Dobra i niedroga karma dla kotów-kastratów Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Jak w temacie.Może znacie coś godnego polecenia.Bardzo proszę o nazwę
    producenta i orientacyjną cenę.Z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi:)
    • ja kupowalam Purine dla kastratow i jakas kanadyjska , tylko nie pamietam nazwy
      niestety.
      --
      Guess how much I love being hugged :0) Hug me, hug me, hug me ;0)
      • wg. ceny - gold cat (nie wiem kto produkuje, chyba polska) 10 zł/kg
        nutra dla kastratów (tzw. kwadrat z dziurką:) 14 zł/kg , purina special care od
        12 do 16 zł/kg (zależy od sklepu). aha - ceny z krakowa, ale dużych różnic chyba
        nie będzie. wszystkie ceny karmy sypanej z dużego wora.
        aha 2. to są normalne karmy, tzn. zakwaszające, bez dodatków 'odchudzających'.
        znaczy, jeśli kot nie ma skłonności do tycia, rusza się dużo, mozna na tych
        poprzestać. moje kocury nie są tłuste:)
        • To jest kocur mojej cioci i zabieg miał w sobotę.Jest młody-ma ok.8 miesięcy i
          ma możliwość bezpiecznego wychodzenia na dwór i robi to chętnie,przed kastracją
          zdarzały mu się wypady 3 dniowe,mam nadzieję że teraz będzie bardziej domowy:)
          Także otyłość chyba mu nie grozi,ale wiem że karma musi być nieco inna niż
          zazwyczaj.Teraz już wiem mniej więcej czego szukać.Dzięki:)
          • Gość: era IP: *.aster.pl / *.aster.pl 31.03.04, 09:56
            wydaje mi sie, że nie ma potrzeby, by u tak małego kotka zaraz po kastracji
            zmieniac dietę. Tzw. diety dla kastratów sa dla kocurków z problemami
            urologicznymi, stosowane "profilaktycznie" mogą zaszkodzić.
            • obawiam się, że nie masz racji:( niewłaściwa dieta u kastrata, bez względu na
              wiek, może prowadzić do powstania problemów urologicznych. karmy o których
              pisałam nie są 'lecznicze', ale profilaktyczne.

              • Gość: daria IP: *.costam.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 17:01
                emka_1 mam pytanie ;czy te karmy są suche????
                Przyznam szczerze że mam 5 letniego kocura kastratę i nie stosuję żadnych
                diet,tym bardziej że mój pupil nie cierpi suchej karmy.Dyskusja ta trochę mnie
                przeraziła ponieważ weterynarz mnie nie poinformował o tym jakie mogą byC
                skutki kastracji.
                • tak, to są suche karmy.
                  nie zawsze weterynarze informują,ze kastrat wymaga nieco innej diety niż kot
                  'pełnosprawny'.

                  są dwa powody zmiany diety - zmiana odczynu moczu na zasadowy, no i skłonności
                  do tycia, tyle, że te zmiany nie u każdego kota się musza nasilić do tego
                  stopnia, aby zagrażały zdrowiu. jeden z moich kastratów, był kotem
                  niewyobrażalnie tłustym - szerszy niż dłuższy, cierpiał od dzieciństwa na astmę
                  i żył lat 21 :) nigdy tez nie miał kłopotów urologicznych, a był łaskaw jadać
                  wyłacznie ryby morskie (zabronione dla kastratów:) i wołowinę. wychowywał się w
                  czasach kryzysu, gdy o suchym jedzeniu nie było mowy:) no, czasem coś dostawał
                  przywiezione z zagranicy, ale w ilościach minimalnych.

                  z moich doświadczeń wynika, że mniej więcej połowa kastratów ma kłopoty z
                  układem moczowym, dlatego tez będąc boleśnie doświadczona odradzam kastrowanie
                  kota w zbyt młodym wieku. koty kastrowane w wieku 1,5 lub 2 lata rzadziej chorują.
                  nie wiem, może to przypadek, ale koty mam od wielu lat i w większych ilościach i
                  tak mi wychodzi ze statystyki.
                  jak żartuje znajomy weterynarz, technikiem wet już mogę być, proste zabiegi
                  każe mi wykonywac samej. ale nie kastruję :)

                  w każdym razie polecam profilaktykę, nie zaszkodzi. możesz spróbowac w sklepie
                  zoologicznym kupic np. 10 dag nutry dla kastratów (sądząc po moich najbardziej
                  smakuje) i spróbowac, może kot sie przekona i choć raz w tygodniu zje trochę.
                  sucha karma jest tez dobra ze względu na twardość - czyści zęby, co chroni przed
                  kłopotami i późniejszymi zabiegami usuwania kamienia.

                  niedocenianym czynnikiem mającym duży wpływ na zmianę odczynu moczu na zasadowy,
                  jest podawanie posiłków o stałych porach. to jest straszna męka, bo jak wiadomo
                  koty mają zegarki w brzuszkach , ale choć raz w tygodniu trzeba im kazać
                  zgłodnieć i podać jedzenie później.

                  jeśli kot nie jada suchej karmy, a do tego mało puszkowego jedzenia, diete ma
                  urozmaiconą, może nie mieć zadnych problemów, czego mu życze:), na większe
                  niebezpieczeństwo narażone są koty jadające sucha karmę 'ogólna', bo ona jest
                  zbilansowana raczej na potrzeby kotek, no i jeszcze trzeba pamiętać, że jesli
                  kot pije wodę, to powinna być miekka - większość kranowych jest twarda,
                  butelkowane też na ogół wysokozmineralizowane:( zostaje żywiec zdrój i inne
                  niemowlęce, no i filtrowana w domu.
                  • Gość: daria IP: *.costam.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 20:32
                    Kurczę rzeczywiście encyklopedia z ciebie:0)
                    podziwiam
                    A tak a propos mój kocur ma 5 lat ,fakt- faktem że nie jest otyły choc
                    prowadzi kanapowy tryb życia.
                    Nienawidzi suchej karmy.Mam znajomego przedstawiciela handlowego w firmie która
                    handluje karmą dla zwierząt ale korzystają z tego tylko koty
                    podwórkowe ,ponieważ je dokarmiam i oddaje do schroniska wory suchego
                    pożywienia.
                    Mojego kota karmię właśnie: wołowiną surową,uwielbia ryby surowe,wątrobę wołową
                    piersi z kury i pokarm puszkowy.
                    Mam nadzieję że przekonam go do choć odrobiny suchej karmy.
                    Dzięki za radę .I tak na przyszłość w razie problemów mogę do Ciebie "zapukać"
                • Gość: lw IP: *.crowley.pl 31.03.04, 20:56
                  Jest taka opinia,że to właśnie pierwsze karmy dla kotów mogły być
                  przyczyną "epidemii" syndromu urologicznego u kotów(lata 80),ponieważ zawierały
                  dość duże ilości składników mineralnych(a obecnie we wszystkich lepszych kocich
                  karmach jest tzw.kontrolowany poziom minerałów,m.in.magnezu),z kolei po
                  rozpoczęciu profilaktyki kamicy z nadmiaru minerałów i wytrącania właśnie w
                  zasadowym moczu fosforanu amonowo-magnezowego przez zakwaszanie karm
                  wystąpiła kolejna "epidemia"-kamicy szczawianowej(bo za bardzo zakwaszony mocz).
                  Poza czynnikami genetycznymi(np.złe wytwarzanie glikozaminoglikanów
                  pokrywających ściankę pęcherza)to za podstawową przyczynę powstawania osadów
                  uznaje się zbytnie zagęszczenie moczu,tak więc jak zwierzak ma już problemy z
                  układem moczowym-to najlepiej aby dostawał wilgotny pokarm,bo przy zbyt małym
                  pobieraniu wody i potrzebnej do strawienia suchego pokarmu wody,ma zbyt mało
                  wody do wydalenia przez nerki.A w zasadzie to karmy dobrych firm to mają
                  podział raczej kaloryczny-dla kotów z tendencją do tycia niezależnie czy
                  kastrowane czy nie(o a widzę,że Royal nie produkuje już z podziałem dla kocurów
                  i kotek).Tak więc u zdrowego kota absolutnie karm zakwaszających mocz,a raczej
                  o kontrolowanym poziomie minerałów i kontrolowanym pH,a jeśli to ma być suchy
                  pokarm dla kastratów wątpliwej firmy to lepiej żeby dostawał mięsko gotowane w
                  domu i mokre z puszek oraz lepszą karmę dla normalnych dorosłych kotów(skoro na
                  dworze i nie tyje).
                  www.stopa.com.pl/iams.html
                  www.royal-canin.pl/html/koty.html
                  To trochę jak z karmą pełnoporcjową dla psów-"stare" hodowle miały mniej
                  problemów-chodzi o zaburzenia wzrostu kości-osteochondrozis dissecans-u
                  wielkich psów,które na superzbilansowanej karmie zbyt szybko rosły(na pewno
                  częściowo przyczyniło się też coraz bliższe kojarzenie w obrębie rasy aby
                  otrzymać super wzorcowe osobniki)
                  Jak znajdę jakieś publikacje weterynaryjne o "lower urinary tract diseases in
                  cats","struvite" w necie to podrzucę linki,chyba że ktoś sam sobie poszuka
                  przez np.google
                  • Gość: daria IP: *.costam.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.04, 21:02
                    dzięki za radę
                    Co dwie głowy to nie jedna :))
                  • wszystko się zgadza, z tym że popularne karmy w tym kraju to whiskas, kitekat,
                    darling, friskis ( o jeszcze tańszych nie wspominając)
                    - te karmy mają nadal zawyżony poziom minerałow. podobno nowszy whiskas adult
                    już jest lepszy pod tym względem, ale nie jestem tego pewna.

                    karmy dla kastratów puriny, nutry są karmami obniżonej zawartości minerałow-
                    popularnie nazywane zakwaszającymi, a w rzeczywistości przywracające właściwe
                    ph. powtarzam, to nie są karmy lecznicze, bo te mozna bezpiecznie podawać
                    dopiero ze wskazania lekarza.
                    co do gold cata (polska karma najtańsza) czytałam opinię weterynaryjna wg.
                    której karma była zalecana dla kastratów jako profilaktyczna, choc np. pani ze
                    sklepu konkurencyjnego twierdzi, że to jest niedobra karma, ona ma lepsze bo
                    droższe.

                    oczywiście, że jest doskonale gdy możemy sobie pozwolić na np. royala, eukanubę,
                    ale czasem ludzi najnormalniej nie stać na karmę z najwyższej półki. a czasem
                    ta najdroższa nie smakuje kotu :)
                    co do zmiany diety to nie jest opinia jednego weterynarza, tylko kilkunastu, do
                    tego na przestrzeni kilkudziesięciu lat. mam do nich zaufanie:)

                    pierwszy post był prośba o tanie karmy. purinę, nutrę mogę polecić z czystym
                    sumieniem. gold cata kupuję sporadycznie, więc nie wiem jakie efekty może wywołać.


                    • Gość: lw IP: *.crowley.pl 01.04.04, 13:05
                      Toż ja właśnie tłumaczę,że pod względem kontroli poziomu minerałów i
                      kontrolowanego ph(nie za kwaśne i nie za zasadowe) nie ma prawa być żadnej
                      różnicy między karmą dla kota kastrowanego i kota niekastrowanego-gdyby koty
                      domowe nie były w większości kastrowane,to statystyki wyglądałyby inaczej
                      (prawidłowo prowadzona statystyka powinna podać stosunek częstotliwości schorzeń
                      u kastratów do nie kastrowanych),bo nie potwierdzono nigdzie,że kastracja
                      powoduje zmiany w odczynie moczu!!!!,ani podstawowych przemianach(poza czasem
                      mniejszym zapotrzebowaniem na kalorie).Wahania pH moczu zależą m.in.od składu
                      pokarmu(białko zakwasza,produkty roślinne-podnoszą pH-dlatego mięsożercy mają
                      mocz lekko kwaśny a zwierzątka roślinożerne-np.krowa zasadowy prawidłowo),przy
                      czym sama zmiana odczynu moczu nie spowoduje od razu wytrącania osadu-muszą być
                      jeszcze związki z których to się wytrąci.Poposiłkowa zmiana odczynu moczu na
                      zasadowy jak piszą naukowcy związana jest z przesunięciem jonów wodoru do
                      żołądka w celu wytworzenia HCL-kwasu solnego-tak więc cżestotliwość podawania
                      posiłków też może mieć znaczenie.Ale to są mniej ważne możliwe przyczyny(bo w
                      naturze też przecież zwierzaki jedzą tak jak akurat uda im się coś zdobyć do
                      jedzenia)-jeśli nie są to są czynniki stałe. Najważniejsze są zaburzenia
                      metaboliczne-wrodzone predyspozycje lub związane ze starzeniem się i infekcje
                      bakteryjne układu moczowego bakteriami które rozkładają mocznik do jonów
                      amonowych(i czynniki mogące ułatwiać rozwój bakterii-zaleganie moczu, obniżenie
                      odporności,zaburzenia wytwarzania tzw.glikozaminoglikanów pokrywających ściankę
                      pęcherza-stąd w idiopatycznym zapaleniu pęcherza stosuje się np.glukozaminę).Na
                      poparcie tego należy powiedzieć,że są takie kryształy związków,które pojawiają
                      się niezależnie od odczyny moczu.A co do różnic w pokarmie między samcem i
                      samicą prowadzących ten sam tryb życia to już absurd-czy kobieta pracująca np.w
                      magazynie ma inne zapotrzebowanie na składniki pokarmowe niż mężczyzna robiący
                      to samo(różnica jest tylko w przypadku odmiennego stanu fizjologicznego
                      -ciąży,ale to już inna sprawa,mnie podoba się nawet określenie,że ciąża jest z
                      możliwego punktu widzenia rodzajem choroby biorąc pod uwagę,że płód rozwija się
                      kosztem organizmu matki,jest odmienny genetycznie i tylko dzięki odpowiedniej
                      barierze między płodem a krwią matki nie dochodzi do jego odrzucenia jak
                      np.przeszczepu tkankowego).
                      Jeszcze raz powtórzę-nie ma podstaw do tego,żeby pokarm dla kota kastrowanego
                      powodował zmianę pH w większym stopniu niż u kota niekastrowanego-dla zdrowych
                      kotów w tym samym wieku pokarm pod tym względem utrzymywania moczu w granicach
                      lekko kwaśnego nie ma prawa się różnić.Natomiast jeśli chodzi o kaloryczność to
                      tu już mogą być różnice-ale nie można profilaktycznie kotu po kastracji,który
                      nie ma skłonności do tycia i nie stał się bardziej leniwy podawać mniej
                      kalorycznej karmy.A z drugiej strony-niekastrowany zwierzak,który wcześniej
                      prowadził ruchliwy tryb życia a np.wzięcie go do domu spowodowało,że mniej się
                      rusza,potrzebuje mniej kalorii i wtedy jeśli widać,że zaczyna przybierać na
                      wadze należy mu dać mniej kaloryczny pokarm.Jak wszystkie sprawy-tak i sprawa
                      karm ma 2 strony medalu-i aby zachęcić do kupowania pisze się różne oczywiste
                      rzeczy na opakowaniach,jak np.wymienianie bakteri z rodzaju Lactobacillus na
                      jogurtach-a jogurt z definicji to napój mleczny zaszczepiony kulturą bakterii
                      jogurtowych(i na karmach robionych pod kontrolą naukową-standardowe karmy dla
                      np.dorosłych kotów(adult)-też jest napisane,że utrzymują prawidłowe pH moczu i
                      mają kontrolowany poziom minerałów).Tak więc rodzaj karmy zmienia się zależnie
                      od wieku zwierzaka i zapotrzebowania na kalorie(a reszta to już w zasadzie diety
                      lecznicze na określone zaburzenia-choroby skóry,nerek,stawów,alergie-dieta która
                      nie zwiera konktetnego białka,które wywołuje alergię-karma oparta na jagnięcinie
                      nie jest karmą uniwersalną dla wszystkich alergików).Na poparcie mogę przytoczyć
                      też sprawę np.glukozaminy w przypadku stawów i chorób pęcherza czy np.karnityny
                      w chorobach serca-ich zwiększenie w dawce pokarmowej powoduje poprawę tylko u
                      osobników u których z jakiegoś powodu są zaburzenia w ich syntezie albo mają
                      większe zapotrzebowanie na nie(względny niedobór)-u zdrowych ich zwiększone
                      pobieranie nie daje uchwytnych badaniami zmian na gorsze ani na lepsze.
                      Można sobie poczytać tu o czynnikach,które wpływają na skład moczu-przemiany
                      metaboliczne są wspólne dla ssaków,jeśli występują u danego gatunku(bo są
                      gatunki które mają inne tzw.szlaki metaboliczne,albo jakiegoś im brakuje
                      (np.kotom do syntezy aminokwasu tauryny)
                      www.google.pl/search?hl=pl&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=zasadowy+mocz&btnG=Szukaj+z+Google&lr=lang_pl
                      i nie dajmy się zwariować-trochę krytycznego podejścia i realizmu do niektórych
                      spraw się przydaje
                      • nie mam czasu ani zdrowia żeby pisac elaboraty więc będzie w skrócie:
                        zauważ, że pierwsze karmy o kontrolowanym poziomie ph( średnia i wyższa
                        półka)miały adnotację na opakowaniu - karma polecana dla kastratów. z powietrza
                        się to nie wzięło, oczywiście mozna to potraktować jako chwyt reklamowy, bo
                        wiadomo, że kot wykastrowany jest kotem domowym, posiada dbającego właściciela,
                        którego było stać na zabieg itd. stać go będzie na droższa karmę.


                        co do statystyki, to mogą być bardzo różne i jeśli tylko dane są prawdziwe i
                        właściwie dobrane, to każda będzie prawidłowa, choć będzie mówiła o czym innym.
                        co innego wynika ze statystyki zachorowalności pośród kastrowanych i nie
                        kastrowanych, co innego wewnątrz każdej z grup.

                        niestety nie jest prawdą, że kobieta (nie w ciązy)wykonująca taką samą pracę jak
                        mężczyzna ma takie same potrzeby żywieniowe. wykonanie wysiłku może kosztowac
                        organizm tyle samo kalorii, czyli wartość kaloryczna posiłku powinna być
                        zbliżona, ale prawidłowe funkcjonowanie organizmu wymaga czegoś więcej niż tylko
                        kalorie.

                        z tego co piszesz wynika, że np. róznice hormonalne, tak pomiędzy kobieta a
                        męzczyzną, jak również kocurem a kastratem ( wybaczenia proszę za zbitkę :)
                        absolutnie nie mają żadnego wpływu na potrzeby organizmu, jak i pośrednio na
                        metabolizm.

                        z tym się nie zgodzę, ale to nie miejsce na taką dyskusję.

                        co zas tyczy poposiłkowych zmian odczynu, to jest właśnie istotny czynnik.
                        kot poprzez udomowienie nie zmienił budowy układu pokarmowego. nadal jest
                        drapieznikiem, niemal 100% mięsożercą przystosowanym do jadania nieregularnie.
                        a kot w domu najczęściej jada baaardzo regularnie, do tego otrzymuje porcje tej
                        samej wielkości. niektóre koty mają siłe zrobić sobie jednodniowa głodówkę, ale
                        nie wszystkie, no i nie wszyscy właściciele potrafią znieść fakt, że kotek
                        dzisiaj nic nie chciał zjeść, tylko pił wodę:)


    • Witam!
      Widzę, że i ja muszę się odezwać (po raz kolejny w tym temacie), bo to, co
      najważniejsze jakoś umyka naszej uwagi. Chodzi o to, że powodem kłopotów z
      nerkami i układem moczowym nie jest najczęściej odczyn moczu i nawet nie
      bezpośrednio ilość składników mineralnych w pokarmie, tylko ilość WODY
      przepłukującej nerki. Pisała o tym Lw, ale jakoś to znikło w powodzi innych
      informacji, więc ja to powtórzę i trochę rozwinę:

      Bezpośrednią przyczyną chorób nerek i całego układu moczowego jest często tzw.
      niedostateczne płukanie, czyli zbyt mała zawartość wody w pożywieniu, w
      organizmie, we krwi i w moczu. Powoduje to zagęszczenie składników mineralnych
      i ich łatwiejszą krystalizację dającą złogi w układzie moczowym, niezależnie od
      tego, czy będą to szczawiany (kwaśne) czy fosforany (zasadowe). Drobne lub
      nawet większe kryształy są usuwane przez drogi moczowe, powodując często
      podrażnienie, stan zapalny i nawet zatkanie cewki moczowej, tzw. syndrom
      urologiczny. Jest to częściej spotykane u kocurów, które mają mniejszą średnicę
      przewodów moczowych niż kotki, a jeszcze częściej u kocurów za wcześnie
      kastrowanych, u których może się zdarzyć niedorozwój cewki moczowej.

      Po co ja to piszę? Z poprzednich wypowiedzi nie wynika jasno, że kota nie można
      karmić wyłącznie albo nawet głównie suchą karmą. A nie można! Kot w naturze je
      wyłącznie pokarmy "mokre", a jeszcze pije wodę dodatkowo. W każdym mokrym
      jedzeniu jest ponad 80 procent wody. A w suchym? Może 10 procent. Wynika stąd,
      że kot karmiony tym suszem powinien wypijać całą brakującą wodę i jeszcze wodę
      dodatkowo. Niektórzy autorzy podręczników podają, że musiałoby to być do
      dziesięciu razy tyle wagowo wody, co zjedzonego suchego pokarmu.
      Nie widziałem jeszcze kota, który by tyle pił, widziałem za to wiele kotów z
      syndromem urologicznym, spowodowanym karmieniem suchym pokarmem bez
      dostatecznej ilości wody.
      Oczywiście można ten susz moczyć w wodzie i rozmoczonym karmić kota, ale smutne
      by było kocie życie na takiej dietce.

      Ja swoje koty kastraty karmię normalnym jedzeniem, dostają mięso, surowe lub
      gotowane, gotowane jarzyny z rosołu, ryż, makaron, i inne produkty. Dostają też
      czasem jedzenie z puszek czy saszetek, suche w niewielkiej ilości, zwykle na
      noc, albo przy dłuższej przerwie pomiędzy zasadniczymi posiłkami. Daję suche
      dla kastratów, albo i nie dla kastratów. Mają dużą miskę z czystą wodą i dużo
      piją.
      Karma przemysłowa nie jest pełnowartościowa, bo zawiera głównie mączkę mięsno-
      kostną produkowaną z odpadów i zdegenerowane wysoką temperaturą białko, daję ją
      dodatkowo właśnie z powodu zawartości wapnia i fosforu, potrzebnych do budowy
      kości, jak również dla urozmaicenia diety.
      Żaden z moich kotów (najstarszy ma dwanaście lat) nie miał nigdy kłopotów z
      układem moczowym.

      Jaki stąd wniosek? Moim zdaniem taki, że przede wszystkim sucha karma nie może
      być podstawowym pożywieniem, może być tylko podawana dodatkowo, jako
      uzupełnienie diety. A jeśli tak, to nie musi być lecznicza, ani o zmniejszonej
      ilości składników mineralnych, ani o określonym odczynie.
      Jest również produkowana lecznicza karma MOKRA, w puszkach lub saszetkach, i w
      razie potrzeby ta właśnie powinna być podawana kotom chorym, np. przy chorobach
      układu moczowego.

      p.s.
      Koty nie powinny dostawać:
      mleka, jeśli powoduje biegunkę (prawie wszystkie),
      surowego białka z jaja i surowych ryb,
      "ludzkich" wędlin i konserw w dużej ilości.

      Pozdrawiam, Juliusz.
      • Gość: lw IP: *.crowley.pl 01.04.04, 19:41
        Jak napisałam-bardzo ważne jest krytyczne spojrzenie na różne dane i realizm,
        tak więc z ogromu różnych doniesień badawczych,często skrajnie przeciwnych,
        trzeba starać się wybrać złoty środek.W żadnym razie nie zgodzę się,że gotowa
        karma produkowana pod ścisłym nadzorem(a tak jest we wszystkich cywilizowanych
        krajach)jest robiona z najgorszych odpadów(tak na pewno jest za to z tanimi
        karmami,produkowanymi właśnie bez nadzoru i bez certyfikatów-z odpadów
        poubojowych-ale to się zmienia-bo teraz nawet hipermarkety nie mogą oddać w
        darowiznę resztek mięsa po terminie ważności-uznanego w aktualnej ustawie
        dotyczącej badania zwierząt rzeźnych i mięsa za niezdatne do spożycia-
        stowarzyszeniom zajmującym się zwierzętami-wszystko musi zostać poddane
        utylizacji pod nadzorem i zapisane,tylko te małe sklepiki są mniej kontrolowane
        i tam można jeszcze dostać małe ilości "ścinków" i to są nie przeterminowane
        jeszcze elementy).Rzeczywiście dobrze jest podawać poza suchą karmą także mokry
        pokarm-ale tylko wtedy jeśli stać nas na dobrej jakości mięso a nie resztki i
        ścinki z targowiska itp.Trzeba też rozróżnić między karmą czy pokarmem a
        zbilansowaną,pełnoporcjową karmą z certyfikatami i poddawane kontroli każdej
        partii produktu(są takie karmy produkowane dla różnych TIP,Rossman albo przez
        jakieś małe przedsiębiorstwa-wystarczy je otworzyć aby stwierdzić,że to nie
        pełnoporcjowa,zbilansowana karma-po otwarciu widzimy częściowo przetworzone
        kośi z resztkami mięsa(to co legalnie zostaje ze zdrowych tuszek np.po
        odfiletowaniu i można kupić w sklepikach przy zakładach mięsnych)i czasem jakąś
        kaszę i groszek czy marchewkę-jak tu mówić o jakimkolwiek zbilansowaniu-
        wrzucono do kotła w podawanych ogólnych proporcjach "mięso",zboża+warzywa(choć
        groszek nie jest raczej polecany w dużych ilościach)i podane w procentach(nie
        badanych ale na podstawie wartości poszczególnych składników),albo tylko skład
        ogólnie.Sucha karma podobnie-wystarczy przejść obok takiej karmy-zapach powala z
        nóg,choć niekórym zwierzakom może to bardzo smakować.Warto nauczyć się czytać
        etykietki na towarach-na karmach pod kontrolą często pisze,że zawartość witamin
        gwarantowana do terminu ważności,podany jest dokładny skład-mają więcej białka
        niż te karmy z możliwych do wykorzystania resztek,mniej popiołu(czyli tego co w
        kościach),a składniki są szczegółowo wymienione(zawsze pierwsze pod pozycją
        skład mają być wymienione te składniki,których jest najwięcej-ale warto potem
        na tych gorszych karmach spojrzeć na procent białka(no i nie ma na razie
        rozróżnienia na białko pochodzenia zwierzęcego i roślinnego-a wartość
        biologiczna jest ważna).Tak więc kupując karmy renomowanych firm mamy
        pewność,że są ze składmików pod kontrolą i o odpowiednio dobranym i badanym
        składzie.I nie jest wskazane podawanie byle czego i trochę suchego-jeśli daje
        się część robioną w domu-to musi to być również zbilansowany pokarm-można to
        uwzględnić na kilka dni-uzupełniając np.wapń kilkoma posiłkami z nabiału a
        witaminy wątróbką(odpowiednie proporcje mięsa do produktów zbożowych,wapń-albo
        produkty mleczne albo preparat wapniowy jeśli zwierzak nie może jeść
        kości,dodatek witamin-marchewka surowa dla psów,troszkę wątroby dla psów i
        kotów,nienasycone kwasy tłuszczowe-dobry olej).Jak napisano-sucha karma pomaga
        utrzymać zęby w czystości-jeśli zwierzak ma słabe zęby lub nie może jeść kości-
        to zostaje tylko wpływ żucia karmy na sucho a nie moczonej(inaczej trzeba
        czyścić zęby specjalną pastą).I karma sucha nie musi pęcznieć i nie pochłania
        dużo wody-ona po kontakcie z wodą się rozsypuje,a woda jest potrzebna tylko
        jako środowisko do reakcji wchłaniania i matabolizowaniu tego pokarmu.
        Ja jestem zdania,że jeśli zwierzak ma dostawać różne resztki od właściciela
        który nie zna podstaw bilansowania posiłków i zasad żywienia zwierzaka-lepiej
        żeby dostawał suchą karmę-na pewno będzie zdrowszy.Zresztą na taką ilość
        zwierząt które jedzą suchy pokarm ileż choruje na nerki-raczej trzeba pilnować
        jakości kupowanej karmy,no i dostępu do wody.Tylko u chorych trzeba pilnować
        aby wydalały dużo moczu(a koty ponoć wywodzą się z obszarów pustynnych i dobrze
        sobie radzą z małą ilością wody i wyższym poziomem sodu,nawet u noworodków
        kocich może się zdarzyć zaburzenie w wydalaniu moczu z powodu niedostatku
        sodu,który potem ma "pociągać" za sobą wodę do moczu)i wtedy lepsze moze okazać
        się podawanie diety z puszki-i w żadnym wypadku nie dawać więcej niż 7% innych
        pokarmów-bo np.dieta na struvity ma obniżony poziom fosforu a on jest w dużych
        ilościach wszędzie-nawet w mięsie-i cała dieta lecznicza <spala na panewce>.
        A ile kotów przeżyło kilka lat dzięki diecie nerkowej o obniżonym poziomie
        białka ale tak dobranym aby było najlepiej przyswajalne i miało odpowiednie
        aminokawasy-przygotowywana w domu nigdy nie była tak niskobiałkowa a
        jednocześnie wartościowa(no i wahania w składzie zależnie czy bardziej tłuste
        czy mniej tłuste mięso udało się kupić)-i nie szkodziło to,że jest ona dietą
        suchą,choć warto podawać ją na zmianę z tą samą dietą w puszkach i na początku-
        gdy jest niska diureza też zaleca się dietę wilgotną(puszka),po to by
        dostarczyć jak najwięcej wody.
        TAK WIĘC DOBREJ JAKOŚCI SUCHA KARMA JEST BEZPIECZNIEJSZA NIŻ NIEUMIEJĘTNIE
        ROBIONE JEDZENIE DOMOWE.A dobre składniki muszą kosztować.
        • Gość portalu: lw napisał(a):

          > TAK WIĘC DOBREJ JAKOŚCI SUCHA KARMA JEST BEZPIECZNIEJSZA NIŻ NIEUMIEJĘTNIE
          > ROBIONE JEDZENIE DOMOWE.A dobre składniki muszą kosztować.

          tak jest :)
        • Witam!
          Ja nie daję kotom resztek, tylko pełnowartościowe i świeże mięso i inne
          produkty. Ani człowiek, ani żadne zwierzę na wolności nie bilansuje sobie
          diety, tylko je, co popadnie, albo to, na co w danej chwili ma ochotę.
          Bilansowania dokonuje sam organizm, jeśli ma z czego. Bilansowanie gotowej
          karmy to chwyt reklamowy producentów - mączka mięsno kostna, trochę mąki,
          syntetyczne witaminy i trochę mięsa to podstawowe składniki karm gotowych,
          nawet najlepszych firm.
          Twierdzenie, że suchy pokarm nie wymaga wypicia odpowiednio dużej ilości wody
          to chyba jakiś żart? Tak samo jak twierdzenie, że kot czyści sobie zęby
          rozgryzając i łykając suchy pokarm. Kot może skutecznie czyścić sobie zęby
          jedynie rozrywając i żując spore kawałki mięsa.
          Tego, o czym pisałem nie wymyśliłem sam. Taka jest opinia doświadczonych
          weterynarzy, autorów podręczników. A ja widziałem już sporo kotów z chorobami
          dróg moczowych, których głównym powodem było karmienie suchym pokarmem.
          Zawiodłem się na Pani, Pani Lw, tak mądrze Pani pisała ...
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • Gość: lw IP: *.crowley.pl 06.04.04, 17:25
            Drogi Juliuszu-niestety nie podważjaąc Twojego dużego autorytetu związanego z
            doświadczeniem,muszę przyznać,że czytanie przez Ciebie literatury naukowej
            pisanej przez lekarzy weterynarii to tak jak czytanie przeze mnie podręcznika
            dla studentów informatyki-nie mając podstaw nie jestem w stanie zrozumieć
            prawidłoo tego co napisano w tych podręcznikach.Inna sprawa,ze podręczniki są
            pisane przez tą część środowiska weterynaryjnego,które głównie siedzą nad
            książkami i prowadzą wykłady(o zgrozo wykłady w większości są dużo mniej
            wartościowe niż tzw.ćwicznia-prowadzone przez lekarzy praktykujących w
            klinikach przy uczelni).O wiele bardziej aktualne od często zdezaktualizowanych
            już podręczników są informacje,które można znaleźc w internecie na stronach
            zagranicznych i niektórych naszych uczelni weterynaryjnych.I bardzo często
            wyniki doświadczeń prowadzonych przez kilka ośrodków są zupełnie odmienne
            (różnice widać w podejściu do wieku sterylizacji,do skuteczności różnych leków
            w leczeniu danego schorzenia,do metod np.zespalania kości itd.-często są to
            różnice wynikające z tego,że część to opracowania na podstawie doświadczeń
            klinicznych a część to wyniki z praktyki klinicznej).
            Twoje rozumowanie jest błędne-nie dostarczasz zwierzakom w domu wszystkich
            składników tak jak mają to na wolności-przecież nie pytasz ich-czy dziś macie
            ochotę na odchody sarny albo całą myszkę-to co im podajesz to pojedyncze
            składniki-zauważ że w przeważającym jednak okresie obfitości pokarmu w naturze
            zwierzaki wybierają sobie pokarm(np.niedźwiedzie gryzli wyjadają tylko
            najsmaczniejsze kąski z łososi)no i zjadają całą ofiarę razem z narządami
            wewnętrznymi(wątroba,nerki),zawartością jelit,gryzą skórę i kości(gryzienie
            mięsa nie jest w stanie oczyscić zębów),mają do dyspozycji różne rośliny,
            odchody,korzonki,owady,ryby,jaja ptaków i gadów.
            Z drugiej strony piszesz,że podajesz gotową karmę żeby coś uzupełnić(mączkę
            kostną-skoro karmy są tak nieudolnie przetworzone to i związki mineralne mogą
            ulegać rozkładowi,a może w większości w tej karmie są jednak zdenaturowane
            białka np.z rogów lub kopyt-nie lepiej zmielić w domu kości i skorupy jaj,będą
            naturalne?
            Renomowane firmy robią karmy z dobrej jakości składników,są to tak dobrane i
            przetworzone różne produkty,aby w karmie znalazło się wszystko co potrzebne
            danemu organizmowi.Gdyby to co przetworzone było mniej wartościowe to dlaczego
            dla ludzi chorych opracowywane są specjalne odżywki,z przetworzonych składników
            -np.produkty hydrolizy białek o określonym składzie aminokwasowym.
            Ważne jest aby producent karmy dla zwierząt,tak jak i żywności dla ludzi
            spełniał określone normy(w innych krajach firmy mają certyfikaty określonych
            instytutów badawczych).I dobrych karm w żadnym wypadku nie robi się z mąki i
            syntetycznych witamin-witaminy AiD są niewrażliwe na wysokie temperatury
            (źródłem jest wątroba lub/i proszek jajeczny),a witamina E pochodzi z olejów
            roślinnych dodawanych do już gotowej masy,wszystko jest dokładnie badane-stąd
            dane na opakowaniu).To co gotujesz w domu traci o wiele więcej niż produkty
            poddawane nowoczesnym obróbkom(wypij sobie mleko UHT(krótka,bardzo wysoka
            pasteryzacja)prosto z kartonu a potem mleko świeże-ugotowane(mnie po gotowanym
            boli żołądek od zdenaturowanych białek,a UHT piję zawsze prosto z kartonu).
            Ty podajesz makaron i ryż-zboża pozbawione bardzo wartościowej osłonki,w której
            są minerały i witaminy-w zasadzie zostaje tylko skrobia,a przy produkcji
            karm,wykorzystuje się tak lansowane obecnie parowanie(czyli nic nie ucieka do
            wody jak w gotowaniu)-całych ziaren-i to kilku-pszenicy,kukurydzy,czasem ryżu.
            Skoro gotowa karma to takie byle co to proponuję,żebyś ją przestał zupełnie
            podawać(i żadnych innych przetworzonych odżywek itp.) i zobaczył jak będą
            wyglądały koty po pół roku(no chyba,że ta karma którą podawałeś to była taka
            najtańsza np.Marbie,Rossman lub podobna-ale to już rzeczywiscie ryzyko podawać
            coś takiego,prawie tak jak kupić od znajomego mięso z domowego uboju,które nie
            musi być badane jeśli do własnego spożycia).No i niestety jak tak oczytana w
            literaturze i poinformowana przez dobrych lek.wet.osoba może podawać resztki z
            rosołu-przecież tam jest sól i inne przyprawy,mam nadzieję że dodatkowo nie
            uracza Pan swoich kotów "naturalnymi"wędzonymi rybami(o szkodliwości dymu
            wędzarniczego i tego co powstaje z białek w trakcie wędzenia można by pisać
            elaboraty)i "naturalnymi" wyrobami wędliniarskimi.
            Z mojego doświadczenia i wiedzy wynika,że dobre karmy,począwszy od tych trochę
            tańszych-jak np.Whiskas-u kotów na wsi które polują na co chcą,jak w naturze u-
            niesamowicie zmienia się wygląd-stan sierści,kondycja-na lepsze po tym jak
            przywożę kotom babci worek suchego pokarmu,podobnie z psem.I widzę jak
            wyglądają koty podwórkowe dokarmiane podrobami z makaronem,kaszami a jak
            te,których opiekunowie dali się przekonać reklamom Whiskas i dają suchą i czasem
            puszkową karmę,co wcale nie wychodzi drożej zliczając koszty składników i gazu
            do gotowania,wody do mycia garnków,a nie mówiac o wartości takiego pokarmu,te
            pierwsze często są otłuszczone(błędnie pojmowany przejaw zdrowia) i mają matową
            sierść,są mniej odporne.
            Ponadto,gdyby gotowe karmy były tak mało wartościowe-to jakim cudem diety
            lecznicze robione przez te same firmy i z użyciem tych samych technologii
            ratowałyby życie chorym zwierzętom.Niestety,ludzie którzy tak jak pan podchodzą
            do terminu zbilansowane pożywienie często uszczęśliwiają kota np.chorego na
            kamicę struwitową lub zapalenie pęcherza dodając naturalny pokarm-co zupełnie
            zmienia ilość przyjmowanego fosforu,który jest w karmie leczniczej specjalnie
            usunięty(kłaniają się reakcje chemiczne i reakcje strącania).A w zasadzie
            niemożliwe jest utrzymanie kota u którego występuje kamica szczawianowa
            związana z zaburzeniami metabolicznymi na jedzeniu przygotowywanym w domu(musi
            mieć odpowiedni skład aminokwasów),zrestą przy złożonych przyczynach kamicy
            struwitowej też tylko specjalna gotowa dieta(także sucha)pozwala na utrzymanie
            kota w zdrowiu.I co do ilości wody-jeszcze raz powtórzę,że zwierzak jedzący
            suchą karmę nie musi wypić tyle wody,żeby zjedzona sucha karma przeszła w stan
            karmy mokrej(napęczniała)-woda jest potrzebna do strawienia i wchłonięcia
            składników pokarmowych,które w tej karmie są już w dużej mierze przetworzone(są
            opinie,że to też niedobrze,że to takie przetworzone i że organizm idzie na
            łatwiznę,ale porównajmy ile czasu na leżeniu po jedzeniu spędzją np.lwy a ile
            żyjące w domach
            ze swoimi właścicielami ruchliwe i ciekawe wszystkiego kociaki-niektórzy nawet
            podają specjalnie surowe mięso,żeby kot dłużej spał i dał wolny czas
            właścicielowi-i w żadnym wypadku po takim jedzeniu nie wolno zwierzaka zachęcać
            do ruchu,bo trawienie takiego nie przetworzonego pokarmu pochłania dużo energii
            i powoduje spłynięcie krwi z obwodu ciała do jelit na dłużej).Człowiek teraz
            też już nie je surowego mięsa ani nie żuje ziaren zbóż.
            Tak więc proponuję,żeby Pan poczytał jakieś nowsze lektury(zwykle w języku
            angielskim)-odnośnie fizjologii kotów-bo z tego co ja wiem i napisałam,to
            gospodarka wodno-mineralna kotów jest przystosowana do życia na pustyni(żaden
            kot zdrowy nie pije proporcjonalnie do wagi tyle co psy,nie dyszy tak jak
            psy,ale za to ma w okolicy opuszek łap czynne gruczoły potowe i ma wyższe
            zapotrzebowanie na sód,który z jednej strony pozwala na zatrzymywanie wody w
            organizmie a z drugiej już wydalony z moczem pociąga za sobą wodę)-i w pewnym
            stopniui przez tą zdolność do zagęszczania moczu koty mają większe skłonności
            do powstawania osadów w moczu niż psy trzymane w domu-dlatego karmy dla kotów
            zwierają więcej sodu niż psie aby kot nie starał się mniej oddawać moczu aby
            zaoszczędzić sód a jednocześnie zawierają mniej magnezu,wapnia-tak więc są
            oparte o najnowsze osiągnięcia wiedzy i pozwalają na najbardzie
            • Witam!
              Jestem pod wrażeniem, Droga Pani Lw ! Ale sama Pani sobie przeczy. Pisze Pani,
              że daję moim kotom resztki z rosołu, a na dodatek SÓL, która też tam jest.
              Innych przypraw nie dodaję. Po pierwsze, to nie są resztki, sam bym chętnie to
              mięso zjadł, a jem tylko rosół i właśnie "resztki". Po drugie, sól to nie
              trucizna, weterynarze zalecają dodawanie rozsądnej ilości soli do kocich
              potraw, nawet dla kotów z chorobami nerek. Sól (NaCl) wyrównuje niedobór sodu
              wskutek wzmożonego wydalania przez nerki oraz skłania koty do picia większej
              ilości wody właśnie. Ostatnio słyszałem również, że właśnie renomowane firmy
              produkujące suchy pokarm dodają do niego sól, właśnie z tego ostatniego powodu.

              Moje uwagi dotyczyły karmienia kotów zdrowych, a nie chorych, co jak widać
              umknęło Pani uwagi. Napisałem tylko przedtem, że dla kotów chorych są karmy
              specjalistyczne lecznicze, również mokre i te należy stosować.

              A co do literatury, czytałem nie tak dawno przedruk wyników badań karm
              przemysłowych dokonanych przez grupę weterynarzy, dotyczyło głównie karmy dla
              świń, ale dla psów i kotów też, przedruk był w Newsweek'u, nie jest to co
              prawda literatura naukowa, ale podano źródła i nazwiska. Badania dotyczyły
              zawartości w karmach szkodliwych substancji produkowanych przez pleśnie i
              grzyby. Okazało się, że ich ilość jest istotna, nawet w większości karm
              renomowanych firm. Skąd się biorą? A właśnie ze zbóż w najgorszym gatunku
              dodawanych w postaci mąki do karmy. Pani pisze, że mąki się nie dodaje? A skąd
              by się brały te pięknie wypieczone suche granulki? Z samego mięsa? Producent
              pisze: skrobia. Dla mnie to bez różnicy, jak to nazwie.
              Producent pisze: "surowce pochodzenia zwierzęcego" a oddzielnie "mięso". Tu
              jest różnica!
              Jest oczywiste, że nie będę w domu mleć kości i wytwarzać z nich wapnia. Ale
              sam pomysł nie jest taki głupi. Każda wiejska gospodyni wie, że aby kury miały
              prawidłowe skorupy jaj powinny dostawać do pokarmu skorupy potłuczone, łatwiej
              przyswajalne niż inne związki wapnia.

              Nie powinna Pani porównywać produkcji przemysłowej żywności dla ludzi i dla
              zwierząt. Na produkty dla ludzi są bardzo ostre normy, a dla zwierząt? Kto o
              nich słyszał? Chyba tylko w reklamach. Czy była Pani w takiej renomowanej
              firmie i widziała, jak wygląda produkcja? Ja od razu mówię, że nie byłem, ale
              rozmawiałem z człowiekiem, który tam pracował. Bardzo chętnie usłyszałbym dla
              odmiany coś pozytywnego.

              Oczywiście, ja nie dostarczam swoim zwierzętom pokarmu "zbilansowanego". To
              jest fikcja, funkcjonująca tylko w reklamach. A czy ludzie jedzą
              pożywienie "doskonale zbilansowane" ? Ja o kimś takim nie słyszałem. Nikt też
              nie wymyślił jeszcze doskonale zbilansowanych karm dla ludzi. Ciekawe, dlaczego?
              Czy człowiek nie je surowego mięsa i nie żuje ziaren zbóż? Owszem, je i żuje.
              Np. tatar, ostrygi, owsianka, otręby. Jest ich sporo. To tak na marginesie.

              Nie nawołuję do bojkotu gotowych karm. Ja tylko piszę, że nie może to być
              jedyne pożywienie, bo jest mało wartościowe. A co do karmy suchej, chyba się
              jednak nie rozumiemy. Ja o efektach jej stosowania wiem nie z mało
              wartościowych książek, których na dodatek nie rozumiem, a z praktyki. Jak
              widać, praktyka też bywa różna.
              I znowu na marginesie. Pani opinia o teoretykach, wykładowcach i autorach
              książek z dziedziny weterynarii jest bardzo oryginalna. Muszę przy okazji
              zapytać np. Pana Profesora Lechowskiego, co o tym sądzi.
              Pozdrawiam, Juliusz.
              • Witam!
                Droga Pani Lw, i nie tylko ... Pani opinia na temat czytania przeze mnie
                fachowej literatury nie jest oparta na faktach, bo nie wie Pani, co czytam ani
                jakie mam przygotowanie. Słowo pisane jest też dla ludzi. No cóż, każdy może
                mieć swoje zdanie i nie rozumieć informatyki albo czegoś innego. Ja oprócz
                praktyki i czytania jeszcze myślę ... i rozmawiam. W tym, co piszę nie cytuję
                zwykle fragmentów podręczników.
                Tak czy inaczej zostawmy wielką literaturę naukową i weźmy coś prostszego i
                nowszego, może być również w języku angielskim. Cytaty przepisałem w domu z
                worków z suchą karmą, to ciekawa lektura:

                Brekkies Excel, ... w 100% kompletne i zrównoważone.
                Składniki:
                Produkty zbożowe, ekstrakty z białka roślinnego, mięso, półprodukty pochodzenia
                zwierzęcego oraz roślinnego, oleje i tłuszcze, składniki mineralne, drożdże,
                witaminy (.....), miedź (siarczan miedzi), przeciwutleniacze, dodatki UE.
                .... wyprodukowany został pod nadzorem ekspertów i lekarzy weterynarii.

                Nutra Nuggets, .... optimum health formula, professional for cats.
                Ingredients:
                Chicken meal, brewers rice, chicken fat, ground corn, corn gluten meal, flax
                seed, poultry digest, beet pulp, dl-methionine, taurine, vitamins and
                minerals, .... copper 28 mg/kg ( as copper sulfate ) .....

                Royal Canin, .... Persian 30.
                Ingredients:
                Dehydrated poultry meat, rice, poultry fat, vegetable fibres, maize gluten,
                maize flour, dehydrated poultry liver, vegetable oils, beet pulp, minerals, egg
                powder, fish oil, ......


                A teraz pomyślmy. Nie jest podawany skład procentowy, co byłoby ciekawe, ale
                trudno.
                Wszystkie te karmy zawierają mąkę, ze zbóż, ryżu, kukurydzy. Jeśli z całych
                ziaren ( w co wątpię ) to tym gorzej, na łuskach zbóż hoduje się pleśń i
                grzyby. Po co jest miedź (siarczan miedzi)? To trucizna, wszystkie związki
                miedzi są trujące, kiedyś siarczan miedzi był stosowany w sadownictwie, do
                ochrony drzew i owoców przed grzybami i pleśnią właśnie. Tyle że potem
                spłukiwał go deszcz, a tutaj jest do jedzenia. Być może zatrzyma rozwój pleśni
                i grzybów w karmie, ale czy likwiduje też i ich toksyny? Obawiam się, że nie,
                jak już pisałem poprzednio są wykrywalne. Produkty zbożowe, ekstrakty z białka
                roślinnego, taka czy inna meal ... ile tego jest?

                Półprodukty pochodzenia zwierzęcego, chicken meal, fat, poultry meat ... co to
                takiego? To jest mączka mięsno-kostna, produkowana z odpadów, są to najczęściej
                różne odpady mięsno-kostne lub korpusy drobiowe, ogołocone z mięsa, zmielone,
                wyprażone w wysokiej temperaturze i sproszkowane ... ile tego jest? Moim
                zdaniem sporo, reszta to dodatki, jak np. „mięso” w składzie nr 1.
                Tylko karma dla persów RC jest trochę bardziej urozmaicona, jak widać.

                A to zdanie „.... wyprodukowany został pod nadzorem ekspertów i lekarzy
                weterynarii.” co oznacza? Nic, eksperci to pojęcie szerokie, a lekarze
                weterynarii są obowiązkowo obecni np. w rzeźniach, i co z tego? I tak zdarzają
                się skandale.
                A te „gorsze” karmy? O nich nie mówimy, a kupuje je ogromna większość
                właścicieli zwierząt. To tylko tak na marginesie.


                Jaki stąd wniosek? Może i te ekstrakty ułatwiają trawienie, tylko czy to
                dobrze? Może nie wymieniane tutaj dodatki zapachowe i uzależniające skłaniają
                koty do jedzenia. Astronautów też karmi się ekstraktami, tyle że po powrocie do
                normalnego życia nie pozostają przy tej „karmie”.
                Moim zdaniem sztucznie spreparowane pożywienie nie jest „ w 100 procentach
                kompletne i zrównoważone” ani „zbilansowane”. Drapieżniki w niewoli nie są
                karmione puszkami czy suchą karmą, dostają również mięso.
                I nie są to „resztki”. Ja też nie daję swoim kotom „resztek” , a kilkakrotne
                zarzucenie mi tego uważam za chwyt poniżej pasa, mający obrzydzić wszystkim
                jedzenie naturalne. Resztek nie daję nawet kotom bezdomnym, którymi się
                opiekuję.
                A co do koniecznej ilości wody, którą powinny wypijać koty karmione suchym
                pokarmem .....

                Wszystkie koty, które znałem, a było ich dużo i były to koty współczesne, które
                z pewnością nie czytały przestarzałych podręczników poruszających ten temat,
                więc te wszystkie koty chorujące na choroby układu moczowego trafiały do
                lekarza dopiero po pojawieniu się krwawego moczu, były karmione wyłącznie, lub
                prawie wyłącznie suchym pokarmem. Niektóre przeżyły, inne nie.

                Pozdrawiam, Juliusz.

                p.s.
                A mleko UHT podobno szkodzi! Tak przynajmniej twierdzą niektórzy ...
                Pozdrawiam.
                • Dziunia, na hali można dostać karmę Favorit, tam akurat jest na wagę, ale
                  kiedyś można było ją kupić w sklepach paczkowaną, ale jakoś ostatnio nie mogę
                  trafić. Dlatego kupuję na wagę. Jakiś czas temu byłam z moim kociakiem u
                  weterynarza w celu kastracji, ale okazało się, że to kotka a nie kot, więc mam
                  chociaż jedno z głowy ;-) Zapytałam weterynarza (jeszcze przed poznaniem płci
                  kici) czy Favorit można podawać kastratom i że widziałam napis na opakowaniu,
                  że karma ta zawiera specjalną formułę dla kastratów. Wet. powiedział że śmiało
                  można ją podawać i, że dobrze jest gdy kot woli suchą karmę niż puszki.
                  --
                  Prosię z grilla
                • Gość: lw IP: *.crowley.pl 08.04.04, 19:50
                  www.pzppasz.pl/dzis.html-mączka zwierzęca to to co określa się popiołem
                  (średnio 7-8% w suchej karmie)-a niby z czego robi się np.żelatynę spożywczą
                  także zagęszczającą galaretki owocowe(na szczęście nie wszystkie)
                  www.sciagawa.pl/a/1551.html-wybrałam najkrótszy opis,ale do dziś mam w
                  pamięci ilość materiału do przyswojenia z toksykologii zwierząt odnośnie
                  zatrucia głównie świń solą kuchenną z odpadków z ludzkich jadłodajni
                  www.google.pl/search?hl=pl&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=cuprum+sulfuricum&btnG=Szukaj+z+Google&lr=lang_pl-wszystko
                  jest toksyną,a to zależy od dawki(jedna z definicji toksyn)i nadal się stosuje
                  jako lek wymiotny lekarze.w.interia.pl/leki_ukl_pokarmowego.htm
                  akson.sgh.waw.pl/script/anthon/search?nazwa=meal
                  akson.sgh.waw.pl/script/anthon/search?nazwa=flour
                  mykotoksyny to nie tylko w paszach dla zwierząt,a przechowywanie i produkcja
                  żywności dla ludzi też jeszcze w Polsce nie jest dobrze kontrolowana-muszą być
                  jakieś ustawy,rozporządzenia i ośrodki wyznaczone do kontroli
                  www.google.pl/search?hl=pl&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=mykotoksyny&btnG=Szukaj+z+Google&lr=lang_pl
                  pojęcie kompletny w odniesieniu do żywienia-oznacza,że zawiera to co potrzebne
                  dla danego gatunku(wszystkie witaminy,białko,odpowiednie kwasy tłuszczowe-a więc
                  i olej z ryb i z roślin-NNKT omega-3 i omega-6 itd.)
                  pojęcie zbilansowany oznacza,że dla danego gatunku są składniki pokarmowe w
                  odpowiednich proporcjach,czyli ogólnie białko:tłuszczy:węglowodanów,stosunek
                  wapnia do fosforu a wiedza o tym jest poparta badaniami doświadczalnymi przemian
                  metabolicznych(a potem sprawdza się skład poszczególnych tkanek,krwi,metabolity
                  pośrednie itd.)i trochę analizą tego co zjadają na wolności krewniacy
                  Na jakość produktu tak jak w całym przemyśle wpływa renoma firmy-a ta zależy
                  właśnie od uzyskanych certyfikatów jakości i zgodności produkcji z
                  obowiązującymi przepisami i normami
                  Mnie o wiele przyjaźniej brzmi skład tych karm dla zwierząt niż skład niektórych
                  produktów dla ludzi z wymienionymi wyglądającymi niegroźnie symbolami E z
                  odpowiednimi cyferkami lub etykietka z napisem wędlina wysokowydajna lub parówka
                  www.halat.pl/dodwar_3.html
                  A jeśli chodzi o profesora Lechowskiego to ma on swoją lecznicę-więc nie należy
                  do grupy naukowych teoretyków-a swojego kota żywi gotowym pokarmem(przynajmniej
                  tak powiedział na sympozjum naukowym:)-tak zapracowana osoba nie ma czasu na
                  robienie codziennie świeżego dobrze opracowanego pokarmu-a przechowywanego w
                  lodówce koty raczej nie lubią puszkowa może i w zasadzie karma puszkowa=wilgotna
                  może być gorzej tolerowana niż sucha-ze względu na konieczność użycia większej
                  ilości konserwantów,bo wilgotne stanowi lepsze środowisko do rozwoju
                  drobnoustrojów,a suche karmy są teraz często pakowane próżniowo(metoda
                  konserwacji pożywienia)
                  www.google.pl/search?hl=pl&ie=UTF-8&oe=UTF-8&q=metody+konserwacji+%C5%BCywno%C5%9Bci&btnG=Szukaj+z+Google&lr=lang_pl
                  -oj,oj nie odrobił Pan zadania domowego i nie pogadał z technologiem żywności
                  tylko trzyma się sztywno niektórych opinii sprzed zaledwie kilku lat(a teraz
                  nowe odkrycia,informacje pojawiają się z tygodnia na tydzień)-bardzo proszę żeby
                  Pan poczytał jednak trochę zanim znów coś napisze-podsunęłam kilka linków,bo
                  mnie łatwiej wyszukać odpowiednie terminy do tych zagadnień.
                  Rozszyfruję może na zachętę np.karmę Nutra nugets:mączka z kurczka na pierwszym
                  miejscu-to dobrze,że składnik zwierzęcy na pierwszym bo znaczy,że go najwięcej
                  w tej karmie(właśnie wg ilości od największej do najmniejszej są podane
                  składniki)-do tego powinien Pan podać jeszcze coś co nazywają typową analizą-ile
                  białka,tłuszczu,popiołu(czyli mączki z kości-związków mineralnych bo tylko to
                  zostaje po spaleniu),błonnika(pochodzi z roślin,to ta część niestrawna,im więcej
                  tym użyto więcej zbożowych albo właśnie całe ziarno zbóż-karmy light mają zwykle
                  więcej),ryż browarniany-czyli już przetworzona skrobia i mniej jej,trochę mniej
                  białka a zostają inne składniki odżywcze-bo słód robi się z kiełkowanych nasion
                  a więc bogatszych niz nie kiełkowane,zostaje też trochę łatwo przyswajalnych
                  cukrów-bo przecież nie wyciągnie się wszystkiego do alkoholu,tłuszcz z
                  kurczaka,ziarno kukurydzy,sproszkowany gluten kukurydziany,ziarno lnu,
                  drób(możliwe,że chodzi o poddane trawieniu enzymami właśnie resztki poubojowe z
                  drobiu lub o to,że dodano oprócz kurczaka inne gatunki drobiu-indyk,kaczka)albo
                  o dodatek mięsa z innych gatunków drobiu-kaczek,indyków i pulpa=miazga z buraka
                  a royal jeszcze lepiej:wysuszone=odwodnione mięso drobiowe,ryż(cały),tłuszcz z
                  drobiu,włókno roślinne(mogą to być różne rodzaje otrąb i włókna strawnego np.z
                  pulpy buraczanej,gluten kukurydziany,mąka kukurydziana(bardzo zdrowe placki
                  robili nawet Indianie,kukurydza jest bardzo bogatym w składniki ziarnem),suszona
                  wątroba(różnica między suszeniem na powietrzu jak dawniej suszono ryby i mięso,a
                  np.liofilizacją-suszeniem ze stanu zamrożenia-im szybciej ale nie za wysoka
                  temperatura,np.wymuszony nawiew powietrza-tym mniej traci),olej roślinny(NNKT
                  omega 6),miazga z buraka,składniki mineralne,proszek jajeczny,olej z ryb(NNKT
                  omega 3)-omega 6 do 3 wyjdzie pewnie jak zalecane wg naukowców(ok.5-10:1)
                  a poziom miedzi niekoniecznie musi być za wysoki,bo może się ona wiązać w
                  nierozpuszczalne i niewchłanialne zwiazki www.biomol.pl/miedz.html
                  ipe.pl/archiwum/+/html/prace/rakowska/stan_srodowiska_miasta_oswiecim.htm
                  a antagonizm z cynkiem(poza tym nie wszystkie związki cynku są wchłanialne-co
                  widać po kombinacjach firm farmaceutycznych żeby zrobić odpowiedni związek
                  -np.Zincas a Zincteral-właścicele husky coś mogą powiedzieć o różnicy)a tu
                  oznacza się sam pierwiastek.
                  Ja nie jestem konserwatystką w poglądach na żywienie tylko realistką i nie
                  wmawiam nikomu że albo jeden albo drugi sposób jest lepszy-chcę przede wszystkim
                  naświetlić i uświadomić pewne rzeczy-i popieram zarówno tych którzy potrafią
                  sami w domu przygotować odpowiedniej jakości i składu pożywienie i tych którzy
                  karmią gotowym pokarmem nie dając się podpuszczać chwytom reklamowym(zresztą
                  okazuje się,że często to i same zwierzaki wybierają co wolą zjeść i skoro aż
                  tyle ich lubi pokarm gotowy to znaczy że podpowiada im to instynkt a nie jakieś
                  środki uzależniające-feromony raczej działają na wszystkich jednakowo,więc czemu
                  koty wybierają karmy z różnych firm,o różnych smakach=przewadze jakiegoś gatunku
                  mięsa,a niektóre rzeczywiście nie chcą gotowej karmy-wolą suchy chleb na
                  przykład-a naprawdę jedna Pani miała kłopot z przyzwyczajeniem podwórkowego kota
                  wziętego do domu nawet do mięsa)
                  Myślę że to trochę fałszywe to Twoje złe nastawienie do karm,skoro takie trujące
                  to naprawdę nawet podawanie ich tylko dla mączki kostnej jest niebezpieczne-więc
                  może lepiej nie podawaj-kup jakiś gotowy preparat mineralny albo miel te kości i
                  skorupki.
                  Wystarczy na dziś;)
                  • Witam!
                    Droga Pani Lw! Nie odrabiam zadań domowych, już z tego wyrosłem. Ale coś tam
                    wiem. Wiem np. że mączka zwierzęca to nie popiół, jak Pani pisze, bo popiół to
                    składniki mineralne (nieorganiczne) jako całość.
                    Być może, że siarczan miedzi to lek wymiotny. Ale czy mam tym leczyć
                    systematycznie moje zwierzęta? Wchodzi w związki, być może. Tylko czy nie są
                    też trujące? A może się kumulują w organizmie? Co do ilości miedzi, oznacza się
                    sam pierwiastek, trującego siarczanu jest znacznie więcej.
                    Co do ilości konserwantów. Karmy wilgotne zamykane są hermetycznie. A suche? W
                    papierowe worki. Taki worek stoi otwarty w sklepie, dopóki się nie sprzeda. Jak
                    to będzie z tą trwałością? Spleśnieje, czy nie?
                    Konserwanty z symbolem E... wyszczególniono w pierwszym z cytowanych przeze
                    mnie składów. Są. A w innych ich nie ma? A może jest coś jeszcze, czego się nie
                    podaje?
                    Dodatki włóknika, pulpa buraczana i inne warzywa. Może potrzebne, tylko czemu
                    takie drogie? Sam mogę kotom załatwić to taniej.
                    Analiza chemiczna. Nie pisałem o niej, bo bardziej istotne od np. zawartości
                    białka jest JAKIE było to białko w produkcie. Białko białku nie równe.
                    Zwierzaki same wybierają karmę. Instynkt? To nie instynkt, tylko dodatki
                    uzależniające, dodawane w tym celu do karm przemysłowych.
                    A co do przyzwyczajania kotów podwórkowych do mięsa, nie ma z tym problemu,
                    koty podwórkowe zjedzą WSZYSTKO, bo na co dzień jedzą zgniliznę ze śmietników.
                    To tyle.

                    Jak już pisałem, ja nie nawołuję do bojkotu karm przemysłowych, piszę tylko, że
                    wbrew reklamom nie są pełnowartościowe i nie powinny być jedynym pożywieniem
                    zwierzęcia. Pani pisze, że poglądy na żywienie zmieniają się z dnia na dzień.
                    Zgadzam się z tym, tak samo jak istnieniem podobnego zjawiska w odniesieniu do
                    leków. Siła przebicia wielkich producentów, ich reklamy i nie tylko jest
                    ogromna.
                    Ja czytam, może niekoniecznie to, co Pani by chciała, myślę i wyciągam wnioski,
                    też może niekoniecznie takie. A co czyta przeciętny "użytkownik" kota?
                    Reklamy i napisy na paczkach i pudełkach. "twój kot kupowałby whiskas", "koty
                    czują różnicę", "karma w 100% zbilansowana", "szczęśliwy kot" ... i temu
                    podobne nawet na najgorszych jakościowo i najtańszych produktach.

                    Ja wiem, że np. pacjent, który ma swoje zdanie jest mniej wygodny dla lekarza.
                    Zdarza się, że chce go kontrolować, pyta, dyskutuje. Tyle, że DOBREMU lekarzowi
                    nie powinno to przeszkadzać.
                    Pozdrawiam, Juliusz.

                    p.s.
                    Ja też wiem, że Pan Profesor Lechowski jest również praktykiem. Życzę jego
                    persowi długich lat życia.
                    Pozdrawiam.





                    • Witam!
                      Jak to mówią, człowiek całe życie się uczy. Uczę się może wolniej, niż wymaga
                      ode mnie Pani Lw, ale też, od czasu do czasu. Nauka wchodzi do głowy nawet
                      przez siedzenie, no, może nie dosłownie. Wczoraj siedziałem w lecznicy i
                      czekałem na kota, przy okazji przeczytałem broszurkę RC na temat karmy Persian
                      30 i nie tylko.
                      I rewelacja! Nauka przemysłowa znów poczyniła postępy, to fakt że wszystko się
                      zmienia.
                      Broszurka była jedyna, więc zostawiłem i poszukałem w sieci. Cytuję:

                      www.royal-canin.pl/html/kot_perski_xx.html
                      Mechanizm powstawania kamieni oksalatowych w pęcherzu moczowym jest słabiej
                      poznany niż mechanizm powstawania kamieni struwitowych. Dlatego właśnie
                      większość dostępnych na rynku karm dla kotów powoduje
                      zakwaszenie moczu, co zapobiega powstawaniu kamieni struwitowych. Okazuje się,
                      iż dziesięć lat temu znacznie częściej u kotów występowały kamienie struwitowe.
                      Tymczasem, w przeciągu ostatnich lat zaobserwowano
                      znaczny wzrost udziału kamieni oksalatowych. W rzeczywistości oksalaty są
                      obecnie najczęściej spotykanym rodzajem kamieni moczowych u kotów w Stanach
                      Zjednoczonych. Dane te dowodzą, iż używanie na szeroką skalę karm o obniżonym
                      poziomie magnezu, powoduąjcych zakwaszenie moczu, jest prawdopodobnie bezcelowe.
                      Dlatego właśnie karma Persian 30 powoduje umiarkowane zakwaszenie moczu (pH
                      moczu 6,4 do 6,7). Zastosowano w niej także cytrynian potasu. Dzięki temu karma
                      ta zapobiega powstawaniu kamieni
                      oksalatowych u kotów Perskich, zwłaszcza w starszym wieku.

                      Koniec cytatu.

                      Co z tego wynika? Może i koty europejskie nie zechcą być gorsze od
                      amerykańskich i też wybiorą oksalaty? A może już wybrały, tylko my o tym nie
                      wiemy? A z drugiej strony DLACZEGO umiarkowane zakwaszenie moczu zapobiega
                      powstawaniu kamieni oksalatowych, skoro mechanizm ich powstawania jest słabo
                      poznany? Tak czy inaczej, co mam teraz zrobić z moja karmą, inaczej
                      zakwaszającą i o obniżonej zawartości magnezu? Może już się nie nadaje?
                      ( Brekkies excel, Urinary Care – Helps Maintain Urinary Tract Health by:
                      Reducing Urinary pH and Providing Low Dietary Magnesium )
                      Albo z innym pożywieniem zawierającym magnez. Czy obniżanie jego zawartości
                      jest już bezcelowe, czy nie? Nauka galopuje, trudno za nią nadążyć.

                      Pozostaje jeszcze zdrowy rozsądek, o czym wspominała Pani Lw np. w dniu
                      31.03.2004. Może nasza dyskusja poszła za daleko? Może lepiej intensywniej
                      płukać nerki, niż „precyzyjnie” regulować skład pokarmu. Każde dziecko w szkole
                      wie, że łatwiej krystalizują substancje z roztworów bardziej stężonych, słabo
                      stężone mogą nawet rozpuszczać już utworzone kryształy. Tak przynajmniej
                      tłumaczył mi to lekarz, kiedy ja byłem chory. Może jednak ta woda ...
                      A co do „bilansowania” składników pokarmowych. Mamy szczęście, my i zwierzęta,
                      że organizm potrafi to zrobić sam, jeśli ma z czego. Inaczej na naszym świecie
                      pozostałyby same potworniaki zmutowane wskutek nieprawidłowego żywienia. A może
                      i nie mamy, co by mogło z nas wyrosnąć, gdybyśmy przez tysiąclecia odżywiali
                      się racjonalnie i kompletnie ....

                      Pozdrawiam, Juliusz.

                      • Gość: lw IP: *.crowley.pl 15.04.04, 20:53
                        znów trochę naprostuję-normalne karmy(oczywiście te dobre,robione pod nadzorem
                        dietetyków i kontrolą jakości)właśnie powodują tzw.umiarkowane zakwaszenie moczu
                        czy jak piszą inaczej kontrolują pH moczu,jak już pisałam-więc pod tym względem
                        Royal nie jest jedyny(mają tak dobrany skład aby powstawał odpowiedni dla
                        gatunku kot odczyn moczu),a dlatego tak walczyłam z pojęciem karma dla
                        kastratów zakwaszających mocz,bo przez jakiś czas co "mądrzejsi"zalecali nawet
                        tą specjalną dietę Lower Urinary Tract Support,która wybitnie zakwasza mocz(a
                        to jest potrzebne jeśli jest infekcja bakteryjna pęcherza bakteriami
                        rozkładającymi mocznik do amoniaku-najczęstsza przyczyna syndromu urologicznego
                        lub z jakichś powodów metabolicznych powstaną w drogach moczowych kamienie
                        struwitowe-czyli fosforany amonowo-magnezowe-one wytrącają się w zasadowym
                        moczu i są rozpuszczalne)u kastrowanych kotów profilaktycznie.Natomiast o
                        oksalatach coś już jednak wiadomo,ich powstawanie wiąże się zwykle z
                        zaburzeniami przemiany białkowej(powstawanie szczawianu)i są kamieniami
                        nierozpuszczalnymi a u persów może występować właśnie torbielowatość nerek i
                        np.białkomocz z tym związany,oraz z podobnej przyczyny(nerki)u starszych
                        zwierząt(stąd inne pH po karmach dla seniorów).Tak więc im dalej posuwa się
                        nauka tym więcej możliwych karm dla różnych grup zwierząt powstaje,a wszystko
                        po to aby żyły jak najdłużej(a i tak żyją dzięki dobrej opiece już dłużej niż
                        ich dzicy kuzyni).
                        www.resmedica.pl/rmart0101.html -wymusanie diurezy jest na drugim
                        miejscu po składzie diety
                        www.royal-canin.pl/html/kot_perski_ii.html tu jest o tej skłonności
                        rasowej persów-choć tylko wspomniane
                        www.borgis.pl/czytelnia/nm_cump/01.php
                        www.waltham.com/ nie można wkleić linku dokładnie do działu,ale
                        wystarczy wpisać w okienko do wyszukiwania <oxalate>

                        • Witam!
                          Droga Pani Lw ... Wygląda na to, że obrała Pani sobie za cel śledzenie i
                          komentowanie wszystkich moich wypowiedzi („toksoplazmoza”). Właściwie
                          powinienem się cieszyć, że mam taka wierną czytelniczkę, gdyby nie podejrzenie,
                          że chyba nie czyta Pani zwykle uważnie tego, co piszę, bo czasem zarzuca mi
                          Pani coś, czego nie napisałem, albo przekręca sens moich wypowiedzi, nie
                          odpowiada na komentarze ani na konkretne pytania, które stawiam. Przykładowo,
                          puściła Pani np. mimo uszu moje stwierdzenie, że większość obywateli używa
                          najtańszej, najgorszej jakości karmy, która nie wychodzi kotom na zdrowie. Ja
                          to wiem, bo trafiają do mnie często zwierzęta, które kiedyś adoptowałem,
                          schorowane w wyniku karmienia takim pokarmem. Pani też to wie, bo wspominała
                          Pani o tym wcześniej. Nasza rozmowa zaczyna coraz bardziej przypominać tzw.
                          dyskusję akademicką, w której nie bardzo wiadomo, o co chodzi. Jakie wnioski
                          wyciągnie przeciętny użytkownik kota z naszych wypowiedzi?

                          Jeden na pewno, że z naukowego punktu widzenia, który Pani bez wątpienia
                          reprezentuje, można karmić kota wyłącznie dobrej jakości suchym pokarmem, nawet
                          bez specjalnie dużej ilości wody do picia, bo kot to stworzenie pustynne. Tylko
                          który to ma być pokarm? I ile tej wody?
                          I być może drugi, zbliżony do mojego punktu widzenia: lepiej na zimne dmuchać,
                          wystarczy kilka miesięcy takiego pokarmu o nienajlepszej jakości lub o lepszej
                          bez wody i kłopot gotowy. Zresztą co to za życie, tylko suche i suche.

                          A tak na marginesie, nie zgadzam się z Panią, że kot to zwierzę pustynne i nie
                          musi pić. Kot europejski już od ładnych paru lat na pustyni nie żyje, a suchy
                          pokarm to wymysł ludzi. Trudno o pustynie w Europie, a i tam, gdzie one są
                          zwierzęta na nich żyjące nie obywają się bez wody. Tam gdzie nie ma wody, nie
                          ma życia. Jeśli Pani uważa, że na pustyniach generalnie nie ma wody, a
                          zwierzęta tam bytujące obywają się bez niej, to jest Pani w błędzie. Są tzw.
                          wodopoje i zwierzęta piją, a w przypadku długotrwałej suszy giną marnie.
                          Pomijając już drobny fakt, że drapieżniki na pustyni nie odżywiają się suchym
                          pokarmem, tylko innymi zwierzętami, które w różny sposób potrafią sobie
                          zapewnić wodę.
                          Moje koty w każdym razie nie uważają, że są pustynne i piją wodę aż furczy.
                          Pozdrawiam, Juliusz.
                          • Aż się w głowie kręci od tych waszych mądrości. IW I jul-KOT. a teraz praktyka -
                            moje koty - w ilości oszałamijącej - jadły Royal - teraz się zepsuł - jedzą
                            Hillsa. Są zdrowe i piękne i zadbane i tylko na suchym. Gdyby żyły w naturze
                            jadły by oczywiście inaczej - ale żyłyby o wiele, wiele krócej. Udomowiliśmy
                            część zwierząt - i zmodyfikowaliśmy ich jedzenie - one do tego się
                            przystosowały. Uważam iż dobra karma sucha jest idealnym roawiązaniem.
                            Oczywiście są smakołyki dla nich - mięso bardzo rzadko - ba ja go nie jadam -
                            ew, czasem drób lub ryby - ale też rzadko - jedzą wtedy jak już cos kupię z
                            żyjątek - głównie one. Serki, jogurciki, żółteczka z jaj - to tak raz na dzień
                            jakiś kąsek. SWOJĄ SUCHĄ LUBIĄ i jedzą ją z apetytem. Są lśniące, piękne,
                            zdrowe, pełne energii. Oczywiście mają STAŁY dostęp do wody - to podaje każdy
                            producent suchej karmy. A do przepłukiwania co jakiś czas nereczek wet mi kazał
                            kupić wodę Jana - i popijaja co jakiś czas i szczą nadmiernie. Nie ma co tak
                            namiętnie dyskutować - każdy chce dla swojego kocia jak najlepiej - tylko
                            surowe mięso trochę mnie przeraża w jadłospisie - chyba należy chociaz sparzyć
                            wrzątkiem.
                          • Gość: lw IP: *.crowley.pl 17.04.04, 17:05
                            To niezrozumienie pochodzi chyba z obu stron,np.jeśli chodzi o stwierdzenie
                            przez Pana,że Pan poleca karmienie kotów głównie jedzeniem robionym w domu a
                            sucha karma to tylko dodatek związków mineralnych i że wiele kotów było chorych
                            bo jadły suche karmy-ani słowa w tym nie było,że to były karmy te gorsze,a więc
                            z kontekstu wynika ,że chodzi w ogóle o gotowe pokarmy,wszystkie niezaleznie od
                            jakości.
                            Natomiast moje stwierdzenie o kocie jako zwierzęciu przystosowanym do picia
                            stosunkowo małej ilości wody dotyczyło tego,że kot wcale nie musi wypić aż tyle
                            wody jedząc suchą karmę ile by to wyliczali niektórzy tylko i wyłącznie na
                            podstawie tego ile kot musiałby wypić wody aby suchy pokarm miał wilgotność
                            zbliżoną do pokarmów wilgotnych,bo wcale tyle nie musi wypić,gdyż suchy pokarm
                            jest trochę inaczej trawiony i absolutnie nie musi pęcznieć do poziomu
                            wilgotności 80 procent,aby ulec strawieniu(wystarczy zrobić sobie mały
                            eksperyment i wlać wodę do suchej karmy i zobaczyć jakie będzie miała cechy i
                            ile tej wody wciągnie).Nigdy natomiast nie mówiłam,że kotu należy ograniczać
                            wodę dostępną do picia,ma jej pić tyle ile potrzebuje.I nie ma jednej recepty
                            ile kot i ktokolwiek ma pić na dobę,bo zależy to od bardzo wielu czynników.
                            Moje wypowiedzi mają na celu rozwianie nieprawdziwych mitów odnośnie żywienia
                            i starałam się pomóc w umiejętności wybierania dobrego pokarmu,naświetlić
                            zagadnienia jakości różnych dostępnych produktów oraz że jedzenie
                            przygotowywane w domu,jeśli chcemy aby zwierzaki były długo zdrowe,też nie może
                            być byle jakie i robione bez podstawowej wiedzy o potrzebach poszczególnych
                            gatunków,choć zawiera dużo wody:-).
                            I chyba udało mi się osiągnąć cel,choćby Pan jako przykład,zainteresował się
                            składem suchej karmy i nawet poczytał ulotkę w lecznicowej poczekalni ze
                            zwróceniem uwagi choćby na wpływ tej karmy na odczyn moczu.Do tej pory pewnie
                            taka ulotka nie zainteresowałaby nawet Pana,albo zwrócił by Pan uwage na jakieś
                            inne jej elementy.Pozdrawiam,i jak zapewniam w poście dotyczącym toksoplazmozy
                            to nic osobistego,staram się czytać jak najuważniej wszystkie zagadnienia w
                            których mogę coś pomóc.
                            • Witam!
                              Droga Pani Lw ... Mój przykład nie jest dobry, bo ja kupuję suchą karmę nie od
                              dzisiaj i nie od dzisiaj interesuję się jej składem i działaniem. Ulotka w
                              lecznicy to nie pierwsza ulotka, jaką przeczytałem, a czytam nie tylko ulotki.
                              Nie muszę się chwalić, ale gdyby każdy czytał może nawet trochę mniej niż ja,
                              nie byłoby potrzebne to forum i inne pokrewne. Cel, który Pani osiągnęła może
                              być zupełnie inny, niż się Pani wydaje. Moje koty są zdrowe. Problem w tym, że
                              ta Pani pewność dotycząca nieszkodliwości suchej karmy może być zwodnicza. Z
                              jednej strony, ktoś może uogólniać Pani poglądy na wszystkie karmy, co do
                              jakości, lepsze/gorsze to pojęcie względne. Z drugiej strony, dobrze Pani
                              wywnioskowała, ja miałem na myśli wszystkie suche karmy, również i te „dobre”,
                              które mogą zaszkodzić, jeśli kot wody wypije za mało. I znowu mało/dużo, skąd
                              wiadomo? Na instynkt kota trudno się zdawać, kot który będzie miał brudną wodę
                              do picia lub brudną kuwetę „instynktownie” będzie mało pił. Moje koty znacznie
                              więcej i chętniej piją z dużej miski ( 1.5 litra ), niż z małej, bo w małej
                              woda szybciej się brudzi, ale kto o tym wie? Weterynarze w podręcznikach nie
                              zalecają karmienia kotów samym suchym pokarmem. No tak, ale Pani pisała, że
                              podręczniki są do niczego. Skąd się dowiem, że mój kot wypija za mało wody? Jak
                              już będzie krew w moczu? To trochę późno ...
                              Moje poglądy na problem „kompletności” i „zbilansowania” pożywienia dla kotów i
                              ludzi już przedstawiłem poprzednio.

                              A co do podawania surowego mięsa – uważam że sparzanie nie załatwia sprawy.
                              Mikrobiolodzy zalecają raczej wymrażanie mięsa w temperaturze poniżej –18
                              stopni, które niszczy większość drobnoustrojów i jest skuteczniejsze niż
                              gotowanie.
                              Pozdrawiam, Juliusz.
                              • Gość: lw IP: *.crowley.pl 17.04.04, 18:43
                                >A co do podawania surowego mięsa – uważam że sparzanie nie załatwia sprawy.
                                ??????????????O co chodzi-ja nie pisałam nic o sparzaniu mięsa chyba,że nie
                                odróżnia Pan procesów technologicznych-sparzanie a obróbka nazywana gotowaniem
                                na parze lub parowaniem to zupełnie inne pojęcia a domyślam się że o ten
                                wymieniony przeze mnie proces przy produkcji karm chodziło.
                                I trochę jednak Pan miesza
                                > Z drugiej strony, dobrze Pani
                                > wywnioskowała,ja miałem na myśli wszystkie suche karmy, również i te „do
                                > bre”,
                                a dopiero co w poprzednim poście napisał Pan,że te chore przygarniane koty to
                                były wlaśnie żywione tymi gorszymi karmami,ja już rzeczywiście zaczynam się w
                                Pana wypowiedziach gubić.
                                >Z jednej strony, ktoś może uogólniać Pani poglądy na wszystkie karmy, co do
                                > jakości, lepsze/gorsze to pojęcie względne.
                                Uważam że wystarczająco jasno wytłumaczyłam na co zwracać uwagę,a jakość nie
                                jest pojęciem względnym,gdyby tak było nie stworzono by testów(nie można ich
                                porównać z testami IQ bo one są testami ilościowymi a nie jakościowymijak IQ-
                                oznacza się konkretne substancje)i zasad jej określania.I również zwróciłam
                                uwagę na coś względnego,czym są właściwości poszczególnych karm-np.,że karmy
                                dla kastratów nie są karmami dobrymi dla wszystkich kotów mimo iż są dobre dla
                                konkretnych przypadków.I ja jakoś wierzę w to,że większość forumowiczów to
                                ludzie inteligentni,którzy też dużo czytają a ja pomagam w uporządkowaniu tych
                                informacji.Za tą małą pozostałą grupkę która rozumuje inaczej nie mogę już
                                ponosić odpowedzialności,bo ich edukacja graniczy niemal z cudem.:-)Podr.
                                • Witam!
                                  Właściwie tylko wyjaśnienia:
                                  1. O sparzaniu surowego mięsa pisała nie Pani, tylko mar.gajko, nie
                                  podkreśliłem tego wyraźnie, uważałem za oczywiste dla kogoś, kto czyta wszystko
                                  po kolei, Pani oczywiście o surowym mięsie nie pisała nic, skoro preferuje Pani
                                  wyłącznie suchy pokarm.
                                  Przez "sparzanie" rozumiem polanie mięsa surowego, lub zanurzenie go na krótko
                                  we wrzątku. Taka "obróbka cieplna" nie zabija oczywiście drobnoustrojów i
                                  pasożytów znajdujących się w środku. Wymrażanie zabija i o tym wspomniałem,
                                  2. Chore koty, o których pisałem, rzeczywiście były karmione karmami tańszymi,
                                  a czy np. Whiskas można nazwać karmą gorszą, to już sprawa dyskusyjna, jak dla
                                  kogo,
                                  3. Niezależnie od tego uważam, że i suche karmy "najlepsze" mogą zaszkodzić,
                                  jeśli kot nie wypija odpowiedniej ilości wody. O moich wątpliwościach (i nie
                                  tylko moich) jak to sprawdzić już pisałem,
                                  4. Stan świadomości wszystkich użytkowników forum tak jak i jakość karm jest
                                  pojęciem względnym. O wiedzy i świadomości ludzi świadczą ich pytania na forum,
                                  a ich poziom jest bardzo różny, to zresztą i dobrze, że pytają.
                                  O jakości karm świadczą dla przeciętnego użytkownika reklamy i napisy na
                                  pudełkach. Proszę mi podać przykład karmy, na której nie będzie napisane, że
                                  jest wspaniała, doskonale zrównoważona i może być jedynym pokarmem kota. Czyli
                                  nie tylko tania, ale i doskonała! Dopiero chyba ostatnio na niektórych
                                  opakowaniach suchej karmy umieszcza się informację o konieczności zapewnienia
                                  kotu wody. A jeśli ktoś kupuje na wagę, bez worka?
                                  Już też zresztą o tym pisałem.

                                  A na koniec trochę rozrywki. Pisała kiedyś dziewczyna na forum, że jej kot nie
                                  siusia. Lekarz weterynarii, do którego zwróciła się z tym problemem
                                  zbagatelizował sprawę, powiedział, że pewnie żwirek jest taki chłonny, że nie
                                  widać. Zapytałem: czy Twój kot pije? Okazało się, że kot nie dostawał wody.
                                  Dostał wodę, zaczął pić i siusiać normalnie. Dziewczyna mogła np.uważać, że kot
                                  to zwierzę pustynne, ale dlaczego tego pytania nie zadał lekarz?
                                  Pozdrawiam, Juliusz.


    • zachecam do wpisywania wlasicieli kotkow - co im podawac, by sie zdrowo chowaly
      i zarazem nie nadwerezajac kieszeni?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.