Ewa, nie zdenerwowalas mnie swoim listem. Mysle sobie, ze poniewaz znasz Anie,
to bardziej boli Cie bezsilnosc i fakt, ze Ania zdana jest na pomoc obcych
ludzi, od ktorych tak wiele zalezy. Byc moze dlatego nie chcialas pisac
kolejnego rzewnego apelu, ale chcialas nami potrzasnac, co zostalo odebrane
roznie. Kazdy z nas ma inna perecepcje, kazdemu z nas, co innego trafia do
duszy. Wazniejsze jednak od naszych dysput bedzie, czy wyciagniemy te klodry z
kieszeni i przekazemy je Ani.
--
Direct from Chicago