
    --
    "Even though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no
    evil, for you are with me"
    Psalm 23
  • 05.01.06, 04:33
    Sposob myslenia. W nasza, szeroko pojmowana wschodnio-europejska mentalnosc jest
    do pewnego stopnia wpisany fatalizm. A tu ludzie wierza w to, ze moga swoje
    zycie zmienic, ze maja wladze nad rzeczywistoscia. I realizuja to.
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 05.01.06, 05:35
    sorbet5 napisała:

    > Sposob myslenia. W nasza, szeroko pojmowana wschodnio-europejska mentalnosc
    jes
    > t
    > do pewnego stopnia wpisany fatalizm. A tu ludzie wierza w to, ze moga swoje
    > zycie zmienic, ze maja wladze nad rzeczywistoscia. I realizuja to.

    a propo sposobu myslenia to na lekcij psychologi tutaj (social psychology)
    rozwinela sie dyskusja na temat samooceny i czy amerykanie maja niska srednia
    czy wysoka ocene, no i ja jako jedna z dwuch polek w grupie wyskoczylam ze
    niska (:))) ) - chyba gl. pomyslalam wtedy o ludziach w polsce a
    slowo "amerykanie" zlekcewazylam (:)) ), popatrzyli sie wszyscy na mnie, no i
    odpowiedz byla ze wg. statystyk maja jednak wysoka.

    hm



    --
    "Even though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no
    evil, for you are with me"
    Psalm 23
  • 05.01.06, 05:31
    marxx napisał:

    > Zaskoczylo mnie to ze wielu bialych amerykanow nie rozumie mowy czarnych
    > amerykanow z powodu akcentu :)

    no :)) to fakt.


    --
    "Even though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no
    evil, for you are with me"
    Psalm 23
  • 05.01.06, 12:43
    ogromne odleglosci.
    --
    ネコス
  • 05.01.06, 13:51
    mnie nadal zaskakuja kobiety w sklepach ubrane w pizame i w kapciach, niektore
    z walkami na glowie.
  • 05.01.06, 15:44
    agakoza1 napisała:

    > mnie nadal zaskakuja kobiety w sklepach ubrane w pizame i w kapciach,
    niektore
    > z walkami na glowie.

    pizama w sklapie, a co powiesz w szkole na lekcij?

    --
    "Even though I walk through the valley of the shadow of death, I will fear no
    evil, for you are with me"
    Psalm 23
  • 05.01.06, 23:33
    Zapomnialem dodac, ze jedna z bardziej "dziwnych " rzeczy dla mnie po
    przyjezdzie do Chicago byly bankomaty drive thru w bankach....wtedy gadalem ,
    co za leniwe spoleczenstwo, nawet z samochodu im sie wyjsc nie chce aby pobrac
    kase od dyrektora sciany. Teraz juz sie przyzwyczailem :)

    Stacje benzynowe czasami trzy jedna za druga...nadal mnie to zadziwia
    --
    Jedyne, Prawdziwe, Doskonałe, Ciekawe, FORUM CHICAGO!!!!! Wejdź, zobacz, napisz...poznaj nowych przyjaciół! Zapraszamy!
  • 06.01.06, 00:59
    marxx napisał:

    > Stacje benzynowe czasami trzy jedna za druga...nadal mnie to zadziwia


    to samo jest w japonii i tez mnie do dzisiaj dziwi. no ale to nie na temat:)
    --
    ネコス
  • 06.01.06, 10:03
    tu wszystko jest drive-thru, nawet slub w las vegas mozna wziasc drive-thru.

    do wszystkiego mozna sie przyzwyczaic:) szczegolnie do wygody....
  • 06.01.06, 01:41
    klimat tzn bardzo upalne lato i bardzo zimna zima. nigdy nie bylem na jesieni
    ani na wiosne wiec nie wiem jak jest.
    --
    ネコス
  • 27.01.06, 16:06
    Zaskoczyl mnie dzisiaj facet ktory golil kark maszynka elektryczna jadac
    samochodem......kobiety malujace oczy w czasie jazdy tez sa zaskakujace (i
    niebezpieczne)
    --
    My i FORUM CHICAGO
  • 27.01.06, 22:01
    marxx napisał:

    > Zaskoczyl mnie dzisiaj facet ktory golil kark maszynka elektryczna jadac
    > samochodem......kobiety malujace oczy w czasie jazdy tez sa zaskakujace (i
    > niebezpieczne)

    Nie widze w tym nic zaskakujacego. Raz zdolalam polakierowac sobie paznokcie
    obu rak w czasie dosc powolnego przejazdu Lake Shore Drive mniej wiecej od
    Fullerton do Muzeum Fielda.
  • 31.01.06, 06:10
    Wiem, co jeszcze: screen door! nigdzie w Europie tego nie widzialam...
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 31.01.06, 13:35
    Cholerka jakis ograniczony jestem....a co to takiego te screen door?

    Zaskoczony jestem do dzisiaj , ze nie maja w sklepach spozywczych sosow w
    sloikach firmy Uncle Bens :) W Polsce tego jest pelno.
    m
    --
    My i FORUM CHICAGO
  • 31.01.06, 17:04
    I jeszcze jedna rzecz sie mnie przypomniala. Zaskoczyl mnie podatek doliczany do
    ceny przy kasie...
    --
    ...nie jestem skinem, jestem z teatrem...
  • 31.01.06, 17:19
    marxx napisał:

    > Cholerka jakis ograniczony jestem....a co to takiego te screen door?
    To sie nazywa storm door (to chyba wiesz). A "screen" to jest siatka w tych
    drzwiach.
  • 01.02.06, 00:02
    Dzieki za podpowiedz :)
    Kolejnym zaskoczeniem zwiazanym z tematyka doorsowa , to strasznie prymitywne
    zamki w drzwiach...w Polsce to zawsze krolowaly rygle, superzamki, gerdy
    smerdy, licencjomnowane superklucze a tu smiech na sali :)
    m
    --
    My i FORUM CHICAGO
  • 01.02.06, 01:49
    marxx napisał:

    > Dzieki za podpowiedz :)
    > Kolejnym zaskoczeniem zwiazanym z tematyka doorsowa , to strasznie prymitywne
    > zamki w drzwiach...w Polsce to zawsze krolowaly rygle, superzamki, gerdy
    > smerdy, licencjomnowane superklucze a tu smiech na sali :)
    > m

    Nie rozwineli sie, bo dlugo nie mieli bodzcow.
    Ludzie jeszcze pamietaja, jak wychodzac z domu malo kto zamykal drzwi na klucz.
    Samochody zawsze zostawaly zamkniete tylko na klamke.
    Ale naucza sie i sie rozwina, zobaczysz.

  • 06.02.06, 17:33
    ze pracownicy sluzby zdrowia paraduja po ulicach w "uniformach" zbierajac
    wszystkie zarazki i przynosza je do szpitli, przychodni itd., a pozniej
    wszystkie zarazki od chorych spowrotem na ulice, do autobusow, sklepow, domow

    brrr
    --
    Moje cialo jest swiatynia, a taniec jest moja modlitwa...
  • 07.02.06, 03:15
    ilosc policji, tej umundurowanej i nie na drogach, i ich grozny wyglad
    --
    My i FORUM CHICAGO
  • 24.02.06, 08:52
    Fajny watek to do gory z nim...
  • 24.02.06, 08:54
    ....nie koniecznie musze odpowiadac? Starczy ze czytam.To w kwestii
    usprawiedliwienia . LW(nieprezydent)
  • 24.02.06, 18:19
    zawsze tak samo szokuja mnie amerykanki ktorych wieku z twarzy nie sposob
    odgadnac...miedzy 18 a 60.....maja dziwna mode na fryzury , dlugie i tluste z
    resztka jasnych pasemek sprzed 6 lat , do tego okulary prawie wielkosci plyty
    CD + bluza i oobcisle spodnie....sporo ich tu chodzi
    --
    My i FORUM CHICAGO
  • 24.02.06, 18:56
    Marxx, gdzie Ty bywasz??? Przyjedz na moj campus, to Ci pokaze zupelnie inne
    wydanie Amerykanek -- zadnych tlustych wlosow ani obcislych spodni, za to duzo
    ksiazek pod pacha i jasne, madre spojrzenia.
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 06.03.06, 23:15
    Co mnie zaskoczylo...? Jest tego troche:

    - w wieksosci same jeepy lub van-y
    - takie mysie wiewiorki
    - ci "prosci" starsi ludzie i nie tylko
    - skrzyzowania, ze stopem
    - wolny tryb jazdy samochodem - az mi cisnienie do glowy bije jak tak wolno jezdza
    - ciezko z kims normalnie porozmawiac, albo pozerzy albo sie zlotem obwiesza
    - jak uslyszalem, ze podobno owe jezioro jest wieksze niz nasz Baltyk
    - te dzwine toalety, woda tak wysoko, ze trzeba albo z wysoka sie zalatwiac albo
    papier rzucac na wode
    - ukryte koszty
    - "bejsmenty'
    - ze kurki sa odwrotnie niz powinny w domach niektorych polakow tam gdzie H
    jest zimna woda i odwrotnie :)
    - ze koles po paru latach w USA udaje ze zapomnial jezyka polskiego
    - enklawy narodowosciowe
    - ze mozna jezdzic bez przedniej rejestracji
    - nie smakuje mi tu jedzenie

    pewnie byloby tego jeszcze bo jestem tu nowy ale wystarczy :)

    pozdr
  • 07.03.06, 06:48
    co do braku tablic z przodu to Ci powiem,ze coraz wiecej polcjantow sie do tego
    przyczepia,
    " ciezko z kims normalnie porozmawiac, albo pozerzy albo sie zlotem obwiesza"

    A co do tego to musisz zmienic otoczenie ,ludzi z ktorymi mozna normalnie
    pogadac jest mnostwo.
    --
    ...You want God but you can't deflate your ego...
  • 07.03.06, 07:04
    Gdansk ma racje.....pewne typy przestaja istniec jak sie nie zwraca na nie
    uwagi (modele w zlocie itp)

    Zaskoczylo mnie to ze Polacy w wiekszosci zyja tu strasznie nerwowo i brak im
    humoru/autoironii. Czesto musialem tlumaczyc kawaly sytuacyjne co juz jest
    przegieciem :(

    m
    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 07.03.06, 15:57
    > - ze kurki sa odwrotnie niz powinny w domach niektorych polakow tam gdzie H
    > jest zimna woda i odwrotnie :)

    To tak specjalnie, zeby sie krajowym nie pomieszalo.. H - to Hlodna, C - to
    Ciepla...;)
    --
    ...nie jestem skinem, jestem z teatrem...
  • 09.03.06, 04:42
    Dzieki za poprawienie humoru :)

    pozdrawiam
  • 09.03.06, 00:35
    A mnie procz tego wszystkiego o czym pisali poprzednicy zaskoczyly drewniane
    slupy elektryczne. Az oczy przecieralam ze zdumienia. W polsce od wielu lat ich
    nie widzialam.
    --
    Forum Chicago
    "Jesli nie pojdziesz dalej nigdy nie bedziesz wiedzial jak daleko mogles dojsc.”
  • 07.03.06, 19:55
    I haven't lived among Polish people for nearly 10 years. It was a culture shock
    once I moved to Chicago. Half of the city speaks Polish, eats potatoes, kotlety
    and drinks warm vodka. Awful heavy food. Plus those evil looks on polish faces.
    I went to this one club, huge smile on my face, and women there had look on
    their face like they're going to kill everyone. Horrible.
  • 07.03.06, 22:30
    ladies and Gentelmen, teraz bede pisal po polsku....

    No pieknie nareszcie ktos anglojezyczny chociaz watpie ze autentyczny
    amerykanin (ten obrzydliwie emigrancki nick)
    Nie "Polaks" to tak na poczatek. Hetman a Ty skad pochodzisz, urodziles sie we
    Francji czy moze we Wloszech otoczony zabytkami kultury europejskiej :)

    Przeceniasz rowniez ilosc Polakow w Chicago, jest nas duzo ale wiecej nadal
    jest amerykanow (z Wloch, Niemiec czy Irlandii) i latynosow...Co do zarcia i
    fajnych ludz z normalnymi twarzami, polecam wybrac sie w lepsze miejsca a nie
    popularne ale beznadziejne tancbudy .....najzwyczajniej chodzisz po
    nieodpowiednich polskich miejscach :(

    Ale z jednym sie nie zgodze i Ciebie amerykanski Wiechu mysze
    zwymyslac.....Gdzie Ty widziales ze Polacy pija ciepla vodke?!?!?!
    Zarcie mamy tez lepsze ...Szkoda ze masz taki potworny experience :)))


    Swoja droga pewnie tez tak nas widza i znacznie gorzej ...co nie oznacza ze
    wszyscy jestes wlasnie tacy

    howgh
    m

    PS: dobrze ze Hetman nie napisal u Cuskiego...bo tam Maverick napisalby o
    genetycznej wyzszosci Polakow na amerykancami i o tym , ze Polska jest lepsza
    niz USA z powodu 1000 letniej historii (z tego ok 900 lat biegania na boska po
    panszczyznianych polach)

    ajmen
    m
    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 08.03.06, 16:14
    Marxx,

    Good points. I just moved to Chicago a month ago, so I am still trying to
    figure out what's where. No, I did not grow up in France or Italy, but I spent
    most of my life living in different places. I like the comment about running na
    bosaka po polach. LMAO

    I went to some Polska Zabawa three weeks ago. 150 people or maybe more, round
    tables, some placki and kanapki that I would not touch unless it was Fear
    Factor, a bottle of warm vodka on each table, and ONE shot glass for all to
    share. Not that I like warm vodka, but I am not going to say no; however, we
    had to pass this freaking shot glass around like it was a holy grail. Some
    genius lost it by the end of the night, so there was no way to drink more warm
    vodka.

    Yes, kotlety are like the least creative and most untasty food I have ever
    eaten. I know there is better food. Making ziemniaki and kotlety a standard
    Polish dinner food is like the most pathetic idea ever. I am used to japanese
    kitchen, hence my bitching.

    Any fun places you can recommend in Chicago, where I can meet some cool polish
    people in their mid-twenties?
  • 09.03.06, 00:37
    HetmanieWiechu mamy doskonałe połączenie telepatyczne! Ty piszesz po angielsku
    ja po polsku, a rozmawia nam się swietnie...przeznaczenie? :)

    To co piszesz (jesli jest prawda) o "some Polska Zabawa" to pewnie była kara
    za jakies grzechy które popełniłes w poprzednim wcieleniu....Tak mi sie
    wydaje , poniewaz ja i moi znajomi jeszcze nigdy nie wpadlismy na tak podłą
    polska impreze...miałeś pecha czyli po anglojezycznemu badlucka , szkoda.

    Co do Holy Graila prawdopodobnie dobrze ze z niego piles poniewaz dzieki temu
    bedziesz mial zycie wieczne (oby tylko nie na Jackowie)

    Co do ziemniakow i kotletow schabowych ...nie moge sie z Toba spierac, miales
    pecha i koniec. Ja sam nie lubie tego typu jedzenia w polskich restauracjach,
    bo najlepsze sa te domowe a roznica jest taka jak miedzy sushi z dobrej
    japonskiej restauracji i sushi z chinskiego bufetu (BTW: uwielbiam sushi)

    Czesc dalsza w osobnym watku :)))

    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 09.03.06, 02:28
    should be used in the context of het...'s talk

    mozew sie jakied autoryteta wypowiedza

    See ya
  • 09.03.06, 04:01
    Should be used in context of what? Teach me Master, since I don't know. Could
    you also scratch my butt, it itches.

    Thanks.

    ziemiowziety napisała:

    > should be used in the context of het...'s talk
    >
    > mozew sie jakied autoryteta wypowiedza
    >
    > See ya
  • 09.03.06, 03:59
    Marxx, yes I speak Polish, fluently!!! So, these are not some telepathic waves
    floating around, but my slave, I bought at Walmart, who can only speak English
    and Zulu; and, since he's typing I have no choice but to dictate in English.
    Bad luck.

    I was also wondering how long will it take before some grammar genius gets anal
    and starts correcting my commas and periods. So far, one showed up. I was
    hopeing for at least 4 by now.

    Sushi's great. Your sense of humor is even better. The Polska Zabawa was some
    village party at the nearest Remiza Strazacka. The good old days, when women
    would pick their future husbands at some village zabawa w remizie, were
    revisted that night. Too bad I wasn't feeling well, I would have found a babe,
    drunk on warm vodak, too. I was sick with troat-ache and high on viocadine to
    make me feel better. Crap.

    What part of chicago you live in? I live in THE lovely burb of Mt. Prospect.
    Never been to Jackowo. I am new in town, so I only know how to drive to the
    nearest train station, so I can haul my ass to work each morning.

    Cheers!
  • 11.03.06, 04:30
    Heja
    No to sie ciesze ze rozmawiasz tez po polsku....co do niewolnika to gratulacje,
    jak jeszcze potrafi gotowac, pielic ogrodek i jest 25 letnia egzotyczna
    pieknoscia ktora nigdy nie mowi "nie" ...rewelacja!

    Co do ludzi ktorzy lubio poprawiac blendy w pisowni a sami niczego
    merytorycznie interesujacego nie napisali...to trzeba sie przyzwyczaic , co
    zrobic to tylko internet (i az internet). Swoja droga gdybym to ja pisal po
    angielsku , to pewnie ktos by mnie wsadzil na pal i obnosil po szkolach
    jezykowych i pokazywal jako zly przyklad.

    Szikagowska Remiza Strazacka, ten temat kiedys byl ostro walkowany na portalu
    Trupol, pan Sylwek dobrze opisywal ten polski umyslowy
    skansen...ale....przyjechalo juz sporo mlodych wiekiem i duchem ludzi z Polski
    ktorzy absolutnie sie nie identyfikuja z "polisz zabawa" ani z ciepla wodka,
    ani z bezinteresowna nienawiscia do tych co to sie im lepiej powodzi. Tylko
    jest jeden problem , problem jest taki sam jak z opozycja na Bialorusi...Ci
    normalni sa rozproszeni, wystraszeni, bez wiary we wlasne sily :(
    Naszym zadaniem jest wiec : poznajdywac sie, spotkac sie, zrozumiec sie i
    dzialac...aby pseudopatriotom , marudom, partyzantom z PNA ...pokazac ze lepsza
    droga do czegokolwiek nie jest wieczne pokazywanie co jest zle, co sie
    niepodoba (bo zawsze cos wynajdziemy), a pokazanie ze cos jest juz super lub
    pokazanie ze mozna zrobic cos super (i to po polsku)

    Czyli Remiza jest OK ale jako przedmiot badan naukowych i przestroga dla Twoich
    wnukow gdzie absolutnie sie nie pokazywac :)

    A Ty musisz wykrzesac z siebie energie na "szukanie" normalnych ludzi,
    normalnych polakow ...a jest juz ich "troche" , moze bez angielskiego, ale dla
    Ciebie to nie problem.

    Ja mieszkam w Harwood Heights, miejscowosc w ktorej mieszka z 30% polakow :)
    Male toto ale sympatyczne , wcisniete miedzy Chicago a Norridge czyli okolice
    Harlem i Lawrence.

    Jestes nowy in town OK! Ja tez kiedys bylem (i pewnie bylem znacznie bardfziej
    wystraszony niz Ty) Chcesz zobaczyc Jackowo ? OK
    Daj cynk na emaila...zorganizujemy Tobie wyjazd mrozacy polska krew w zylach
    Oficjalna nazwa wyprawy bedzie brzmiala

    "Wóda Sztacheta Radio Maryja Tour czyli back to the '70s"

    zdrowko!
    m
    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 11.03.06, 05:42
    Jeszcze sie mnie przypomnialo, a chyba nie bylo. Chodzi o pociagi( Metra Rail) z
    lokomotywa z tylu. I jeszcze jedno. Lokale B.Y.O.B, czyli - "bring your own
    bottle", "bring your own beer" or "bring your own booze" czy tez "bring your own
    beverages", w Polsce nie do pomyslenia, zeby do knajpy, legalnie z wlasnym
    alkoholem.
    --
    ...nie jestem skinem, jestem z teatrem...
  • 11.03.06, 05:45
    wlasnie!
    jak raz wpadlem z kumplami z wlasna wodka to nas wypierniczyli z lokalu!
    skandal
    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 11.03.06, 05:52
    Albo jeszcze to, ze psom i kotom nie wolno (wg tutejszych norm) dawac ludzkiego
    jedzenia (np. kaszy z miesem) tylko te suche chrupki. Toz moja Ziuta juz dawno
    by zeby stracila, gdyby codziennie kosci nie obgryzala...
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 11.03.06, 05:55
    ta ameryka ...ojczyzna kiczu i bomby wodorowej, nic nie maja normalnego...nawet
    hamburgery mi tu nie smakuja! Lepsze jadlem w Gdyni!
    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 11.03.06, 05:58
    a ja lepszy bigos w Bilgoraju!
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 11.03.06, 06:00
    A ja najlepszy gyros jadlem na przystanku kolejkii miejskiej Gdansk
    Przymorze.....nigdy juz nie bedzie takiego gyrosa jak dawniej :(
    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 11.03.06, 06:01
    A mnie zaskoczylo to, ze burrito smakuje o 4 nad ranem, a o 4 po poludniu nie. ;))
    --
    ...nie jestem skinem, jestem z teatrem...
  • 11.03.06, 06:05
    A mnie zaskoczylo burrito w ogole.
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 11.03.06, 06:02
    Juz nigdy... Juz nigdy... Taka piosenka byla i to nie Swietlikow, tylko
    przedwojenna: "Juz nigdy nie zobacze kochanych Twych ust..."
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 11.03.06, 06:06
    "i owlosionej klaty twej Maryjo"

    Zaskoczylo mnie w stanach to, ze takie zarcie w KFC czy Pizza Hut smakuje
    beznadziejnie (ze sto razy) niz w Polsce, tak jakby jakos wszystkiego byla
    duuuzo gorsza
    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 11.03.06, 06:11
    A to wszystko z powodu bardzo prostej arytmetyki: niech (okolo) 7 milionow
    mieszkancow metropolii chicagowskiego zje 1 kurczaka na tydzien, to znaczy, ze
    trzeba "wyprodukowac" 7 milionow kurczakow tygodniowo... I jak one maja byc dobre?
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 11.03.06, 06:14
    dziekuje za tak obrazowe przedstawienie tego problemu ...z inteligentnym to i
    przyjemnie postukac
    --
    Elvis i FORUM CHICAGO
  • 11.03.06, 06:16
    z wzajemnoscia
    --
    "Nic tak nie szkodzi utopii jak nadzieja na jej trwanie..."
  • 12.03.06, 13:11
    Od razu po wyjściu z samolotu...drogi takie szerokie, to że te skrzyżowania
    takie jakieś dziwne( połapać się w nich nie mogłam), że obcy ludzie mówią do
    mnie HI! z szerokim uśmiechem i najwyraźniej sprawia im to przyjemność( chodzi
    o sąsiadów, a nie panie w sklepach). Ostatnio zaskoczyło mnie, że jak byłam w
    MacDonaldzie i była baaardzo długa kolejka to stał tam starszy czarny (oj może
    powinnam napisać AfroAmerykanin, bo to jest takie w USA popularne- ta
    poprawność polityczna), który rozmawiał z klientami umilając im czas w kolejce
    i wskazywał, gdzie już zawlnia się miejsce (lol). Zaskoczyła mnie różnica
    najbardziej dziewczyn na obrzeżach miasta, rzeczywiście w pidżamach,
    papilotach, takie w stylu a co mnie to, a dziewczęta w centrum lub na
    uczelniach, np. okolice linkolnpark- Śliczne, zadbane. Cóź jeszcze: w sklepach
    nie pytają ci się jak najęci może w czymś pomóc, przymierzasz ciuchów masa i
    nie musisz ich sam człowieku z powrotem grzecznie na wieszaczek, tylko poto są
    tam ludzie dla których jest tam praca. Że np. nie zabierasz się od razu do
    naprawy jakiejś w domu tylko dzwonisz do fachowca( nie dotyczy to oczywiście
    Polaków -złote rączki), dzięki temu inni ludzie mają prace. Co do jedzenia:
    mnóstwo różnego rodzaju knajp, przeróżnych narodowości, knajpki meksykańskie na
    każdym kroku, tanich i tych super drogich. No i podatek+napiwek trza dodawać
    zawsze do ceny w karcie. Chym to nio to tyle.
  • 13.03.06, 00:14
    To fakt...ciut dziwne...jedno Szikago i przylegle miejscowosci a ludzie
    podzieleni nie tylko na szczepy i wioski ale niemalze na panstwa ....inaczej
    wygladaja, inaczej mowia ...czasami roznica jest ogromna.

    A tam blizej downtown i blizej dzielnic uczelnianych to nawet dziewczyny
    inaczej pachna.

    --
    Litwo, ojczyzno nie moja i FORUM CHICAGO
  • 13.03.06, 00:38
    Jeszcze bym zapomniała: komunikacja miejska- to, że bus zatrzymuje się na
    każdym przystanku, co Chwila-dosłownie. No i ludzi na ulicach prawie ich nie
    widać- wszędzie samochodem. I tzw. BUMY. Taki ogromny rozdźwięk widać pomiędzy
    nimi a przeciętnymi amerykanami. Tak, stany to przeciwstawność, różnorodność.
    Przejdziesz dwie przecznice dalej i już człowieku najlepiej stąd zmykaj bo tu
    dawno o ciut jaśniejszej skórze czł. nie widzieli. Taki podział a tu
    meksykanie, a tu już polacy, a znów tam irlandczycy przeważnie. Każdy jest tu
    skądś. Jeszcze jedna rzecz na którą szczególnie zwrócił mój brat, wychodzą z
    MacCosia WIELCY ludzie z jeszce większą ilością jesdzenia + dietetyczna cola ;)
  • 17.03.06, 02:30
    co mnie zdziwilo i zszokowalo???a no chyba to,ze kazdy kazdemu mowi:haj,baj i
    sraj...nawet jak sie ludzie nie znaja...a w POOLSCE jak kogos nie znasz nie
    mowisz po prostu nic tylko idziesz dalej,to wszystko///
  • 29.04.06, 04:47
    Zwierzęta, ptaki - to że w środku wielkiego miasta, na osiedlach kicają sobie
    kroliki, spacerują dzikie gęsi i kaczki, czaple, sarny, łanie, czy też
    wszechobecne wiewiórki. Że tak pięknie nad ranem śpiewają ptaki.. Nigdy nie
    zapomnę widoków z marca tego roku - niezliczone klucze dzikich gęsi nad
    przedmieściami Chicago. Jeden z nich wyladował na dachu wielkiego marketu, nic
    sobie nie robiąc z obecności ludzi i samochodów.. W Polsce to jest niemożliwe..
    - wszystko co żyje ma w sobie zakodowany strach przed człowiekiem. Kilka dni
    temu byłam w piękny słoneczny dzień w domu na przedmieściach i obserwowałam z
    okna sielski widok: na wystrzyżonym trawniku spacerowała para dorodnych dzikich
    kaczek, po chwili dołączył do nich drugi kaczor, obok kicał królik, po parkanie
    skakała wiewiórka a przy specjalnym przeznaczonym dla nich poidełku fruwały
    różne ptaki.. Jak mini-raj.. a w Polsce, no cóż.. wieczorem kaczor na 100 %
    byłby już w piekarniku a królik zamieniał się w pasztet..
    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie
  • 21.05.06, 07:39
    No wiecie co?!
    Przelecialem caly watek wszerz i wzdluz ale nic nie znalazlem o tym ze brak
    jest po prostu ludzi na ulicach!
    Mowa oczywiscie raczej o przedmiesciach ale w gruncie rzeczy natychmiast
    opuszcajac Downtown robi sie pusto.
    Ludzie zamykaja sie z uwielbieniem w chalupach.
    Co wy na to?
  • 21.05.06, 16:27
    Niezby pozytywnie:
    - solone maslo na kanapkach
    - slodkie wedliny np. honey ham
    - jedzenie cereal z zimnym mlekiem (nadal sie do tego nie przyzwyczailam)
    - sliska woda w domach, gdzie uzywaja solnych zmiekczaczy do wody
    - polskie restauracje (pierwsza polska restauracja, ktora odwiedzilam, byla
    gdzies przy Milwaukee i Lawrence; wystroj jak za Gierka... szok przezylam!)
    - obsluga w polskich sklepach i instytucjach (ja nie wiem, skad sie ci ludzie
    wzieli, ale mam wrazenie, ze biora udzial w konkursie na najnieprzyjemniejsza
    obsluge i robia wszystko, zeby wygrac)
    - brak chodnikow na przedmiesciach
    - fakt, ze osoba przy kasie, ktora jest ponizej 21 roku zycia nie moze nawet
    dotknac alkoholu, zeby zeskanowac cene
    - akcesoria i uslugi dla posiadaczy zwierzat (masaz dla psow, jasnowidz dla
    zwierzakow itp. itd.)
    - WalMart i Kmart i kicz tam sprzedawany
    - domy z "papieru", gdzie wszystko slychac
    - krwiste steki (chociaz juz sie nauczylam jesc rozowe - pychotki)

    I na bardziej pozytywna nutke:
    - wyprzedaze!!! np. buy one, get one free... w zasadzie jak sie poczeka, to
    wszystko bedzie na wyprzedazy
    - ogolna uprzejmosc i usmiechnieci ludzie
    - Invisible Fence
    - drive throughs
    - garbage disposals

    i zapewne wiecej by mi przyszlo do glowy, gdybym dluzej pomyslala... :)


  • 26.05.06, 21:52
    Magda masz racje

    Ta obsluga w polskich sklepach jest neisamowita, i nie ma jakiegokolwiek
    znaczenia w jakim wieku sa panie sprzedajace produkty, to jest uniwersalne
    buractwo przyniesione z domu rodzinnego :(

    Styl ubierania sie Polakow w Chicago:

    Mlodziez meska : styl sportowy, koszula z nadrukiem (adidas, nike)wcisnieta w
    dresowe spodnie,........

    --
    "A na całe Kargulowe plemię i pole spuść, dobry Panie, wszystkie plagi egipskie. Tylko się nie pomyl i nas, Pawlaków, sąsiadów Kargulowych, nie doświadczaj,bo my się swojej miedzy trzymamy."
  • 28.06.06, 08:45
    Witam.
    Co wy z ta obsluga? Bywam na polskiej dzielnicy w Chicago, gdzies raz w
    miesiacu, moze rzadziej. Wlasnie po to, by kupic chleb, marynowane grzybki i
    inne, rowniez czasami wyslac paczke. Przykro mi, nie pamietam nazw delikatesow,
    ale obsluga jest zawsze mila i pomocna, pani w ksiegarni rowniez.
    Wysylalam paczki i z domy i z polameru, nic z waszych opowiesci nie pasuje do
    moich doswiadczen.
    Moze to sprzezenie zwrotne, co? Moze to wam sie nie chce usmiechnac, do
    polskiej obslugi? Jakas projekcja uczuc wlasnych na ekspedientke?
    I poza tym z rachunku prawdopodobienstwa wynika, ze czesc piszacych widzialam
    gdzies na tych ulicach...
    Ci tutaj piszacy/stylowi to chyba mocno zamaskowani byli.

    Jesli chodzi o zaskoczenia, bo taki jest temat watku, to na pewno podatek
    dodawany do ceny, fatalny charkter pisma wiekszosci, nawet wyksztalconych
    ludzi, rowniez sposob trzymania dlugopisu. To, ze mozna zwracac napoczete
    produkty zywnosciowe, kosmetyki. Czepki do mierzenia ubran, zeby nie pomazac
    podkladem(makijazem) jasnych bluzek i ostatnie, ciagle zaskakuje mnie jezyk
    angielski, mozliwosc zdrabniania (a jednak), wymyslania wyrazow, historie slow
    i wyrazen itp.

    Pozdrawiam.


    --
    "Diabel nie spi. Z byle kim."
  • 17.07.06, 05:58
    i wciąż zaskakuje - czysta woda w jeziorze Michigan..

    --
    jedno zdziwienie dziennie - niweczy chandrę nieodmiennie

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.